Dodaj do ulubionych

Rosjanie kłamią....raz jeszcze.

09.11.11, 09:27
Jednak zapewnienia płk. Rzepy rozmijają się z opisem spotkania z 13 kwietnia, jaki widnieje na stronie internetowej premiera Rosji. Kto więc i dlaczego kłamie: Władimir Putin czy polska prokuratura wojskowa?



<a href="niezalezna.pl/18687-klamia-rosjanie-czy-prokuratura" target="blank">Oświadczenie prokuratury</a>
Obserwuj wątek
        • indeed4 Tego postkomunistycznego chłamu jest tylko 4% 11.11.11, 10:49
          "na trzecim miejscu wśród naszych potencjalnych partnerów strategicznych uplasowała się Rosja (4 procent)."

          www.bankier.pl/wiadomosc/Sondaz-Strategicznym-partnerem-Polski-jest-UE-nie-USA-1595418.
          Całe szczęście - bye, bye absi! Z roku na roku na szczęście jest tego coraz mniej, jeszcze dwa - trzy lata i całkiem znikną, a fakt, że w trakcie ważnego śledztwa Polak atakował polski rząd i kibicował matactwom MAK ( norma na forach lewicowej GW ) będzie tylko przykrym wspomnieniem.
          Czegoś takiego nie ma w żadnym kraju na świecie, 50 lat poddaństwa i prania mózgu w tej części Europy zrobiło swoje.
          • indeed4 Sondaż - Polacy o przyczynach katastrofy 11.11.11, 14:29
            bi.gazeta.pl/im/0/8951/m8951550.jpg

            Uwaga, odkryłem groźną sektę ze sztabem dowodzenia na forum KwS, której motto brzmi " winę za katastrofę ponoszą wyłącznie polscy piloci" !

            Zdradźcie nam, co robicie poza swoją statutową działalnością, czyli skrupulatnym badaniem błędów popełnionych przez załogę Tu-154 - koniec świata też przepowiadacie?
    • jamnik_belial Re: Rosjanie kłamią....raz jeszcze. 09.11.11, 11:22
      ae911truthorg napisał:

      > Jednak zapewnienia płk. Rzepy rozmijają się z opisem spotkania z 13 kwietnia
      > , jaki widnieje na stronie internetowej premiera Rosji. Kto więc i dlaczego kła
      > mie: Władimir Putin czy polska prokuratura wojskowa?

      >
      > <a href="<a href="niezalezna.pl/18687-klamia-rosjanie-czy-prokuratura"" target="_blank" rel="nofollow">niezalezna.pl/18687-klamia-rosjanie-czy-prokuratura"</a> target="blank">Oświadczenie prokuratury</a>

      Ale o co ogóle chodzi i jakie to ma znaczenie poza duperelnym czepianiem się nieistotnych świstków?
      • absurdello Ja jak słyszę rozważania czy lot był cywilny czy 09.11.11, 11:47
        wojskowy, to się zastanawiam czy:

        1) Zależnie od statusu lotu działają inne prawa fizyki (nie wiem, zmienia się grawitacja, równania ruchu jednostajnie przyspieszonego, gęstość powietrza) ?

        2) Czy procedury opisane w instrukcji pilotażu Tu154m a dotyczące wymaganego zachowania się załogi na wysokości decyzyjnej, zmieniają się zależnie od statusu lotu ?

        dla mnie status lotu był w tym przypadku sprawą drugorzędną w odniesieniu do fizyki lotu.
        • madameblanka Re: Ja jak słyszę rozważania czy lot był cywilny 09.11.11, 12:53

          A widzisz, teoretycznie nie ma, a praktyce/życiu ma jednak do rzeczy....otóż czując się elytą wożącą najważniejsze osoby w państwie, wykonując loty HEAD (myśląc pewnie że wszyscy zwalniają im przestrzeń powietrzną przed HEAD'ami - Zurich) uważali że mogą więcej, że ich procedury nie dotyczą, że ruski na wieży nie potrzebnie im wyskakuje z tekstami "warunków do lądowania NIET", toć elyta wie co robić....
        • ae911truthorg Ja jak słyszę propagandę... 09.11.11, 13:12
          absurdello napisał:


          > dla mnie status lotu był w tym przypadku sprawą drugorzędną w odniesieniu do fi
          > zyki lotu.

          Nawrót choroby ?
          Chodzi o prawo stosowane w trakcie dochodzenia.
          Dostęp do dowodów, a nie np. czekanie 1/2 roku na zgodę na wyjazd archeologów itd. itp.
          Kamizelki, pistolety, telefony ......oddali ci bandyci ?
          • jamnik_belial Re: Ja jak słyszę propagandę... 09.11.11, 13:40
            ae911truthorg napisał:

            > absurdello napisał:
            > > dla mnie status lotu był w tym przypadku sprawą drugorzędną w odniesieniu
            > do fi
            > > zyki lotu.
            >
            > Nawrót choroby ?
            > Chodzi o prawo stosowane w trakcie dochodzenia.

            Jedyne istotne dla tej katastrofy prawa to prawa fizyki.

            > Dostęp do dowodów, a nie np. czekanie 1/2 roku na zgodę na wyjazd archeologów i
            > td. itp.
            > Kamizelki, pistolety, telefony ......oddali ci bandyci ?

            A co, kamizelka się komuś wkręciła w wolant a pistolet wpadł pod dźwignie sterowania ciągiem i to przez to samolot się rozbił?
            bo jak nie to są to g*wniane sprawy bez znaczenia.
                • ae911truthorg Aleś ty durny. 16.11.11, 11:38
                  absurdello napisał:

                  > sami się przyznali przed kamerami, że znaleźli 7 sztuk broni czyli wcale się ni
                  > e ukrywają z tą bronią a tylko trzymają ją do zakończenia śledztwa u siebie.

                  Trzyma się dowody, a broń jest dowodem na co ?
                  Robili badania "balistyczne" i gdzie są wyniki ? Może wnioski ? Kto z polskiej strony uczestniczył ?
                  Kopacz z ekipą kopaczy na 1 m ?
                  Czemu ciała oddali ? Też można je uznać za dowód.
                  Też wpisałeś się na YT, że to niemożliwe żeby policjant kopał leżącego i to w dżinsach ?
                  Dorośnij dzieciaku.
                    • ae911truthorg Aleś ty durny 2. 16.11.11, 15:12
                      absurdello napisał:

                      > z automatu zostają powiązane ze sprawą, do zakończenia śledztwa, które dopiero
                      > wykaże, czy grały lub nie grały jakiejś roli w sprawie.

                      Czemu telefony oddali (mogły zakłócać itp.) i ciała - pasują do twojej ruskiej definicji.
                      Mnister Sprawiedliwości jest głupszy niż ty - entelygent ?
                      Po co jechał uzgadniać zwrot wraku ?
        • don_eugenio Re: Ja jak słyszę rozważania czy lot był cywilny 09.11.11, 15:11
          absurdello napisał:
          > dla mnie status lotu był w tym przypadku sprawą drugorzędną w odniesieniu do fi
          > zyki lotu.

          nie mogę się z Tobą zgodzić.Fizyka ,fizyką i tutaj Ok,ale...
          -jeśli to był lot cywilny to pilot sam decydowałby co dalej ,a stenogram w pewnej jego części brzmiałby tak:" w tych warunkach nie damy rady wylądować i lecimy na zapasowe do Mińska"
          Ponieważ to był lot wojskowy , pilot był tylko kapitanem i podlegał rozkazom swoich bezpośrednich przełożonych obecnym w samolocie.
          Dlatego jego słowa brzmiały tak: " w tych warunkach nie damy rady usiąść ,proszę zapytać Prezydenta co dalej robimy"
          Szkoda że nie było nagrań z salonki ,bo usłyszelibyśmy ten rozkaz:Ląduj tchórzu!

          No i jeszcze w locie cywilny pilot dowódca wypier...iłby pijanego generała z kokpitu.
          • madameblanka Re: Ja jak słyszę rozważania czy lot był cywilny 09.11.11, 15:52

            >Ponieważ to był lot wojskowy , pilot był tylko kapitanem i podlegał rozkazom swoich bezpośrednich przełożonych obecnym w samolocie.


            no tu to ja się nie zgodzę, nie ma znaczenia jaki jest status lotu do odpowiedzialności DOWÓDCY statku powietrznego. I nie ważne czy on pilotuje czy nie, to on jest odpowiedzialny za wykonanie lotu. Tzn, dowódca jest tylko jeden i wszyscy go słuchają bez wzgledu na stopnie i stanowiska. Pokrótce na pokładzie nie ma, że ten jest ważniejszy a ten mniej, jest tylko dowódca i reszta czyli ...pasażerowie choćby w postaci wielmożnych tego świata, to w powietrzu są tylko pax'ami.:)
            • don_eugenio Re: Ja jak słyszę rozważania czy lot był cywilny 09.11.11, 15:59
              madameblanka napisała:
              > no tu to ja się nie zgodzę...

              oj madam :)
              to była ironia.Po prostu zaczynam uprawiać retorykę w stylu zamachowców.
              Dal nich ważny jest statut ,aby winę odciągnąć od zestresowanych pilotów a wszystko zwalić na ruskich.Ale przy ich myśleniu - każdy kij ma dwa końce.
              A nasz bałagan i nasza głupota będą sobie dalej rządzić...a jak znowu coś pier..nie to znowu znajdziemy winnych.Wszyscy tylko nie my.
            • indeed4 Ma. 10.11.11, 19:59
              I to duży - gdyby to zadupie miało kompatybilne z naszymi, europejskimi, przepisy, to nie udałoby się uniknąć odpowiedzialności za złamanie procedur i niezamknięcie przez kontrolerów lotniska.
              • absurdello Procedury to złamali piloci, bo lotnisko nie dało 11.11.11, 00:17
                zgody na LĄDOWANIE, a tylko na PODEJŚCIE do 100m, a tam nie ma żadnych drzew na tej wysokości.

                Proszę nie mylić pojęć.

                Na wysokości decyzyjnej, to pilot podejmuje decyzję czy będzie lądował czy zrobi odejście (z ewentualny drugim podejściem), a warunkiem decyzji o lądowaniu jest widoczność ziemi albo punktów orientacyjnych pozwalających zorientować samolot względem osi pasa.

                Polecenie z ziemi o odejściu jest wysyłane jak ziemia WIDZI samolot i WIDZI, że źle podchodzi.
                Tu polecenia (horyzont i kontrola wysokości) z ziemi wynikły z tego, że im samolot zaczął złazić "pod radar" i to jeszcze na dolenej granicy jego zasięgu.

                Przypuszczam też, że "Horyzont 101" nie było poleceniem wyrównania (bo takiego słowa nie ma w lotniczej frazeologii rosyjskiej) tylko informacją, że znikają za "horyzontem" czyli, że radar ich nie widzi, sękundę później poszła komenda "kontroli wysokości" z powtórzonym "horyzont", TYLE, ŻE DOWÓDCA MIAŁ OBOWIĄZEK OGŁOSIĆ i ROZPOCZĄĆ ODEJŚCIE ZANIM GENERAŁ przeczytał "100 metrów" i jakby to zrobił, to by nie zeszli w zasięg drzew. A jak ktoś się spóźnia o ponad 8 sekund i potem jeszcze marudzi z odejściem, to jest duża szansa, że przyglebi (do tego nie mając kontroli wzrokowej położenia samolotu względem ziemi).
                Nie ja wymyśliłem te procedury tylko producent samolotu (a w każdym razie zamieścił je w instrukcji pilotażu) i to dużo wcześniej nim Protasiuk w ogóle zaczął latać.
                    • indeed4 I do twojej wiadomości 11.11.11, 01:38
                      Znam protokół KBWL wyliczający wszystkie błędy pilotów - linkowałem go już tu na forum, więc możesz sobie darować kopiowanie tych amatorskich, tasiemcowych wklejek, nie jesteśmy w przedszkolu.

                      Zamiast lać wodę postaraj się pisać zwięźle i do rzeczy.


                      • indeed4 Tu proszę: 11.11.11, 02:51
                        mswia.datacenter-poland.pl/protokol/Zalacznik_nr_1_-_Wyszkolenie_zalogi_i_przebieg_zdarzenia_lotniczego.pdf


                        Poczytać sobie - padło, czy nie padło słowo "odchodzimy", pełny, profesjonalny wykaz błędów popełnionych przez załogę i nie zaśmiecać sieci spiskowymi bredniami o fałszowaniu przez polski rząd nagrań z czarnej skrzynki.
                        • absurdello A ja wierzę swoim uszom i instrukcji producenta ! 14.11.11, 17:19
                          1) Nawigator ma powiedzieć "Decyzja" na wysokości 130m przy wys. decyzyjnej 100m - NIE POWIEDZIAŁ.

                          2) Dowódca ma podać komendę "Lądujemy" albo "Odchodzimy" w przedziale wysokości 130m do 100m - NIE WYDAŁ TAKIEJ KOMENDY W TYM PRZEDZIALE WYSOKOŚCI

                          3) Nawigator miał powiedzieć "Wysokość decyzyjna" na 100m (względem wysokości progu pasa) - NIE POWIEDZIAŁ

                          4) Drugi pilot mówi "Odchodzimy" tylko w przypadku gdy dowódca nie powiedział "Odchodzimy" ani "Lądujemy" DO osiągnięcia wysokości decyzyjnej czyli DO odczytu "100 metrów" i obowiązuje go wysokość decyzyjna mierzona ciśnieniowo a nie wysokość względem terenu, który może być nierówny. NIE POWIEDZIAŁ TEGO NA WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ OKREŚLONEJ CIŚNIENIOWO TYLKO NA WYSOKOŚCI ODNIESIONEJ DO POZIOMU TERENU POD SAMOLOTEM I TO PRZEWALONEJ O PONAD 20m

                          5) Niezależnie, kto powiedział "Odchodzimy", to rozpoczęcie manewru odejścia ma się rozpocząć natychmiast po wydaniu komendy "Odchodzimy" - NIE NASTĄPIŁO (patrz wykres przeciążenia pionowego)

                          6) Ponieważ pierwszą czynnością w procedurze odejścia jest ustawienie silników na ciąg startowy, to instrukcja zobowiązuje tu mechanika pokładowego, do kontroli tego przestawienia i zameldowania "Silniki na startowym. Automat ciągu wyłączony" - TO TEŻ NIE PADŁO, ani też obiekcje co do złamania procedury czy sytuacji awaryjnej.

                          Z powyższego wynika:

                          1) Dowódca nie podał komendy we właściwym czasie.

                          2) Ponieważ dowódca nie podał komendy, to zrobił to drugi pilot.

                          3) Drugi pilot podał komendę opierając się na odczytach z RW podawanych przez nawigatora, a dodatkowo zrobił to już ze spóźnieniem 20m wysokości.

                          4) Po "Odchodzimy" drugiego pilota nie miało miejsca rozpoczęcie procedury odejścia, tylko
                          próba manewru wyrównania na małej wysokości (o tym świadczy przebieg przeciążenia
                          pionowego - brak wyraźnego przeciążenia = brak skutecznego hamowania opadania.)

                          5) Próbę odejścia wykonano z minimalnej wysokości 30m nie uwzględniając, że samolot ma
                          dużą prędkość pionową co wymaga dania większego zapasu wysokości. Można też
                          przypuścić, po sposobie jak wykonywano to odejście, że raczej to była próba ucieczki gdy się
                          okazało, że samolot zbyt szybko opada.

                          6) Wykonano zejście na bardzo małą wysokość, bez dokładnej znajomości ukształtowania terenu co spowodowało wejście (niezamierzone) na kurs kolizyjny ze zboczem jaru wznoszącym się w kierunku lotniska. Z rozmów wynika, że na skutek błędnie przekazanej przez 2 pilota informacji o podstawie chmur podanej z Jaka, dowódca postanowił zejść na 50m by wyjść pod chmury ale po zejściu na tę wysokość (względem gruntu) okazało się, że dalej są w chmurach ("Nic nie widać"), być może to zaskoczyło pilota, który zamiast od razu rozpocząć odejście stracił kilka sekund, co przy dużej prędkości opadania zaważyło na losie samolotu.

                          7) Wnosząc z braku słownej reakcji na lecenie w drzewa i emocjonalne w wymowie "K ...mać" drugiego pilota, to piloci nie widzieli drzew ani ziemi, a kontakt z nimi był zupełnym zaskoczeniem (coś jak przytarcie samochodem przy wykonywaniu np. manewru parkowania, gdy wykonujący go jest w pełni przekonany, że jedzie dobrze i wszystko ma pod kontrolą.).


                          Jak dla mnie, to wmawianie, że dowódca powiedział "Odchodzimy na drugie ..." i, że w sensie formalnym była to KOMENDA i to KOMENDA, KTÓRA DOTARŁA do wszystkich członków załogi jest działaniem ku pokrzepieniu serc. Poza tym właściwa komenda (wg instrucji pilotażu) jest jednym słowem "Odchodzimy" lub "Lądujemy" oraz MA KONKRETNE MIEJSCE NA TRASIE LOTU, każde dodawanie czegokolwiek powoduje stratę czasu i wprowadza dodatkowy element wiążący uwagę załogi (typu co on tam jeszcze dodał na końcu ?).

                          Patrząc logicznie, skoro, to "zdanie" odkryto dopiero przy drugim badaniu nagrań i to pewnie po intensywnym odszumianiu, TO CO MIAŁA USŁYSZEĆ Z TEGO ZAŁOGA ?

                          Należy pamiętać, że te same mikrofony w tym czasie wyłapały:

                          - "100 metrów" czytane przez gen. Błasika
                          - odczyty wysokości nawigatora
                          - alarm RW
                          - alarmy TAWS
                          - "Odchodzimy" drugiego pilota (wyraźne nawet bez odszumiania)
                          - czyjeś "Nic nie widać"

                          TO FIZYCZNIE JEST NIEWYKONALNE, ŻE NIE NAGRAŁA SIĘ W SPOSÓB CZYTELNY KOMENDA DOWÓDCY "ODCHODZIMY" JEŻELI ZOSTAŁA WYGŁOSZONA I MIAŁA "PRZESTAWIĆ" ZAŁOGĘ NA REALIZACJĘ MANEWRU ODEJŚCIA.

                          Do tego rzekoma obecność tej komendy jest w sprzeczności z momentem wzrostu przeciążenia pionowego świadczącego o rozpoczęciu hamowania opadania -> ONO SIĘ POJAWIA DOPIERO PO "ODCHODZIMY" drugiego pilota, a procedura odejści NIE PRZEWIDUJE:

                          a) potwierdzania decyzji dowódcy przez drugiego pilota,
                          b) czekania dowódcy na jakiekolwiek słowa drugiego pilota
                          c) czekania na polecenie z ziemi


                          Polecenie z ziemi może najwyżej przerwać realizowaną procedurę lądowania lub być wydane jeżeli operator stwierdzi, że samolot zachowuje się nietypowo (na podstawie oceny zachowania się samolotu na radarze lub wzrokowo jeżeli z ziemi widać samolot). Na wysokości decyzyjnej decyzuje dowódca samolotu na podstawie tego co widzi, a w szczególności musi MIEĆ ZGODĘ NA LĄDOWANIE.
                  • absurdello Skup się ! 14.11.11, 14:28
                    Niezamknięcie lotniska nie oznacza, że automatycznie można na nim lądować czy nawet próbować, a już szczególnie gdy:

                    - na lotnisku nie ma systemu ILS odpowiednio wysokiej, do warunków pogodowych, kategorii,

                    - podano informację: "Nie ma warunków do przyjęcia samolotu"

                    - nie było zgody na lądowanie CZYLI ZEJŚCIE PONIŻEJ 100m

                    - podano kilkukrotnie informację, że widoczność (400m) na lotnisku jest DUŹO poniżej
                    obowiązujących minimów: pilota (1200m), lotniska (1000m), samolotu(1200m)
                    (instrukcja HEAD zabrania realizowania lotu w takich warunkach, a podejście, to jest część
                    lotu jakby nie było)

                    - podano informację (4 minuty przed katastrofą), że widoczność pogorszyła się do 200m

                    - podano informację (koledzy z Jaka), że podstawy chmur są "PONIŻEJ 50m GRUBO"
                    co w połączeniu z informacją, że wysokością decyzyjną wynoszącą 100m oznaczało, że piloci
                    będą mieli jeszcze CO NAJMNIEJ 50m chmur pod sobą będąc na wysokości decyzyjnej czyli
                    szansy na lądowanie nie będzie, bo nie będzie spełniony warunek konieczny do tego:
                    widoczność ziemi albo punktów orientacyjnych na ziemi potrzebnych do zorientowania
                    samolotu względem osi pasa. CZYLI PODCHODZENIE W TYM CZASIE BYŁO BEZ SENSU
                    (marnowanie paliwa, zwiększanie ryzyka)

                    - paragraf 19, punkt 24, podpunkt 5 mówi wyraźnie:

                    W czasie lotu na prostej do lądowania dowódca lotu statku powietrznego OBOWIĄZANY jest przerwać zniżanie:

                    1) na komendę lotniskowego organu Sterowania Ruchem Lotniczym LUB
                    2) w przypadku niedokładnego obliczenia do lądowania i niemożliwości jego poprawienia LUB
                    3) w przypadku pojawienia się w pobliżu statku powietrznego albo na Drodze Startowej (polu startowym) przeszkody zagrażającej bezpieczeństwu lądowania LUB

                    4) w przypadku osiągnięcia Warunków Minimalnych (zgodnie z par. 23, ust 16) i nieustalenia pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, niezbędnego do kontynuowania podejścia LUB

                    5) gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania

                    i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe.



                    400m widoczności, a tym bardziej 200m przy minimum 1200m TO NIE SĄ WARUNKI GWARANTUJĄCE BEZPIECZNE LĄDOWANIE (a skoro nie są spełnione, to i nie ma sensu podchodzić szczególnie przy braku prognozy na jakąkolwiek poprawę pogody w tym błyskawiczną, w ciągu 4 minut).

                    Łącznik LUB w podpunktach oznacza, że wystarczy spełnienie warunków z jednego z punktów , aby dowódca przerwał zniżanie i WCALE NIE MUSI TEGO ZROBIĆ NA WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ jak to szanowna komisja stwierdziła (w części głównej przepisu nie ma stowierdzenia, że przerwanie zniżania ma nastąpić po osiągnięciu wysokości decyzyjnej JEŻELI został spełniony jeden z warunków z punktów 1 do 5, TYLKO, ŻE MA PRZERWAĆ ZNIŻANIE.

                    Czyli nawet jeżeli załoga rozpoczęła zniżanie, to na podstawie posiadanej wiedzy miała nakazane je natychmiast przerwać, a już szczególnie, że wieźli pasażerów i to ważnych.

                    Informacja o spadku widoczności do 200m przyszła ok. 30s przed wykonaniem czwartego zakrętu, który tam się wykonuje ok. 18km od progu pasa co daje jakieś 3.5min lotu do lotniska.
                    więc pilot BYŁ DOKŁADNIE POINFORMOWANY, ŻE W TYM CZASIE NIE MA CZEGO SZUKAĆ NA LOTNISKU.
                    (Mechanik z Jaka, który podał, informację o 200m powiedział w wywiadzie, że jak ją podawał, to już pobliskich drzew nie było widać)

                    Tak więc wmawianie, że przyczyną katastrofy, było niezamknięcie lotniska, jest szukaniem wymówki jakoby zmniejszającej winę pilotów.

                    Dodatkowo w pasie decyzyjnym Wys_decyzyjna+30m do Wys_decyzyjna (czyli 130 do 100m) dowódca podejmuje decyzję czy ląduje czy odchodzi na podstawie widoczności ziemi i punktów orientacyjnych na ziemi.

                    a) JEŻELI JEJ NIE WIDZI TO ODCHODZI

                    b) Jeżeli miałby zezwolenie na lądowanie i w trakcie zniżania się ze 100m stracił kontakt wzrokowy z ziemią, to ma nakazane odejście,

                    c) Jeżeli ma silniki na obrotach poniżej 75% na wysokości poniżej 200m, to też ma odejść (w instrukcji oryginalnej, PRODUCENTA, nie ma napisane, że to jest dla jakichś konkretnych warunków pogodowych)

                    a,b i c pochodzą z instrukcji użytkowania lotniczego samolotu TU154m.

                    Tak więc zamknięcie czy niezamknięcie lotniska jest tylko jednym z elementów, bardzo długiego łańcucha warunków, których spełnienie umożliwia lądowanie na danym lotnisku.

                    W tamtych warunkach i posiadanej wiedzy o nich już samo rozpoczęcie podejścia we mgle było błędem, a zejście 80m poniżej wysokości decyzyjnej (jakkolwiek, to było mierzone), BEZ ZEZWOLENIA Z LOTNISKA było złamaniem przepisów i procedur pokładowych.

                    Pomijam już, że zniżanie, we mgle, po niestandardowej, stromej ścieżce, wymagającej dwukrotnego przekroczenia zalecanej na podejściu prędkości pionowej, to był SZCZYT BRAKU WYOBRAŹNI.

                    Poza tym przy ich wybranej ścieżce (zniżanie z 400m przy DRL), to prawidłowym kątem nachylenia ścieżki było 3.5 stopnia (tak jak lecieli 7 kwietnia) a nie 4.7 jak sobie polecieli 10 kwietnia.

                    Przy ścieżce 3.5 zaczynającej się 6250m od progu na wysokości 400m dolatuje się na wysokość 15m nad progiem pasa, a przy ścieżce 4.7 stopnia, te same 15 osiąga się:

                    x=6250m - (400m-15m)/tg(4.7) = 1567,2 m od progu

                    oni startowali z 420m przy DRL czyli, te 15m osiągali przy:

                    x=6250m - (420m-15m)/tg(4.7) = 1323,9m czyli już po komunikacie "Horyzont 101"

                    Wysokość progu pasa osiągnęli:

                    x = 6250m - 420m/tg(4.7) = 1141,4 m od progu czyli tuż przed BRL

                    A nachylenie ich ścieżki wynika z prostego wyliczenia: skoro w odległości 6250m byli na 420m, a przy 1100m przystrzygli drzewo na terenie BRL na wysokości -5m (względem pasa), to musieli schodzić ścieżką:

                    α = arc tg (dy/dx) = arc tg ((420m -(-5m))/(6250m-1100m) ~ 4,7°

                    Przy średniej prędkości samolotu na tym odcinku, wynoszącej 290 km/h (80.6 m/s), to daje średnią prędkość pionową:

                    Vy=V*sin(α) = 80.6 m/s* sin (4.7°) = 6,6 m/s

                    czyli bardzo zbliżoną do tej, która wychodzi z zapisu rozmów:

                    10:39:57,1___Nawigator___400 metrów
                    10:40:41,3___Generał_____100 metrów

                    Vyśr=dy/dt= (400m-100m)/(41.3-57.1+60)=300m/44,2s=6,79 m/s

                    co oznacza, że nie dość, że złamano różne przepisy, to jeszcze przekroczono znacznie prędkość zniżania zalecaną na podejścu (~ 3.6 m/s dla ścieżki 2.67° lub ~4.75 m/s dla ścieżki 3.5° tej optymalnej przy zniżaniu z 400m przy DRL)

                    To tyle "amatorskiej" analizy tematu.

                    Jak sam więc rozumiesz, zajmowanie się problemem zamykania lotniska, jest stratą czasu, skoro piloci byli poinformowani o stanie pogody na nim, a dodatkowo dowódca znał wyposażenie lotniska, bo lądował na nim 3 dni wcześniej.

                    Skoro pilotom, podobno elitarnego pułku nie wystarczą informacje wyczerpujące treść obowiązujących ich przepisów nakazujących ominięcie tego lotniska w tamtym czasie, to sorki, ale pewnie informacja o zamknięciu lotniska by ich też nie powstrzymała przed osobistym sprawdzeniem (z powietrza), czy rzeczywiście na pasie wisi zamknięta kłódka :|
                    • indeed4 Znów nie zrozumiałeś :-) 14.11.11, 15:16
                      Mówię o zamknięciu lotniska, które zgodnie z przepisami w tych warunkach pogodowych jakie były powinno zostać zamknięte przez obsługę lotniska., a samolot odesłany na lotnisko zapasowe.

                      Wówczas samolocik by nie zrobił "bum" i do katastrofy by wcale nie doszło.

                      "Mimo kilkakrotnych sugestii kontrolera lotów, aby przerwać podejście do lądowania, jednoznacznym rozkazem: "Doprowadzamy do 100 m, 100 m i koniec rozmowy".

                      Komisja przy MSWiA jednoznacznie stwierdza też, że decyzja Krasnokutskiego zakończyła "jakiekolwiek dalsze próby kontrolera lotów odesłania samolotu na lotnisko zapasowe" .

                      wyborcza.pl/1,75478,8951499,Kontroler_chcial_wstrzymac_ladowanie.html#ixzz1dgBXUzb3

                      • absurdello A po co zamykać lotnisko ??? 14.11.11, 20:20
                        Pilot został DOKŁADNIE poinformowany o warunkach na lotnisku i otrzymał wprost informację "WARUNKÓW DO PRZYJĘCIA NIE MA", którą zignorował:

                        10:24:51,2__Kontroler
                        "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do lądowania nie ma"
                        (dosłownie tam było: warunków do przyjęcia (samolotu) nie ma).

                        10:25:01,1__Dowódca
                        "Dziękuję, no jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg."

                        To nie lotnisko ciągnęło samolot na lotnisko, tylko pilot tam się pchał mimo informacji o widoczności DUŻO poniżej minimów i informacji podanej WPROST "Warunków do przyjęcia nie ma". Dodatkowo widać, że pilot uparł się OSOBIŚCIE sprawdzać pogodę, bo widać nie wierzył w słowa z lotniska (mimo, że załoga Jaka stojąca na lotnisku potwierdziła tę informację, dodając jeszcze o bardzo niskich podstawach chmur.

                        Pilot dostał zgodę na podejście próbne do wysokości decyzyjnej (bo się uparł, a przepisy rosyjskie niestety na to zezwalają samolotom zagranicznym) A NIE NA LĄDOWANIE.

                        I tylko do decyzyjnej go sprowadzano zakładając, że wykona odejście, bo przecież wiedziano, że na lotnisku się nie da wylądować już od prób Iła.

                        Samolocik by nie zrobił "bum" gdyby zgodnie z procedurą z instrukcji samolotu rozpoczął odejście na wysokości 100m względem progu pasa a nie poniżej 80m względem zapadniętego o ponad 50m terenu terenu.

                        Ile można pisać, że nie tylko wydanie komendy "Odchodzimy" jest ważna ale też KIEDY została wydana i JAK SZYBKO rozpoczęta ?

                        Jak instrukcja mówi, że dowódca ma powiedzieć "Odchodzimy" będąc ponad 100m nad poziomem progu pasa i ma rozpocząć się NATYCHMIAST (czyli bez zwłoki) TO TAK MA BYĆ, a nie, że czytelne "Odchodzimy" pada 8.5 sekundy po odczycie wysokości decyzyjnej "100 metrów" a sygnał ostrego wychylenia sterów dopiero 14.7s po przecięciu decyzyjnej MIERZONEJ CIŚNIENIOWO !!!

                        I silniki trzeba dać na duży ciąg jako pierwsze, bo one się długo rozpędzają i można stracić prędkość (a co za tym idzie zapas siły nośnej) przy zwiększaniu kąta natarcia skrzydła.

                        > "Mimo kilkakrotnych sugestii kontrolera lotów, aby przerwać podejście do lądowa
                        > nia, jednoznacznym rozkazem: "Doprowadzamy do 100 m, 100 m i koniec rozmowy".

                        Tyle, że ty rozpatrujesz sprawę jednostronnie. Doprowadzanie do 100m oznacza podawanie pilotowi informacji, do osiągnięcia przez niego wysokości decyzyjnej A NIE ZMUSZANIE PILOTA DO ZNIŻANIA SIĘ DO TEJ WYSOKOŚCI !!! O zniżaniu (jego rozpoczęciu i sposobie) decyduje pilot, a w okolicach decyzyjnej może zdecydować czy daje zgodę na lądowanie czy nie (Tu-154m NIE MIAŁ ZGODY NA LĄDOWANIE czyli zejście z decyzyjnej do poziomu lotniska a zniżył się poniżej poziomu lotniska korzystając z zapaści terenu przed lotniskiem).

                        Czubki drzew cięte przed BRL były na poziomie -5m względem poziomu progu pasa, a oficjalnie przy BRL samolot powinien być na 70m LICZONYCH OD POZIOMU PASA.

                        > Komisja przy MSWiA jednoznacznie stwierdza też, że decyzja Krasnokutskiego zako
                        > ńczyła "jakiekolwiek dalsze próby kontrolera lotów odesłania samolotu na lotnis
                        > ko zapasowe" .

                        A co w tym czasie robiła załoga, która przecież miała własne przepisy dotyczące lotu na zapasowe i zachowania bezpieczeństwa przy takiej pogodzie jak tam była ?

                        > jakiekolwiek dalsze próby kontrolera lotów odesłania samolotu na lotnisko zapasowe" .

                        A dla mnie to jest kit dla mas, bo piloci mimo informacji już z Mińska, że na lotnisku docelowym są ciężkie warunki, NIE KIWNĘŁA PALCEM, by nawet spytać Mińsk (który był przecież jednym z lotnisk zapasowych) czy będą przygotowani na ich ewentualny przylot.
                        Po informacji, że "nie ma warunków do przyjęcia" podanej 16 minut przed katastrofą (ok. 100km lotu) TEŻ NIE KIWNIĘTO PALCEM (załoga) BY ZAŁATWIAĆ SPRAWY ZWIĄZANE Z EWENTUALNYM PRZELOTEM NA ZAPASOWE.

                        Poza tym to stwierdzenie komisji sugerujące, że Krasnokutski robił wszystko by samolot doleciał do Smoleńska jakoś nie składają się z następującymi jego wypowiedziami (z załącznika 8):

                        UTC[5:42:01] (9:42:01 czasu Smoleńskiego)

                        K: "Ja mam jakie pytanie. Według moich danych Tutka startuje, y, polska, kur … Oni do nas nie zapowiadali się, to znaczy oni sami lecą. Trzeba im przekazać, że nas przykryło."

                        UTC[5:42:11], SMOL[9:42:11]
                        K: "Niech pan podpowie, tak, bo w prognozie nie było. Wilgotność osiemdziesiąt procent. Skąd
                        ona się wzięła o dziewiątej godzinie? Ale przykryło zupełnie, widzialność teraz jakieś
                        czterysta metrów maksimum."
                        UTC[5:42:37], SMOL[9:42:37]

                        K: "No to w takiej sytuacji trzeba mu szukać zapasowe, to po pierwsze, jeżeli on jest gotowy.
                        Tam Wnukowo albo coś takiego"

                        Z powyższego wynika, że Krasnokutski rozpoczął uzgadnianie gdzie odprawić samolot (z powodu pogody) zanim jeszcze samolot nawiązał kontakt z lotniskiem).

                        UTC[5:42:42], SMOL[9:42:42]

                        K "Kontrolne podejście on pewnie zrobi, nie ma sprawy, do swojego minimum"

                        Tu założył (i słusznie jak się okazało), że pilot będzie próbował robić podejście do swojego minimum (czyli można założyć, że już się zetknął z podobnym zachowaniem samolotów z VIP-ami).


                        UTC[5:53:27] P: "Wnukowo zapasowe."
                        UTC[5:53:29] K: "Zrozumiałem. Czyli we Wnukowo potwierdzić, (właściwie ?) ........................... przekazać jaką on ma pozostałość paliwa, to znaczy ................. (tu ?) meteo podaje w zasadzie ...... ta sprawa. Jeżeli ...... będzie podejście, być może ..........................."

                        Z dalszych rozmów ze stanowiska kontroli tez wynika, że robiono wszystko by nasz samolot nie pchał się na lotnisko w tym czasie (informacje przekazane przez samolot Transaero 331 podane do naszego Tu154m z Mińska).


                        UTC[6:24:14], SMOL[10:24:14] P: "Trzeba go wygnać, kurde."

                        UTC[6:24:15], SMOL[10:24:15] K "Więc powiedz, u nas warunków nie ma, widzialność (to ?)"

                        UTC[6:24:25], SMOL[10:24:25] P:
                        "А, PAPA-LIMA-FOXTROT, jeden dwa (sic!) zero jeden, na "Korsażu" mgła, widzialność czterysta metrów."

                        6:24:39 K: "No dawaj, mgła, widzialność, dawaj."
                        6:24:42 P: "Na "Korsażu" mgła, widzialność czterysta metrów, cztery zero zero metrów."

                        Z powyższego wynika, że Krasnokutski polecił Plusninowi, by podał, do Tu154, że nie ma warunków na lotnisku i warunki widocznościowe oraz go nawet popędzał.


                        Późniejsze zdarzenia wynikły z uporu pilota, który nie dał się spławić i sam chciał sprawdzać pogodę (Niewierny Tomasz ?).

                        UTC[6:26:02], SMOL[10:26:02] K:
                        "Krasnokutski, więc wykonuje kontrolne podejście, decyzja dowódcy, wykonuje kontrolne podejście do wysokości decyzji sto metrów, odejście, o gotowość Mińska, Witebska jako zapasowych niech zapytają."
                        UTC[6:26:12] KTR "Przyjąłem"

                        czyli od Krasnokutskiego wyszło polecenie uzgadniania lotnisk zapasowych podanych przez kpt Protasiuka z pokładu Tu154m.

                        a dalszy fragment z Plusninem dotyczył wysokości 100m A NIE NIŻEJ, czyli podejście do decyzjnej, pilot sam sprawdza, że warunków do lądowania nie ma, wraca na krąg a tam dostaje informację co dalej I WSZYSCY SĄ ZADOWOLENI: Obsługa lotniska nie podkłada się odmową udostępnienia lotniska (pytanie retoryczne: kto by dostał po d... za tę odmowę: decydenci czy obsługa lotniska ?), piloci są kryci, bo przecież próbowali i z powodów obiektywnych ... tylko nie wzięto pod uwagę, sił wyższych ... rangą i próby zejścia pod chmury.

                        UTC[6:27:24], SMOL[10:27:24] K: "Anatolij Iwanowicz, no co z zapasowymi?"
                        6:27:25 KTR "No Witebsk, Mińsk. Zaraz wam powiemy ……"
                        6:27:28 K: "Niech się pan pośpieszy, bo …"

                        To jest tuż po rozmowie załogi z Dyr. Kazaną i "No to mamy problem"

                        A decyzja co dalej po podejściu była -> wyjście na ASKIL (czyli powrót do granicy z Białorusią) i łączność z Centrum dla określenia, na które lotnisko:

                        6:32:52 K: Słucham.
                        6:32:53 KTR: Murawjow, …PLF sto jeden …, a odejście na zapasowe jeżeli, to ASKIL, łączność z łączność z RDC i tam mu powiedzą albo Witebsk, albo Mińsk.
                        • indeed4 Po to, niereformowalny oszołomie 14.11.11, 20:31
                          żeby zamknąć - bo w cywilizowanym świecie są takie przepisy.

                          Jeśli warunki pogodowe są poniżej minimów, to lotnisko się zamyka i nie przyjmuje samolotów, ponieważ lądowanie w takich warunkach jest niebezpieczne.

                          Ciężko myślący tępak z zaawansowaną logorreą zrozumiał, czy powtórzyć?
                          • madameblanka Re: Po to, niereformowalny oszołomie 14.11.11, 20:37

                            > Jeśli warunki pogodowe są poniżej minimów, to lotnisko się zamyka i nie przyjmu
                            > je samolotów, ponieważ lądowanie w takich warunkach jest niebezpieczne.


                            Na całym - jak to napisałeś - cywilizowanym świecie lotniska nie zamyka się ze wzgledu na pogodę, przeczytasz o tym WSZĘDZIE.


                            PS. co do "odchodzimy" - w rosyjskim stenogramie pada odchodzimy, wypowiedziane przez II pilota. Manipulant.
                            • indeed4 Re: Po to, niereformowalny oszołomie 14.11.11, 20:54
                              Tak - rzeczywiście, jeśli warunki stwarzają zagrożenie bezpieczeństwa lotu nie zamyka się lotnisk na wyspie Fidżi, w USA, Europie i pozostałych krajach na pewno.

                              Mówimy o słowach Protasiuka, a nie II pilota, radziłbym jednak wziąć sobie do serca treść swojej własnej sygnaturki.
                              • absurdello Protasiuk nic takiego nie mówi 15.11.11, 19:32
                                Komenda, to jest słowo, które MA DOTRZEĆ DO CAŁEJ ZAŁOGI NA DANYM ETAPIE LOTU, a nie tylko być wykryte po laboratoryjnym przebadaniu nagrań, a do tego to co się podaje za tę komendę nie daje się jednoznacznie zintepretować.

                                Jeżeli by dowódca powiedział swoje "Odchodzimy", tak, że dotarło by do całej załogi (w szczególności 2 pilota), to:

                                1) drugi pilot nie powiedział by "Odchodzimy", bo tego nie ma w procedurze,

                                2) rozpoczęcie odejścia było by związane z jego słowami a nie słowami drugiego pilota,

                                3) jako osoba z ponad 2000 h wylatanymi na Tu154m kpt. Protasiuk miał lepiej wyrobione odruchy "sterowe" niż drugi pilot po tych jego niecałych 200h na tym samolocie, więc takie opóźnienie rozpoczęcia odejścia BYŁO ZUPEŁNIE NIEUZASADNIONE, szczególnie w miejscu i sytuacji w jakiej się znajdowali.

                                Tak więc dalej twierdzę, że to coś co opisano w drugiej transkrypcji jako "Odchodzimy na drugie ...", to jest błędne odczytanie, a jedynym "Odchodzimy" były słowa drugiego pilota i najprawdopodobniej on rozpoczął ruch sterami i te wstępne hamowanie.
                    • zuzkazuzka111 Kwintesencja 14.11.11, 17:18
                      > 400m widoczności, a tym bardziej 200m przy minimum 1200m TO NIE SĄ WARUNKI G
                      > WARANTUJĄCE BEZPIECZNE LĄDOWANIE (a skoro nie są spełnione, to i nie ma sensu p
                      > odchodzić szczególnie przy braku prognozy na jakąkolwiek poprawę pogody w tym b
                      > łyskawiczną, w ciągu 4 minut).


                      I co robi wtedy szympans ze smoleńskiej wieży?
                      Na polecenie kogoś z Moskwy prowadzi samolot do wysokości 100 metrów po niewłaściwej ścieżce.

                      A co w takim wypadku robi normalna obsługa ? Zamyka lotnisko. Informuje o tym Moskwę, a ta samolot, który leci na zapasowe lotnisko.

                      Dlaczego Moskwa kazała sprowadzać ten samolot wiedząc, że mgła powoduje widoczność 200 metrów, a na lotnisku nie ma systemu naprowadzania w złych warunkach pogodowych?

                      Ale walcz dalej. Dostaniesz medal bohatera ZSRR. Będziesz mógł pod rękę z Jaruzelem polecieć na defiladę na Placu Czerwonym w rocznicę zwycięstwa nad faszyzmem.
                      • indeed4 Nie o to chodzi. 14.11.11, 19:44
                        Ograniczony troll nie może zrozumieć, że jeśli dowódca mówi "odchodzimy", to psim obowiązkiem szmat z MAK było to umieścić w raporcie, a czy potem realizował komendę czy nie, to nie ich zasrana sprawa.

                        Wydał, koniec kropka. Jeśli nie realizował, to trzeba było napisać - wydał, nie realizował, a nie bredzić, że piloci "lądowali za wszelką cenę" , do tego jeszcze, że rzekomo "podjęli decyzję o odejściu dopiero po uderzeniu w pierwszą przeszkodę" ( kolejne kłamstwo MAK, podjęli decyzję sekundę wcześniej ) typowa piarowska ściema dla lemingów w rodzaju absiego czy blanki.

                        Złamali mnóstwo procedur, ale nie lądowali za wszelką cenę, a dowodem na to jest zapis ich wcześniejszych rozmów w kokpicie - wszystko na temat.
                        • indeed4 1500 postów 14.11.11, 20:04
                          i wszystkie napieprzają w pilotów - ani jednego,w którym by się tak samo pilnie, jak obwąchuje każdy ruch polskich pilotów, zajął tym, co spieprzyli kontrolerzy i Rosja.

                          Albo ograniczony ciemniak, który łyknął piarowskie dzieło MAK, albo wyjątkowa gnida.

                  • indeed4 Tu czytać: 11.11.11, 10:08
                    www.se.pl/wydarzenia/kraj/rosjanie-przyznaja-sie-do-winy-w-sprawie-katastrofy-smolenskiej_172387.html

                    I nie kolportować mi więcej bełkotu Cziencowa, cwaniaczki nieomal się po.rały w gacie ze strachu przed prawnymi konsekwencjami naruszenia przepisów.

                    Absi drogi! Koniecznie sprawdż, czy czasem polski rząd tego też nie sprokurował i na koniec obowiązkowo zdaj nam z efektów tego obywatelskiego śledztwa szczegółowe sprawozdanie, w poście o długości nimimum circa 3metrów.
                    • indeed4 Brawo Polacy - dobrać się cwaniaczkom 11.11.11, 10:28
                      do tego co trzeba ( absi rozdzierająco szlocha nad losem niewinnych, krystalicznie czystych i nie łamiących procedur Rosjan, represjonowanych przez prymitywnych siepaczy z polskiej prokuratury )

                      "Czy to oznacza, że rosyjscy wojskowi w ogóle nie poniosą kary za katastrofę? Nic z tych rzeczy, teraz śledztwo w tej sprawie przejmie cywilna Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga."

                      www.se.pl/wydarzenia/kraj/kontrolerzy-ze-smolenska-nie-uslysza-zarzutow-wojskowi-sledczy-wylacza-ten-watek-ze-sledztwa_181978.html
                            • indeed4 No, do ataku! 11.11.11, 11:41
                              Skandal! Na jakich podstawach polska prokuratura w ogóle ŚMIE o cokolwiek podejrzewać moich serdecznych przyjaciół Rosjan?! To wspaniali pracownicy i doskonale przygotowano do zawodu profesjonaliści, którzy nigdy, przenigdy nie łamią przepisów!

                              Napisz w tej sprawie skargę do Komorowskiego i Tuska.
                              • madameblanka Re: No, do ataku! 11.11.11, 12:12

                                To wspaniali pracownicy i doskona
                                > le przygotowano do zawodu profesjonaliści, którzy nigdy, przenigdy nie łamią przepisów!


                                zaraz, w czym polacy są lepsi? Nie kradną, nie manipulują, nie łamią przepisów, sa zawsze profesjonalni? Bywa że czasem są, jak w przypadku lądowania Wrony....a co za tym idzie rosjanie również mogą zrobić coś jak trzeba, choć nam to nie na rękę.
                                • indeed4 Re: No, do ataku! 11.11.11, 12:35
                                  O, tak - oczywiście, że Rosjanie 10 kwietnia zrobili wszystko jak trzeba, przecież już ustaliliśmy że są krystalicznie czyści, a polska prokuratura chce ich chce przesłuchać wyłącznie z tego powodu, że mieli źle zawiązane krawaty.

                                  Nie krępuj się, kontynuuj swój stały repertuar - skrupulatną wyliczankę błędów po stronie polskiej i heroiczną obronę ( ach, jakże niewinnie! ) oskarżanych umiłowanych przyjaciół Rosjan.
                                          • absurdello A ty to chyba nawet cymbaliszczem nie jesteś 14.11.11, 20:59
                                            skoro jedyne co umiesz, to wrzucać linki do zleżałych informacji prasowych.

                                            I wskaż mi gdzie tu ktoś roni łzy z powodu standardowego działania prokuratury wobec obsługi lotniska w Smoleńsku ? Jak coś prokuratura znajdzie, to ich ukarają i tyle.

                                            To co ja pisałem dotyczy pomijanych wypowiedzi p. Krasnokutskiego, które przecież członkowie komisji sami spisali z nagrań ze stanowiska dowodzenia i, które pominęli w analizach, bo widać nie pasowały do tez.

                                            Nota bene, jakoś nikomu nie chce przejść przez gardło, że kryptonim tego lotniska po polsku brzmi GORSET a nie KORSARZ (czy transliterowane KORSAŻ co jest bez sensu) jak często, to jest pisane. ;)))

                                            Кoрcaж wygląda tak :))

                                            Gorset

                                            A jak potrafisz, to się odnieś do tych przepisów i procedur, które przywołałem, a które złamali piloci doprowadzając do katastrofy. Obawiam się jednak, że jako czytelnik SE opanowałeś poprawnie tylko pisownię słowa TROLL (aż dziwne, że wiesz, że to przez dwa "el" się pisze ;))
                                            • indeed4 Tu, tumanku: 14.11.11, 21:09
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,1157,130518561,130681670,Nudzisz_spamiarzu_.html


                                              Fakt, dla mnie te informacje rzeczywiście są zleżałe, bo znam je od miesięcy, a że dla ciebie nius, to nie moja wina.

                                              Przykro mi, ale chyba będziesz musiał dzielić swoją pasję dyskutowania o stenogramach z kimś innym, bo ja na to nie mam nawet najmniejszej ochoty - wszystko już zostało zbadane i wyjaśnione przez polskich specjalistów, sprawa zakończona.
                            • madameblanka Re: Tu, słonko: 11.11.11, 12:09

                              boże, na co ty się powołujesz, na SE??
                              Mam wrażenie, że za wszelka cenę chcesz się podzielić odpowiedzialnością za katastrofę z rosjanami. Niestety, to polska załoga złamała procedury. Złamali przede wszystkim swoje minima, samolotu i lotniska zresztą też.
                              Wieżowy mówiąc, że "warunków do lądowania nie ma", nie zostawił cienia wątpliwości co do tego czy lądowanie powinno się odbyć. Dla każdego dowódcy winno być jasne, że nie powinien się zbliżać do tego lotniska, właściwie może sobie wbić do głowy że lotnisko jest zamkniete.
                              Kto by przewidział, iż załoga transportująca głowę państwa będzie ryzykować życiem tegoż VIPa (swoim również)? Kontroler ma myśleć za załogę? On tam pełnił funkcję informacyjną, więcej zrobić nie mógł.
                              Oskarżenia jakie mogą paść to chyba tylko takie, że kontroler nie przewidział brawury załogi z tupolewa, po tym jak zobaczył lądowanie załogi JAKa, może w cholerę zamknąłby lotnisko, albo skłamał że zamknięte, hehe.
                              • indeed4 Słonko - a co TY możesz wiedzieć na ten temat? 11.11.11, 12:26
                                Pytam: JESTEŚ ŚLEPA i nie potrafisz czytać? Kupić dobre okulary, żeby oczęta dojrzały, przepisowo w jakich warunkach obsługa lotniska jest zobowiązana do zamknięcia lotniska?

                                Ani nie jesteś prokuratorem, ani się na tym nie znasz, a w kwestii naruszeń przepisów przez załogę znam znacznie lepsze materiały, niż dyletanckie wywody jakiejś madameblanki z KwS - link do dokumentów na stronie MSW wyżej.

                                Jeśli to ma ci ulżyć, to dobierz sobie do towarzystwa absiego i powtórzcie jeszcze i 10000 razy, jakie błędy popełnili polscy piloci - to i tak NIE ZMIENI faktu, że MAK kłamał mówiąc, że Protasiuk nie podjął decyzji o odejściu, a błędy i naruszenia przepisów były również po stronie Rosjan.

                                Czy coś jeszcze? Słucham.
                                • madameblanka Re: Słonko - a co TY możesz wiedzieć na ten temat 11.11.11, 13:08

                                  Ja wiem jakie błędy popełniła załoga i jakie procedury złamała, nie trzeba być prokuratorem (ty też nim nie jesteś)żeby wiedzieć iż złamali prawo lotnicze, tyle i aż tyle.



                                  >to i tak NIE ZMIENI faktu, że MAK kłamał mówiąc, że Protasiuk nie podjął decyzji o odejściu,

                                  to całe "odchodzimy", że nawet po przefiltrowaniu nie słychac wydźwięku tego słowa, czy to było pytanie, wątpliwość, przemyślenie, bo na pewno nie komenda czy rozkaz - nie można nazwać DECYZJĄ o odejściu. Zwłaszcza że nie poszły za tym żadne czyny.
                                  Aburdello zresztą wyżej ci napisał o "wspaniałej" komunikacji w załodze (brak CRM, brak callout'ów, brak briefingu)....
                                  • indeed4 Słonko. 11.11.11, 13:26
                                    Wydawało mi się, że wyżej wyraziłem się dość jasno - jeśli nie, to powtórzę:

                                    Nie jesteś prokuratorem, nie znasz materiałów dowodowych, nie jesteś specjalistą od fonoskopii, nie posiadasz oryginalnych nagrań, nie posiadasz specjalistycznej aparatury, nie badałaś tych nagrań i ZERO wiesz na ten temat.

                                    A co tam jakaś madameblanka z trollowiska KwS wspólnie z babcią usłyszała przy kompie, średnio mnie obchodzi.

                                    Jeszcze coś niejasne?


                                    • indeed4 Powiedziałem - nie interesuje mnie 11.11.11, 13:42
                                      opinia jakiegoś absurdella czu nonsensodella z trollowiska GW, wyniki ekspertyz polskich specjalistów i wykaz błędów pilotów jest tutaj

                                      mswia.datacenter-poland.pl/protokol/Zalacznik_nr_1_-_Wyszkolenie_zalogi_i_przebieg_zdarzenia_lotniczego.pdf

                                      Trzeci raz tego pisać nie będę.
                                      • indeed4 "Fachowcy" z KwS... 11.11.11, 13:56
                                        O Boziu, miej litość ... :-D

                                        A do zespołu Antka Macierewicza dołączyć nie chcecie? Jakbyście tak połączyli swe fachowe siły, to wespół w zespół na pewno jakiś zamach tam byście wykryli - wszystko jedno, Lecha na pilotów, czy Putina szarżującego z piłą na skrzydło tutki.
                              • zuzkazuzka111 Re: Tu, słonko: 11.11.11, 14:16
                                > Wieżowy mówiąc, że "warunków do lądowania nie ma", nie zostawił cienia wątpliwo
                                > ści co do tego czy lądowanie powinno się odbyć.

                                Nu i widzisz... on winien był zakazać posadki. A nie zakazał.
                                Jemu nie nada było dzwanic w moskwu, w Jużnyj, patrzeć na gieroi co chodzą i machają nogami na pasie, a zakazać posadki.

                                Nu blanuś... paniała?
                                • madameblanka Re: Tu, słonko: 11.11.11, 14:39

                                  jak zakazać posadki skoro wcale załoga się o nią nie upominała. A powinna powiedzieć ze gotowi do lądowania i proszą o pozwolenie. Wtedy wieżowy ją wydaje lub nie. A nie na odwrót, wieżowy wyprzedza myśli dowódcy i sam decyduje czy ma posadzić maszyne czy nie.
                                  Druga sprawa, dostali pozwolenia na wykonanie podejścia. I tu, nie zapytali się o pozwolenie jeżeli byli do lądowania gotowi, tylko pruli coraz niżej...

                                  Są procedury (to jest podstawa szkoleń na pilota) które mówią co kolejno trzeba zrobić, powiedzieć zwłaszcza podczas manewru lądowania inaczej się ginie.... albo przeżywa za to nie ma sie licencji;
                                  • don_eugenio Re: Tu, słonko: 11.11.11, 14:49
                                    oj madam ,ale się produkujesz z trollami ,w dodatku tępymi...
                                    pewno że mieli zakazać...tzn.poderwać dwa MIGi i pier...ąć ,bo to jedyny argument który by przemówił do naszych tępych buców z przerośniętym ego...

                                    P.S. Nie podejmuj dyskusji z indeed4 ,to jakiś gnojek chyba wszedł mu do skrzynki mailowej ,on miał zupełnie trzeźwe osądy
                                    • madameblanka Re: Tu, słonko: 11.11.11, 14:58

                                      > P.S. Nie podejmuj dyskusji z indeed4 ,to jakiś gnojek chyba wszedł mu do skrzyn
                                      > ki mailowej ,on miał zupełnie trzeźwe osądy


                                      tak własnie mi świtało w głowie że indeed inaczej prawił ale może mi się coś pomyliło z nickami, więc toczyłam dyskurs z tym cepem jak się okazało....
                                      • indeed4 Re: Tu, słonko: 11.11.11, 15:06
                                        Nie znoszę spiskowców - żadnej opcji. Jeśli jakiś oszołom z maniackim uporem próbuje mi wciskać brednie, że polscy specjaliści "domalowali" sobie słowa "odchodzimy" w nagraniach z czarnej skrzynki, to nie ma zmiłuj - jestem wyrozumiały i cierpliwy, ale chorych bzdur tolerować nie mam zamiaru.
                                        • indeed4 Re: Tu, słonko: 11.11.11, 15:11
                                          Bardzo długo i spokojnie próbowałem rozmawiać wczoraj z absim - ponieważ nie było efektu i dalej plótł bzdury, musiałem zareagować ostrzej. Przykro mi bardzo - sorry.
                                        • absurdello A ja mam problemy z rozmową z osobami 14.11.11, 21:27
                                          co mają problemy ze słuchem i rozróżnieniem co to jest KOMENDA dowódcy, która MA DOTRZEĆ do wszystkich członków załogi, a nie być odszukaną po roku INTENSYWNEGO SZUKANIA z "lupą cyfrową"

                                          Za komendę można uznać słowa drugiego pilota, bo mimo hałasu w kabinie są wyraźnie czytelne i nie trzeba było ich szukać, tak jak słów dowódcy, a tego co znaleziono, to trudno uznać za słowa (słowa kapitana padły PODOBNO na sekundę przed drugim pilotem, na tle czytelnego STO nawigatora siedzącego dalej niż piloci od pikrofonów, a obaj piloci mówili do tych samych mikrofonów i cudownie jeden jest w pełni zrozumiały a drugi jest cudownie w postaci nieczytelnej).

                                          Ja nigdzie nie napisałem, że oni "domalowali" słowa, bo to by oznaczało ingerencję w nagranie.
                                          Oni tylko korzystnie dla dowódcy zinterpretowali ciąg dźwiękowy, który trudno uznać nawet za słowo artykułowane, a co dopiero za ZROZUMIAŁĄ KOMENDĘ DOWÓDCY DO CAŁEJ ZAŁOGI.

                                          Dodatkowo istnieniu tej CZYTELNEJ KOMENDY przeczy procedura pokładowa (drugi pilot mówi swoje TYLKO jeżeli dowódca nie powiedział SWOJEJ KOMENDY) i moment rozpoczęcia hamowania opadania PO SŁOWACH DRUGIEGO, A NIE PO DOMNIEMANYCH SŁOWACH DOWÓDCY (którego zwłoka nie miała żadnego uzasadnienia, a już szczególnie w tamtych warunkach gdy pośpiech był więcej niż UZASADNIONY).

                                          A nawet jeżeli uznamy je za komendy, to i tak zręcznie pominięto, że OBIE BYŁY SPÓŹNIONE o co najmniej 640m w poziomie i ponad 50m w pionie co dla samolotu oznaczało wpakowanie się w sytuację bez wyjścia.

                                          Oni 100m wysokości ciśnieniowej osiągnęli ~ 2360 m od progu pasa, a rozpoczęli hamowanie (delikatne) opadania jakieś 1300m od progu pasa, gdzieś przy odczycie 50m i "Horyzont 101"
                                          lecąc ponad 80m/s w stronę lotniska, opadając ok. 7 m/s oraz mając pod sobą podnoszące się zbocze ...
                                  • ae911truthorg Ruskabranka 11.11.11, 15:01
                                    Nie dość, że piszesz bzdury o stosowaniu prawa lotniczego na wojskowym lotnisku przez wojskowy samolot (gdzie stosowanie konwencji chicagowskiej , korespondencja w języku angielskim ?), to stosujesz filozofię Kalego - gdzie informacja o rodzaju podejścia , którą dostał Ił, gdzie stosowanie minimów w ich przypadku, gdzie zgoda na podejście ?


                                    Jeżeli już chcesz stosować prawo lotnicze , to może to:

                                    Art. 114.

                                    4. Dostępność przestrzeni powietrznej może być czasowo ograniczona ze względu
                                    na
                                    obronność państwa, bezpieczeństwo publiczne, ochronę przyrody oraz
                                    bezpieczeństwo ruchu lotniczego
                                    • madameblanka Re: Ruskabranka 11.11.11, 15:10

                                      prawo lotnicze nie dotyczy lotniska czy samolotu wojskowego? A co to, pojazd uprzywilejowany ze może przejeżdżać na czerwonym i jechac pod prąd czy jak?

                                      > Art. 114.
                                      >
                                      > 4. Dostępność przestrzeni powietrznej może być czasowo ograniczona ze względu
                                      > na
                                      obronność państwa, bezpieczeństwo publiczne, ochronę przyrody oraz
                                      > bezpieczeństwo ruchu lotniczego


                                      o czizas....ty wiesz co to znaczy nie wydac zgody na lądowanie/zamknąć lotnisko a OGRANICZYĆ PRZESTRZEŃ POWIETRZNĄ????

                                      Zamknąć przestrzeń powietrzną może tylko odpowiednik PAŻPu a nie jakiś kontroler z budki smoleńskiej....
                                      • ae911truthorg Re: Ruskabranka 11.11.11, 16:13
                                        madameblanka napisała:

                                        >
                                        > prawo lotnicze nie dotyczy lotniska czy samolotu wojskowego? A co to, pojazd up
                                        > rzywilejowany ze może przejeżdżać na czerwonym i jechac pod prąd czy jak?
                                        >

                                        Kolejne głupkowate porównanie, powiedz pilotom myśliwców, żeby latali nisko i powoli.



