Amok w sprawie cz.s.

22.06.13, 18:13
Próbowałem kontaktować się z Macierewiczem i spokojnie, w sposób cywilizowany - uprzedzając Rodziny, podać informację o sfałszowaniu.
Wtedy jakoś Antonii nie miał ochoty.
Widocznie coś się jednak wydarzyło , ciekawe co ?, że sfałszowanie cz.s. stało się tematem miesiąca. Niestety argumenty jakie przedstawia ZP są słabe.
Długość czasu nagrania, czy dzisiejsza sensacja z "innymi skrzynkami", to nie są żadne dowody.
To, że na zdjęciu przedstawiającym fragment pokoju widać jakieś skrzynki, to nie znaczy że są z Tupolewa. Owszem, należy sprawdzić, przesłuchać. Ale wpadać w euforię ??
Ja nie chcę nawet widzieć miny Jantoniego jak się okaże, że polskie skrzynki leżały obok, poza kadrem.

A mój dowód na sfałszowanie CVR spokojnie sobie leży.
    • banana_dog Stan upojenia. 23.06.13, 02:10
      A jak się miewa, jeśli można zapytać, lądowanie przed Kutuzowa?
      Też leżakuje?
      I co z tymi skrzynkami?
      Przecież taki K3-63 (chyba tak?) to według jednego z majstrów Gargasowej
      "półmetrowa, stalowa skrzynia". Może i ona gdzieś tam leżała?
      Należy sprawdzić, przesłuchać!
      I nie wpadać w euforię tylko po dwóch krechach do nosa!
    • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 08:21
      > Ja nie chcę nawet widzieć miny Jantoniego jak się okaże, że polskie skrzynki leżały obok, poza kadrem.

      A leżały. Rosjanie mieli do dyspozycji 2 komplety skrzynek.
      • don_eugenio Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 08:42
        zuzkazuzka111 napisała:
        > A leżały. Rosjanie mieli do dyspozycji 2 komplety skrzynek.

        ...co stwierdził bloger na podstawie zwykłej fotografii ,pochwalony za to przez Macierewicza.

        zuzka w innym miejscu(i to po 1000-kroć) :
        jak mogli (MAK,KBWL,Prokuratura) coś ustalić skoro nawet wraku nie zbadali?
        A na zdjęciach sobie zobaczyli - przecież to wystarcza (przynajmniej głupawemu Antkowi)
        Tobie już nie?
      • ae911truthorg Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 13:36
        zuzkazuzka111 napisała:

        > > Ja nie chcę nawet widzieć miny Jantoniego jak się okaże, że polskie skrzy
        > nki leżały obok, poza kadrem.
        >
        > A leżały. Rosjanie mieli do dyspozycji 2 komplety skrzynek.

        Może i mieli, skoro Szojgu oznajmił, że już badają, a potem dopiero je wykopali.
        Jednakże zdjęcia jakichś skrzynek nie są na to dowodem.
        • don_eugenio Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 14:44
          ae911truthorg napisał:
          > Jednakże zdjęcia jakichś skrzynek nie są na to dowodem.

          jak to nie są?
          Przecież Macierewicz już zwołał konferencję i ogłosił ostateczne dowody "na zamach" .Już zawiadomienie przecież do Prokuratury wysłał.
          Czyżbyś śmiał wątpić w mądrość i geniusz naszego Ministra?
          To Ty kolejny szpion i zaprzaniec?
        • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 17:33
          > Może i mieli, skoro Szojgu oznajmił, że już badają, a potem dopiero je wykopali.

          Jestem przekonana na 100% że mieli :)

          > Jednakże zdjęcia jakichś skrzynek nie są na to dowodem.

          Oczywiście, że nie są. Ale jak nie mają innych dowodów, to tak pewnie gadają.

          Mam swietną koncepcję jak sfabrykowano zapis na skrzynkach. Raport Millera był mi podpowiedzią.
          • ae911truthorg Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 18:00
            zuzkazuzka111 napisała:

            > > Może i mieli, skoro Szojgu oznajmił, że już badają, a potem dopiero je wy
            > kopali.
            >
            > Jestem przekonana na 100% że mieli :)
            >
            > > Jednakże zdjęcia jakichś skrzynek nie są na to dowodem.
            >
            > Oczywiście, że nie są. Ale jak nie mają innych dowodów, to tak pewnie gadają.
            >
            > Mam swietną koncepcję jak sfabrykowano zapis na skrzynkach. Raport Millera był
            > mi podpowiedzią.

            To powiedz na ucho ;)
            • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 18:17
              > To powiedz na ucho ;)

              Muszę jeszcze coś posprawdzać. :)
              Ale wszyscy to widzimy i o tym wiemy, że tak mogło być.
              Może napiszę notkę fantasy wkrótce.
              • don_eugenio Re: Amok w sprawie cz.s. 23.06.13, 22:01
                zuzkazuzka111 napisała:

                > Może napiszę notkę fantasy wkrótce.

                takie UB-fantasy :)
            • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 00:23
              Zdjęcia ze skrzynkami wklejałam 10 października.
              plus.google.com/u/0/photos/111689117584407113330/albums/5512556809979402305/5524076917438398210?authkey=CJz0jNaui7j5rgE&pid=5524076917438398210&oid=111689117584407113330
              Więc nie jest to dla mnie aż takie odkrycie jak dla "fotoamatora" i Macierewicza.

              Tylko, czy to jest dowód na zamianę? Może.

              • aw2139 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 11:27
                Po co zamieniać? Jeżeli chcieli coś zrobić mieli wiele czasu na to, zwłaszcza, że komisja tam będąca (w tym prokurator) zobaczyła te skrzynki dopiero następnego dnia:) Gdyby chcieli coś z nich usunąć - pocieliby nagrania i przegrali na nowo (takie kopiuj wklej;)).
                • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 12:01
                  Uważam, że "katastrofę" odwzorował IŁ76. Do tego dopasowano rozmowy z anonimami, kropkami i radiem.
                  Mam wrażenie, że nigdy nie mieliśmy przed oczami zapisu z oryginalnego lotu tego Tupolewa.
                  • aw2139 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 12:07
                    zuzkazuzka111 napisała:

                    > Uważam, że "katastrofę" odwzorował IŁ76. Do tego dopasowano rozmowy z anonimami
                    > , kropkami i radiem.
                    > Mam wrażenie, że nigdy nie mieliśmy przed oczami zapisu z oryginalnego lotu teg
                    > o Tupolewa.

                    Czy coś takiego mogło mieć miejsce - być może.
                    Czy dopasowano rozmowy - wielce prawdopodobne.
                    Czy mieliśmy doczynienia z oryginalnymi nagraniami tego dnia - szczerze wątpię, zwłaszcza, że jak już wielokrotnie mówiłem tutaj - są poważne wątpliwości do nagrań ponieważ brakuje pewnych kwestii, a do niektórych są wątpliwości, czy na pewno są z tamtego dnia.
                    • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 12:32
                      aw2139 napisał:

                      > > Uważam, że "katastrofę" odwzorował IŁ76. Do tego dopasowano rozmowy z ano
                      > nimami , kropkami i radiem.
                      > > Mam wrażenie, że nigdy nie mieliśmy przed oczami zapisu z oryginalnego lo
                      > tu tego Tupolewa.

                      >
                      > Czy coś takiego mogło mieć miejsce - być może.
                      > Czy dopasowano rozmowy - wielce prawdopodobne.
                      > Czy mieliśmy doczynienia z oryginalnymi nagraniami tego dnia - szczerze wątpię,
                      > zwłaszcza, że jak już wielokrotnie mówiłem tutaj - są poważne wątpliwości do n
                      > agrań ponieważ brakuje pewnych kwestii, a do niektórych są wątpliwości, czy na
                      > pewno są z tamtego dnia.

                      Żeby mieć pewność trzeba by było mieć dostęp do dokumentów, pogadać z ludźmi.
                      Moja hipoteza jest tylko pewnym pomysłem. Kto ma dostęp do głębszej wiedzy niech szuka.
                      Ale to mi pasuje. Bo nie ma w tym przypadku. Wszystko jest zaplanowane.
                      Znając rozkłady lotów można było dograć również radio wcześniej. Z wyjątkiem samej końcówki.
                      • aw2139 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 12:44
                        W pełni się z Tobą zgadzam. Natomiast sprawa jest o tyle trudna, że Ci, którzy byli za to odpowiedzialni dali ciała na całej linii i dowody są już bezpowrotnie stracone - obym się mylił:)
                        • zuzkazuzka111 Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 13:14
                          Ja myślę, że dowody istnieją i są w czyjejś szafie. Tak na wszelki wypadek...
                          Ale szafa jest lepiej zabezpieczona niż to robił Pan Rzepa - papierkiem na klej.
                          Oryginalne skrzynki nigdy nie wrócą do Polski.
                          • absurdello Tyle, że to wszystko, w żaden sposób 24.06.13, 15:04
                            nie wyjaśnia PO CO nasza załoga w ogóle rozpoczęła podchodzenie, skoro:

                            - instrukcja HEAD zabrania realizowania lotów na lotniskach gdzie NIE SĄ spełnione minima: pilota, samolotu i lotniska (w wszystkie TRZY muszą być spełnione jednocześnie !!!)

                            a załoga miała pokrywające się informacje od obsługi lotniska, i od kolegów z Jak40, że widoczność na lotnisku JEST DUŻO PONIŻEJ WSZYSTKICH TRZECH MINIMÓW:

                            - lotniska -> 1000m
                            - samolotu -> 1800m (podejście na dwie radiolatarnie)
                            - dowódcy -> 1800m (podejście na dwie radiolatarnie)

                            Tak, płk Stroiński (dowódca eskadry i dowódca lotu z 7 kwietnia), jak i por. Wosztyl, obaj mówili, że tam się podchodzi na DWIE RADIOLATARNIE a nie NA DWIE RADIOLATARNIE + PAR (radar precyzyjnego podejścia). A nawet jeżeli by było to drugie, to minimum dla samolotu czy pilota wynosi wtedy 1200m widoczności na PASIE co oznacza SZEŚĆ RAZY WIĘCEJ, NIŻ WTEDY BYŁO, w końcu R. Muś, na CZTERY MINUTY przed katastrofą informował"

                            10:37:01,3 "Arek, teraz widać DWIEŚCIE"

                            i nie wyparł się potem tych słów, co oznacza, że załoga Tu154m:

                            a) była świadoma tego co się dzieje na lotnisku, że widoczność się POGARSZA (z 400 na 200 i to w krótkim czasie) a nie polepsza

                            b) rozpoczęła manewr sprzeczny z par1, punkt 11 instrukcji HEAD obowiązującej gdy na pokładzie samolotu znajduje się: prezydent lub premier lub marszałkowie Sejmu czy Senatu.

                            Lotnisko im mogło pozwolić na dowolne manewry ale to nie zwalniało naszych z przestrzegania naszych rodzimych przepisów dotyczących bezpieczeństwa najważniejszych osób w Państwie. Żaden przepis czy polecenie nie może doprowadzać do zmniejszenia
                            bezpieczeństwa przewożonych osób, a jeżeli do tego prowadzi, to w mocy pozostają przepisy ostrzejsze.

                            Instrukcja HEAD

                            I. Przepisy ogólne.

                            §1. Ogólne zasady organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD

                            11. Lot statku powietrznego o statusie HEAD nie może być realizowany poniżej warunków minimalnych do startu i lądowania ustalonych dla pilota, statku powietrznego i lotniska.

                            IV. Zakres obowiązków personelu latającego na statku powietrznym o statusie HEAD.

                            §9. Prawa i obowiązki dowódcy statku powietrznego.

                            2. Dowódca statku powietrznego jest zobowiązany odbywać lot zgodnie z przepisami.

                            Ponosi on odpowiedzialność za wykonanie postawionego zadania, a także za bezpieczeństwo statku powietrznego oraz znajdujących się na jego pokładzie osób i rzeczy.


                            I co tu mówić o przypadku, skoro dowódca informowany już od Mińska,

                            10:14:06,5__Kontroler_Mińsk

                            "Polish 1-0... Polish Air Force 1-0-1, for information at 06:11 Smolensk visibility 400 meters fog."


                            6:11 czas UTC, odpowiada 10:11 w Smoleńsku.

                            że na lotnisku docelowym jest mgła i widoczność (w momencie przyjścia informacji) CZTERY I PÓŁ RAZA (A W NAJLEPSZYM RAZIE TRZY RAZY) GORSZA NIŻ OBOWIĄZUJĄCE GO MINIMUM, przez 25 minut do katastrofy, nawet nie rozpatruje możliwości odejścia na lotnisko zapasowe, mimo kolejnych potwierdzeń, że zła widoczność się utrzymuje, tylko świadomie naraża pasażerów i samolot na zagrożenie informując lotnisko, że nie wierzy w informacje o widoczności i sam będzie sprawdzał pogodę:

                            10:24:51,2__Kontroler__
                            "Temperatura plus 2, ciśnienie 7-45, 7-4-5, warunków do przyjęcia nie ma"

                            10:25:01,1__Dowódca
                            "Dziękuję, no jeśli można to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg."

                            A zgodnie z zacytowanym punktem instr. HEAD, on NIE MIAŁ PRAWA do takiego sprawdzania wiarygodności informacji z lotniska, mając na pokładzie Prezydenta.
                            Podejście to także fragment lotu, a zacytowany podpunkt paragrafu 1 mówi o locie ogólnie, a nie z wyłączeniem jakichś jego fragmentów.

                            Poza tym już na logikę, jaki cel miało by podawanie tych wszystkich informacji odstraszających naszą załogę od lotniska, skoro poniesiono JAKOBY taki nakład sił i środków na przygotowanie pułapki i lipnych zapisów lotu do podłożenia ich potem badaczom ???

                            A co jeżeli pilot po informacjach o tych 400m, powiedział by, "Dziękuję, Prezydent na pokładzie, ze względów bezpieczeństwa, ląduję w Mińsku czy Witebsku i czekam do zmiany pogody" ? Cały misterny plan wziąłby w łeb.

                            Dla zwabienia naszego samolotu należało by raczej podawać, że widoczność jest na granicy minimów a nie, że WIELOKROTNIE poniżej minimów, bo to go mogło odstraszyć od wejścia w pułapkę.
                            • zuzkazuzka111 Ja wiem, że jesteś zaprogramowany na jedną treść. 24.06.13, 15:24
                              Ale...

                              Zakładając, że skrzynki zostały przygotowane pod tezę z brzozą i wiózł je IŁ76 nie masz bladego pojęcia co rozpoczęła załoga TU-154 101, bo nie znasz zapisu lotu Tupolewa.
                              Rozumiesz?

                              Rozumiesz w ogóle co komentujesz? Co czytasz?
                              Skup się człowieczku i nie bredź dalej.

                              > Dla zwabienia naszego samolotu należało by raczej podawać, że widoczność jest n
                              > a granicy minimów a nie, że WIELOKROTNIE poniżej minimów, bo to go mogło odstra
                              > szyć od wejścia w pułapkę.

                              ?? podejście do 100 metrów mógł uczynić? Mógł.
                              Zrobił to i został zestrzelony.
                              Ty nie dostałeś zapisu z zestrzelenia, lecz fikcję stworzoną wcześniej.

                              > 10:37:01,3 "Arek, teraz widać DWIEŚCIE"

                              A może Muś to mówił kiedy indziej? Może kiedyś w Gdańsku? Może któryś z kolegów pamięta?


                              Naprawdę wszyscy już wiedzą, że potrafisz czynić kopiuj-wklej, nie musisz tego po raz kolejny udowadniać.
                              • ae911truthorg Absi mówi, że była pułapka. 24.06.13, 15:53
                                absi napisał:
                                > bo to go mogło odstraszyć
                                > > od wejścia w pułapkę.

                                To co się go Zuzka czepiasz ?
                                W końcu zrozumiał.
                                • banana_dog A przewodniczący mówi: 24.06.13, 17:40
                                  że skrzynki zostały zmanipulowane.(Co to może oznaczać?)
                                  Wychodzi na to, że teza o ich fałszowaniu obowiązuje tylko na szczeblu powiatowym, na zasadach dogmatu, a tego jak wiadomo się nie dowodzi.
                                  Pozostaje tylko poziom gminny, a więc s24, czyli praca u podstaw, gumiaki i beret z antenką.
                                  Macioningi, maskirowki, półmetrowe stalowe skrzynie, i eksperci co to nie jedną już odczytali.
                                  Zwłaszcza tą, co to Józka kopneła, i dczytano z niej wyryty gwożdziem zapis:
                                  "wkręćcie se w dupe te korki ".

                                  I co z tym lądowaniem przed Kutuzowa?
                                • zuzkazuzka111 Re: Absi mówi, że była pułapka. 24.06.13, 18:46
                                  ae911truthorg napisał:

                                  > > bo to go mogło odstraszyć
                                  > > > od wejścia w pułapkę.
                                  >
                                  > To co się go Zuzka czepiasz ?
                                  > W końcu zrozumiał.
                                  >

                                  Chyba ma przebłysk. Ale tasiemce dalej wkleja.
                                  • absurdello To może chociaż raz 26.06.13, 14:46
                                    przeczytaj takiego "tasiemca", nawet na raty jak nie jesteś w stanie jednym ciągiem i zastanów się nad tym co tam napisałem ?

                                    I dopiero wtedy odnieś się do tego merytorycznie, bo ja dopuszczam krytykę ale sensowną a nie taką typu:

                                    1. Był zamach
                                    2. Jeżeli cokolwiek świadczy, że było lub mogło być inaczej, to oznacza sfałszowanie
                                    "cokolwieka", bo patrz pkt. 1 ;))
                                    • zuzkazuzka111 parę razy przeczytałam. 26.06.13, 20:08
                                      ale ty wklejasz ciągle to samo. Po jaką cholerę mam ciągle te same bzdury czytać?
                                      Te same fragmenty scenopisu.
                                      I jeszcze mam się za każdym razem zastanawiać po co znów to samo wklejasz?
                                      :)
                                      Absurdziku... pisz wierszyki dla dzieci, po co ci taka szmatława robota z tym wklejaniem.

                                      > 1. Był zamach
                                      > 2. Jeżeli cokolwiek świadczy, że było lub mogło być inaczej, to oznacza sfałszowanie
                                      > "cokolwieka", bo patrz pkt. 1 ;))


                                      Ty jesteś zwolennikiem następującego postrzegania świata:

                                      1. Załoga była głupia i się zabiła
                                      2. Jeśli ktoś nie wierzy w głupotę załogi, jest głupi, bo prawda jest tylko jedna - patrz pkt. 1.
                              • absurdello Nie ważne co rozpoczęła 24.06.13, 17:55
                                zgodnie z instrukcją HEAD, mając Prezydenta na pokładzie oni nie mieli nawet prawa myśleć o rozpoczynaniu czegokolwiek przy takich warunkach na tym lotnisku, tylko powinni od razu lecieć na zapasowe i przeczekać do zmiany pogody, a oni nawet nic nie przedsięwzięli w tym kierunku.

                                Ten punkt 11 par. 1 instr. HEAD to był ich naczelny dokument opisujący zasady bezpieczeństwa przewozu najważniejszych osób w Państwie, a oni go olali.

                                > nie masz bladego pojęcia co rozpoczęła załoga TU-154 101, bo nie znasz zapisu l
                                > otu Tupolewa.

                                Mam "blade" pojęcie, bo oni potwierdzili odbiór informacji o widoczności 200m od załogi Jaka (Muś potwierdził, że ją nadał i została odebrana), a potem potwierdzili włączenie reflektorów, na ok. 150m, tak jak się to robi, nie zgłaszając ŻADNYCH problemów z pilotowaniem, a więc rozpoczęli podejście, KTÓREGO ZGODNIE Z CYTOWANĄ INSTRUKCJĄ, NIE WOLNO BYŁO IM ROBIĆ Z PREZYDENTEM NA POKŁADZIE CHOĆBY ANODINA Z PUTINEM ICH NA KLĘCZKACH BŁAGALI ZŁOTE GÓRY OBIECUJĄC.

                                Gdyby polecieli na zapasowe do Mińska czy Witebska, to wszelkie DOMNIEMANE pułapki by zardzewiały tam ze starości.

                                ROZUMIESZ ?

                                Problem nie jest w tym co się stało na dole, tylko w tym co oni w ogóle tam robili w tych warunkach pogodowych, gdzie nie było możliwości BEZPIECZNEGO lądowania.

                                Wosztyl podał im widoczność 400m czyli minimum 3x mniejszą niż minima (w tym jego, które podał dla sporo mniejszego samolotu), a potem jakby nigdy nic
                                "Mówiąc szczerze, możecie podchodzić, jak najbardziej"

                                a przecież on też był w tym pułku nie od wczoraj i musiał znać tę instrukcję, zabraniającą jakichkolwiek ryzykownych operacji z najważniejszymi osobami na pokładzie, bo pewnie Jakiem też prezydenta czy premiera przewoził.

                                A on nie zdementował tego fragmentu z zachęcaniem, zaś drugi pilot Tu154m nie opie...ł go jak burą sukę za to co proponuje przy tej pogodzie gdy oni mają prezydenta na pokładzie czyli obie strony miały ten przepis głęboko w ...

                                > ?? podejście do 100 metrów mógł uczynić? Mógł.

                                Nie mógł, patrz cytowany punkt instrukcji HEAD, wg którego gdy na lotnisku była pogoda poniżej minimów (a była poniżej wszystkich trzech), to samolot nie mógł tam latać z prezydentem na pokładzie, tylko albo wracać do Warszawy albo lecieć na zapasowe, najlepiej najbliższe docelowemu i tam przeczekać do zmiany pogody na taką spełniającą minima !!! Instrukcja HEAD była tu wyższej rangi dokumentem, ponad Regulamin Lotów z 2006r. do którego się z resztą odwoływała:

                                II. Zapotrzebowanie na lot i planowanie lotu statku powietrznego o statusie HEAD.

                                §2. Zapotrzebowanie na lot i planowanie lotu.

                                7. Dysponent statku powietrznego realizuje swoje obowiązki zgodnie z postanowieniami Regulaminu Lotów z 2006 roku (nr WLOP 370/2006)

                                Dysponent statku powietrznego (dowódca wylotu):

                                Wyznaczona rozkazem (decyzją) przez dysponenta limitu nalotu osoba, której oddano w dyspozycję wojskowy statek powietrzny i załogę, odpowiedzialna za transportowany stan osobowy oraz ładunek.


                                A w RL 2006 jest paragraf 48 zakazujący WPROST lotów w strefie niebezpiecznych zjawisk pogodowych do jakich zaliczono MGŁĘ, niezależnie od stanu wyszkolenia pilota i rodzaju statku powietrznego.

                                CZYLI ZŁAMANO DWA PRZEPISY ZAKAZUJĄCE wlatując na obszar lotniska gdzie była mgła i widoczność poniżej minimów oraz nie było prognozy na poprawę (przynajmniej znaną pilotom zanim rozpoczęli podejście).

                                > Ty nie dostałeś zapisu z zestrzelenia, lecz fikcję stworzoną wcześniej.

                                Tak, fikcję przestrzegania przepisów przez naszych pilotów, poczynając od nieważnych dokumentów uprawniających ich do pracy jako pilotów w tym dniu po olewanie wymienionych wyżej przepisów i to jest na razie jedyna fikcja jaką widzę.

                                Ty domniemujesz co się stało na dole a problem to jest ten, że oni tam nawet na górze nad tym lotniskiem nie powinni być, bo po to mieli wpisane do planu lotu lotniska zastępcze, gdzie mieli obowiązek przeczekać złą pogodę w Smoleńsku o dopiero po jej zmianie polecieć do Smoleńska.

                                > A może Muś to mówił kiedy indziej?

                                A tu to sobie wymyślił w tym ekskluzywnym wywiadzie ???

                                Wywiad z mechanikiem Jaka40 - 6 lipca 2010

                                Porucznika Artura Wosztyla (pierwszego pilota, który rozmawiał wcześniej z dowódcą Tu-154 – red,) nie było już wtedy w samolocie?

                                Nie. Ja też wyszedłem na około dwie minuty, na tę ostatnią fazę lądowania, żeby nasłuchiwać jak lądują. Porucznik Wosztyl rozejrzał się i powiedział: „Nie, teraz to już w ogóle nic nie widać. W tych warunkach to się chyba nie da wylądować. Może lepiej żeby nie lądowali?”. Mgła wchodziła na lotnisko takimi pasami. Wtedy to był moment, że nie było widać już drzew, które stały obok nas. Ja na to: „Dobra, to wrócę”. Wróciłem i powiedziałem o tych 200 metrach. Odpowiedzieli: „Dzięki”


                                No chyba, że Muś zmyślał, że coś mówił do załogi Tu154m tamtego dnia.

                                Może i ja opanowałem kopiuj-wklej ale nie wszyscy opanowali czytanie przepisów ZE ZROZUMIENIEM.
                                • zuzkazuzka111 Re: Nie ważne co rozpoczęła 24.06.13, 18:45
                                  > Mam "blade" pojęcie, bo oni potwierdzili odbiór informacji o widoczności 200m o
                                  > d załogi Jaka (Muś potwierdził, że ją nadał i została odebrana),

                                  A może Muś się pomylił? Już go nie spytasz. Mówił o 50 metrach - było w stenogramie?
                                  Mamy zapis ze skrzynki Jaka?

                                  > > ?? podejście do 100 metrów mógł uczynić? Mógł.
                                  >
                                  > Nie mógł

                                  Mógł.

                                  > A tu to sobie wymyślił w tym ekskluzywnym wywiadzie ???

                                  Nie wiem. Odczyt skrzynki Jaka byłby podpowiedzią.
                                  • 1zzarda Re: Gdzie tu logika? 24.06.13, 19:04
                                    Czyli znaczy to, że dwa razy fałszowano cz.s.?
                                    Czyli znaczy to, że wszystkie poprzednie ustalenia ZP to sf?
                                    Czyli znaczy to, że dwukrotnie fałszowano zapisy głosów z kokpitu, a zatem znaczy to, że musiały być dwie ekpi "głosodawców"?
                                    I jak to trwało w czasie? ( to nagrywanie fałszywych taśm)
                                    • zuzkazuzka111 Re: Gdzie tu logika? 24.06.13, 19:49
                                      > Czyli znaczy to, że dwa razy fałszowano cz.s.?

                                      Nie, raz.

                                      > Czyli znaczy to, że wszystkie poprzednie ustalenia ZP to sf?

                                      Nie widzę związku.

                                      > Czyli znaczy to, że dwukrotnie fałszowano zapisy głosów z kokpitu, a zatem znac
                                      > zy to, że musiały być dwie ekpi "głosodawców"?

                                      Nie, nic takiego nie znaczy.

                                      > I jak to trwało w czasie? ( to nagrywanie fałszywych taśm)

                                      Nie wiem.
                                      • 1zzarda Re: Gdzie tu logika? 25.06.13, 08:03
                                        Widzisz Zuzka, dotychczasowe ustalenia ZP opierały się miedzy innymi na odczytach z cz. s. - zatem jeśli zamienione - to całe ustalenia są także fałszywe.
                                        Ponadto idąc dalej, jeśli zostały zamienione - to muszą istnieć ( bądź istniały) oryginały - zatem są ( lub były ) co najmniej dwa nagrania np. głosów z kokpitu. Powstaje zatem problem kiedy je wykonano - bo odczytywane zaraz po ( kiedy rozpoznano głos Błasika ) były już zamienione - zatem kiedy je sfałszowano i w jakim czasie. Biorąc pod uwagę fakt, że nawet kancelaria LK do końca przed wylotem nie wiedziała, kto dokładnie poleci, zadanie sfałszowanie staje się niemożliwe.
                                        Następny problem to, że obliczenia Biniendy są guzik warte bo powstały w oparciu o fałszywe parametry z fałszywych skrzynek, itd. itp.
                                        • zuzkazuzka111 Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 09:23
                                          Ale... ZP udowadniał, że Tutki nie było koło brzozy, lecz nad nią wysoko. Co by się zgadzało, czyz nie?
                                          Wszak Ił nie zaczepił brzozy.
                                          Ze zdjęć wraku natomiast wysnuto wniosek, że samolot tam leżący zniszczyła eksplozja.
                                          Nie widzę sprzeczności.
                                          Nie ma osoby, która rozpoznała głos Generała Błasika (wymyślono ten temat ). I brak Generała Błasika w kokpicie potwierdzono w badaniu w Krakowie.

                                          Jeśli masz jeszcze jakieś pomysły na logikę, to wal śmiało.
                                          • 1zzarda Re: Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 09:31
                                            Brak potwierdzono na podstawie sfałszowanego nagrania? Albo - albo! ( Chyba, że przyjmiesz, że taśma została w części, albo później ? ZP opierał się na materiał z PW a ta na materiałach KM i Anodiny - a więc jeśli skrzynki zostały zamienione - to oznacza wszystkie ustalenia to fikcja! Także ZP.
                                            Co więcej - jeśli zamieniono skrzynki, - to oznacza że należy od nowa rozpocząć śledztwo i przyjąć ponownie każdą wersję, także np. tą o zamachu ale i o naciskach, a nawet o zamachu samobójczym pilota!
                                            • zuzkazuzka111 Re: Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 10:01
                                              > Co więcej - jeśli zamieniono skrzynki, - to oznacza że należy od nowa rozpocząć śledztwo

                                              Dokładnie.
                                              • 1zzarda Re: Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 10:19
                                                W tym sęk, że podstawa przyjęcia, że skrzynki zostały zamienione ( sfałszowane i przedstawiają fikcyjną rzeczywistość ) tak samo realne jak atak helem! Co więcej - w skali absurdu - hel bardziej możliwy!!!! Mniej absurdalny jest nawet atak UFO.

                                                Ps. Antek forsując taką tezę czyni temu śledztwu niedźwiedzią przysługę, ponieważ pośrednio jest to także absurdalne oskarżenia wobec producenta TAWS!!!
                                                • zuzkazuzka111 Re: Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 12:00
                                                  1zzarda napisał(a):

                                                  > W tym sęk, że podstawa przyjęcia, że skrzynki zostały zamienione ( sfałszowane
                                                  > i przedstawiają fikcyjną rzeczywistość ) tak samo realne jak atak helem! Co wię
                                                  > cej - w skali absurdu - hel bardziej możliwy!!!! Mniej absurdalny jest nawet at
                                                  > ak UFO.

                                                  Twoje zdanie na ten temat nie ma najmniejszego znaczenia, bo jak udowodniłeś swoimi wpisami nie potrafisz myśleć logicznie i abstrakcyjnie.
                                                  >
                                                  > Ps. Antek forsując taką tezę czyni temu śledztwu niedźwiedzią przysługę, poniew
                                                  > aż pośrednio jest to także absurdalne oskarżenia wobec producenta TAWS!!!

                                                  Dla ciebie Pan Antoni Macierewicz. Poseł RP.
                                                  • 1zzarda Re: Cóż za błyskotliwy wywód. 25.06.13, 13:52
                                                    Jesteście jak komisja senatora Josepha Raymond McCarthy!
                                                    Ps. Z takimi zawiadomienia Pan Antoni winien natychmiast zgłosić się do właściwego specjalisty?
                                • banana_dog Po co te bzdury? 24.06.13, 22:38
                                  Instrukcja HEAD zabrania lądowania, a nie podchodzenia.
                                  Jedyne przepisy które mogły by mieć zastosowanie istnieją w EU-OPS i niektórych regulacjach krajowych np. w Zjednoczonym Królestwie. Ale te nie obowiązywały ani wojskowych, ani nie obowiązują w Rosji.
                                  Można sobie oczywiście pisać, że było to działanie pozbawione uzasadnienia, po prostu bezsensowne, ale to nie zminia postaci rzeczy, że właściwych przepisów brak.
                                  Można się jeszcze odwoływać do regulacji bardziej ogólnych, zakazujących np. podejmowania
                                  nadmiernego, czy też nieuzasadnionego ryzyka, braku właściwej oceny sytuacji, ale to wszystko.
                                  I tak też napisano w raporcie. A obowiązkiem komisji było również analizowanie przepisów,
                                  i wskazywanie w nich luk.
                                  Oczywiście, że hipotetyczny człowiek bezrozumny (bo przecież taki nie istnieje), w swojej niezmierzonej głupocie (hipotetycznej),takie działanie od razu nazwie "wybielaniem".
                                  • absurdello Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 03:20
                                    > Instrukcja HEAD zabrania lądowania, a nie podchodzenia.

                                    A przepraszam, po co podchodzić skoro wszelkie informacje (w naszym przypadku z dwóch źródeł) mówią, że warunki minimalne są przewalone i nie ma prognozy zmiany na lepsze ???
                                    Od łączności z Mińskiem, oni dostawali informacje, że:

                                    - widoczności wystarczającej, do lądowania, nie ma,
                                    - stan się ten utrzymuje,
                                    - a nawet pogarsza ("Arek, teraz widać 200" na CZTERY minuty przed katastrofą?)
                                    - prognozy na polepszenie w najbliższym czasie nie ma

                                    Paragraf 19, p23, nakazuje przerwać zniżanie gdy samolot jest na prostej do lądowania, gdy "gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego lądowania", a chyba nie będziemy się spierać, że widoczność 400m na lotnisku siadająca do 200m, "raczej" nie gwarantuje takiego, bezpiecznego lądowania.

                                    Liczenie, że w 4 minuty jakie mieli od informacji o widoczności 200m i słabiuśkim wietrze na lotnisku (do tego nawiewającym mgłę na pas), nagle się polepszy chociaż do minimum lotniska, było liczeniem na cud, który jak to jest z cudami, nie ziścił się gdy był potrzebny.

                                    Paragraf 48 ZABRANIA wprost latania w strefie NZP i nakazuje przerwanie zadania, wyjście ze strefy NZP i lot na lotnisko zapasowe.

                                    Tak więc o czym tu deliberować ? Szukać sprzeczności w przepisach, wątpliwych interpretacji uzasadniających narażanie pasażerów i załogi przy próbie podchodzenia do lotniska bez ILS, bez widoczności ?

                                    Co przez to udowodnimy, że jak przepisy budzą wątpliwości interpretacyjne, to wybierzmy zachowanie potencjalnie niosące większe zagrożenie, bo co prawda 3 przepisy tego zabraniają ale 4 stoi jakby w sprzeczności z pozostałymi, a w każdym razie tak się wydaje ???
                                    A zdrowy rozsądek gdzie ???

                                    Pominę już sposób podchodzenia jaki zaprezentowali piloci w tych warunkach, bo to już ze zdrowym rozsądkiem nie miało nic wspólnego, równie dobrze można w ten sposób jeździć samochodem "bezpiecznie" we mgle "na szybkiego".

                                    > Jedyne przepisy które mogły by mieć zastosowanie istnieją w EU-OPS i niektórych
                                    > regulacjach krajowych np. w Zjednoczonym Królestwie. Ale te nie obowiązywały a
                                    > ni wojskowych, ani nie obowiązują w Rosji.

                                    No ale latanie w Rosji nie oznacza, że pilotów przestają obowiązywać ich rodzime przepisy regulujące sprawy bezpieczeństwa. Jak u nas obowiązuje zakaz wjeżdżania na czerwonym na skrzyżowanie, a w Rosji by nie obowiązywało, to znaczy, że po wjeździe do Rosji można sobie na to skrzyżowanie wjeżdżać na czerwonym, to chyba byłby absurd ??

                                    > A obowiązkiem komisji było również analizowanie przepisów, i wskazywanie w nich luk.

                                    Pytanie tylko dlaczego te luki zauważono dopiero jak zginęło 96 osób, w 2010 skoro przepisy były z 2006 ?
                                    • aw2139 Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 09:04
                                      absurdello napisał:

                                      > > Instrukcja HEAD zabrania lądowania, a nie podchodzenia.
                                      >
                                      > A przepraszam, po co podchodzić skoro wszelkie informacje (w naszym przypadku z
                                      > dwóch źródeł) mówią, że warunki minimalne są przewalone i nie ma prognozy zmia
                                      > ny na lepsze ???
                                      > Od łączności z Mińskiem, oni dostawali informacje, że:

                                      Przepraszam, a dlaczego nie mieliby sobie przelecieć nad lotniskiem i przy okazji sprawdzić jak urządzenia radionawigacyjne pracują?

                                      > Paragraf 19, p23, nakazuje przerwać zniżanie gdy samolot jest na prostej do ląd
                                      > owania, gdy "gdy warunki lotu lub zjawiska pogody nie gwarantują bezpiecznego l
                                      > ądowania", a chyba nie będziemy się spierać, że widoczność 400m na lotnisku sia
                                      > dająca do 200m, "raczej" nie gwarantuje takiego, bezpiecznego lądowania.

                                      Przecież zgodnie z informacją zapisaną na nagraniu z kokpitu, było powiedziane, że przerywają zniżanie i odchodzą, a co się stało, że samolot uderzył w ziemię - myślę, że należy popytać komisję co zrobiła w tym celu, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości i aby wytłumaczyłą się ze swoich zakłamanych hipotez.

                                      > Liczenie, że w 4 minuty jakie mieli od informacji o widoczności 200m i słabiuśk
                                      > im wietrze na lotnisku (do tego nawiewającym mgłę na pas), nagle się polepszy c
                                      > hociaż do minimum lotniska, było liczeniem na cud, który jak to jest z cudami,
                                      > nie ziścił się gdy był potrzebny.

                                      O czym Ty gadasz, jakie liczenie na cud? Kiedy zrozumiesz, że podejście do pasa (lotniska) zwał jak zwał kończy się na wysokości decyzji, gdzie pilot musi podjąć ostateczną decyzję czy odejść, czy lądować. Samo podejście nawet przy zerowej widoczności nie jest czymś niebezpiecznym i prawo lotnicze nie zabrania tego, nawet ten RL.

                                      > Paragraf 48 ZABRANIA wprost latania w strefie NZP i nakazuje przerwanie zadania
                                      > , wyjście ze strefy NZP i lot na lotnisko zapasowe.

                                      Powtarzasz się i jednocześnie w tych swoich wywodach błądzisz jak "dziecko we mgle!

                                      > Pominę już sposób podchodzenia jaki zaprezentowali piloci w tych warunkach, bo
                                      > to już ze zdrowym rozsądkiem nie miało nic wspólnego, równie dobrze można w ten
                                      > sposób jeździć samochodem "bezpiecznie" we mgle "na szybkiego".

                                      A moim zdaniem, to w jaki sposób było wykonane podejście końcowe świadczyło o dwóch rzeczach.
                                      1. nie było generała w kokpicie - w innym przypadku, wykonaliby to nie dopuszczając do chociażby najmniejszego odchylenia od nakazanych parametrów lotu.
                                      2. nie chcieli lądować, tylko spowodować, że stawiają dysponenta przed faktem dokonanym, a mianowicie, nie było warunków, potwierdziliśmy to dolatując do lotniska, a teraz prosimy o szybką decyzję, czy lecimy do Warszawy, czy na lotnisko zapasowe.

                                      • aspirex Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 09:58
                                        aw2139 napisał:
                                        " Przepraszam, a dlaczego nie mieliby sobie przelecieć nad lotniskiem i przy okazji sprawdzić jak urządzenia radionawigacyjne pracują?"

                                        Przepraszam, a czy ty jesteś pilotem?
                                        Jeżeli jesteś, to powiedz mi, czy w takiej sytuacji ty byś "sobie przeleciał nad lotniskiem i przy okazji sprawdził jak urządzenia radionawigacyjne pracują?". W sytuacji, gdy lecisz we mgle i nie widzisz lotniska, to co i jak chcesz sprawdzić?
                                        Jeżeli nie jesteś pilotem, to powiedz mi, na jakiej podstawie uważasz, że pilot powinien był "sobie przelecieć nad lotniskiem i przy okazji sprawdzić..."?
                                        Ja nie jestem pilotem, więc tylko pytam.
                                        • aw2139 Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 10:36
                                          Absurdello mówiąc, że nie mieli prawa zbliżyć się do lotniska i przedstawia to jako podstawowy zarzut stawiany pilotom - jest w totalnym błędzie. Samolot nie ma możliwości zjechania na pobocze i poczekania na poprawę warunków, jednoicześnie załoga musiała wykonywać lot zgodnie z planem lotu czekając na decyzję, gdzie mają lecieć. Skoro tej decyzji nie otrzymali, dolecieli do tamtego feralnego lotniska. Oczywiście mogli podjąć decyzję o wykonaniu holdingu nad radiolatarnią i rozumie ich, ale równie dobrze nie marnując paliwa mogli podjąć decyzję o tym, że wykonają procedurę podejścia, która przerwana na wysokości minimalnego zniżania da im prawo do samodzielnego podjęcia decyzji gdzie polecą, nawet gdyby Prezydent takich wytycznych nie wydał. Ponadto z nagrań wyraźnie wynika, że nie byli nastawieni da wykonania zadania za wszelką cenę i z tych samych nagrań wynika, że świta Prezydenta usilnie pracowała nad wariantem - co dalej.
                                          Skutki tego lotu poznaliśmy, natomiast im dalej od katastrofy tym więcej wątpliwości się pojawia, a komisja tylko pogorszyła ten stan swoimi przypuszczeniami, nadinterpretacjami, kontekstami sytuacyjnymi i przedstawiła je jako pewniki. Czego więcej trzeba, aby krytycznie spojrzeć na wypociny komisji rządowej?
                                          • aspirex Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 11:08
                                            Usilnie starasz się nie przeczytać tego, co napisałem w poprzedni poście.
                                            Może zechciej przeczytać jeszcze raz, dobrze? Są tam pytania do ciebie. Może odpowiedz na przynajmniej jedno: czy jesteś lotnikiem?
                                            Obawiam się, że jesteś zaprogramowany na niedostrzeganie polskich przepisów, które pilotowi samolotu zabraniają schodzenia we mgle poniżej wysokości decyzji, a które były wielokrotni cytowane przez absurdello. W Smoleńsku kapitan Tu154 też ich nie przestrzegał i zszedł poniżej tej wysokości aż na 20 m nad dnem jaru. Zszedł świadomie, o czym świadczy odczyt wysokości przez nawigatora: żaden z pilotów nie reagował na odczyty poniżej 100 m, czyli: obaj akceptowali te odczyty.
                                            Gdyby nie zszedł, a zamiast tego odleciał na inne lotnisko albo wrócił do Warszawy, nie byłoby potrzeby zakładania tego forum.
                                            • aw2139 Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 11:32
                                              aspirex napisał:

                                              > Usilnie starasz się nie przeczytać tego, co napisałem w poprzedni poście.

                                              A to czasem nie jest odpowiedzią na Twoje pytanie?
                                              "Samolot nie ma możliwości zjechania na pobocze i poczekania na poprawę warunków, jednocześnie załoga musiała wykonywać lot zgodnie z planem lotu czekając na decyzję, gdzie mają lecieć. Skoro tej decyzji nie otrzymali, dolecieli do tamtego feralnego lotniska. Oczywiście mogli podjąć decyzję o wykonaniu holdingu nad radiolatarnią i rozumie ich, że nie marnując paliwa podjęli decyzję o tym, że wykonają procedurę podejścia, która przerwana na wysokości minimalnego zniżania da im prawo do samodzielnego podjęcia decyzji gdzie polecą, nawet gdyby Prezydent takich wytycznych nie wydał".

                                              > Może zechciej przeczytać jeszcze raz, dobrze? Są tam pytania do ciebie. Może o
                                              > dpowiedz na przynajmniej jedno: czy jesteś lotnikiem?

                                              Czy nie wystarczy, że znam prawo lotnicze i zasady wykonywania lotów?

                                              > Obawiam się, że jesteś zaprogramowany na niedostrzeganie polskich przepisów, kt
                                              > óre pilotowi samolotu zabraniają schodzenia we mgle poniżej wysokości decyzji,

                                              Zaprogramowany jesteś jak absurdello i powtarzasz to co media wykreowały pod przewodnictwem członków komisji Millera.
                                              Odpowiedz mi proszę, skąd pomysł, że świadomie zeszli poniżej wysokości decyzji? Z nagrań z kokpitu wyn ika, że nie mieli zamiaru lądować ze względu na warunki meteorologiczne i jest informacja o odejściu. A to co się stało - obwiniaj komisję, że dała ciała nie wyjaśniając tego co się stało poniżej minimalnej wysokości zniżania.

                                              > a które były wielokrotni cytowane przez absurdello. W Smoleńsku kapitan Tu154 t
                                              > eż ich nie przestrzegał i zszedł poniżej tej wysokości aż na 20 m nad dnem jaru
                                              > . Zszedł świadomie, o czym świadczy odczyt wysokości przez nawigatora: żaden z
                                              > pilotów nie reagował na odczyty poniżej 100 m, czyli: obaj akceptowali te odcz
                                              > yty.

                                              Widzisz jak mało wiesz. Jeżeli jesteś pilotem, chociaż twierdzisz, że nie - to współczuję Twoim pasażerom, nawet gdyby miało to być cargo. A skąd wiesz, że nie reagowali na te odczyty? Czy komisja wyjaśniła co się stało poniżej 100m? A może wyjaśniła dlaczego za normę przyjęto zniżanie ponad 7 m/s ? A może pnowie laska i jedynak tak latają w cywilu i dlatego uznali to za normę, a wszyscy inni to potwierdzili?

                                              > Gdyby nie zszedł, a zamiast tego odleciał na inne lotnisko albo wrócił do Warsz
                                              > awy, nie byłoby potrzeby zakładania tego forum.

                                              Nie byłoby potrzeby zakładania tego forum, gdyby komisja zrobiła to co należało do niej i stworzyła dokument, który sam broni zawarte w nim tezy. Ale skoro stworzono bubel, na podstawie insynuacji, nadinterpretacji i ogólnie fałszywych podstawach - to jest tego skutek. Tylko zaślepiony fanatyczny wyznawca prawdziwości raportu komisji Millera może powiedzieć, że opisano fakty i nie ma się czego tam czepić!
                                              • aspirex Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 19:12
                                                aw2139 napisał:
                                                "Widzisz jak mało wiesz. Jeżeli jesteś pilotem, chociaż twierdzisz, że nie - to współczuję Twoim pasażerom, nawet gdyby miało to być cargo. A skąd wiesz, że nie reagowali na te odczyty? Czy komisja wyjaśniła co się stało poniżej 100m? A może wyjaśniła dlaczego za normę przyjęto zniżanie ponad 7 m/s ?"

                                                1. Napisałem, że NIE JESTEM PILOTEM. Zdaje się, że w to nie wierzysz. Czy potrzebujesz zaświadczenia, że nie jestem pilotem? Kto miałby wystawić takie zaświadczenie, żebyś mógł mieć pewność? Chciałbym doczekać się odpowiedzi.
                                                2. Czy jesteś pewien, że w sprawozdaniu jest wyraźnie napisane, że komisja "przyjęła za normę" zniżanie z prędkością pionową większa od 7 m/s? Możesz przytoczyć dokładny cytat ze sprawozdania komisji Millera? Na pewno wczytywałeś się w to sprawozdanie nie jeden raz, więc nie powinieneś mieć problemu.
                                                • aw2139 Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 07:37
                                                  Na co chcesz doczekać się odpowiedzi?
                                                  A co do zwiększania prędkości opadania, to proszę bardzo, raport Millera str. 228, gdzie jest napisane: "O godz. 6:40:45 nawigator zgłosił „sto”. Sześć sekund później ponownie powiedział „sto”. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania". Co to jest? Coś takiego mógł wymyśleć tylko laska z jedynakiem.
                                                  • aspirex Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 13:59
                                                    1. Czekam na odpowiedź w kwestii: kto powinien wystawić wiarygodne dla ciebie zaświadczenie, że nie jestem pilotem.
                                                    2. Zdanie "Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania." jest próbą komisji zrozumienia postępowania pilotów, a nie akceptacją tego postępowania. Tym bardziej nie jest "uznaniem za normę".
                                                  • aw2139 Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 14:15
                                                    Tak sobie to tłumacz.
                                              • absurdello Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 17:32
                                                > Czy komisja wyjaśniła co się stało poniżej 100m?

                                                Piloci nie lecieli do 100m, bo nie mieli po co, po informacji z Jaka40, dokąd sięgają chmury.
                                                Lecieli do 50m w odległości 1.6mili morskiej od KTA

                                                > A może wyjaśniła dlaczego za normę przyjęto zniżanie ponad 7 m/s ?

                                                Jaką, normę ? To piloci sobie wymyślili zniżanie po ścieżce o gradiencie 150m/milę, a nie komisja, a prędkość zniżania wynika z przyjętego przez załogę gradientu ścieżki i prędkości podejścia.

                                                a) Dno jaru jest 1.6 mili od KTA i daje dodatkowe 50m zapasu wysokości do terenu
                                                b) DRL jest 4 mile od KTA
                                                c) DRL wyznacza fizyczne dowiązanie do ziemi, przy braku jej widoczności czyli lecimy
                                                d) Na 400m była jeszcze widoczność (wg informacji z Jaka40)
                                                e) Podstawy chmur były na 50m (wg tego co przekazał Grzywna Protasiukowi, przekręcając
                                                informację z Jaka40)

                                                Wymagany gradient zniżania z 400m nad DRL do 50m, nad dnem jaru, 1.6 mili od KTA

                                                G = (400m - 50m)/(4 mile -1.6 mili) = 145,8 m/milę ~ 150m/milę

                                                Wymagana wysokość przelotu nad DRL przy gradiencie 150m/milę

                                                Hder = (4 mile -1.6 mili) *150m/milę + 50m = 410m

                                                Czas przelotu odcinka zniżania, przy prędkości 160 mil/h (296 km/s)

                                                t = (4 mile - 1.6 mili) / 160 mil/h = 0.015h = 54s

                                                Wymagana prędkość zniżania (średnia):

                                                Vy = (410m - 50m)/54s = 6,7m/s


                                                Realizacja:

                                                TAWS_34__06:40:03___Hbaro=329m
                                                TAWS_37__06:40:43___Hbaro=59m

                                                Vyśr = (59m-329m)/40s= -6.75m/s

                                                czyli praktycznie zrealizowane z matematyczną precyzją ...

                                                Tyle, że niektóre dane o terenie mieli niedokładne :((
                                          • absurdello Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 15:43
                                            > Samolot nie ma możliwości zjechania na pobocze i poczekania na poprawę warunków,
                                            > jednoicześnie załoga musiała wykonywać lot zgodnie z planem lotu czekając na decyzję,
                                            > gdzie mają lecieć.

                                            Nie masz racji, tym "poboczem" dla samolotu są lotniska zapasowe. Jednym z nich był Mińsk, z którego dostali pierwszą (znaną z nagrań) informację o mgle w Smoleńsku i widoczności 400m.
                                            Co im przeszkodziło, mając łączność z Mińskiem, powiedzieć po odebraniu informacji:

                                            "Dziekujemy, w związku z otrzymaną informacją prosimy o zezwolenie (lub przygotowanie w najbliższym czasie) na lądowanie samolotu specjalnego z Prezydentem RP na pokładzie, celem przeczekania do zmiany pogody na lotnisku docelowym w Smoleńsku. Prosimy o umożliwienie uzupełnienia paliwa oraz umożliwienie wyprowadzenia na czas tankowania pasażerów z samolotu"

                                            Żeby chociaż powyższe zrobili pro forma, to już by można o nich inaczej myśleć.

                                            > Skoro tej decyzji nie otrzymali, dolecieli do tamtego feralnego lotniska.

                                            A ja myślałem, że decyduje dowódca na podstawie przepisów i wiedzy o sytuacji ?

                                            Ciekawe czy w autobusach komunikacji miejskiej kierowcy też czekają na decyzję pasażerów czy wjechać czy nie wjechać na czerwonym na skrzyżowanie ? (Oni przynajmniej się mogą zatrzymać na czas oczekiwania na decyzję ;))

                                            > Oczywiście mogli podjąć decyzję o wykonaniu holdingu nad radiolatarnią i rozumiem ich,
                                            > ale równie dobrze nie marnując paliwa mogli podjąć decyzję o tym, że wykonają
                                            > procedurę podejścia,

                                            No a paragraf 48 ZAKAZUJĄCY lotów w strefach niebezpiecznych zjawisk pogody do jakich zaliczono mgłę, to pies ? W tym paragrafie powiedziano:

                                            Gdy w czasie lotu statek powietrzny znajdzie się w strefie niebezpiecznych zjawisk pogody, w których warunki atmosferyczne są na tyle trudne, że dalszy w nich lot ze względu na bezpieczeństwo jest niemożliwy, należy przerwać wykonywanie zadania i w zależności od sytuacji wyjść ze strefy zagrożenia lub lądować na lotnisku własnym albo zapasowym (na śmigłowcach w terenie). O każdej z tych decyzji dowódca załogi zobowiązany jest meldować organowi, z którym utrzymuje aktualnie łączność”.

                                            A oni świadomie wlecieli w strefę NZP i to nad lotniskiem, bez elektronicznego wspomagania lądawania (ILS).

                                            > która przerwana na wysokości minimalnego zniżania da im prawo do samodzielnego
                                            > podjęcia decyzji gdzie polecą, nawet gdyby Prezydent takich wytycznych nie wydał.

                                            Z Regulaminu Lotów 2006

                                            Dowódca statku powietrznego – pilot wyznaczony przez użytkownika do pełnienia obowiązków dowódcy, ponoszący odpowiedzialność za bezpieczne wykonanie lotu.


                                            § 12 Personel lotniczy

                                            13. W celu zapewnienia bezpieczeństwa lotu oraz bezpieczeństwa i porządku na pokładzie statku powietrznego dowódca statku powietrznego jest upoważniony do:

                                            1) zobowiązania, w razie konieczności, innych członków załogi do wykonywania czynności nie należących do ich zakresu obowiązków;

                                            2) wydawania poleceń wszystkim osobom znajdującym się na pokładzie statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz statusu.


                                            14. Wszystkie osoby obecne na pokładzie statku powietrznego są obowiązane wypełniać polecenia dowódcy statku powietrznego niezależnie od ich stopnia wojskowego oraz
                                            statusu.


                                            To w końcu kto decyduje na pokładzie samolotu ????

                                            § 47 Postanowienia ogólne

                                            1. Za sytuacje szczególną uważa sie sytuacje na ziemi, na wodzie i w powietrzu, w której zagrożone jest bezpieczeństwo osób na pokładzie, ładunku i statku powietrznego.

                                            5. Do sytuacji szczególnych zalicza sie miedzy innymi:
                                            lot w strefie niebezpiecznych zjawisk pogody;
                                            awaryjna sytuacje w locie
                                            (...)

                                            11. Jeżeli w sytuacji szczególnej dowódca statku powietrznego podjął decyzje o przerwaniu wykonywanego zadania nikt nie ma prawa zmusić go do dalszego kontynuowania zadania


                                            > Ponadto z nagrań wyraźnie wynika, że nie byli nastawieni da wykonania zadania
                                            > za wszelką cenę i z tych samych nagrań wynika,

                                            Jakby nie byli nastawieni, to po doleceniu na miejsce zaczęli by latać nad lotniskiem, czekając na ostateczną decyzję a nie z marszu podchodzili do lądowania,

                                            > że świta Prezydenta usilnie pracowała nad wariantem - co dalej.

                                            A ja myślałem, że w sprawach lotniczych, to dowódca decyduje co dalej a nie osoby postronne (RL też tak "myśli" patrz wyżej) ?


                                            > Skutki tego lotu poznaliśmy, natomiast im dalej od katastrofy tym więcej wątpli
                                            > wości się pojawia

                                            Mam odwrotne wrażenie, wątpliwości jest co raz mniej tyle, że nikt nie ma odwagi powiedzieć wprost: DALIŚMY DOOPY NA CAŁYM ODCINKU, OD PRZYGOTOWANIA PO WYKONANIE, za to różne grupy robią wszystko by przypadkiem nie padło na nich podejrzenie, że byli w jakiś sposób odpowiedzialni za ten bajzel jaki doprowadził do tego nieszczęścia.
                                      • absurdello Re: Po co te bzdury? 25.06.13, 14:48
                                        > Przepraszam, a dlaczego nie mieliby sobie przelecieć nad lotniskiem i przy okazji sprawdzić
                                        > jak urządzenia radionawigacyjne pracują?

                                        Przepraszam, a po co ? Czy oni tam lecieli by sprawdzać urządzenia nawigacyjne czy by bezpiecznie dowieźć Prezydenta i inne osoby na lotnisko docelowe ?

                                        A poza tym jak by mieli sprawdzić te urządzenia radionawigacyjne, nie widząc ziemi ? Skąd by wiedzieli, że one pokazują kurs na pas a nie w maliny ???

                                        I druga sprawa, że co z tego, że by w danym momencie sprawdzili skoro przy drugim podejściu np. te urządzenia mogły by nie działać (np. z powodu awarii, które zwykle są nieprzewidywalne).

                                        Nie ma widoczności, potrzebnej do BEZPIECZNEGO lądowania, to się albo czeka (sam Protasiuk mówił, że mogą pół godziny powisieć nad lotniskiem) na zmianę pogody albo się leci na zapasowe, a on się uparł albo został zmuszony do próbowania podejścia z marszu, taki skok na bańkę do basenu w nieoświetlonej nocą hali ... zakładamy a priori, że w basenie jest woda i skaczemy w ciemność ;)

                                        > Przecież zgodnie z informacją zapisaną na nagraniu z kokpitu, było powiedziane,
                                        > że przerywają zniżanie i odchodzą,

                                        Ale kiedy ? Po TAWS37, który zanotował

                                        - wysokość ciśnieniowa -> 57m czyli 33m poniżej decyzyjnej 100m
                                        - wysokość radarowa -> 99m
                                        - prędkość opadania -> -7.65m/s

                                        10:40:39,4 __TAWS_36 -> Hbaro = 114m, Vy = -7.69m/s
                                        10:40:41,3 __2pilot______100 metrów <- tu mijają decyzyjną !!!!!
                                        10:40:42,6 __Nawigator__100
                                        10:40:46,6__TAWS_37 -> Hbaro = 57m !!!, Vy=-7,65m/s
                                        10:40:48,7 __Nawigator__100
                                        10:40:49,2 __2pilot______W normie lub dowódca "Odchodzimy na drugie ..." ;)))
                                        10:40:49,6 __Nawigator__90
                                        10:40:50,0 __Nawigator__80
                                        10:40:50,5__2pilot______Odchodzimy <- a tu dopiero pada komenda odejścia

                                        A w następnym wpisie mała symulacja powyższego fragmentu (i kawałek dalej)

                                        > O czym Ty gadasz, jakie liczenie na cud? Kiedy zrozumiesz, że podejście do pasa
                                        > (lotniska) zwał jak zwał kończy się na wysokości decyzji, gdzie pilot musi pod
                                        > jąć ostateczną decyzję czy odejść, czy lądować.

                                        Sorki, normalnie się kończy, tj. dowódca mówi pomiędzy 130 a 100m CIŚNIENIOWE, "lądujemy" albo "odchodzimy" a jak nie powie, to 2 pilot mówi to na 100m,
                                        ale widać to nie był normalny lot skoro "Odchodzimy" pada poniżej 57m ciśnieniowe (patrz TAWS37 przed komendą).

                                        Czyli musi to na Rusi a u nas jak kto chce.

                                        > Powtarzasz się i jednocześnie w tych swoich wywodach błądzisz jak "dziecko w
                                        > e mgle
                                        !

                                        Piloci się nie powtarzali i nie błądzili jak dzieci we mgle i teraz ich robaki konsumują :((, więc zastanów się gdzie leży racja.

                                        A moim zdaniem, to w jaki sposób było wykonane podejście końcowe świadczyło o dwóch rzeczach.

                                        > 1. nie było generała w kokpicie - w innym przypadku, wykonaliby to nie dopuszcz
                                        > ając do chociażby najmniejszego odchylenia od nakazanych parametrów lotu.

                                        A ja twierdzę, że z drugim generałem (Tadeuszem B.) był w przedsionku wejścia dla pilotów (pomieszczenie pomiędzy ścianką kokpitu a ścianką salonki prezydenckiej)

                                        IES_8:36:51,4 - .... generałowie
                                        IES_8:36:53,4 D - (Witamy(?))

                                        czyli praktycznie tuż za ich plecami i nawet wydał na coś zgodę, przed 4 zakrętem:

                                        IES_8:37:00.3 - Na dzisiaj jest zgoda ... (wypowiedź mężczyzny)
                                        IES_8:37:01,7 - .... ("Jaczek" (?))? (wypowiedź mężczyzny)

                                        a może nawet polecenie:

                                        8:37:52,6 - Siadajcie (wypowiedź mężczyzny)

                                        Zakładając, że przyszło 2 generałów, to to "Siadajcie" musiało być skierowane do załogi i bynajmniej nie odnosiło się raczej do tego by siedli w swoich fotelach ;))

                                        A, że był za pilotami ktoś kto się znał na lotnictwie, to świadczy następna końcówka komentarza do wypowiedzi nawigatora czytającego kartę kontrolną:

                                        IES_8:39:09,8 N - Mechanizacja skrzydeł ... - odp. czasowi MAK_10:39:06.8
                                        IES_8:39:11,0 - ... skrzydła

                                        MAK_10:39:02,2 do 10:39:08 (~ 8:39:05.2 do 8:39:11 czas IES)
                                        N - Kabina. Sterowanie przednim podwoziem mamy włączone. Mechanizacja skrzydeł.
                                        MAK_10:39:07,5 do 10:39:10.7 (~ 8:39:10,5 do 8:39:13.7 czas IES)
                                        A - Mechanizacja skrzydła przeznaczona jest do (niezr) {Głos w tle czytania karty - gen. Błasik}

                                        Dziwne, że IES tak mało usłyszał w tym fragmencie, dużo mniej niż panowie Targalski, Michalak i Stroiński, którzy spisywali te teksty do pierwszej transkrypcji, a mieli podobno dużo gorsze warunki odsłuchowe ;)))

                                        A ilu generałów na pokładzie znało się na lotnictwie, by coś wyjaśniać innym ??? ;))

                                        Mam wrażenie, że im dalej w las tym bardziej odczytania zapisów są politycznie poprawne ;))

                                        > 2. nie chcieli lądować, tylko spowodować, że stawiają dysponenta przed faktem >
                                        > dokonanym, a mianowicie, nie było warunków, potwierdziliśmy to dolatując do lotniska,
                                        > a teraz prosimy o szybką decyzję, czy lecimy do Warszawy, czy na lotnisko

                                        Ale to co napisałeś miało by ręce i nogi gdyby piloci przylecieli nad lotnisko i latali na wysokości kręgu (500m) czekając na decyzję co dalej, a oni rozpoczęli podejście niejako z marszu i to jeszcze w stylu zawadiackim. Poza tym gdyby nie chcieli lądować, to by zrobili odejście z 200m, 150m czy nawet 100 (ciśnieniowych), a nie pchali się do dolnej granicy chmur raportowanej z Jaka40, kto by ich sprawdził ? VIP-y by zobaczyły przez okna, że nic nie widać i nie było by podstawy do czepiania się pilotów, że "się zlękli", a przez to Prezydent się spóźnił na uroczystości.
                                        • aw2139 Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 08:15
                                          absurdello napisał:

                                          > Przepraszam, a po co ? Czy oni tam lecieli by sprawdzać urządzenia nawigacyjne
                                          > czy by bezpiecznie dowieźć Prezydenta i inne osoby na lotnisko docelowe ?

                                          Rolą każdego, bez wyjątku, pilota jest bezpiecznie wykonać każdy lot i nie ważne czy z tyłu jest prezydent, czy rodzina Kowalskich.

                                          > A poza tym jak by mieli sprawdzić te urządzenia radionawigacyjne, nie widząc zi
                                          > emi ? Skąd by wiedzieli, że one pokazują kurs na pas a nie w maliny ???

                                          A w czym przeszkadza brak widzialności ziemi. Wsiadając do samochodu i sprawdzając przy większej niż 60 km/h poprawność wyważenia kół - musisz mieć z nimi kontakt wzrokowy? Sprawa moim zdaniem jest analogiczna.

                                          > I druga sprawa, że co z tego, że by w danym momencie sprawdzili skoro przy drug
                                          > im podejściu np. te urządzenia mogły by nie działać (np. z powodu awarii, które
                                          > zwykle są nieprzewidywalne).

                                          Czyli uważasz, że radiolatarnie by wyłączyli po pierwszym nieudanym zajściu? A co do awarii jest zasada, że w takim przypadku obsługa lotniska ma bezwzględny obowiązek podania takiej informacji. A poza tym, w przypadku braku pracujących urządzeń wspomagających wyjście na pas - myślisz, że ktoś VFR-em by podchodził do lotniska?

                                          > Nie ma widoczności, potrzebnej do BEZPIECZNEGO lądowania, to się albo czeka (sa
                                          > m Protasiuk mówił, że mogą pół godziny powisieć nad lotniskiem) na zmianę pogod
                                          > y albo się leci na zapasowe, a on się uparł albo został zmuszony do próbowania
                                          > podejścia z marszu, taki skok na bańkę do basenu w nieoświetlonej nocą hali ...
                                          > zakładamy a priori, że w basenie jest woda i skaczemy w ciemność ;)

                                          Kto się uparł i kto go zmusił? Moim zdaniem bezsensownym było czekanie nad lotniskiem i aby skrócić ten czas wykonali podejście, co nie jest błędem, ani przestępstwem, a prawo tego nie zabrania. Natomiast co się stało na wysokości minimalnego zniżania - to jest jedna wielka niewiadoma.

                                          > - wysokość ciśnieniowa -> 57m czyli 33m poniżej decyzyjnej 100m
                                          > - wysokość radarowa -> 99m
                                          > - prędkość opadania -> -7.65m/s

                                          Nawet jeżeli tak się stało, że znaleźli się na wysokości 57m, to ten samolot był w stanie bezpiecznie odejść z tej wysokości, nawet w automacie - co udowodniły doświadczenia na bliźniaczym samolocie. Bzdurą jest mówienie, że bez ILS-a takie odejście jest niemożliwe, bo oznaczałoby to tylko i wyłącznie fakt, że w przypadku awarii taiego urządzenia samolot zachowywałby się w sposób nieprzewidywalny - w co szczerze wątpię.

                                          > Sorki, normalnie się kończy, tj. dowódca mówi pomiędzy 130 a 100m CIŚNIENIOWE,
                                          > "lądujemy" albo "odchodzimy" a jak nie powie, to 2 pilot mówi to na 100m,
                                          > ale widać to nie był normalny lot skoro "Odchodzimy" pada poniżej 57m ciśnienio
                                          > we (patrz TAWS37 przed komendą).

                                          Dlaczego ten fakt nie został wyjaśniony, a jedynie komisja napisała, że"O godz. 6:40:45 nawigator zgłosił „sto”. Sześć sekund później ponownie powiedział „sto”. Informacja o braku zmiany wysokości w tak długim czasie musiała stanowić problem dla pilota lecącego, co spowodowało podjęcie decyzji o zwiększeniu prędkości zniżania." Co to jest?

                                          > A ja twierdzę, że z drugim generałem (Tadeuszem B.) był w przedsionku wejścia d
                                          > la pilotów (pomieszczenie pomiędzy ścianką kokpitu a ścianką salonki prezydenck
                                          > iej)

                                          Uważam to za jedną z większych bzdur w wydaniu komisji Millera, którą bezpardonowo powielasz nie mając najmniejszego argumentu, poza kontekstem sytuacyjnym laski i jego załogi, przemawiającym za obecnością kogokolwiek postronnego w kokpicie. I jak już napisałęm kiedyś - nagranie z kokpitu od samego poczatku do końca jego trwania zapisuje różne rozmowy toczące się niezależnie od rozmów załogi i świadczy to moim zdaniem, że mikrofon zbierał zapisy rozmów odbywających się poza kokpitem.

                                          > IES_8:36:51,4 - .... generałowie
                                          > IES_8:36:53,4 D - (Witamy(?))

                                          A przytoczony przez Ciebie zapis świadczy o tym, że komisja dokonała manipulacji wrzucając parę kwestii wyciągniętych z ogólnej całości. Komisja się tutaj popisała brakiem profesjonalizmu, a Ty to powielasz.

                                          > czyli praktycznie tuż za ich plecami i nawet wydał na coś zgodę, przed 4 zakrę
                                          > tem:

                                          Inynuacje i niczym nie poparte przypuszczenia - bo to było przydatne w tworzeniu ogólnej całości.

                                          > Zakładając, że przyszło 2 generałów, to to "Siadajcie" musiało być skierowane d
                                          > o załogi i bynajmniej nie odnosiło się raczej do tego by siedli w swoich fotela
                                          > ch ;))

                                          Insynuacje i przypuszczenia tworzone na podstawie strzępów informacji wyciągniętych z ogólnej całości rozmów, które odbywały się poza kokpitem.

                                          > Dziwne, że IES tak mało usłyszał w tym fragmencie, dużo mniej niż panowie Targa
                                          > lski, Michalak i Stroiński, którzy spisywali te teksty do pierwszej transkrypcj
                                          > i, a mieli podobno dużo gorsze warunki odsłuchowe ;)))

                                          Dziwne, że IES i ani jedna ekspertyza fonoskopijna nie zidentyfikowała głosu Generała, ale za to ucho eksperta zrobiło to bez najmniejszego problemu i przypisali wypowiedzi II pilota właśnie osobie postronnej - co wykazała ekspertyza IES.

                                          > Ale to co napisałeś miało by ręce i nogi gdyby piloci przylecieli nad lotnisko
                                          > i latali na wysokości kręgu (500m) czekając na decyzję co dalej, a oni rozpoczę
                                          > li podejście niejako z marszu i to jeszcze w stylu zawadiackim. Poza tym gdyby
                                          > nie chcieli lądować, to by zrobili odejście z 200m, 150m czy nawet 100 (ciśnien
                                          > iowych), a nie pchali się do dolnej granicy chmur raportowanej z Jaka40, kto by
                                          > ich sprawdził ? VIP-y by zobaczyły przez okna, że nic nie widać i nie było by
                                          > podstawy do czepiania się pilotów, że "się zlękli", a przez to Prezydent się s
                                          > późnił na uroczystości.

                                          Każde wykonywane podejście do pasa jest robione "z marszu" i nie ma dowodów na to, że pchali się do wysokości poniżej dolnej granicy chmur - takie rzeczy to tylko YKW robi przy widoczności 200m.
                                          A ogólna zasada odejścia jest taka, że robi się to z określonej pozycji, a w tym przypadku była to radiolatarnia. I nie ma znaczenia czy był to lot wojskowy czy cywilny. W PLL LOT w przypadku braku warunków do lądowania pilot wykonuje lot do określonej pozycji (pomoc radionawigacyjna, odległość od pasa gdy dostępny jest DME) i gdy nie ma spełnionych warunków dopiero odchodzi na następne. W wojsku było jedynie opisane kiedy należy przerwać zniżanie i kończyło się to zawsze na minimalnej wysokości bądź odległości od pasa.
                                    • banana_dog Re: Po co te bzdury? 26.06.13, 15:52
                                      Wystarczy leciutko tylko kojarzyć, by nabrać przekonania, że ma się do czynienia z tekstem bałwana, nie wyczuwającego różnicy pomiędzy prawem i przepisami a własnym bełkotem.
                                • aw2139 Re: Nie ważne co rozpoczęła 25.06.13, 08:49
                                  absurdello napisał:

                                  > zgodnie z instrukcją HEAD, mając Prezydenta na pokładzie oni nie mieli nawet pr
                                  > awa myśleć o rozpoczynaniu czegokolwiek przy takich warunkach na tym lotnisku,
                                  > tylko powinni od razu lecieć na zapasowe i przeczekać do zmiany pogody, a oni n
                                  > awet nic nie przedsięwzięli w tym kierunku.

                                  Co do tego konkretnego przypadku, nie ma dowodów na próbę lądowania poniżej warunków minimalnych i fakt chęci LĄDOWANIA za wszelką cenę w takich warunkach przez załogę tupolewa i kiedy wreszcie zrozumiesz, że wykonanie podejścia końcowego nie jest lądowaniem, a jedynie lotem samolotu z zachowaniem bezpiecznej separacji maszyny nad przeszkodami terenowymi. Ględzisz o tym od wielu miesięcy i nie jesteś w stanie zrozumieć, że lot w chmurach, mgle, a nawet wykonywanie operacji startów i lądowań we mgle z VIP-em nie jest złamaniem instrukcji HEAD, albo RL. A co tak na prawdę się stało, że samolot uderzył w ziemię - nie wiadomo, a to co zrobiła komisja to jawna kpina i manipulacja.

                                  > Mam "blade" pojęcie, bo oni potwierdzili odbiór informacji o widoczności 200m o
                                  > d załogi Jaka (Muś potwierdził, że ją nadał i została odebrana), a potem potwie
                                  > rdzili włączenie reflektorów, na ok. 150m, tak jak się to robi, nie zgłaszając
                                  > ŻADNYCH problemów z pilotowaniem, a więc rozpoczęli podejście, KTÓREGO ZGODNIE
                                  > Z CYTOWANĄ INSTRUKCJĄ, NIE WOLNO BYŁO IM ROBIĆ Z PREZYDENTEM NA POKŁADZIE CHOĆ
                                  > BY ANODINA Z PUTINEM ICH NA KLĘCZKACH BŁAGALI ZŁOTE GÓRY OBIECUJĄC.

                                  Jeżeli odczyty z przyrządów pilotażowo nawigacyjnych wskazywały na zupełnie inne położenie samolotu w przestrzeni niż byli w rzeczywistości, to co Twoim zdaniem mieli zgłaszać? Ale, żeby wykluczyć możliwość błędnego działania przyrządów, należałoby drobiazgowo zbadać wrak. A komisja co zrobiła - ZUPEŁNIE NIC!

                                  > Problem nie jest w tym co się stało na dole, tylko w tym co oni w ogóle tam rob
                                  > ili w tych warunkach pogodowych, gdzie nie było możliwości BEZPIECZNEGO lądowan
                                  > ia.

                                  Jeszcze raz, dlaczego twierdzisz, że lądowali? To jest jawna nadinterpretacja, którą zapoczatkowały komisje (jedne w większym stopniu inne w mniejszym), a Ty to powtarzasz.

                                  > Wosztyl podał im widoczność 400m czyli minimum 3x mniejszą niż minima (w tym je
                                  > go, które podał dla sporo mniejszego samolotu), a potem jakby nigdy nic
                                  > "Mówiąc szczerze, możecie podchodzić, jak najbardziej"

                                  Jednak w tych swoich urojeniach nie potrafisz rozróżnić podejścia do lotniska od lądowania.

                                  > A on nie zdementował tego fragmentu z zachęcaniem, zaś drugi pilot Tu154m nie o
                                  > pie...ł go jak burą sukę za to co proponuje przy tej pogodzie gdy oni mają prez
                                  > ydenta na pokładzie czyli obie strony miały ten przepis głęboko w ...

                                  Gdzie tam widzisz zachęcanie? Popisujesz się niby znajomością dokumentów, a nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Media nakreśliły ten temat w taki sposób, aby zyskać na oglądalności, a Ty to łykasz. W RL jest wyraźnie napisane kiedy należy przerwać zniżanie i jest zapisane, że: "i zgodnie z decyzją dowódcy statku powietrznego wykonać powtórny manewr podejścia do lądowania lub odejść na lotnisko zapasowe". To też Twoim zdaniem jest zachęcanie!?

                                  > Nie mógł, patrz cytowany punkt instrukcji HEAD, wg którego gdy na lotnisku był
                                  > a pogoda poniżej minimów (a była poniżej wszystkich trzech), to samolot nie móg
                                  > ł tam latać z prezydentem na pokładzie, tylko albo wracać do Warszawy albo leci
                                  > eć na zapasowe, najlepiej najbliższe docelowemu i tam przeczekać do zmiany pogo
                                  > dy na taką spełniającą minima !!! Instrukcja HEAD była tu wyższej rangi dokumen
                                  > tem, ponad Regulamin Lotów z 2006r. do którego się z resztą odwoływała:

                                  Czyli twierdzisz, że powienien zjechać na pobocvze i tam poczekać na decyzję dysponenta, albo poprawęwarunków:)

                                  > A w RL 2006 jest paragraf 48 zakazujący WPROST lotów w strefie niebezpiecznych
                                  > zjawisk pogodowych do jakich zaliczono MGŁĘ, niezależnie od stanu wyszkolenia p
                                  > ilota i rodzaju statku powietrznego.

                                  Widzisz, jak bardzo utwierdzony jesteś w swoim błędnym rozumowaniu. KOLEJNY RAZ POWIEM TOBIE, ŻE MOŻNA LATAĆ W CHMURACH, MGLE I NAWET M,OŻNA WYKONYWAĆ OPERACJE STARTÓW I LĄDOWAŃ WE MGLE, a to co się tam stało jest tajemnicą, której z przyczyn fatalnego działania naszej polskiej parakomisji nie poznamy.

                                  > CZYLI ZŁAMANO DWA PRZEPISY ZAKAZUJĄCE wlatując na obszar lotniska gdzie
                                  > była mgła i widoczność poniżej minimów oraz nie było prognozy na poprawę (przyn
                                  > ajmniej znaną pilotom zanim rozpoczęli podejście).

                                  Od kiedy wlatywanie nad lotnisko, albo podchodzenie do lotniska, gdy masz zachowaną separację nad przeszkodami jest zabronione. Co za debil Tobie taką historyjkę sprzedał, albo gdzie to wyczytałeś?

                                  > Tak, fikcję przestrzegania przepisów przez naszych pilotów, poczynając od niewa
                                  > żnych dokumentów uprawniających ich do pracy jako pilotów w tym dniu po olewani
                                  > e wymienionych wyżej przepisów i to jest na razie jedyna fikcja jaką widzę.

                                  Czytając Ciebie nabieram przekonania, że codziennie olewasz sobie łapki podczas załatwiania swoich potrzeb - inaczej nie da się tego wyjaśnić;)

                                  > Ty domniemujesz co się stało na dole a problem to jest ten, że oni tam nawet na
                                  > górze nad tym lotniskiem nie powinni być, bo po to mieli wpisane do planu lotu
                                  > lotniska zastępcze, gdzie mieli obowiązek przeczekać złą pogodę w Smoleńsku o
                                  > dopiero po jej zmianie polecieć do Smoleńska.

                                  Czyli Twoim zdaniem powinni zjechać do zatoczki i poczekać?;)

                                  > Może i ja opanowałem kopiuj-wklej ale nie wszyscy opanowali czytanie przepisów
                                  > ZE ZROZUMIENIEM.

                                  Tak, Ty w szczególności.
                                • zuzkazuzka111 Re: Nie ważne co rozpoczęła 01.07.13, 16:54
                                  > zgodnie z instrukcją HEAD, mając Prezydenta na pokładzie

                                  No weśś i wreszcie napisz, czy TEN Tupolew miał status HEAD.

        • absurdello Szojgu może i mówił, że badają ... 24.06.13, 01:12
          ale raczej nagrania ze stanowiska kierowania lotami, bo do tych mieli dostęp i możliwość odsłuchania (szczególnie rozmów z załogą Tu154m) bezpośrednio po katastrofie (stąd te pierwsze informacje o czym były rozmowy z załogą).

          Taśm z rejestratorów pokładowych nie bada się na miejscu wypadku, tylko w laboratorium, bo są zbyt cenne by mogły zostać przypadkiem uszkodzone, np. przez próbę odtworzenia ich na pozornie nieuszkodzonym rejestratorze pokładowym.

          A poza tym branie dosłowne wypowiedzi oficjeli, wypowiadanych na gorąco, mija się z celem, bo przeważnie oni tyle "wiedzą" ile im podwładni powiedzą, bo przecież sami nie zajmują się pracami prostymi, do tego jeszcze często nie rozumieją wszystkiego co powtarzają, bo jak to wyższe kadry (wszędzie) żyją na tzw. wyższym poziomie abstrakcji i nie będą przecież marnować czasu na jakieś tam szczegóły techniczne, bo od tego mają podwładnych ... za to do medali są pierwsi ;)))
          • zuzkazuzka111 załącz źródło.. ze słowami Szojgu 24.06.13, 12:02
            o tym badaniu zapisu z szopy.
    • absurdello O jerum, jerum ... 24.06.13, 01:03
      nawet Jantoni Em. nie chce docenić twojej wiedzy ??? Czyżby sam nieoficjalnie nie wierzył w zamach ??? ;)))
    • banana_dog Re: Amok w sprawie cz.s. 24.06.13, 02:45
      No dobra. Wiadomo, że ruskie majom nagrane skrzynki na każdom okazje.
      Ale ja się pytam, co z tym londowaniem przed Kutuzowa, co to na koła miało być, co to
      zapisy jego som? O, to dopiero jest wielka rzecz, a nie takie nagrania co to każdy może sobie nagrać, i to na lepszym sprzęcie. Panie, ta wtyczka, co sie zwarła i to było londowanie.
      Z tym trzeba iść do komisji na Wiejskiej, a nie z tym co wszyscy wiedzom.
      A nie z tym maconigiem, co to wszyscy wiedzom, że był.
      Przecie wiadomo, że takich skrzynek to oni majom na kopy.
      Kasete z jednej to nawet młotkiem prostowali, bo jom szpadlem poharatali, jak jom zkopywali.
      • 4jajajakberety Doskonałe!!!:) 26.06.13, 17:01
        To je to!
        Syćkie światki Gargamelowej (czy jak jej tam) widzieli ony młotek (z sierpem w tle) do prostowania!
        • banana_dog To akurat jest prawdą. 26.06.13, 21:50
          Opis naprawy kasety dostępny w raporcie MAK. Z niego wynika, że była mocno odkształcona.
          Młotek musiał być w użyciu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja