Die Welt chyba poważna gazeta? A może w niemczech

12.11.12, 19:24
jest teraz prima -aprilis?

www.welt.de/print/welt_kompakt/print_politik/article110911198/Kein-Frieden-ueber-den-Graebern.html TŁUMACZENIE: Nie ma pokoju nad grobami

Debata o katastrofie w Smoleńsku dzieli Polaków jak nigdy dotąd.
Nie ma pokoju nad smoleńskimi grobami. Przed dwoma tygodniami dziennik „Rzeczpospolita” poinformował o śladach materiałów wybuchowych na wraku zniszczonego w katastrofie prezydenckiego samolotu. Od tego czasu rosną w Polsce wątpliwości, czy polscy urzędnicy – we współpracy z rosyjskimi – są faktycznie na właściwej drodze do wyjaśnienia przyczyn katastrofy.

Wówczas, tuż po katastrofie polskiego tupolewa Tu-154M w kwietniu 2010 r., przez kilka tygodni między Polakami panowała zgoda narodowa. Po śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, szefostwa sił zbrojnych, wysoko postawionych duchownych, polityków, wysokich urzędników, Polaków zjednoczył szok.
Dziś ta jedność w kraju odeszła w przeszłość. Nie ma jej zwłaszcza po artykule o materiałach wybuchowych w „Rzeczpospolitej”. Biznesmen Grzegorz Hajdarowicz, a od niedawna także wydawca gazety, przetrzebił redakcję zwalniając redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego, jego zastępców i Cezarego Gmyza - autora artykułu. Według doniesień mediów wydawca wiedział o planowanej publikacji i dał jej „zielone światło”. Teraz krążą pytania o winę za całe zamieszanie: czy gazeta miała podstawy do napisania tekstu o znalezionych materiałach wybuchowych.

Jednak bardziej niż błędy gazety, wielu Polaków trapi myśl o błędach popełnionych przez państwo. Wprawdzie według sondaży wciąż mniejszość wierzy w zamach, to jednak 63 procent Polaków – wśród nich prominentni politycy – żądają międzynarodowego śledztwa. To jest jasny sygnał: oni nie wierzą, że państwo polskie poradzi sobie samo.

Dopiero teraz, pierwszy raz od czasu tekstu o materiałach wybuchowych, odezwał się Prokurator Generalny Andrzej Seremet. To ważna postać, która po zakończeniu śledztwa może oskarżyć nieżyjących pilotów, bądź żyjących potencjalnych winnych.

Do tego dochodzi coraz więcej wątpliwości co do właściwej identyfikacji pochowanych ciał ofiar. Wiele z nich zostało już ekshumowanych w celu ponownej identyfikacji. Konieczne są więc nowe uroczystości żałobne i pogrzebowe. Czy na jaw wyjdą kolejne błędy?

Tuż po pojawieniu się w kioskach „wybuchowego tekstu" zebrał się w Sejmie zespół śledczy partii Kaczyńskiego – PiS. Jarosław Kaczyński, szef partii opozycyjnej – brat zmarłego w wypadku prezydenta, jest pewny swego: „to był mord”.

W ostatnim wydaniu tygodnika „Uważam Rze” dodaje: „Mamy więcej dowodów i ekspertyz naukowych na to, że jeszcze w powietrzu nastąpiły dwie eksplozje.”

Jedno pytanie jest dla Kaczyńskiego wciąż otwarte: kto mógłby stać za zamachem? Jakieś siły z Rosji? Faktem jest, że Lech Kaczyński, w UE wówczas najostrzejszy krytyk polityki zagranicznej Putina, przekroczył z punktu widzenia Moskwy czerwoną linię. Gdy w 2008 r. rosyjskie jednostki pancerne posuwały się w kierunku stolicy Gruzji – Tbilisi, Kaczyński namówił prezydentów Estonii, Łotwy, Litwy i Ukrainy do wspólnego lotu na Kaukaz. Tam cała piątka zademonstrowała solidarność względem Gruzji. To faktycznie mogło wywołać wściekłość Putina.
Czy jednak istnieją w Rosji siły, które mogłyby zaplanować zamach lub wprowadzić samolot w turbulencje?
Moskiewska dziennikarka Masza Gessen odpowiedziała na to pytanie: „Putin jest tak cyniczny, że mógłby chcieć zabić Kaczyńskiego. Ale nie miał motywu. Z jego punktu widzenia Polska nie istnieje."
Pełna wersja