norek.pl
02.11.12, 15:37
bo to jest bardzo dobrze, że red. Cieśliński podszedł do trotylowego tematu w sposób naukowy, czy raczej (co jeszcze trudniejsze) popularnonaukowy, co wśród dziennikarskich tumanistów jest prawdziwą rzadkością, ale tam jest jedna arcyważna rzecz, której nikt dotąd (chyba) nie poruszył - otóż ten "wysokoenergetyczny materiał" po ewentualnym wybuchu (gwałtownym spaleniu - utlenieniu) to od razu przestaje (chyba) być wysokoenergetyczny a zaczyna być nisko- lub w ogóle nie energetyczny, i skoro w samolocie wykryto coś wysokoenergetycznego, to znaczy że (w najgorszym razie) był tam nawet i trotyl, ale nie było żadnego wybuchu...
wyborcza.pl/1,86116,12783204,U_Gmyza_pika__miga_i_wrzeszczy__trotyl_.html