Czekając na raport...

21.06.11, 17:34
Czekając na tzw. raport Komisji Millera zadaję sobie, zapewne nie ja jeden, jakie jeszcze przeszkody pojawią się na drodze do polskiej prawdy objawionej?

Skoro raport MAK jest stronniczy, nieprawdziwy, załgany, fałszywy i w ogóle wart tyle ile bumaga na której go zapisano - to ja się skromnie pytam gdzie jest nasz - polski.

Przecież nikt Komisji nie każe, a wręcz jest to niedopuszczalne, wskazywać personalnie osoby winne tej tragedii, to rola śledztwa prokuratorskiego - to dlaczego nie przedstawić gołych, udokumentowanych lepiej i bardziej wiarygodnie niż rosyjskie, faktów z nią związanych.
Wątpliwości, jakie Komisja posiada można przecież również wyartykułować, a przynajmniej zwalić winę na Rosję.

Pan Miller bardzo się śpieszył z opublikowaniem stenogramu rozmów w kabinie pilotów, świadomie i z premedytacją naruszając załącznik 13 konwencji (słusznie czy niesłusznie przyjęty - nie jest ważne, moim zdaniem lepszego rozwiązanie nie było). Przyniosło to, moim zdaniem więcej szkody niż pożytku. Ale przecież to takie, nasze, typowo polskie postępowanie. Przepisy są po to aby je łamać - i nie ja to powiedzenie wymyśliłem.
A dowody na to mamy każdego dnia, nieomal każdej godziny czy nawet minuty.
Ograniczenia szybkości nie są dla kierowców, pijany za kierownicą - bohaterstwo, jazda na "gapę" czy kradzież w supermarkecie - to taki nasz sport narodowy.
Wyniki w tej mierze osiągamy wybitne w skali światowej.

Ale ad rem!

Ostatni komunikat odnoszący się do badania oryginałów taśm z czarnych skrzynek potwierdził ich autentyczność i brak śladów ingerencji. Potwierdzono również zgodność zawartych na nich zapisów z cyfrowymi ich duplikatami będącymi od bardzo dawna w posiadaniu Polski. Można więc z całą odpowiedzialnością odnieść się do ujawnionych zapisów dźwiękowych (parametrycznych również - ale z tym należy jeszcze wstrzymać się do czasu ich wizualnego opracowania).

Pytam zatem - co stoi na przeszkodzie w opublikowaniu stenogramu w wersji poprawionej przez stronę polską? Nie mówię, że ostatecznej - ale tej obecnie dostępnej! Dlaczegóż to nie można jej upublicznić podobnie jak zrobiono to z wersją rosyjską. Tłumaczenie, że nie należy ich publikować ze względu na... dobro rodzin ofiar, jest funta kłaków warte. Skoro rosyjski stenogram tego dobra nie naruszał (widocznie nie, skoro zdecydowano się je upublicznić) to i polski nie naruszy.

Co stanęło w poprzek polskiego śledztwa, że nie można w chwili obecnej odnieść się do sprawy przebiegu lotu, zachowania się członków załogi, czy obecności osób postronnych w kokpicie? Były osoby postronne czy nie? Piloci informowali te osoby o trudnych warunkach czy nie? Załoga otrzymywała informacje pogodowe czy ich nie otrzymywała? Załoga Jaka przestrzegała przed lądowaniem czy namawiała do niego?

To wszystko jest już wiadome! To wszystko można już upublicznić w raporcie wstępnym. Niczego to już w żadnej mierze nie zmieni.

A bajki o tajemnicy śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę, mogą sobie panowie prokuratorzy opowiadać przy porannej kawie. Wszak ogłoszono wszem i wobec, że raporty MAK i Millera nie są wiążące dla prokuratury, a skoro tak to nie mogą w żadnej mierze naruszać tajemnicy śledztwa...
A i zna je CIA i FBI...

Coś mi się jednak wydaje, że przyczyny tkwią gdzie indziej. Bo nie jest to jedna tylko przyczyna.
A więc - jak przedstawić ewidentne naruszenia dyscypliny lotu i jego przygotowania aby nie umoczyć w tym generalicji, która żywa się jeszcze ostała, jak ochronić przedstawicieli siły rządzącej a jednocześnie przyłożyć PiSowi? Nie da się bowiem walić w PiS jak w bęben i jednocześnie unikać walnięcia się we własną pierś.
No i chyba najważniejsze! Jak w to wszystko umoczyć Rosjan aby i na nich część naszego, polskiego łajna została?

Wymyśla się więc a to niesprawność wyświetlacza TAWS, a to rocznicę katastrofy, a to wyniesienie na ołtarze JPII, a to sprawdzanie oryginalności taśm - teraz będzie polska prezydencja, później wybory, święta i Nowy Rok, rocznica ogłoszenia paszkwilu Anodiny, rocznica katastrofy, pierwsza rocznica wyniesienia...

No tak! Nie można tak ważnych dla Narodu wydarzeń, świąt i rocznic zagłuszać jakimś tam nieistotnym raportem...


A więc czekamy...
Nie, nie na raport!

Czekamy spokojnie na kolejną tragedię w rodzaju tej z Casą czy do smoleńskiej podobną.

Tymi drobnymi tragediami z ostatnich dni nie warto sobie nawet głowy zaprzątać.
Winni wszak są!
Hiszpańska mgła (a może i kontrolerzy - bo nie zamknęli lotniska) i polska Wisła (a może i organizatorzy, bo nie zakończyli wcześniej air show).
Tylko nasze orły-sokoły bez jakiejkolwiek winy pozostają, są najlepsi i kontynuują tradycje Polskiej Podniebnej Husarii.

Tylko czasem nachodzi mnie myśl, że im już dawno ktoś te pióra ze skrzydeł wyskubał...

Przepraszam za mój sarkazm. Wstyd mi lecz inaczej nie potrafię się do tego odnieść a milczenie i obojętność już mi obrzydła.
    • niegracz Re: Czekając na raport... 21.06.11, 17:58
      jot-es49 napisał:

      > Czekając na tzw. raport Komisji Millera zadaję sobie, zapewne nie ja jeden, jak
      > ie jeszcze przeszkody pojawią się na drodze do polskiej prawdy objawionej?
      .
      dlaczego niby objawionej ?

      chodzi o metodyczne zbadaniwe katastrofy
      wg wypracowanej w świecie metodologii
      - w tym sensie polskie badanie katastrofy w zasadzie jeszcze sie nie zaczeło
      >
      > Skoro raport MAK jest stronniczy, nieprawdziwy, załgany, fałszywy i w ogóle war
      > t tyle ile bumaga na której go zapisano - .
      taki jest

      a twoje posty sa tyle warte:
      forum.gazeta.pl/forum/w,396,126311580,126311580,Katastrofa_smolenska_czy_polski_durdom_.html
      • deoand Re: Czekając na raport... 21.06.11, 20:28
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9824261,_Wiekszosc_winy_za_katastrofe_smolenska_ponosza_Polacy__.html
        Wg Klicha tego od katastrof raport będzie w połowie lipca ale cytat z artykułu
        cyt.
        Przyczyny podobne jak w raporcie MAK

        Jak zgodnie oceniają eksperci, tezy polskiego raportu będą podobne do tego, co opublikował wcześniej rosyjski MAK. - Część odpowiedzialności i przyczyn tej katastrofy leży po rosyjskiej stronie - uważa Edmund Klich. - To na prawdę niewielka część - podkreśla. -

        No i co najpierw Tusk i inni zaczęli wykrzykiwac jaki to raport Anodiny niedobry i jaki to my wypłodzimy raport a tu - patrz cytat - wypłodzimy to samo co Anodina z dodatkiem , ze ruscy kontrolerzy tez są winni . I na to trzeba było całego roku !!!!!!

        To , to już było wiadomo po publikacji raportu Anodiny
        • jot-es49 No to mnie zaskoczyli... 21.06.11, 20:53
          Nie przypuszczałem, że spryciarze z TOK FM a za nimi Gazeta tak szybko ustosunkują się do mojego wątku;-)

          A swoją drogą ciekaw jestem bardzo jak też poradzi sobie nasz Komisja z tymi rosyjskimi kontrolerami a w zasadzie z tą ich winą, skoro wg ich przepisów kapitan "liternego" lotu sam decyduje o tym czy lądować czy lecieć na zapasowe.
          Ich możliwości decyzyjne zakończyły się bowiem na słowach "posadka dapałnitelno"
          czyli na zezwolenie zejścia na wysokość decyzyjną i objawienia swojej decyzji przez kapitana.
          Rozumiał bym ich odpowiedzialność gdyby kapitan na 100 m zakomunikował: "pas widzę - ląduję" a oni podali informację "posadku razreszaju".
          Tego nie było. Nie było również ze strony załogi - "uchod na wtaroj krug". W ogóle niczego nie było.
          Dlatego bardzo mnie interesuje uzasadnienie...

          Chyba, że będzie ono takie o jakim mówił pan Waszczykowski;-)
      • jot-es49 Re: Czekając na raport... 22.06.11, 07:55
        Ty już chyba nigdy, niczego nie pojmiesz!
        Przeczytaj sobie:
        "(...)muszą sobie uzmysłowić, że przede wszystkim najważniejsze jest bezpieczeństwo własne i innych (...) gubi nas brak wyobraźni i lekceważenie (...)"

        Nie jest to co prawda o katastrofie smoleńskiej ale podobieństwa są zauważalne...

        Jeśli nie zrozumiesz, możesz postarać się wysłać wątek na "osła" i choć odrobinę poczuć się bohaterem...
Pełna wersja