anwad
20.03.13, 17:30
Prokuratura ukrywa jeden z najważniejszych dowodów, który mógłby unieważnić całe śledztwo smoleńskie - prowadzone przez MAK, komisję Millera, polską i rosyjską prokuraturę. Chodzi o nagranie z Jaka-40
Piloci tego samolotu nagrali komendy z rosyjskiej wieży dla m.in. załogi polskiego Tu-154. Według zeznań chorążego Remigiusza Musia (młody mężczyzna, już nie żyje, rzekomo popełnił samobójstwo) z nagrania tego na 100% wynika (przesłuchiwał je po przylocie do Polski), że rosyjski kontroler wydał komendę o zejściu samolotu na wysokość 50 metrów (wysokość poniżej dopuszczalnej). Potwierdza to porucznik Artur Wosztyl, który również pilotował Jaka-40.
Treść tego nagrania nie zgadza się z 4 wersjami stenogramów z czarnych skrzynek, sporządzonymi przez MAK, w których jest mowa o 100 m. Co to miałoby oznaczać? To, że nagrania z czarnych skrzynek - na których oparto śledztwo - zostały... sfałszowane.
Nagranie z Jaka-40 do dzisiaj nie zostało upublicznione. Jest synchronizowane z nagraniami z wieży lotniska.
Efektów tej synchronizacji możemy się spodziewać.