feelek
09.04.13, 19:50
treść tej teorii:
10 .4. 2010 samolot z Prezydentem RP na pokładzie usiłował za wszelką cenę wylądować w Smoleńsku, gdzie widoczność była od 200 do 500 m. Usiłował tak zrobić ponieważ pilotujący go miał przed oczyma scenę sprzed 2 lat gdy ten sam prezydent zmuszał jego kolegę do wylądowania w objętym wojną Tblilisi imputując mu przy tym tchórzostwo.
Do tego dochodzi kilkanaście - dziesiąt drugorzędnych, choć istotnych powodów:
spóźnienie Prezydenta, brak certyfikatów pilotów do obsługi tego typu samolotu, kunktatorskie zachowanie obsługi naziemnej w Smoleńsku, atmosfera politycznej kłótni towarzysząca organizacji tej wizyty etc. etc. Te powody są o tyle istotne, że bez nich do katastrofy by nie doszło.
----------------------------
jeśli ktoś jest tym ww. zawiedziony to podaję motywy swojego działania: w potoku dziesiątek idiotycznych kretyńskich, niczym niepotwierdzonych przekazów zachodzi obawa, że ten potok może zalać najzwyklejszą, najprostszą w Świecie prawdę.
Prawdę.
PRAWDĘ.
PRAWDĘ