ae911truthorg
28.10.12, 17:06
Nie żyje Remigiusz Muś, technik pokładowy z samolotu Jak-40. Chorąży zmarł w tajemniczych okolicznościach w nocy z soboty na niedzielę. Muś nasłuchiwał korespondencję z "Korsarzem" 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.
Gen. bryg. rez. Jan Baraniecki, zastępca dowódcy Wojsk Lotniczych Obrony Powietrznej w latach 1997-2000 wątpi w prawdziwość informacji, że żołnierz targnął się na swoje życie. - Patrząc na to, co dzieje się wokół wyjaśniania katastrofy smoleńskiej, to wersja samobójstwa absolutnie do mnie nie przemawia. Nie sądzę, aby wszystkie te okoliczności, mimo swej dotkliwości, mogły tu przeważyć. Piloci, w ogóle żołnierze, nie załamują się tak łatwo. Chyba że są dodatkowo mocno szykanowani – mówi gen. Baraniecki.
Chorąży Muś prowadził nasłuch korespondencji i jeszcze na kilka minut przed katastrofą ostrzegał załogę Tu-154M o pogorszeniu widoczności do 200 metrów.
Z dotychczasowych relacji członków załogi samolotu Jak-40, która 10 kwietnia 2010 roku lądowała na Siewiernym przed katastrofą samolotu Tu-154M, wynika, że z wieży trzykrotnie padła komenda zachęcająca załogi samolotów: Jak-40, Ił-76 oraz Tu-154M, do przekroczenia wysokości minimalnej 100 metrów, zejścia do 50 metrów i odejścia w przypadku braku widoczności pasa.