zuzkazuzka111
28.01.12, 12:34
Taka refleksja.
W rosyjskim stenogramie wcale nie było wskazania na gen. Błasika jako na osobę będącą i mówiącą w kokpicie.
Wręcz przeciwnie. Ktoś z kokpitu zwracał się do Błasika, który był w salonce.
Wielokrotnie o tym pisałam. Zwracałam uwagę na tłumaczenie słów.
Jednak ktoś postanowił zupełnie niezgodnie z pierwszym zapisem wykorzystać fałszywą interpretację dla własnych potrzeb i "ubrał" gen Błasika w "presję".
Nie dało się ubrać w "presję" Prezydenta Kaczyńskiego, postawiono więc na Błasika, wbrew temu, co mogliśmy przeczytać, za to zgodnie z "potrzebą" kreowaną od marca 2010 roku, po zamówieniu i opublikowaniu notatki dotyczącej Tbilisi.
Teraz wróciliśmy do momentu wyjścia, czyli do tego, że gen Błasika nie było w kokpicie.
A wiedzieliśmy od początku, że Go tam nie było.
Komu i do czego potrzebne było to zamieszanie?
Czy nowy stenogram cokolwiek zmienia??
Nic.
Służy wzbudzeniu zaufania do wojskowej prokuratury? Po to był potrzebny gest strzału w policzek w imię "protestu".
Po co prokuraturze wojskowej zaufanie społeczne?
Zapewne niedługo się dowiemy.
Natomiast na tym przykładzie doskonale widać metodę działania zapewne służb specjalnych skierowaną na zmanipulowanie społeczeństwa.
1,5 roku pisania bzdur przez media, by dojść do momentu wyjścia. Teraz Lis zadaje pytanie Pani Szmajdzińskiej, a ona odpowiada, że przestała wierzyć.
Jednak wierząc przez te 1,5 roku, Ona i inni "wierzący" dali łajdakom czas na zatarcie śladów przestępstwa.