Raport p. Szuladzińskiego czyli dane od ...

21.05.12, 13:30
Raport Szuladzińskiego

Czytam ten raport i czytam, i czytam .. i tak się zastanawiam, kto z kogo robi wariata

"Precyzja" danych (szczególnie po dwóch latach od katastrofy) jest porażająca jak na EXPERTYZĘ:

Strona 5 ---

1. Punkt FMS oznacza położenie, gdzie zamrożona została pamięć komputera
pokładowego spowodowana utratą zasilania.




Punkt tzw. "zamrożenia" FMS ma współrzędne 54° 49.483N i 032°:03.161'E, łatwo sprawdzić przy pomocy dostępnych narzędzi internetowych, że punkt ten leży ok. 573m od progu pasa położonego we współrzędnych 54° 49.512'N i 32° 2.626'E

Zarejestrowana w tym miejscu wysokość ciśnieniowa to 47stóp czyli 14,33m

Jeżeli w podanym wyżej punkcie padło zasilanie samolotu, TO JAKIM CUDEM, w pamięci komputera FMS znalazły się następujące dane:

- z odbiorników GPS

GPS1 N 54:49.4698 / E 32:03.12166
GPS2 N 54:49.46788 / E 32:03.1227
GPS3 N 54:49.46994 / E 32:03.1221

wskazujące na odległość ok. 537m od progu
oraz

Present Position Latitude (L310) N 54:49.471
Present Position Longitude (L311) E 032:03.126

wskazujący na punkt leżący 540m w linii prostej od progu

oraz

Baro Corrected Altitude (L204) 20 ft -> 6 METRÓW ??

Strona 5, rozdział 2

Efekt nie powinien być dużo większy, niż przy wjechaniu samochodu w zagajnik z prędkością 150- 250 km/h, co jest szacowaną prędkością przy uderzeniu o ziemię.

Ostatnie dane wczytane z trzech odbiorników GPS (po punkcie zamrożenia FMS czyli tuż przed uderzeniem w ziemię), podają:

Ground Speed (L112) 141.875 kts / 141.875 kts /141.750 kts

Średnia: 141,83 węzła czyli 262,675 km/h.

co jak wiadomo leży pomiędzy 150 a 250km/h ;)))

Strona 11 - rozdział 3

Nagrania dźwiękowe wykazują, że niedaleko przed Punktem K pilot zaklął, a pasażerowie zaczęli krzyczeć.

Gdzie na nagraniach słychać krzyk pasażerów ???

Nagranie to odpowiada opisowi dźwięków w kabinie, jaki w ostatnich chwilach
lotu przekazał telefonicznie swojej żonie jeden z pasażerów.


Tiaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

"W okolicy Punktu K nie tylko zaczął się zmieniać kierunek lotu, ale wystapiło też przyspieszenie pionowe ok. 0.27 g, skierowane do góry względem samolotu, zanotowane przez przyrządy - Rys. 20. "

Ja może mam coś z oczami ale nazwany punkt K (tożsamy z TAWS38

Za strony 5:
W związku z Rys. 2 punkt TAWS (TAWS #38 zgodnie z raportem NTSB (załącznik 4 do
raportu KBWL) będziemy nazywać punktem krytycznym, w skrócie Punkt K


) leży 709m od progu pasa (wedle zanotowanych współrzędnych) i odpowiada czasowi rejestratora MSRP64: 10:41:02,5, a samolot przekroczył przeciążenie 1.25 (0.25g) ok. godziny 10:40:58.5 czyli jakieś 4 sekundy wcześniej co odpowiada odległości:

709m + 4s * (262.675km/h/3.6)m/s= 1000,86 m

CZYLI TUŻ ZA BRL A JESZCZE PRZED BRZOZĄ i było to związane z manewrem odejścia.

"Wracając więc do Rys. 2, wybuch na skrzydle miał miejsce w okolicy Punktu K, podczas kiedy w kadłubie nastąpiła eksplozja w pobliżu FMS (wg Rys. 2"
czyli w odległości 709m od progu (~ 10:41:02.5 czasu pokładowego, 06:40:59 czasu UTC)

i kawałek dalej tekst:

" gwałtowne przyspieszenie pionowe, ok. 0.78 g, skierowane w dół względem
samolotu, jakie zanotowały przyrządy. (Rys. 20),"

tyle, że ten impuls przyspieszenia pionowego ma miejsce o czasie 10:41:01,25 CZYLI PRZED "oficjalnym" WYBUCHEM

Jeden z trudnych do zrozumienia aspektów tej sprawy to długotrwałość niektórych
zjawisk. Na Rys. 20 przyspieszenie dużo wyższe niż 1.0 g trwa znacznie dłużej, niż ślad
impulsu fali sprężystej dochodzącej od łamanego skrzydła


Faktycznie, niezrozumiałym jest, że żeby przejść ze zniżania na wznoszenie samolot musi, przez zwiększenie siły nośnej, wywołać przyspieszenie skierowane W GÓRĘ i TRWAJĄCE JAKIŚ CZAS dla wygaszenia prędkości opadania i wytworzenie prędkości wznoszenia ... ;))))

STRONA 28 DODATEK 5

Zakłada niezmienne dane bezwładnościowe maszyny mimo wypadku, podczas którego siła nośna znika na lewym skrzydle wraz z tym skrzydłem lub jego częścią.

masa startowa: M0 = 110.5 t
masa w punkcie K: M = 78.6 t


Dziwną sprawą jest, że nawet producent samolotu Tu154m nie przyznaje się do większej masy startowej niż 100 ton

Aviacor - dane TU154m

Мaкcимaльнaя кoммерчеcкaя нaгрyзкa - 18 000 кг.
Мaкcимaльнoе чиcлo пaccaжирoв - 175 чел.
Мaкcимaльнaя взлетнaя мacca - 100 000 кг. (maksymalna masa startowa)
Мaкcимaльнaя пocaдoчнaя мacca - 80 000 кг. (maksymalna masa przy lądowaniu)

Пoтребнaя длинa ВПП – 2 500 м. (wymagana długość pasa startowego)

Wg obliczeń polskich, w momencie katastrofy:

Całkowity ciężar samolotu w tym czasie wynosił około 77 883 kg (obliczono to na podstawie listy pasażerów, wagi bagażu oraz pozostałości paliwa – rys. 6).

szacowana siła nośna na skrzydło P ≈ 0.4 Mg = 0.4x78,600x9.81 = 308,400 N

To jak ten samolot leciał mając siłę nośną mniejszą od siły ciężkości działającej nań ???

Jedyne co może tłumaczyć eksperta z Australii, to to, że:

Większość informacji oraz materiału fotograficznego, których użył Autor, pochodzi od Zespołu Parlamentarnego i współpracujących z nim dr. Kazimierza Nowaczyka i prof. Wiesława Biniendy. Również znaczna ilość danych pochodzi od mgr inż. Marka Dąbrowskiego.
;))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

Niniejszy raport zakłada, że powodem rozpadu były wybuchy.
(...)
Dopóki nikt nie wystąpi z lepszą hipotezą, zgodną z okolicznościami, jest to jedyne
wyjaśnienie przyczyn katastrofy


W świetle "precyzyjności" danych tego raportu wnioski są również "precyzyjne" :(((



I ciekawostka z zeznań pilota Jaka40 (strona 29) !!!!

W pewnym momencie usłyszałem, że silniki zaczynają wchodzić na zakres startowy, tak jakby pilot chciał zwiększyć obroty silnika, a tym samym wyrównać lot lub przejść na wznoszenie. W tej chwili zastanawiam się co mogło ich skłonić do takiego działania.

No faktycznie, przecież przy widoczności 200m jaką podała załoga Jaka40 CZTERY MINUTY przed katastrofą, można spokojnie wylądować, WIĘC NIC NIE UZASADNIA PRZESTAWIENIA SILNIKÓW NA CIĄG STARTOWY ;))))

Po dodaniu obrotów po upływie kilku sekund usłyszałem głośne trzaski, huki i detonacje. Do tego doszedł milknący dźwięk pracującego silnika, a następnie nastała cisza. Dla mnie
były to przerażające dźwięki, których mam nadzieję nigdy więcej w życiu nie usłyszę. Te
dźwięki dobiegały z kierunku podejścia do lądowania.


A porównajmy to z tym co ten sam pilot powiedział w wywiadzie w maju 2010 roku czyli można powiedzieć na świeżo:

Wywiad z dowódcą Jaka40 - 12 maja 2010

"Byłem na płycie lotniska i słuchałem jak tupolew PODCHODZI DO LĄDOWANIA" (a podobno nie miał lądować, tylko tak sobie mgłę zwiedza
    • absurdello obcięło końcówkę 21.05.12, 13:41
      A porównajmy to z tym co ten sam pilot powiedział w wywiadzie w maju 2010 roku czyli można powiedzieć na świeżo:

      Wywiad z dowódcą Jaka40 - 12 maja 2010

      "Byłem na płycie lotniska i słuchałem jak tupolew PODCHODZI DO LĄDOWANIA" (a podobno nie miał lądować, tylko tak sobie mgłę zwiedzał).

      słyszał trzask, huk ... ale nic o detonacjach (w liczbie mnogiej).

      Detonacja:

      Co to jest detonacja

      Detonacja to wybuch (fala reakcji chemicznych) rozprzestrzeniający się w materiale wybuchowym z prędkością ponaddźwiękową, a najczęściej z wysoką prędkością hiperdźwiękową (z reguły wynosi kilka km/s do max. 10 km/s ; w gazach 1,8 - 3 km/s , w ciałach stałych 4 - 10.3 km/s), powodujący powstanie w otaczającym go ośrodku fali uderzeniowej. Na jej czole występuje bardzo wysokie ciśnienie (do ok. 50 GPa) i temperatura (do ok. 5800 °C). (...)
      • absurdello nikt nie czyta ? 22.05.12, 16:33
        ???????????????
        • czeski.trener Re: nikt nie czyta ? 22.05.12, 16:49
          no przecież czytam
        • jot-es49 Czyta, czyta... 22.05.12, 17:00
          Tylko, wybacz Pawle, o czym dywagować jeśli w dalszym ciągu nikt, absolutnie nikt, nie udzielił odpowiedzi na pytanie kluczowe w całej tej sprawie - czego załoga szukała, co chciała zobaczyć, godząc się na pozwolenie zejścia do wysokości decyzji?
          Mnie nie interesują skutki (poza głupią i niepotrzebną śmiercią 96 osób) a cała obecna dyskusja kręci się wokół skutków właśnie!
          Jaki sens merytoryczny mają te wszystkie naukowe dywagacje (nie będę już nikogo obrażał pisząc, że to niedorzeczne brednie), symulacje i opracowania?
          Komu i do czego są one potrzebne?
          Konstruktorom Tu-154? Nieaktualne!
          Leśnikom (brzozy)?
          Komu?
          Ja nawet gotów jestem zgodzić się z pancernym skrzydłem, pancernym pokryciem "dachu" samolotu, z wyższością miękkiego błota nad twardym betonem (choć życiowe doświadczenie mówi mi, że szybciej zostawisz buty w błocie niż na betonie) i innymi wiekopomnymi odkryciami - nawet niepokalanym poczęciu TNT na pokładzie ale bardzo proszę aby ci wszyscy wybitni naukowcy wyjaśnili jaka zależność jest między "odejściem" od 100 m a tymi wszystkimi wybuchami, akrobacjami, brzozą i skrzydłem na wysokości, niech im będzie nawet 20 metrów.
          Czekam na równanie matematyczne które ten związek udowodni.

          Kurdesz - widzisz - dałem się podpuścić!

          Sorry!
          • jot-es49 P.S. 22.05.12, 17:13
            Tzw "raport" skończyłem czytać na tym fragmencie:

            "Własności sprężyste gruntu powinny działać w pewnym stopniu jak amortyzator, zmniejszając szczytowe przyspieszenia pionowe przy upadku. Nie było żadnych przeszkód prócz drzew, mogących gwałtownie maszynę wyhamować. Efekt nie powinien być dużo większy, niż przy wjechaniu samochodu w zagajnik z prędkością 150- 250 km/h, co jest szacowaną prędkością przy uderzeniu o ziemię."

            To mnie powaliło na grząski grunt i gwałtownie wyhamowało przed dalszym zgłębianiem naukowych wywodów...
            • state.of.independence Ja mam taką propozycję 22.05.12, 18:48
              Niech ten pan wjedzie sobie samochodem w zagajnik z prędkością 150-250 km/h. Mam wątpliwości, czy facet wyjdzie z tego żywy, ale skoro uważa, że to drobiazg to po co powstrzymywać?

              A proponuję nie dlatego, abym wierzyła, że da się katastrofę samolotu przełożyć na wypadek samochodowy, tylko dlatego, że byłoby jednego "eksperta" mniej. W ogóle niech najlepiej wsiądzie razem z Macierewiczem, Biniedą, Kaczyńskim i paroma innymi w drugiego Tupolewa i odtworzy wiernie tamten lot, łącznie z zaliczeniem brzozy.
              • jot-es49 Dodam jeszcze... 22.05.12, 19:07
                Wjechać w zagajnik na podmokłym terenie na dachu samochodu...
                Przecież błotko zamortyzuje i wyhamuje samochodzik...

                Cześć ich pamięci!
                • absurdello I to jest właśnie giętkość, przepraszam, sprężys- 23.05.12, 11:25
                  tość umysłu jakiej się nabywa na skutek przekrwienia zwojów spowodowanej wieloletnim chodzeniem do góry nogami (w końcu wiadomo gdzie jest Australia i, że tam ludzie nie mogą chodzić głową do góry (co powoduje żylaki) jak u nas). ;)))
                  • jot-es49 Re: I to jest właśnie giętkość, przepraszam, sprę 23.05.12, 12:19
                    Czyżbyś sugerował, że od zwisania głową w dół powstają żylaki na mózgu?
                    • state.of.independence Re: I to jest właśnie giętkość, przepraszam, sprę 23.05.12, 17:41
                      Na mózgu to chyba tętniaki powstają (trzeba by się spytać dokładnie jakiegoś lekarza).
                      • jot-es49 Dzięki - State! 23.05.12, 18:16
                        state.of.independence napisała:
                        > Na mózgu to chyba tętniaki powstają (trzeba by się spytać dokładnie jakiegoś l
                        > ekarza).

                        Dziękuję, że potwierdzasz moją tezę!
                        . Tętniak! No tak! A jak można to stwierdzić? Tylko przez encefalografię!
                        Teraz już wiem skąd te wybuchy! To przez encefalografię! Ten "kontrast" co go do mózgu wprowadzają bywa różny! U jednych wysadza samoloty a u drugich powoduje "eksplozję" intelektu.
                        Z tymi dwoma eksplozjami mamy ostatnio do czynienia! U Szuladzińskiego jedna a u Biniendy druga.
                        Te eksplozje były niezwykle spektakularne, że poraziły bardzo wielu "naukowców"!
                        • state.of.independence Re: Dzięki - State! 23.05.12, 18:59
                          Taki tętniak to bardzo niebezpieczna sprawa. Tutaj piszą, że jest niczym tykająca bomba w głowie.

                          No to już wiemy, jaki rodzaj bomby został wniesiony na pokład, wiemy do jakiej eksplozji tam doszło, nie wiemy tylko, kto tego tętniaka wniósł ze sobą, bo oczywiście Rosjanie zmataczyli sekcje zwłok, aby to ukryć przed światem :-(
          • absurdello To chyba jasne, co ich skłoniło ... 22.05.12, 20:21
            > Tylko, wybacz Pawle, o czym dywagować jeśli w dalszym ciągu nikt, absolutnie ni
            > kt, nie udzielił odpowiedzi na pytanie kluczowe w całej tej sprawie - czego zał
            > oga szukała, co chciała zobaczyć, godząc się na pozwolenie zejścia do wysokości
            > decyzji?

            Przecież to z logiki wypowiedzi z pokładu wynika.

            1. Pilot się uparł, że będzie sam sprawdzał widoczność, nie wierząc podawanym informacjom:


            10:25:01,1___Dowódca

            "Dziękuję, no jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg."

            2. Chwilę potem dostał przez drugiego pilota informację z Jaka (przekręconą przez jednosobowy "głuchy telefon") gdzie jest widoczność:

            10:25:55,1__2pilot______Na ich oko jakieś 400 widać, 50 metrów podstawy
            10:25:57,6 __Dowódca___Ile?
            10:25:59,0 __2pilot______400 metrów widać, 50 metrów podstawy

            I z tych dwóch wypowiedzi wnika, że:

            a) będzie zniżanie

            b) zniżanie będzie co najmniej 50m, bo na 100m NIE MA CO SZUKAĆ, skoro chmury kończą się 50m (a wiemy, że z Jaka powiedziano, że GRUBO PONIŻEJ 50m).

            to nie był żaden błąd, tylko zaplanowane działanie, na podstawie błędnych informacji.

            Ponieważ pilot musiał zobaczyć światła APM by wyosiować na lotnisku, to:

            a) musiał zejść pod chmury

            b) musiał te światła widzieć na wprost okien kabiny, więc musiał zejść POD NIE i przechwycić je w locie poziomym,

            c) musiał to zrobić przed BRL, bo tam była granica uzyskania zezwolenia na lądowanie.

            d) z poprzedniego lotu wiedział, że obniżenie terenu zaczyna się w okolicach 2km od progu (po komunikacie "2km na kursie i ścieżce"

            e) światła APM świeciły mniej więciej pod kątem ścieżki co oznaczało, że przy tych 2km oś reflektorów przechodziła gdzieś w okolice 100m nad lotniskiem.

            I na podstawie tych informacji opracowano zniżanie by trafić gdzieś kilometr przed BRL (by mieć zapas na manewry, szukanie lepszej widoczności).
            Jednocześnie obniżenie terenu zapewniało (wg nich) zapas bezpieczeństwa do ziemi (kontrolowany na RW). Dowódca wiedział, że tam się RW zawiesza i poprawnie wydedukował, że tam jest opadające zbocze.

            Jak już kiedyś napisałem, oni celowali w punkt 50m nad lotniskiem leżący nad zboczem, 2km od progu pasa.

            Zrealizowali ten zamiar prawie idealnie, alarm TAWS37 był na 58m i 1930m od progu, ledwo ich 70m przeniosło poza punkt docelowy.

            Tyle, że tu zaczęły wychodzić nieprzemyślenia planu:

            a) na 50m nie było widoczności, bo i skąd

            b) RW jednak pokazywał, że mają 100m do ziemi, więc są bezpieczni

            Z tego powodu polecieli dalej w dół szukając widoczności i kontrolując wskazania RW.

            ONI CZEKALI AŻ RW ZNÓW RUSZY W DÓŁ, bo to oznaczało, ŻE ZBOCZE SIĘ SKOŃCZYŁO i trzeba wypoziomować lot.

            Tyle, że jak zbocze się skończyło, to zaczęło się drugie (wznoszące) czego oni nie wyłapali, owszem RW szybko opadał ale oni myśleli, że to odpowiada temu co wariometr pokazuje.

            Ze 100m przy prędkości Vy=7.7m/s jest do ziemi 13s ... O ILE TEREN POD SAMOLOTEM JEST PŁASKI ...

            Tyle, że nie był, podnosił się tak z 5m/s (średnia) co dawało, że do ziemi mieli tylko:

            t_gleba = 100m(7.7m/s+5m/s)= 7.9s

            PIĘĆ SEKUND MNIEJ niż wynikało z ich kalkulacji ...

            Jak się zorientowali, że RW coś za szybko gubi wysokość, to już wlecieli za głęboko w teren, którego ani NIE ZNALI ANI NIE WIDZIELI, to zarządzili "ewakuację" w górę, tyle, że nie wiedzieli, że teren pod nimi się wciąż wznosi i redukuje ich rzeczywistą prędkość odejścia od gruntu ... a reszta to były już skutki.

            Myślę, że to miało być debeściackie podejście w ciężkich warunkach za przyzwoleniem władz zwierzchnich (to raczej było przyzwolenie na kolejne naciągnięcie przepisów a nie nakaz) ... tyle, że się nie udało z powodu niepełnych danych o terenie (to zbocze w stronę lotniska) i przekłamania informacji o rzeczywistym poziomie podstaw chmur.

            Pewnie gdyby drugi dokładnie powtórzył co mu powiedziano z Jaka, to by nie próbowali tak schodzić tak nisko.

            I TYLE.

            Ale do tego nikt się nie przyzna choć to wprost z posiadanych zapisów wynika ... tak samo jak ukryto, że 7 kwietnia załoga też nie podchodziła ścieżką z karty tylko bardziej stromą 3.5 stopnia z przejściem 400m nad DRL, a to pewnie stało się przyczyną takiego stromego schodzenia ...

            • don_eugenio Re: To chyba jasne, co ich skłoniło ... 22.05.12, 21:28
              dziwisz się absurdello czemu nikt nie czyta i nie komentuje?
              Bo Ty piszesz o faktach i o fizyce ,a w tym temacie takie matoły jak Marek Dabrowski i Michał Jaworski nic nie mają do powiedzenia. A inne nierozgarnięte zuzki tylko powielają tę ich gebbelsowską propagandę.

              Ponieważ mam juz swoje lata i swoje przeżyłem więc mówię takim językiem jak oni.
              Zarówno Binienda jak i Szuladziński ,że nie wspomnę o Nowaczyku ,są tak samo zakłamanymi kanaliami jak Kaczyński czy Macierewicz.Kwestią jest tylko to czy robią to ideologicznie, czy dla pieniędzy.Bo ich wypociny z fizyką i z nauką niewiele maja wspólnego.
              • state.of.independence Re: To chyba jasne, co ich skłoniło ... 22.05.12, 21:39
                don_eugenio napisał:


                > Zarówno Binienda jak i Szuladziński ,że nie wspomnę o Nowaczyku ,są tak samo za
                > kłamanymi kanaliami jak Kaczyński czy Macierewicz.Kwestią jest tylko to czy robią to
                > ideologicznie, czy dla pieniędzy.

                Ja myślę, że czym głupsza ideologia, tym lepiej się sprzedaje. I być może nie ja jedna odkryłam tę prawdę. Toteż wystarczy najpierw zacząć ideologicznie, żeby skończyć na pieniądzach. A pieniądze można tu zarobić na kilka sposobów: napisać książkę albo cykl artykułów do prasy, wygłaszać płatne wykłady (w Stanach teraz to modne i niektórzy z tego żyją), udzielać płatnych wywiadów itp. Oczywiście klientela na tego typu usługi to zawsze nawiedzeni, którym dana ideologia odpowiada i skłonni są zapłacić za to, żeby się w niej utwierdzić.
              • absurdello Tia ... :(( 23.05.12, 11:28
                Jeżeli fakty świadczą nie tak jak oczekujemy, to tym gorzej dla faktów.

                Nie liczy się to co miało miejsce w rzeczywistości i co potwierdzają fakty, tylko to co pasuje do naszych przekonań o sprawie choćby fakty mówiły co innego.
            • czeski.trener Re: To chyba jasne, co ich skłoniło ... 23.05.12, 15:42
              nie jestem pewien, bo tyle tego już było, ale to chyba najbardziej syntetyczne ujęcie tego co się stało jakie czytałem. thx, absurdello
              • absurdello Dzięki ale to tylko moje, nieprawidłowe oczywiście 23.05.12, 16:29
                opracowanie tematu na podstawie fałszywych nagrań i innych danych dostarczonych przez straszliwych Rosjan anodinopodobnych, więc to nie może być prawda !!!
            • maaartin Re: To chyba jasne, co ich skłoniło ... 23.05.12, 19:57
              W twojej teorii musisz jeszcze jakoś uwzględnić dosyć moim zdaniem istotny fakt. Mianowicie ktoś z załogi rzestawił nastawnik RW ze stu metrów (co było nakazane przez dwoódcę o 10:10:10) na 60 metrów. Dlaczego według ciebie to zrobiono?
              • don_eugenio Re: To chyba jasne, co ich skłoniło ... 23.05.12, 21:31
                maaartin napisał:

                > W twojej teorii musisz jeszcze jakoś uwzględnić dosyć moim zdaniem istotny fakt
                > . Mianowicie ktoś z załogi rzestawił nastawnik RW ze stu metrów (co było nakaza
                > ne przez dwoódcę o 10:10:10) na 60 metrów. Dlaczego według ciebie to zrobiono?

                aby TAWS im "ryja" nie darł ,bo skacowanych generałów w salonce głowa bolała no i jeszcze Prezydent Lech Kaczyński...miał migrenę ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja