haen2010
09.11.12, 18:05
Że przez 30 miesięcy wszyscy zgodnie (oprócz udającego czubka naszego Antka, oczywiście) twierdzili, że nie ma żadnych najmniejszych podejrzeń odnośnie innych, niż komunikacyjne przyczyny katastrofy. Badano ten wrak kilkukrotnie. Na nagraniach ani śladu czegokolwiek. Tylko "qrwa!" po brzozie, pięć sekund przed śmiercią.
Ale zbiera się tajna polska ekipa i leci do Smoleńska. Znajdują jakieś podejrzane elementarne cząstki, które na tym terenie są wszędzie po wielkich bitwach wojennych. Poza tym teren wojskowy, poligon prawie.
Po czym panowie prokuratorzy podtykają te wyniki pod nos najgłupszemu z głupich pismaków z odpowiednią interpretacją i barwnymi opisami o przerażonej ruskiej pirotechniczce.
Wierzycie w te cudowne i nagłe odkrycia bez najmniejszego powodu do badań? Ja już dawno w takie zbiegi okoliczności przestałem wierzyć.
Możecie sobie platfusom wierzyć, ale beze mnie.