zaplutykarzelupa
03.05.13, 23:29
Obydwie strony sporu smoleńskiego zapętliły się wokół drugorzędnego problemu wybuchów albo odporności brzozy/skrzydła.
Sednem sprawy jest zejście na fatalną wysokość, od kilku do ok 20 metrów (wg Maciarewicza)
Bez tego nie byłoby albo ewentualnego uderzenia w brzozę, albo domniemanego zamachu (jak rozumiem zamachowcy chcieli skorelować niską wysokość z wybuchami, żeby katastrofę zwalić na naturalne przeszkody terenowe, ewentualnie był to dziwny przypadek, albo np zapalnik ciśnieniowy, wysokościowy itp).
Dopóki wiarygodnie nie zostanie wyjaśnione dlaczego tupolew znalazł sie tak nisko, rozważania o bezpośredniej przyczynie katastrofy nie mają sensu.
Pies jest pogrzebany zaraz po komendzie "Odchodzimy"
Nawet w niesławnym fabularnym gniocie NG pilot jest wyraźnie zdziwiony brakiem reakcji samolotu na stery. Czyżby jakaś ruska sugestia?