indeed4
14.11.11, 16:33
"W 2006 r. doszło na tym tle do międzynarodowego skandalu. Gdy MAK stwierdził, że lecący do Soczi airbus ormiańskich linii Armawia wpadł w maju do Morza Czarnego z winy pilotów, Erywań uznał, iż werdykt ma charakter polityczny. Przedstawiciele Armawii, w tym jej szef Michajil Baghdasarian, sugerowali, że nie można było wytknąć błędów kontrolerom z Soczi, by nie popsuć wizerunku miasta ubiegającego się akurat o organizację igrzysk olimpijskich.
– Wszyscy specjaliści, z którymi się konsultowaliśmy, potwierdzają, że do tragedii przyczynił się kontroler – mówi „DGP” Stepan Safarian z Ormiańskiego Centrum Narodowych Badań Strategicznych w Erywaniu. – Nasi eksperci uznali, że pas startowy w Soczi praktycznie nie nadawał się do lądowania. W dodatku specjaliści nie mogli zrozumieć zachowania kontrolera, który wydawał absurdalne polecenia i nie pozwolił lądować. Kontroler ten zresztą potem gdzieś zniknął i do dzisiaj nikt nie wie, co się z nim stało – opowiada Safarian."
wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/318713,lojalnosc-oraz-znajomosci-kariera-szefowej-mak.html,3