you-know-who
03.08.11, 22:28
kiedys opublikowalem na lamach naszego zacnego forum prosta teorie przepadania
w czasie go around, jadnak nie tak prosta (formulka paraboli) jak to wszyscy
robia. (przepadaniem nazywamy minimalna roznice wysokosci, na jaka samolot
opadnie nieuchronnie po momencie rozpoczecia awaryjnego odejscia).
nos samolotu nie idzie do gory w czasie mikrosekundy i przyspieszenie nie pojawia sie nagle. dostalem lepsza zgodnosc z faktycznym przepadaniem #101 niz to co twierdza dwie komisje (mak i miller): pisza one ze opadanie bylo 7-8m/s, w zwiazku z czym przepadanie duzo wieksze niz 20m (nieprawda). w rzeczywistosci bylo 15-20 m.
to umotywowalo mnie do zastosowania rownie prostego, ale jednak bardzo ciekawego
zastosowania prostych praw dynamiki samolotu do kierunku poziomego.
rozwazmy wiec tutaj nie pionowa sciezke, ale pozioma trajektorie samolotu na mapie.
jesli sie nie myle (co mi sie zdarza, chociaz nieczesto w sprawach fizyki)
to nikt, wlacznie z wysokimi i niskimi komisjami nie zadal sobie trudu
sprawdzic, czy polbeczka tlumaczy wlasciwie stosunki pomiedzy geometria
zdarzenia: na przyklad ile stopni kursu i niezaleznie ile metrow w bok
zszedl z automatycznej trajektorii #101 do momentu odwroconego upadku.
to dwie podstawowe i niezalezne dane, ktore nie sa kontrowersyjne, ale nikt ich
nie wykorzystuje, tak jakby nie istniala mozliwosc ich przewidzenia.
a co mowi fizyka?
opisze to tutaj. z gory zastrzegam, ze do bardzo dokladnego modelowania
katastrofy z dokladnoscia do metra i jednego stopnia kierunku lotu, a
zwlaszcza do dokladnego opisu polozenia katowego samolotu jako bryly
sztywnej w 3 osiach w momencia kontaktu z ziemia trzeba wiecej, jest
to mozliwe ale zabraloby mi za duzo czasu, czasu ktory mialy komisje ale...
nawet nie zrobily, z tego co wiem, rachunku pierwszego rzedu. w fizyce czesto
oddzielamy efekty dominujace od mniej waznych (nazywamy je perturbacjami) i
wlasnie rozsadne zaniedbanie subdominantow stanowi o jej sile.
dlatego ja pokaze, ze trajektoria samolotu na mapie daje sie objasnic urwaniem
skrzydla na brzozie. jedyna nowa sila w ruchu samolotu po brzozie bedzie
wiec nierownowaga sily nosnej lewego ukroconego i prawego calego skrzydla.
samo uderzenie brzozy w skrzydlo, ktore trwalo kilka milisekund, nie zdolalo
obrocic zauwazalnie samolotu, po prostu obcielo koncowke skrzydla, nie bede
tego udowanial bo to nietrudne ale zupelnie inne zadanie, ktore by nas tu
sciagnelo na boczny tor. mimo to, wielu ludzi zaklada inaczej, protestujac
ze byl zamach bo kurs #101 nie zmienil sie zaraz po brzozie :-) zdaje sie ze
episcentrum tych nieporozumien znajduje sie w obozie pana z zespolem.
jesli chcemy pokazac ze trajektorie rysowane na podstawie ogledzin drzew itp.
maja sens fizyczny, pewne wielkosci musimy przyjac i wyprowadzic z dynamiki
lou inne. ktore przyjmiemy, a ktore wyprowadzimy, nie jest wazne. istotnie,
mozna by postawic zadanie tak: wiemy gdzie i pod jakim katem zmierzal tor
ruchu #101 zaraz przed kontaktem z ziemia, wydedukujmy stad jak daleko jest
stamtad do punktu utraty konca skrzydla (i oczywiscie ile sekund wczesniej
to sie stalo?). wtedy tez dostalibysmy dobre wyniki.
ja zalozylem odleglosc i czas pomiedzy tymi dwoma punktami, a zechce
wydedukowac trajektorie. no to dosc wstepow...