Ekspert W.Krzywiecki z Toronto i W.Binienda.

11.10.13, 13:17
ca.linkedin.com/pub/witold-krzywiecki-p-eng/19/969/84a
Current Senior Stress Engineering Consultant at Bombardier Aerospace, Toronto Aerostructures Engineering

Jak widać w Toronto mieszkają także ludzie, którzy znają się na wytrzymałości materiałów i mechanice, w przeciwieństwie do Artymowicza, który nie ma o tym pojęcia.
Artymowicz jak zwykle nie pojawił się, za to napisał list z błaganiem żeby mu dane udostępnić ;)))))
Niestety nie napisał kiedy opanuje zdolność odróżniania schematów statycznych konstrukcji, czyli wykroczy poza wiedzę sprzątaczki..


O przesłuchaniu w prokuraturze na wesoło, o testach zderzeniowych aluminium oraz krytyka raportu MAK przez inż. Krzywieckiego
    • obraza.uczuc.religijnych Jest jest!! Hurra! 11.10.13, 13:45
      Nowy ekspert jak królik z kapelusza! Ciekawe czy też handlował na ruskim bazarze.
      • calun_torunski zyciorys job hopper'a 11.10.13, 13:57
        a najlepiej jak zona Bidy z Nedza - skądinąd prawnik- albo nie rozumie albo klamie jak Rydzyk, ze wybitnym naukowcom smolenskim nikt nie zabronil wypowiadania się - rektorzy AGH i PW oświadczyli, ze smoleńscy uczeni nie zajmują się w swojej pracy naukowej tematami katastrof lotniczych i wypowiadają się wyłącznie w swoim imieniu i na własne ryzyko
        • a74-7 Re: zyciorys job hopper'a 11.10.13, 22:43
          "> a najlepiej jak zona Bidy z Nedza - skądinąd prawnik- "
          szmato torunska , jakze ty musisz ciezko pracowac
          na te bide z nendzom swojom , ;piepszonc na tym forum
          Zalaczam wyrazy wspolczucia !
          • calun_torunski zyciorys job hopper'a 13.10.13, 09:47
            a cos na temat oprócz opisu wlasnej traumy ???
    • absurdello W Hameryce wszystko jest możliwe 11.10.13, 15:14
      nawet Boeing 757 wlatujący do Pentagonu przez otwór mniejszy od swej średnicy i znikający w środku, co poparto wywodami, symulacjami, w oparciu o X instytucji itd

      Skala zniszczeń ...

      Tak więc i eksperci z Kanady leżącej w Hameryce mogą z NAJWIĘKSZĄ pewnością twierdzić wszystko w oparciu o symulacje ...

      Powinniśmy się cieszyć, że z pozostałościami Tu154m nie zrobiono tego co z pozostałościami wież WTC - poszły do przetopu szybciej niż je zdążono w całości zbadać ;))
      • ae911truthorg W Hameryce wszystko jest możliwe, jak w Rosji. 11.10.13, 15:31
        absurdello napisał:

        > nawet Boeing 757 wlatujący do Pentagonu przez otwór mniejszy od swej średnicy i
        > znikający w środku, co poparto wywodami, symulacjami, w oparciu o X instytucji
        > itd
        >
        > [b][url=http://www.google.pl/imgres?imgurl=http://www.apfn.org/apfn/dea-77.jpg&
        > imgrefurl=http://www.apfn.org/apfn/flight77.htm&h=261&w=400&sz=24&tbnid=nE6JwL6
        > NRevv6M:&tbnh=90&tbnw=138&zoom=1&usg=__OKGd3H6AO-6vMi9przt1axYZXv0=&docid=cdv9k
        > Hty6W4fVM&sa=X&ei=ffVXUqPFOqet7QbY0YHYCg&ved=0CDMQ9QEwAg]Skala zniszczeń ...[/u
        > rl][/b]
        >
        > Tak więc i eksperci z Kanady leżącej w Hameryce mogą z NAJWIĘKSZĄ pewnością twi
        > erdzić wszystko w oparciu o symulacje ...
        >
        > Powinniśmy się cieszyć, że z pozostałościami Tu154m nie zrobiono tego co z pozo
        > stałościami wież WTC - poszły do przetopu szybciej niż je zdążono w całości zba
        > dać ;))


        Pawele, Pawele, ale ty wredny jesteś ;))
        Są różni inżynierowie, nawet w Hameryce.
        Jeżeli chodzi o WTC, to są dowody znalezienia termitu, tak że niewiele dodać.
        No cóż, jak widać wiele osób ma podwójną optykę.
        Jak Boeing ze słabymi skrzydłami wlatuje w stalowe kolumny, to nawet wing tip rżnie jak laser.
        W takim układzie przerżnięcie brzozy jest oczywiste.
        Jak się okazuje skrzydło samolotu może przerżnąć wszystko, oprócz ptaka ;), któren jak wiadomo przerżnie nawet pancerz czołgu.

        Pan Krzywiecki nie uczestniczył w badaniu 911, mam nadzieję.
        Co by nie mówić, trudno zarzucić mu brak doświadczenia i wykształcenia.
        • absurdello Re: W Hameryce wszystko jest możliwe, jak w Rosji 11.10.13, 17:41
          > Pawele, Pawele, ale ty wredny jesteś ;))

          Wiem, przez co muszę się co rano chłostać manualnie obunóż dla pokuty ;))

          > Są różni inżynierowie, nawet w Hameryce.

          Wiem, jak wszędzie z resztą.

          > Jeżeli chodzi o WTC, to są dowody znalezienia termitu, tak że niewiele dodać.

          No cóż sama FEMA w swoim raporcie napisała, że znalazła też dziwne zasiarczenia na zbadanych fragmentach (tych które zdążyli zbadać nim je do przetopu odesłano), a dla których źródła siarki nijak wytłumaczyć się nie dało.

          > No cóż, jak widać wiele osób ma podwójną optykę.
          > Jak Boeing ze słabymi skrzydłami wlatuje w stalowe kolumny, to nawet wing tip rżnie jak
          > laser.

          No chyba, że to był podrasowany Boeing :)

          A poza tym, z tego co jest w dokumentach, to:

          Samoloty uderzające w wieże WTC leciały z prędkościami

          - 470mph (756km/h)
          i
          - 590mph (949 km/h)

          co już daje mnożnik energii kinetycznej od 7.8 do 12.35

          Jak szacowano miały na pokładzie po ok. 10000 galonów paliwa (~38000 l czyli jakieś 30.4 tony)

          Nasz samolot leciał z prędkością 270km/h i na pokładzie miał ok. 11 ton paliwa i to głównie w zbiornikach kadłubowych, więc skrzydła były praktycznie puste w środku (nie licząc oczywiście konstrukcji samego skrzydła).

          Używając obrazowo puszki dla porównania, to puszka pusta i puszka napełniona dają różne efekty przy uderzaniu nimi o cel.

          I jeszcze drobna różnica: Boeing 767 ma skrzydła o konstrukcji mocniejszej niż Tu154m, bo jeszcze muszą one unieść silniki, które w Tu154m nie są montowane na skrzydłach.

          Tak więc, wydaje mi się, moim skromnym zdaniem, że porównywanie tych dwóch przypadków jest niespecjalnie właściwe ...

          > W takim układzie przerżnięcie brzozy jest oczywiste.

          No właśnie nie bardzo:

          - raz, że przedniej powierzchni skrzydła daleko jest do klina siekiery,

          - dwa, że ta powierzchnia zrobiona z blachy (a jeszcze są tam klapy na przednich krawędziach) w momencie zderzenia odkształca się co zwiększa powierzchnię styku przez co własności "rżnące" skrzydła spadają,

          - trzy, że to skrzydło ma spory skos (37.6°), więc siła poprzeczna do podłużnic jest mniejsza
          niż przy idealnie prostopadłym uderzeniu i jeszcze jest składowa poprzeczna powodująca, że drzewo i elementy skrzydła ślizgają się względem siebie (czego by nie było przy uderzeniu idealnie prostopadłym). Stąd ten nieprostopadły przełom (z wejściem pod drugą od końca skrzydła klapę).

          - cztery, że główna wytrzymałość skrzydła jest liczona na kierunek góra-dół, bo tam działają
          największe siły (ciężar konstrukcji, paliwa, siła nośna) a w kierunku lotu, to raczej głównie
          na opór powietrza, który jest jednak DUŻO mniejszy niż obciążenia w pionie.

          - pięć, że to skrzydło było w fazie odejścia mocno obciążone w kierunku pionowym co było
          wg mnie czynnikiem sprzyjającym jego uszkodzeniu - w momencie zderzenia
          nośna struktura wewnętrzna skrzydła zostaje zdeformowana i trudno przypuszczać, że by po
          czymś takim była wstanie bez bólu przenosić obciążenia występujące przy odejściu (siły
          plus drgania)

          Ostatnio pojawiła się informacja o jakimś artykule pana Biniendy (jako współautora) na temat tego przypadku gdzie było podane, że szacowany ciężar skrzydła to 21 ton, podczas gdy skrzydło w Tu154m waży coś, wg dokumentacji, 11.3 tony.
          Można by z tego wnieść, że coś gdzieś zostało przewymiarowane w stosunku do oryginału (nawet nie ze złej woli tylko z braku pełnej informacji, którą ma tylko producent) i to mogło wpłynąć na wynik symulacji.

          LS-Dyna używa równań nieliniowych do opisu konstrukcji, a rozwiązania w takich dużych układach równań są bardzo wrażliwe na warunki początkowe i różne niuanse (podobnie jest w symulatorach elektronicznych gdzie uproszczenia modelu powodują, że w symulacji pewne układy zachowują się zupełnie inaczej niż rzeczywiste zmontowane wg tego samego schematu).

          Tak więc jak nie przeczę, że symulacja pana Biniendy dała jakiś wynik ale ja bym jednak był bardzo ostrożny w traktowaniu tego wyniku jako PEWNIKA, właśnie ze względu na różne uproszczenia i brak dostępu do PEŁNEJ dokumentacji skrzydła: z wymiarami, materiałami, sposobem obróbki, rozkładem i rodzajem elementów łączących itd.

          Sam sposób zasymulowania drzewa (z "grubych" kostek) sugeruje, że ta symulacja raczej nie oddaje rzeczywistości w sensie "odpowiedzi" drewna na uderzenie a tylko jakieś przybliżenie wynikające z przyjętej struktury modelu.

          Najlepszy przykład, że ta symulacja nie daje JEDNOZNACZNIE PEWNEGO wyniku jest ten film z testu zniszczeniowego samolotu DC-7



          Od 28 sekundy widać jak słup o średnicy 25cm czyli mniejszej niż brzoza odcina jednak koniec skrzydła (wg raportu z tego testu, to było ok. 12 stóp czyli 3.65m od końca skrzydła czyli wartość mocno zbliżona do naszego przypadku. Drugi słup się łamie choć też wchodzi prawie do połowy skrzydła ale skrzydła mocniejszego niż Tu154m, bo muszącego jeszcze przenosić ciężar silnika (a uderzenie jest między kadłubem a silnikiem).

          Tak więc nie traktował bym wyników pana B. jako jedynie słusznych i dających jedyny możliwy wynik, a raczej jako głos w temacie, że tak też mogło być.

          > Jak się okazuje skrzydło samolotu może przerżnąć wszystko, oprócz ptaka ;), któren
          >jak wiadomo przerżnie nawet pancerz czołgu.

          Jak wiadomo ptaki mogą narobić szkód w samolocie choć są z dużo mniej spoistego materiału:

          Skutki zderzeń z ptakami ...


          >
          > Pan Krzywiecki nie uczestniczył w badaniu 911, mam nadzieję.

          A jakby uczestniczył to co ? :))

          > Co by nie mówić, trudno zarzucić mu brak doświadczenia i wykształcenia.

          Ja mu nic nie zarzucam ale uwzględnijmy to, że te symulacje są oparte na niepewnych i niepełnych danych, więc wynik też jest niepewny nawet mimo parametryzacji, a ciągle jest to traktowane jako JEDYNY MOŻLIWY WYNIK.
          • ae911truthorg Re: W Hameryce wszystko jest możliwe, jak w Rosji 11.10.13, 18:48
            Kobita cię rzuciła ? ;)) najdłuższe posty w PRL-u.
            Nie zaskakuj mnie rewelacjami o 911, bo wiem prawie tyle co o Smoleńsku ;)
            Wzmocnienie skrzydła ze względu na silniki kończy się raczej równo z nimi.
            Wing tip nie przenosi większego obciążenia zależnego od umiejscowienia silników.
            Rozumiem, że zmierzasz do badań Biniendy, czyli pianka rzucona w stalową konstrukcję, też ja przetnie ? ;)
            Obejrzyj sobie lepiej (zamiast filozować o wytrzymałości) wyjaśnienia Macierewicza dotyczące zdjęcia.
            Jaj się kompletnie gubię, czy to jest jeszcze real czy Matrix Dezaktywacja, a może Deratyzacja.
            Mówi się o rekonstrukcji MD, która jest rekonstrukcją Igoreva i odnosi się zdecydowanie do slotu, a tutaj Antoni mówi, że to tylko gupek może myśleć że to slot.
            Slot jest połamany, ale o 20 cm. za blisko kadłuba;))
            Jest za to istotna informacja, która świadczy o działaniu służb w sojuszu z AM.
            Fragment skrzydła nie posiada kesonu, tylko poszycie ze stringerami.
            Co do LS-Dyna, to Binienda informował, że Bocielli otrzymał wynik zgodny z eksperymentem, a liczył tak samo jak Binienda.
            Binienda wykonał obliczenia parametryczne i to jest całkowicie OK, nie ma miejsca na niejednoznaczność. Jest małe ale, na które nie otrzymałem od niego odpowiedzi.
            Czy uwzględniono zaklinowanie pnia, po uślizgu na końcówce środkowego slotu.
            W wyniku tego zajdzie rozdzieranie skrzydła (jak zamka błyskawicznego) , zamiast cięcia jak nożem po linii prostej.
            Mówiąc szczerze, wygląd krawędzi ułamanej i pozostałej, niestety jest zgodny z moim wyobrażeniem. Zagięta krawędź poszycia i poszarpane w pasy poszycie w części pozostałej.
            Nie zmienia to mojej oceny całego wydarzenia ! ;)


            Z jednym się zgodzę.
            Dla dobra jednych i drugich odwlekanie konfrontacji jest wygodne.
            Tyle, że Laski robią w galoty ze strachu, a druga strona....jest zbyt pewna siebie.

            Ja szlifuję swoją hipotezę i mam kolejny dowód, że samolot skręcił w miejscu.
            Jak zwykle oparty o dokument państwowy ;)
            • absurdello Re: W Hameryce wszystko jest możliwe, jak w Rosji 14.10.13, 17:09
              > Kobita cię rzuciła ? ;)) najdłuższe posty w PRL-u.

              Wprost przeciwnie :)

              > Wzmocnienie skrzydła ze względu na silniki kończy się raczej równo z nimi.

              No i dlatego ten bliższy kadłuba słup się łamie a ten dalszy odcina fragment skrzydła.

              > Obejrzyj sobie lepiej (zamiast filozować o wytrzymałości) wyjaśnienia Macierewi
              > cza dotyczące zdjęcia.
              > Ja się kompletnie gubię, czy to jest jeszcze real czy Matrix Dezaktywacja, a może
              > Deratyzacja. Mówi się o rekonstrukcji MD, która jest rekonstrukcją Igoreva i odnosi
              > się zdecydowanie do slotu, a tutaj Antoni mówi, że to tylko gupek może myśleć że
              > to slot.

              Nie szkoda ci czasu na te wszystkie plątany, gdzie już wszyscy zapomnieli kto był autorem, gdzie były źródła informacji itd. ?? Już lepiej chyba Matrix-a, nawet zderatyzowanego po raz n-ty obejrzeć :))

              > Co do LS-Dyna, to Binienda informował, że Bocielli otrzymał wynik zgodny
              > z eksperymentem, a liczył tak samo jak Binienda.

              Przepraszam, a czy to Binienda przeprowadzał POD PEŁNĄ KONTROLĄ (pomiarową i filmową) eksperyment z rozbiciem Tu154m w Smoleńsku, że może mówić, że otrzymał wynik ZGODNY Z EKSPERYMENTEM ?

              O ile rozbicie L-1649 Constellation odbywało się pod pełnym nadzorem przyrządów pomiarowych i kamer (w tym do zdjęć bardzo szybkich), to nie da się tego powiedzieć o katastrofie Tu154m. więc twierdzenia p. Biniendy tu są naciągane, w zakresie porównywania tych dwóch symulacji.

              Pytanie czy Robert (Bob) Bocchieri (prawidłowa pisownia nazwiska tego pana) też używał rysunków konstrukcji skrzydła z ogólnej instrukcji serwisowej czy też może coś więcej jak opisano tu:

              Symulacja katastrofy samolotu transportowego dla przewidywania sposobu rozlewania się paliwa

              Strona: 4 (16 z 97) PDF-a

              An LS-DYNA finite element model of the L-1649 was constructed using information from structural repair manuals, Lockheed Martin design drawings, airline data, and existing three-dimensional geometric models available in electronic format.

              Model samolotu L-1649, do LS Dyny byłu stworzony z wykorzyzstaniem informacji z:
              - podręczników naprawy konstrukcji,
              - rysunków projektowych formy Lockheed Martin
              - danych linii lotniczych
              i istniejących trójwymiarowych geometrycznych modeli dostępnych w formie elektronicznej.


              I ze strony 6:

              The L-1649 LS-DYNA finite element model was developed from various data sources. A digital surface geometry of the aircraft was acquired from Digimation [7]. The computational mesh was projected to this geometry to define the exterior geometry of the aircraft structure. Detailed information regarding the aircraft structure was determined from the aircraft Structural Repair Manual [8] and selected design drawings provided by the Lockheed Martin Legacy Aircraft Support Group. These reference materials contained information on material types, thicknesses, and connection types needed to construct the model.

              Model dla programu LS-Dyna był opracowany na podstawie różnych źródeł danych. Geometria powierzchni w postaci cyfrowej była uzyskana od Digimation. Siatka obliczeniowa została dopasowana do tej geometrii dla zdefiniowanie zewnętrznych granic struktury samolotu.
              Szczegółowe informacje dotyczące struktury samolotu zostały wzięte z podręczniki napraw struktury samolotu i wybranych rysunków dostarczonych przez firmę Grupę Wsparcia Dawnych Modeli Samolotów firmy Lockheed Martin. Materiały odniesienia zawierały informację o typach materiałów, grubościach i rodzajach połączeń potrzebnych do skonstruowania tego modelu.


              Czy pan B. miał dostęp do rysunków projektowych czy istniejących geometrycznych modeli Tu154m ????

              O ile wiem, to ciągle narzeka, że nie dostał rysunków technicznych dotyczących skrzydła (i nie dostanie, bo nie tu składa zamówienie, to powinien skierować raczej do producenta, bo tylko ten wie dokładnie co i gdzie jest w środku oraz ile i jakich nitów użył).

              Poza tym, np. z symulacji pana B. nie przypominam sobie:

              - rozkładu naprężeń od siły nośnej,
              - rozkładu sił od nagle zahamowanej resztki paliwa

              "Uwzględniając tę różnicę ilości paliwa w powyższych obliczeniach, w chwili oderwania końcowej część lewego skrzydła w lewym zbiorniku nr 3 mogło być od 925 kg do 450 kg paliwa."

              (sądząc z lekkiego przechyłu samolotu w momencie kolizji, to paliwo to musiało być raczej w końcowej części skrzydła i tworzyć w momencie uderzenia dodatkowe obciążenie łamiące konstrukcję skrzydła, które stanowi jednocześnie zbiornik ).

              Tak więc nie wiem jak można porównywać te dwie symulacje oparte na bardzo różniących się szczegółowością źródłach.

              > Binienda wykonał obliczenia parametryczne i to jest całkowicie OK, nie ma miejsca na
              > niejednoznaczność. Jest małe ale, na które nie otrzymałem od niego odpowiedzi.

              Jest więcej tych małych "ALE", np.

              - ALE czy parametryzował wszystkie zmienne i czy w rzeczywistym (tj. opowiadającym
              realiom rzeczywistego skrzydła Tu154m) czy też wedle uznania bazując na założeniu,
              że nie, na pewno ruscy nie mogli zrobić cieniej bo nie mieli technologii itp.

              - ALE skąd ta pewność, że drzewo nie może obciąć końcówki skrzydła, skoro film
              z 1964 roku (jakoś pan B. pominął to, że w tamtym roku były DWA eksperymenty: jeden
              z DC-7 Douglasa i drugi z L1649 Lockheeda, w tym pierwszym słup odcina końcówkę
              skrzydła
              , a w drugim nie.)

              > Tyle, że Laski robią w galoty ze strachu, a druga strona....jest zbyt pewna siebie.

              Tu się można zgodzić głównie co do drugiej części. Do Komisji Millera, to się można głównie przyczepić o krzywe interpretacje mające chyba ukryć to co piloci rzeczywiście robili i co zaczęło się już dużo wcześniej, między innymi w locie 7 kwietnia (niestandardowe podejście, tyle, że w dużo lepszych warunkach) oraz za totalny bałagan w raporcie.

              Druga strona nie ma pełnego dostępu do informacji i postępuje na zasadzie chciejstwa.

              > Ja szlifuję swoją hipotezę i mam kolejny dowód, że samolot skręcił w miejscu.
              > Jak zwykle oparty o dokument państwowy ;)

              Nie szkoda ci czasu (2) na spieranie się z realiami ?

              Przecież samolot nie zakręcił w miejscu tylko schodził z toru lotu dość płynnie, jakieś 50m (od odległości do osi przy brzozie, do odległości przy GPS1/2/3) na odcinku ~320m ?
              • ae911truthorg Re: W Hameryce wszystko jest możliwe, jak w Rosji 14.10.13, 19:59
                Bosssh, Artymowicz wykończył mnie dzisiaj pisaniem głupstw, nie mam sił.
                Z tą kobietą to nie rozumiem. Przeciwnie, czyli wróciła i stymuluje cię w trakcie pisania.
                Fiu,fiu.

                Odpiszę tylko jedno, bo mnie nie stymuluje.
                Jak jeden facet podniesie sztangę, a przyjdzie drugi i mu pomoże to też podniosą sztangę.
                To kolejne tłumaczenie parametrycznych obliczeń Biniendy.
                Jak nie rozumiesz, to...zgłoś się do zespołu Laska ;))

                Aaaaa....nie moja wina, że Laski w raporcie zapisali, że samolot zakręcił w miejscu.
                Widać takie realia były.

                Znajduję coraz więcej dobrych stron tego raportu, coool.
                • absurdello .................. 15.10.13, 10:27
                  > Jak jeden facet podniesie sztangę, a przyjdzie drugi i mu pomoże to też podniosą sztangę.
                  > To kolejne tłumaczenie parametrycznych obliczeń Biniendy.

                  Ale jak sztanga jest przewymiarowana, bo wykonujący ją miał tylko ogólnikowe rysunki przy jej wykonaniu, to może się okazać, że nawet dwóch facetów próbując ją podnieść nabawi się przepuklin, a nic nie zdziała. :))

                  Dzieło pana B. dalej mnie nie przekonuje, bo na filmie z testu DC-7 widziałem, że nawet cieńszy od rzeczonej brzozy słup, jest w stanie obciąć/urwać kawałek skrzydła i to w podobnym miejscu jak w naszym samolocie, a pan B. twierdzi, że ZA KAŻDYM razem mu wychodziło, że to skrzydło ścina brzozę. Z tego wynika, że albo coś z jego symulacją jest nie tak z powodów technicznych (zbytnie uproszczenia, przewymiarowania itp) albo wykonuje symulacje i jako jedynie prawdziwe wyniki przyjmuje te, które dają wynik, który wyłącznie jemu odpowiada.

                  > Aaaaa....nie moja wina, że Laski w raporcie zapisali, że samolot zakręcił w miejscu.

                  Możesz wskazać ten fragment (strona), bo chciałbym go przeczytać osobiście ?

                  > Znajduję coraz więcej dobrych stron tego raportu, coool.

                  Nie wiem co jest dobrego w raporcie, w którym wykresy wyglądają jak robione na kolanie, a niektóre przemyślenia są na poziomie początkującego studenta ?
    • banana_dog Re: Ekspert W.Krzywiecki z Toronto i W.Binienda. 12.10.13, 02:36
      Jest to filmik bezlitośnie demaskatorski.
      Ten kto go zamieścił, w głupocie swojej, nie zdaje sobie sprawy jak bardzo.
      Albo ten wykładowca, jak sam twierdzi, inżynierii materiałowej, nie odróżnia aluminium od jego stopów, albo demonstruje bezgraniczną pogardę dla inteligencji zgromadzonego audytorium.
      Cała reszta, to wynurzenia bezgranicznie durnego kmiota, wymachującego paszportem pewnego kraju, którego nazwy tu nie wymienię, bo jest to mocarstwo atomowe, a wypominanie mu jakości niektórych jego obywateli może poczytać za obrazę.
      Co do wypowiedzi szanownej pani prawniczki i tego spoconego gościa, co to niby powinien
      się się znać, a pieprzy od rzeczy, to stanowią oni miarodajny przykład kwalifikacji umysłowych
      tego zgromadzenia.

      Tak więc przyszłość Wieśka to betoniarka, której proporcji wsadu pilnuje tutejszy organizator
      prawdy.
      • don_eugenio Re: Ekspert W.Krzywiecki z Toronto i W.Binienda. 12.10.13, 08:13
        banana_dog napisał:

        > ... albo demonstruje bezgraniczną pogardę dla inteligencji
        > zgromadzonego audytorium.

        a typowy przedstawiciel tego audytorium to autor tego tematu - ae911truteń
      • ae911truthorg Wyprostował banana... 12.10.13, 08:41
        kolejny raz.
        Słodkie.
        A teraz dzidzi skórkę do kosza wyrzuć.
    • aw2139 Re: Ekspert W.Krzywiecki z Toronto i W.Binienda. 15.10.13, 08:14
      Uśmieję się po pachy jak laska ponownie powie, że Ci ludzie nie znają się bo nie badali katastrof, ale ciągle popiera "analizy" wykonane przez YKW, który do tej pory z podziwu wyjść nie może, że wszystko tak mu się zgadza z raportem MAK-Millerowskim. I taki genialny "pilot" jeszcze podtrzymuje z całą stanowczością kładąc na szalę swoją lotniczą reputację, że Tu-154M w konfiguracji do lądowania wykonując lot z prędkością poniżej 300 km/h na kilku metrach nad ziemią jest w stanie wykonać półbeczkę.
Pełna wersja