jot-es49
29.11.12, 05:30
Postawiłeś mi w jednym z postów zarzut, iż odniosłem się nie do tego fragmentu zeznań Musia. A zatem spełniając twoje życzenie odniosę się do tego właściwego fragmentu.
Na początek przyjmijmy kilka założeń (w sposób oczywisty wynikających z twoich wątków i postów):
1. A więc po pierwsze - jesteś, jak sam piszesz wielokrotnie, inżynierem - podawana przez ciebie uczelnia należy do zupełnie przyzwoitych co pozwala na przyjęcie założenia, że posiadasz całkiem przyzwoity zasób wiedzy, przybliżony, również wynikający z twoich wpisów czas pracy w zawodzie daje podstawy do rozszerzenia przyjętego założenia o nabyte doświadczenie. Reasumując jesteś przyzwoicie wykształconym inżynierem z zupełnie przyzwoitym doświadczeniem.
2. Przyjmujemy drugie założenie - załoga zarówno Jaka jak i Tupolewa była również zupełnie przyzwoicie wykształcona (skoro została przyjęta do elitarnej w końcu jednostki) i posiadała w sumie nienajgorsze doświadczenie.
Mając te dwa, sądzę, zupełnie uczciwe założenia, przejdźmy do uznanego przez ciebie za prawdziwy fakt, zeznania Musia tylko i wyłącznie w kwestii owych 50 m. Warto jednak w tym miejscu dodać, że sam Muś przyznał, że nie za bardzo zrozumiał wymianę zdań pomiędzy załogą Iła i wieżą, ponieważ prowadzona była ona w języku rosyjskim. No ale aby nie gmatwać sytuacji niech to pozostanie na uboczu. Tak więc Muś zeznał, że wieża zezwoliła na zejście do 50 m ("...ja słyszałem „50”. Tak mówiłem kolegom tuż po katastrofie i nadal tak twierdzę. Pamiętam też, że Ił również dostał od kontrolera komendę „50 metrów i być gotowym do odejścia”. Podczas pierwszego i drugiego podejścia.").
Teraz przypomnijmy co mówią przepisy lotnicze dla załóg samolotów odnośnie tzw. wysokości decyzyjnej czyli najwyższej dopuszczalnej z trzech: załogi, lotniska i samolotu - najwyższej - nie średniej, nie najniższej i nie żadnej innej. Przypomnijmy również, że ostateczna decyzja należy tylko i wyłącznie do kapitana.
Przyjęliśmy założenie o przyzwoitym wyszkoleniu załóg i dostatecznym doświadczeniu a to oznacza, że wieża mogła nawet powiedzieć o 10 m a i tak kapitan musiał podjąć decyzję zgodnie z obowiązującymi przepisami czyli, że nikt i nic nie mogło mu w tym przeszkodzić, nikt nie mógł mu niczego nakazać nie mówiąc już o tym, że Muś mówił nie o rozkazie a o sugestii raczej.
Teraz przejdę do ciebie i zadam ci jedno jedyne pytanie. Co w inżynierii budowlanej czy konstrukcyjnej jest taką "wysokością decyzyjną"? Chyba zgodzisz się, że jest to tzw. współczynnik bezpieczeństwa. Prezyjmuje się go dla różnych konstrukcji w róznych wielkościach np. dla wiezowców wynosi on okło 1,5 ale już dla mostów około 1,7. Wymyślony on został ze względu na niemożliwe do przewidzenia warunki eksploatacji, zmęczenie materiałów, wpływ czynników zewnętrznych w tym i pogodowych (mrozy, śniegi, silne wiatry...). Zostańmy więc dla przykładu przy tych mostach. Przyjmijmy, że doskonały twój klient złecił ci projekt mostu. Ale postawił warunki. Musi być tani, solidny, długowieczny a na realizację masz bardzo ściśle określony czas. Normalka w naszej codzienności. Możesz i owszem odpowiedzieć klientowi, że nie można jednocześnie wypełnić tych jego żądań. Pewnie, że możesz! Ryzykujesz jednak utratą zlecenia. Zabierasz się więc żwawo do dzieła i tylko jeden problem pojawia się na twojej drodze do sukcesu. Otóż tanie materiały nijak nie wpisują się we współczynnik bezpieczeństwa. Licząc na wyrozumiałość klienta wyjaśniasz mu całą sytuację. I tu nagle ściana! Jego propozycja jest przyjąć niższy, a nawet dużo niższy współczynnik bezpieczeństwa - 0,8 - co oznacza, że nośność tego mostu, zamiast zakładanych 25 ton w rzeczywistości wyniesie 20 ton.
Czy zatem mając tego świadomość popartą zdobytym doświadczeniem - własnym podpisem potwierdzisz, że twój zaprojektowany w ten sposób most wytrzyma 25 ton?
Nie sądzę! Tego nawet zwykły technik budowlany by nie uczynił!
Dlaczego zatem obrażasz inteligencję, wykształcenie i doświadczenie załóg stwierdzeniem, że wysłuchali sugestii wieży i dokładnie wykonali to co im zasugerowano?
No więc jak? Podejmiesz się teraz polemiki odnośnie logicznego myślenia? Czy dalej będziesz uważał, że to co napisałem nie trzyma się kupy i jest tylko sowiecką propagandą skierowaną przeci Polsce i Polakom?
Jeśli ustosunkujesz się do powyższego, przejdziemy do następnych zagadnień - bez ubliżania w jakiejkolwiek formie. Dopuszczam złośliwości byle merytoryczne!