                                        > > Art. 114.
                                        > >
                                        > > 4. Dostępność przestrzeni powietrznej może być czasowo ograniczona ze
                                        > względu
                                        > > na
                                        obronność państwa, bezpieczeństwo publiczne, ochronę przyrody ora
                                        > z
                                        > > bezpieczeństwo ruchu lotniczego
                                        >
                                        >
                                        > o czizas....ty wiesz co to znaczy nie wydac zgody na lądowanie/zamknąć lotnisko
                                        > a OGRANICZYĆ PRZESTRZEŃ POWIETRZNĄ????
                                        >
                                        > Zamknąć przestrzeń powietrzną może tylko odpowiednik PAŻPu a nie jakiś kontrole
                                        > r z budki smoleńskiej....

                                        Uczepiłaś się jak g.. okrętu, a telefon mieli w budce czy machali chorągiewkami jak w ruskich czołgach ? Masz tu link do wypowiedzi Rosjan na temat zamykania lotniska, za trudne do zrozumienia , może obrazek narysować ?
                                        • absurdello A to p. Prezydent i reszta lecieli myśliwcem ? 14.11.11, 21:38
                                          po jakichś wyłączonych z ruchu trasach ?

                                          Przepisy lotnicze i poziomy lotu ich tak samo obowiązywały mimo, że lecieli poza rozkładem.

                                          Również zasady fizyki nie zostały na czas lotu zawieszone, a one mówią, że jak się poruszasz szybciej to i droga hamowania jest dłuższa (tu akurat w pionie).

                                          Współczuję pasażerom co latali z tymi pilotami wykonującymi takie ostre podejścia i ostre hamowania ze zniżania. Kiedyś leciałem z takim artystą z Warszawy do Koszalina (LOT jeszcze za PRL), też mu się spieszyło na opadaniu ... nie wiadomo było co robić z uszami, bo cukierki nie pomagały w odpowiednio szybkim wyrównywaniu ciśnienia. Nie daj Boże mieć dodatkowo katar i jeszcze trafić na takiego ,,,

                                          • ae911truthorg A w Smoleńsku jest lotnisko ? 14.11.11, 22:28
                                            Bo Jużnyj nieczynny od 1991, a Siewiernyj to jak komu wygodnie - nieczynne , zlikwidowane, czasowo czynne, czynne i dobrze wyposażone.
                                            Wieża nie miała informacji aktualnych o pogodzie (tylko dlatego, że dyżurny meteo zdurniał) ludzie biegali po pasie. To jakie przepisy lotnicze, po co pytanie "na wojskowym lądowali ?".
                                            Przecież, to nie był myśliwiec.
                                            Ech dżigit !
                                      • ae911truthorg Re: Brak logiki w rej ruskiej główce... 11.11.11, 17:31
                                        don_eugenio napisał:

                                        > mgła ,200 metrów a polaczek bardziej tępy od szympansa leciał....
                                        > bo musiał ,bo "małpka" się wściekała i tupała nóżkami


                                        Ty to jesteś głupek samosiejka. Wyjątkowo komentuję te wymiociny, które wylewasz..
                                        Rozumiem, że ty nie polaczek . To paszoł won, guanio.
                                    • absurdello A jaka była logika w główce dowódcy Tu154? 14.11.11, 20:25
                                      Słyszy: warunków do lądowania niet...

                                      A odpowiada:

                                      10:24:51,2___Kontroler
                                      "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do lądowania nie ma"

                                      10:25:01,1___Dowódca
                                      "Dziękuję, no jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg."

                                      Bo 400m widoczności przy minimum 1200m, to jest pogoda widać na pograniczu i warto sprawdzić czy się nie da prześlizgnąć ?

                                      Ja rozumiem gdyby on to powiedział przy widoczności 1000m ...

                                        • absurdello Widzisz to dziwne z tym prawem ... 14.11.11, 21:50
                                          AIP Federacji Rosyjskiej - Lotniska Dostępność

                                          c) pilots-in-command of foreign aircraft operating in Russia, shall make a decision on the possibility of takingoff from an aerodrome, and of landing at destination aerodrome
                                          on their own, assuming full responsibility for the decision taken;

                                          Dowódca statku powietrznego lecącego w Rosji, może samodzielnie podjąć decyzję o możliwości startu z lotniska i lądowania na lotnisku docelowym, przyjmując pełną odpowiedzialność za podjętą decyzję.

                                          Ten przepis ciągle jest w AIP FR i dotyczy TYLKO pilotów zagranicznych.

                                          Dlatego właśnie dopuszczono do takiego zachowania naszego pilota, mówiąc, że to jego decyzja, a do tego przecież dano mu wolny wybór w mniej ostrym przypadku -> TO MIAŁO BYĆ PRÓBNE PODEJŚCIE DO 100 METRÓW, a chyba mi nie powiesz, że oni się rozpadli na wysokości 100m ???
                                            • absurdello Ty jak analizujesz prawo, to też korzystasz z 14.11.11, 22:12
                                              gazet czy bierzesz raczej obowiązujące przepisy ?

                                              Ty mi dajesz jakieś info sprzed 9 miesięcy a ja ci daję aktualny przepis obowiązujący wszystkie samoloty poruszające się w przestrzeni powietrznej FR.

                                              Poza tym jeszcze raz powtarzam: NIEZAMKNIĘCIE LOTNISKA NIE OZNACZA BEZWZGLĘDNEJ MOŻLIWOŚCI LĄDOWANIA NA NIM - O TYM DECYZUJĄ AKTUALNE WARUNKI POGODOWE W REJONIE LOTNISKA.

                                              A te piloci znali i POTWIERDZILI ich odbiór ... a poza tym oni przecież tam nie lądowali ;)))

                                              Tak więc, to, że nie zamknięto lotniska, nie oznacza, że mieli się tam pchać na siłę mimo ostrzeżeń i z lotniska, i od kolegów z pułku stojących na tym lotnisku.

                                              No chyba, że założymy, że piloci byli idiotami, bez wyobraźni i zupełnie, jak te piajen dzieci we mgle, nie wiedzieli co się wokół nich dzieje, jakie przepisy ich obowiązują, jak wygląda procedura podejścia do lądowania i jakie są warunki jej przerwania - ALE JA BYM SIĘ NIE UPIERAŁ PRZY TEJ OPCJI.

                                              Na 100m od ziemi trudno się rozbić o drzewo, nawet na terenach poradzieckich gdzie jak wiadomo z historii wszystko było NAJ ;))

                                              Sameś oszołą czy inny Auchan ;)))
                                              • indeed4 Tu czytać, durniu 14.11.11, 22:15
                                                To Siergiej Iwanow, wicepremier Rosji zatwierdził wojskowe rozporządzenie, według którego Paweł Plusnin miał obowiązek zakazać lądowania polskiemu Tu 154 M 101. Potwierdzają to zeznania pułkownika Anatolija Murawiowa, dyspozytora ruchu lotniczego w Smoleńsku, do których dotarł tvn24.pl. Nieoczekiwanie mówił o tym też na piątkowej konferencji Michaił Guriewicz, szef grupy śledczej Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. - Kierownik lotów jest zobowiązany zakazać lądowania, jeśli są przeszkody, które zagrażają bezpieczeństwu lotu lub warunki są poniżej minimum pogodowego – stwierdził. W Smoleńsku panowały warunki pogodowe poniżej minimum.

                                                www.tvn24.pl/1,1693245,druk.html
                    • absurdello Fakt, Super Express, to piękne źródło ... 14.11.11, 20:38
                      Tylko mały problemik, przecież podobno nasi tam nie mieli lądować i nie lądowali, WIĘC CZEGO MIELI ZAKAZYWAĆ KONTROLERZY ? ;)))

                      W rozmowach było wyłącznie o podejściu próbnym do 100m i odejściu na zapasowe, więc nie było zupełnie tematu LĄDOWANIA, więc i zakaz nie był potrzebny (a i zezwolenia nie było też) ?

                      >w poście o długości nimimum circa 3metrów.

                      Chłopie, jak ty chcesz cokolwiek analizować czy zrozumieć skoro tekst o długości nie większej niż 8000 znaków (ograniczenie na tym forum) uznajesz za DŁUGI ?

                      > nimimum circa 3metrów

                      To nie Harry Potter, tu się wypracowań nie mierzy na metry (czy stopy) ;)))

                      Ja dalej twierdzę, że LOTNISKO NIEZAMKNIĘTE nie oznacza, że trzeba na nim NA SIŁĘ próbować podchodzić do lądowania JAK NIE MA WARUNKÓW POGODOWYCH.
        • indeed4 Widzę, że nie rozumiesz. 10.11.11, 17:18
          Trochę mnie to dziwi, bo w Polsce ( domyślam się, że jesteś spoza kraju ) nawet małe dziecko wie o co chodzi - status lotu był niezmiernie ważny, ponieważ od tego zależał obowiązek ( lub nie ) zamknięcia przez rosyjską obsługę lotniska - brak tej decyzji po stronie rosyjskiej jest jednym z kilkunastu ogniw w łańcuszku zdarzeń, które ostatecznie doprowadziły do katastrofy.
          • calun_torunski male dzieci i ruscy agenci ... 14.11.11, 20:41
            > Trochę mnie to dziwi, bo w Polsce ( domyślam się, że jesteś spoza kraju ) nawet
            > małe dziecko wie o co chodzi -

            zaiste to moze zaintersowac wylacznie male dzieci - dorosli nie zrzucaja winy na innych

            > status lotu był niezmiernie ważny, ponieważ od
            > tego zależał obowiązek ( lub nie ) zamknięcia przez rosyjską obsługę lotniska

            po pierwsze - to ni bylo lotnisko miedzynarodowe - tylko zapyziale, porzucone post sowieckie lotnisko - jakich pelno w dawnym DDR, Polsce, Czechach, Slowacji i na Wegrzech
            po drugie - 10.04.2010 na lotnisku nie bylo warunkow do ladowania i piloci oraz Blasik odskonale o tym wiedzieli
            po trzecie - w 2008 roku lotnisko w Tbilisi tez bylo zamkniete - i tylko upor dowodcy samoloty spowodowal, ze odmowil ladowania - za co zebral gromy od LK, Karski doniosl do prokuratury, a Gosiewski skladal interpelacje w sejmie

            > - brak tej decyzji po stronie rosyjskiej jest jednym z kilkunastu ogniw w łańc
            > uszku zdarzeń, które ostatecznie doprowadziły do katastrofy.

            tak jak rabek u spodnicy stal sie przyczyna potkniecia baletnicy
    • jot-es49 Szanowny "powielaczu" bzdur... 09.11.11, 13:24
      ae911truthorg napisał:
      > Jednak zapewnienia płk. Rzepy rozmijają się z opisem spotkania z 13 kwietnia
      > , jaki widnieje na stronie internetowej premiera Rosji. Kto więc i dlaczego kła
      > mie: Władimir Putin czy polska prokuratura wojskowa?

      > <a href="<a href="niezalezna.pl/18687-klamia-rosjanie-czy-prokuratura"" target="_blank" rel="nofollow">niezalezna.pl/18687-klamia-rosjanie-czy-prokuratura"</a> target="blank">Oświadczenie prokuratury</a>

      Jeśli zakładasz wątek to staraj się przynajmniej w choćby minimalnym stopniu sprawdzić wiarygodność tez w nim, a w tytule szczególnie, zawartych.
      Może nie znam się tak jak ty na fizyce, możliwe że moja wiedza z dziedziny techniki jest nędzna, nawet na ruskiego agenta się zgadzam - ale udowodnij mi proszę na jakiej to podstawie oparty jest ten wątek.

      Bowiem przejrzałem strony internetowe choćby w stopniu minimalnym związane z poruszanym przez ciebie tematem tj. premier.gov.ru następnie oficjalna strona NPW i w końcu oficjalna strona PG i nie napotkałem niczego co wskazywać mogłoby na jakieś tajemnicze rozmowy w Moskwie ("Po ujawnieniu przez „Gazetę Polską Codziennie” informacji o spotkaniu w Moskwie, które odbyło się 13 kwietnia, portal Stefczyk.info zapytał Naczelną Prokuraturę Wojskową o to, czy jej szef był obecny na posiedzeniu. Jak opisywała „GPC” miało na nim dojść do odrzucenia propozycji pomocy unijnych ekspertów w badaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej. Polscy przedstawiciele mieli również nie reagować na stwierdzenia Rosjan, że lot do Smoleńska był lotem cywilnym.").

      Na tej ostatniej stronie (Prokuratury Generalnej) jest wzmianka, że w dniu 12 kwietnia Parulski był obecny w Smoleńsku a także, że w dniu 14 kwietnia Parulski wraz z grupą polskich prokuratorów i biegłych pozostaje w Smoleńsku.

      A więc kto tu mija się z prawdą i w jakim celu?

      W zasadzie pytanie zdaje się być retoryczne o tyle, że podstawowym źródłem tej informacji jawi się GPC - no ale jeśli posiadasz istotne dla sprawy linki do oficjalnych dokumentów jak np. to: "... Jednak zapewnienia płk. Rzepy rozmijają się z opisem spotkania z 13 kwietnia, jaki widnieje na stronie internetowej premiera Rosji. W serwisie Premier.gov.ru można znaleźć informacje o polsko-rosyjskim spotkaniu, na którym omawiane były kwestie związane z katastrofą smoleńską. Z polskiej strony brał w nim udział Edmund Klich, Ewa Kopacz i…Krzysztof Parulski... " zobowiązuję się odszczekać (jak ruska sabaka) wszystkie swoje słowa!

      Czekam!
        • jot-es49 Gaw, gaw, gaw... 09.11.11, 15:43
          Chapeau bas - Ae!

          I dziękuję za link - widzisz - tak trzeba od razu! Szkoda, że dopiero teraz... Są tam ciekawostki ale o nich - to osobny temat...

          A tak na marginesie - dwie sprawy.

          Po pierwsze to twój tytuł.
          Moje osobiste odczucie w chwili obecnej - to nie Rosjanie kłamią a płk Rzepa coś się mija z prawdą ale tylko w sprawie nieobecności płk Parulskiego (pojęcia nie mam dlaczego???)...

          Po drugie to wniosek o tej odmowie udziału ekspertów EU w badaniu wypadku - co prawda o zgłoszeniu takiej gotowości w miarę potrzeby (еcли в этoм бyдет неoбхoдимocть) wspomniała Anodina lecz jednocześnie dodała, że wyrazili oni pełne zaufanie do obiektywności i profesjonalizmu MAK i rosyjskich specjalistów (Тем не менее oни зaявили, чтo не coмневaютcя в oбъективнocти и прoфеccиoнaлизме Кoмиccии и рoccийcких cпециaлиcтoв). Nie natknąłem się jednak aby ktokolwiek z polskiej strony odniósł się do tych słów w jakikolwiek sposób. Nie ma zatem potwierdzenia tezy jakoby "miało na nim dojść do odrzucenia propozycji pomocy unijnych ekspertów w badaniu przyczyn katastrofy smoleńskiej".

          Ale myślę, że warto było przeprowadzić dyskusję a nawet odszczekać po sabaczemu bowiem jest tam dużo innych momentów zasługujących na omówienie...

          Zatem jeszcze raz: gaw, gaw, gaw...
          • ae911truthorg Re: Gaw, gaw, gaw... 09.11.11, 17:07
            Ja zakładam, że prasa nie kłamie (no chyba że reżimowa ;)
            Trochę mnie kosztowało dogrzebać się na tej stronie, ale dzięki bo i ja coś "wyniosłem" ;)
            Oczywiście, że napisane drukowanymi że był.
            Tak to jest, jak nie myśleć że to spisek - paranoja z pewnością.
            Wyrazy podziwu, że jest taka strona.
            Gdyby tak u nas..... 8-9 " Grzechu co u Zdzicha ?" , haratanie w gałę 9-17 ;))
            Póki co przez 7 dni dziennikarze błąkali się szukając premiera.
            Szkoda, że nie ma stenogramu z molo w Sopocie ;)
            Co do tytułu - przecież wystarczy obrońców obcego państwa na tym forum, mam pluć na swoje ?
            • don_eugenio Re: Gaw, gaw, gaw... 09.11.11, 17:19
              > Póki co przez 7 dni dziennikarze błąkali się szukając premiera.
              > Szkoda, że nie ma stenogramu z molo w Sopocie ;)

              patrz jaki dziwny zbieg okoliczności...stenogramów ostatniej rozmowy przez tel.satelitarny także nie ma...a łatwo zdobyć ;)
              • jot-es49 Re: Gaw, gaw, gaw... 09.11.11, 17:27
                don_eugenio napisał:
                > ...stenogramów ostatniej rozmowy przez tel.
                > satelitarny także nie ma...a łatwo zdobyć ;)

                Tiaaaa? Dawaj linka a tobie też zaszczekam;-)
            • jot-es49 E tam zaraz pluć... 09.11.11, 17:24
              Krytykę, nawet bardzo ostrą, nie uważam za plucie. Jeśli mam zastrzeżenia do ustaleń polskiej komisji to walę prosto z mostu, bez ogródek - a jest tego, oj jest - czas nie pozwala na wykazanie wszystkiego.
              Jest tego nawet więcej niż u ruskich, a to z bardzo prostej przyczyny - w komisji były osoby odpowiedzialne za taki a nie inny stan rzeczy i jakoś tak trudno im było pisać o swoich zaniedbaniach - to częściowo tłumaczy takie postępowanie z czysto ludzkiego punktu widzenia. Nie tłumaczy to ich wcale jeśli chodzi o podstawową zasadę tego postępowania śledczego - zapobieganie podobnym sytuacjom w przyszłości. A ukrywanie czy bagatelizowanie nawet własnych niedociągnięć czy błędów spowoduje powstawanie nowych-starych w przyszłości. I to jest mój główny zarzut w stosunku do polskiej komisji.
              Nie ma to akurat nic wspólnego z opluwaniem czy znieważaniem - tu potrzebny jest po prostu honor oficera, honor obywatela - ot taki zwykły, codzienny patriotyzm w działaniu...

              No a jedna Wrona wiosny nie czyni... ale przykład daje...

              P.S. Tam jest dzień po dniu od 10 kwietnia - warto poświęcić na to czas! Szkoda, że mam go tak mało!
              • ae911truthorg Jednak ruskie kłamią. 09.11.11, 17:49
                Na dole są zakładki foto, video !!!!! 45 minut.
                Nie ma tam Parulskiego , w 1 m.40 s. i dłużej w3 m.45 s. jest zbliżenie twarzy .
                Jest natomiast Arabski - specjalista od negocjacji w moskiewskich knajpach. ( Niestety nie działa mi pauza w ichnim odtwarzaczu i nie daję 100 % pewności ;).
                      • jot-es49 Re: Sorry.....ot swołocz, odszczekuję. 10.11.11, 07:02
                        Zgrałem ścieżkę audio i rzeczywiście jest coś takiego pomiędzy 42;52 a 43;09 - zaczyna mówić o kondolencjach, wskakuje mu wypowiedź tłumacz rosyjski, następnie mówi o ofiarach jakie poniósł naród rosyjski i następuje cisza. Ale w tej ciszy są jakieś szepty - niestety nie mam w tej chwili możliwości dokładnego odsłuchania.
                        Nie mam pojęcia o czym chciał powiedzieć i czy to było jedynie przejęzyczenie (zwróć uwagę, na filmie jest to słychać wyraźnie, jak duże opóźnienie jest słów tłumacza - jakby echo ze Smoleńska - zatem pojęcia nie mam co on tam w tym momencie słyszał i jednak skłonny jestem stwierdzić, że było to przejęzyczenie niż zamiar wchodzenia w odbyt. W tej ciszy szept który słychać to coś jak "naród" - głowy nie daję!

                        Ale tłumacze się nie popisali ani w jedną ani też w drugą stronę - rozumiem nerwy ale nie usprawiedliwia ich to w żadnej mierze...
                        No ale na ten temat pisałem już kiedyś w kontekście tłumaczenia tekstu raportu rosyjskiego gdzie było bardzo dużo czasu i nie było zdenerwowania a są babole wynikające z niezrozumienia języka - a nie jest to język literacki tylko fachowy. Za ciężkie pieniądze jakie za to tłumaczenie zapłacono - można było wynająć zespół kilku tłumaczy "nieprzysięgłych" a fachowych... Może i ja bym zarobił?;-)
                      • jot-es49 Jeszcze P.S... 10.11.11, 07:37
                        Wydaje mi się, że zrozumiałem o co chodziło Parulskiemu z tymi kondolencjami. Pojechał ciut po bandzie. Zdanie wcześniej (mniej więcej od 42;10 do 42;25) mówi coś w rodzaju: "Zdaję sobie sprawę, iż to perfekcyjne doświadczenie Rosjanie zdobywali w wyniku traumatycznych zdarzeń porównywalnych oraz przewyższających rozmiar katastrofy którą w tej chwili wyjaśniamy" a następnie po tłumaczeniu mówi coś takiego "chciałbym przy tej okazji złożyć kondolencje...." Tak więc odnosi się to do tej pierwszej części czyli do tych "traumatycznych zdarzeń..." co uzasadnione, dla mnie, jest końcowymi podziękowaniami dla społeczności Smoleńska za wyrazy współczucia i żalu okazywane Polsce... Może pojechał i po bandzie, ale nie zapominajmy o czysto ludzkich odruchach mających miejsce w tych pierwszych dniach, których i świadkami i uczestnikami byliśmy wszyscy.

                        Ja go usprawiedliwiam...
                        • ae911truthorg Re: Jeszcze P.S... 10.11.11, 08:28
                          Kondolencje składa Rosjanom, 3 dni po "naszej" tragedii ???
                          Przy okazji mówiąc "samoloty spadają u was jak ulęgałki, a trup ściele się gęsto"?
                          Popatrz na minę Putina.
                          Tam wszyscy zgięci w pas byli, Rosjanie przyzwyczajeni i przeszkoleni.
                          Mimo to da się wyczuć atmosferę napięcia i oczekiwania, co zrobią Polacy.
                          Tylko Klich czuł się wyjątkowo swobodnie , jak wśród swoich.
                          Już wtedy doszło do utrudnienia dostępu do wraku "z powodu wyjazdu Klicha".
                          Parulski nic o tym nie mówi.
                          Co do tłumaczeń - sprawa oczywista, wystarczyło utworzyć słowniczek podręczny zrobiony przez fachowców (mówię o raporcie).
                          • jot-es49 Re: Jeszcze P.S... 10.11.11, 09:14
                            Dlatego też napisałem, że poleciał po bandzie...

                            Ale daleki jestem, mimo wszystko, od osądzania go za to. Może było to zagranie psychologiczne - nie wiem. No i nie z Putinem te numery - to on jest specem "psychrazwietki" i jak w swoich działaniach pokazał - doskonałym. Jemu teczki IPN nie są potrzebne - ma swoje...

                            Natomiast mina "cara" nie była wcale taka jaka być potrafi. Myślę po prostu, że on tez starał się zachować tak aby stworzyć choćby pozory otwartości - zresztą to jest ostatnie jego robocze spotkanie ze "specjalistami" - w następnych dniach niczego już nie znalazłem...

                            A Klich "obraził się" później bodaj, jeśli pamiętam, po tygodniu (po zakończeniu żałoby narodowej) - i mniej więcej w tym czasie został zawieszony jako Przewodniczący polskiej komisji i wyznaczony na przedstawiciela akredytowanego przy Komisji Technicznej MAK i szefa polskiej grupy specjalistów. Nastąpiło rozdzielenie śledztw prokuratorskich i komisji technicznych. A szkoda - bo tak myślę, że Klich kategorycznie sprzeciwiłby się upublicznieniu stenogramu jako przewodniczący komisji - co by na jego temat nie mówić - jest praktykiem i służbistą (co prawda gawędziarzem). To on tworzył ramy działania PKBWL i pracował na rzecz ICAO...

                            No ale to zupełnie "drugaja pieśnia"...
                            • absurdello Co do publikacji zapisu rozmów, to ja mam silne 10.11.11, 15:19
                              wrażenie, że to było posunięcie nieplanowane i ktoś wyszedł przed szereg, a może nawet ktoś coś chciał na tym ugrać, a potem tylko robiono dobrą minę do złej gry udając, że wszystko był planowane i OK. Na powyższe wskazuje kilka czynników:

                              1) Opublikowanie wersji pierwszej zapisu a nie WERSJI KOŃCOWEJ, sprawdzonej i
                              zweryfikowanej (po badaniach specjalistycznych nagrania).

                              2) Opublikowanie w PDF-ie dość niechlujnie zeskanowanej wersji segregatorowej (co sugerują
                              cienie po otworach do wpisania w segregator)

                              3) Opublikowanie wersji zeskanowanej jeszcze przed zebraniem wszystkich podpisów, co
                              wskazuje, albo, że to było totalne niechlujstwo albo skan był do innych celów (informacji
                              wewnętrznej grupy dochodzeniowej) a tylko potem ktoś go wrzucił w Sieć bez sensu.

