remik.bz
11.04.13, 11:30
Słowa Ewy Wanat : "Byłam przez chwilę wieczorem na Krakowskim Przedmieściu. Tam wzmożenie pełne wzruszenia z jednej strony, patosu z drugiej, nienawiści z trzeciej (transparent "Za tę zbrodnię szubienice" czy jakoś tak). A w obozie przeciwnym - śmichy -chichy, lekceważenie, czasem pogarda. Abstrahując od polityki (choć nie wiem, czy się da) czyli od przemówienia Kaczyńskiego oraz od "ustaleń" Macierewicza - trzy lata temu wydarzyła się w Polsce rzecz straszna i jak na standardy współczesnego Zachodu niewyobrażalna - spadł samolot z głową państwa na pokładzie i prawie setką bardzo ważnych osób. Wszyscyśmy w tamtej chwili zamarli ze zgrozy. Wydawało nam się, że to zły sen, że to niemożliwe. Przeżyliśmy szok, poczuliśmy strach - to nie jest bezpieczny kraj. Jeśli takie rzeczy się dzieją, co jeszcze może się stać? Wojna, która się potem rozpętała spełnia rolę zasłony dymnej - winni niewybaczalnych zaniedbań, błędów, zaniechań, katastrofalnych decyzji, które doprowadziły do śmierci 96 ludzi wciąż nie zostali wskazani ani postawieni przed sądem. Nie siedzą w więzieniach. Wiem, że śledztwa w sprawie katastrof trwają długo - ale tam nie zginął nikt z moich bliskich. Natomiast mogę sobie wyobrazić, jak czują się bliscy ofiar patrząc na pustą ławę oskarżonych. Mogę zrozumieć wściekły ból."
Nic dodać nic ująć. Całe szczęście , że powoli, bardzo powoli zaczyna mieć rację bytu trzecia opcja w sprawie katastrofy smoleńskiej. Nie "zamach", nie "ląduj dziadu" tylko dziadostwo organizacyjne, brak kompetencji, karygodne zaniedbania i zaniechania (tak zresztą zawsze twierdziłem na FK). Podpisuję sie całkowicie pod opinia Pani Ewy Wanat. Dwie poprzednie teorie traktuję jako odwracanie uwagi od rzeczywiście winnych. W każdym cywilizowanym kraju za tego typu zaniedbania byłoby juz kilkanaście jak nie kilkadziesiąt aktów oskarżenia- i to na bardzo, bardzo wysokim szczeblu .