Główną przyczyna katastrofy było złamanie

23.01.13, 08:29
wszelkich zasad tzn.schodzenie ponizej 100m na które to mieli pozwoleńswo i z uporem maniaka wypatrywanie ziemi do momentu pieprznięcia w Brzozę!
Pozostaje pytanie dlaczego tak postępowali?
I tu jest odpowiedż:
1.www.fakt.pl/Akta-smolenskie-Szefie-prezydent-doprowadzi-do-tragedii-,artykuly,188522,1.html
2.orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
3,Incydent z Tbilisi.
4.Telefon po radę do brata

Z tego wynika, ze główny winowajca nie zyje!
    • godz-0800 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 08:33
      wszelkich zasad tzn.schodzenie ponizej 100m


      Jakich zasad przy schodzeniu poniżej 100m?
      Wymień je.
      • zapijaczony_ryj Proszę bardzo 23.01.13, 08:50
        godz-0800 napisał:

        > wszelkich zasad tzn.schodzenie ponizej 100m
        >
        >
        > Jakich zasad przy schodzeniu poniżej 100m?
        > Wymień je.

        zejście na 90m
        80m
        70m
        60m
        50m
        40m
        30m

        doprecyzować, czy już zrozumiałeś?
        • godz-0800 Re: Proszę bardzo 23.01.13, 09:01
          Poniżej wysokości 100 m nie ma żadnych zasad.
          Wysokość 100 m jest tzw. wysokością decyzyjną, czyli przy zejściu na tę wysokość pilot samolotu musi odejść na drugi krą jeżeli nie widać ziemi.
          Z tego co zostało zarejestrowane w kabinie pilotów,to pierwszy pilot na wysokości 100m wydał komendę "odchodzimy na drugi krąg".
          Co do tego odliczania nie wypowiadam się.
          Nie wiem dlaczego pilot wydał decyzję,odchodzimy a samolot schodził w dół.
          Nie sądzę,że to byli samobójcy.


          • zapijaczony_ryj Re: Proszę bardzo 23.01.13, 09:04
            godz-0800 napisał:
            > Nie wiem dlaczego pilot wydał decyzję,odchodzimy a samolot schodził w dół.
            > Nie sądzę,że to byli samobójcy.
            >
            >
            znaczy zapis rozmów z kokpitu sfałszowany:



            2 pilot__ 100 metrów
            Nawigator 100
            PULL UP, PULL UP
            PULL UP, PULL UP
            TERRAIN AHEAD, TERRAIN AHEAD
            Nawigator 100
            2pilot W normie
            Nawigator 90
            PULL UP, PULL UP
            Nawigator 80
            2pilot Odchodzimy
            RW-5 Sygnał alarmu wysokości RW-5
            PULL UP, PULL UP
            Nawigator 60
            Nawigator 50
            Kontroler Horyzont 101
            Nawigator 40
            PULL UP, PULL UP
            Nawigator 30
            Kontroler Kontrola wysokości, horyzont
            Nawigator 20aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
            Sygnał dźwiękowy rzucenia kart i wzięcia za stery
            PULL UP, PULL UP
            PULL UP, PULL UP
            Odgłos zderzenia z drzewami
            2pilot__Koorwa mać!
            PULL UP, PULL ..
            Kontroler Odejście na drugi krąg!
            Nieznany aaa koorwaaaaaaaa
          • wujcio44 Re: Proszę bardzo 23.01.13, 15:22
            godz-0800 napisał:

            > Nie wiem dlaczego pilot wydał decyzję,odchodzimy a samolot schodził w dół.

            Bo ten samolot głuchy był.
          • absurdello Nie wydano komendy na 100m ciśnieniowych !!! 25.01.13, 12:48
            Dla 100m podstawowa procedura jest taka (wysokości ciśnieniowe):

            1) 130m - nawigator mówi "Decyzja" przypominając pilotom, że wlatują w 30m pas decyzyjny

            2) W przedziale 130m do 100m dowódca musi wydać jedną z komend: "Odchodzimy" lub "Lądujemy"

            Jeżeli powiedział "Odchodzimy", to natychmiast rozpoczyna odejście i jako pierwsze przestawia silniki na ciąg startowy, bo one potrzebują pewnego czasu na osiągnięcie ciągu startowego.

            3) Jeżeli samolot zniżając się przekracza w dół wysokość 100m, to nawigator ma powiedzieć "Wysokość decyzyjna"

            4) Jeżeli do wysokości decyzyjnej (100m CIŚNIENIOWE) dowódca nie wydał żadnej z powyższych komend, to 2 pilot bezwarunkowo wydaje komendę "Odchodzimy" i sam bezzwłocznie rozpoczyna manewr odejścia, przestawiając silniki na ciąg startowy, a następnie operuje sterem wysokości dla wyhamowania opadania i przejścia na wznoszenia.

            5) Niezależnie od tego, który pilot rozpoczął manewr, to mechanik potwierdza przestawienie silników na ciąg startowy słowami "Silniki na startowym. Automat ciągu wyłączony"

            6) W przypadku używania funkcji automatycznego odejścia wbudowanej w autopilocie (używane tylko na lotniskach z systemem ILS) mechanik ma dodatkowo obowiązek obserwować czy po naciśnięciu przycisku UCHOD (Odejście) automat ciągu przestawił dźwignie silników do pozycji startowej, jeżeli NIE, to ma obowiązek je dopchnąć ręcznie i zameldować jak w punkcie 5.

            7) Decyzja o odejściu jest decyzją dowódcy i podejmuje ją bez czekania na polecenie z ziemi.

            8) Drugi pilot nie potwierdza komendy dowódcy, bo jeżeli, to on ją wydał, to i on realizuje odejście.

            9) Dowódca nie czeka z rozpoczęciem manewru na potwierdzenie od drugiego pilota.

            A co mamy w zapisach:

            Dla wyjaśnienia TAWS mierzy dwie prędkości ruchu pionowego:

            SINK RATE - prędkość ruchu względem powietrza, przeliczana ze zmian ciśnienia

            CLOSURE RATE - prędkość zbliżania do ziemi, przeliczana ze zmian wysokości radarowej,
            na podstawie odczytów radiowysokościomierza.

            Ten drugi pomiar uwzględnia także podnoszenie lub opadanie terenu POD samolotem.

            Jeżeli na zniżaniu CLOSURE RATE jest MNIEJSZE niż SINK RATE, to znaczy, że teren pod samolotem się PODNOSI.

            Jeżeli na zniżaniu CLOSURE RATE jest MNIEJSZE niż SINK RATE, to znaczy, że teren pod samolotem się OPADA.

            Jeżeli na zniżaniu CLOSURE RATE jest w przybliżeniu równe SINK RATE, to teren pod
            samolotem jest RÓWNY.

            Niestety dla pilotów, producent TAWS-a nie wpadł na pomysł by POKAZYWAĆ pilotom OBIE TE WARTOŚCI NA EKRANIE MONITORA.

            Wariometry (mierząc prędkość pionową) pokazywały tylko wartość SINK RATE, która nic nie mówi o tym jak się zachowuje teren pod samolotem.

            10:40:37,1___Nawigator___150
            10:40:38,7 ___Kontroler_______2 na kursie i ścieżce

            10:40:39,4 ___TAWS_36 Terrain Ahead, Terrain Ahead, Pull Up, Pull Up
            ;
            ; Urządzenie zanotowało tu następujące parametry lotu
            ; Odległość od progu: 2481m (w postaci współrzędnych geograficznych)
            ; Wysokość barometryczna: 284m wg ciśnienia 1013hPa czyli 114m względem progu pasa
            ; Wysokosć radiowa: 130m
            ; Prędkość opadania samolotu (SINK RATE): -7.7m/s
            ; Prędkość zbliżania do ziemi (CLOSURE RATE): -8,16m/s (TEREN PODNOSI SIĘ POD SAMOL)
            ; Prędkość pozioma względem terenu: 289km/h
            ;
            10:40:41,3__2pilot_______100 metrów <- tu odczytano prawidłową wysokość decyzyjną.

