Zdumiewający brak profesjonalizmu

08.02.13, 00:34
Wysłuchałem i obejrzałem ze zrozumieniem (na ile starczyło mi cierpliwości, a za cierpliwego uchodzę) całej tej udostępnionej "Konferencji smoleńskiej". Po wykładzie PROFESORA Nowaczyka, aż mnie poniosło. Co ten gość wygaduje???. Jakiej to zmiany można dokonać na jednym z załączników do raportu końcowego? Co on tam mógł programem graficznym zmodyfikować??? Sprawdziłem. Pewnie nie On, ale mógł to zrobić dla niego ktoś inny. Otóż raport końcowy komisji wyjaśniającej katastrofę smoleńską zawiera załączniki w postaci niezabezpieczonych, czyli otwartych do edycji plików PDF. Najogólniej mówiąc, są to pliki zapisane w taki sposób, że każda osoba wyposażona w odpowiednie programy potrafiące zaimportować pliki PDF, (oraz wiedzę jak je obsłuzyc) jeśli nie są zabezpieczone przed możliwością wprowadzania w nich zmian, może zrobić z nimi wszystko. Do takich programów, w których można to zrobić należą choćby Adobe Acrobat czy CorelDraw, w węższym zakresie Adobe Ilustrator. Załącznik obrazujący trajektorię poziomą tak właśnie został zapisany. (innych nie sprawdzałem) Można zaznaczyć i usunąć z niego, lub zmienić dowolny obiekt, który nie jest częścią oryginalnego zdjęcia satelitarnego. Można też zobaczyć, co "pod spodem" zostało umieszczone na jakimś etapie edycji tego dokumentu. Wszystkie składniki takiego raportu powinny być nieedytowalne i najlepiej nieobiektowe czyli zamienione w postać bitmapową. Tak jak dokumenty bankowe w formacie pdf będące potwierdzeniem transakcji. Ludzie co z WAMI jest nie tak? Uznajecie się za profesjonalistów, jedni reprezentują powagę państwa, drudzy niezłomność w dążeniu do prawdy. Jedni warci drugich. Jeden profesor z US łączy się w za pomocą SKYPE w celu przeprowadzenia wykładu i zaprezentowania wyników swoich badań i smęci przez czas jakiś przy statycznym obrazie (wylogowując się chyba dwukrotnie, bo nie potrafi podłączyć kamery i komputera, nie potrafi też zadbać o to aby ktoś umiejętnie go wyręczył. Dość, że tylko go słychać. Drugi profesor kilka minut podłącza kabel do komputera - a kabel się "nie chciał połączyć" I nie potrafi zorganizować tego tak, żeby po prostu podejść do gotowego do użytku sprzętu, przygotowanego przez ludzi, którzy to zrobią za niego. Inny wykładowca w połowie wykładu szuka wskaźnika w torbie po drugiej stronie sali. Trzeciemu do prezentacji zapodziało sie zdjęcie rodzinne. Państwowa komisja w swoim raporcie końcowym umieszcza otwarte dokumenty - sami je sporządzaliście??? A jeśli nie to kogo zatrudniacie do poimocy, za co my wszyscy płacimy podatki???
Pełna wersja