gucio60
10.11.12, 20:38
Czym innym jest opowiadanie, nawet gdy do łgarstwo, że ten czy inny ma kochankę, czy bierze łapówkę a czym innym jest publiczne oskarżanie o morderstwo czy tylko w takiej czy innej formie współudział w mordesrstwie.
Ci co twierdzą, łącznie ze mną, że Kaczyński jest współwinny śmierci 95 osób w dniu 10.04.2010 pod Smoleńskiem mają mocne poszlaki. Już nie jeden zgodnie z prawem, zawisnął na stryczku tylko na podstawie poszlak. W większości przypadków słusznie. Jeżeli przeanalizujesz bez emocji i partyjności bieg wypadów i wszystkich aspektów prowadzących do katastrofy w tym feralnym dniu, to nie możesz dojść do innych ustaleń jak tylko to, że na katastrofę złożyły się dwa zasadnicze elementy, a mianowicie:
A) Ważność wizyty dla Prezydenta i jego brata. Dla tych panów było niewyobrażalne, żeby mogli nie być na przedwyborczym, tak dobrze zaplanowanym wiecu.
B) Warunki atmosferyczne nie pozwalające na lądowanie. Wedle elementarnych praw pilotażu nie powinni, nie mogli tam lądować pod żadnym pozorem.
Dla myślącego obserwtora jest jasne. Skoro wizyta była tak ważna i lądowali to na pokładzie samolotu, musiały zajść okoliczności, które zmusiły pilota do "samobójczego" czynu.
1) pilot został zmuszony do lądowania
a) poprzez rozkaz najwyższego dowódcy w państwie
b) poprzez naciski i w stanie maksymalnej desperacji, wiedząc co go czeka jeśli odmówi lądowania, podjął "samobójczą" próbę sprowadzenia maszyny na ziemię.
Co wskazuje na wypadek:
a) nie ma leju w ziemi po spadku samolotu, samolot nie spadł ale ślizgał się na grzbiecie
b) gdyby był wybuch, w rozbitym skrzydle nastąpił by potężny pożar i przynajmniej część samolotu wraz z pasażerami i przyległym laskiem by spłonęłą
Chyba nic więcej nie trzeba dodawać.