Gwoździem do trumny tego lotu było uderzenie ...

27.12.11, 15:21
przednim podwoziem o drzewa ok. 710m od progu pasa, to wtedy samolot zaczął gwałtownie skręcać w lewo. To miejsce określa wpis nr 38 w logu TAWS-a

Ponieważ TAWS, korzysta z czasu odczytywanego z odbiorników GPS, a ten jest z dokładnością do 1 mikrosekundy (1/1000000 część sekundy) zgodny z czasem UTC, to można dokładnie określić przedział czasowy katastrofy (rozumiane przez zniszczenie obwodów zasilania FMS-a i TAWS-a:

6:41:02 a 6:41:03 czasu UTC

10:41:05.5 a 10:41:06.5 czasu pokładowego (wg ścieżki rejestratora głosowego).

6:41:02, to jest ostatni zapisany w FMS znacznik czasowy (ALE TO NIE OZNACZA MOMENTU KATASTROFY ANI ZANIKU ZASILANIA, BO W PAMIĘCI FMS ZNANJDUJĄ SIĘ WSPÓŁRZĘDNE PUNKTÓW LEŻĄCYCH OK. 40-50m bliżej miejsca katastrofy niż oficjalny punkt "zamrożenia" pamięci FMS_, który nic z zamrożeniem nie ma wspólnego, a jest tylko momentem co sekundowej aktualizacji struktury SYSTEM STATUS).

Przesunięcie czasu pomiędzy TAWS-em (który korzysta z czasu UTC FMS-a) i rejestratorem głosowym wynosi średnio 4h i 3.5 s (t_mars=t_taws+4h 00m 03.5s)

Czas_MARS_BM______________Czas_TAWS
===============================================
10:40:06,7_______TAWS_34____06:40:03_______Terrain Ahead
10:40:32,4_______TAWS_35____06:40:29_______Terrain Ahead
10:40:39,4 _______TAWS_36____06:40:36_______Terrain Ahead, Terrain Ahead
10:40:46,6_______TAWS_37____06:40_43_______Terrain Ahead, Terrain Ahead

średnie przesunięcie (sekundowe, po pominięciu 4h różnicy czasu lokalnego):

tśr=(3.7s+3.4s+3.4s+3.6s)/4=14,1s/4=3,525 s

określenie czasu wg czasu rejestratora QAR jest niemiarodajne, bo nie wiadomo skąd on bierze swój zegar czasu rzeczywistego, a poza tym on przechwytuje dane z MSRP64 i nadaje im własne znaczniki czasowe czyli już chociażby z tego jego czas nie będzie zgodny z czasem UTC, będącym w lotnictwie czasem odniesienia.

Wg mnie, źle też wyznaczono opóźnienie, pomiędzy czasem MARS BM i MSRP64. Wg mnie tam nie ma żadnego opóźnienia, bo MARS BM rejestruje znaczniki czasu podawane z MSRP64 więc
tak duże opóźnienie było by bez sensu. Dodatkowym dowodem na ten błąd było by przyjęte do obliczenia tego opóźnienia punkty. Na stronie 593 załącznika technicznego nr. 4 napisano:

Opóźnienie to określono porównując moment wystąpienia zjawisk charakterystycznych
dla zderzenia z przeszkodą – w tym przypadku z dużą brzozą.
Zgodnie z zapisem MSRP uderzenie w brzozę rejestrowane jest o godz. 08:40:59.375
czasu MSRP (występuje skokowa zmiana wartości przeciążenia pionowego).
Na podstawie analizy zapisu dźwięku w kabinie samolotu odgłos uderzenia wystąpił o
godz. 08:41:02.8 czasu MARS-BM
.


Biorąc jednak obliczone wcześniej przesunięcie czasu pomiędzy zapisami w logu TAWS (wg czasu UTC) i zapisami MARS BM wynoszące +3.525s, to zdarzeniu o czasie MARS = 8:41:02.8
odpowiada czas logu TAWS:

8:41:02.8(MARS BM) - 02:00:03.525=06:40:59,275

a ten czas odpowiada dokładnie wpisowi nr 38 w logu TAWS

------------------------------------------------------
Alert Record 38
------------------------------------------------------
Alert Record Type: LANDING
Alert Date (M/D/Y): 04/10/2010
Alert Time (H:M:S): 06:40:59
Alert: RWS_WARNING
Present Position Latitude: 54.825022 deg
Present Position Longitude: 32.054838 deg

Podane współrzędne wskazują na punkt leżący 146m bliżej lotniska niż brzoza, a to oznacza, że dźwięk, który wzięto za uderzenie w brzozę był w rzeczywistości dźwiękiem uderzenia goleniami podwozia (to spowodowało zadziałanie styku "powietrze/ziemia" wywołującego wpis typu "LANDING" w TAWS) o korony drzew.

jeżeli nałożyć na mapę poszczególne punkty z logów TAWS-a i FMS-a, tj.

Alarmy:

TAWS_34 _ 54.826754° _ 32.125595°
TAWS_35 _ 54.825939° _ 32.091148°
TAWS_36 _ 54.825776° _ 32.082479°
TAWS_37 _ 54.825543° _ 32.073911°

Zadziałanie czujnika "Powietrze/ziemia" (zetknięcie kół z podłożem)

TAWS_38 _ 54.825022° _ 32.054838°

oraz punkty z pamięci FMS:

System Position _ 54.824717° _ 32.052683°

(System Position jest bardziej znany jako punkt "zamrożenia" FMS-a choć tak nie było.)

Oraz punkt opisany jako:

Present Position Latitude (L310): 54.824517° (N 54° 49.471')
Present Position Longitude (L311): 32.052100° (E 032° 03.126')

To widać, że:

Pomiędzy punktami T34 do T37 samolot leciał praktycznie kursem geograficznym pasa z minimalną odchyłką:

- kurs wg karty: 266.767°

- kurs poprowadzony przez punkty T34 i T37 - ~ 267.75°

różnica 0.98 stopnia (z dokładnością z jaką można odczytać informacje w Google Earth)

kurs ten po przedłużeniu przecina linię progu pasa ok. 36m w lewo od osi pasa startowego i dalej zbliża się do osi pasa, przechodząc obok rzeczywistego punktu KTA (leżącego 1250m od progu pasa) ok. 15m czyli w granicy płyt betonowych pasa.

Oczywiście nie dawało, to bezpośrednio pełnej możliwości lądowania ponieważ samolot powinien dotknąć pasa w zakresie do 1/4 jego długości a przy tym kursie, na tym odcinku tor samolotu wypada jeszcze poza lewą krawędzią betonu. Również wątpliwe wydaje mi się możliwe precyzyjne (w zakresie wymaganych instrukcją Tu154 +/- 12m od osi przy pasie 49m)
wycentrowanie wg świateł APM ponieważ od brzozy (zakładając brak kolizji) leci się do progu ok. 11 sekund, a przecież w tym czasie pilot: musi zobaczyć te światła, oszacować poprawkę kursu i jeszcze w miarę delikatnie zmusić ciężki samolot do zmiany kursu, by ustawić się na oś pasa, co przy gęstej mgle (rozpraszanie światła) było by bardzo nieprecyzyjne.

Widać, też, że samolot zaczął skręcać w lewo już przed TAWS 38 (punkt leży minimalnie w lewo od linii przechodzącej od przez punkty T34 i T37. Za to od tego miejsca samolot zaczyna gwałtownie skręcać, na co wskazują kursy zmierzone pomiędzy punktami:

(kierunki geograficzne {kurs magnetyczny dla deklinacji magnetycznej w systemie TAWS wynoszącej 7.61° E i dla deklinacji policzonej tym kalkulatorem dla współrzędnych lotniska i dany 10.04:2010

Kalkulator geomagnetyczny }}

deklinacja dla 10//04/2011 i wsp. TAWS 36 -> 8° 19' (8.317°)

T34-T35 = 267.67° {260,06°} {259,35°}
T35-T36 = 268.14° {260,53°} {259,82°}
T36-T37 = 267.32° {259,71°} {259,00°}
T37-T38 = 267.30° {259,69°} {258,98°}

T38-FMS_Stop =256,34° {248,73°} {248,02°}
FMS-Stop-PresentPos = 239.12° {231,51°} {230,80°}

(Różnica pomiędzy deklinacją w TAWS i tą z kalkulatora NOA (mimo podobno tego samego modelu matematycznego) wynikają prawdopodobnie z wieku współczynników modelu w TAWS (prawdopodobnie był już na granicy przydatności))

Z wykresów parametrów ruchowych samolotu wygląda, że tuż przed miejscem TAWS 38 samolot już nabierał przechyłu (od brzozy) ale piloci jeszcze byli w stanie utrzymać samolot na kursie kontrując sterem kierunku. Dopiero uderzenie przednim podwoziem w korony drzew TAWS38), zdestabilizował do końca lot samolotu, który od TAWS38 zaczął schodzić gwałtownie z kursu.

Dodatkowo czas TAWS38 6:41:59 -> 10:41:02.525 odpowiada czasowi początku ostatniego krzyku rozpaczy:

10:41:02,5____TAWS_38__
10:41:02,7____Nieznany____aaaaaaa k...aaaaaaa

czyli krzyk był reakcją albo na nadchodzące zderzenie z drzewami albo samo zderzenie (tu jeszcze trzeba by uwzględnić opóźnienia ludzkie: ocena sytuacji nim zacznie się krzyczeć)

Biorąc ostatnią zarejestrowaną w systemie prędkość samolotu względem ziemi:

V=1.852 km/(h*kt)*(141kts)=261.132 km/h = 72,537 m/s

i odległość FMS_Stop--GPS1 = 48.77m

otrzymujemy czas katastrofy:

6:41:02+ (48.77m/72.537m/s)=

6:41:2,67 s czasu UTC czyli ok. 10:41:6.2 s czasu pokładowego, co dość dokładnie pasuje do ostatnich czasów z zapisu MARS BM

10:41:04,6__Koniec krzyku (moment uszkodzenia części ogonowej ?)
10:41:05,4 __KONIEC ZAPISU NA TAŚMIE

różnica czasu może wynikać z dokładności pomiaru prędkości lub położeni
    • state.of.independence Re: Gwoździem do trumny tego lotu było uderzenie 27.12.11, 16:40
      absurdello napisał:

      > Z wykresów parametrów ruchowych samolotu wygląda, że tuż przed miejscem TAWS 38
      > samolot już nabierał przechyłu (od brzozy) ale piloci jeszcze byli w stanie ut
      > rzymać samolot na kursie kontrując sterem kierunku. Dopiero uderzenie przednim
      > podwoziem w korony drzew TAWS38), zdestabilizował do końca lot samolotu, który
      > od TAWS38 zaczął schodzić gwałtownie z kursu.

      Prawda jest taka, że gdyby nie zeszli poniżej wysokości decyzyjnej to nie walnęliby ani skrzydłem w brzozę, ani podwoziem w korony drzew, ani w nic innego. Ja już kiedyś napisałam tutaj, że po co cała ta symulacja Biniedy? Jak nie w tę brzozę to walnęliby w inną, albo przyglebiliby dziobem o ziemię. W końcu od czegoś są te "bzdurne" przepisy zabraniające schodzenia poniżej decyzyjnej w warunkach niewystarczającej widoczności.
      • absurdello To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczyka,że 27.12.11, 21:30
        uznaje zapisy TAWS-a za wiarygodne ... tyle, że oni chyba tego nie przemyśleli, bo nieszczęśliwie te zapisy potwierdzają wszystkie występki pilotów przeciwko procedurom i zdrowemu rozsądkowi :|

        Jak mam wrażenie, że ich symulacje i szukania dziury w całym wynikają z dwóch rzeczy:

        - niezdolności do pogodzenia się z tym, że piloci byli tylko ludźmi a tacy robią błędy (a już
        szczególnie w polu ogólnego bezhołowia i ze strony szkoleń, i ze strony pasażerów,
        którzy niejako uzależnili "kierowców" decyzyjnie od siebie).

        - zabierania się do analiz od końca, tj. bez dogłębnego rozpoznania tematu, tj. poznania procedur, fizyki lotu, zasad pilotowania samolotu i procedur dotyczących konkretnego modelu samolotu.

        Większość "analiz" jakie przeczytałem jest próba analizy zachowania kierowcy, bez znajomości: przepisów ruchu, zasady działania samochodu i znaczenia poszczególnych pokrętełek w danym konkretnym modelu samochodu, a jedyną wiedzą analizującego jest to, że samochody istnieją.
        A także nie bierze się pod uwagę, że pilotowanie samolotu wielkości Tu154m, jest "ciutek" bardziej skomplikowane niż prowadzenie samochodu, gdzie do prowadzenia wystarcza jedna osoba.
        Podobnie było z zapisem rozmów, większość tłumaczeń tego co tam powiedziano przypominało tłumaczenia tekstów specjalistycznych dotyczących złożonych procesów technicznych, przez tłumacza znającego język potoczny i mającego slownik ... nietechniczny. Przy czymś takim wychodzą kwiatki z gatunku:

        The remote controllers towered, that they HEARTed selfflyerem, but Afterwashlee themselves )
        (Piloci wierzyli, że KIERowali SAMOlotem ale się POmylili)

        Mam wrażenie, że oni w ogóle nie zapoznali się z przepisami (oprócz tego, który podobno nakazywał zamknąć lotnisko, bo dzieci z gwoździem do kontaktu lecą :((

        W każdym razie, ktoś kiedyś powiedział, że nieznajomość tematu bardzo ułatwia dyskusję ;))
        • state.of.independence Re: To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczy 27.12.11, 22:15
          absurdello napisał:

          > uznaje zapisy TAWS-a za wiarygodne ... tyle, że oni chyba tego nie przemyśleli,
          > bo nieszczęśliwie te zapisy potwierdzają wszystkie występki pilotów przeciwko
          > procedurom i zdrowemu rozsądkowi :|

          Ależ przecież tu nie chodzi o myślenie. Niejaki imć Nowaczyk oraz imć Binieda skorzystali po prostu z okazji, żeby się wykreować na wielkich fachmanów. Przynajmniej ja to tak widzę. Jest zapotrzebowanie na tendencyjne analizy i symulacje, to czemu by nie dogodzić zamawiającemu (i pewnej części opinii publicznej), jeśli samemu się na tym skorzysta? To też jakiś interes, wypromować własne nazwisko. Bo najgorsza miernota zajedzie dowolnie daleko na znanym nazwisku - taki jest niestety ten świat.


          > Większość "analiz" jakie przeczytałem jest próba analizy zachowania kierowcy, b
          > ez znajomości: przepisów ruchu, zasady działania samochodu i znaczenia poszczeg
          > ólnych pokrętełek w danym konkretnym modelu samochodu, a jedyną wiedzą analizuj
          > ącego jest to, że samochody istnieją.

          I dlatego generalnie nie tykam tego smoleńskiego syfu i nie bawię się w żadne analizy, chociaż ze mnie fizyk po naprawdę dobrych uczelniach i z doświadczeniem w pracy naukowej. Te analizy to nie jest robota ani na jedną osobę, ani nawet na pięciu kumpli od piwa. I nie wiem, czy rzeczywiście jest tu co do roboty dla fizyka, bo tym się powinien zająć zespół złożony ze specjalistów głównie od lotnictwa (również przepisów lotniczych), inżynierów od konstrukcji samolotów, jakichś dobrych programistów no i może tego fizyka na doczepkę, żeby zasięg urwanego skrzydła Zuzi jeszcze raz policzył. Tu sztabu ludzi potrzeba, żeby zrobić rzetelną analizę, a każdy się czuje mądrzejszy od Einsteina.

          > Mam wrażenie, że oni w ogóle nie zapoznali się z przepisami (oprócz tego, który
          > podobno nakazywał zamknąć lotnisko, bo dzieci z gwoździem do kontaktu lecą :((

          A tak z ciekawości - jest w ogóle taki przepis? Bo jeśli jest to przecież musi być gdzieś zapisany cyrylicą :-)))
          Aj, zamknąć lotnisko - przed samolotem z prezydentem innego państwa na pokładzie?

          > W każdym razie, ktoś kiedyś powiedział, że nieznajomość tematu bardzo ułatwia d
          > yskusję ;))

          Tiaaa, zauważyłam, że czym ktoś mniej wie na temat, tym więcej postów płodzi i podbija w górę zatęchłe wątki :-)))
          • absurdello Re: To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczy 27.12.11, 23:09
            > Ależ przecież tu nie chodzi o myślenie. Niejaki imć Nowaczyk oraz imć Binieda s
            > korzystali po prostu z okazji, żeby się wykreować na wielkich fachmanów.

            To raczej chyba antyreklama, bardziej bym stawiał na ogólną reklamę z cyklu "nie ważne co, ważne by nazwisko poprawnie napisali". W tej sprawie, to już kilku fachmanów było, niektóre nazwiska się bardzo często powtarzały, a teraz zupełnie zanikły (był taki gostek od wizualizacji trójwymiarowych z podwójnym nazwiskiem, był jakiś specjalista od tuneli aerodynamicznych ... do badania budowli chyba ze Szczecina, jakiś emerytowany profesor fizyki obecnie od pieców ekologicznych).

            > Te analizy to nie jest robota ani na jedną osobę, ani nawet na pięciu kumpli od piwa.

            E tam, to jest góra na kilka osób (no może z dodatkiem pomocników do pomiarów w terenie), tyle, że umiejących czytać i pisać ze zrozumieniem (mile widziana umiejętność matematyki i fizyki na poziomie szkoły średniej). Tu mało kto czyta, wielu, to bardzo wąscy specjaliści od uszczelek w oknach, a samo okno, to kolega piętro wyżej, że już nie wspomnę o zespole d/s poszczególnych śrubek w drzwiach (lewych, bo od prawych to ci w Przasnyszu).

            Tutaj brakuje kogoś z wyobraźnią i wiedzą obejmującą całość (niekoniecznie z wiedzą szczegółową potrzebną raczej przy konstrukcji a nie analizie) by zobaczył całość problemu a nie tylko część (coś jak von Braun - kiedyś taką słyszałem wypowiedź jednego co pracował w jego zespole - mówił, że w zespole była bardzo ostra specjalizacja, a tylko jeden von Braun potrafił objąć całość i rozmawiać z każdym ze specjalistów nie tracąc całości z pola widzenia. A tu jest jak w wierszu Tuwima:

            "I oto idą, zapięci szczelnie,
            Patrzą na prawo, patrzą na lewo.
            A patrząc - widzą wszystko oddzielnie
            Że dom... że Stasiek... że koń... że drzewo...
            "
            Przy za dużej ilości specjalistów, to się problem rozmywa, rośnie ilość błędów przy przepisywaniu i ujednolicaniu całości, nieporozumień na styku specjalizacji itd.
            Poza tym, tu trzeba umieć wybrać co jest ważne, co mogło mieć wpływ na przebieg zdarzenia, a co raczej nie i nie można a priori eliminować czynnika ludzkiego w każdym miejscu, jak czynią niektórzy na Salonie. Jak można rozpatrywać wypadek, eliminując od razu na wstępie osobę kierowcy z dalszych rozważań ... szczególnie, że jak na razie samoloty typu Tu154 nie latają same.

            > A tak z ciekawości - jest w ogóle taki przepis? Bo jeśli jest to przecież musi
            > być gdzieś zapisany cyrylicą :-)))

            O ile wiem, to zamykanie lotniska jest tylko w przypadku fizycznych przeszkód "terenowych" na pasie ale tu właśnie była ta "posadka dopołnitielno" dotycząca podobnych sytuacji gdy w momencie jej wydawania nie ma możliwości lądowania, z różnych powodów i właściwe zezwolenie jest EWENTUALNIE udzielane później (ale nie niżej niż do decyzyjnej i nie bliżej niż 1km od progu - jak zezwolenie nie przyjdzie, to pilot musi zrobić odejście i ponownie podchodzić).

            > Aj, zamknąć lotnisko - przed samolotem z prezydentem innego państwa na pokładzie?

            Tak, szczególnie w kraju gdzie niektórzy tylko czekają na taką okazję, że "ktoś śmiał śmieć" z jakiegoś błahego a zwiewnego powodu czegoś odmówić (szczególnie po Gruzji, gdzie z oficera zrobiono szmatę za to, że przepisów chciał przestrzegać, zgroza).
            • state.of.independence Re: To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczy 28.12.11, 16:46
              absurdello napisał:

              > To raczej chyba antyreklama, bardziej bym stawiał na ogólną reklamę z cyklu "ni
              > e ważne co, ważne by nazwisko poprawnie napisali".

              Oj, antyreklama powiadasz? Ale pewna ilość osób to kupiła i w to święcie wierzy. Nawet z moją rodzoną matką porozmawiać się nie da normalnie, bo ona ma argument "no przecież taki sławny profesor ze Stanów udowodnił, że był zamach". Domyślam się, że o Biniedę chodzi. I ani rusz własnej matce przetłumaczyć, że nie tak z tym wszystkim, bo ona mnie własnym mlekiem karmiła i wie lepiej. Ja tam dla niej ani sławna, ani nawet kompetentna nie jestem.

              > Tutaj brakuje kogoś z wyobraźnią i wiedzą obejmującą całość (niekoniecznie z wi
              > edzą szczegółową potrzebną raczej przy konstrukcji a nie analizie) by zobaczył
              > całość problemu a nie tylko część

              Ależ naprawdę ludzi, którzy potrafią zobaczyć całość problemu to coraz mniej po tym świecie chodzi. Ja po fizyce nie znam z pewnością całej fizyki, jaką wymyślono. Ba, po specjalizacji z fizyki jądrowej to ja mam wrażenie, że właśnie o fizyce jądrowej wiem najmniej. A może tylko zdaję sobie sprawę z tego jak szeroka to dziedzina i ile zupełnie odrębnych "poddziedzin" jeszcze się w tym mieści - od energetyki jądrowej przez zastosowania w medycynie (np. radioterapia), dozymetrię, detektory promieniowania, przez rzeczy bardziej wyrafinowane jak badanie struktury jądra atomowego, aż po rzeczy które zazębiają się trochę z astrofizyką i mają zastosowanie przy modelowaniu ewolucji gwiazd. Dlatego się upieram, że tu sztabu ludzi potrzeba. A jeśli chcesz tylko kilku, to nie okłamujmy się - gdyby się znalazły osoby tak wszechstronne i utalentowane to na pewno nie zrobiłyby tego hobbistycznie i w czynie społecznym, tylko ktoś musiałby sfinansować ich rzetelną pracę.

              > Przy za dużej ilości specjalistów, to się problem rozmywa, rośnie ilość błędów
              > przy przepisywaniu i ujednolicaniu całości, nieporozumień na styku specjalizacj
              > i itd.

              Ano rośnie ilość błędów, problem się rozmywa, trafiają się też inne nieszczęścia, ale niestety tak się dzisiaj pracuje. I w niektórych zespołach naukowych, i w bankowych korporacjach.


              > Poza tym, tu trzeba umieć wybrać co jest ważne, co mogło mieć wpływ na przebieg
              > zdarzenia, a co raczej nie i nie można a priori eliminować czynnika ludzkiego
              > w każdym miejscu, jak czynią niektórzy na Salonie.

              Ja akurat uważam, że rozpatrzenie czynnika ludzkiego jest wystarczające, a wnioski na tyle jasne, że już żadnych analiz robić nie potrzeba.

              > O ile wiem, to zamykanie lotniska jest tylko w przypadku fizycznych przeszkód "
              > terenowych" na pasie ale tu właśnie była ta "posadka dopołnitielno" dotycząca p
              > odobnych sytuacji gdy w momencie jej wydawania nie ma możliwości lądowania, z r
              > óżnych powodów i właściwe zezwolenie jest EWENTUALNIE udzielane później (ale ni
              > e niżej niż do decyzyjnej i nie bliżej niż 1km od progu - jak zezwolenie nie pr
              > zyjdzie, to pilot musi zrobić odejście i ponownie podchodzić).

              To wiesz o co się można kontrolerów jeszcze uczepić? Że czołgom na pas startowy nie kazali wjechać, albo przynajmniej moździerzom przeciwlotniczym. Wtedy byłyby na pasie przeszkody fizyczne i mogliby zamknąć lotnisko ;-)
              • absurdello Re: To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczy 29.12.11, 13:38
                >Nawet z moją rodzoną matką porozmawiać się nie da normalnie, bo ona ma argume
                > nt "no przecież taki sławny profesor ze Stanów udowodnił, że był zamach".

                Smutne jest jak własna matka bardziej ceni obcych niż własną córkę :(( ( Ja na szczęście mam Wspaniałą Mamę, o bardzo otwartej głowie mimo wieku (71lat) i pozornie tylko średniego wykształcenia, każdemu bym jednak życzył by jego rodzice, mieli taką wiedzę ogólną (a w niektórych przypadkach i szczegółową) jak ma moja Mama (inna sprawa, że nim jej wzrok wysiadł zupełnie, była "pożeraczem" książek, czasopism i filmów oraz programów edukacyjnych w mediach). Będzie mi Jej bardzo brakowało gdy odejdzie z tego świata :|

                Ani sławny ani profesor, na stronie ma wpisane, że jest doktorem:

                Wiesław Binienda

                Dr. Wieslaw K Binienda, F. ASCE

                Education

                Ph.D. in Mechanical Engineering, Drexel University, 1987
                M.S. in Mechanical Engineering, Drexel University, 1985
                M.S. in Motor Vehicles and Heavy Duty Machines, Warsaw Technical University, 1980

                Podobnie Kazimierz Nowaczyk

                Kazimierz Nowaczyk

                >> Kazimierz Nowaczyk, Ph.D.
                Assistant Professor

                W USA nie ma habilitacji i najwyższym stopniem naukowym jest doktorat (skracany do Ph.D. lub w niektórych uczelniach D.Sc.). Natomiast Assistant Profesor, Associate Professor, Adjunct Professor, czy (Full) Professor, oraz Research Profsesor - są nazwami stanowiska akademickiego, nadawanymi tylko na czas zajmowania danego stanowiska
                żródło: Habilitacja i tytuły naukowe

                czyli oni nie są takimi profesorami jak się to rozumie w Polsce.

                > Dlatego się upieram, że tu sztabu ludzi potrzeba.

                Ja dalej stoję na stanowisku, że tu potrzeba po prostu ludzi którzy znają podstawowe działania matematyczne, fizykę z zakresu ruchu niejednostajnie przyspieszonego, umiejących czytać ze zrozumieniem instrukcje od sprzętu i myślących logicznie bez obciążeń ideologicznych w żadną stronę (a przyda się też umiejętność używania np. Google Earth nawet w wersji ogólnodostępnej) To w zupełności wystarcza do przeanalizowania zapisów urządzeń rejestrujacych i weryfikacji zawartych tam danych pod kątem prawdopodobieństwa ich prawdziwości. Wzory na drogę czy przyspieszenie są nauczane w szkołach przedwyższych, matematyka też.

                Myślę, że największym problemem w tej sprawie, to jest to, że co raz mniej osób jest w stanie przeczytać w całości opublikowane dokumenty, odcedzić je z wody by stworzyć sobie pogląd na sprawę. Może gdyby te teksty były pisane ikonami albo stylu esemesowym (pil pow spoko nara lecim ok), to pewnie było by łatwiej ;))))

                > ale niestety tak się dzisiaj pracuje. I w niektórych zespołach naukowych, i
                > w bankowych korporacjach.

                "Efekty" widać gołym okiem ;)))

                > Ja akurat uważam, że rozpatrzenie czynnika ludzkiego jest wystarczające, a wnio
                > ski na tyle jasne, że już żadnych analiz robić nie potrzeba.

                Oczywiście ale niektórym trzeba wykazać naukowo, że tu grał główną rolę czynnik ludzki, bo
                oni jakoś dużo łatwiej wierzą w termobaryczną mgłę helową z samowara Anodiny opalanego brzozowym drewnem o wilgotności wyznaczonej przez ae911 ;)), pewnie dlatego, że to się niezapisało na rejestratorach więc można fantazjować bez granic. :|

                > To wiesz o co się można kontrolerów jeszcze uczepić? Że czołgom na pas startowy
                > nie kazali wjechać, albo przynajmniej moździerzom przeciwlotniczym. Wtedy były
                > by na pasie przeszkody fizyczne i mogliby zamknąć lotnisko ;-)

                To by dopiero się porobiło, Z CZOŁGAMI ? Przeciwko lądowaniu naszego Prezydenta ???
                Przy czymś takim, to katastrofa była by panem pikusiem ... za 50 lat by jeszcze na Salonie 24, by pisano, że Rosjanie śmieli śmieć zaśmiecić pas startowy czołgami by uniemożliwić ... ;)))
                • don_eugenio Re: To moja odpowiedź na stwierdzenie imć Nowaczy 29.12.11, 15:20
                  absurdello napisał:
                  > Ja dalej stoję na stanowisku, że tu potrzeba po prostu ludzi którzy znają podst
                  > awowe działania matematyczne, fizykę z zakresu ruchu niejednostajnie przyspiesz
                  > onego, umiejących czytać ze zrozumieniem instrukcje od sprzętu i myślących logi
                  > cznie bez obciążeń ideologicznych w żadną stronę

                  Takie rozbieranie wszystkich elementów na części pierwsze zupełnie mija się z celem(jedynie dla hobbystów).
                  Samoloty odrzutowe nie są (póki co) przystosowane do latania między drzewami.Zeszli poniżej 20 metrów w terenie zalesionym(w/g mnie ten las już nie był potrzebny)to nic dziwnego że "walnęli i się rozwalili" ,jak to bardzo przytomnie określił Klich.
                  A takie rozważania czy rozwalił się o tę czy o inną brzozę,czy skrzydło poleciało 12 czy 112 metrów,czy było 2 BORowców czy 200,to dla mnie tylko jest:
                  - albo robienie interesu(finansowego-Sakiewicz,politycznego-Macierewicz)
                  - albo robienie z siebie głupka -M.Dąbrowski,Binienda,niegracz itp.
                  • absurdello Mnie nie chodzi o nieprzystosowanie Tu154 do lata- 29.12.11, 16:37
                    nia między drzewami, bo to jest oczywiste dla średnio dorozwiniętego osobnika, ale o samo badanie tego przypadku post mortem.

                    Jako inżynier jestem zwyczajny do czytania dokumentacji czy analizowania wyników pomiarów pod kątem ich weryfikacji (szczególnie jeżeli poznam zasadę działania danego urządzenia, a z tym nie mam problemów, bo ogólnie się interesuję budową wszystkiego i z dużym zainteresowaniem, dla osobistej przyjemności, zapoznaję się z budową wewnętrzną różnych
                    urządzeń nawet wtedy jeżeli nie jest mi to do niczego zarobkowego potrzebne, ot takie hobby: jeden lubi popijać piwo przed telewizorem a ja lubię czytać schematy czy opisy działania urządzeń)

                    Jak widzę wnioski jakie wyciągnięto z dostępnych informacji pomiarowych, to się zastanawiam, kto i o czym myślał przy ich formułowaniu, weryfikacji i zapisywaniu. Czasami mam wrażenie, że osoby opisujące przebieg zdarzeń nie zadały sobie trudu przeczytania ani dokumentacji ani tego co sami czy ich współpracownicy napisali (pomijam już celowe zaciemnianie).

                    > A takie rozważania czy rozwalił się o tę czy o inną brzozę,czy skrzydło polecia
                    > ło 12 czy 112 metrów,czy było 2 BORowców czy 200,to dla mnie tylko jest:
                    > - albo robienie interesu(finansowego-Sakiewicz,politycznego-Macierewicz)
                    > - albo robienie z siebie głupka -M.Dąbrowski,Binienda,niegracz itp.

                    To oczywiste. Rozważania mają wtedy sens, gdy opisują przebieg zjawiska w całości, a nie od jakiegoś miejsca. Co do wymienionych piszących, to mam wrażenie, że oni całkowicie świadomie robią z siebie głupków dla sprawy, bo nie wierzę, że np. człowiek pracujący na uczelni i z dorobkiem, pozwolił by sobie od tak wypisywać głupoty informujące czytelników, że mimo "DR" przed nazwiskiem, nie potrafi dodać dwa do dwóch z wynikiem cztery, w zakresie wiedzy podstawowej.
                    • don_eugenio Re: Mnie nie chodzi o nieprzystosowanie Tu154 do 29.12.11, 17:41
                      absurdello napisał:
                      >nawet wtedy jeżeli nie jest mi to do niczego zarobkowego potrzebne,
                      >ot takie hobby: jeden lubi popijać piwo przed telewizorem a ja lubię
                      >czytać schematy czy opisy działania urządzeń)

                      no ja zaznaczyłem jeszcze hobbystów :)
                      i dzięki ci za to hobby bo i ja wiele skorzystałem na Twoich objaśnieniach(chociaż przyznam że sporo nie rozumiem ;) )
                      tylko że niektórzy z milimetra odchyłki "na kursie na ścieżce" potrafią krzyczeć o zbrodni ,o zamachu i obwiniać wszystkich...kto ma inne poglądy polityczne niż J.K. czy Antoni Macierewicz.I że już Macierewicz coś udowodnił.
                      Zapomnieli widocznie jak ten szmaciarz udowodnił "zbrodnię wojenną" naszym żołnierzom w Nangar Khel.Zawszony zaprzaniec jeden....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja