indeed44
04.11.12, 23:09
bo wieszaliście na nim psy, a człowiek okazał się być przyzwoitym, uczciwym dziennikarzem.
"Mimo zapewnień, że zweryfikował wszystkie informacje w kilku źródłach, [Gmyz] chciał opisać swoje ustalenia jak to określił: „na miękko”: specjaliści wykryli coś, co z dużym prawdopodobieństwem może- choć nie musi- wskazywać na obecność materiałów wybuchowych. Jakich konkretnie? Tego nie chciał precyzować, bo jak tłumaczył, nie zna się na pirotechnice. (…) Wróblewski pojechał na tę rozmowę [z Seremetem] bez przekonania, ale wrócił nakręcony. Twierdził, że Seremet potwierdził wykrycie trotylu, ale też poprosił o wstrzymanie się z publikacją ze względu na rację stanu. Opowiadał, że po jego wyjściu u Seremata szykowała się jakaś narada. Podobno przed budynek zajechało kilka limuzyn z ważnymi prokuratorami. Wyglądało, że mamy bombę [relacja jednego z pracowników Rzeczpospolitej]. Inny dodaje: - Po powrocie z prokuratury, Wróblewski podjął decyzję, że piszemy „na twardo”. Dostał na to „zielone światło” od Hajdarowicza, który tego dnia był w Austrii. Gdy dowiedział się o szykowanym materiale, wsiadł w samolot i przyleciał do Polski. (…) W KPRM artykułu nie spodziewał się nikt. Rzecznik rządu Paweł Graś był na tyle zaskoczony, że występując w porannym programie TVP „Polityka przy kawie” stwierdził, iż możliwe jest wznowienie prac komisji Millera, czym doprowadził Tuska do szału. Współpracownik premiera: w Kancelarii zakotłowało się strasznie. Wszyscy wiedzieli, że Tusk raz na jakiś czas spotyka się z Seremetem, ale nikt się tym nigdy nie przejmował".
300polityka.pl/300news/hajdarowicz-dal-zielone-swiatlo-w-kprm-sie-zakotlowalo-kaczynski-wybuchl-na-seremeta-mazowie
Z tego wynika, że Hajdarowicz o wszystkim wiedział i dał trotylowi zielone światło, a jeśli ktoś tu przegiął, to najszybciej Wróblewski. Czytał ktoś już może cały artykuł w najnowszym e-wydaniu Newsweeka?