niegracz
16.07.11, 16:37
Przykład
katastrofa Tu-134
na lotnisku wojskowym
- samolot rozbija sie po przerwaniu startu na koncu pasa
smotri.com/video/view/?id=v1429464605
straz rozpczyna gaszenie ok. 4 minuty po
alarmie - wrak w zasięgu wzroku
Pytanie: Ile mogł naprawde trwać dojazd strazy na miejsce katastrofy biorąc pod uwage
- poxniejszy o co najmniej 30 sekund/ minute alarm
- brak wiedzy gdzie dokładnie upadł samolot( trzeba to ustalić - powiedzmy ze zajmie to minute- dwie)\
- dojazd ( jdna z relacji mówi o tym ze straz zmieniła trase dojazdu bo wybrana pierwsza trasa okazała sie błedna
dodajmy jedną , dwie minuty straty
- brak drogi dojazdowej ( samolot upadł w grzaskim terenie) ostatnie powiedzmy 50 - 100 m samochody pokonuja to buksując to grzęznac\
- strata powiedzmy dodatkowa minuta
- rozwijanie węży w terenie grząskim na odcinku do 50 - 100 m
strata dodatkowa powiedzmy jedna minuta
minimalny czas rozpoczecia gaszenia można oszacowac na ok.6- 7 minut po katastrofie
\gdy dobiega Wiszniewski - straż kończy gaszenie -
Czyżby dobiegł ok. 10 minut po katastrofie ?