            10:40:42,6__Nawigator___100 <- to jest CHWILOWA odległość od terenu POD samolotem

            10:40:46,6 ____TAWS_37 Terrain Ahead, Terrain Ahead, Pull Up, Pull Up
            ;
            ; Urządzenie zanotowało tu następujące parametry lotu
            ; Odległość od progu: 1931m (w postaci współrzędnych geograficznych)
            ; Wysokość ciśnieniowa: 229m wg ciśnienia 1013hPa czyli 59m względem progu pasa
            ; Wysokosć radiowa: 99m
            ; Prędkość opadania samolotu (SINK RATE): -7.7m/s
            ; Prędkość zbliż. do ziemi (CLOSURE RATE): +0,95 (TEREN OPADA POD SAMOLOTEM)
            ; Prędkość pozioma względem terenu: 286,6km/h
            ;

            10:40:48,7 __Nawigator__100 <
        • 1normalnyczlo.w.i.e.k Aż dziw, że co milimetr nie podałeś :))) 21.03.13, 00:28
          zapijaczony_ryj napisał: Proszę bardzo
          zejście na 90m
          > 80m
          > 70m
          > 60m
          > 50m
          > 40m
          > 30m

          ---> Byłby wtedy argument nie do odrzucenia ... :)))
          Doprecyzować, czy już zrozumiałeś?
          • zapijaczony_ryj Re: Aż dziw, że co milimetr nie podałeś :))) 05.04.13, 15:35
            1normalnyczlo.w.i.e.k napisał:

            > zapijaczony_ryj napisał: Proszę bardzo
            > zejście na 90m
            > > 80m
            > > 70m
            > > 60m
            > > 50m
            > > 40m
            > > 30m
            >
            > ---> Byłby wtedy argument nie do odrzucenia ... :)))
            > Doprecyzować, czy już zrozumiałeś?
            >

            Bo tu milimetry nie maja znaczenia.
            W stolarstwie podaje się wymiary z dokładnościa do mm, w ślusarstwie do setnych milimetra, a w lotnictwie wysokość w metrach.
    • wanda43 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 08:54
      Rzygam juz tym tematem, ale Protasiuk mial uprawnienia do zejscia only do 120, a i tak nie ważne. Czyli calkiem nie wolno mu bylo leciec. Ten, kto wydal polecenie aby lecial jest winien calej reszty nieszczesc.
      • zapijaczony_ryj Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 09:01
        wanda43 napisała:

        > Rzygam juz tym tematem, ale Protasiuk mial uprawnienia do zejscia only do 120,
        > a i tak nie ważne. Czyli calkiem nie wolno mu bylo leciec. Ten, kto wydal polec
        > enie aby lecial jest winien calej reszty nieszczesc.

        Też nie zyje!
        A na dodatek zameldował prezydentowi gotowość do lotu, co było nieprawdą!
    • cookies9 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 09:18
      pan_ryj_zapijaczony_banow_26 napisał:

      4.Telefon po radę do brata

      Z tego wynika, ze główny winowajca nie zyje!

      Z tego wynika,że współwinowajca zyje...
      • zapijaczony_ryj Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 09:21
        cookies9 napisała:

        > pan_ryj_zapijaczony_banow_26 napisał:
        >
        > 4.Telefon po radę do brata
        >
        > Z tego wynika, ze główny winowajca nie zyje!
        >
        > Z tego wynika,że współwinowajca zyje...

        DOKŁADNIE!
    • adalberto3 "Jakos to bedzie" to glowna zasada donaldziego 23.01.13, 09:19
      ... rzadu i skutki tego widoczne.
      • zapijaczony_ryj Re: "Jakos to bedzie" to glowna zasada donaldzieg 23.01.13, 09:23
        adalberto3 napisał:

        > ... rzadu i skutki tego widoczne.

        Donaldzi rząd, czy kancelaria prezydenta organizowała tę wycieczkę?
        I co za idiota wpakował na pokład jednego samolotu az tylu dowódców sił zbrojnych?
        Niech zgadnę, bracia obadwa tak zrobili!
        • adalberto3 Re: "Jakos to bedzie" to glowna zasada .... 23.01.13, 13:06
          Sluzby specjalne sprawnie dzialajacego panstwa sa odpowiedzialne, by do takich sytuacji, jak smolenska, nie dochodzilo. Podlegaja rzadowi i to rzad jest odpowiedzialny za to, co sie stalo.
          A przyslowiowe mleko sie rozlalo i teraz wypada tylko wyciszac rozne reakcje.
          A jaka moze byc reakcja, gdyby okazalo sie, ze na pokladzie prezydenckiego samolotu byl wybuch ? Na to pytanie trudno odpowiedziec nawet jego zwolennikom.
          • zapijaczony_ryj Jak sobie wyobrażasz, ze rząd skreśła panuprezyden 27.01.13, 13:07
            adalberto3 napisał:

            > Sluzby specjalne sprawnie dzialajacego panstwa sa odpowiedzialne, by do takich
            > sytuacji, jak smolenska, nie dochodzilo. Podlegaja rzadowi i to rzad jest odpow
            > iedzialny za to, co sie stalo.
            > A przyslowiowe mleko sie rozlalo i teraz wypada tylko wyciszac rozne reakcje.
            > A jaka moze byc reakcja, gdyby okazalo sie, ze na pokladzie prezydenckiego samo
            > lotu byl wybuch ? Na to pytanie trudno odpowiedziec nawet jego zwolennikom.

            tu z listy zaproszonych gosci pary generałów?
            Albo odmawia dania samolotu?
            Wiesz jaki rozpisdziel by zrobili dwa małe pieniacze?
      • wujcio44 "Jakos to bedzie" to glowna zasada donaldzieg 23.01.13, 15:26
        > ... rzadu i skutki tego widoczne.

        adalberto3 napisał

        To święta prawda! Donaldzi rząd nie umie nawet odejść samolotem prezydenta na 100 metrach na drugi krąg.
        • zapijaczony_ryj Re: "Jakos to bedzie" to glowna zasada donaldzieg 29.01.13, 10:45
          wujcio44 napisał:

          > > ... rzadu i skutki tego widoczne.
          >
          > adalberto3 napisał
          >
          > To święta prawda! Donaldzi rząd nie umie nawet odejść samolotem prezydenta na 1
          > 00 metrach na drugi krąg.

          Znaczy wina Tuska
    • rzewuski1 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 23.01.13, 13:13
      Piloci łamali przepisy i regulaminy w obecności swojego szefa , dowódcy sił lotniczych Błasika
      i wszystko jasne.
      • zapijaczony_ryj Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 10.02.13, 16:25
        rzewuski1 napisał:

        > Piloci łamali przepisy i regulaminy w obecności swojego szefa , dowódcy sił lot
        > niczych Błasika
        > i wszystko jasne.

        To akurat nie ma tu żadnego znaczenia. ZEszli po nizej wysokozji dezcyzji (100m) i to był koniec tego szaleństwa
        • abmiros Tytul idioty roku 18.03.13, 16:50
          zostal przez narody bez slow przyznany tym co zademlonstrowali umiejetnosci polityczne, organizacyjne i lotnicze, ktore doprowadzily do katastrofy w Smolensku.
          • zapijaczony_ryj Re: Tytul idioty roku 26.03.13, 09:59
            abmiros napisał:

            > zostal przez narody bez slow przyznany tym co zademlonstrowali umiejetnosci pol
            > ityczne, organizacyjne i lotnicze, ktore doprowadzily do katastrofy w Smolensku
            > .
            W zyciu nie słyszałem takich bredni!
            Umiejętnosci polityczne, organizacyjne i lotnicze- doprowadzaja do katastrofy!!!!
      • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 26.03.13, 11:28
        rzewuski1 napisał:

        > Piloci łamali przepisy i regulaminy w obecności swojego szefa , dowódcy sił lot
        > niczych Błasika
        > i wszystko jasne.

        Bardzo ciekawa teoria, ale obawiam się, że jesteś w błędzie. Moim zdaniem gdyby ich szef tam był, to jako podwładni zrobiliby wszystko, aby lot wykonać "książkowo" - co stoi w sprzeczności z ogólnie kreowanymi teoriami przez komisje. Dodatkowo te same komisje nie zajęły się krytycznym czasem w którym samolot stracił wysokość poniżej 100m, ale obszernie omawia niby spotkanie z pancerną brzozą. A może główną przyczyną katastrofy był zakłócony przepływ powietrza od odbiorników do urządzeń pokładowych, a może awaria techniczna?
        Tylko kto zbadał wrak, bo komisja tego nie zrobiła, a jedynie w swoim raporcie zawarła informacje przekazane im przez rosjan.
        • aspirex Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 26.03.13, 12:59
          aw2139 napisał:
          "> A może główną przyczyną katastrofy był zakłócony przepływ powietrza od odbiorn
          > ików do urządzeń pokładowych, a może awaria techniczna?"

          A co konkretnie masz na myśli?
          • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 26.03.13, 14:25
            To, że wraku nie zbadano i nie można uznać, że samolot był w 100% sprawny jedynie na podstawie odczytu czarnych skrzynek.
            • aspirex Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 14:46
              aw2139 napisał:

              > To, że wraku nie zbadano i nie można uznać, że samolot był w 100% sprawny jedyn
              > ie na podstawie odczytu czarnych skrzynek.

              Jeżeli samolot leci ponad dwie godziny, wykonuje wszystkie potrzebne manewry i nikt z czteroosobowej załogi nie zgłasza do Warszawy problemów, zapisy w czarnych skrzynkach nie zawierają alarmów, to co jeszcze chciałbyś badać?
              Po informacji z wieży "nie ma warunków do lądowania" pilot przekazał tę informację prezydentowi za pośrednictwem dyr. Kazany. Prezydent powinien był szybko zdecydować: powrót do Warszawy czy jakieś lotnisko zastępcze. Ale prezydent nie podejmował decyzji, więc pilot bardzo chciał nie rozczarować prezydenta i usiłował lądować wbrew zdrowemu rozsądkowi. Nie zwracał uwagi na to, że prędkość opadania była dwa razy większa niż dopuszczalna. Możliwe, że starał się zejść na 10 - 20 metrów, żeby potem móc powiedzieć: Starałem się, ale naprawdę niczego nie było widać.
              Do tego nawigator pomylił wysokościomierze i zapomniał o jarze.
              • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 15:21
                Mówisz tak, jakby sytuacje awaryjne były czymś co spotyka samoloty tylko w wyznaczonych fazach lotu, ale tak nie jest. Są sytuacje, że następuje nienormalna praca przyrządów, czy systemów samolotu z powodu jakiejś anomalii i po krótkim czasie wszystko wraca do normy. Takim przykładem mogłaby być awaria wskazań przyrządów barometrycznych, czy podgrzewacza paliwa, który zamarzł i doszło do nienaturalnej pracy silników, albo zawór hydrauliczny, który zadziałał raz odwrotnie i doszło do katastrofy. Więc sam odczyt czarnych skrzynek nie wniesie nic. Jedyne co można zarzucić załodze to fakt, że zdecydowali się zniżyć do wysokości decyzji (co wcale nie jest błędem, nawet gdy na lotnisku panują warunki poniżej minimalnych) zamiast podjąć decyzję o odejściu na lotnisko zapasowe, bądź wrócić do Warszawy i postawić prezydenta przed faktem dokonanym.
                Nie wiemy co widziała załoga, więc zarzut, że zniżała się 2x szybciej niż powinna jest jedynie wskazaniem, że coś się mogło stać, co przeoczyła komisja, albo nie chciała nad tym problemem się dłużej zatrzymywać, bo mniej pracy mieli z faktem postawienia zarzutów nieżyjącej załodze, która nie może się bronić niż z rzetelnym wyjaśnieniem przyczyn katastrofy. A później słyszymy złote myśli ludzi odpowiedzialnych za zbadanie tej tragedii typu: "jak uderzyło to musiało odpaść", albo rodzynek "z kontekstu sytuacyjnego wynika, że był tam generał", lub "z kontekstu sytuacyjnego wynika, że było tam dwóch generałów" - kiedy ten absurd się skończy, bo za chwilę usłyszymy, że było tam 10 dodatkowych osób!
                Co do jaru, to załoga wiedziała o nim, a nawigator zgodnie z instrukcją robił to co do niego należało odczytując wysokość z RW, więc niczego nie pomylił.
                • aspirex Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 16:15
                  aw2139 napisał:
                  ">Jedyne co można zarzucić załodze to fakt, że zdecydowali się zniżyć do wysokości
                  > decyzji (co wcale nie jest błędem, nawet gdy na lotnisku panują warunki poniżej
                  > minimalnych) zamiast podjąć decyzję o odejściu na lotnisko zapasowe, bądź wrócić do Warszawy i postawić prezydenta przed faktem dokonanym. "
                  Kontroler powiedział: "Nie ma warunków do lądowania". Po takiej informacji pilot powinien był natychmiast przerwać podchodzenie, a zamiast tego zszedł PONIŻEJ wysokości, na którą pozwalały mu jego własne uprawnienia oraz parametry dopuszczalne dla lotniska decyzyjnej i to właśnie był błąd, że już nie mówię o odpowiedzialności kapitana samolotu za bezpieczeństwo pasażerów.

                  "> Nie wiemy co widziała załoga, więc zarzut, że zniżała się 2x szybciej niż powinna jest jedynie wskazaniem, że coś się mogło stać, co przeoczyła komisja,"
                  Załoga widziała mgłę, więc niczego nie widziała. Nawigator czytał głośno i wyraźnie, a stało się to, że pilot zignorował fakt, że prędkość schodzenia była 2 x większa od dopuszczalnej.

                  "A później słyszymy złote myśli ludzi odpowiedzialnych za zbadanie tej tragedii typu: "jak uderzyło to musiało odpaść",
                  Mam dla ciebie sugestię: zrób eksperyment. Przejdź się na lotnisko i poproś pilota, niech pozwoli ci z rozmachu uderzyć kijem do baseballa w krawędź natarcia skrzydła największego samolotu, jaki znajdziesz. Największa średnica takiego kija to 70 milimetrów, więc na pewno ma mniejszą wytrzymałość od żywego drzewa o średnicy około 40 centymetrów. Jak się dobrze zamachniesz, to może uzyskasz prędkość kija rzędu 50 km/h, więc ponad 5 razy mniejszą niż w katastrofie. Jeżeli znajdziesz takiego pilota, uderzysz, a skrzydło będzie nietknięte, to stawiam dużą butlę dobrego napoju.

                  "albo rodzynek "z kontekstu sytuacyjnego wynika, że był tam generał", lub "z kontekstu sytuacyjnego wynika, że było tam dwóch generałów" - kiedy ten absurd > się skończy, bo za chwilę usłyszymy, że było tam 10 dodatkowych osób!"
                  A kto i dlaczego powiedział: "Uwaga, generał" albo "Uwaga, generałowie"?

                  "Co do jaru, to załoga wiedziała o nim, a nawigator zgodnie z instrukcją robił to co do niego należało odczytując wysokość z RW, więc niczego nie pomylił."
                  Jesteś pilotem? Jeżeli jesteś, to wytłumacz mi, dlaczego pilot - nie widząc terenu, bo lecieli we mgle - pozwolił na odczyt z RW w sytuacji, gdy jar ma zmienną głębokość aż do około 60 metrów. Pilot musiał w głowie przeliczać wysokość uwzględniając głębokość jaru w miejscu, nad którym akurat przelatywał z prędkością poziomą około 80 m/s. Każde takie przeliczenie było spóźnione. Wystarczyło odczytywać wysokość z RB, aby wiedzieć, jak wysoko nad poziomem lotniska się znajdywali. Ja nie rozumiem, dlaczego polegali na RW, ale nie jestem pilotem. Jeżeli nie jesteś pilotem, to też spróbuj mi wytłumaczyć, dlaczego.

                  I polecam film "Lot" (Flight) z Denzelem Washingtonem, jeszcze powinien być w kinach. Jest tam scena, że samolot ścina końcówką prawego skrzydła drewnianą wieżę kościelną. Wieża się rozlatuje, a skrzydło - nietknięte. Masz dowód, że uderzyło, ale NIE odpadło. Jedyny problem, że to jest animacja komputerowa, a nie nagranie na żywo z udziałem prawdziwego samolotu z aluminiowej blachy i prawdziwej drewnianej wieży. Jak już obejrzysz, to zastanów się, dlaczego animacja.
                  • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 28.03.13, 08:24
                    aspirex napisał:


                    > Kontroler powiedział: "Nie ma warunków do lądowania". Po takiej informacji pilo
                    > t powinien był natychmiast przerwać podchodzenie, a zamiast tego zszedł PONI
                    > ŻEJ wysokości, na którą pozwalały mu jego własne uprawnienia oraz parametry dop
                    > uszczalne dla lotniska decyzyjnej
                    i to właśnie był błąd, że już nie mówię
                    > o odpowiedzialności kapitana samolotu za bezpieczeństwo pasażerów.

                    Nie mogę się z Tobą zgodzić, zwłaszcza że prawo lotnicze nie traktuje zniżenia się do wysokości decyzji jako przestępstwa, a jedynie procedury wewnątrz kompanijne mogą szczegółowo reguować jak ma wyglądać lot po otrzymaniu warunków poniżej minimalnych i kiedy pilot zobowiązany jest odejść na zapasowe. Takimi "procedurami" dla żołnierzy był RL, a wnim napisano, że bez względu na podane warunki meteorologiczne ostateczną decyzję o powtórnym podejściu, bądź odejściu na lotnisko zapasowe podejmuje dowódca załogi.

                    > Mam dla ciebie sugestię: zrób eksperyment. Przejdź się na lotnisko i poproś pil
                    > ota, niech pozwoli ci z rozmachu uderzyć kijem do baseballa w krawędź natarcia
                    > skrzydła największego samolotu, jaki znajdziesz. Największa średnica takiego ki
                    > ja to 70 milimetrów, więc na pewno ma mniejszą wytrzymałość od żywego drzewa o
                    > średnicy około 40 centymetrów. Jak się dobrze zamachniesz, to może uzyskasz prę
                    > dkość kija rzędu 50 km/h, więc ponad 5 razy mniejszą niż w katastrofie. Jeżeli
                    > znajdziesz takiego pilota, uderzysz, a skrzydło będzie nietknięte, to stawiam d
                    > użą butlę dobrego napoju.

