tatarek48
07.12.12, 17:55
Długo wytrzymywałem z odniesieniem się do śladów trotylu na elementach wraku, ale wczorajsza konferencja PW spowodowała, że nie mogę dłużej zdzierżyć. Jestem absolwentem Wydziału Mechanicznego, Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej i zabieram głos jako specjalista. Zastanawiam się, kto podsunął prokuraturze pomysł zbadania wraku pod kątem materiałów wybuchowych. Przecież obecność trotylu ( poprzednio dodatkowo nitrogliceryny) świadczy o braku eksplozji. Produktami eksplozji TNT są tlenki azotu, tlenki węgla i para wodna, nie da się ich stwierdzić, bo stanowią elementy naturalnej atmosfery. Obecność śladów trotylu na elementach samolotu świadczy raczej o braku eksplozji, a więc chyba temu ma służyć to badanie. Wygląda na to, że prokuratorzy "wpuścili się w maliny" chcąc za wszelka cenę udowodnić swoją rzetelność przy badaniu katastrofy. Nie jestem ekspertem od wybuchów na pokładzie samolotu, ale wydaję mi się, że można go stwierdzić po gwałtownym wzroście ciśnienia w kabinie i odgłosie detonacji rejestrowanych przez "czarną skrzynkę". Nie wiem czy mój głos sie przebije do opinii publicznej, ale służę swoją wiedzą w przypadku gdyby trotyl dalej świadczył o zamachu.
Z poważaniem
Krzysztof Tatarczuk