7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu.

07.04.13, 14:12
Jak się wydaje jest dowód, że podejście od zachodu było możliwe na Siewiernym.
Dzięki MMARIOLI z s24 możemy przeczytać:


Wg. www.gorodnews.ru/mk/item.php?id=183
o godz. 10.48 czasu moskiewskiego JAK40 od strony zachodniej do lądowania podchodzi.

Хрoнoлoгия 7 aпреля

10:19
Нa взлетнo-пocaдoчнyю пoлocy aэрoдрoмa “Северный” cел пoльcкий АН-24.
10:48
Пoльcкий ЯК-40 прoлетaет нaд yлицей Лaвoчкинa. Нa cнижение идет.


Ulica Ławoczkina przecina odcinek DRL-BRL podejścia od strony zachodniej.
Odległość DRL od początku pasa to 3,6 km.
    • snajper55 Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 17:44
      Tu 154 też od zachodu nadleciał.

      S.
    • jamnik_belial Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 18:55
      ae911truthorg napisał:

      > Jak się wydaje jest dowód, że podejście od zachodu było możliwe na Siewiernym.

      A ktoś twierdził że nie jest możliwe? Oczywiście że jest i nikt nie utrzymywał inaczej. Tylko że wymaga albo widoczności, albo przestawienia w drugą stronę radarów i tak dalej.
      Siódmego, OISNM, widoczność była dobra.

      • ae911truthorg Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 20:31
        jamnik_belial napisała:

        > ae911truthorg napisał:
        >
        > > Jak się wydaje jest dowód, że podejście od zachodu było możliwe na Siewie
        > rnym.
        >
        > A ktoś twierdził że nie jest możliwe? Oczywiście że jest i nikt nie utrzymywał
        > inaczej. Tylko że wymaga albo widoczności, albo przestawienia w drugą stronę ra
        > darów i tak dalej.
        > Siódmego, OISNM, widoczność była dobra.
        >

        To czemu Tusk lądował od wschodu ?
        • maccard.3 Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 20:48
          ae911truthorg napisał:

          > To czemu Tusk lądował od wschodu ?

          Bo to zamach był.
        • don_eugenio Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 21:59
          > To czemu Tusk lądował od wschodu ?

          bo nie jest durniem i nie dzwoni do durnego brata o poradę.
        • jamnik_belial Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 07.04.13, 23:20
          ae911truthorg napisał:

          > > A ktoś twierdził że nie jest możliwe? Oczywiście że jest i nikt nie utrzy
          > mywał
          > > inaczej. Tylko że wymaga albo widoczności, albo przestawienia w drugą str
          > onę ra
          > > darów i tak dalej.
          > > Siódmego, OISNM, widoczność była dobra.
          > >
          >
          > To czemu Tusk lądował od wschodu ?

          A czemu nie? Może mu z wiatru bardziej pasowało. Samoloty, pewnie tego nie wiesz, powinny lądować pod wiatr. A wiatr mógł się zmienić, albo być po prostu w dopuszczalnym jeszcze zakresie wiatru tylnego, albo jeszcze parę innych banalnych możliwości.

          Generalnie - nie ma o czym gadać po prostu, bo żadnej w tym podejrzanej tajemnicy nie widać.
          • ae911truthorg Prokurator twierdził co innego. 08.04.13, 08:30
            Przypomnę:

            Jarosław Polanowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie, który uczestniczył w śledztwie w sprawie katastrofy w Lesie Kabackim w 1987 r., gdy zginęły 183 osoby, tłumaczy w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", dlaczego uważa, że powinno się zbadać dokładnie radiolatarnie. - W Smoleńsku można podchodzić do lądowania tylko z jednego kierunku.


            Wypowiedź z lipca 2010


            10-04 Tupolew miał wiatr akurat z tyłu.. pewnie tego nie wiesz.
            • don_eugenio Re: Prokurator twierdził co innego. 08.04.13, 09:03
              ae911truthorg napisał:
              > Wypowiedź z lipca 2010

              czego jeszcze nam ta UBecja od Macierewicza tutaj nie wykopie.
            • banana_dog Re: Prokurator twierdził co innego. 08.04.13, 12:22
              Z widzialnością to można podchodzić z każdego kierunku.Tak jak z każdego kierunku można lądować, tylko warunki muszą być odpowiednie.
              Jedynym oprzyrządowanym pozostał 26.
              Trzy metry na sekundę to 60% tego, co dopuszczalne.
              Kolejny temat wyssany z palucha.
              • ae911truthorg Re: Prokurator twierdził co innego. 08.04.13, 13:00
                banana_dog napisał:

                > Z widzialnością to można podchodzić z każdego kierunku.Tak jak z każdego kierun
                > ku można lądować, tylko warunki muszą być odpowiednie.
                > Jedynym oprzyrządowanym pozostał 26.
                > Trzy metry na sekundę to 60% tego, co dopuszczalne.
                > Kolejny temat wyssany z palucha.

                Jak zwykle pogardliwie, bez cienia chęci zastanowienia się, o wyjaśnieniu nie mówiąc.
                Jak się znasz to napisz spokojnie, rzeczowo.
                A przecież znasz się najlepiej na świecie.
                - jak ustalano kierunek w czasie podejścia, przy braku RL
                - jak ustalano odległość i ścieżkę schodzenia
                - czemu ścieżka Tu154 "pasuje" do schodzenia z wysokości 420 m nad DRL w odległości
                4 km. (jak jest z grubsza od zachodu).
                - czy to jest sensowne stwierdzenie "DRL1 – nieczynna dalsza radiolatarnia prowadząca po zachodniej stronie lotniska; tutaj traktowana wyłącznie jako jeden z punktów "orientacyjnych", o znanych współrzędnych geograficznych (załoga nie wiedziała, że ta radiolatarnia nie działa, ale te nie miała zamiaru korzystać z emitowanego przez nią sygnału); "



                Np. absurdello twierdził, że BRL od zachodu działała.
                Abstrahując od spraw technicznych - prokurator w lipcu 2010 powinien mieć wiedzę, że można podchodzić od zachodu , tym bardziej że Jak-40 podchodził od zachodu 7-04.
                • absurdello Podchodzić można ... 08.04.13, 19:56
                  tyle, że lepiej i dokładniej się podchodzi na dwie radiolatarnie niż na jedną (stojącą ZA PASEM).

                  To, że załoga nie wiedziała jaki kierunek jest czynny świadczy tylko o tym, że nawigator nie znał rosyjskiego i nie wczytał się w kartę podejścia.

                  Tam jest napisane wprost, że w czasie gdy lotnisko działało, radiolatarnie były na obu kierunkach lądowania (08 i 26) i miały TE SAME CZĘSTOTLIWOŚCI nadawania (310 kHz dalsza i 640 bliższa). Ponieważ w danej chwili samoloty mogą lądować tylko z jednego kierunku, to tylko jedna para tych nadajników mogła pracować, a rozróżnienie było w kodzie Morse'a jaki nadawały:

                  Gdy działał kierunek 26, to

                  - DRL nadawała litery: OK (- - - - . -)
                  - BRL nadawała literę: O (- - -)

                  gdy działał kierunek 08, to

                  - DRL nadawała litery: BU (- . . . . . -)
                  - BRL nadawała literę: B (- . . . )

                  Po nastrojeniu radiokompasów nawigator powinien po kodzie rozpoznać, która para nadajników pracuje, a w rozmowach z pokładu nic takiego nie ma.

                  Parametry NDB

                  Patrz strony 17___

                  > Np. absurdello twierdził, że BRL od zachodu działała.

                  Jako żywo nic takiego nie twierdziłem :)

                  Nawigator podał, że dostroił radiokompasy ale nic nie mówił jakie kody nadawały ... dziwne


                  • ae911truthorg Re: Podchodzić można ... 08.04.13, 21:24
                    Pokręciłem, pisałeś o podchodzeniu na BRL za pasem, sorry.
                    Przytoczę , bo chyba nie chciało się czytać co jeszcze mówił prokurator:

                    W Smoleńsku można podchodzić do lądowania tylko z jednego kierunku. Pilot dokonuje oblotu lotniska, by ustalić relacje tych dwóch latarni, czyli zobaczyć, gdzie jest linia prosta, bo wiadomo, że na przedłużeniu tej linii prostej jest pas. Jest to w przypadku tego typu lotnisk co smoleńskie podstawowy sposób wyznaczania kierunku lądowania i określania właściwej ścieżki zejścia. Pytanie, dlaczego w ostatniej fazie samolot zszedł w lewo od pasa.


                    Jak się domyślam mówi to w oparciu o info od eksperta.
                    Tak więc pozostaje pytanie - czemu Jak-40 lądował od zachodu 7-04 ?
                    Wiatr był z południa i słabszy niż 10-go.

                    Co do kodów markerów to:
                    Na stronie 72 wersji angielskiej raportu MAK zamieszczony jest spis scieżek nagrywanych na magnetofonach stanowiska kierowania lotem. Jedna ze ścieżek zgranych przez polskich specjalistów (nr 5) zawiera sygnał LOM (Locator Outer Marker - dalszej prowadzącej radiolatarni). Wg raportu, kod literowy (w alfabecie Morse'a) zapisany na ścieżce to "OD".

                    Tymczasem na wszystkich dostępnych kartach podejścia, DNDB z kierunku 259 nadaje kod: "OK", zaś z kierunku 79 "BY".



                    lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.10.04.2010/post/411108,falszywa-dalsza-ndb
                    Różnica odległości DRL na kartach ( 6,1 lub 6,26 km. też chyba nie pomaga).
                • banana_dog Re: Prokurator twierdził co innego. 09.04.13, 22:08
                  1) Nie znam się.
                  2)Jak ustalić kierunek?W czasach GPSa?Wolne żarty.Kiedyś wystarczał radiokompas i zegarek.
                  3)Odległość i ścieżka jak powyżej.
                  4)Czemu ścieżka Ty154 do czegoś tam pasuje? Za cholerę, nie rozumiem pytania.
                  5)Sensowniej było by napisać, że załoga mogła nie wiedzieć o zdemontowaniu radiolatarni, a nie,że nie wiedziała, że "nie działa".Tak jak napisano w raporcie,czy też raczej w uwagach do raportu MAK, nie były dostępne stosowne NOTAMy, czyli oficjalne powidomienia o zmianach w ifrastrukturze lotniska.Reszta tekstu jest ok.
                  6)Nie wiem jaka powinna być wiedza prokuratora w lipcu 2010, ale nic niezwykłego nie mówił.
                  Jedynym kierunkiem oprzyrządowanym do lądowania w kiepskiej pogodzie był 26.

                  Nie pozostaje nic innego jak przyłączyć się do opinii jamnika.Temat bez sensu.
                  • ae911truthorg Re: Prokurator twierdził co innego. 09.04.13, 23:25
                    banana_dog napisał:

                    > 1) Nie znam się.
                    > 2)Jak ustalić kierunek?W czasach GPSa?Wolne żarty.Kiedyś wystarczał radiokompas
                    > i zegarek.

                    > 3)Odległość i ścieżka jak powyżej.
                    > 4)Czemu ścieżka Ty154 do czegoś tam pasuje? Za cholerę, nie rozumiem pytania.

                    > Nie pozostaje nic innego jak przyłączyć się do opinii jamnika.Temat bez sensu.

                    Bez sensu to jest, że Frołow nie wiedział, że zdemontowali sprzęt na podejściu od zachodu.
                    Skoro były spełnione minima i mieli zegarki, to po co podchodzili od wschodu ?
                    Bez sensu jest wmawianie laikom, że od zachodu się nie ląduje, co powtarzano wielokrotnie.

                    W czasach GPS-a ?
                    No przecież "wszyscy wiedzą" , że GPS używa się tylko na niektórych lotniskach.
                    Do tego przy "oprzyrządowaniu" kierunku 26 odchylenie od kierunku wyniosło ponad 100 m.
                    To bez oprzyrządowania jest ile ? 500 m. ?

                    Pisałem to już:
                    420/7=60 sekund.
                    Żeby pokonać odległość 6 000 m. trzeba lecieć z prędkością 100 m/s.
                    To chyba rozumiesz ?
                    Czy jak absi zakładasz, że piloci nie znali tabliczki mnożenia ?
                    • banana_dog Re: Prokurator twierdził co innego. 10.04.13, 20:03
                      Nie wiem kto to jest Frołow i dlaczego nie wiedział, że zdemontowano radiolatarnie od zachodu.
                      Sądząc z nazwiska to Rosjanin.Tym bardziej nie wiem, dlaczego nie wiedział.

                      O jakich minimach piszesz, i kiedy.
                      Żeby wyjść na prostą z widzialnością też trzeba się podpierać czym się da, radiokompasem,
                      GPSem, zegarkim , wszystkim co się do tego nadaje , bo też można wyjechać w maliny albo,
                      co zdarza się często, wylądować na nie tym lotnisku co trzeba.Trudno w to uwierzyć, ale to
                      prawda.
                      Nikt nikomu nie zabrania korzystania z czegokolwiek podczas podejścia z widocznością.
                      Z GPSa też.

                      Błędy GPSa bez oprzyrządowania też będą takie, bo dlaczego miały by być inne.

                      Dalej nie rozumiem co to znaczy 420/7=60, i to do tego sekund.Bez tych sekund, to myślał bym
                      że to jakaś liczba magiczna.Przy 100m/s w 60 sekund pokonuje się 6000m.Tylko co z tego?

                      Czy chodzi o to, że 7.04 jak od zachodu, a tutka od wschodu?
                      Może się nie wyrabiali, może kontroler tak sobie życzył?
                      Dalej nie widzę w tej historii niczego niezwykłego.
                      • ae911truthorg Re: Prokurator twierdził co innego. 10.04.13, 20:40
                        Frołow był pilotem Ił-a 10-04.

                        Protasiuk schodził ścieżką:
                        z 420 m wysokości przy prędkości pionowej 7 m/s .
                        Na poziomie 0 znajdzie się po 60 sekundach - 420/7=60.
                        W czasie tych 60 s., żeby znaleźć się w "okolicach" pasa musi pokonać więcej niż 6000 m.
                        Czyli prędkość musi być większa niż 6000/60=100 m/s.
                        Wyliczenie do wykonania w pamięci w 10 sekund, wolno myśląc.
                        Jestem przekonany, że załoga potrafiła je wykonać.

                        Przy prędkości poziomej jaką przyjęli ok. 80 m/s ścieżka "pasuje" do odległości DRL 4 km.
                        Słowo "czietyrie" pada z ust dowódcy jako informacja skierowana do KL, zaraz po minięciu DRL .
                        Jeszcze niezrozumiałe ?
                        Dalej nic dziwnego ?
                        • banana_dog Re: Prokurator twierdził co innego. 10.04.13, 21:40
                          Dobra.Frołow, pilot, i nie wiedział.No nie poinformowali biedaka.I co dalej?

                          No i dalej nic z tych rachunków nie kleji się do kupy.
                          To że ktoś powiedział "cztery"?Powinien powiedzieć cztery stówy, i pewnie pomyślał, jak to wojskowy: "ku..., o stówę za wysoko, z tylnym wiatrem, w dół bo się ku... nie wyrobimy".
                          I tak też zrobił.
                          Ot i cała tajemnica.
            • jamnik_belial Re: Prokurator twierdził co innego. 08.04.13, 19:04
              ae911truthorg napisał:

              > Przypomnę:
              >
              > Jarosław Polanowski, prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie, który uczest
              > niczył w śledztwie w sprawie katastrofy w Lesie Kabackim w 1987 r., gdy zginęły
              > 183 osoby, tłumaczy w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", dlaczego uważa, że powi
              > nno się zbadać dokładnie radiolatarnie. - W Smoleńsku można podchodzić do lą
              > dowania tylko z jednego kierunku
              .
              >


              No i?

              > 10-04 Tupolew miał wiatr akurat z tyłu.. pewnie tego nie wiesz.

              No i co że miał?

    • absurdello A propos podchodzenia z zachodu zezn. A.W. 08.04.13, 20:31
      Zeznania A. Wosztyla z 21. kwietnia 2010

      "Nie jestem w stanie powiedzieć, kto odpowiadał wieży na te pytania. Na zadane pytanie zeznaje; ja na lotnisku w Smoleńsku po raz pierwszy lądowałem w dniu 07.04.2010 r. Lotnisko w dniu 07.04.2010 r. było wyposażone w dwie radiolatarnie bezkierunkowe, tzw. bliższa oddalona 1 km od progu pasa i dalsza oddalona o 6 km od progu pasa (2xNDB). Mówię o podejściu z kierunku 259. Nie jestem w stanie powiedzieć czy w dniu 07.04.2010 r. lotnisko było wyposażone w APM (jest to tzw. bramka składająca się z potężnych reflektorów ustawionych przy progu pasa, które pozwalają pilotowi zlokalizować próg pasa w szczególnie trudnych warunkach atmosferycznych). Dodatkowo lotnisko było wyposażone w system świateł umożliwiające określenie krawędzi bocznych pasa oraz jego progu i końca. Z tego co pamiętam to było wszystko. "

      Gdyby podchodził z zachodu, to musiałby zauważyć, że nie ma tam radiolatarni, a nawet gdyby były, to na kierunku 08 dalsza stała 3.7km od progu, a on w zeznaniach mówi, że dalsza była na 6km. Poza tym z tego co wiadomo oświetlenie nawigacyjne było tylko od strony progu 26 (z drugiej było zdemontowane), a skoro zauważył oświetlenie pasa, to musiałby (podchodząc z zachodu) zauważyć, że tam nie ma oświetlenia naprowadzającego na pas.


      I jeszcze co do podejścia 10 kwietnia

      Na zadane pytanie zeznaje; jeżeli chodzi o lądowanie, obsługiwał ten sam kontroler co w dniu 07.10.2010 r. Poznałem go po głosie. Na zadane pytanie zeznaje; do lądowania podchodziliśmy kursem 259, tzn. ze wschodu na zachód. Na zadane pytanie zeznaje; po otrzymaniu ciśnienia od kontrolera lotniska i ustawieniu tego ciśnienia na wysokościomierzach wysokość wskazywana była wysokością samolotu od progu pasa (wysokość QFE). Wysokość wskazywana przez wysokościomierze barometryczne porównałem z wysokością wskazywaną przez radiowysokościomierz i obie te wysokości wskazywały około 500 m. Przy podejściu do lądowania z kursem 259 dochodziło do rozbieżności wskazań wysokości barometrycznej i radiowysokościomierza. Radiowysokościomierz w pewnych momentach wskazywał większą wysokość, tzn. wyższą. Nie jestem w stanie powiedzieć, jaka dokładnie to była różnica. Pamiętam, że była znacząca.

      • ae911truthorg Re: A propos podchodzenia z zachodu zezn. A.W. 08.04.13, 20:44
        To uzgodnij sobie z bananadogiem, czy można podchodzić i jak.
        Wosztyl mówi o kierunku 259, a nie mówi że był jedynym Jakiem, który lądował 7-04.
        Nie wiem do czego zmierzasz. Ruskim nie wierzysz ?
        Wizytę ustalano we wrześniu 2009 i wtedy podobno zdemontowano sprzęt.
        Ja wiem - przypadek.

        PS
        A gdzie wyjaśnienia "buczenia częstotliwości prądu" ?
        Tylko wyjaśnij jak Artymowicz, do 0,03 sekundy ;).
        On już oczadział kompletnie.
        • absurdello No jak mam wybierać to już raczej zeznania 08.04.13, 21:15
          Wosztyla, bo on chyba wiedział jak podchodził i jakie miał tam pomoce nawigacyjne ?

          Poza tym pewnie by wspomniał o dwóch kierunkach podejścia, w końcu była dobra widoczność więc ruch nadlotniskowy był łatwy do obserwacji ?

          Poza tym dlaczego piloci mieli by podchodzić ze strony, z której nie ma chociażby tych najprostszych urządzeń pozwalających utrzymać jako tako kierunek ???

          Z zeznania 10 kwietnia

          "Moja załoga przetransportowała do Smoleńska członków „komisji do zadań trudnych.” W dniu tego wylotu były dobre warunki atmosferyczne i lądowanie wykonano z tzw. kręgu w pełnej widoczności pasa i z tzw. wektorowaniem. "

          Nie zmienia się kierunku lądowania z samolotu na samolot, a szczególnie jeszcze jak lotnisko jest tylko jednostronnie wyposażone.

          > Wizytę ustalano we wrześniu 2009 i wtedy podobno zdemontowano sprzęt.
          > Ja wiem - przypadek.

          Ale to miało by znaczenie gdyby ten sprzęt zdemontowano w nocy z dnia na dzień, a przecież tak Wosztyl jak i Protasiuk wylądowali i wystartowali ze Smoleńska już dawno po demontażu

          A poza tym jak pisałem, kierunek lądowania "słychać" na falach DRL jako litery Morsem nadawane co ok. 30s, a tam było konkretne przyporządkowanie liter do kierunków

          - OK dla kierunku 26 (ze wschodu)
          - BU dla kierunku 08 (z zachodu)

          Poza tym to obsługa lotniska prowadzi samolot do właściwego kierunku lądowania (wektorowanie), więc pilot mało ma na to wpływu.

          > A gdzie wyjaśnienia "buczenia częstotliwości prądu" ?

          Gdzieś już chyba o tym pisałem. Gdyby taśmy były przegrywane na sprzęcie studyjnym (zasilanym z sieci oświetleniowej), to na nagraniu można by znaleźć ślady 50Hz i wielokrotności ... tyle, że fałszerz mógłby użyć sprzętu zasilanego z przetwornicy 400Hz i całe polowanie na 50Hz spełznie na niczym ... odwalając tak gigantyczną pracę uzgodnienia wszystkich zapisów racze by nie zapomniał o takim szczególiku ;)))
        • don_eugenio Re: A propos podchodzenia z zachodu zezn. A.W. 08.04.13, 22:26
          ae911truthorg napisał:

          > To uzgodnij sobie z bananadogiem, czy można podchodzić i jak.
          > Wosztyl mówi o kierunku 259, a nie mówi że był jedynym Jakiem, który lądował 7-
          > 04.
          > Nie wiem do czego zmierzasz. Ruskim nie wierzysz ?

          Słuchaj UBecki mataczu.
          Raz się powołujesz na prokuraturę ,za chwilę na Wosztyla i jeszcze później na Rosjan.
          To tak samo jak nieuk Rzońda.Mamy dokumenty ale nie możemy pokazać.
          Po prostu Rzońda to oszust ,też tylko UBecką propagandę uprawia.
    • aw2139 Re: 7-04-2010 Jak-40 podchodził od zachodu. 11.04.13, 10:44
      Z tego co wiem i 07 i 10.04 podejścia były na pas 26. Tylko na tym kierunku były rozstawione radiolatarnie (bliższa na odległości 1100m, a dalsza na 6250m). Na pas 08 było możliwe jedynie podejście wzrokowe i zapewne przy użyciu RSP.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja