SKW nie wiedziała o przebudowie Tu-154.

27.11.12, 21:53
Kolejna odsłona smoleńskiej groteski. Służba Kontrwywiadu Wojskowego twierdzi, że nie wiedziała (!) o przebudowie saloniku nr 3 w Tu-154, dokonanej cztery dni przed katastrofą w Smoleńsku.

"Służba Kontrwywiadu Wojskowego nie była informowana o zmianie konfiguracji wnętrza samolotu TU-154M nr boczny 101 dokonanej w dniu 6 kwietnia 2010 r. ani nie posiada informacji dotyczących zgromadzonego materiału na ten temat" - taką odpowiedź wystosowało Ministerstwo Obrony Narodowej w odpowiedzi na interpelację posła Marka Opioły w tej sprawie.

Jest to tłumaczenie kuriozalne, bo SKW jest właśnie od zdobywania informacji dotyczących bezpieczeństwa wojskowego państwa, a nie od bycia informowaną (do zadań SKW należą m.in. "ochrona bezpieczeństwa jednostek wojskowych oraz żołnierzy wykonujących zadania służbowe poza granicami państwa" i "uzyskiwanie, gromadzenie, analizowanie, przetwarzanie informacji mogących mieć znaczenie dla obronności, bezpieczeństwa lub zdolności bojowej SZ RP").

Przypomnijmy, że 6 kwietnia 2010 r. - w dniu oblotu komisyjnego przed lotami premiera i prezydenta do Smoleńska - samolot dość niespodziewanie przebudowano, a dokładniej (na polecenie Szefa Techniki Lotniczej 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego) dokonano zmiany konfiguracji wnętrza samolotu z 90 na 100 miejsc dla pasażerów. Zmiana ta dotyczyła saloniku nr 3, pierwotnie przeznaczonego dla 8 pasażerów, który przebudowano, by mógł pomieścić 18 osób.

Powiększony salonik nr 3 zajęli podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Mariusz Handzlik, wiceminister spraw zagranicznych Andrzej Kremer, wiceminister obrony narodowej Stanisław Jerzy Komorowski, wiceminister kultury Tomasz Merta, Andrzej Przewoźnik, posłowie Maciej Płażyński i Grażyna Gęsicka, urzędnik MSZ Mariusz Kazana, bp gen. dyw. Tadeusz Płoski, abp gen. bryg. Miron Chodakowski, ks. płk Adam Pilch, szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszek Gągor, gen. br. Bronisław Kwiatkowski, gen. br. pil. Andrzej Błasik, gen. dyw. Tadeusz Buk, gen. dyw. Włodzimierz Potasiński, wiceadm. Andrzej Karweta, gen. bryg. Kazimierz Gilarski.

Osoby przebywające w tej części maszyny odniosły największe obrażenia.
Według naszych informacji - samolot nie został gruntownie sprawdzony po tej przebudowie, choć po każdym remoncie, jak np. po powrocie z Rosji, powinna zostać przeprowadzona dokładna kontrola pirotechniczna każdego elementu maszyny - najlepiej z udziałem osoby znającej budowę Tu-154M.
    • absurdello Groteskowe jest to, że wymiana standardowych stoli 28.11.12, 00:18
      ków na standardowe fotele z magazynu przykręcone do standardowych otworów mocujących w standardowej podłodze samolotu, który w jednej z poprzednich konfiguracji mógł przewozić 158 pasażerów, wykonana PRZED oblotem komisyjnym, gdzie piloci mogli zaobserwować ewentualny wpływ zmian wnętrza na sterowność samolotu ...

      W ŻADEN SPOSÓB NIE WYJAŚNIA DLACZEGO:

      - złamano paragraf 48 regulaminu lotów zabraniający latania strefie Niebezpiecznych Zjawisk
      Pogody, z których na drugim miejscu wymienia się mgłę, a paragraf stanowi, że do jego zadziałania wystarcza by NZP TYLKO UTRUDNIAŁY, start, lot i lądowanie i w samym paragrafie nie ma żadnej delegacji do innego paragrafu czasowo zawieszającego ten paragraf,

      - dlaczego złamano paragraf nakazujący przerwanie podejścia jeżeli na lotnisku nie było warunków do BEZPIECZNEGO lądowania, a widoczność 200m przy wymaganych 1200m, to nie są warunki do BEZPIECZNEGO lądowania,

      - dlaczego złamano zapis paragrafu 1 p.11 instrukji HEAD, zabraniającego realizowania lotów na lotniska gdzie są niespełnione minima, a tu wszystkie trzy były niespełnione z zapasem i załoga wiedziała o tym od łączności z Mińskiem.

      - dlaczego posiadając wiedzę, że na lotnisku docelowym, nie ma warunków do lądowania, nie zapytali Mińska czy ich ewentualnie przyjmie i nie poprosili o wstępne przygotowanie miejsca lądowania zapewniającego bezpieczeństwo naszemu Prezydentowi,

      - dlaczego na 130m ciśnieniowych nawigator nie powiedział "Decyzja",

      - dlaczego pomiędzy 130m a 100m ciśnieniowych dowódca nie podjął żadnej decyzji i nie ogłosił jej przynajmniej pro forma,

      - dlaczego nawigator nie zgłosił przekroczenia wysokości 100m w dół, słowami "Wysokość decyzyjna"

      - dlaczego drugi pilot mimo braku decyzji dowódcy do wysokości decyzyjnej na tej wysokości nie ogłosił "Odchodzimy" i nie rozpoczął manewru odejścia ?

      ewentualnie dlaczego zgodnie z otrzymaną komendą "Posadka dopołnitielno" samolot nie przeszedł do lotu poziomego na 100m CIŚNIENIOWYCH ?

      - dlaczego mechanik pokładowy mimo komendy "Odchodzimy" nawet wypowiedzianej tak późno jak padła ani nie potwierdził przestawienia silników na ciąg startowy co jest pierwszą czynnością przy odejściu ani nie zgłosił żadnego problemu technicznego (przy założeniu niezadziałania odejścia przyciskiem UCHOD) ?

      - dlaczego ten mechanik zgodnie z instrukcją, przy założeniu próby użycia przycisku UCHOD, nie przestawił dźwigni ciągu na ciąg startowy (rozdział 8 IUL dotyczący użycia autopilota) ?

      - dlaczego piloci nie reagowali na wielokrotne PULL UP systemu TAWS sygnalizowane gdy samolot był poniżej wysokości decyzyjnej CO JEST ZŁAMANIEM ZALECEŃ INSTRUKCJI TEGO URZĄDZENIA zalecającej natychmiastowe przejście na wznoszenie NA STEROWANIU RĘCZNYM, aż do ustania alarmu ?

      - dlaczego piloci lecieli bez ważnych dokumentów uprawniających ich do pilotowania samolot w tym dniu,

      - dlaczego funkcję nawigatora wykonywała osoba nie mająca w ogóle uprawnień nawigatorskich na ten typ samolotu ?

      - dlaczego badania obrażeń wykazały, że część osób nie była przypięta do foteli mimo zgłoszenia przez stewardessę gotowości pokładu do ladowania ?

      - dlaczego IES wykrył głosy osób postronnych, w tym wymienione imiona osób, które wg opisu w programie lotu siedziały w najdalszym od kabiny pilotów saloniku VIP ?

      - skąd zamachowcy czający się we mgle wiedzieli, że samolot zejdzie tak nisko mimo niesprzyjających warunków widoczności i, że W OGÓLE wleci w obszar lotniska mimo zniechęcających informacji o widoczności I BRAKU MOŻLIWOŚCI PRZYJĘCIA SAMOLOTU wypowiedzianej wprost ?

      - dlaczego koledzy z Jaka zachęcali załogę Tu154m do wykonania podejścia chociaż sami podawali warunki wielokrotnie poniżej minimów ?

      Powyższych spraw, w żaden sposób nie wyjaśnia zamiana standardowych stolików na standardowe fotele z magazynu.

      Sprawa tej zmiany może mieć najwyżej charakter formalny w sensie naruszenia warunków certyfikacji ale nijak nie wyjaśnia np. nieważności dokumentów pilotów :|
      • aw2139 Re: Groteskowe 28.11.12, 08:43
        Wielokrotnie ten temat był poruszany, i powtórzę to raz jeszcze, nawet we mgle wykonuje się operacje lotnicze, a przerwać podejście można ostatecznie na wysokości decyzji, bo tak stanowi prawo lotnicze. Niestety ani jeden raport nie zajmuje się tym, co stało się poniżej tej wysokości.
        Prawo lotnicze stanowi także, że każde lotnisko czynne może być lotniskiem zapasowym, a nie tylko to lotnisko wpisane w planie lotu, poczytaj na ten temat i wówczas dowiesz sie, że piloci standardowo przygotowują lotniska zapasowe dla lotniska startu, trasy przelotu i lotniska lądowania.
        Co do wspólpracy w załodze, dlaczego bezkrytycznie przyjmujesz informacje ze stenogramów, które są niepełne. Część rzeczy mogłabyć nieczytelna, więc skąd przekonanie, że nie padła. Co więcej z tego co jest ujęte w stenogramach, słowo "odchodzimy" padło. Z tego wniosek, że bardzo wybiórczo traktujesz ten temat. Dodatkowo, mikrofony zbierały dźwięki z "tła" dlatego też pewne słowa mogły być nagrane bo rozmowy w bliskim otoczeniu tych mikrofonów poruszały jakieś tematy. Czy to oznacza Twoim zdaniem, że wszyscy wymienieni w rozmowach musieli brać w nich udział osobiście?
        Co do nawigatora, tamten facet był w pełni przygotowany do wykonywania tych czynności bo był wyszkolonym pilotem, który latał dotychczas na kilku typach samolotów. Czym się różni prowadzenie nawigacji na tupolewie do chociażby prowadzenia nawigacji na jaku?
        I ostatecznie, dlaczego powtarzasz brednie o nakłanianiu ich przez załogę jaka do lądowania? Z tego co wyczytałem jest tam mowa o tym, że jeśli się zdecydują to mogą podejść i nie ma tam nic o lądowaniu i w tym momencie wracamy do punktu wyjścia, że ani jeden przepis nie zabrania wykonać podejścia końcowego nawet gdy warunki meteo są gorsze od minimalnych, a sam regulamin na który się powowłujesz mówi, że zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe. Z Twoich wypowiedzi wynika, że dla Ciebie podejście do lądowania to to samo co lądowanie.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Groteskowe 28.11.12, 08:52
          W stenogramach padła też komenda z wieży "odejście na drugi krąg!". No ale to wina ruskich kontrolerów jest.
          No i wiadomo że podejściem do lądowania jest szlajanie się na 6 metrach wysokości w okolicy pasa.
          No i skoro większość rzeczy jest nieczytelna to skąd wiadomo, że Błasik nie kazał lądować?
          • aw2139 Re: Groteskowe 28.11.12, 09:00
            Wyraziłem swoje wątpliwości i tyle. Jeżeli uważasz, że podejściem do lądowania jest, jak to określiłeś, szlajanie się na wysokości 6m, to gratuluję bezkrytyczności wobec swojej osoby i wyrażanych poglądów. A poza tym, kto powiedział, że większość nagrań jest nieczytelna?
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Groteskowe 28.11.12, 09:23
              Fakt, przelatywanie 6 metrów nad ziemią nie jest lądowaniem.
              I sorry, skoro CZĘŚĆ zapisów jest nieczytelna to dlaczego wyklucza się naciski od Błasika?
          • jola161 Re: Groteskowe 28.11.12, 10:35
            Coraz więcej wskazuje na to, że to, co "szlajało się" 6 metrów nad ziemią, to już nie był samolot, tylko to, co z niego zostało.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Groteskowe 28.11.12, 11:03
              To znaczy co wskazuje i na co?
              • absurdello No co raz więcej osób ... 28.11.12, 15:44
                np. jola161, niegracz, ae911 .... ;)
        • jot-es49 To wszystko to groteska! 28.11.12, 13:19
          Po pierwsze autor wątku - inżynier C&P... Od siebie słowa nie wstawi...
          Po drugie - twoje święte przekonanie, że samolotem steruje się słowami a nie czynami oraz, że człowiek uważany za nawigatora był doświadczonym pilotem (co najwyżej lotnikiem a i to zbytek łaski).
          Co do podejścia masz słuszność - mogli podchodzić do wysokości decyzji - tyle, że sensu w tym żadnego nie było i nawet jeśli robili to podejście "w automacie" (czego co prawda regulamin nie zabrania - choć przy takich WA - wszelkie zasady mówią o ręcznym i potwierdzają to piloci tutek z nalotem kilkakrotnie większym niż suma nalotu wszystkich członków naszej załogi) to sygnał PULL UP - pierwszy jaki się pojawił zobowiązuje załogę do natychmiastowego przerwania podchodzenia.

          Natomiast co do nakłaniania czy nie. Wiesz co to w psychologii jest tzw "presja sytuacyjna"?

          I przestańcie w końcu robić z załogi kompletnych cymbałów, którzy byli za nos wodzeni przez rusków (na kursie, ścieżce).
          Wszystko co robili, robili z pełną świadomością swoich działań.
          Chcieli za wszelką cenę wylądować.
          Cena okazała się bardzo wysoka!
          • ae911truthorg Nie wszystko to groteska! 28.11.12, 14:30
            jot-es49 napisał:

            > Po pierwsze autor wątku - inżynier C&P... Od siebie słowa nie wstawi...
            > Po drugie - twoje święte przekonanie, że samolotem steruje się słowami a nie cz
            > ynami oraz, że człowiek uważany za nawigatora był doświadczonym pilotem (co naj
            > wyżej lotnikiem a i to zbytek łaski).
            > Co do podejścia masz słuszność - mogli podchodzić do wysokości decyzji - tyle,
            > że sensu w tym żadnego nie było i nawet jeśli robili to podejście "w automacie"
            > (czego co prawda regulamin nie zabrania - choć przy takich WA - wszelkie zasad
            > y mówią o ręcznym i potwierdzają to piloci tutek z nalotem kilkakrotnie większy
            > m niż suma nalotu wszystkich członków naszej załogi) to sygnał PULL UP - pierws
            > zy jaki się pojawił zobowiązuje załogę do natychmiastowego przerwania po
            > dchodzenia.
            >
            > Natomiast co do nakłaniania czy nie. Wiesz co to w psychologii jest tzw "presja
            > sytuacyjna"?
            >
            > I przestańcie w końcu robić z załogi kompletnych cymbałów, którzy byli za nos w
            > odzeni przez rusków (na kursie, ścieżce).
            > Wszystko co robili, robili z pełną świadomością swoich działań.
            > Chcieli za wszelką cenę wylądować.
            > Cena okazała się bardzo wysoka!

            Wstawiam zwykle bez komentarza i nieustannie wpadam w podziw jak lemingowate komentarze dają sługuski, ciągle to samo, na dowolny temat. To już lepiej coś o żydach i cyklistach.
            Ale skoro znowu te same brednie to przypomnę.
            Wystarczy porównać jak nieodpowiedzialnie zachowywali się piloci Ił-a, kompletnie jak idioci.
            Protasiuk mimo sugestii z Jak-a mówił o jedynej próbie podejścia, przestawił wysokościomierz
            w położenie "podróżne", powiedział "odchodzimy". Pisanie o uporczywej chęci lądowania jest
            debilizmem.
            Z kontrolerów nie trzeba robić cymbałów. Oni byli cymbałami, albo działali w złej woli.


            P.S.
            A co ty taki stęskniony za moimi słowami, jest wielu inteligentnych ludzi - wystarczy ich zacytować. Od klepania i interpretacji są propagandyści jak absurdello, który wylewa rzeki pomyj i kopiowane po raz 1 000-ny teksty.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Nie wszystko to groteska! 28.11.12, 14:38
              Niestety, ruskie zmanipulowali nagrania, Protasiuk powiedział "Podchodzimy".
            • jot-es49 Wciełem się bo mi już nerwy puściły! 28.11.12, 15:30
              Mój post co prawda do ciebie w jednym wierszu tylko był - cała reszta do aw... ale jak chcesz to proszę!
              Nie wystarczy zacytować nawet najmądrzejszych wypowiedzi jeśli nie linkuje się oryginału - to normalna kultura wymiany poglądów. Nie musisz niczego linkować jeśli to są twoje przemyślenia na dany temat.
              Kolejna sprawa to zajmowanie się całkiem drugorzędnymi informacjami, stwarzanie szumu informacyjnego tak jak to czyni cały PiS i jego pełnomocnicy, który i tak niczego nowego nie wnosi do przyczyn samej katastrofy. Owszem to wszystko świadczy o burdelu w Wojskach Lotniczych w tym i tak bronionym Błasiuku - ale o tym nawet średnio rozgarnięci ludzie wiedzą od katastrofy Casy (i nie tylko).
              Jest to moim zdaniem próba zagłuszenia własnego sumienia i gorzkiej prawdy, że sami sobie zgotowali ten los.
              Zapewniam cię, że choćby wysnuto jeszcze i tysiąc teorii to i tak z tej strasznej i ponurej katastrofy żadnego zamachu uczynić się nie da! Poza tym cały szereg teorii wzajemnie się wyklucza i jeśli choć odrobinę masz krytycyzmu w sobie to musisz mi przyznać rację.
              Nic nie da stworzenie dogmatu w tej smoleńskiej religii - funkcjonuje on tylko w jej własnych ramach.
              A że tak właśnie rozwinie się sytuacja pisałem już ponad dwa lata temu zatem i zdziwienia mego to nie budzi.
              Mierzi mnie tylko robienie z tej załogi kompletnych nieuków, debili nie znających podstawowych zasad pilotażu czynione pod pretekstem obrony ich dobrego imienia.
              I odnosi się to nie tylko do PiS ale również do komisji Millera niestety.

              No ale od 1989 roku hodujemy sobie wszyscy takich urzędników państwowych, takie służby i takie wojsko na jakie zasługujemy i to nie jest jakaś tam osobna wina jednej czy drugiej partii. Winę za to ponosi cała ta zafajdana klasa polityczna z jaką mamy do czynienia od "zwycięstwa nad komuną".
              • ae911truthorg Re: Wciełem się bo mi już nerwy puściły! 28.11.12, 17:56
                jot-es49 napisał:

                > Mój post co prawda do ciebie w jednym wierszu tylko był - cała reszta do aw...
                > ale jak chcesz to proszę!
                > Nie wystarczy zacytować nawet najmądrzejszych wypowiedzi jeśli nie linkuje się
                > oryginału - to normalna kultura wymiany poglądów. Nie musisz niczego linkować j
                > eśli to są twoje przemyślenia na dany temat.

                Cytuję i to jak widzę zrozumiałeś. Jeżeli skopiujesz kilka wyrazów i wstawisz do google, to odnajdzie ci tekst źródłowy - taki triczek niesamowity. Szkoda mi czasu na wstawianie linków.
                Z kulturą mi nie wyjeżdżaj, bo nie jesteś ekspertem w tej dziedzinie, a i związek jak wykazałem jest żaden. To jest forum, a nie praca naukowa, tam owszem trzeba podawać źródło.


                > Kolejna sprawa to zajmowanie się całkiem drugorzędnymi informacjami, stwarzanie
                > szumu informacyjnego tak jak to czyni cały PiS i jego pełnomocnicy, który i ta
                > k niczego nowego nie wnosi do przyczyn samej katastrofy. Owszem to wszystko świ
                > adczy o burdelu w Wojskach Lotniczych w tym i tak bronionym Błasiuku - ale o ty
                > m nawet średnio rozgarnięci ludzie wiedzą od katastrofy Casy (i nie tylko).
                > Jest to moim zdaniem próba zagłuszenia własnego sumienia i gorzkiej prawdy, że
                > sami sobie zgotowali ten los.
                > Zapewniam cię, że choćby wysnuto jeszcze i tysiąc teorii to i tak z tej straszn
                > ej i ponurej katastrofy żadnego zamachu uczynić się nie da! Poza tym cały szere
                > g teorii wzajemnie się wyklucza i jeśli choć odrobinę masz krytycyzmu w sobie t
                > o musisz mi przyznać rację.
                > Nic nie da stworzenie dogmatu w tej smoleńskiej religii - funkcjonuje on tylko
                > w jej własnych ramach.

                ;))))) taaaaaa. I kto to mówi.

                > A że tak właśnie rozwinie się sytuacja pisałem już ponad dwa lata temu zatem i
                > zdziwienia mego to nie budzi.
                > Mierzi mnie tylko robienie z tej załogi kompletnych nieuków, debili nie znający
                > ch podstawowych zasad pilotażu czynione pod pretekstem obrony ich dobrego imien
                > ia.
                > I odnosi się to nie tylko do PiS ale również do komisji Millera niestety.
                >
                > No ale od 1989 roku hodujemy sobie wszyscy takich urzędników państwowych, takie
                > służby i takie wojsko na jakie zasługujemy i to nie jest jakaś tam osobna wina
                > jednej czy drugiej partii. Winę za to ponosi cała ta zafajdana klasa polityczn
                > a z jaką mamy do czynienia od "zwycięstwa nad komuną".


                W przyrodzie, matce rozumu i logiki dominuje dążenie do równowagi.
                U ciebie i absurdella jest zaślepienie i zajadła nienawiść do wszystkiego co polskie i głuche milczenie o ruskich błędach i bandytyzmie.
                To jest forum o KwS i wynika z tego wytykanie błędów rządzącym wtedy ( i nadal) .
                Dywagacje "o całej tej klasie" to nie tutaj.
                Popełniasz zasadnicze błędy w rozumowaniu.
                Z KwS nie da się zrobić zamachu, bo on był lub nie.
                Ludzie inteligentni mają wątpliwości, ty jak mówisz nie masz żadnych. Nic dodać nic ująć.
                I czym tak się denerwujesz, był czas się uspokoić.
                Wypłynęło wiele faktów, wypłyną zapewne nowe.
                Może kiedyś naukowcy pokroju Artymowicza udowodnią, że słupy wieżowców należy wykonywać z brzozy, bo ona tnie skrzydła bez problemu, a takie same skrzydła łamią stalowe słupy jak zapałki - na przykładzie WTC.
                Myślenie samodzielne to unikalna umiejętność, jak można wnioskować czytając tutejsze posty.
                • jot-es49 Ubawiłeś mnie setnie! 28.11.12, 18:18
                  Piszesz:
                  "Wypłynęło wiele faktów, wypłyną zapewne nowe."

                  Podaj proszę kilka tych faktów - nie mam na myśli tzw. faktów medialnych - takich co do których żadna ze stron nie ma wątpliwości. Nie pisz o trotylu - to już Gmyz zrobił!
                  Wypłyną, wcześniej czy później, tyle że nie takie na jakie liczysz!

                  Na końcu:
                  "Myślenie samodzielne to unikalna umiejętność, jak można wnioskować czytając tutejsze posty."

                  I to jest fakt!
                  Ty jednak tej samodzielności nie posiadłeś! Fakt ten udowodniłeś już wielokrotnie na tym forum!

                  A co do mojego zdenerwowania?
                  Drażnią mnie idioci bez względu na proweniencję!

                  I to byłoby na tyle!
                  • ae911truthorg Re: Ubawiłeś mnie setnie! 28.11.12, 18:44
                    jot-es49 napisał:

                    > Piszesz:
                    > "Wypłynęło wiele faktów, wypłyną zapewne nowe."
                    >
                    > Podaj proszę kilka tych faktów - nie mam na myśli tzw. faktów medialnych - taki
                    > ch co do których żadna ze stron nie ma wątpliwości. Nie pisz o trotylu - to już
                    > Gmyz zrobił!
                    > Wypłyną, wcześniej czy później, tyle że nie takie na jakie liczysz!


                    Zamiana zwłok, brak prawidłowo wykonanej sekcji, wykrycie cząstek wysokoenergetycznych,
                    brak trotylu w momencie wylotu, sfałszowanie zapisu CVR (zeznania Musia), udowodnienie
                    że brzoza nie łamie skrzydła. Niech wypływają jakie chcą, byle prawdziwe.
                    Mam nadzieję, że przed upływem 3 lat odczytają zapis rozmów z Jak-a, to było by osiągnięcie.




                    >
                    > Na końcu:
                    > "Myślenie samodzielne to unikalna umiejętność, jak można wnioskować czytając tu
                    > tejsze posty."
                    >
                    > I to jest fakt!
                    > Ty jednak tej samodzielności nie posiadłeś! Fakt ten udowodniłeś już wielokrotn
                    > ie na tym forum!

                    Ale masz jakieś przykłady ?

                    > A co do mojego zdenerwowania?
                    > Drażnią mnie idioci bez względu na proweniencję!

                    Jak dajesz sobie radę ze sobą ?
                    Może spróbuj nauczyć się czegoś, będziesz mniej idiotą i nie będziesz tak siebie denerwował.

                    > I to byłoby na tyle!

                    Niewiele.
                    • jot-es49 Kończ waść! Wstydu sobie oszczędź! 28.11.12, 19:24
                      Prosiłem nie pisz o trotylu bo to może świadczyć o poważnych zaburzeniach psychicznych.
                      Dowód: Ekspertyza pasa i fragmentu bluzki w USA. Na pasie wykryto a na bluzce nie! To takie sobie cuda smoleńskie!

                      Zeznania Musia powiadasz?
                      Czy o ten fragment ci chodzi?
                      "Wróciłem do samolotu i nadałem przez radiostację „Arek teraz widać już 200”, odpowiedział „Dzięki”. Wróciłem po tym przed samolot. Po kilku minutach usłyszeliśmy charakterystyczne gwiżdżące brzmienie silników tupolewa, typowe dla zmniejszanych obrotów przy zniżaniu. Nagle obroty wzrosły do maksymalnych, po dwóch sekundach uderzenie i trzy wybuchy i krótko trwający dźwięk zatrzymującego się jednego silnika a potem już cisza."

                      Taaaaa! No to rzeczywiście pozostaje w związku logicznym - tylko z twoją logiką!
                      Zapisy z Jaka odczytane - słowa Musia tylko słowami pozostały.
                      Znaczy i w Jaku sfałszowano zapisy!

                      Nie było żadnej zamiany zwłok - języka polskiego nie rozumiesz?
                      Były błędne rozpoznania ciał i jeden przypadek błędnego oznaczenia!

                      A ile ci mam tych przykładów podać? Nie wystarczą choćby powyższe?

                      Brzozę dręczył cię nie będę! Ani zdjęciami skrzydła przemieszczanego wg ciebie (to od tamtej pory traktuję cię z pełnym lekceważeniem). A osiągnięć masz bez liku!
                      • ae911truthorg Powąchaj kawałek chleba. 28.11.12, 19:40
                        jot-es49 napisał:

                        > Prosiłem nie pisz o trotylu bo to może świadczyć o poważnych zaburzeniach psych
                        > icznych.

                        To jakaś nowa teoria, jako specjalista od chorób napisz coś więcej.


                        > Dowód: Ekspertyza pasa i fragmentu bluzki w USA. Na pasie wykryto a na bluzce n
                        > ie! To takie sobie cuda smoleńskie!

                        Oj biedaku, no dziwne ale pewnie prawdziwe.
                        Jak rozumiem u ciebie w Rassiji wykryli by nawet w powietrzu pobranym we Władywostoku.
                        To były wstępne badania, nie podniecaj się.

                        > Zeznania Musia powiadasz?
                        > Czy o ten fragment ci chodzi?
                        > "Wróciłem do samolotu i nadałem przez radiostację „Arek teraz widać już 2
                        > 00”, odpowiedział „Dzięki”. Wróciłem po tym przed samolot. Po
                        > kilku minutach usłyszeliśmy charakterystyczne gwiżdżące brzmienie silników
                        > tupolewa, typowe dla zmniejszanych obrotów przy zniżaniu
                        . Nagle obroty w
                        > zrosły do maksymalnych
                        , po dwóch sekundach uderzenie i trzy wybuchy
                        > i krótko trwający dźwięk zatrzymującego się jednego silnika a potem już
                        > cisza."

                        Nie nie te, chodzi o sprowadzanie do 50 m. Lotny to ty nie jesteś.


                        > Taaaaa! No to rzeczywiście pozostaje w związku logicznym - tylko z twoją logiką
                        > !
                        > Zapisy z Jaka odczytane - słowa Musia tylko słowami pozostały.
                        > Znaczy i w Jaku sfałszowano zapisy!

                        Nie wiem skąd czerpiesz swoje sensacyjne, nikomu nie znane wiadomości, podaj jeszcze jakieś.


                        > Nie było żadnej zamiany zwłok - języka polskiego nie rozumiesz?
                        > Były błędne rozpoznania ciał i jeden przypadek błędnego oznaczenia!

                        Tak Walentynowicz tak błędnie rozpoznano, że ma strzaskaną twarz po rozpoznaniu, a przy rozpoznaniu nie miała.
                        Ty debil jakiś jesteś ?


                        > A ile ci mam tych przykładów podać? Nie wystarczą choćby powyższe?
                        >
                        > Brzozę dręczył cię nie będę! Ani zdjęciami skrzydła przemieszczanego wg ciebie
                        > (to od tamtej pory traktuję cię z pełnym lekceważeniem). A osiągnięć masz bez l
                        > iku!

                        Nie męcz brzozą i wytrzymałością materiałów inżyniera. Nie wiem jakie masz wykształcenie,
                        nawet jeśli jesteś drwalem na Syberii to trochę mało.
                        No przypomnij o tym skrzydle, nie wstydź się.
                        Podaj dowody, najlepiej link bo bez tego to brak kultury - tak stwierdziłeś.
                        Podaj link do bazy zdjęć robionych z powietrza z podziałem na sektory.
                        Zdjęcia satelitarne, te co zginęły polskiej władzy też zlinkuj. Rozumiem, że jesteś jakimś agentem z dostępem do tajnych materiałów.
                        Wow !
        • absurdello Re: Groteskowe 28.11.12, 13:53
          > Wielokrotnie ten temat był poruszany, i powtórzę to raz jeszcze, nawet we mgle
          > wykonuje się operacje lotnicze, a przerwać podejście można ostatecznie na wysokości
          > decyzji, bo tak stanowi prawo lotnicze.

          Jak cytowałem obowiązujący pilotów Regulamin Lotów 2006, paragraf 48 ZABRANIA TEGO TYPU DZIAŁAŃ, bez żadnej delegacji do innego paragrafu luzującego w jakichś sytuacjach ten paragraf. W następnej wersji RL z 2010, paragraf ten ma numer 51 i to samo brzmienie co w poprzedniej wersji czyli NIE UZNANO GO ZA SPRZECZNY z innymi paragrafami, a ponieważ piloci byli zobowiązani przestrzegać RL2006, to i ten paragraf był w mocy, niezależnie czy to om się podobało czy nie.

          Nie rozpatrujemy JAKIEJŚ sytuacji, tylko konkretną gdzie:

          - lotnisko nie miało ILS jakiejkolwiek kategorii,
          - posiadane karty podejścia były małoczytelne i nie wiadomo jak aktualne.

          - wszystkie informacje, wzajemnie NIESPRZECZNE, jakie piloci otrzymali Z DWÓCH NIEZALEŻNYCH ŹRÓDEŁ mówiły:

          a) na lotnisku jest widoczność ok. 400m i jest mgła. Pierwsza informacja o tym przyszła
          jeszcze nad terenem Białorusi i dotyczyła stanu z godziny 10:11 w Smoleńsku,

          b) żadne kolejne informacje nie mówiły, że się polepsza ani, że chociaż jest szansa, że się polepszy,

          c) podstawy chmur są GRUBO poniżej połowy wysokości decyzyjnej, z której muszą zobaczyć
          ziemię czy punkty orientacyjne by móc podjąć decyzję o lądowaniu czyli de facto o zniżaniu
          się z wysokości decyzyjnej w stronę ziemi.

          d) na cztery minuty przed katastrofą, przed 4 zakrętem na kierunek lądowania:

          10:37:01,3___Jak40________Arek, teraz widać 200
          10:37:04,2___Dowódca_____Dziękuję
          10:37:18,9 ___Nawigator____Trzy mile od osi
          10:37:23,1___Dowódca_____Wykonujemy czwarty, polski 101
          10:37:26,2 ___Kontroler_____101, wykonujcie czwarty

          , z Jaka40 przyszła informacja, że widoczność na lotnisku spadła do 200m CZYLI BYŁA W NAJLEPSZYM RAZIE SZEŚĆ RAZY PONIŻEJ WYMAGAŃ TU154M, opisanych w rozdziale 2 jego instrukcji użytkowania.

          Napisałem w najlepszym razie, bo wg mnie i opublikowanych dokumentów była 9x mniejsza.
          Jeżeli spojrzeć na opublikowaną kartę podejścia jaką dysponowali piloci:

          Karta podejścia do lotniska Smoleńsk Północny


          to na 4 stronie widać w tabeli, że jedyny rodzaj podejścia jaki oferowało to lotnisko dla samolotów wielkości Tu154m (klasa wielkościowa D), to było podejście OSP czyli na dwie radiolatarnie. Ponieważ w rozmowach załogi z lotniskiem nie było nic o rodzaju podejścia, to obowiązywało ich to co jest w karcie, czyli na dwie radiolatarnie. Jeżeli teraz spojrzeć do rozdziału 2 instrukcji, gdzie są podane wymagane minima dla poszczególnych rodzajów podejść, to widzimy,

          Tu154-wymagane minima do lądowania

          że dla podejścia OSP (OCΠ) wymagania wynoszą: 1800m widoczności i 120m wysokości decyzyjnej.

          O tym, że do lotniska Smoleńsk Północny podchodzi się na dwie radiolatarnie i na to jest procedura podejścia mówił ówczesny dowódca eskadry w 36splt oraz dowódca lotu Tu154m z 7 kwietnia, płk Bartosz Stroiński już 5 dni po katastrofie, co można usłyszeć w tym wywiadzie jak to mówi do kamery:

          Wywiad z płk Bartoszem Stroińskim dowódcą lotu z 7 kwietnia 2010 - wywiad z 15 kwietnia 2010

          Również dowódca Jaka40 powiedział w wywiadzie z 20 maja 2010 roku, że ich obowiązywały minima 1500/100, a to wg instrukcji Jaka40 to odpowiada podejściu OSP czyli na dwie radiolatarnie BEZ pomocy radaru.

          Przypomnę jeszcze art. 48 (pierwsze 3 podpunkty)

          § 48 Loty w strefie niebezpiecznych zjawisk pogody

          1. Niebezpieczne zjawiska pogody (NZP) to zjawiska, które utrudniają lub uniemożliwiają start, lot i lądowanie statku powietrznego, niezależnie od poziomu wyszkolenia pilota i rodzaju statku powietrznego lub takie, które mogą spowodować zniszczenie (uszkodzenie) statku powietrznego oraz sprzętu znajdującego się na lotnisku.


          2. Do NZP zalicza sie, miedzy innymi:

          1) burze (w tym burze pyłowa lub piaskowa);
          2) mgłę;
          3) intensywne oblodzenie;
          4) silna turbulencje;
          5) szkwał;
          6) uskok wiatru;
          7) trabę powietrzna;
          8) grad;
          9) opady zmniejszające widzialność poniżej warunków minimalnych;
          10) uniesiony pył lub piasek oraz wichurę pyłowa lub piaskowa zmniejszające widzialność poniżej warunków minimalnych;

          11) zakrycie wierzchołków wzniesien przez chmury (w lotach według VFR).
          3. Zabrania się wykonywania lotów w strefie NZP. Gdy w czasie lotu statek powietrzny znajdzie się w strefie niebezpiecznych zjawisk pogody, w których warunki atmosferyczne są na tyle trudne, że dalszy lot w nich ze względu na bezpieczeństwo jest niemożliwy, należy przerwać wykonywanie zadania i w zależności od sytuacji wyjść ze strefy zagrożenia lub lądować na lotnisku własnym albo zapasowym (na smigłowcach w terenie). O każdej z tych decyzji dowódca załogi zobowiązany jest meldować organowi, z którym utrzymuje aktualnie łączność.



          I tyle, a panowie pilotowie, wiedząc co się dzieje na lotnisku, nie widząc ziemi, podchodząc wg bardzo nieprecyzyjnego systemu, mając Prezydenta na pokładzie (co zwiększa obostrzenia co do zachowań ryzykownych), wlecieli sobie w strefę NZP, do tego jeszcze w sposób bardzo nonszalancki i próbowali nielegalnego podejścia do lądowania z zejściem bez zezwolenia dużo poniżej wysokości decyzyjnej, BEZ INFORMOWANIA LOTNISKA O SWOICH ZAMIARACH czym wprowadzili jego obsługę w błąd, przez co ta uważała, że załoga wykonuje manewr odejścia i w pełni kontroluje parametry lotu co dało efekt spóźnionego polecenia wyrównania lotu z resztą i tak nie wykonanego natychmiast przez pilota, a to spóźnienie zadecydowało o losie samolotu i

          > Niestety ani jeden raport nie zajmuje się tym, co stało się poniżej tej wysokości.

          Wiadomo co się stało, samolot przeszedł za blisko terenu i rozwalił sobie skrzydło o drzewo z następczymi skutkami.

          > Prawo lotnicze stanowi także, że każde lotnisko czynne może być lotniskiem zapasowym,

          Ale tam nie było w pobliżu innego lotniska mogącego przyjąć samolot wielkości Tu154m, a w każdym razie piloci nie byli przygotowani na taką ewentualność ani nie kiwnęli palcem by przy posiadanej wiedzy o warunkach na lotnisku chociaż przygotować sobie miejsca zastępcze (chociażby dla skrócenia czasu pobytu tam - uzupełnienie paliwa, ochrona, obsługa pasażerów, by zminimalizować ewentualne spóźnienie).

          > Co do wspólpracy w załodze, dlaczego bezkrytycznie przyjmujesz informacje ze
          > stenogramów, które są niepełne.

          Mamy trzy wersje wystarczająco kompletne by zauważyć, że załoga miała w de.. instrukcję pilotażu i przepisy.

          > Co więcej z tego co jest ujęte w stenogramach, słowo "odchodzimy" padło

          Ono ma paść najdalej na wysokości 100m ciśnieniowe (2pilot), a padło na ok. 30m ciśnieniowych co przy zaklęśnięciu terenu odpowiadało ok. 70m nad gruntem.
          Dowódca ma się wyjajić z decyzją pomiędzy 130 a 100 (dla decyzyjnej 100) a przy poleceniu "posadka dopołnitielno" miał przejść do lotu poziomego na 100m CIŚNIENIOWYCH, a tego nie zrobił -> TAWS37 był na wysokości 59m ciśnieniowe (99m RW) i zapisał prędkość opadania -7.6m/s czyli pomiędzy pierwszym i drugim 100 nawigatora samolot nie leciał poziomo tylko cały czas opadał, tyle, że teren też opadał i RW notował stałą odległość od terenu.

          > Dodatkowo, mikrofony zbierały dźwięki z "tła" dlatego też pewne słowa mogły być nag
          > rane bo rozmowy w bliskim otoczeniu tych mikrofonów poruszały jakieś tematy.

          To były bardzo ciekawe mikrofony, dawały ledwo zrozumiały zapis rozmów z kabiny a za to wyłapały rozmowy z 3 saloniku (najdalszego), gdzie oficjalnie generałowie siedzieli (np. jeden Tadek) ;))
          • ae911truthorg Groteskowa propaganda absurdela. 28.11.12, 14:16
            SKW nie odpowiada za działania pilotów i zbrodnicze dezinformacje ruskich kontrolerów.
            Odpowiada za brak kontroli działań, które mogą być działaniami wywiadowczymi obcego wywiadu.
            Nie klep tego samego w kółko - piloci,piloci,Błasik , Tadek.
            Tak, mikrofony były dziwne - słyszały Tadek, a nie słyszały "odchodzimy" wypowiedziane przez II pilota (przynajmniej nie w Moskwie). Ruskie mikrofony od Mikrofonowa.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Groteskowa propaganda absurdela. 28.11.12, 14:19
              A piloci jacy byli dziwni, powiedzieli "odchodzimy" i nie odeszli.
              • ae911truthorg Re: Groteskowa propaganda absurdela. 28.11.12, 14:35
                obraza.uczuc.religijnych napisał:

                > A piloci jacy byli dziwni, powiedzieli "odchodzimy" i nie odeszli.

                A samolot był sprawny do końca, chociaż zasilania nie miał.
                Powiedzieli odchodzimy i zwiększyli prędkość opadania do kilkunastu m/s bez sygnału markera, a świstak ?
                • obraza.uczuc.religijnych Re: Groteskowa propaganda absurdela. 28.11.12, 14:39
                  A samolot nie miał zasilania bo tak powiedział Macierewicz (ten od SKW). I koło się zamyka, mamy spisek.
            • absurdello Re: Groteskowa propaganda absurdela. 28.11.12, 17:43
              > SKW nie odpowiada za działania pilotów i zbrodnicze dezinformacje ru
              > skich kontrolerów
              .

              Jakie zbrodnicze ??? Ostatni komunikat od Ryżenki dotyczył odległości ok. 2.5km

              10:40:38,7 ___Kontroler____2 na kursie i ścieżce

              10:40:39,4 ___TAWS_36__Terrain Ahead, Terrain Ahead
              ; Parametry zanotowane Odl= 2481m, Hb=114m, Hr=130m, Vy=-7.69m/s, Vgs=289km/h

              10:40:41,3___2pilot_____100 metrów

              Z tego łatwo wyliczyć, że:

              a) Odległość samolotu przy "2 na kursie i ścieżce" wynosiła:

              S2nks=Odl_TAWS36+Vgs*dt = 2481m + (289/3.6)*(39.4s-38.7s)= 2537m od progu

              co odpowiada 2 milom morskim pokazywanym przez FMS-a mierzącego odległość mniej więcej od środka pasa (FMS pokazuje odległość z rozdzielczością 0.1 mili morskiej).

              b) wysokość samolotu w momencie komunikatu "2 na kursie i ścieżce" wynosiła

              Hb2=Htaws-Vy*dt=114m-(-7.69m/s)*(39.4s-38.7s)=119,4m

              Czyli samolot pomiędzy komunikatem "2 na kursie i ścieżce" oraz "100 metrów" znajdował się w przedziale wysokości, gdzie zgodnie z instrukcją samolotu (identyczna procedura jest na Jaku40, którymi wszyscy trzej główni załoganci latali) kapitan samolotu ma:

              a) ocenić widoczność
              b) podjąć decyzję co dalej
              c) wydać jedną z komend: "Lądujemy" albo "Odchodzimy"

              Jeżeli tego nie powiedział, to drugi pilot zamiast "100 metrów" powinien powiedzieć bezwarunkowo "Odchodzimy" i rozpocząć niezwłocznie manewr odejścia.

              A nic takiego nie padło, no ale to pewnie też wina lotniska ?

              Na powyższych wysokościach nie ma żadnych wysokich przeszkód, więc niedokładności osiowe (byli wtedy ok. 70m w lewo od osi a w dalszym locie za TAWS37 zbliżali się do osi, bo w okolicach brzozy byli już 60m od osi) , nie niosą żadnego niebezpieczeństwa, no chyba, że na lotnisku jest ILS, wtedy grozi to wyjściem z wiązki prowadzącej.

              Wg polecenie "posadka dopołnitielno" powinni byli wyrównać lot na 100m i lecieć poziomo wypatrując ziemi, a co mamy ?

              10:40:41,3__2pilot__100 metrów
              (...)
              10:40:46,6__TAWS_37__Terrain Ahead, Terrain Ahead, Pull UP, Pull Up


              na wysokości Hbaro=59m, Hradio=99m i przy prędkości opadania SINK RATE=-7.65m/s

              A dalej żaden z pilotów nie powiedział "Odchodzimy"

              10:40:48,7 __Nawigator___100

              powyższe jest 2.1 sekundy po alarmie TAWS czyli przyjmując opadanie 7.6m/s, drugie 100 nawigator czytał na wysokości 59m-2.1s*7.6m/s= 43m czyli na UWO-15 (tuż pod RW) musiał widzieć 0.040 i nawet to przeczytał bawiąc się w gierki słowne, bo wg mnie fragment opisany pierwotnie jako:

              10:40:48,7___Nawigator___STO
              10:40:49,2 ___2pilot______ W normie

              a potem z "W normie" zamienionym na "Odchodzimy na drugie ..." dowódcy,
              brzmi (po oczyszczeniu i zwolnieniu tempa mówienia) jak:

              10:40:48,7___Nawigator___STO OSIEM RAZY PIĘĆ

              Dziwnym trafem OSIEM RAZY PIĘĆ = CZTERDZIEŚCI czyli tyle ile wychodzi z oszacowania
              wysokości drugiego komunikatu 100 nawigatora ...

              Poza tym w procedurach pokładowych NIE MA potwierdzania przez drugiego pilota decyzji dowódcy o odejściu, a "Odchodzimy" mówi on tylko w JEDNYM przypadku, jeżeli do przekroczenia wysokości decyzyjnej (ciśnieniowej) dowódca nie powiedział ANI "Lądujemy" ANI "Odchodzimy".

              Identyczne procedury są na Jaku40, gdzie drugi pilot Tu154m latał jako dowódca, więc ten fragment powinien mieć obcykany na wyrywki, bo musiał tego wymagać od swojej załogi.

              Do tego jeszcze FMS pokazuje odchylenie boczne od założonej ścieżki

              Ostatni stan ekranu FMS-a

              Parametr

              xtk (t) L0.06

              w trzeciej linii od dołu pokazuje odległość w milach morskich od linii łączącej DRL z XUBS(punkt KTA w połowie pasa), litera L oznacza odchylenie w lewo od tej linii.

              Pytanie dlaczego nawigator ani razu nie poinformował dowódcy, że nie lecą w osi między punktami DRL i XUBS???


              Możesz mi więc wskazać, w jaki sposób komendy naprowadzające do wysokości decyzyjnej i tam zakończone miały zbrodniczy wpływ na dalsze zachowanie pilotów, bo może coś przeoczyłem ?

              Ostatni komunikat Ryżenki padł 2.5km od progu, jak byli jeszcze ponad wysokością decyzyjną a w brzozę przyrżnęli 855m od progu, to jest jakieś 1645m lotu czyli jakieś ~ 20s lotu, CO ONI WTEDY ROBILI I DLACZEGO TAK NISKO ???

              > Tak, mikrofony były dziwne - słyszały Tadek, a nie słyszały "odchodzimy" wypowiedziane
              > przez II pilota (przynajmniej nie w Moskwie).

              To dziwne, bo w tej pierwszej transkrypcji robionej jeszcze w Moskwie, jest wpis:

              10:40:50,0___Nawigator___80
              10:40:50,5 ___2pilot_______Odchodzimy
              10:40:51,5 ___RW-5_______Alarm wysokości (~65m)
              10:40:51,8 ___Nawigator___60

              więc chyba jednak usłyszały ...


              Pierwsza transkrypcja rozmów z kokpitu


              strona 39 PDF-a -> pierwsza linijka od góry.

              Musi coś przeoczyłeś ...
        • absurdello aw2139 c.d odpowiedzi (początek post wyżej) 28.11.12, 15:42
          > Co do nawigatora, tamten facet był w pełni przygotowany do wykonywania tych czynności
          > bo był wyszkolonym pilotem, który latał dotychczas na kilku typach samolotów.

          Ale nie miał uprawnień do prowadzenia nawigacji na Tu154m, tzn. nikt nie potwierdził, że w stopniu wystarczającym znał obsługę przyrządów nawigacyjnych (w tym FMS-a) w Tu154m.

          > Czym się różni prowadzenie nawigacji na tupolewie do chociażby prowadzenia nawigacji
          > na jaku?

          Chociażby zestawem urządzeń nawigacyjnych a co więcej ich RÓŻNYM na obu samolotach rozłożeniem. Nawigator sprawdza też ustawienia autopilota, a one są RÓŻNE w obu samolotach. Poza tym różne są przyzwyczajenia pilota na Jaku (np. wymyślone w 36splt sprawdzanie wysokości na RW już od 250m, choć sama instrukcja Jaka mówi raczej o 70m i niżej) a inne nawigatora na Tu154m. Różne są zakresy obowiązków i procedury.

          Tu jeszcze wchodzi dodatkowy czynnik: szybkość reagowania, odruchy kontrolowania różnych przyrządów i nastawników, to się wyrabia godzinami ćwiczeń, by zastanawiać się gdzie jest dany miernik w danym samolocie i jakie ustawienie ma mieć dany przełącznik w danej fazie lotu na tym konkretnie modelu samolotu.

          Do tego jeszcze nawigator nie znał rosyjskiego a jedyne aktualizowane na bieżąco instrukcje do samolotu mieli tylko w tym języku, więc już z tego wynika, że nie mógł mieć pełnej wiedzy o tym samolocie, a jeszcze miał na nim bardzo mały nalot godzinowy, więc praktyką tego nadrobić nie mógł.

          Przedostatni lot na Tu154m wykonywał w styczniu 2010 roku czyli miał ponad 2 miechy przerwy w patrzeniu na przyrządy Tu154m.

          Z opisu wyszkolenia nawigatora (załącznik nr 1 do raportu polskiego, strona 59 z 97)

          Nie przeprowadzono z nawigatorem kontroli nawigowania na samolocie Tu-154M."[/i]

          > I ostatecznie, dlaczego powtarzasz brednie o nakłanianiu ich przez załogę jaka
          > do lądowania?

          A możesz mi dobry człowieku wyjaśnić po co pilot z Jaka, zachęcał załogę Tu154m do wykonywania podejścia gdy jednocześnie podał parametry widoczności Z ZAPASEM uniemożliwiające wykonanie lądowania, w tym BEZPIECZNEGO LĄDOWANIA i jednocześnie NIE PODAŁ informacji, że są szanse na przejaśnienie, które mogły by uzasadnić sens podchodzenia w tym czasie ??

          W zdaniu poprzedzającym zachęcanie powiedział:

          PODSTAWY CHMUR SĄ PONIŻEJ 50m GRUBO

          a oba samoloty wg karty podejścia obowiązywała wysokość decyzyjna 100m, co oznaczało, że dolatując do 100m szanse zobaczenia czegokolwiek z ok. 2km (bo na tej odległości samolot wlatuje w 30m obszar decyzyjny nad wysokością decyzyjną) SĄ PRAKTYCZNIE ŻADNE (ponad 50m warstwa złej widoczności pod nimi).

          Do tego jeszcze pierwsza linia świateł podejścia przed pasem znajduje się 900m od progu, czyli bliżej niż BRL, a wg opisu "posadka dopołnitielno" zgoda na lądowanie musi być udzielona do 1km od progu (czyli okolice BRL ~ 1050m), a żeby ją znów uzyskać, to pilot musi zgłosić lotnisku, że nawiązał kontakt wzrokowy z ziemią czy światłami podejścia LECĄC NIE NIŻEJ NIŻ NA WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ !!!

          Na nagraniach nic nie ma, że piloci cokolwiek zobaczyli (ziemię, światła), a wypowiedź taka by musiała paść chociażby w kontekście tego, że nie lecieli w osi pasa (byli w lewo od niego)i większe szanse na zobaczenie czegokolwiek miał 2 pilot, a wtedy musiałby powiedzieć dowódcy by skorygował tor w prawo, bo się miną z pasem.

          > Z tego co wyczytałem jest tam mowa o tym, że jeśli się zdecydują to mogą podejść i
          > nie ma tam nic o lądowaniu i w tym momencie wracamy do punktu wyjścia,

          Ale jest o podchodzeniu w czasie gdy na lotnisku panują warunki WIELOKROTNIE PONIŻEJ obowiązujących MINIMÓW na zasadzie MOŻE WAM SIĘ UDA, a co ważniejsze nie ma żadnej informacji typu "teraz jest 400m ale się rozpogadza", za to następne co przyszło z Jaka, to "Arek, teraz widać 200m" czyli widoczność jeszcze siadła.

          Do tego mechanik w wywiadzie w lipcu 2010 powiedział, że jak podawał tę informację, to już pobliskich drzew nie było widać, a to oznaczało, że widoczność na lotnisku była ŻADNA, a samolot był już 4 minuty od lotniska (~ 20km lotu). Wiatr na lotnisku był słabiutki, więc szanse, że nagle przedmucha tę mgłę były ZEROWE.

          A POZA TYM MÓWIMY O SADZANIU 80 tonowego PASAŻERAKA a nie lekkiego myśliwca, więc dywagacje typu a NUŻ się uda, bo MOŻE mgła cudownie zniknie, są nie na miejscu szczególnie w kontekście przewozu Prezydenta gdzie BEZPIECZEŃSTWO jest na pierwszym miejscu.


          > że ani jeden przepis nie zabrania wykonać podejścia końcowego nawet gdy warunki meteo
          > są gorsze od minimalnych,

          Tiaaa, a paragraf 48 to pies ?

          Tam jest START, LOT i LĄDOWANIE, a podejście to jakby nie było CZĘŚĆ LOTU i element procedury LĄDOWANIA oraz wystarczy, że mgła tylko utrudnia, a w naszym przypadku UNIEMOŻLIWIAŁA wykonanie opisanych faz lotu.

          A nakaz przerwania podejścia jeżeli na lotnisku nie ma warunków do bezpiecznego lądowania, to pies czy może kot ?

          Przepis brzmi dokładnie tak:

          [i]§ 19 Ogólne zasady wykonywania lotów

          23. W czasie lotu na prostej do lądowania dowódca statku powietrznego obowiązany jest przerwać zniżanie:

          1) na komendę lotniskowego organu SRL, LUB
          2) w przypadku niedokładnego obliczenia do lądowania i niemożliwości jego poprawienia, LUB
          3) w przypadku pojawienia się przeszkody w pobliżu statku powietrznego lub na DS (polu startowym) zagrażającej bezpieczeństwu lądowania, LUB

          4) w przypadku osiągnięcia WM (zgodnie z § 23 ust. 16) i nieustalenia pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, niezbędnego do kontynuowania podejscia LUB

          5) gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania

          i według decyzji dowódcy statku powietrznego, wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe.[i]

          Po pierwsze podkreślam łączniki LUB w tym przepisie, które oznaczają, że dowódca jest OBOWIĄZANY przerwać zniżanie jeżeli choć JEDEN z wymienionych warunków został spełniony. Jeżeli 0 oznacza niespełniony warunek a 1 spełniony, to tylko dla kombinacji:

          00000 -> nie ma obowiązku przerwania zniżania, a dla wszystkich innych kombinacji z choć jedną jedynką już jest.

          Po drugie, w punkcie czwartym jest powiedziane tak:

          Jeżeli w danym miejscu gdzie jest w tym momencie samolot osiągnięto Warunki Minimalne opisane w paragrafie 23 p. 16 i z tego miejsca nie ustalono pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, to należy przerwać zniżanie I NIE MA TU NIC O TYM, ŻE TO MA BYĆ NA WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ, BO WM mogą zostać osiągnięte na większej wysokości.

          Kolejność jest więc taka:

          Osiągnięto warunki minimalne ? TAK -> Widać teren ? NIE -> przerywamy zniżanie.


          § 23 Warunki minimalne statku powietrznego, lotniska i pilota

          1. W celu zapewnienia bezpiecznego wykonywania lotów ustala się warunki minimalne (WM) dla:

          1) statku powietrznego;
          2) lotniska;
          3) pilota.

          10. Warunki minimalne pilota do lądowania są to minimalne wartości podstawy chmur, widzialności oraz maksymalne wartości wektora wiatru określone dla danego typu SP, przy których pilot jest dopuszczony do wykonania lądowania, w odniesieniu do konkretnych procedur podejścia oraz wykorzystywanych pomocy nawigacyjnych i systemów lądowania.

          16. Podczas podejścia do lądowania pilota obowiązują te Warunki Minimalne, których ograniczające działanie wystąpi najwcześniej.


          Najwcześniej ograniczające działanie rozpoczęły: widzialność (podana z lotniska i potwierdzona z Jaka) oraz wysokość podstaw chmur poniżej połowy wysokości decyzyjnej (podane z Jaka).


          Załoga Tu154m nie miała żadnych innych informacji pozwalających na wątpienie, w podane informacje, ani przynajmniej dających nadzieję, że nagle pogoda się poprawi, szczególnie, że w ciągu następnych 12 minut (od 10:25 do 10:37) widoczność spadła z 400 na 200m !!!!

          [b]WM były przekroczone już zanim piloci rozpoczęli zniżanie, więc teoretycznie rozpo
          • aw2139 Re. c.d odpowiedzi 29.11.12, 08:11
            Moja wypowiedź sprowadza się do jednego stwierdzenia, że bez względu na warunki atmosferyczne panujące na lotnisku docelowym, załoga może zniżyć się do wysokości decyzji, gdzie podejmuje decyzję o odejściu na następne zajście, wejście w holding i oczekiwanie na poprawę warunków atmosferycznych, czy odlot na lotnisko zapasowe (gdziekolwiek ono jest) i to jest fakt niepodważalny, bo tak stanowi prawo lotnicze. A to co się stało poniżej wysokości decyzji, zostaje zagadką. Komisja lakonicznie stwierdziła, że załoga zeszła poniżej warunków minimalnych i samolot spotkał się z brzozą. A czy to było z winy silników, które nie weszły na zakres startowy, czy zbyt długo wchodziły, ale najłatwiej zgonić na nieżyjących bo nie są w stanie się bronić.
            Mówiąc o podejściu, musisz pamiętać, że podejście dzieli się na segmenty podejścia, które w ostatniej fazie lotu po minięciu punktu DA/MDA kończy się lądowaniem, bądź odlotem po nieudanym podejściu.
            A co do samego nawigatora. Z Twoich wypowiedzi wynika, że faceta posadzono na tym stanowisku, bez żadnego przygotowania naziemnego i w powietrzu, czy oby na pewno masz potwierdzone informacje w tej materii, bo ja szczerze wątpię w te rewelacyjne doniesienia, że siedział tam facet bez najmniejszego doświadczenia, który nie znał przyrządów, ich rozmieszczenia, a tym bardziej wykorzystania w prowadzeniu nawigacji.
            • absurdello Re: Re. c.d odpowiedzi 29.11.12, 22:39
              > Moja wypowiedź sprowadza się do jednego stwierdzenia, że bez względu na warunki
              > atmosferyczne panujące na lotnisku docelowym, załoga może zniżyć się do wysoko
              > ści decyzji, gdzie podejmuje decyzję o odejściu na następne zajście, wejście w
              > holding i oczekiwanie na poprawę warunków atmosferycznych, czy odlot na lotnisk
              > o zapasowe (gdziekolwiek ono jest) i to jest fakt niepodważalny, bo tak stanowi
              > prawo lotnicze.

              Wg mnie jednak, w świetle zacytowanych przepisów, nie miała tego prawa robić, bo to oznaczało spory fragment lotu we mgle czyli strefie Niebezpiecznych Zjawisk Pogody czego zabrania wprost paragraf 48.

              Co innego było by gdyby mgła nagle otoczyła lecący samolot ale tu piloci świadomie wlecieli w obszar bardzo złej widoczności wiedząc, że na lotnisku nie ma możliwości lądowania ani nie ma prognozy, że pogoda się może się w szybkim tempie poprawić (tak, że samolot dolatując trafi w obszar wystarczająco dobrej widoczności, by móc lądować).

              Na lotnisku nie były spełnione minima, od dłuższego czasu, nie było prognozy na poprawę, a tu jeszcze wchodzi dodatkowo paragraf 1, p. 11 instrukcji HEAD (przy przewozie VIP-ów) :

              Instrukcja HEAD

              I. Przepisy ogólne.

              §1. Ogólne zasady organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD

              11. Lot statku powietrznego o statusie HEAD nie może być realizowany poniżej warunków minimalnych do startu i lądowania ustalonych dla pilota, statku powietrznego i lotniska.


              Tu piloci dokładnie wiedzieli, że na lotnisku nie ma warunków do lądowania, a jednak wlecieli w jego obszar i jeszcze rozpoczęli podejście do lądowania, a to już było naruszenie tego przepisu.

              > A to co się stało poniżej wysokości decyzji, zostaje zagadką.

              Tu nie ma zagadki, zeszli za nisko, zaczepili o drzewo, rozwalili skrzydło, a reszta, to były skutki, nie dające szansy na nic z powodu małej wysokości lotu, a i pewnie z narastających skutków utraty ciśnienia w uszkodzonych obwodach hydrauliki.

              > A czy to było z winy silników, które nie weszły na zakres startowy, czy zbyt długo
              > wchodziły, ale najłatwiej zgonić na nieżyjących bo nie są w stanie się bronić.

              Ale co tu bronić, skoro komenda "Odchodzimy" padła ok. 40m nad lotniskiem a powinna najdalej na 100m lub wyżej ?
              Do tego jeszcze mimo "Odchodzimy" nie przestawiono od razu silników ręcznie na ciąg startowy, to jak miały nabrać obrotów o czasie ??

              • aw2139 Re: Re. c.d odpowiedzi 30.11.12, 10:56
                Niestety, Twoje argumenty do mnie nie trafiają, zwłaszcza, że RL jest dokumentem, który w swojej wymowie zaprzecza sam sobie, dlatego ważniejszym dokumentem normatywnym jest prawo lotnicze, w zgodzie z którym RL powinien być napisany, a jego zawartość powinna być poszerzona o elementy, które nie występują w lotnictwie cywilnym.
                • absurdello Re: Re. c.d odpowiedzi 30.11.12, 16:25
                  > Niestety, Twoje argumenty do mnie nie trafiają, zwłaszcza, że RL jest dokumentem,
                  > który w swojej wymowie zaprzecza sam sobie,

                  Tym nie mniej był wtedy obowiązującym pilotów aktem prawnym (plus dodatkowo instrukcja HEAD) i piloci mieli go przestrzegać. Wiele naszych aktów prawnych ma wady logiczne ale to nie zwalnia z ich przestrzegania. Oni byli pilotami wojskowymi dlatego obowiązywał ich ten:

                  REGULAMIN LOTÓW LOTNICTWA SIŁ ZBROJNYCH RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ (RL-2006)
                  [/b]

                  wydany przez.

                  [b]MINISTERSTWO OBRONY NARODOWEJ - DOWÓDZTWO SIŁ POWIETRZNYCH
                  WLOP 370/2006

                  plus instrukcja HEAD ze względu na przewóz VIP-ów, a w niej stoi jak byk:

                  II. Zapotrzebowanie na lot i planowanie lotu statku powietrznego o statusie HEAD.

                  §2. Zapotrzebowanie na lot i planowanie lotu.

                  7. Dysponent statku powietrznego realizuje swoje obowiązki zgodnie z postanowieniami Regulaminu Lotów z 2006 roku (nr WLOP 370/2006)

                  Dysponent statku powietrznego (dowódca wylotu):

                  Wyznaczona rozkazem (decyzją) przez dysponenta limitu nalotu osoba, której oddano w dyspozycję wojskowy statek powietrzny i załogę, odpowiedzialna za transportowany stan osobowy oraz ładunek.

                  IV. Zakres obowiązków personelu latającego na statku powietrznym o statusie HEAD.

                  §9. Prawa i obowiązki dowódcy statku powietrznego.

                  2. Dowódca statku powietrznego jest zobowiązany odbywać lot zgodnie z przepisami.

                  Ponosi on odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, a także za bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy.


                  Tak więc przewóz osób, pod działaniem instrukcji HEAD dodatkowo jest przywiązywany do RL2006.

                  > dlatego ważniejszym dokumentem normatywnym jest prawo lotnicze, w zgodzie
                  > z którym RL powinien być napisany, a jego zawartość powinna być poszerzona
                  > o elementy, które nie występują w lotnictwie cywilnym.

                  Ale my nie rozpatrujemy, który dokument ma być z jakim zgodny, tylko treść jakich dokumentów obowiązywała pilotów, a skoro było to RL2006, to w całości a nie wg widzimisię pilotów. Z resztą to wybiórcze widzimisię dało opłakany wynik. Jakby przerwali zniżanie z powodu WM, to by dziś wszyscy żyli a politycy mogli by sobie utyskiwać na rosyjską mglistą złośliwość.

            • absurdello Re: Re. c.d odpowiedzi 30.11.12, 13:50
              > Mówiąc o podejściu, musisz pamiętać, że podejście dzieli się na segmenty podejścia,
              > które w ostatniej fazie lotu po minięciu punktu DA/MDA kończy się lądowaniem, bądź
              > odlotem po nieudanym podejściu.

              Oczywiście, tym nie mniej inna jest sytuacja jeżeli pilot wie, że na lotnisku są warunki do wylądowania i do tego jeszcze lotnisko jest wyposażone we wspomaganie elektroniczne (ILS) zapewniające precyzyjne prowadzenie samolotu po ścieżce a co innego jeżeli pilot wie, że:

              a) lotnisko jest praktycznie wyposażone w NIC (nawet DME tam nie ma, nie mówiąc o ILS)

              b) wszystkie dostępne dla niego w tym czasie informacje mówią, że na lotnisku jest bardzo źle, a warunki są WIELOKROTNIE poniżej minimów (żeby chociaż były blisko wartości granicznych, to co innego ale tam było 3-6 a może więcej razy poniżej MINIMÓW).

              W takiej sytuacji podchodzenie jest zwiększaniem ryzyka i jest W TYM CZASIE bezsensownym marnowaniem paliwa, co w połączeniu z wiedzą kto jest na pokładzie jakoś dobrze nie świadczy o rozsądku zbiorowym załogi.

              Liczenie na to, że w 4 minuty (~ (20km/290km/h)*60minut) jakie mieli do lotniska widoczność nagle z 200m skoczy w okolice 1000m. było tu liczeniem na cud.

              Do tego to nie był mały zwrotny samolocik tylko prawie 80 tonowy kloc, który chociażby z racji tej masy ma spore opóźnienia w reagowaniu. A oni sobie jeszcze zrobili podejście na:

              8:33:14 - na szybkiego

              zamiast po normalnej ścieżce, co wymusiło przyjęcie dużo większej (~2x) prędkości zniżania, a co za tym idzie 2x mniej czasu na wszelkie decyzje i czynności. Niejako sami sobie utrudnili życie, do tego jeszcze w ciężkich warunkach pogodowych.


              > A co do samego nawigatora. Z Twoich wypowiedzi wynika, że faceta posadzono na t
              > ym stanowisku, bez żadnego przygotowania naziemnego i w powietrzu, czy oby na pewno
              > masz potwierdzone informacje w tej materii, bo ja szczerze wątpię w te rewelacyjne
              > doniesienia, że siedział tam facet bez najmniejszego doświadczenia, który nie znał
              > przyrządów, ich rozmieszczenia, a tym bardziej wykorzystania w prowadzeniu nawigacji.

              Proszę jednak przeczytać załącznik nr 1 do raportu polskiego (od strony 57), to oficjalny dokument w końcu.

              Całego doświadczenia na Tu154 miał AŻ 59h, a ostatni raz nawigatorował na Tu154m w styczniu 2010. To, że ktoś ma doświadczenie na busiku, nie oznacza od razu wprawnego jeżdżenia autobusem, a to był przewóz przecież profesjonalny do tego jeszcze najważniejszych osób w Państwie.

              Do tego jeszcze był z łapanki (nawet nie miał przepisowej przerwy między lotami), nie miał czasu na przygotowanie się, bo jeden nawigator miał lecieć do USA, a inny nie miał aktualnej wizy, więc wzięto jego.
    • obraza.uczuc.religijnych Macierewicz powstawiał tam hercerzyków i taki 28.11.12, 08:18
      jest efekt. To kolejny dowód na jego szkodliwość dla Polski i działanie na rzecz ruskich(zuzek).
    • obraza.uczuc.religijnych No i zapomniałeś że w saloniku nr 3 28.11.12, 08:20
      musiał przebywać jeden z pilotów, skoro jego ciało znaleziono obok ciała A. Błasika, a jedyną słuszną prawdą jest to, że A. Błasik nie przebywal w kokpicie.
      • jola161 Re: No i zapomniałeś że w saloniku nr 3 28.11.12, 10:51
        Sądząc po kolejnych ekshumacjach, nie ma powoli pewności, gdzie leżało czyje ciało. Inna sprawa, że z tego, jak leżą ciała na miejscu zdarzenia, niełatwo wnioskować, gdzie dokładnie przebywały osoby na pokładzie samolotu w chwili katastrofy - jest to wręcz rzeczą niemożliwą. Ruch pasażerów, bagaży, wreszcie wraku podczas zderzenia z ziemią nie jest trywialny i nie da się ściśle odtworzyć. Na pewno nie ułatwi tego zadania bałagan, który panował na miejscu tragedii. Więc z tego, gdzie leżały ciała Błasika i pilotów, nie wyciągałabym daleko idących wniosków co do rozmieszczenia tych osób w chwili tragedii. Czy z faktu, że jakieś ciało leżało np. obok podwozia, wnioskujesz, że osoba siedziała na kole pod pokładem?
        • obraza.uczuc.religijnych Re: No i zapomniałeś że w saloniku nr 3 28.11.12, 11:02
          Bagaży? Przecież tam nie było żadnych bagaży, lecieli na jeden dzień.
          A skoro większość załogi leżała w pobliżu kokpitu, to wnioskuję że załoga przebywała w kokpicie.
        • maccard.3 Re: No i zapomniałeś że w saloniku nr 3 28.11.12, 12:58
          jola161 napisała:

          > z tego, jak leżą ciała na miejscu zdarzenia, niełatwo wnio
          > skować, gdzie dokładnie przebywały osoby na pokładzie samolotu w chwili katastr
          > ofy - jest to wręcz rzeczą niemożliwą.

          A lud smoleński to potrafi...
          Z tego, że ciało Błasika leżało obok ciała nawigatora lud smoleński wie z pewnością absolutną, że nawigator przebywał w kokpicie, ale nie było tam Błasika.

          Lud smoleński nie wyjaśnia dlaczego nie mogło być na odwrót.
          • absurdello Właśnie, to jest pytanie ... 28.11.12, 17:47
            co nawigator robił w 3 saloniku i do tego ze swoim fotelem ?

            Może szedł do WC ... ?
    • aw2139 Re: SKW nie wiedziała o przebudowie Tu-154. 28.11.12, 08:53
      A jakie to ma znaczenie w tej sytuacji, skoro samolot jest w wersji pasażerskiej przygotowany do przewozu nawet 180 osób. A poza tym, SKW nie jest od tego, aby zbierać informacje o tym, czy w samolocie złożono jakieś siedzenia w danym locie, czy siedzenie prezydenta, albo innego VIP-a w jego samochodzie oparcie fotela było w pionie, czy rozłożone. SKW ma swoje statutowe obowiązki i wierzę, że je wypełnia.
      • ae911truthorg SKW niczego nie wiedziała 28.11.12, 11:09
        aw2139 napisał:

        > A jakie to ma znaczenie w tej sytuacji, skoro samolot jest w wersji pasażerskie
        > j przygotowany do przewozu nawet 180 osób. A poza tym, SKW nie jest od tego, ab
        > y zbierać informacje o tym, czy w samolocie złożono jakieś siedzenia w danym lo
        > cie, czy siedzenie prezydenta, albo innego VIP-a w jego samochodzie oparcie fot
        > ela było w pionie, czy rozłożone. SKW ma swoje statutowe obowiązki i wierzę, że
        > je wypełnia.


        To może nie mieć żadnego znaczenia. Znaczenie mają procedury, a takie jak mniemam
        powinny istnieć. A co jeżeli przebudowie uległy np przestrzeń pod fotelem prezydenta, czy cokolwiek podobnego ? SKW powinno "z rozdzielnika" lub w wyniku działań własnych otrzymać informację o jakichkolwiek pracach i dokonać oceny ich wpływu na bezpieczeństwo szeroko pojęte. Takiej oceny nie dokonano, jak się wydaje przy "zakłóceniach" pracy GPS
        pod wpływem działania radiostacji ratunkowych (w/g fachowców proste do usunięcia, a zamiast tego wyłączono je łamiąc zasady). SKW nie wiedziała, że w Samarze szlajają się po samolocie dziennikarze, bo nikt nie nadzorował remontu. Zdecydowanie SKW nie wykonywała
        statutowych obowiązków.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: SKW niczego nie wiedziała 28.11.12, 11:34
          No cóż, tak działają dzieła Antka Macierewicza.
          • ae911truthorg Re: SKW niczego nie wiedziała 28.11.12, 11:43
            obraza.uczuc.religijnych napisał:

            > No cóż, tak działają dzieła Antka Macierewicza.

            No cóż, 5 lat PO nic z tym nie zrobiła.
            A może to wina szefa ? Inwigilowanie posłów opozycji to teraz priorytety Noska.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: SKW niczego nie wiedziała 28.11.12, 12:22
              Inwigilowanie posłów opozycji? hehehe kolejne bajdurzenia człowieka roku Gazety Putina Codziennie, Tomasza Kaczmarka. czy ten gość wie że ośmiesza sobą mandat poselski?
              Co PO miała z tym zrobić? Cokolwiek by nie zrobiła to byłoby że obsadza służby swoimi. Już widzę te karykaturalne tytuły i teksty w Gazecie Putina Codziennie.
    • maccard.3 Re: SKW nie wiedziała o przebudowie Tu-154. 28.11.12, 10:01
      A teraz się skup bo będzie sensacja.

      O zamianie stolików na fotele nie powiadomiono również CBŚ, CBA, SWW, ABW, AW, SW, SOK, SG ani nawet Policji.

      To straszny spisek był.
      • obraza.uczuc.religijnych Państwo Tuska znów zawiodło! 28.11.12, 10:03
        Służby powinny przecież inwigilować.
      • ae911truthorg Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 11:59
        maccard.3 napisał:

        > A teraz się skup bo będzie sensacja.
        >
        > O zamianie stolików na fotele nie powiadomiono również CBŚ, CBA, SWW, ABW, AW,
        > SW, SOK, SG ani nawet Policji.
        >
        > To straszny spisek był.

        A teraz skup się - samolot był wojskowy, nie podlega Policji.
        Skup się raz jeszcze, tajny raport Millera (i komentarz), zabroniony dla sługusków donka:


        - z kolei na stronie 35 raportu komisji Millera znajduję się następujące wyjaśnienie:


        1.6.5. Załadowanie samolotu

        "W dniu 6.04.2010 r. personel 36 splt wykonał zmianę certyfikowanej konfiguracji kabiny pasażerskiej poprzez przebudowę trzeciego salonu z 8 na 18 miejsc. Zmiany nie uzgadniano z producentem samolotu. Po wykonaniu tej zmiany samolot był skonfigurowany w wariancie 100 miejsc pasażerskich. Taka konfiguracja samolotu była niezgodna z „Тy-154М. Рyкoвoдcтвo пo летнoй экcплyaтaции. Книгa первaя”, rozdz. „2. Общие экcплyaтaциoнные oгрaничения”, podrozdz. „2.4. Мaкcимaльнoе кoличеcтвo людей нa бoртy”, str. 2.9. (Июль 25/90), tab. 2.4.1. Zmienionej konfiguracji kabiny pasażerskiej nie uwzględniał dokument „Сaмoлет Тy-154М. Рyкoвoдcтвo пo зaгрyзке и центрoвке. Дoпoлнение к рyкoвoдcтвy пo зaгрyзке и центрoвке caмoлетoв Тy-154М бoрт. (зaв.) № № 101 (90А837) и 102 (90А862) Спецoтрядa Пoльcкoй реcпyблики в вaриaнтaх кoмпoнoвoк »Сaлoн« нa 90 и 89 пaccaжирcких меcт” zarejestrowany w 36 splt w RWD nr 88/10 oraz arkusz załadowania samolotu. W tej konfiguracji samolot wykonywał loty 7, 8 i 10.04.2010 r."

        - na stronie 37 polskich uwag do raportu MAK znajduje się chyba najciekawszy wpis na ten temat:

        "Obsługę F-B wykonano 06.04.2010 r. (rozpoczęto 02.04.2010, zakończono 06.04.2010). (...) Prace w ramach obsługi B zakończono wykonaniem pozostałych 8 (ośmiu) zadań w dn. 06.04.2010 r. o godz. 13.30. Zaktualizowano także bazy danych w urządzeniach KLN89B oraz UNS1D oraz wykonano wymagane testy (sprawdzenie szczelności w instalacjach silników)."

        NA TEMAT PRZERÓBKI SALONKI NR 3 NIE MA ANI SŁOWA, choć nie można wykluczyć, że wchodziła w zakres wykonywanych w dniach 2 - 6 kwietnia 2010 r. działań, ale z jakichś względów nie została osobno wymieniona.
        • obraza.uczuc.religijnych Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 12:23
          Czyli już mamy dowód na wybuchy wielopunktowe.
          • ae911truthorg Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 12:46
            obraza.uczuc.religijnych napisał:

            > Czyli już mamy dowód na wybuchy wielopunktowe.


            Haha.....świetny żart. Jakiś ty mądry i dowcipny.
            Trudno ci się uwolnić od sowieckiego wychowania.
            Mamy, wicie rozumicie.
            Ile was jest w końcu ?
            Piszesz za siebie i caluna jednocześnie, czy jeszcze kogoś, społeczność jakąś, komórkę ?
            Wątek jest o kolejnym "niedopatrzeniu" państwa donków, które zdało egzamin.
            • obraza.uczuc.religijnych Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 13:01
              Wątek jest o harcerzykach Macierewicza, czego nie stworzy ten facet to spieprzy.
              A ty piszesz za siebie czy za całą ruską agenturę w Polsce, Krzysiu?
              • ae911truthorg Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 13:23
                obraza.uczuc.religijnych napisał:

                > Wątek jest o harcerzykach Macierewicza, czego nie stworzy ten facet to spieprzy
                > .
                > A ty piszesz za siebie czy za całą ruską agenturę w Polsce, Krzysiu?

                Nie zrozumiałeś Wańka, teraz rządzi PO, przeczytaj jakąś gazetę .
                Premierem Jest Tusk o imieniu Donald, nie ma nic wspólnego z Miki, ale jak sam mówi ponosi odpowiedzialność za wiele rzeczy.
                Jak widać poniósł odpoiwedzialność ciort wie gdzie i nikomu nie pokazuje.
                Z agentów ruskich znam tylko ciebie.
                Rozumiecie ? Ile was tam by nie było.
                • obraza.uczuc.religijnych Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 13:45
                  Jak ty Krzysiu ruski agencie, możesz nie znać swoich kumpli ruskich agentów? nie zaprzeczaj już bo i tak ci nikt nie uwierzy ze względu na twoją pasożytniczą, antypolską działalność.
                  Odpowiedzialność ponosi twórca tej służby, który powstawiał tam harcerzyków i ruskich agentów tobie podobnych.
        • maccard.3 Re: Miller ocenia procedurę. 28.11.12, 12:55
          Oczywiście nie zrozumiałeś. Trudno, przecież to nie mój problem.
    • zuzkazuzka111 Re: SKW nie wiedziała o przebudowie Tu-154. 29.11.12, 14:47
      Taka rzecz mi przyszła do głowy...
      Ten wpis o krzesełkach wyglądał jak dopisany już po innych zdarzeniach.
      Może to jest forma zaciemnienia obrazu.
      Bo tam jednak trafił po prostu jakiś pocisk. A krzesełka służą odwróceniu uwagi..

      Dobrze by było, gdyby jakiś szanowny poseł po prostu spytał o te krzesełka. W formie zapytania poselskiego. Chyba zostały jakieś faktury, czy inne dokumenty w archiwum po likwidacji jednostki związane z tymi krzesełkami.
      Może należy znaleźć osoby, które tę pracę wykonały.
      • obraza.uczuc.religijnych Re: SKW nie wiedziała o przebudowie Tu-154. 29.11.12, 14:59
        Przebudowali żeby pocisk trafił Tuska.
    • snajper55 A czy SKW wiedziała o zmianie umeblowania 30.11.12, 13:03
      w Kaczym domku na Helu?

      S.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja