ae911truthorg
04.11.12, 13:39
2010
Krótko po katastrofie w 2010 roku wrak badali biegli z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiografii. "Biegli nie stwierdzili także obecności materiałów wybuchowych takich jak: dinitrotoluenu, nitroglikolu, nitrogliceryny, trinitrotoluenu, heksogenu, oktogenu oraz pentrytu" - napisano w opinii dostarczonej do NPW 18 czerwca 2010 roku
2012
Całościowa opinia biegłych może być gotowa nawet za pół roku. Jak mówił prokurator, biegli jeszcze nie przebadali wszystkich próbek. Tych ostatnich - wyjaśniał Szeląg - zabezpieczono kilkaset, m.in. właśnie przy pomocy spektrometrów.
(za tvn24)
Nikt nie ma ochoty wyjaśnić nie tylko czemu nagle "krem Nivea" pojawił się na wraku i czemu go szukano, skoro wpływ kremu Nivea na losy samolotu jest jeszcze mniejszy niż kamizelki kuloodpornej. Co jednak ważniejsze nikt ( ze strony władz "niezależnych" np. Seremet) nie wyjaśnia czemu w 2010 próbki pobrano i zbadano bez oczekiwania przez 6 miesięcy.
www.npw.gov.pl/491-Opinieiekspertyzy.html
1. opinia biegłych z Wojskowego Instytutu Chemii i Radiometrii w Warszawie z dnia 18 czerwca 2010 r. (postanowienie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie z dnia 19 maja 2010 r.). Biegli w przedstawionej opinii stwierdzili, że w próbkach szczątków zebranych na miejscu katastrofy nie stwierdzono obecności bojowych środków trujących oraz produktów ich rozkładu powyżej granicy ich wykrywalności. Biegli nie stwierdzili także obecności materiałów wybuchowych takich jak: dinitrotoluenu, nitroglikolu, nitrogliceryny, trinitrotoluenu, heksogenu, oktogonu oraz pentrytu. W następstwie przeprowadzonych badań i pomiarów, biegli podali, iż próbki dostarczone do badań nie stanowią dodatkowego źródła celowo wprowadzonych substancji promieniotwórczych emitujących promienie alfa, beta, gamma, czy promieniowanie neutronow"
Jak widać, prokuratura powiela "błąd" lub/i bierze udział w celowej manipulacji (w końcu przed sądem mogą się tłumaczyć, że rzeczywiście badali plac w Budapeszcie (Oktogon) zamiast materiału wybuchowego o nazwie "Oktogen".....Jednak to nie wszystko. Najbardziej szokujące jest to, że prokuratura wymieniając na swojej stronie internetowej wnioski z badań całkowicie pomija punkt "c".
" c) W analizowanych próbkach wykryto obecność węglowodorów alifatycznych, naftenowych i aromatycznych zawierających w cząsteczce od 8 do 14 węgli..."
Jednak bardzo istotne jest kolejne zdanie i jedno użyte słowo:
„...związki te są pozostałością paliwa lotniczego a ich obecność jest najprawdopodobniej następstwem wypadku lotniczego”
Słowo „najprawdopodobniej” zostało „najprawdopodobniej” użyte gdyż związki te są także składnikiem bomby paliwowo-powietrznej (broni termobarycznej). Badania widocznie nie mogły stwierdzić jednoznacznie, jak „węglowodory” się na próbkach znalazły".
Wpis omawiający zagadnienie
Wróciłem do wypowiedzi Szeląga, żeby upewnić się czy dobrze usłyszałem i oto zapis tego fragmentu:
"..w toku czynności prowadzonych przez biegłych i specjalistów w Smoleńsku zabezpieczono kilkaset różnego rodzaju próbek w tym wymazów, próbek gleby, wycinków z materiałów wraku..."
Skąd pobrano wymazy jest bardzo interesujące, żeby nie powiedzieć niemożliwe.