                              4) Wypowiedź p. Stroińskiego, który stwierdził, że podpisywał inny dokument, przy jednoczesnym zaznaczeniu, że jeszcze się nie zapoznał z opublikowanym dokumentem, co wskazuje, że gdy go podpisywał, to dokument musiał być w innej szacie graficznej lub postaci fizycznej (bo jaką inną cechę różnicującą mógł mieć na myśli skoro jednocześnie stwierdził, że dokumentu nie czytał czyli nie mogły to być różnice w tekście).

                              Powyższe wskazuje też, że to co opublikowano, to był skan jakiejś wersji roboczej (niejako brudnopisu) tekstu.

                              5) Opublikowany tekst miał też, z punktu widzenia ważności, mankament, że na każdej stronie brakowało parafek osób podpisujących się pod nim "ZA ZGODNOŚĆ" (podpis pod całością nie świadczy, że osoba podpisująca zapoznała się z całością, co przy takim typie materiału, gdzie każde słowo może grać rolę, wydaje się być elementem nieodzownym). Dodatkowo parafki powinny być chociażby dlatego, że utrudnia to podmianę stron (w segregatorze strony są luzem)

                              6) Jak obecnie wiemy, materiał dźwiękowy był odsłuchiwany w warunkach niezbyt komfortowych dla takiej pracy, więc i jakość rozczytania cichszych czy bardziej zakłóconych fragmentów pozostawiała wiele do życzenia. Tym bardziej zapis rozmów nie nadawał się do publikacji w ówczesnym stopniu rozczytania aczkolwiek był wystarczający do oceny działań lotniczych załogi (korespondencja radiowa, komendy LUB ICH BRAK we właściwych miejscach) i dalszych prac komisyjnych (tj. dla fachowców znających materię tematu).
                              • indeed4 No, to bardzo ciekawa opinia ... 10.11.11, 16:32
                                "Tym bardziej zapis rozmów nie nadawał się do publikacji w ówczesnym stopniu rozczytania aczkolwiek był wystarczający do oceny działań lotniczych załogi (korespondencja radiowa, komendy LUB ICH BRAK we właściwych miejscach) i dalszych prac komisyjnych (tj. dla fachowców znających materię tematu)"

                                Czy mówimy tutaj o RZEKOMYM BRAKU komendy Protasiuka o odejściu na II krąg?




                                  • indeed4 "Odchodzimy" Protasiuka 10.11.11, 16:41
                                    www.youtube.com/watch?v=GVhFJm19WlI

                                    www.youtube.com/watch?v=YdSAVpm17d8

                                    Rzecz jasna, nie można tym nagraniom dawać wiary, bo to wszystko sfałszował Miller i KBWL - taa,a no jasna sprawa... skądś jakbym takie klimaty już znał :-/
                                    • absurdello W pierwszym nagraniu, to nie jest "Odchodzimy" 10.11.11, 23:40
                                      Protasiuka, tylko drugiego pilota. Protasiuk jakoby powiedział swoje "Odchodzimy na drugie ..." sekundę, półtorej wcześniej, tam gdzie w pierwszej opublikowanej transkrypcji było wpisane, że drugi pilot mówi "W normie"

                                      To jest wg czasów z transkrypcji MAK (w nawiasach dodane ode mnie)

                                      10:40:41,3___Generał___100 metrów (Odczyt z barometrycznego)

                                      ; Tu już są na wysokości ok. 91m względem progu pasa

                                      10:40:42,6___Nawigator___100 (Odczyt z RW) (100 od ziemi i 91m od poziomu lotniska)
                                      ;
                                      ; Tu lecą nad opadającym zboczem przez co RW widzi mniej więcej stałą odległość od gruntu
                                      ; tyle, że względem pasa cały czas opadają ok. 7m/s
                                      ;
                                      10:40:48,7___Nawigator___100 (Odczyt z RW) (100 od ziemi i 49.7m od poziomu lotniska)

                                      ; Tu są nad dnem jaru (-56m względem poziomu progu pasa

                                      10:40:49,2___2pilot_______W normie lub/i dowódca "Odchodzimy na drugie"

                                      ; A tu już wlecieli nad to zbocze podnoszące się w kierunku lotniska i RW zaczyna
                                      ; pokazywać błyskawiczny ubytek odległości od terenu, bo jednocześnie opada samolot
                                      ; i podnosi się teren (sumują się prędkości).

                                      10:40:49,6___Nawigator___90 (90 od ziemi i 43.6m od poziomu pasa)
                                      10:40:50,0___Nawigator___80 (80 od ziemi i 40.8m od poziomu pasa)
                                      10:40:50,5___2pilot_______Odchodzimy ( 37,4 m od progu pasa).

                                      ; Dopiero po powyższej komendzie pojawia się ruch kolumną sterową i pojawia się wyraźny
                                      ; wzrost przeciążenia wskazujący na rozpoczęcie hamowania opadania samolotu.

                                      (Wysokości względem progu pasa policzone dla średniej prędkości opadania 6.8m/s wyliczonej z czasu opadania od odczytu 400m do odczytu 100 metrów)

                                      W transkrypcji drugiej (polskiej) było tak (wyciąłem teksty TAWS-a):

                                      DSP -generał Błasik
                                      A - dowódca
                                      S - drugi pilot
                                      N - nawigator

                                      6:40:44.5___DSP_____Sto metrów.
                                      6:40:45.5___N?- Sto.
                                      6:40:50.5___DSP (Nic nie widać ??)
                                      6:40:51.5___N?- Sto.
                                      6:40:52.0___A- Odchodzimy na drugie ( A to jest nieczytelne)
                                      6:40:52.5___N- Dziewięćdziesiąt
                                      6:40:53.0___S- Odchodzimy. osiemdziesiąt, (to jest czytelne)
                                      6:40:53.5___siedemdziesiąt
                                      6:40:54.0___Ciągły sygnał akust. (400 Hz) na kanale 1 i 2 (Alarm RW)
                                      6:40:54.5___sześćdziesiąt,

                                      Problem jest w tym, że wypowiedzi: generała, dowódcy, drugiego pilota i nawigatora zbierają te same mikrofony umieszczone na panelu środkowym (nad przyrządami nawigatora, na wysokości okien kabiny)

                                      Układ jest taki (M1, M2, M3 - mikrofony w kabinie - suma ich sygnałów idzie na kanał 3 MARS-a BM)
                                      D - dowódca, 2P - drugi pilot, NAW - nawigator, GEN generał (prawdopodobne miejsce, bo tylko tam jest miejsce w kabinie, TECH - mechanik siedzi bokiem do kierunku ruchu)

                                      ____M1_____M2____
                                      ____D______2P
                                      ______NAW______M3
                                      __GEN______MECH

                                      Jak dla mnie niemożliwe jest, że nagrali się WYRAŹNIE i CZYTELNIE, 2P, GEN i NAW, a wypowiedzi Dowódcy trzeba było szukać "lupą cyfrową". Jakby mówił patrząc wprost, to by go złapały M1 i M2 a jakby miał odwróconą głowę w prawo, to M3.

                                      I druga sprawa, to procedura (patrz instrukcja Tu154m):

                                      DOWÓDCA MA POWIEDZIEĆ "ODCHODZIMY" PRZED OSIĄGNIĘCIEM WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ czyli jego kwestia miała paść PRZED "100 metrów" generała.

                                      DRUGI PILOT mówi "Odchodzimy" tylko W JEDNYM WYPADKU, gdy dowódca DO wysokości decyzyjnej nie wydał jednej komend "Lądujemy" lub "Odchodzimy".

                                      I to nie jest dowolność, tylko to są komendy (a nie np. potwierdzenia) niejako synchronizujące pracę całej załogi (np. po takiej komendzie mechanik ma kontrolować silniki i ich przejście na ciąg startowy, co ma potwierdzić słowami "Silniki na starotwym. Automat ciągu wyłączony."

                                      I TU NIE JEST WAŻNE CZY DOWÓDCA POWIEDZIAŁ CZY NIE, ALE TO, że jeżeli nawet powiedział, to ZROBIŁ TO 7 sekund ZA PÓŹNO, a drugi pilot 8 sekund za późno.

                                      Do tego jeszcze jakakolwiek akcja hamująca opadanie pojawia się na wykresach PO słowach drugiego pilota (wzrost przeciążenia) tak jakby to on pilotował w tym momencie lub przejął stery (bo dlaczego dowódca miałby czekać na słowa drugiego, będąc blisko ziemi i jeszcze jej nie widząc).

                                      W tym jest problem: NIE "CZY PADŁO" ALE KIEDY PADŁO i dlaczego niezgodnie z procedurami. (Te same procedury obowiązują przy pilotowania Jaka 40, a obaj piloci i nawigator latali na tym samolocie)
                                      • indeed4 Zadałem inne pytanie. 10.11.11, 23:57
                                        Jeśli więc pozwolisz powtórzę je - i będę bardzo wdzięczny, gdybyś zechciał iść w jakość ( nie ilość ) i bez zamulania tematu wklejaniem 12938 stron stenogramu na nie krótko odpowiedzieć :-)

                                        Proszę:

                                        forum.gazeta.pl/forum/w,1157,130551134,130565122,To_jak_absurdello_byla_czy_nie_byla_.html
                                        • absurdello Wg mnie nie było czegoś co można nazwać 11.11.11, 00:38
                                          KOMENDĄ, a nawet jakby była w podawanym miejscu, to była podana ZA PÓŹNO !!!

                                          Poczytaj człowieku instrukcję od Tu154m i od Jaka40 (obie są w sieci) TAM JEST DOKŁADNIE POWIEDZIANE KIEDY I KTO MA CO POWIEDZIEĆ, a tego nie powiedziano.

                                          Słuchałem tych nagrań po odszumieniu różnymi programami, kapitan tam nic nie mówi ZROZUMIAŁEGO, za to bardzo dobrze zrozumiały jest drugi pilot i jego "Odchodzimy", a co więcej, to, że hamowanie opadania zaczęło się po jego słowach może oznaczać, że to on zaczął próbować wyrównania (bo odejście, a raczej ucieczka zaczęły się jeszcze kilka sekund później gdy się zorientowali, że RW coś za szybko spada - oni nie mogli zobaczyć ziemi, bo zobaczyli by także drzewa i byłby jakiś znak słowny, a oni tam lecieli pewni, że mają przed sobą czysty teren - wystarczy posłuchać tego fragmentu z odliczaniem wysokości - nie ma takich chojraków co by lecieli we mgle i wiedząc, że mogą wejść w kolizję z terenem nie ostrzegali się.

                                          Jest jeden możliwy przypadek takiego zachowania - jak się nie wie, że się leci w przeszkodę, bo się o niej nie wie, a oni nie wiedzieli, że tam jest niecka, a tylko, że jest OBNIŻENIE, o którym mówił 2 pilot, zaraz po przeleceniu DRL ... drugi pilot, który tam nigdy nie był !!!!

                                          To była taka lotnicza wersja "wiódł ślepy kulawego"

                                          Jak dla mnie, to komisja uprawia chciejstwo i interpretuje jakieś bełkotnięcie jako zdanie "Odchodzimy na drugie ..." TAM NIC TAKIEGO NIE MA a potwierdza, to "Odchodzimy" drugiego pilota i PO TYM dopiero pojawił się wzrost przeciążenia pionowego świadczący o rozpoczęciu hamowania opadania.

                                          Dowódca musiałby być BARDZO niewprawny, by taki manewr zrobić i jeszcze czekać tyle czasu z odejściem, a wiemy, że on był NAJBARDZIEJ doświadczoną osobą na pokładzie (w sensie pilotowania Tu154m).
                                          Dlatego pozostaję przy swoim, to była próba niskiego podejścia do lotniska, z próbą wyjścia pod chmury, tyle, że tym samym weszli na kurs kolizyjny ze zboczem, z istnienienia którego nie zdawali sobie sprawy. Próbowali uciec w ostatniej chwili ale nie dali rady wyciągnąć maszyny nad drzewa, bo podnoszące się zbocze obniżało im prędkość oddalania się od ziemi, a oni jeszcze nie mieli silników na ciągu startowym.

                                          W tamtym terenie, to komenda "Odchodzimy" powinna była paść co najmniej 24 sekundy przed czasem katastrofy i PRZED "100 metrów", tam też powinni rozpocząć odejście.

                                          Nie rozpoczęli i się rozwalili.

                                          Ktoś słusznie powiedział, że procedury lotnicze są krwią pisane, ONI O TYM ZAPOMNIELI.