                    Niestety, nie dam rady, a co do butli dobrego napoju z chęcią wypiję ją z Tobą, a tym czasem są znane przypadki koszenia przez skrzydła samolotów podobnych drzew - z róznym skutkiem. Ale najistotniejszą informacją jaką wyczytałem w ostatnim czasie jest fakt, że w posiadaniu polskiej prokuratury jest dokument zrobiony przez rosjan z oględzin miejsca katastrofy przez samych rosjan w dniu 10.04 i obraz tam zastany nieco odbiega od obrazu przedstawionego przez komisje, które nawet tego dowodu nie wzięły pod uwagę.

                    > A kto i dlaczego powiedział: "Uwaga, generał" albo "Uwaga, generałowie"?

                    Dziwi mnie jedna rzecz. Raz komisja ponad wszelką wątpliwość wskazuje na obecność generała w kokpicie i na dowód przypisuje mu słowa wypowiedziane przez załogę samolotu, a tym samym komisja udawadniała fatalną współpracę w załodze i niekontrolowanie położenia samolotu w przestrzeni. A gdy kolejna ekspertyza obala tą teorię przyczepili się do stwierdzenia wychwyconego przez mikrofon z tła. W końcu drzwi do kokpitu nie są dźwiękochłonne.
                    Wydaje się, że coś wiesz na temat latania i może w załodze wieloosobowej i powinieneś wiedzieć, że przy podejściach wykonuje się lot według wysokości podanej, w tamtym przypadku, QFE. Nie sądzę, aby byli tak fatalnie wyszkoleni, aby trzech wyszkolonych pilotów patrzyło jedynie na RW.

                    > Jesteś pilotem? Jeżeli jesteś, to wytłumacz mi, dlaczego pilot - nie widząc ter
                    > enu, bo lecieli we mgle - pozwolił na odczyt z RW w sytuacji, gdy jar ma zmien
                    > ną głębokość aż do około 60 metrów. Pilot musiał w głowie przeliczać wysokość u
                    > względniając głębokość jaru w miejscu, nad którym akurat przelatywał z prędkośc
                    > ią poziomą około 80 m/s. Każde takie przeliczenie było spóźnione. Wystarczyło o
                    > dczytywać wysokość z RB, aby wiedzieć, jak wysoko nad poziomem lotniska się zna
                    > jdywali. Ja nie rozumiem, dlaczego polegali na RW, ale nie jestem pilotem. Jeże
                    > li nie jesteś pilotem, to też spróbuj mi wytłumaczyć, dlaczego.

                    Jak wspomniałem w poprzedniej wypowiedzi, nawigator robił to bo tak mówiła instrukcja, a pilot zobowiązany był wykonywać lot według wskazań QFE, natomiast drugi miał obowiązek kontrolować przestrzeń przed samolotem i kontrolować parametry lotu utrzymywane przez lecącego. Dlaczego samolot opadał z zawrotną prędkością poniżej wysokości zniżania - nie wiem. Ale zastanawiającym jest fakt, że nikt nie wypowiedział słów które wskazywałyby że coś się dzieje nie tak z utrzymywanymi parametrami lotu i położeniem samolotu w przestrzeni. Zastanawia mnie nienaturalny spokój w załodze. Dlatego cały czas uważam, że raport się nie broni i ciągle jest więcej wątpliwości niż pewnych ustaleń.
                    www.youtube.com/watch?v=fqAA0BMZbOQ
                    • aspirex Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 28.03.13, 11:08
                      aw2139 napisał:
                      "> Nie mogę się z Tobą zgodzić, zwłaszcza że prawo lotnicze nie traktuje zniżenia
                      > się do wysokości decyzji jako przestępstwa, a jedynie procedury wewnątrz kompan
                      > ijne mogą szczegółowo reguować jak ma wyglądać lot po otrzymaniu warunków poniż
                      > ej minimalnych i kiedy pilot zobowiązany jest odejść na zapasowe. Takimi "proce
                      > durami" dla żołnierzy był RL, a wnim napisano, że bez względu na podane warunki
                      > meteorologiczne ostateczną decyzję o powtórnym podejściu, bądź odejściu na lot
                      > nisko zapasowe podejmuje dowódca załogi."
                      Zdaje się, że niedokładnie przeczytałeś mój wpis, bo mieszasz kilka spraw:

                      Piszesz "prawo lotnicze nie traktuje zniżenia się do wysokości decyzji jako przestępstwa,".
                      Zgadza się, to nie jest przestępstwo. Przestępstwem jest zniżanie się PONIŻEJ wysokości decyzyjnej we mgle, ponieważ przepisy mówią, że pilotowi nie wolno schodzić poniżej jego minimów albo minimów lotniska, gdy, będąc na większej z tych dwóch wysokości, nie widzi lotniska.

                      Piszesz “Takimi "procedurami" dla żołnierzy był RL, a wnim napisano, że bez względu na podane warunki meteorologiczne ostateczną decyzję o powtórnym podejściu, bądź odejściu na lotnisko zapasowe podejmuje dowódca załogi."
                      W tym przepisie chodzi o to, że kapitan może zrezygnować z lądowania w sytuacji, gdy lotnisko jest przygotowane, pogoda i widoczność są odpowiednie, ALE kapitan uważa, że istnieją przyczyny, które pogarszają bezpieczeństwo albo w ogóle uniemożliwiają lądowanie na danym lotnisku albo w danym czasie. Kapitan nie ma obowiązku wylądować, gdy zapas paliwa umożliwia przelot na lotnisko zapasowe albo powrót do domu. Kapitan ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo pasażerów i samolotu. Gdy lotnisko informuje "nie ma warunków do lądowania", to dlaczego dowódca kontynuuje zniżanie i wypuszcza podwozie? Lotnisko ostrzegło, kapitan zignorował ostrzeżenie. Co jeszcze powinien był zrobić kontroler? Powiedzieć po polsku: “Spie...laj, bo się roz..biesz”?

                      A poza tym w innym przepisie jest wymieniona mgła jako jeden z czynników zabraniających wykonania lotu “head”, czyli w szczególności z prezydentem państwa. Czyli: w ogóle nie powinni byli wystartować z Warszawy. Przypomnij sobie, ilu prezydentów i premierów zrezygnowało z udziału w pogrzebie pary prezydenckiej tylko z tego powodu, że wybuch wulkanu wytworzył chmurę pyłu, który po kilku dniach już był bardzo rozcieńczony, ale wciąż mógłby - tylko mógłby, nikt nie mówił, że na pewno - spowodować uszkodzenie silników. Nikt nie chciał sprawdzać na samym sobie. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

                      Piszesz “Niestety, nie dam rady, a co do butli dobrego napoju z chęcią wypiję ją z Tobą, a tym czasem są znane przypadki koszenia przez skrzydła samolotów podobnych drzew - z różnym skutkiem.”
                      Rozumiem, że nabrałeś świadomości, że nie znalazłbyś pilota, który pozwoliłby ci postukać kijem do baseballa w krawędź natarcia skrzydła. Mnie nie dziwi, że żaden pilot nie zgodziłby się na coś takiego, bo wiem, że skrzydło jest zbudowane inaczej niż siekiera.
                      Dalej piszesz: “są znane przypadki koszenia przez skrzydła samolotów podobnych drzew - z różnym skutkiem”. Z jakimi skutkami? Pisząc w ten sposób przyznajesz, że koszenie drzew nie jest normalnym zadaniem dla samolotu. Wejdź na jakiś polski portal dla lotników (jest kilka takich portali) i zapytaj, który z nich chciałby spróbować. A może ty sam chciałbyś brać udział w takim eksperymencie? Tylko kto zapłaci za remont samolotu, gdyby się nie udało?

                      Piszesz “Dziwi mnie jedna rzecz. Raz komisja ponad wszelką wątpliwość wskazuje na obecność generała w kokpicie i na dowód przypisuje mu słowa wypowiedziane przez załogę samolotu, a tym samym komisja udawadniała fatalną współpracę w załodze i niekontrolowanie położenia samolotu w przestrzeni. A gdy kolejna ekspertyza obala tą teorię przyczepili się do stwierdzenia wychwyconego przez mikrofon z tła. W końcu drzwi do kokpitu nie są dźwiękochłonne.” Każde drzwi tłumią hałas o ileś decybeli. Obawiam się, że drzwi były otwarte, dlatego słychać głosy nie tylko lotników. Jakość nagrania i zrozumiałość dźwięku są bardzo niskie, dlatego pod względem identyfikacji głosów każda komisja tylko częściowo zgadza się z pozostałymi.

                      Piszesz “Wydaje się, że coś wiesz na temat latania i może w załodze wieloosobowej i powinieneś wiedzieć, że przy podejściach wykonuje się lot według wysokości podanej, w tamtym przypadku, QFE. Nie sądzę, aby byli tak fatalnie wyszkoleni, aby trzech wyszkolonych pilotów patrzyło jedynie na RW.” Nie jestem lotnikiem, ja tylko trochę interesuję się lotnictwem. Na podstawie tego, co i jak piszesz, domyślam się, że ty też nie jesteś lotnikiem. Ja jestem inżynierem mechanikiem i mniej więcej wiem, jak i z czego zbudowany jest samolot. Co do QFE, to nawet, gdyby nawigator czytał wysokość barometryczną: 50... 40... 30... itd., to pilot nie miał prawa schodzić tak nisko bez widoczności ziemi. Żaden z pilotów nie powiedział, że widać ziemię. Jeszcze raz: z przepisów wynika, że pilotowi nie wolno schodzić poniżej jego minimów albo minimów lotniska, gdy, będąc na WIĘKSZEJ z tych dwóch wysokości, nie widzi lotniska. O ile pamiętam, w tym przypadku pilot nie miał prawa zejść poniżej wysokości 120 m od progu pasa.

                      Piszesz: “Dlaczego samolot opadał z zawrotną prędkością poniżej wysokości zniżania - nie wiem. Ale zastanawiającym jest fakt, że nikt nie wypowiedział słów które wskazywałyby że coś się dzieje nie tak z utrzymywanymi parametrami lotu i położeniem samolotu w przestrzeni. Zastanawia mnie nienaturalny spokój w załodze. Dlatego cały czas uważam, że raport się nie broni i ciągle jest więcej wątpliwości niż pewnych ustaleń.”
                      Pracujesz na etacie? Wyobraź sobie, że pracujesz nad czymś, masz jeszcze daleko do końca, a za godzinę musisz oddać tekst/projekt/itd. Przychodzi szef, staje ci za plecami i patrzy na twój monitor. Nic nie mówi, tylko stoi i patrzy. Jak się czujesz w takiej sytuacji? Przypuszczam, że zachowujesz nienaturalny spokój – popraw mnie, jeżeli się mylę. Na twoje szczęście, nie jesteś pilotem, który we mgle szuka pasa startowego zbliżając się do niego z prędkością około 280 km/godz. Nie twierdzę, że w drzwiach kokpitu stał generał, ale przypuszczam, że tak mogło być. Bo dlaczego jeden z głosów mówi “Uwaga, generał” czy też “Uwaga, generałowie” w czasie, gdy wszyscy pasażerowie powinni być przypięci do foteli?
                      • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 08:34
                        aspirex napisał:

                        > Zdaje się, że niedokładnie przeczytałeś mój wpis, bo mieszasz kilka spraw:
                        >
                        > Piszesz "prawo lotnicze nie traktuje zniżenia się do wysokości decyzji jako prz
                        > estępstwa,".
                        > Zgadza się, to nie jest przestępstwo. Przestępstwem jest zniżanie się PONIŻEJ
                        > wysokości decyzyjnej we mgle......>

                        I niby wszystko jest OK, masz zupełną rację, że zniżanie się poniżej wysokości decyzji (zniżania) bez ustalonego kontaktu wzrokowego z charakterystycznymi elementami podejścia jest zakazane i grozi za to odpowiedzialność karna, ale niestety ten problem potraktowano jak czarną dziurę. Komisje mówią o zniżaniu się do wysokości decyzji, a następnie akcentują fakt spotkania z drzewem pomijając fakt nadmiernego opadania i plącząc się w swoich wywodach, że niby mieli odejść, ale zrobili to za późno, albo na wysokości około 100m (już nie pamiętam dokładnie) pada informacja odchodzimy, a następnie pilot (załoga) pogłębia pochylenie, aby dojść do nakazenej ścieżki podejścia. Co to jest!!!!!

                        > W tym przepisie chodzi o to, że kapitan może zrezygnować z lądowania w sytuacji
                        > , gdy lotnisko jest przygotowane, pogoda i widoczność są odpowiednie, ALE kapit
                        > an uważa, że istnieją przyczyny, które pogarszają bezpieczeństwo albo w ogóle u
                        > niemożliwiają lądowanie na danym lotnisku albo w danym czasie. Kapitan nie ma o
                        > bowiązku wylądować, gdy zapas paliwa umożliwia przelot na lotnisko zapasowe alb
                        > o powrót do domu. Kapitan ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo pasażerów i samo
                        > lotu. Gdy lotnisko informuje "nie ma warunków do lądowania", to dlaczego dowódc
                        > a kontynuuje zniżanie i wypuszcza podwozie? Lotnisko ostrzegło, kapitan zignoro
                        > wał ostrzeżenie. Co jeszcze powinien był zrobić kontroler? Powiedzieć po polsk
                        > u: “Spie...laj, bo się roz..biesz”?

                        Gdyby zapisy RL i innych dokumentacji wojskowych były jednoznaczne nie mielibyśmy tej rozmowy, ale przytoczę tobie wygrzebanych gdzieś parę zapisów, które mówią że :
                        § 19
                        Ust. 23
                        Na lądowanie zezwala się gdy:
                        1. Właściwy lotniskowy organ SRL udzielił zezwolenia
                        2. Nie ma sygnału zabraniającego lądowania
                        Ust. 24
                        W czasie lotu na prostej do lądowania dowódca statku powietrznego obowiązany jest przerwać zniżanie:
                        1. Na komendę lotniskowego organu SRL lub
                        2. W przypadku niedokładnego obliczenia do lądowania i niemożliwości jego poprawienia lub
                        3. W przypadku pojawienia się w pobliżu statku powietrznego albo na DS. (polu startowym) przeszkody zagrażającej bezpieczeństwu lądowania lub
                        4. W przypadku osiągnięcia WM i nieustalenia pewnego wzrokowego kontaktu z terenem, niezbędnego do kontynuowania podejścia lub
                        5. Gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania
                        i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe.

                        Z tego wynika, że pomimo braku warunków załoga dostała zezwolenie na podejście i dlatego mogła zniżyć się do wysokości zniżania i w przypadku braku kontaktu wzrokowego miała odejść. Gdyby kontroler zabronił im podejścia - czego nie zrobił - załoga winna by była zniżania przy fatalnych warunkach, a tak, moim zdaniem, zdecydowali się zniżyć do minimalnej wysokości i odlecieć stawiając prezydenta przed faktem dokonanym mówiąc np. Warszawa, albo lotnisko zapasowe.


                        • absurdello Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 16:19
                          > Z tego wynika, że pomimo braku warunków załoga dostała zezwolenie na podejście
                          > i dlatego mogła zniżyć się do wysokości zniżania i w przypadku braku kontaktu w
                          > wzrokowego miała odejść.

                          Z przepisu wynika wprost, że DOWÓDCA ma PRZERWAĆ ZNIŻANIE jeżeli nie są spełnione WM i na lotnisku NIE MA WARUNKÓW DO BEZPIECZNEGO LĄDOWANIA.

                          Oba te warunki tego paragrafu były spełnione ZANIM się jeszcze zaczęli zniżać (załoga NIE MIAŁA informacji, że na dole jest pięknie a tylko na górze nic nie widać), a więc w momencie rozpoczęcia zniżania, paragraf zaczął działać ... tyle, że piloci go olali.

                          Jeżeli zastosowanie dwóch przepisów daje (dla każdego) różne stopnie bezpieczeństwa wykonania czegoś, to ważniejszy jest ten, który daje wyższy stopień bezpieczeństwa.

                          Czy jak ktoś ci pozwoli przechodzić przez skrzyżowanie na czerwonym świetle (mówię o warunkach normalnego ruchu, a nie sygnalizacji na wyłączonym z ruch odcinku), to ty to zrobisz mimo, że przepisy tego zabraniają ?

                          > Gdyby kontroler zabronił im podejścia - czego nie zrobił - załoga winna by była zniżania
                          > przy fatalnych warunkach, a tak, moim zdaniem, zdecydowali się zniżyć do minimalnej
                          > wysokości i odlecieć stawiając prezydent a przed faktem dokonanym mówiąc np.
                          > Warszawa, albo lotnisko zapasowe.

                          Ale lotnisko im zezwoliło na podejście TYLKO DO STU METRÓW licząc od poziomu pasa, tyle, że samo zezwolenie NIE ANULUJE DZIAŁANIA INNYCH PRZEPISÓW, KTÓRYM PODLEGA PILOT, A WIĘC MIMO ZEZWOLENIA, PILOT POWINIEN PRZERWAĆ PODEJŚCIE JEŻELI GO W OGÓLE ROZPOCZĄŁ.

                          Poza tym gdyby:

                          na 130m ciśnieniowych padło "Decyzja" nawigatora
                          pomiędzy 130 a 100 m ciśnieniowych padło "Odchodzimy" dowódcy
                          ewentualnie na 100m CIŚNIENIOWYCH padło "Odchodzimy" 2 pilota
                          oraz padło "Silniki na startowym. Automat ciągu wyłączony" mechanika po "Odchodzimy" któregoś z pilotów

                          A MIMO TEGO

                          samolot dalej opadał i cokolwiek w działaniach załogi wskazywało na zaniepokojenie tym faktem, to BYŁA BY ZUPEŁNIE INNA SYTUACJA niż jest w zapisach:

                          na 130m nawigator nie mówi "Decyzja"
                          pomiędzy 130 a 100m ciśnieniowych NIE PADA DECYZJA DOWÓDCY JAKAKOLWIEK
                          na 100m ciśnieniowych zamiast "Odchodzimy" drugi pilot mówi "100 metrów"
                          po tym odczycie jest alarm TAWS37 na wysokości CIŚNIENIOWEJ:

                          59m (słowie pięćdziesiąt dziewięć)

                          i DALEJ NIE PADA ŻADNA DECYZJA

                          a samo "Odchodzimy" drugiego pilota pada coś na 33m CISNIENIOWYCH

                          to jak ktokolwiek ma uwierzyć, że piloci MIELI ZAMIAR PODEJŚĆ TYLKO DO 100 metrów CISNIENIOWYCH ???

                          Co, zapomnieli zniżając się we mgle, wszelkich procedur ??? ;))
                          • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 16:35
                            Dostali zgodę na podejście - fakt.
                            Prawo nie zabrania zniżenia się do MDH - fakt.
                            Padło stwierdzenie odchodzimy - fakt.
                            A co się stało, że samolot opadał z zawrotną prędkością opadania na tak małej wysokości - można jedynie przypuszczać, bo kimisja nie zrobiła nic w tym kierunku, aby sprawdzić i próbować wyjaśnić co się stało i dlaczego od wysokości MDH do spotkania z ziemią!
                            • maccard.3 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 17:03
                              aw2139 napisał:

                              > Prawo nie zabrania zniżenia się do MDH - fakt.

                              Który już raz powtarzasz to kłamstwo? Ile ci jeszcze brakuje do gebelsowskiej normy?
                              • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 17:07
                                Skoro tak mówisz, to musisz coś wiedzieć. Wskaż zatem punkt, który mówi o tym, że nie wolno zniżyć się do minimalnej wysokości zniżania, bądż wysokości decyzji (zwał jak zwał)?
                                • maccard.3 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 17:47
                                  Już ci to pisałem. Albo masz dziurawą pamięć, albo kłamiesz, albo jednak jesteś tępy i nie rozumiesz co czytasz. Wybierz właściwe.
                                  • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 11.04.13, 09:29
                                    No popatrz! Skoro już to pisałeś to tak trudno wkleić link do tej wypowiedzi? No chyba, że takowej nie ma. I uważaj na kłamstwa i nazywanie kogoś tępakiem, albo jakieś inne drętwe wstawkin w Twoim wykonaniu o czytaniu bez zrozumienia i wybież sobie właściwe bo również Ciebie to dotyczy.
                            • don_eugenio Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.04.13, 18:12
                              aw2139 napisał:

                              > A co się stało, że samolot opadał z zawrotną prędkością opadania na tak małej w
                              > ysokości - można jedynie przypuszczać,

                              ten samolot nie opadał tylko tak był pilotowany przez niedouczonych pilotów (bez jaj),na życzenie tępego trepa i jeszcze bardziej durnego Prezydenta.


                              >bo kimisja nie zrobiła nic w tym kierunku, aby sprawdzić i próbować
                              > wyjaśnić co się stało i dlaczego od wysokości MDH do spotkania z ziemią!

                              a komisja zrobiła WSZYSTKO aby ukryć rolę w tej katastrofie właśnie tego tępego trepa i jeszcze bardziej durnego Prezydenta.
                              • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 11.04.13, 09:31
                                Jednym słowem - bredzisz!
                      • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 09:07
                        aspirex napisał:

                        > A poza tym w innym przepisie jest wymieniona mgła jako jeden z czynników zabran
                        > iających wykonania lotu “head”, czyli w szczególności z prezydentem
                        > państwa. Czyli: w ogóle nie powinni byli wystartować z Warszawy. Przypomnij so
                        > bie, ilu prezydentów i premierów zrezygnowało z udziału w pogrzebie pary prezyd
                        > enckiej tylko z tego powodu, że wybuch wulkanu wytworzył chmurę pyłu, który po
                        > kilku dniach już był bardzo rozcieńczony, ale wciąż mógłby - tylko mógłby, ni
                        > kt nie mówił, że na pewno - spowodować uszkodzenie silników. Nikt nie chciał sp
                        > rawdzać na samym sobie. Bezpieczeństwo przede wszystkim.

                        Mgłę podaje się przy widoczności od 1000m w dół. Idąc Twoim tokiem rozumowania, wynika z tego że zabrania się wykonywania lotów z VIP-ami przy wystąpieniu takiego zjawiska. Niestety muszę się z Tobą nie zgodzić, ponieważ mgła pomimo że zaliczona jest do zjawiska niebezpiecznego i jak piszesz jest jednym z czynników zabraniających wykonywanie lotów z VIP-em - to nie jest tak do końca. Często minima załóg wykonywujących loty były równe, lub nawet niższe od widzialności 1000m (czyli mieli pełne prawo do wykonywania lądowań w takich warunkach), poza tym nie mogliby wykonywać lotów w chmurach. A teraz nieco z innej beczki, byłby całkowity zakaz wykonywania lotów gdyby w powietrzu na trasie lotu znajdowały się chmury z ogniskami burzowymi, nie mówiąc już o innych zagrożeniach, które występują niesystematycznie, tj. uskoki wiatru, porywy wiatru bocznego, mokry pas startowy i dzieiątki innych czynników mogących wpłynąć na bezpieczeństwo wykonywanego lotu.

                        > Rozumiem, że nabrałeś świadomości, że nie znalazłbyś pilota, który pozwoliłby c
                        > i postukać kijem do baseballa w krawędź natarcia skrzydła. ...

                        Zaskoczę Ciebie - mam elementarną wiedzę jak to wszystko funkcjonuje.

                        > Każde drzwi tłumią hałas o ileś decybeli. Obawiam się, że drzwi były otwarte, dlatego słych
                        > ać głosy nie tylko lotników. Jakość nagrania i zrozumiałość dźwięku są bardzo
                        > niskie, dlatego pod względem identyfikacji głosów każda komisja tylko częściowo
                        > zgadza się z pozostałymi.

                        Może i tak, ale nie gdy od samego początku robione ekspertyzy nie potwierdzają obecności głosu generała - a znalezienie rozczłonkowanego ciała z kilkoma, albo nawet kilkunastoma szczątkami innych ciał nie dowodzi obecności w kokpicie. Ale komuś było bardzo na rękę, aby znalazł się w kokpicie ktoś postronny.

                        > Nie jestem lotnikiem, ja tylko trochę interesuję się lotnictwem. Na podstawie tego, co i
                        > jak piszesz, domyślam się, że ty też nie jesteś lotnikiem. Ja jestem inżyniere
                        > m mechanikiem i mniej więcej wiem, jak i z czego zbudowany jest samolot. Co do
                        > QFE, to nawet, gdyby nawigator czytał wysokość barometryczną: 50... 40... 30...
                        > itd., to pilot nie miał prawa schodzić tak nisko bez widoczności ziemi. Żaden
                        > z pilotów nie powiedział, że widać ziemię. Jeszcze raz: z przepisów wynika, że
                        > pilotowi nie wolno schodzić poniżej jego minimów albo minimów lotniska, gdy, b
                        > ędąc na WIĘKSZEJ z tych dwóch wysokości, nie widzi lotniska. O ile pamiętam, w
                        > tym przypadku pilot nie miał prawa zejść poniżej wysokości 120 m od progu pasa.

                        Skoro jesteś inżynierem mechanikiem, spróbuj się zastanowić, czy istnieje cień prawdopodobieństwa, że przyrządy barometryczne, GPS, itp. mogły wprowadzić w błąd załogę tupolewa. I skoro interesujesz się lotnictwem, popytaj czy ktoś kiedyś miał problem z wysokościomierzem, prędkościomierzem, albo zakłóconym sygnałem GPS?

                        > Piszesz: “Dlaczego samolot opadał z zawrotną prędkością poniżej wysokości
                        > Pracujesz na etacie? Wyobraź sobie, że pracujesz nad czymś, masz jeszcze daleko
                        > do końca, a za godzinę musisz oddać tekst/projekt/itd. Przychodzi szef, staje
                        > ci za plecami i patrzy na twój monitor. Nic nie mówi, tylko stoi i patrzy. Jak
                        > się czujesz w takiej sytuacji? Przypuszczam, że zachowujesz nienaturalny spokój
                        > – popraw mnie, jeżeli się mylę. Na twoje szczęście, nie jesteś pilotem,
                        > który we mgle szuka pasa startowego zbliżając się do niego z prędkością około 2
                        > 80 km/godz. Nie twierdzę, że w drzwiach kokpitu stał generał, ale przypuszczam,
                        > że tak mogło być. Bo dlaczego jeden z głosów mówi “Uwaga, generał”
                        > czy też “Uwaga, generałowie” w czasie, gdy wszyscy pasażerowie pow
                        > inni być przypięci do foteli?

                        Myślę, że wszystko zależy od sytuacji i jakie masz nastawienie. Jeżeli stałby za mną mój szef, to po prostu powiedziałbym, że niestety nie jestem w stanie zrobić zadanej mi pracy na czas i trzeba liczyć się z konsekwencjami swojego postępowania jeżeli wina leży po Twojej stronie. Natomiast w tym konkretnym przypadku, zadaniem załogi było zrobienie wszystkiego najlepiej jak tylko to potrafili zrobić, więc lot powinien odbyć się książkowo, a nie tak jak wyglądało to na wykresie zmiany wysokości względem odeległości. Tylko samobójca próbowałby podchodzić do lądowania przy widzialności 200m przy słabo oprzyrządowanym lotnisku!
        • absurdello No chyba, że .... 26.03.13, 13:24
          > Bardzo ciekawa teoria, ale obawiam się, że jesteś w błędzie. Moim zdaniem gdyby
          > ich szef tam był, to jako podwładni zrobiliby wszystko, aby lot wykonać "książ
          > kowo

          No chyba, że dostali od tego przełożonego zgodę na naciągnięcie przepisów dla zwiększenia szansy na lądowanie możliwie z małym opóźnieniem ...

          Możliwe, że przełożony nie zdawał sobie sprawy, że pilot nie zna dokładnie terenu i przez przypadek (bo w gruncie rzeczy to częściowo był przypadek) przejdzie zbyt blisko ziemi/
          • aw2139 Re: No chyba, że .... 26.03.13, 14:25
            Ooooo wróciłeś! Już się douczyłeś?
        • zapijaczony_ryj Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 13:55
          aw2139 napisał:
          > A może główną przyczyną katastrofy był zakłócony przepływ powietrza od odbiorn
          > ików do urządzeń pokładowych, a może awaria techniczna?
          > Tylko kto zbadał wrak, bo komisja tego nie zrobiła, a jedynie w swoim raporcie
          > zawarła informacje przekazane im przez rosjan.

          tia, bomba termokagnetczna i termoidiotyczna oddziałujaca na psychike pilotów
          • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 14:33
            zapijaczony_ryj napisał:

            > tia, bomba termokagnetczna i termoidiotyczna oddziałujaca na psychike pilotów

            Tia, widzę że dzisiaj też za mało wypiliśmy!?
        • zapijaczony_ryj Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 05.05.13, 12:54
          aw2139 napisał:

          > rzewuski1 napisał:
          >
          > > Piloci łamali przepisy i regulaminy w obecności swojego szefa , dowódcy s
          > ił lot
          > > niczych Błasika
          Za przyzwoleniem zwierzchnika sił zbrojnych zreszta
    • syn-syna Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 12:18
      ...wysoka z ruskiej stali i stala dokladnie na osi pasa startowego?!
      tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,samolot-spadl-na-bemowie-scial-latarnie,65396.html
      wyborcza.pl/alehistoria/12,128608,13264964,Ale_Historia__Wymazana_katastrofa_PRL__Sledztwo_pasazerki.html#BoxSlotIIMT
      A wiec nie pociskajmy glupot.
      • pvf Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 13:51
        syn-syna napisał:

        > ...wysoka z ruskiej stali i stala dokladnie na osi pasa startowego?!
        > A wiec nie pociskajmy glupot.

        I co chcesz udowodnić tymi linkami? Że jeśli samolot zahaczy o jakiś przedmiot (latarnia, drzewo) skrzydłem to spadnie? Doprawdy, wielkie odkrycie...
        • syn-syna Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 16:16
          I co chcesz udowodnić tymi linkami? Że jeśli samolot zahaczy o jakiś przedmiot
          > (latarnia, drzewo) skrzydłem to spadnie? Doprawdy, wielkie odkrycie...
          Ja nic nie udowadniam tylko powoluzje sie na analogiczne sprawy z przeszlosci ktore udowadniaja lepsze produkty uzywane przy budowie samolotow.
      • k_dobryk Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 19:26
        syn-syna napisał:
        Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow..
        > ...wysoka z ruskiej stali i stala dokladnie na osi pasa startowego?!
        > tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,samolot-spadl-na-bemowie-scial-latarnie,65396.html
        > wyborcza.pl/alehistoria/12,128608,13264964,Ale_Historia__Wymazana_katastrofa_PRL__Sledztwo_pasazerki.html#BoxSlotIIMT
        > A wiec nie pociskajmy glupot.
        Skąd wziąłeś te niby fakty? Samolot nie był na osi pasa, tam nie było systemu precyzyjnego naprowadzania, zatem żeby wiedzieć jak są położeni w stosunku do osi pasa musieliby go zobaczyć. Robili wszystko właśnie, żeby go zobaczyć, dlatego w zapisach skrzynki słychać dość spokojne (do momentu uderzenia w drzewa) odliczanie grubo poniżej 100 metrów, o których piszesz.
        • madameblanka Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 20:11

          oni dobrze wiedzieli gdzie są, wklepali sobie waypointy i lecieli na GPS'a, zatem pasa widzieć nie musieli choc jak najbardziej powinni:) (zresztą z tego co pamiętam w stenogram mówią ile sa od osi).
          Zrobili sobie lot IFR zamiast VFR, nie mówiąc o tym, że ani jeden ani drugi lot nie powinien w ogóle mieć miejsca w tych warunkach meteo i przy tych warunkach wyposażenia lotniska.
          Co do odliczania bym polemizowała, żadnego spokoju tam nie słychać. Nawigator wymawia ostatnie 100 metrów z trwogą, jakby się modlił o zaprzestanie zniżania.
          pozdr;
          • k_dobryk Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 24.01.13, 22:16
            madameblanka napisała:

            >
            > oni dobrze wiedzieli gdzie są, wklepali sobie waypointy i lecieli na GPS'a, zat
            > em pasa widzieć nie musieli choc jak najbardziej powinni:) (zresztą z tego co p
            > amiętam w stenogram mówią ile sa od osi).
            > Zrobili sobie lot IFR zamiast VFR, nie mówiąc o tym, że ani jeden ani drugi lot
            > nie powinien w ogóle mieć miejsca w tych warunkach meteo i przy tych warunkach
            > wyposażenia lotniska.
            > Co do odliczania bym polemizowała, żadnego spokoju tam nie słychać. Nawigator w
            > ymawia ostatnie 100 metrów z trwogą, jakby się modlił o zaprzestanie zniżania.
            > pozdr;
            >
            >
            No tak, z tym spokojem to było z mojej strony powiedziane zbyt wiele, bo na podstawie transkrypcji. Jednakowoż odliczali do niemal końca, komenda nie padła na 100 m, a gdy padły słowa "odchodzimy", padły z ust II pilota (czy można to było uznać za komendę?), samolot nadal się zniżał. Ja zareagowałem tylko na stwierdzenia autora postu, na który odpowiadałem. On zakłada, "że dowódca prawidłowo wydał komendę o odejściu na 100 m, zaczął odchodzenie, co się dalej stało, że nie odleciał - to właśnie należy wyjaśniać. Nie mógł zatem przy tym założeniu uderzyć w brzozę i wszystko co było po drodze." To zabrzmiało jak cytat z konferencji wiadomego zespołu. Ten wiadomy zespół odniósł olbrzymi sukces. Niemal trzy lata od katastrofy ciągle przybywa ludzi głuchych na wszytko prócz tego co poprzez tubę medialną zespół ów ogłosi. I to jest niestety smutne. Pozdrawiam
        • syn-syna Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 25.01.13, 18:01
          Skąd wziąłeś te niby fakty? Samolot nie był na osi pasa, tam nie było systemu p
          > recyzyjnego naprowadzania, zatem żeby wiedzieć jak są położeni w stosunku do os
          > i pasa musieliby go zobaczyć.
          To wqedlug ciebie jeden z kontrolerow z lotniska stal ze swieczka na srodku pasa lub piloci powinni widziec mrowki miedzy plytami pasa startowego (linii tam tez nie widac) aby mogli ladowac ?
          Przestancie w koncu spekulowc bo tego samolotu jak tak bedziecie dalej robic nigdy Polska nie dostanie ! Pamietajcie o tym ze samolot ten wroci do Polski po zakonczeniu sledztwa co na polskie przetlumaczyc ze w Polsce wszyscy uwierza ze sledztrwo ruskie bylo wspaniale poprowadzone a wiec wrak ma wartosc pamiatkowa zyletek.
          • snajper55 Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 25.01.13, 18:13
            syn-syna napisał:

            > To wqedlug ciebie jeden z kontrolerow z lotniska stal ze swieczka na srodku pas
            > a lub piloci powinni widziec mrowki miedzy plytami pasa startowego (linii tam t
            > ez nie widac) aby mogli ladowac ?

            Brawo! Zrozumiałeś! Tak, na tym lotnisku trzeba było widzieć pas startowy, aby wylądować.

            S.
      • zapijaczony_ryj Re: Jeszcze raz ta brzoza byla 100metrow.. 09.03.13, 11:28
        www.youtube.com/watch?v=QHZY0-XUmMA
      • aspirex Motoszybowiec na Bemowie - latarnia złamana 26.03.13, 11:23
        Na Bemowie samolot nie ściął latarni, było inaczej. Dziennikarz użył nieprawidłowego określenia.

        Samolot podchodził od wschodu, przeleciał nad ulicą Powstańców Śląskich i zaczepił prawym skrzydłem o latarnię na wysokości kilku metrów. Uderzenie spowodowało, że latarnia została złamana na wysokości około metra od gruntu - wyraźnie widać to na filmie, ale na pewno nie została ścięta.

        Jednocześnie uderzenie skrzydłem w latarnię spowodowało, że samolot obrócił się w poziomie w prawo o około 90 stopni, wyhamował i spadł lewym bokiem do kierunku lotu, jakieś 10-15 metrów za latarnią, na nasypie obok szafki elektrycznej. Prawe skrzydło jest przecięte/odłamane/oderwane - na podstawie filmu trudno określić, która przyczyna przeważa.

        Piloci nie wylądowali, bo samolot po prostu spadł.

        Następnego dnia latarnię odcięto, a po dwóch czy trzech dniach postawiono nową. Jeszcze niedawno na maps.google było widać na nasypie ślady po upadku samolotu, a na trawniku ślady pojazdów.

        To są okolice lotniska, pas podejścia, latarnie uliczne są niższe i mają lżejszą budowę niż na pozostałej części ulicy.

        Poczytaj i obejrzyj ewinia.nowyekran.pl.nowyekran.pl/post/78720,nie-ma-betonowych-latarnii-na-ul-powstancow-slaskich-sa-metalowe - w komentarzach też są bzdury o ścięciu latarni.
        • zapijaczony_ryj Re: Motoszybowiec na Bemowie - latarnia złamana 22.06.13, 02:49
          aspirex napisał:
          >
          > To są okolice lotniska, pas podejścia, latarnie uliczne są niższe i mają lżejsz
          > ą budowę niż na pozostałej części ulicy.
          >
          A brzoza była pancerna
    • 1normalnyczlo.w.i.e.k Kłamiesz,jak Lasek,Hypki,Klich,you-know-who... 20.03.13, 01:32
      pan_ryj_zapijaczony_banow_26 napisał: Główną przyczyna katastrofy było złamanie wszelkich zasad tzn.schodzenie ponizej 100m na które to mieli pozwoleńswo

      ---> Żadnych zasad nie złamali, gdyż dolecieli do wysokości decyzji i przez 600 metrów lecieli lotem poziomym na wysokości 100 metrów, w oczekiwaniu na decyzję kontrolera. Ponieważ, ani nie padła komenda ze strony kontrolera, ani nie zobaczyli pasa, to Kapitan podjął, prawidłowo, czynności odlotu na drugi krąg, na 500 m!

      Nie zaklinaj rzeczywistości, ryjku!
      • don_eugenio Re: Kłamiesz,jak Lasek,Hypki,Klich,you-know-who.. 28.03.13, 07:20
        1normalnyczlo.w.i.e.k napisał:
        > Ponieważ, ani nie padła komenda ze strony kontrolera, ani nie
        > zobaczyli pasa....
        To takie tępe te piloty były?

        Ale padła komenda od dwóch durni za ich plecami.Mieli tylko pecha że te dwa durnie byli
        ich przełożonymi.
        -"będziemy próbowali aż do skutku"
        -"nie mamy tyle paliwa aby aż do skutku"
        no i nieudacznik zadzwonił do drugiego nieudacznika
        -"od czego masz Błasika na pokładzie?"
        BUUUUM!!!
        • 1normalnyczlo.w.i.e.k 11t paliwa na krążenie i lot na zapasowe,to mało?? 08.04.13, 01:13
          don_eugenio napisał: "nie mamy tyle paliwa aby aż do skutku"

          ---> Bredzisz, jak każdy amator ignorant!

          > -"będziemy próbowali aż do skutku"
          > no i nieudacznik zadzwonił do drugiego nieudacznika
          > -"od czego masz Błasika na pokładzie?"
          > BUUUUM!!!

          ---> Ile razy dziennie dostajesz ze swojej Centrali UB/KGB takie idiotyczne Przekazy Dnia?
    • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 20.03.13, 09:33
      Nie wiemy co było główną przyczyną katastrofy, ponieważ nie zbadano wraku, rejestratory były ponad dobę wyłącznie w rękach rosjan, a polska komisja dopuściła się plagiatu tworząc swój raport.
      • obraza.uczuc.religijnych Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 26.03.13, 15:23
        Czy stworzenie dwóch podobnych ale nie identycznych, jak kłamliwie twierdzą niektórzy, dokumentów oznacza że mamy do czynienia z plagiatem, czy też dowodzi to tego, że po prostu zawarta w nich jest prawda?
        • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 27.03.13, 08:55
          obraza.uczuc.religijnych napisał:

          > Czy stworzenie dwóch podobnych ale nie identycznych, jak kłamliwie twierdzą nie
          > którzy, dokumentów oznacza że mamy do czynienia z plagiatem, czy też dowodzi to
          > tego, że po prostu zawarta w nich jest prawda?

          Nie w przypadku, gdy jest potwierdzona informacja, że w dokumencie przedstawiono informacje przekazane przez Rosjan - słowa E. Klicha.
          • obraza.uczuc.religijnych Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 28.03.13, 08:26
            Nawet w takiej sytuacji te dokumenty nie są identyczne, bowiem raport Millera prześlizguje się po kwestii nacisków i nie podaje info o pijanym Błasiku.
            • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 09:09
              Sprzeczasz się o skrawki informacji.
              • obraza.uczuc.religijnych Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 10:01
                Nie, sprzeczam się o istotne szczegóły zadające kłam propagandowej ruskiej tezie, że raport Millera to plagiat raportu MAK.
                • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 10:09
                  Przepraszam, bo plagiatem nie jest przeklepanie 90% innej pracy!
                  • obraza.uczuc.religijnych Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 29.03.13, 10:20
                    Ale co tu zrobić, skoro z własnych badań wychodzą podobne wnioski? W takim przypadku to nie jest plagiat. A że dużo wniosków się pokrywa to trudno, przedsiębiorstwo Smoleńsk i tak się z tymi wnioskami nie pogodzi bo biznes musi się kręcić.
      • zapijaczony_ryj Zapytaj o zapis ostatnie rozmowy braci to się dowi 25.06.13, 10:43
        aw2139 napisał:

        > Nie wiemy co było główną przyczyną katastrofy, ponieważ nie zbadano wraku, reje
        > stratory były ponad dobę wyłącznie w rękach rosjan, a polska komisja dopuściła
        > się plagiatu tworząc swój raport.

        dowiesz!
        • aw2139 Re: Zapytaj o zapis ostatnie rozmowy 25.06.13, 10:45
          I tylko tyle?
    • lunatic1983 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 02.07.13, 23:16
      a skad wiesz ze swiadomie zeszli ponizej 100 metrow? bo w tvn-ie uslyszales?
      • aw2139 Re: Główną przyczyna katastrofy było złamanie 03.07.13, 08:20
        Nie ma na to najmniejszego dowodu, tak samo nie ma pewności, czy samolot był w 100% sprawny, ale wcale nie przeszkadza to tym, którzy wierzą w prawdziwość rządowych doniesień, żeby powtarzać to głośno, a zapytani dlaczego tak twierdzą, odpowiadają - BO TAK!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja