Pilot musiał próbować lądować w Smoleńsku ...

04.11.12, 18:54
W przeciwnym przypadku cały program uroczystości przewidziany na tamten dzień wziąłby w łeb.

Pytanie, kto układał program całości na tamten dzień i nie uwzględnił żadnych zapasów czasowych na zdarzenia, typu: zmiana pogody na lotnisku startu czy lądowania.

Kolejne punkty uroczystości były ustawione na wcisk, a przyjęty zapas na dolot był przyjęty zupełnie bez wyobraźni !!!

Wg programu na 10.04.2010

czas warszawski (czas smoleński)

5:00 (7:00) Wylot Jaka40

planowany czas lotu 1:50 czyli powinni dolecieć ok. 6:50 (8:50) i tak jest w programie uroczystości

Jak lądował 7:15 (9:15) o 6:55 (8:55) mijał granicę w punkcie ASKIL czyli wyleciał później niż planowano.

Tu154m - wg programu:

(Czas w Smoleńsku=Czas w Warszawie + 2h - tak jest w programie)

Planowany czas lotu do Smoleńska 1h:30m (wg programu)
Powyższy czas uwzględnia kołowanie na pas spod terminalu wojskowego (planowana godzina wylotu 7:00+1:13+2:00=10:30 planowany czas przylotu)

W związku z późniejszym (7:07 zamiast 6:50) przyjazdem Pana Prezydenta, samolot doleciał do Smoleńska ok. 11 minut po planowanym czasie co też nadjadło i tak mały zapas czasowy jaki przyjął organizator uroczystości.

6:00 (8:00) Przyjazd osób towarzyszących w locie Tu154m
6:30 (8:30) Przyjazd osób lecących w saloniku VIP
6:50 (8:50) Przyjazd Prezydenta (w rzeczywistości 7:07)
7:20 (9:00) Wylot (oderwanie od ziemi) samolotu z Okęcia (w rzeczywistości 7:27)

; 8:22 (10:22) Minięcie granicy (punkt ASKIL) (zdarzenie z lotu)

8:30 (10:30) Przylot do Smoleńska (w rzeczywistości 10:41)

; między 10:30, a 10:50, wyjazd innych pasażerów do Katynia
------------------------------------------------
8:50 (10:50) Wyjazd Prezydenta do Katynia
9:20 (11:20) Przyjazd do Katynia
9:30 (11:30) Uroczystość złożenia wieńca przez Prezydenta RP
9:50 (11:50) Zakończenie uroczystości
10:00 (12:00) Uroczystości 70-tej rocznicy Zbrodni Katyńskiej

Z powyższego wynika, że aby zdążyć na 11:30 (Złożenie wieńca) do Katynia samolot musiałby najpóźniej wylądować ok. 10:50 czyli nie było w ogóle zapasu czasu, na ewentualne opóźnienia związane z pogodą czy loty na lotniska zapasowe (z lotem na zapasowe, nie zdążyli by nawet na uroczystości o 12:00 ).

Tak więc, to nie tyle pasażerowie zmusili pilota do takiej desperacji ile ktoś kto układał program całości nie uwzględniając zupełnie realiów.

PS Nawet gdyby wyleciano o 6:30 jak był planowane pierwotnie, to i tak by to nic nie dało, bo mgła już była gęsta o 9:15 gdy lądował Jak, a próbujący lądować po nim IŁ- już nie dał rady wylądować mimo dwóch podejść, a gdyby Tu154, ruszył spod terminalu 6:30, to byłby w Smoleńsku o 6:30+1:30+2:00=10:00m a wtedy już widoczność wynosiła ok. 400m (o 10:11, samolot Transaero 331 robił wywiad pogodowy na prośbę Moskwy i tyle podano, a Tu154m dolatywał wtedy do Mińska).
    • state.of.independence Re: Pilot musiał próbować lądować w Smoleńsku ... 04.11.12, 19:26
      No ale o tym programie ułożonym na wcisk i braku programu B uroczystości katyńskich to już dawno tu mówiliśmy. Nie pamiętam dokładnie, ale zdaje się, że wszystko miało być transmitowane na żywo i było uwzględnione w ramówce telewizyjnej.

      Opóźnienie nie tylko rozwaliłoby program uroczystości, ale też byłby problem z całą tą transmisją.
      • absurdello Z tego wniosek, że dla 100% pewności ... 05.11.12, 21:07
        Pan Prezydent powinien przylecieć bardzo wcześnie, a jeżeli nie lubił porannego wstawania (co mogę zrozumieć ;), to powinien przylecieć poprzedniego dnia, szczególnie jeżeli program był unieruchomiony przez ramy transmisji TV.

