catmat
30.06.11, 13:29
Warto pozwolić im mówić, oto w reakcji na Białą Księgę Zespołu Macierewicza głos zabrał Edmund Klich , który był z polskiej strony akredytowany przy MAKu. Poinformował on ,że :
do rozbicia samolotu doszło w trakcie odchodzenia!!!!!! a nie lądowania.
Informacja bardzo cenna, bo przeczy wersji o tym ,ze piloci lądowali!!!!.
Kolejną informacją podaną przez Edmunda Klicha było stwierdzenie ,ze nawigator polskiego samolotu odczytywał wysokośc na jakiej znajdował się samolot z radiowysokościomierza a nie z wyskościomierza barycznego!!!. Zdaniem Klicha samolot w chwili odczytywania przez nawigatora wysokości 100 m leciał w wąwozie a zatem był poniżej płyty lotniska i to zdaniem Klicha było przyczyną , która spowodowała ,że pilotom w trakcie manewru doxchodzenia nie udało się wznieść na bezpieczną wysokość.
Powyższe informacje Edmudna Klicha są jego wyłącznymi informacjami nie popartymi żadnymi dowodami , dowodem ma być fakt , iż samolot się rozbił.
Otóż, w tej sytuacji trzeba postawić pytanie !??? CO WIDZIELI NA SWYM RADARZE PRACOWNICY WIEŻY W CHWILI GDY SAMOLOT ZNAJDOWAŁ SIE W ODLRGŁOŚCI CA 1,5 km od lotniska PONIŻEJ PŁTY LOTNISKA ,skoro zakomunikowali wówczas POLSKIM PILOTOM "NA KURSIE i ŚCIEŻCE " !!!!!!!( vide transkrypcja)?????
Drugie pytanie brzmi, w jaki sposób polski samolot będąc poniżej płyty lotniska w wąwozie zdołal uniknąc uderzenia w zbocze wznosząc się prawie dwadzieścia m nad poziom płyty ??
Warto jednak pozwolić im mówić, a autorm Białej Księgi nalezy podziękować za to ,ze pwodują przekazywanie informacji polskiej opinii publicznej.