        Ktoś zupełnie nie pomyślał :|
        • rzewuski1 Re: Z tego wniosek, że dla 100% pewności ... 05.11.12, 21:26
          Przecież są telewizje co by to pokazały nawet z opóźnieniem
          TVP INFO, TVN24, PolsatNews.



          • absurdello No ale nawet z opóźnieniem 05.11.12, 23:05
            to by było bez prezydenta, skoro ten by się z powodów obiektywnych spóźnił
    • kora3 Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 00:01
      bo zadaniem pilota jest bezpiecznie "dowieźć" pasażerów na miejsce, albo na zapas, jesli byłaby taka konieczność, a nie pilnować programu uroczystości.

      Osobiscie uwazam jednak, że masz tu czesc racji: TEN pilot był przekonany, że musi próbować siadać w Smoleńsku.

      TEN pilot bowiem miał okazję naocznie widzieć jak pan prezydent obszedł się z dowodcą lotu do Azerbejdżanu, kpt. Pietruczukiem, gdy ten odmówił lotu do Gruzji, bo był wtedy drugim pilotem. TEN pilot miał okazję obserwować, jak naszczuci przez Kaczyńskich Karski i Gosiewski pluli na Pietruczuka także po tym, jak Klich go odznaczył. TEN pilot w końcu miał już jedną poważną kreskę u Kaczyńskiego - śmiał zachorować przed sławetnym lotem do Brukseli i nie było załogi do drugiej tutki, a Tusk (poniekąd rozsądnie) z prezydentem lecieć nie chciał.

      No, ale w końcu TEN pilot widział przecież, że ostatecznie Pietruczuk został wybroniony, mimo tego, że "wodzowi naszych sił zbrojnych" wsciekłośc nań nie przeszłą dłuugo i starał się go zniszczyć. Tylko, że TEN pilot mógł mieć uzasadnione podejrzenie, ze JEGO wybronić się NIE DA. A mógł miec takie, bo miał swiadomośc, że zarowno on, jak i czesc załogi NIE MA wymaganych prawem lotniczym uprawnień do tego lotu.

      TEN pilot wiedział, że jesli odmówi lądowania, KAczyński się wscieknie nie mniej niż na Pietruczuka, a pewnie bardziej. W końcu to prestizowa impa i druga już "zniewaga" przez pilota- tchórza bedzie. Zrobi się dym i w końcu ktoś wygrzebie to, że nie mieli uprawnień, wiec nic mu nie pomoże, ani nikt. Razem z nim wylecą pewnie inni, ale co z tego - z taką "renomą" nikt go nigdzie do latania nie weźmie. Ostatnia nadzieja w postaci tego, że JAK 40. poleci na zastępcze i Kaczyński moze wtedy zrozumie, że się nie da siadać - prysła. JAk 40. ze złamanie procedur, ale wylądował. Teraz Kaczyńskiego NIC nie przekona, ze sie nie da i bedzie pewnien, że to zaplanowana "zniewaga" i "spisek". NA pewno jego ludzie dokopią sie do braku uprawnień, wiec ...trzeba spróbować siadać za wszelką cenę. Jak się usiądzie, a przecież już nieraz się udawało w trudnych warunkach, to nikt nie bedzie pytał o papiery, "wodz" bedzie zadowolony i nie bedzie szukał nic na niego. Trzeba wylądować, za wszelką cenę....


      Cena okazała się najwyższą z możliwych ...
      W sytuacji TEGO pilota być moze pan Kaczyński nie musiał nawet na niego krzywo spojrzeć, by presja na lądowanie za wspomnianą wszleką cenę była ogromna...
      • snajper55 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 00:55
        kora3 napisała:

        > bo zadaniem pilota jest bezpiecznie "dowieźć" pasażerów na miejsce, albo na zap
        > as, jesli byłaby taka konieczność, a nie pilnować programu uroczystości.

        A tu się mylisz. Priorytetem pilota cywilnego jest dobro pasażerów. Ale priorytetem pilota wojskowego jest wykonanie zadania. Nawet kosztem swojego życia i życia załogi. Gdy trzeba, to staranuje wrogi samolot czy obiekt. Tak są szkoleni. To mają we krwi.

        S.
        • kora3 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 09:50
          taaaa , jasne, w ogóle piloci to kamikadze, nie?

          Spajper, błagam Cię - mam zawodowego pilota w domu i znam to środowisko dobrze.
          • absurdello Kora. on ma sporo racji ... 06.11.12, 11:55
            W tej sprawie, nie bierze się pod uwagę, że za sterami siedzieli piloci wojskowi a nie cywilni, a ci pierwsi mają inaczej ustawione priorytety.

            Żołnierza się "tresuje" pod kątem zadaniowo-rozkazowym, do tego stopnia, że potem tzw. postawienie zadania, to jest rozkaz wykonania zadania, a to się wiąże z tym, że żołnierz ma zrobić wszystko co umie by dane zadanie-rozkaz wykonać.

            Poza tym żołnierze ze względu na specyfikę wykonywanych zadań do jakich są szkoleni, muszą umieć wyciskać z powierzonych urządzeń maksimum co się da, bo to może decydować, np. w warunkach bojowych o przeżyciu pilota, pasażerów czy kogoś na ziemi, kto liczy na załogę samolotu czy jej działania z powietrza.

            I tu wg mnie zaszedł taki przypadek, że oprócz tego co wcześniej napisałaś, co na pewno miało wpływ na proces decyzyjny, pilot po prostu chciał jak najlepiej wykonać postawione zadanie dowozu prezydenta na czas, przy niezależnym od niego deficycie czasu i wykorzystał swą całą wiedzę o samolocie by uprawdopodobnić możliwość lądowania w tym czasie by nie było obsuwy. Niestety nie uwzględnił specyfiki terenu, niepokazanej na karcie podejścia, przez co zszedł za nisko. Jedną z przyczyn tego zejścia był zbyt długi lot na autopilocie, który na końcu zgodnie z zasadą działania wykorzystanej funkcji stabilizacji kąta nachylenia, a niezgodnie z intencjami pilota, wyprostował mu ster wysokości, wcześniej odchylony, co spowodowało czasowe zaprzestanie zwiększania kąta natarcia a więc i siły nośnej, potrzebnej do wyhamowania opadania i przejścia na wznoszenie.

            Samolot przeszedł na wznoszenie ale trochę później niż pilot planował a to w złożeniu z podnoszeniem się terenu (o czym wg mnie pilot nie wiedział) dało efekt taki, że o sekundy za długo samolot leciał w stałej odległości od ziemi, zamiast zgodnie z intencją pilota szybko się od niej oddalać. No i to się skończyło bliskim spotkaniem 3 stopnia z brzozą, a reszta to były skutki. Narastający przechył powodujący malenie składowej pionowej siły nośnej, od tego malało przyspieszenie pionowe, dalej prędkość pionowa wznoszenia. Potem siła nośna zmalała poniżej siły ciężkości i zgodnie z zasadami fizyki samolot zaczął opadać aż do zetknięcia z ziemią.

            A całość miała miejsce w czasie tych niecałych 5 sekund jakie trwał lot od brzozy (855m) do miejsca gdzie kabina pilotów zetknęła się z ziemią (ok. 530m od , progu, ostatnie odczyty z odb. GPS, zapisane w pamięci komputera FMS, wskazują odległość 536m).
            W te 5 sekund piloci nie mogli już zrobić nic, bo znaczną część czasu poświecili na walkę z narastającym przechyłem i pewnie nie znali zakresu uszkodzeń skrzydła.
            • kora3 A mnie się wydaje, że 06.11.12, 15:42
              oglądacie za dużo amerykańskich filmów:) przepraszam, to nie było złośliwe. Znam kilkunastu wojskowych pilotów, którzy po przejściu na skórkę poszli do LL i LPR-u. Gdyby było jak mówisz - nikt by ich nie wziął, toż to są "wojskowi kamikadze". Tak, żołnierz ma wykonać zadanie BOJOWE, nawet za wszelką cenę, ale my tu o nijakich warunkach BOJOWYCH nie mówimy!

              ZADANIEM tej załogi było bezpiecznie dostarczyć pasażerów na lotniko - nieprawdaż? Nie doelciec na nie rozwalić się, tylko bezpiecznie dostarczyć:) To nie F16 i loty wojenne, tylko samolot PASAŻERSKI z cywilami(w kazdym razie sporo cywilów) na pokładzie. Ten samolot nie leciał tam na wojnę.

              Odpowiadając Snajperowi dałąm stosowny przykład pilota WOJSKOWEGO z tego zamego pułku zresztą, który ODMÓWIŁ Kaczyńskiemu wykonania lotu ala kamikadze do Gruzji. Bo tam była wojna, lotnisko po ostrzale i nie wiedział kto kontroluje przestrzeń powietrzną. Zadaniem kpt. Pietruczuka było bezpiecznie dostarczyć głowy państw w BEZPIECZNE miejsce, a nie popisywać się brawurą. I o to włąsnie chodzi. Gdyby tam leciał z zołnierzami, na wojnę pewnie by nie odmawiał, ale in leciał z cywilami na wycieczkę :)

              Mój osobisty pilot włsnie wydał z siebie rechot na wspomnienie o tym jak się postrzega pilotów w mundurach :)
              • jot-es49 Oj Kora, Kora... 06.11.12, 16:53
                Pozdrów swojego osobistego pilota za ten rechot;)
                Jest rzeczywiście z czego rechotać... A może inaczej! Byłoby z czego rechotać gdyby nie fakt, że 96 osób, w większości niczemu nie winnych straciło swoje życie.
                Ale o tym wielokrotnie już dyskutowaliśmy na tym forum...
                No ale jeśli masz chęć - kliknij na "mój blog" w sygnaturce a trafisz prosto na moje stareńkie... i ostatnie na s24 rozważania na ten właśnie temat...
                • madameblanka Re: Oj Kora, Kora... 06.11.12, 21:25

                  >gdyby nie fakt, że 96 osób, w większości niczemu nie winnych straciło swoje życi
                  > e.

                  no mysle że Gosiewski i Naczelny wódz zapłacili za cene za zniszczenie życia pilotowi z Gruzji...reszta praktycznie zginęła niewinnie.
                • kora3 Oj oj rechot 07.11.12, 09:25
                  nie był z katastrofy, a z tego, co myslą nielatający ludzie o mentalności pilotów w mundurach

                  PS. Na bloga wejdę na pewno, ale nieco później, bo teraz mam coś na cito :)
                  • jot-es49 Re: Oj oj rechot 08.11.12, 06:07
                    Ależ ja wcale nie posądzałem o rechot z katastrofy. Ten rechot wydaje z siebie historia. Niestety - na tym forum od dłuższego czasu zbyt wiele słów, zbyt mało treści a mnie osobiście coraz bardziej to drażni.
                    Czytam wątki orłów logicznego myślenia i kartofle mi czwórkami z piwnicy spieprzają, nóż w kieszeni się otwiera...
                    Coraz mniej jest wpisów logicznych i wartych dyskusji. Zauważyłem, że sam daję się prowokować idiotom od C&P (copy i paste). Ale także i pismakom, którzy uważają, że każde puszczenie bąka przez Kaczyńskiego czy Macierewicza jest godne obszernego omówienia.

                    A co do zsyłki do bloga!
                    To ostatni mój wpis jaki popełniłem - tam też szkoda zdrowia psychicznego aby prowadzić jakieś rozsądne dyskusje. Tobie chciałem tylko zwrócić uwagę na cytowane tam tematy konferencji nt. bezpieczeństwa lotów po której to olano wszystko co było mówione i nad czym debatowano. Była to "próba generalna" przed katastrofą smoleńską.
                    Tylko tyle!

                    Pozdrawiam ciebie i twego pilota!
          • snajper55 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 12:26
            kora3 napisała:

            > taaaa , jasne, w ogóle piloci to kamikadze, nie?

            Gdy trzeba - tak. To chyba oczywiste?

            > Spajper, błagam Cię - mam zawodowego pilota w domu i znam to środowisko dobrze.

            No i co z tego, że masz zawodowego? W LOT pracuje?

            Twierdzisz, że pilot wojskowy będzie przede wszystkim dbał o swoje oraz załogi życie i bezpieczeństwo? A może będzie gotów je zaryzykować, poświęcić aby wykonać zadanie? Co zrobi taki pilot, gdy dostanie rozkaz wykonania skrajnie niebezpiecznej misji? Powie "Nie, dziękuję, to zbyt ryzykowne."?

            S.
            • kora3 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 15:31
              nie, nie w LOT, w służbach mundurowych. To jest środowisko dośc hermetyczne i większosc ludzi sie zna. POza tym rotują - np. po przejściu na skóre w sł. mundurowych czy wojsku idą do linii lotniczych czy LPR-u i fajnie, że mają takie "nawyki" jak piszesz. Znam ponad setkę latających i nie spotkałam kamikadze, tym bardziej kamikadze z pasazerami.

              Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy - my się nie znajdujemy aktualnie :) w stanie wojny! O losy swiata nie zależa od tego, czy jakiś pilot wykona zadanie rozwalając się.

              I owszem, normalny pilot - vide pan kpt. Pietruczuk włąsnie powiedział "Nie, dziękuję, to zbyt ryzykowne" panu Kaczyńskiemu, kiedy ten mu "proponował", zeby leciał do Tbilisi, gdzie była WOJA, lotnisko po sotzrale i nie wiadomo było kto kontrolował przestrzeń powietrzną.

              Czy tak samo pan Pietruczuk zareagowałby, jakby go tam wysyłano z misją BOJOWĄ? Prawdopodobnie - NIE. ale jego tam posłano NA WYCIECZKĘ I TYLKO NIESPEŁNA ROZUMU CZŁOWIEK RYZYKOWAŁBY ŻYCIE nie wspomne już, ze swoje ale pasazeró dla udanej wycieczki czyjeś.
              • absurdello Robisz podstawowy błąd myślowy - generalizujesz 06.11.12, 22:28
                To, że 5 pilotów by nie wykonało takiego manewru, nie implikuje, że 6 by tego nie wykonał.

                Tak samo jest na drodze: 5 kierowców jeździ rozsądnie, nie przekracza prędkości, nie pije przed jazdą ale z tego nie wynika, że 6 będzie jeździł na trzeźwo, trzymał się przepisów prędkościowych i nie wyprzedzał na trzeciego.

                Po za tym pilot nie zakładał przecież możliwości rozbicia samolotu, chciał wykonać możliwie niskie podejście by zmaksymalizować szansę na lądowanie. Wydawało mu się, że uwzględnił wszystkie czynniki jakie powinien ale jednak okazało się, że nie.

                Poza tym ja bym tu jeszcze uwzględnił jedne czynnik, możliwe, że udane lądowanie mogło zadecydować o awansie dowódcy. Dziwną jest sprawą, że on i drugi pilot, przeszli tę samą drogę karierową, dowódca miał nawet większy nalot i osiągnięcia od drugiego pilota, a jednak, drugi od dłuższego czasu był majorem, a dowódca wciąż kapitanem.
                To mogło też skłonić dowódcę do starania się, jak się okazało nadmiernego.

                • kora3 ale to raczej wy generalizowaliście 07.11.12, 09:42
                  Absurdello - z całym szacunkiem. To WY pisaliście , jaką mentalnośc mają WOJSKOWI PILOCI, as nie jaką mia/ mógł mieć kpt. Protasiuk.
                  Wyrażaliście OGÓLNE zdanie o pilotach mundurowych i do tego się odniosłam, a ze dowódca statku podjął tu złą i nie zgodną z wszelkimi procedurami decyzję - jest FAKTEM. Teraz sobie dtwagujemy dlaczego tak sie stalo i to Wy stwierdziliście, ze dlatego, ze to pilot wojskowy i ma zakodowane "wtkonać zadanie". Tylko,ze w tym przypadku zadanie polegało na dostarczeniu pasazerów w CAŁOŚĆI na lotnisko, a nie przepraszam., w kawałkach.

                  Co do awanu - no cóż, mnie raczej wydaje się to mało prawdopodobne. Jakby wyladowali szczesliwie, to TEZ ze złamaniem wszelkich procedur, a w dodatku lecieli bez papieró. Stopień w wojsku, czy innej służbie mundurowej Absurdello jest zależny tak wprost od umiejetności czyichś.
                  Awanse na wyższy stopień z reguły są tzw. regulaminowe. Czyli w dużej mierze zależa od tego np. ile lkat temu ktoś zaczął służyć. Tak naprawdę dośc rzadkimi przypadkami są awanse na wyższe stopnie poza regulaminem. Zdarza się, że to na serio za jakiś megawyczyn.
                  Liczba wylatanych godzin nie ma tu nic do rzeczy - kpt. Protasiuk mógł służyć krócej, a mieć więcej wylatanych godzin niż kolega. Ponadto kapitana i majora dzieli raptem JEDEN stopień, to nie jakaś przepaść, nie?

                  Do tego, bo moze nie dla wszystkich jest to oczywiste: bywa tak, że dowódca statku powietrznego jest ...dowódcą swego dowódcy:) Dowództwo STATKU POWIETRZNEGO jest funkcją czasową, powierzoną pilotowi na dany lot. W tym czasie drugim pilotem może być np. jego faktyczny przełożony stały w hierarchii wojskowej.
                  • absurdello Z całym szacunkiem :) 07.11.12, 17:31
                    Nie wiem, do kogo piszesz WY, ja na razie piszę jako jeden osobnik :)

                    > Tylko, ze w tym przypadku zadanie polegało na dostarczeniu pasazerów w CAŁOŚĆI na
                    > lotnisko, a nie przepraszam., w kawałkach.

                    Ale tego nikt nie neguje, że przeważnie celem przewozu pasażerów jest dowóz pasażerów w stanie w jakim wsiedli do samolotu.

                    Nie zakładam także, że kpt. Protasiuk zakładał jakiekolwiek zagrożenie dla pasażerów, szczególnie, że musiał sobie zdawać sprawę jakie, to miało by konsekwencje dla jego kariery lotniczej.

                    On wg mnie był pewny, że panuje nad wszystkim i żadnego zagrożenia nie ma mimo naciągnięcia przepisów.

                    Tym nie mniej miał on postawione zadanie dowiezienia delegacji NA CZAS do Smoleńska, przy jednoczesnym minimalnym luzie czasowym na wszelkie niespodziewane zjawiska mogące opóźnić dowóz. Starał się zrobić wszystko by wykonać postawione zadanie ale nie wszystko uwzględnił w swoich działaniach.

                    > Co do awansu - no cóż, mnie raczej wydaje się to mało prawdopodobne. Jakby wylądowali
                    > szczesliwie, to TEZ ze złamaniem wszelkich procedur, a w dodatku lecieli bez papierów.

                    Myślę, że jakby wylądowali szczęśliwie, to załoga by doznała odpuszczenia win wszelkich i nikt by się o nic nie pytał, tak jak pewnie nikt nie pytał po locie 7 kwietnia, bo przecież te papiery kpt. Protasiuka nie straciły ważności akurat 10 kwietnia.

                    > Stopień w wojsku, czy innej służbie mundurowej Absurdello jest zależny tak wprost od
                    > umiejetności czyichś.

                    No właśnie, a wg tego co piszą o wykształceniu obu pilotów, to kpt. Protasiuk chyba był jednak z umiejętnościami bardziej do przodu ?

                    > Awanse na wyższy stopień z reguły są tzw. regulaminowe. Czyli w dużej mierze za
                    > leża od tego np. ile lat temu ktoś zaczął służyć.

                    Obaj służyli tyle samo czasu i w tym samym roku trafili do 36splt z tej samej szkoły.

                    > Ponadto kapitana i majora dzieli raptem JEDEN stopień, to nie jakaś przepaść, nie?

                    Dla równolatków w tym samym pułku, mających tę samo ilość lat służby, ten "RAPTEM jeden stopień" mógł być jednak dość dużą różnicą ...


                    • kora3 Re: Z całym szacunkiem :) 07.11.12, 18:17
                      Miałam na mysli Ciebie i Snajpera, bo jak mi sie zdawało popierałeś jego tezę o tym, że piloci wojskowi to kamikadze. Jesli poczułeś się tym urażony - bardzo przepraszam

                      Nie wiem kiedy przeterminiowały się papiery kpt. Protasiuka, ani reszty załogi (bo z tego co wiem, to tylko chyba nawigator o ile sie nie mylę miał je w porzo). Ale Protasiuk musiał soboie zdawać sprawę, że jesli wylądują łamiąc procedury i MOZE być z nim źle. Założmy, że po szczesliwym wylądowaniu byłoby ok - nikt by nie weszył przy tych kwitach, a złamnie procedur by im odpuszczono miłosiernie. Ale mogło być tak przecież, ze wylądowaliby z kłopotami - uszkodzona maszyna, ktoś ranny np. Wtedy by tak rózowo nie było, a przecież taka opcja BYŁA przy tych warunkach TAKZE mozliwa.

                      Co do istoty zadania - bede sie upierać przy swoim - zaloga miałą za ZADANIE bezpiecznie odstawić pasażerów na lotnisko. MOŻLIWIE o czasie. Od pilotów naprawdę standardowo nie wymaga się by narazali swoje a tym bardziej pasażerów życie! Powiem wiecej - wymaga się by nie narazali włąsnie! Naprawdę przekonanie, ze pilot miał wkodowane wykonać na czas "Zadanie bojowe" bez względu na straty w ludziach jest z zasady błędne. Tak mogłoby być, gdyby pilot działa w warunkach wojny li tylko z załogą, a nie z pasażerami i to takimi.

                      Nie wiem dlaczego kpt. Protasiuk zdecydował się na próbę siadania w tych warunkach łamiąc wszelkie mozlwie procedury. W głowie się nie mieści, że mogłby zrobić coś takiego z fantazji, głupiej brawury, żeby się popisać itp. Ale nie mozna tego wykluczyć, podobnie jak wersji mojej, że był pod silną presją z powodów opisanych przez mnie wczesniej.
                      Tylko, że nie można mówić, że każdy wojskowy pilot tak ma, że mając prawie setkę ludzi na pokładzie ryzykuje sobie mysląc, a co tam najwyzej się rozbijemy...

                      Co do stopnia - nie jestem jakoś przekonana. Jeden stopień, to naprawdę żadna przepaść. Nie wiem za wiele o drugim pilocie, wiec nie odniosę się do tego przykładu. Ale znam wiele innych przykładów ze służb mundurowych, kiedy to bywają WIEKSZE różnice w stopniach pomiędzy równolatkami z tym samym stażem w służbie i wynikają np. z różnych funkcji danych osób. W niektórych służbach mundurowych jest tak, że dana funkcja ogranicza stopień i pełniąc jakąś funkcję nie można otrzymać awansu na stopień wyższy.
                      Tu bym sobie spiskową teorię zatem darowała, choć wykluczać tego o czym piszesz, też nie mozna oczywiscie.
              • snajper55 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 08.11.12, 18:20
                kora3 napisała:

                > nie, nie w LOT, w służbach mundurowych. To jest środowisko dośc hermetyczne i w
                > iększosc ludzi sie zna. POza tym rotują - np. po przejściu na skóre w sł. mund
                > urowych czy wojsku idą do linii lotniczych czy LPR-u i fajnie, że mają takie "n
                > awyki" jak piszesz. Znam ponad setkę latających i nie spotkałam kamikadze, tym
                > bardziej kamikadze z pasazerami.
                >
                > Nie bierzesz pod uwagę jednej rzeczy - my się nie znajdujemy aktualnie :) w sta
                > nie wojny! O losy swiata nie zależa od tego, czy jakiś pilot wykona zadanie roz
                > walając się.

                Ale szkoleni są aby sprawnie wykonywali zadania w warunkach wojennych. Nawyki, sposób myślenia jaki się w nich wyrabia są nastawione na warunki wojenne. Bo to jest wojsko.

                S.
      • jaski-tm Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 13:12
        hmm, kobieta a tyle racji.... trudno sie do czegos przyczepic. to tylko swoje 3 grosze. doloze.

        -jak slusznie zauwazylas, tylko jeden oficer mial prawo byc na pokladzie #101.( w kokpicie). zaden z nich chyba nigdy w zyciu nie przeczytal ruskiej instrukcji t-154, gdzie wolami napisano, ze podejscie bez ils na automacie ciagu jest 'skrajo niepasnoje'.
        - czy ktos moze mi wyjasnic, jak ktp. protasiuk z mda 120m. dla lotniska 100m. znalazl sie ponizej tej wysokosci i to z wywalonymi garami? skoro juz dawno wiedzial, ze ladowanie jest niemozliwe?
        - jakim sposobem kpt. ignorowal ' t-a-h' (co jeszcze mozna zrozumiec) ale 'pull up' to juz trzeba byc kamikadze.
        - po komemdzie 'odchodzimy' jest...... no co wlasnie jest?

        na moj rozum to chlopaki reguralnego 'szczura' chcieli zrobic. co mozna na migu czy su, a nawet na jak 40., na krowie jaka jest 154. nie ma szans powodzenia.
        • kora3 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 16:21
          Nic dodać nic ująć ....

          Doczytałam w innym wątku, że latasz. Nie zapytam na czym bom nie jest wscibska, ale życzę zawsze tyle samo lądowań, co startów. Ja latam wyłącznie jako pasażer, ale i tak bardzo to lubię.

          Tak sobie czytam wypowiedzi kolegów powyżej na temat zakodowania w pilocie wojskowym konieczności "wykonania zadania" nawet za cene zycia w warubkach pokoju, szczególnie, gdy zadaniem jest bezpieczny transport pasażerów:) i ciekawam Twego zdania na ten temat:)

          Swoją drogą - wielce mnie ciekawi, jak się tych wojskowych kamikadze-pilotów potem odkodowuje. Bo ono czesto po przejsciu na emeryture lataja na cywilkach. A już szczególnie takich, co latają na śmigłach i potem idą do LPR-u:)
          W LPR-ze dobrze płacą, ale wymagają żelaznego trzymania się procedur. Ułatwia to falkt, że tam się lata na eurokopterach, gdzie literalnie wszystko, co sie robi zapisuje się i jest analizowane. Pominięcie najmniejszego manewru, czy ominięcie jakiejkolwiek procedury z puktu owocuje sankcjami. Dwa, trzy takie błędy i lądujesz na symulatorze, który bawi tylko niedoświadczonych, albo laików, a tych pilotów nie bawi wcale, bo za siedzenie na symulatorze nie płacą :)
          Ciekawe, jak tacy kamikadze z wojska potem dają radę w takmim LPR-ze?:) Przecie ono wrecz marzą by zginąć za ojczyznę:)
          • banana_dog Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 18:06
            Skąd się biorą debile, którym się wydaje, że cokolwiek w wojsku wykonuje się za wszelką cenę.
            Cena, za jakikolwiek samolot zawsze była wysoka.A teraz jest wprost niewyobrażalna.
            Za jednego F16 trzeba dać , z częściami i uzbrojeniem tyle co za nowego 767.
            Taki samolot musi latać kilkadziesią lat.Szkolenie personelu też nie jest tanie.
            Nikt, nigdy nikogo nie uczył ryzykowania czegokolwiek.
            Pilota wojskowego tak samo jak każdego innego uczy się unikania wszelkiego ryzyka.To czy uczy się wystarczająco skutecznie ,może być tylko przedmiotem rozważania.Ale dotyczy to wszystkich,nie tylko wojskowych.I nie jest to zajęcie dla forumowych głupków.
            Debile, bo tak tylko można ich nazwać nigdy nie słyszeli o czymś takim jak ekonomia.
            Otóż jest podstawą wszelkiego wysiłku militarnego, począwszy od planowania strategicznego
            państwa, aż po działanie pojedyńczego żołnierza.
            I elementarnym założeniem jest unikanie wszelkich strat, wszelkiego ryzyka, zwłaszcza tam gdzie to nic nie daje, a w okresie pokoju w szczególności.
            Amen.
            • madameblanka Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 21:44

              > Nikt, nigdy nikogo nie uczył ryzykowania czegokolwiek.

              no to dlaczego piloci 36specpułku nie pierwszy raz lądowali w warunkach poniżej minimów?? Numer w smoleńsku po prostu nie wyszedł. CASA to kolejny przykład.....
          • jaski-tm Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 18:37
            Kora to zadna tajemnica jest. w zyciu nie latalem na czyms inym jak cs-172 no i na czyms innym raczej nie polatam.ale. kiedys, jak b. mlody gosciu (wat) robilem na stacjach rdr. i znalem tych pilotow, i powiem ci, ze to tacy sami ludzie jak ty i ja, maja czesto rodziny i dzieci i wcale nie mozna stwierdzic, zeby jakies inklinacje do kamikadze mieli.ja tam nie wiem, co protasiukowi odbilo, ze nie powiedzial-lece do minska i zaczal schodzenie w s.s i tu mozesz miec racje. kazdy 'normalny' pilot powiedzialby-gon sie pajacu. ale z drugiej strony- to Ty to rozumiesz, ja to rozumiem i moze jeszcze kilku, to za malo,wiecej od nas bedzie w zamach wierzyc, bo tak trzeba po prostu. i ani Ty , ani ja ani nikt tego nie zmieni. wiec zostaje nam sie smiac z tego kabaretu.
            • kora3 Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 07.11.12, 09:27
              ano ...Nie wiem doprawdy skąd się ludziom biorą te pomysły o pilorach-kamikadze, chyba z filmów - serio
              • jaski-tm Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 08.11.12, 16:32
                tez nie wiem. kiedys przez cale lato sluzylem sobie na lotnisku w miejscowosci m.(pomorze). nasz pulk stacjonowal, a poniewaz mlody i glupi bylem to nie zdajesz sobie sprawy ile litrow gorzaly musialem kupic, zeby znajomego pilota, a co gorsze kierownika lotow przekonac, zeby mnie przewiezli mig. 23uti w roli balastu naookolo lotniska. samolot po przegladzie do oblotu. cala przyjemnosc pare minut, ale warto bylo. no i tacy kamikadze. 3 miesiace prosilem. sam jeden i to podchorazy.
              • don_eugenio Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 08.11.12, 18:44
                kora3 napisała:

                > ano ...Nie wiem doprawdy skąd się ludziom biorą te pomysły o pilorach-kamikadze
                > , chyba z filmów - serio

                Żwirko i Wigura także zginęli w katastrofie(CFIT) ,czy ktoś mówi o kamikadze?
                Autor tematu ma rację w/g mnie.Ci piloci gdyby lecieli ze zwykłymi pasażerami ,albo nawet i z bananami ,to myślę że już znad Białorusi wzięliby kurs na lotnisko zapasowe.Niestety ,lecieli z ludźmi władzy...a władza to co niektórym to "odbija"
    • obraza.uczuc.religijnych Re: Pilot nic nie musiałby Absurdello 06.11.12, 08:36
      A co? Odchodzisz z tej roboty? Awansowałeś na szefa pucujących?
    • absurdello Z tego co piszesz wynika, że program imprezy, 06.11.12, 11:29
      którego skan możesz zobaczyć na stronie p. Marka Dąbrowskiego, współpracującego z Zespołem Parlamentarnym, też jest esbesko-putinowską wrzutką, a to na nim oparłem to co napisałem

      Program uroczystości 10.04.2010 - godziny cz. 1

      Program uroczystości 10.04.2010 - godziny cz. 2

      A z tegoż programu wynika, że jakby wtedy nie wylądowali, to cały program (łącznie z transmisją TV), by się rozsypał.
      • calun_torunski ja mu sie udalo wykrecic ??? 06.11.12, 21:53
        Jacek Sasin, nr 7 na liscie delegacji oficjalnej

        to on podlozyl te bombe ???
Inne wątki na temat:
Pełna wersja