Dodaj do ulubionych

Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy.

10.04.14, 08:22
Prokuratorzy jeszcze nie zdecydowali z jakich dokładnie artykułów będą odpowiadać Rosjanie, ale to, że zarzuty zostaną im postawione, jest pewne, twierdzi gazeta. Jeśli śledczy uznają, że kontrolerzy umyślnie złamali przepisy regulujące wykonywanie lotów statków powietrznych, to na mocy art. 160 par. 2 kodeksu karnego grozi im do pięciu lat pozbawienia wolności. Sprawa przedawni się w kwietniu 2020 r., a jeśli wcześniej zostaną postawione zarzuty konkretnym osobom, to w 2030 r.
Obserwuj wątek
    • calun_torunski ty jesteś bardziej winny niż ruscy kontrolerzy 10.04.14, 08:34
      1. od kiedy ruscy kontrolerzy podlegają polskiemu kk - vide obywatele Watyknu dokonujący przestępstw na Dominikanie
      2. przez 4 lata prokuratura usiłowała skazać kontrolera z Mirosławca - farsa ta skończyła uniewinnieniem
      3. kontrolerzy ostrzegali - nie było warunków do lądowania

      jednym słowem - ty jesteś bardziej winny niż ruscy kontrolerzy
    • sclavus tu masz... 10.04.14, 16:47
      ... ostateczne wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej: biorąc pod uwagę warunki pogodowe w Smoleńsku, 10/04/2010, w godzinach rannych... głupota jednych(!!) i uległość drugich(!!), spowodowały, że TU-154M 101... rozpenderolił się w drebiezgi(!!!)
      Po co szukać "jedynych" winnych???
      Czy nie wystarczyłoby, żeby usłuchali automatu, który im brzęczał: terrain ahead!! i pull up!!???
      ... może angielskiego nie znali???
      Bo rosyjskiego na pewno nie! - horizon!! olali równo też!
      Być może to "olanie" związane jest - bezpośrednio - ze wspomnianą uległością???
    • banana_dog To, czego głąb nie potrafi zrozumieć. 11.04.14, 00:54
      Tego, że trzeźwi i znający temat mówią raczej o błędach systemowych, a nie o błędach człowieka. Tego, że nie zorganizowano nawet najprostszego systemu przekazywania informacji o pogodzie, informacji lotniskowej, nie zorganizowano systemu kontroli lotów opartej na standardzie cywilnym, z kontrolerami mówiącymi w powszechnie przyjętym języku, tak jak to się dzieje w cywilizowanym świecie, gdzie z takich okazji taką kontrolę organizuje się doraźnie, tam gdzie jej nie ma. A wystarcza do tego telefon. Oznacza to, że najwięcej można zarzucić bezmyślnej i niekompetentnej biurokracji, i to po obu stronach, a najmniej tym kontrolerom, którzy sami są ofiarami tego bałaganu.
      • niegracz Re: To, czego głąb nie potrafi zrozumieć. 11.04.14, 09:02
        banana_dog napisał:

        >to to że

        wystresowana małpa\
        lepiej podawałaby informacje o położeniu samolotu niz ci "kontrolerzy" w Smoleńsku

        to fakt
        który nie przesądza o przebiegu "katastrofy"
        bo to było zdarzenie złożone
        i na pewno kiedys się dowiemy jak było
        bo
        • absurdello Ależ my wiemy jak było ... 11.04.14, 12:26
          tyle, że praktycznie nikt nie chce powiedzieć tego wprost, bo najtrudniej się przyznać do działań z pogranicza idio... pomroczności jasnej.

          Samolot był spóźniony.

          Koledzy powiedzieli, że im się udało wylądować ... a ze sposobu podania tej informacji
          można było wyciągnąć błędny wniosek, że udało im się przy 400m widoczności i podstawach chmur 50m (bo Wosztyl nie podał, że mu się udało ale ponad godzinę wcześniej i przy dużo lepszych warunkach niż te podawane aktualnie.

          A skoro im się udało, to może i nam się uda ... a jeszcze wstyd ruskim zrobimy, bo im się nie udało.

          No i spróbowano, starając się nawet zabezpieczyć od dołu (zniżanie do 50m nad obniżeniem terenu) tyle, że różne niedokładności i braki informacyjne spowodowały, że podejście
          wyszło inaczej niż piloci zaplanowali.

          Nawet we własnym domu chodzenie po ciemku na pamięć może skończyć się np. rozbiciem sobie kolana o coś czego nie widzimy, a nawet spadnięciem ze schodów, nawet z tych, które znamy od małego czyli o wiele dłużej niż kapitan P. znał lotnisko w Smoleńsku i jego okolice.
      • bogucjusz "Standardy" 11.04.14, 09:38
        Takich rzeczy nie organizuje się hop-siup, jednym telefonem. Z zapadłej rybackiej bindugi nie zrobisz w parę dni portu zdolnego przyjąć pchający się na siłę we mgle oceaniczny transatlantyk. Podobnie z zadupiastego lotniska w Smoleńsku nie zrobi się w parę dni portu lotniczego, mającego spełniać "światowe standardy" w dodatku tylko dlatego, że jakiś pieniacz z Polski uparł się tam lądować.

        Utyskiwanie na ten fakt przypomina biadolenie jakiegoś typowego "miszcza kierownicy", którego wywaliło na zakręcie, i który biadoli nad stanem polskich dróg. Może i tam POWINNA być autostrada, ale jej nie ma, a psim i oczywistym obowiązkiem każdego kierowcy jest dostosowanie prędkości i uwagi do tego, jak JEST na drodze, a nie jak POWINNO być.

        Psim obowiązkiem organizatorów kaczej wycieczki było wzięcie pod uwagę - jak JEST, czyli tego, że lotnisko smoleńskie nie spełnia standardów międzynarodowych, jest lotniskiem kiepsko wyposażonym, przestarzałym, z obsługą mówiącą po rosyjsku, ogólnie badziewiastym. Rosjanie mogą sobie takie lotniska mieć, to ich kraj i ich broszka. Stan tego lotniska nie był żadną tajemnicą.

        Pchanie się na takie dziadowskie lotnisko, na siłę, we mgle, starym samolotem z niedoszkoloną załogą świadczy o kompletnej bezmyślności i nieodpowiedzialności wyłącznie po stronie polskiej. Niestety.
        • madameblanka Re: "Standardy" 11.04.14, 10:31

          Samo lotnisko w sobie widac nie było takie złe skoro trzy dni wcześniej przyleciał Putin i Tusk, również "oceanicznymi transatlantykami". Ja wiem że mieli rozłożony lepszy sprzęt, ale to nie miało znaczenia przy takiej pogodzie jaka wtedy była (10km widoczności).

          Oczywiście nie powinni w tych warunkach podchodzic do lądowania. Ale jeżeli już tak zaryzykowali, to powinni trzymać się właściwej ścieżki podejścia, właściwej prędkości itd. po prostu ustabilizować podejście. I myślę że byłoby ciężko ale mieliby szanse wylądować cało.
          • bogucjusz Re: "Standardy" 11.04.14, 11:01
            madameblanka napisała:

            >

            >
            > Oczywiście nie powinni w tych warunkach podchodzic do lądowania.

            Ale podeszli. Mimo wyraźnego i jednoznacznego komunikatu z wieży.

            Jeżeli ratownik wywiesza czerwoną flagę, a jakiś wariat lezie w fale - to wina wariata lezącego w fale. A u nas, parafrazując sytuację w smoleńsku, wrzeszczy się, że ratownik miał złą lornetkę, zardzewiałą drabinkę i mówił po rosyjsku - i przez to pływak się utopił.

            ---
            "Ląduj, dziadu!"
            • madameblanka Re: "Standardy" 11.04.14, 11:06

              no właśnie od dawna o tym mówię, że kontrola właściwie zrobiła co mogła żeby nie wylądowali, nawet dzwonili na inne lotnisko żeby ich tam odesłać. I nie mam zielonego pojęcia dlaczego i Lasek i prokuratura za wszelką cenę chcą sie podzielić odpowiedzialnością z Rosją i upieprzyć kontrolerów.
              • banana_dog Re: "Standardy" 11.04.14, 18:41
                Cały problem w tym, że nie dzwonili na inne lotnisko, żeby ich tam odesłać, tak jak by to uczynił
                kontroler cywilny, tylko na stanowisko dowodzenia lotnictwa transportowego.
                Nie mieli bezpośredniej łączności z kontrolą obszaru, aby uzgodnić to co najprostsze, czyli na jaki
                punkt odesłać samolot, i na jakiej wysokości. Nie wiedzieli nic, czemu dali wyraz w rozmowie
                na stanowisku kontroli lotami.
                Dla osób trzeźwych i przytomnych nie jest to najlepszy sposób sprawowania kontroli.
                • sclavus Re: "Standardy" 11.04.14, 20:30
                  ... wiadomo jednak, że to lotnisko wojskowe, kontrolerzy - jeśli nie bezpośrednio żołnierze - to pracownicy wojska a w wojsku - wiadomo - obowiązuje hierarchia...
                  Na domiar złego, nadlatujący samolot, miał na pokładzie "nie byle kogo" :D
                  To wszystko jednak nic!!!
                  Pilot a już taki, wiozący prezydenta kraju, po pierwszym ostrzeżeniu "terrain ahead" i "pull up", podrywa maszynę i ulatuje na "drugi krąg"
                  A tam?
                  Uległość, czy amok???
                  ... siadajcie!... siadaj!...
                  No to "siedli" :D:D:D
                  ***
                  uFielbiam tÓmaństFo!!
                • madameblanka Re: "Standardy" 11.04.14, 20:55

                  Zerknełam troche w zapis z wieży. No i dzwonili do siebie nawzajem, tzn cały czas byli ze sobą w kontakcie. Chcieli odesłać ich na Wnukowo i to był pewnik. Potem zamartwiali się czy mają wystarczjąco paliwa, czy znają rosyjski i cały czas kombinowali co zrobic żeby sie ich pozbyć (czy to normalne ż eo takie rzeczy martwi się wieża a nie załoga?). Potem się okazało, że polski 101 po usłyszeniu makabrycznych warunków pogodowych i tak zamierzał lądować na tym lotnisku a kontrolerzy nie mogli uwierzyc w to, że on naprawdę leci do nich zamiast już zmienic kurs.
                  Poinformowali załoge o warunkach pogodowych, dowódca poinformowany i w pełni świadomy podjął decyzję. No cóż, zrobili co mogli.
                    • madameblanka Re: "Standardy" 11.04.14, 21:32
                      AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!

                      No Ae nie załamuj mnie! Robisz z pilotów totalnych debili!!! Załoga nie wie że jest na wysokości 100m?!

                      Nie wiedzą, że trzeba już przerwać zniżanie i nie dlatego, że wieża powiedziała "od 100m gotowy byc do odejścia" tylko dlatego, że minima pilota były 120m a pogoda nie pozwalała w ogóle na rozpoczynanie podejscia?
                      Jakby krzyknęli "gorizont" to załoga AUTOMATYCZNIE wykonuje polecenie, ufff nie uderzyliśmy, tak? (Dobrze, że wieża się darła bo inaczej nikt z nas nie wpadł by na to, że coś nam grozi ze strony ziemi:):):)

                      Jeżeli dróżnik nie powie ci, że masz sie zatrzymać bo pociąg jedzie to wjedziesz na tory (i to widząc pociąg)??!!
                      • m.c.hrabia Re: "Standardy" 11.04.14, 21:34
                        Jeżeli dróżnik nie powie ci, że masz sie zatrzymać bo pociąg jedzie to wjedziesz na tory (i to widząc pociąg)??!!

                        jasne,że to zrobi, jak każdy debilowaty
                    • ludwik_7125 Re: "Standardy" 11.04.14, 22:25
                      Niezależna dopiero co szczekała, że padła łączność, kiedy lądował.
                      Biedny Protasiuk czekając na komendę kontrolera walnął w glebę.
                      Tyle jest warte pitolenie o konieczności komendy do odejścia.
                  • banana_dog Re: Poczytaj dokładnieJ rozmowy z lotniska 14.04.14, 05:16
                    absurdello napisał:

                    > Przed podejściem naszego samolotu było już ustalone, że po tym próbnym podejści
                    > u nasz samolot zostanie odesłany z powrotem na granicę na punkt ASKIL gdzie zos
                    > tanie ostatecznie poinformowany czy ma lecieć do Witebska czy Mińska.
                    >
                    Fantasmagorie. Czyste zmyślanie. Jest kilka powodów, które czynią ten tekst absurdalnym.

                    --
                    Nie zapraszam do czytania moich tekstów.
                    • absurdello Proszę, oto cytaty z rozmów na lotnisku ... 14.04.14, 13:34
                      To jest z załącznika nr 8 do raportu Millera:

                      6:25:04 101 Y, dziękuję, ale jeśli można, to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie, y, pogody, to odejdziemy na drugi krąg

                      (...)

                      6:25:55 Plusnin Kontroler.
                      6:25:57 KTR Zgłaszam się.
                      6:25:59 Krasnokutski Anatolij Iwanowicz, to pan, tak?
                      6:26:00 KTR Tak, ja.
                      6:26:02 Krasnokutski Krasnokutski, więc wykonuje kontrolne podejście, decyzja dowódcy, wykonuje kontrolne podejście do wysokości decyzji sto metrów, odejście, o gotowość Mińska,
                      Witebska jako zapasowych niech zapytają.
                      6:26:12 KTR Przyjąłem.
                      6:26:15 K Przyjął pan?
                      6:26:17 KTR Tak jest.
                      (...)

                      6:27:14 K Y, proszę kontrolera.
                      6:27:15 A Łączę.
                      Kilka niezrozumiałych wypowiedzi.
                      6:27:23 KTR Murawjow.
                      6:27:24 K Anatolij Iwanowicz, no co z zapasowymi?
                      6:27:25 KTR No Witebsk, Mińsk. Zaraz wam powiemy ……
                      6:27:28 Dalej ………….
                      6:27:28 K Niech się pan pośpieszy, bo …
                      6:27:29 KTR Dobrze.
                      (...)
                      6:31:11 P Kontrolera
                      6:31:11 A Łączę.
                      6:31:17 KTR Smoleńsk Północny, Murawjow.
                      6:31:18 P No jakie?
                      6:31:19 KTR Co?
                      6:31:20 P Zapasowe jakie?
                      6:31:21 KTR No Witebsk, Mińsk. Y, na razie uzgadaniamy ze strefą.
                      6:31:25 P Anatolij Iwanowicz, pośpieszcie się. Przecież on jest na kręgu. Przecież trzeba go będzie gdzieś powiedzieć (sic!)
                      6:31:28 KTR Dobrze.
                      6:31:28 P ... czy on tu będzie u nas tak latać, kurde?
                      6:31:30 KTR Dobrze. Dobrze.
                      (...)

                      6:32:52 K Słucham.
                      6:32:53 KTR Murawjow, …………… PLF sto jeden …………., a odejście na zapasowe jeżeli, to ASKIL, łączność z RDC (przyp.tłum: Rejonowe Centrum Kontroli Lotów) i tam mu
                      powiedzą albo Witebsk, albo Mińsk.

                      6:33:06 Jasne.
                      6:33:07 K Dobrze, Anatolij Iwanowicz, przyjąłem.

                      (...)

                      6:35:16 P Jeden zero jeden, wykonujcie trzeci, radialna (przyp. tłum.: odległość) dziewiętnaście.


                      Czyli co ma samolot robić po wykonaniu próby podejścia i decyzji, że chce na zapasowe, było ustalone zanim nasz samolot doleciał do 3 zakrętu.

                      Załodze IŁ-a też podano co dalej dopiero jak wykonał podejścia i wrócił na krąg.


                      Czy to jest na prawdę tak trudne do samodzielnego przeczytania ?????
                      • banana_dog Czyli jest dokładnie tak jak napisałem. 14.04.14, 18:05
                        "Sprowadzamy do stu metrów, a dalej niech oni już radzą sobie sami".
                        Czyli decyzja "logiki" sprowadza się do nieuzgodnionego z kontrolą białoruską odesłania na punkt
                        ASKIL (wchodzenie do jakiej wysokości?), i przekazania pod kontrolę białoruskiego sektora,
                        "żeby już sami sobie resztę uzgodnili".
                        Czyli nic nie załatwili.
                        Już samo załatwianie przekazania informacji o pogodzie, gdy samolot był nad Mińskiem, to istny cyrk.
                        • absurdello Re: Czyli jest dokładnie tak jak napisałem. 14.04.14, 19:54
                          > Czyli decyzja "logiki" sprowadza się do nieuzgodnionego z kontrolą białoruską o
                          > desłania na punkt ASKIL (wchodzenie do jakiej wysokości?), i przekazania pod kontrolę
                          > białoruskie go sektora, "żeby już sami sobie resztę uzgodnili".

                          Tam jest powiedziane, że uzgadniali ze STREFĄ, a czy STREFA = LOGIKA ? Wątpię.
                          Wysokość by im pewnie podali potem, bo we tej chwili to było akurat nieważne, bo nie było wiadomo co pilot dalej planuje czy zrobi drugie podejście, czy odleci od razu na zapasowe po pierwszym podejściu czy może będzie czekał nad lotniskiem (w końcu taka możliwość też istniała, bo przecież kapitan informował dyrektora, że mogą pół godziny polatać nad lotniskiem).

                          > "żeby już sami sobie resztę uzgodnili".

                          Tam nie było, żeby sobie uzgodnili, tylko, że zostanie im podane jak mają dalej lecieć.

                          Poza tym co do wysokości, to kto ustalał te wartości, bo jak lecieli przez Białoruś, to ich się kontroler pytał na jakiej wysokości mają zamiar przelatywać ASKIL, a nie, że narzucał im wysokość ?

                          Oni podali, że mają zamiar przelecieć na 3900m (FL130) i on się zgodził, a potem jak zgłosili gotowość do zniżania to im zezwolił schodzić z FL330 do tych 3900m nad ASKIL.

                          Potem dopiero kontroler z Moskwy wydał im polecenie zejścia na 3600m i nawiązanie łączności z lotniskiem docelowym.

                          IŁ-owi też podawali wysokości na jakie ma wchodzić dopiero po drugim odejściu, bez wcześniejszych ustaleń (w każdym razie w zapisach tego nie ma) czyli pewnie są tam ustalone wstępnie jakieś wysokości przelotowe w punktach trasowych.

                          > Już samo załatwianie przekazania informacji o pogodzie, gdy samolot był nad Miń
                          > skiem, to istny cyrk.

                          Dlaczego ? Przekazali najszybszą drogą, skoro nie mieli kontaktu na lotniska cywilne (w końcu to było niedziałające lotnisko wojskowe uruchomione tylko na te dwa dni) ?
                          To nie było lotnisko międzynarodowe (bo tu bym się zgodził, że to byłby cyrk) tylko jakieś doraźne, niemalże improwizowane.
            • absurdello No i jeszcze flaga była ... 11.04.14, 11:56
              nie w tym odcieniu czerwonego ;))

              Drugiej strony nie przekonasz, bo oni za nic się nie przyznają do błędów, które popełniono już na etapie organizacji tamtego wyjazdu:

              - brak dokładnego rozpoznania lotniska (niesprawdzone karty, wyposażenie)

              - lot na ostatnią chwilę (w takich sytuacjach gdy terminy są ograniczone np. transmisją TV
              na żywo i zaczynającą się wcześnie, to się powinno najważniejsze osoby przewozić
              poprzedniego dnia by mogły na spokojnie dojechać na miejsce uroczystości)

              Początkowo wylot Tu154m miał być 6:30 (czas warszawski), potem na życzenie Kancelarii Prezydenta przesunięto wylot na 7:00, w rzeczywistości samolot oderwał się od ziemi o 7:27

              Planowany przylot był o 10:30 czasu lokalnego
              Podejście rozpoczęto 10:39
              Na dojazd do Katynia zaplanowano 30 minut
              Pierwszy punkt uroczystości z udziałem Prezydenta miał się rozpocząć o 11:30 czasu lokalnego.

              Czyli ktoś przyjął za mały zapas czasu nie uwzględniający możliwych opóźnień, np. z powodu zmiany pogody co się zawsze zdarzyć może, szczególnie jak się leci na lotnisko położone 800km dalej i leci się w okresie wiosennym gdy pogody są mocno zmienne, a temperatury niskie.

              - lot z załogą, która w większości nie powinna latać w lotach HEAD (zbyt małe doświadczenie
              na tym konkretnie modelu samolotu lub brak uprawnień do pracy na nim w ogóle -
              nawigator)

              - lot z załogą, która w większości nie znała tego lotniska z osobistego kontaktu.
              Tylko kpt. Protasiuk znał to lotnisko "z powietrza", reszta załogi leciała tam po raz pierwszy.

              • m.c.hrabia Re: No i jeszcze flaga była ... 11.04.14, 18:57
                te wszystkie wątpliwości są mało istotne ,
                pilot nie miał prawa lądować w tych warunkach i żadne ekshumacje czy sekcje tego ni zmienią.
                jest tylko jedna wątpliwość ,czy pilot podjął tę kretyńską decyzję pod naciskiem pijanego generała
                i skacowanego prezydenta, czy ze zwykłego konformizmu , wylądujemy będzie awans.
                • bogucjusz Re: No i jeszcze flaga była ... 11.04.14, 19:50
                  m.c.hrabia napisał:

                  > czy pilot podjął tę kretyńską decyzję pod naciskie
                  > m pijanego generała
                  > i skacowanego prezydenta, czy ze zwykłego konformizmu , wylądujemy będzie awans
                  > .

                  Tam nie trzeba było żadnych nacisków explicite. Dla pilotów wystarczyła świadomość, że lecą z co najmniej dwoma mściwymi bufonami i pieniaczami w osobie Kaczyńskiego i Gosiewskiego, których wybryk społeczeństwa uczynił ważnymi decydentami w państwie. Po tym, co w/w panowie pokazali podczas lotu do Gruzji i potem, ich sama obecność była dla pilotów równoznaczna z przystawieniem pistoletu do potylicy.

                  ---
                  "Ląduj, dziadu!"
              • sclavus Re: No i jeszcze flaga była ... 11.04.14, 20:38
                Nie mogą się do tego wszystkiego przyznać bo wtedy nie byłoby, ani Wawelu, ani miesięcznic, ani spuścizny...
                ... dlatego wbrew wszystkiemu i wszystkim wymyślają coraz to nowsze teorie zamachu i zdrady (o świcie! :D)
                I nie przeszkadza im, że już głośno się mówi, że to taktyka gebelsowska (vide: dzisiejsze spotkanie Celińskiego z Karskim w TVN24)
        • banana_dog Re: "Standardy" 11.04.14, 19:47
          Nie o 'hop-siup" mowa tylko o radiu i telefonie, jako niezbędnym uzbrojeniu kontrolera.
          Radio dla porozumiewania się z samolotami, a telefon jako minimum do kontaktu z całą resztą.
          Dla zapewnienia cywilizowanej kontroli lotów nie trzeba by było nawet wymienić żadnej żarówki
          w światłach, ani wycinać najmniejszego krzaczka. Wystarczy poinformować użytkowników o niesprawności świateł i przeszkodach na podejściu. Dane pogodowe można przekazać telefonicznie, nie potrzeba do tego rozbudowanej sieci łączności naziemnej ,itd., itp..
          A kontrolera cywilnego wypadało by zapewnić skoro samemu się utrzymuje, że był to lot cywilny, państwowy, itd., itp..
          Oczywiście nie tłumaczy to rozbicia sprawnego samolotu, tylko świadczy o poziomie myślenia.
          Oczywiście najpierw należało by wiedzieć, o czym mowa, a nie zatrudniać do tego ludzi o
          skojarzeniach wyłącznie motoryzacyjnych, jak powyżej.
          Pieniacz z Polski mógł być sobie pieniaczem, ale nie zmienia to obowiązków przyjmującego,
          i tłumaczyć, że widziały "gały co brały", bo nie jest to ogólnie przyjęty standard postępowania.
          Nie jest ogólnie przyjętym standardem, żeby kontrolerzy nie wiedzieli dokąd (na jaki punkt) ten samolot odesłać i na jakiej wysokości, bo nie mają bezpośredniej łączności z przyległymi ośrodkami kontroli.
          Takie ogólne "nikt nic nie wie", na ziemi i w samolocie.
          A to są fakty.
          • ae911truthorg Ban a Nana 11.04.14, 19:56
            Jesteś ekspertem.
            Powiedz na jaka odległość, ew. jak można przesyłać sygnał, z radaru takiego jak w Smoleńsku ?

            Absurdello robi w gaciory i nie chce odpowiedzieć.
            • banana_dog Re: Ban a Nana 11.04.14, 20:36
              Nie jestem.
              Sygnał analogowy, czyli wizja i synchronizacja w obrębie lotniska, do wskaźników wynośnych.
              Z reguły tych radarów nie włączało się do sieci. Nie miały ani ekstraktorów,
              ani bloku przetworników.
              W Polsce tylko lotniskowe AVIE-W były włączone do sieci, dając możliwość obserwacji na szczeblach dowodzenia ruchu nadlotniskowego i zwiększając pokrycie na małych wysokościach.
              • ae911truthorg Re: Ban a Nana 11.04.14, 20:57
                W końcu skromność, gratuluję ;)

                Mam na myśli możliwość przesyłania syganłu na odległość 800 m.: radar-wieża.
                Tak jest w Smoleńsku.
                Pomińmy sensowność układania kabla ( w sumie 1600=2x800 m.), kiedy przy radarze jest duży biurowiec, w odległości 20 m.
                Podający się za eksperta stwierdził, że dla analogowej technologii długość kabla to 20-100 m.
                Plus moja ostatnia notka na blogu, jak w linku niżej.
                • banana_dog Re: Ban a Nana 11.04.14, 21:55
                  Tym budynkiem może być lotniskowy węzeł łączności i stanowisko dowodzenia pułkiem.
                  Takie stanowisko z bezpośrednim kierowaniem lotami ma związek niewielki.
                  Nie ma RSBN 13, jest kanał 13n, "n" od nawigacji. Literka "p" z numerem oznacza stosowny kanał odbiornika w rodzaju pracy "lądowanie". RSBN, czyli radiolatarnia nawigacyjna, i PRMG, czyli coś w rodzaju ILS . Mają ten sam odbiornik pokładowy o dwóch rodzajach pracy.Pulpit sterowania ma dwa oddzielne selektory kanałów. Odbiornik to RSBN z numerem i literką "s", albo nazwy nowszych to "A" i jakieś cztery liczby.
                  RSBN 4, to nazwa tego systemu.
                • banana_dog Re: Ban a Nana 11.04.14, 22:12
                  I jeszcze to, że w swoim czasie, mocno już antycznie wyglądające wskaźniki PAR-T4 na Okęciu,
                  stały na sali operacyjnej centrum kontroli ruchu lotniczego, w pobliżu (za plecami) stanowiska radaru zbliżania, czyli w odległości ok. 1 kilometra od urządzenia. Czyli problem nie jest technicznie trudny.
                  • ae911truthorg Re: Ban a Nana 11.04.14, 22:29
                    banana_dog napisał:

                    > I jeszcze to, że w swoim czasie, mocno już antycznie wyglądające wskaźniki PAR-
                    > T4 na Okęciu,
                    > stały na sali operacyjnej centrum kontroli ruchu lotniczego, w pobliżu (za plec
                    > ami) stanowiska radaru zbliżania, czyli w odległości ok. 1 kilometra od urządze
                    > nia. Czyli problem nie jest technicznie trudny.
                    Nie podałeś roku.
                    Jak rozumiem tłumienność kabla nie stanowi problemu ?
                    O ekonomice kładzenia kabla nie rozmawiamy, podobnie jak o sensowności tworzenia 2 wież z lampami (wsch. i zach. - kabel+wyposażenie) ?
                    Jaki jest sens trzymania radaru po płc. stronie, skoro działa tylko kier. lądowania wsch. - jedna wieża ?
                    To infantylne pytania być może, ale szukam źródła, bo człowiek mieniący się redaktorem Wikipedii twierdzi coś innego.
            • absurdello Przecież pytałeś o tłumienność na 800m a 13.04.14, 10:03
              nie o zasięg, więc czego się czepiasz ?

              Radiolokator lądowania :

              Zasięg: nie mniej niż 17km

              Obszar nadzorowania:

              Antena kursu: 20 stopni (w azymucie)
              Antena ścieżki: 7 stopni (wg kątów lokalizacji)
              Okres odświeżania informacji: nie więcej niż 1s
              Długość fali roboczej: 3cm (częstotliwość 10 GHz)
                • ae911truthorg Inaczej niż Bananadog, ILS ? 14.04.14, 10:35
                  absurdello napisał:

                  > problem, bo się po drodze daje wzmacniacze pośrednie by obejść tłumienność kabl
                  > i.

                  Czyli potwierdzasz istnienie problemu, inaczej niż Bananadog, a podobnie do A-Tem'a.
                  Pozostaje pytanie, po co kłaść 1600 m kabla zamiast 20 m.
                  Potwierdzasz, że obsługa radaru przesiadywała kiedyś w barakowozach, które "noszą na sobie " czasze radarów ?
                  A co to na ekranie niebieskim ?

                  Dokładne namierzanie
                  • absurdello Re: Inaczej niż Bananadog, ILS ? 14.04.14, 14:34
                    > Czyli potwierdzasz istnienie problemu,

                    Jakiego problemu ? Nie ma kabli nie tłumiących sygnału, to jest zjawisko występujące wszędzie, w telekomunikacji, w telewizji. Normalnie się wpuszcza w kabel odpowiednio duży sygnał by na wyjściu otrzymać poziom nominalny po uwzględnieniu tłumienności odcinka, a potem, jeżeli trzeba dalej przesyłać, to się daje następny wzmacniacz i nim zasila kolejny odcinek. Ewentualnie stosuje się wzmacniacze rozdzielcze jak trzeba w kilka miejsc wysłać.

                    > Pozostaje pytanie, po co kłaść 1600 m kabla zamiast 20 m.

                    Przecież tam od zarania było JEDNO STANOWISKO radarów w połowie długości pasa (jakieś] 230m w prawo od osi pasa patrząc z kierunku 26, na wysokości punktu KTA lotniska) obsługujące oba kierunki przylotowe (działające naprzemiennie) jak jeszcze oba działały.

                    I ten sam radar zasilał informacją stanowiska na obu końcach pasa (blisko progów).

                    Mimo wszystko kabel i wzmacniacze retransmisyjne są tańsze niż stawianie dwóch oddzielnych radarów, dla kierunków, które nigdy nie działają jednocześnie ??

                    > Potwierdzasz, że obsługa radaru przesiadywała kiedyś w barakowozach, które "noszą na
                    > sobie " czasze radarów ?

                    Na pewno nie na lotnisku, bo przecież kontroler musi widzieć samolot jak ten przekracza próg pasa, a dużo lepiej widać to z 250m (dla BSKP) czy nawet 600m (DSKP) niż z 1250m (tam gdzie stoi radar).

                    Pomijam już, że dłuższa praca w pobliżu pracującego radaru dużej mocy (a tam przecież były w sumie 3 anteny: kontroli obszaru i 2 kontroli zniżania) jest niezdrowa i raczej nikt tam nie robiłby stanowisk do pracy ciągłej.

                    Sądząc z rozmieszczenia stanowisk kierowania, to głównym kierunkiem przylotowym był kierunek 26, a za to DSKP cofnięte od progu miało lepszy wgląd w to co się na pasie dzieje i stamtąd zgłaszano "PAS WOLNY" infomując BSKP, że może przyjmować nadlatujący samolot (tj. wydać ewentualną zgodę na lądowanie).

                    Na ekranie niebieskim to masz zbliżenie odbiornika GPS Garmin 276C, który był na pokładzie samolotu jak testowano znaczniki na radarze. Tam masz dwa zdjęcia sklejone:

                    Z lewej jest wysokościomierz ciśnieniowy samolotu i pod nim odbiornik GPS, GARMIN, pokazujące gdzie jest samolot w danej chwili (pewnie używali go by dokładnie pozycjonować samolot) a z prawej masz zdjęcie ekranu radaru ścieżki pokazującego jak to widać od strony lotniska.

                    Na odbiorniku GPS widać wysokość samolotu względem poziomu morza, a na wysokościomierzu barometrycznym względem progu pasa.

                    Dokładny opis co robiono jest w raporcie MAK, skąd wzięto to zdjęcie (opis jest od strony 121 w wersji rosyjskiej)

                    • ae911truthorg Druga wieża ? 14.04.14, 16:34
                      OK wymigałeś się ;)
                      Jak zrozumiałem "wiesz" , że na drugiej wież ktoś siedział i kontrolował pas ?
                      A jak pisałem o tym z pół roku temu, to się kłóciłeś.
                      Pewnie ten Judin, czy jak mu tam siedział.

                      Nie jestem do końca przekonany co do 3 wieży.
                      Widoczność na wsch. była dobra, a w kier zach. powycinali mnóstwo brzózek, ale właśnie w 2010 widać je na GE.
                      Wysunięte stanowiska były do kontroli wysokości sam. na progu i obserwacji (to pewne).
                      Któryś rusek wychodził obserwować czy widać reflektory, więc widoczność z wieży (punktu) była też taka sobie.
                      Jeżeli tak jak piloci, kontrolerzy mieli obserwować na przyrządach, to widoczność samolotu z małej odległości nie była konieczna.
                      Komendy mieli wydawać w rej. BRL. Nad pasem to pilot na RW ma wystarczającą dokładność i świadomość, co się dzieje.
                      Czy nie ?
                      • absurdello Re: Druga wieża ? 14.04.14, 20:17
                        > Jak zrozumiałem "wiesz" , że na drugiej wież ktoś siedział i kontrolował pas ?

                        No przecież ten PKL co mówił "Pas wolny" to siedział na DSKP. W ichnich przepisach jest nawet powiedziana kolejność wymiany informacji:

                        Pilot zgłasza gotowość samolotu do lądowania (podwozie, klapy)
                        PKL z progu wylotowego słysząc to zgłasza PAS WOLNY (o ile jest wolny czyli nie ma przeszkód, inny samolot jak był to odleciał albo zjechał z pasa na "poczekalnię")

                        i dopiero wtedy KL może EWENTUALNIE wydać zgodę na lądowanie następnemu samolotowi albo dać "posadka dopołnitielno" czyli zezwolenie na podchodzenie do decyzyjnej ale z odroczoną zgodą na lądowanie czyli, że po osiągnięciu decyzyjnej pilot musi uzyskać zgodę na zejście na pas.

                        > Pewnie ten Judin, czy jak mu tam siedział.

                        Nie pamiętam, gdzieś chyba padło jego nazwisko.

                        > Jeżeli tak jak piloci, kontrolerzy mieli obserwować na przyrządach, to widoczno
                        > ść samolotu z małej odległości nie była konieczna.

                        No właśnie jest odwrotnie. Przyrządy to pokazują samolot gdzieś do 1km od progu (to podawano przy parametrach tych radarów), a potem to lornetka i okno, i ewentualne wyganianie jak nie trafia w pas (o ile ląduje). Na małych odległościach samolot jest słabo widoczny w zakłóceniach od terenu.

                        Nasz nie miał zgody na lądowanie, więc jakby odejście robił poprawnie z ok. 2km, to powinien nad lotniskiem już być wysoko.

                        > Komendy mieli wydawać w rej. BRL. Nad pasem to pilot na RW ma wystarczającą dok
                        > ładność i świadomość, co się dzieje.

                        W rejonie BRL, to samolot ma jeszcze kilometr do progu ale tam przelatuje nisko tylko jak ma zgodę na lądowanie. Samo odejście jest między 2500 a 1800m (tu osiąga wys. dec) od progu.

                        Przed pasem może się okazać, że źle leci (z punktu widzenia lotniska) i też mogą go odesłać.
                        Przecież Jaka i IŁ-a też wyganiali ... dopiero jak je zobaczyli optycznie, bo poniżej kilometra to już na radarze ich praktycznie nie było widać.
                        Nawet widoczność może samolot stracić już zniżając się z decyzyjnej (ma wtedy nakazane odejście - to jest np. w instrukcji Jaka 40).
                        Poza tym przy tej wielkości echa na ekranie i grubości znaczników, to sprawdzenie samym radarem czy samolot trafia w pas, to raczej można między bajki włożyć.
                        Do tego przecież radar stoi ok. 200m w bok od osi więc im bliżej tym bardziej rośnie kąt wiązki wględem osi pasa.

                        Weź w takich warunkach naprowadź na radar samolot z dokładnością do 1/4 szerokości pasa (Tu154) czy nawet 1/2 szerokości pasa (np. Jak 40) tak jak wymagają ich instrukcje, to niewykonalne, stąd te wymagania żeby pilot widział ziemię i pas ale i kontroler musi widzieć samolot przez lornetkę.
                        • ae911truthorg Re: Druga wieża ? 15.04.14, 10:10
                          W obu wieżach musiałyby być ekrany, a jednocześnie sam ustaliłeś, że w drugiej "wieży" musi być ktoś dla obserwacji pasa.

                          Przy lądowaniu od zachodu, które może być konieczne - silny wiatr wschodni i minimalna widoczność lotniska, "wieża" wschodnia niczego nie zobaczy.
                          Wtedy "wieża" zachodnia spełni funkcje które podniosłeś - lornetka, obserwacja wizualna.

                          Podsumowując - trzeba ciągnąć 1600 m. kabla, instalować wzmacniacz sygnału, WYPOSAŻAĆ DWIE WIEŻE ( sytuacja z września 2009).
                          Trzeba pamiętać dodatkowo o aparaturze rejestrującej, która musiałaby być w obu wieżach.
                          Można tego uniknąć umiejscawiając wieżę 20 m. od radaru (gdzie jest budynek), zamontować wyposażenie kontrolne w jednym egzemplarzu. I tak muszą działać dwa punkty obserwacyjne przy pasie.
    • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 14.04.14, 09:48
      Ale czego Pani oczekuje, przecież to mocarstwo - Pani Gosiewska w taki sposób relacjonuje spotkanie z prokuraturą wojskową.
      A swoją drogą zastanawia mnie fakt, że skoro warunki nie pozwalały na wykonanie operacji startu, to dlaczego twierdzą, że nie mogli zamknąć lotniska?
      Nawet lotniska cywilne są w takich warunkach zamykane!
      • aspirex Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 14.04.14, 14:39
        Kontrolerzy informowali: Niet usłowij dlia pasadki = Nie ma warunków do lądowania.
        Taką informację przekazali dwa razy.

        Powiedz, czy - gdybyś był pilotem - po informacji "Nie ma warunków do lądowania." usiłowałbyś wylądować?

        Może potraktowałbyś tę informację jako przepis, który uważasz za głupi, więc nie musisz go przestrzegać?
        • sclavus Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 14.04.14, 17:34
          ... on tego nie zrozumie - dogmatem dla wiernych w religii smoleńskiej, jest że był zamach i będą przedstawiali setki jeszcze teorii, żeby próbować to udowodnić...
          A może liczą, że kłamstwa powtarzane... ;)
          Wiedzą, że kontroler mówił: na kursie i na ścieżce a nie chcą wiedzieć, że powiedział o braku warunków do lądowania...
          Potrafi tumaństwo napisać, że przy takich warunkach, "nawet"(!!!) lotniska cywilne są zamykane (choć to bzdura bo "tylko"(!!!), ale nie pomyśli przez chwilę chociażby, że największy pilot-debil, gdyby usłyszał, że nie ma warunków do "siadania", to odleciałby na inne lotnisko...
          ... jak to się ma z "debeściakami bez uprawnień", można się było przekonać 10/04/2010 roku o godzinie 08:41, w Smoleńsku
        • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 08:46
          aspirex napisał:

          > po informacji "Nie ma warunków do lądowania
          > ." usiłowałbyś wylądować?

          A czy dostrzegasz jedną zasadniczą różnicę pomiędzy tym co nazywamy podejściem, a lądowaniem - bo zaczynam mieć uzasadnione wątpliwości co do tego?
          Po drugie, nawet procedury w LOT mówią o tym, że można PODCHODZIĆ do lądowania i jest opisane jak się to robi. Czy w takim razie już nigdy nie wsiądziesz do samolotu?

          > Może potraktowałbyś tę informację jako przepis, który uważasz za głupi, więc ni
          > e musisz go przestrzegać?

          A co do przepisów - pomimo dawnego sporu na ten temat - czy jesteś w stanie podać ten, który mówi o tym, że ZAKAZANE JEST< ZABRANIA SIĘ zniżania do MDH/DH, gdy brak jest warunków do lądowania!
          Czy dalej za "ekspertami" komisji Millera i im podobnych będziesz twierdził, że załoga nie miała prawa tego zrobić?
          A tak przy okazji, ciekawe czy ktoś z ULC-u czytało te ich wypowiedzi, a jeżeli tak jest uzasadniona podstawa, żeby sprawdzić, czy ci "eksperci" mają odpowiednią wiedzę w tej materii, bo jeżeli nie, to stwarzają zagrożenie w ruchu powietrznym?
          • m.c.hrabia Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 21:05
            A czy dostrzegasz jedną zasadniczą różnicę pomiędzy tym co nazywamy podejściem, a lądowaniem -

            nasi jak na "łułanów" przystało twórczo połączyli jedno z drugim ,więc nie ma co się czepiać innowacyjności i nowatorskiemu podejściu do problemu.
          • aspirex Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 16.04.14, 17:11
            aw2139 napisał:

            > aspirex napisał: po informacji "Nie ma warunków do lądowania." usiłowałbyś wylądować?
            >
            > A czy dostrzegasz jedną zasadniczą różnicę pomiędzy tym co nazywamy podejściem,
            > a lądowaniem - bo zaczynam mieć uzasadnione wątpliwości co do tego?
            > Po drugie, nawet procedury w LOT mówią o tym, że można PODCHODZIĆ do ląd
            > owania i jest opisane jak się to robi. Czy w takim razie już nigdy nie wsiądzie
            > sz do samolotu?
            >
            > > Może potraktowałbyś tę informację jako przepis, który uważasz za głupi, w
            > ięc ni
            > > e musisz go przestrzegać?
            >
            > A co do przepisów - pomimo dawnego sporu na ten temat - czy jesteś w stanie pod
            > ać ten, który mówi o tym, że ZAKAZANE JEST< ZABRANIA SIĘ zniżania do
            > MDH/DH, gdy brak jest warunków do lądowania!
            > Czy dalej za "ekspertami" komisji Millera i im podobnych będziesz twierdził, że
            > załoga nie miała prawa tego zrobić?

            Czcigodny geniuszu aw2139,
            Zadałem ci proste pytanie, które powtarzam: "Gdybyś był pilotem i usłyszał informację z lotniska: "Nie ma warunków do lądowania", to czy usiłowałbyś wylądować?"

            Na takie pytanie można odpowiedzieć jednym słowem: albo "Tak", albo "Nie". Zamiast dać prostą i jednoznaczną odpowiedź, zmieniasz temat i używasz kilkudziesięciu wyrazów, aby tylko nie odpowiedzieć.

            Gdybym ja był w takiej sytuacji, to bym odpowiedział jednym słowem: Nie. I uzupełniłbym: ja nie będę usiłował wylądować ani nawet nie będę podchodził do lądowania.

            Po co ty w ogóle mówisz o podchodzeniu do lądowania, gdy wiesz, że nie możesz wylądować, bo nie ma warunków do lądowania?

            Dlaczego boisz się prosto i wyraźnie odpowiedzieć na takie proste pytanie?

            • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 17.04.14, 08:37
              aspirex napisał:

              > Zadałem ci proste pytanie, które powtarzam: "Gdybyś był pilotem i usłyszał info
              > rmację z lotniska: "Nie ma warunków do lądowania", to czy usiłowałbyś wy
              > lądować?"

              Czcigodny geniuszu aspirex - a gdzie jest powiedziane, że załoga tupolewa chciała, albo nawet próbowała WYLĄDOWAĆ!?
              Jeżeli zamierzasz szerzyć takie bzdurne teorie, to we mnie rozmówcy nie znajdziesz, ale znając uczuc.religijnycvh.obraze, albo absurdello - oni chętnie porozmawiają z tobą na tak postawione pytanie!

              > Na takie pytanie można odpowiedzieć jednym słowem: albo "Tak", albo "Nie". Zami
              > ast dać prostą i jednoznaczną odpowiedź, zmieniasz temat i używasz kilkudziesię
              > ciu wyrazów, aby tylko nie odpowiedzieć.

              I nie odpowiem na pytanie retoryczne!

              > Gdybym ja był w takiej sytuacji, to bym odpowiedział jednym słowem: Nie. I uzup
              > ełniłbym: ja nie będę usiłował wylądować ani nawet nie będę podchodził do lądow
              > ania.

              Ale widzę, że lubisz sam ze sobą konwersować, więc rób to dalej geniuszu!

              > Po co ty w ogóle mówisz o podchodzeniu do lądowania, gdy wiesz, że nie możes
              > z wylądować, bo nie ma warunków do lądowania
              ?

              I po raz 50-ty zapytam, a gdzie jest zapisane, że lot na wysokości powyżej minimalnej jest zabroniony?

              > Dlaczego boisz się prosto i wyraźnie odpowiedzieć na takie proste pytanie?

              Jak wyżej!

              • absurdello Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 20.04.14, 00:23
                > Czcigodny geniuszu aspirex - a gdzie jest powiedziane, że załoga tupolewa chciała, albo nawet próbowała WYLĄDOWAĆ!?

                To po jaki ch... podchodziła, w konfiguracji do lądowania gdy nie chciała lądować?

                By sobie polatać we mgle, bo paliwa mieli za dużo czy może by mgłę sobie popodziwiać ???

                Podaj jedną sensowną przyczynę zniżania w sytuacji gdy załoga wie, że:

                - na lotnisku warunki są DUŻO poniżej minimum,
                - obsługa lotniska informuje, że warunków do przyjęcia nie ma,
                - z informacji od kolegów przebywających na lotnisku, wie, że widoczność w ciągu ostatnich
                12 minut pogorszyła się z bardzo złej na jeszcze gorszą, a do lotniska są 4 minuty lotu,

                PO CO W TYM MOMENCIE WOGÓLE ROZPOCZYNAĆ ZNIŻANIE ?
                PO CO ROBIĆ TO W STYLU KASKADERSKIM ?
                PO CO DO TAK MAŁEJ WYSOKOŚCI ... DZIWNIE ZGODNEJ Z PODANĄ Z JAKA40 DOLNĄ GRANICĄ CHMUR ?
      • absurdello A co ma tu zamknięcie lotniska do rzeczy ? 14.04.14, 14:41
        Przecież podano naszym:

        - mgła
        - widoczność 400m (a minima Tu154 na dwie NDB, to 1800m)
        - warunków do przyjęcia nie ma.

        Załoga Jaka od siebie:
        - że ogólnie 3.14zda tam jest
        - potwierdziła 400m widoczności,
        - dodała, że podstawy są PONIŻEJ 50m GRUBO czyli GRUBO PONIŻEJ WYSOKOŚCI DECYZYJNEJ 100m

        a nasz się uparł, że sam będzie sprawdzał czy jest pogoda czy nie i tylko z tego powodu dostał zgodę na podejście do wysokości decyzyjnej ALE NIE DOSTAŁ ZGODY NA LĄDOWANIE.

        Czy w samolocie siedzieli dorośli ludzie czy dzieci przed którymi trzeba wszystko zamykać bo proste powiedzenie nie wystarcza ???
      • madameblanka Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 14.04.14, 16:39

        >to dlaczego twierdzą, że nie mogli zamknąć lotniska?

        bo może zasady funkcjonowania wojskowych lotnisk różnią sie od tych cywilnych, hę?

        druga sprawa, wyobrażasz sobie zamknięcie lotniska na 20 minut przed lądowaniem najjaśniejszego prezydĘta?! Wyobrażasz sobie furie dwóch braci po powrocie do kraju?!
        • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 08:56
          madameblanka napisała:

          > >to dlaczego twierdzą, że nie mogli zamknąć lotniska?

          Bo taki dostali rozkaz, a poza tym lotniska wojskowe w Polsce funkcjonowały w taki sam sposób, procedury były bardzo podobne, a co więcej płk. rez. Milanowski z komisji Millera od razu zwrócił na to uwagę, ale przez to został odsunięty!

          > bo może zasady funkcjonowania wojskowych lotnisk różnią sie od tych cywilnych,
          > hę?

          Nie tak bardzo jak się Tobie wydaje, hę!

          > druga sprawa, wyobrażasz sobie zamknięcie lotniska na 20 minut przed lądowaniem
          > najjaśniejszego prezydĘta?! Wyobrażasz sobie furie dwóch braci po powrocie do
          > kraju?!

          A co ma piernik do wiatraka? Skoro lotnisko nie może pracować ze względu na warunki atmosferyczne i wszelkie operacje w takiej sytuacji są zatrzymane - jedynym rozsądnym działaniem jest zamknięcie takiego lotniska do momentu poprawienia się warunków!
          • madameblanka Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 09:22

            - jedynym rozsądnym działaniem jest zamknięcie takiego lotniska do momentu poprawienia
            > się warunków!

            A nie uważasz że jedynym rozsądnym działaniem jest lot na zapasowe? Dlaczego mieli zamykac jeżeli załoga zrobi to co podejmie dowódca a nie wieża. Ił głupi nie był, spróbował - odleciał. Nasi w jeszcze gorszych warunkach, nawet próbowac nie powinni, ze względu na rozum a nie RL, to spróbowali i zapłacili.
            • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 09:36
              madameblanka napisała:

              > A nie uważasz że jedynym rozsądnym działaniem jest lot na zapasowe? Dlaczego mi
              > eli zamykac jeżeli załoga zrobi to co podejmie dowódca a nie wieża. Ił głupi ni
              > e był, spróbował - odleciał. Nasi w jeszcze gorszych warunkach, nawet próbowac
              > nie powinni, ze względu na rozum a nie RL, to spróbowali i zapłacili.

              Po pierwsze, dosłownie nikt, nie wie co tak naprawdę się tam stało i dlaczego Tu-154 znalazł się poniżej progu DS zanim doleciał do BRL!? Komisja olała to obwieszczając wszem i wobec, że swoją opinię w tej materii ogłosili na podstawie odczytu czarnych skrzynek, a nie po zbadaniu wraku!
              Po drugie - oczywiście z perspektywy czasu byłoby to najlepsze, gdyby jeszcze na łączności z Kontrolą Mińsk podjęli decyzję o kierowaniu się na lotnisko zapasowe, ale z drugiej strony jestem w stanie zrozumieć, że ze względu na brak decyzji pasażera wykonywali lot w kierunku Smoleńska, bo mieli odpowiedni zapas paliwa.
              I ostatnia rzecz - wykonanie podejścia nawet w tych warunkach nie jest złamaniem obowiązującego prawa, a względy operacyjne w lotnictwie wojskowym - NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO.

              • madameblanka Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:07
                >nikt, nie wie co tak naprawdę się tam stało i dlaczego T
                > u-154 znalazł się poniżej progu DS zanim doleciał do BRL!? Komisja olała to obw
                > ieszczając wszem i wobec, że swoją opinię w tej materii ogłosili na podstawie o
                > dczytu czarnych skrzynek, a nie po zbadaniu wraku!

                wszyscy wiemy dlaczego zszedł tak nisko; komisja badała i wrak i pracowała na zaipsach z czarnych skrzynek. Tak się wlaśnie skłąda że parametry lotu i każdy ruch samolotu jest zapisany na rejestratorze a nie flamastrem na wraku!!!! Wrak odpowie dlaczego zeszli poniżej ścieżki schodzenia??!

                > I ostatnia rzecz - wykonanie podejścia nawet w tych warunkach nie jest złamanie
                > m obowiązującego prawa,

                jest złamaniem, a dokładniej swoich minimów jakie miał dowódca. Nie powinien zejść niżej niż 120m. Nieważne że minima lotniska były inne. Nie mówiąc o tym, że załoga w oógle nie miała uprawnień do tego lotu - ale to nikomu nie przeszkadza. Ważne żeby kontrolerzy jakoś bekli.
                • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:26
                  madameblanka napisała:

                  > wszyscy wiemy dlaczego zszedł tak nisko; komisja badała i wrak i pracowała na z
                  > aipsach z czarnych skrzynek. Tak się wlaśnie skłąda że parametry lotu i każdy r
                  > uch samolotu jest zapisany na rejestratorze a nie flamastrem na wraku!!!! Wrak
                  > odpowie dlaczego zeszli poniżej ścieżki schodzenia??!

                  Jeżeli OGLĘDZINY WRAKU nazywasz badaniem - to nie mamy o czym dalej dyskutować w tej materii.
                  A co do parametrów lotu - skoro komisja tak wszystko zweryfikowała, to powiedz mi proszę jakim cudem samolot ze statecznikiem skonstruowanym w kształt litery T, na ponad krytycznych kątach pochylenia, prędkości poniżej 240 km/h i w konfiguracji do lądowania na wysokości 15 - 17m, wykonuje półbeczkę?

                  > > I ostatnia rzecz - wykonanie podejścia nawet w tych warunkach nie jest zł
                  > amanie
                  > > m obowiązującego prawa,

                  Przypuszczasz, czy podasz na poparcie swojej teorii jakiś paragraf? Bo z tego co ja wyczytałem, ani prawo cywilne, ani pełen wad RL nie mówią nic o tym, że zabrania się zniżania na prostej do wysokości decyzji. Ale jest jedynie napisane, kiedy można kontynuować zniżanie poniżej wysokości decyzji!

                  > jest złamaniem, a dokładniej swoich minimów jakie miał dowódca. Nie powinien ze
                  > jść niżej niż 120m. Nieważne że minima lotniska były inne. Nie mówiąc o tym, że
                  > załoga w oógle nie miała uprawnień do tego lotu - ale to nikomu nie przeszkadz
                  > a. Ważne żeby kontrolerzy jakoś bekli.

                  Co do tych 120m pełna zgoda, ponieważ nie było warunków do wykonania lądowania. Ale co do kontrolerów - nie zgadzam się z Tobą, zwłaszcza, że lotnisko powinno być zamknięte ze względu na WA, a oni ulegli rozkazom swoich dowódców, aby lotniska nie zamykać, wydali zgodę na zniżanie się na prostej do lądowania i błędnie naprowadzali samolot utwierdzając załogę, że są na ścieżce i kursie!
                  • madameblanka Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 12:08

                    > Jeżeli OGLĘDZINY WRAKU nazywasz badaniem -

                    oprócz oględzin pobrane zostały próbki z wraku...


                    > A co do parametrów lotu - skoro komisja tak wszystko zweryfikowała

                    komisja opierała się na zapisach rejestratorów które zarejestrowały i kąt nachylenia, prędkość i każdy ruch wolantem itd itd.
                    Rozumiem że zapisy sa sfałszowane, IES został opłacony albo sam z siebie stwierdził zgodność zapisów i brak śladów manipulacji, śledczy nie badali żadnych próbek a prawdę mówi tylko świrnięty gościu opierając całą swoją hipotezę na jednym zdjęciu ściągniętym z netu. Czy tak?

                    Dalej zacytowałeś samego siebie a nie mnie, co do zniżania to nie wiem o co Ci chodzi ze "zniżaniem na prostej do wysokości decyzji" , jakoś tą decyzyjną musi osiągnąć więc wiadomo że to jest zniżanie czyli dostał zgode na podejscie do lądowania. Jeżeli do decyzyjnej nie powie ze jest gotowy do lądowania (że pas widzi itd) to na decyzyjnej odchodzi (aha, nie mylić wysokosci decyzyjnej z minimalną).
                    • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 12:23
                      madameblanka napisała:

                      > oprócz oględzin pobrane zostały próbki z wraku...

                      Tak, dwa i trzy lata po katastrofie - ciekawe, czy to wina długości ich przewodu myślowego w podejmowaniu decyzji. Bo pierwsze próbki które zbadano - pochodziły z Mińska Mazowieckiego (pierwsze rzeczy osobiste dostarczone z Rosji do Polski).

                      > komisja opierała się na zapisach rejestratorów które zarejestrowały i kąt nachy
                      > lenia, prędkość i każdy ruch wolantem itd itd.

                      I wolant stał w miejscu gdy samolot się obracał!? Bardzo ciekawe.

                      > Rozumiem że zapisy sa sfałszowane, IES został opłacony albo sam z siebie stwier
                      > dził zgodność zapisów i brak śladów manipulacji, śledczy nie badali żadnych pró
                      > bek a prawdę mówi tylko świrnięty gościu opierając całą swoją hipotezę na jedny
                      > m zdjęciu ściągniętym z netu. Czy tak?

                      Nie tak! Nie twierdzę, że zapisy zostały sfałszowane, ale gdyby tak było - wcale by mnie ten fakt nie zdziwił! A sama różnica długości nagrań stron A i B zapisu - dziwna rzecz.

                      > Dalej zacytowałeś samego siebie a nie mnie, co do zniżania to nie wiem o co Ci
                      > chodzi ze "zniżaniem na prostej do wysokości decyzji" , jakoś tą decyzyjną musi
                      > osiągnąć więc wiadomo że to jest zniżanie czyli dostał zgode na podejscie do l
                      > ądowania.

                      Co do zniżania, wielu tutaj twierdzi, że zniżanie na prostej przy warunkach poniżej minimalnych panujących na lotnisku - to jest łamanie prawa, a ja twierdzę, że nie i każdy kto tak mówi jest w totalnym błędzie i nie ma racji. A co do zgody, to dostał zgodę warunkową na zniżanie się na prostej do lądowania!

                      >Jeżeli do decyzyjnej nie powie ze jest gotowy do lądowania (że pas wi
                      > dzi itd) to na decyzyjnej odchodzi (aha, nie mylić wysokosci decyzyjnej z minim
                      > alną).

                      Tak, powinien zameldować, że widzi pas i wówczas ewentualnie dostałby zgodę na lądowanie i masz rację, decyzja może być podjęta na innej wysokości, ale nie niżej niż minimalnej wysokości zniżania (minimum dla danego lotu).
                      • absurdello Co do półbeczki ... 15.04.14, 14:29
                        Ciągle zapominasz, że ten samolot uderzył w brzozę w fazie wznoszenia czyli miał prędkość pionową większą od zera.

                        Jak wiadomo z fizyki, to:

                        przyspieszenie jest pochodną prędkości po czasie (przyrost prędkości w czasie):

                        ay = dVy/dt

                        prędkość zaś jest pochodną drogi po czasie (przyrost drogi w czasie)

                        Vy = dH/dt

                        odwrotnym działaniem do różniczkowania jest całkowanie (taki rodzaj sumowania) czyli można też zapisać, że

                        H = S Vy dt

                        (Wysokość jest całką prędkości pionowej po czasie)
                        S - symbol całkowania

                        Vy = S ay dt
                        (Prędkość jest całką przyspieszenia po czasie).

                        Z powyższego wynika to, że wielkości Vy i H nie mogą się zmieniać skokowo tylko zmieniają się w sposób ciągły (może się zmieniać prędkość tych zmian).

                        Mamy też zależność, że

                        ay = Fnośna/masa_samolotu

                        z czego wniosek, że przy w miarę stałej masie (wolno maleje ze względu na zużycie paliwa),
                        zmiany siły nośnej powodują

                        zmiana Fnośna -> zmiana ay -> zmiana Vy --> zmiana H

                        Przy utracie części skrzydła samolot traci część siły nośnej co powoduje skokową zmianę ay a ta dopiero powoduje ciągłą zmianę Vy (tu malenie), zmiana zaś Vy powoduje, że H się zmienia ale też nie skokowo.

                        Ponieważ w momencie utraty części skrzydła mieliśmy takie parametry:

                        Vy ~ +5m/s -> to oznacza, że samolot się wznosi
                        Ny = 1.35 -> ay = 3.43m/s² -> to oznacza, że prędkość wznoszenia rośnie

                        to częściowa utrata siły nośnej powoduje, że:

                        a) samolot dalej się wznosi z rosnącą prędkością
                        b) prędkość wznoszenia rośnie ALE WOLNIEJ niż przed brzozą.

                        Na skutek urwania części skrzydła samolot wchodzi w przechył, który STOPNIOWO narasta.

                        Narastanie przechyłu powoduje, że siła nośna rozkłada się na dwie składowe:

                        a) pionową, która odpowiada za unoszenie samolotu Fy = Fnośna*cos(przechylenie)
                        b) boczną, która odpowiada za zmianę kierunku lotu Fx = Fnośna*sin(przechylenie)

                        Czyli ze wzrostem przechyłu:

                        Maleje Fy -> maleje ay -> maleje tempo wzrostu Vy

                        ALE SAMOLOT CAŁY CZAS SIĘ WNOSI CHOĆ PRĘDKOŚĆ WZNOSZENIA ROŚNIE CO RAZ WOLNIEJ. Jednocześnie samolot leci w przód.

                        W pewnym momencie przechył przekracza wartość graniczną (tu było to ok. 43 stopni) co powoduje, że siła nośna jest mniejsza od ciężaru samolotu

                        Fy - m*g <0

                        powoduje to, że pojawia się NARASTAJĄCE przyspieszenie skierowane w dół.

                        To przyspieszenie powoduje, że:

                        a) prędkość pionowa zaczyna maleć co do wartości
                        b) samolot wciąż jeszcze się wznosi dokąd Vy jest większe od zera.

                        W pewnym momencie prędkość Vy zmienia znak i DOPIERO TERAZ SAMOLOT ZACZYNA TRACIĆ WYSOKOŚĆ.

                        Podsumowując, samolot robił półbeczkę jednocześnie się wznosząc i dlatego właśnie nie zaczepił kikutem skrzydła o ziemię.

                        Należy też uwzględnić, że piloci nie siedzieli bezczynnie a usiłowali skontrować przechył tym co im jeszcze zostało (tj. lotka i lotka-przerywacz na prawym skrzydle i ster kierunku), więc to spowolniło trochę szybkość przechylania się ... a w międzyczasie samolot wciąż się jeszcze wznosił lecąc w stronę lotniska choć przechył powodował, że zaczął też skręcać w lewo.

                        Dodatkowo pilotom utrudniał końcówkę życia fakt, że samolot jechał skrzydłami po drzewach, a to mogło dodatkowo powodować przyspieszenie przechylania jeżeli np końcówka prawego skrzydła najechała w danej chwili na jakąś koronę drzewa, podczas gdy z lewej strony nic takiego, w tym momencie nie miało miejsca.

                        Tu nie ma żadnych cudów jest tylko FIZYKA.
            • ae911truthorg Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 10:13
              madameblanka napisała:

              >
              > - jedynym rozsądnym działaniem jest zamknięcie takiego lotniska do momentu pop
              > rawienia
              > > się warunków!
              >
              > A nie uważasz że jedynym rozsądnym działaniem jest lot na zapasowe? Dlaczego mi
              > eli zamykac jeżeli załoga zrobi to co podejmie dowódca a nie wieża. Ił głupi ni
              > e był, spróbował - odleciał. Nasi w jeszcze gorszych warunkach, nawet próbowac
              > nie powinni, ze względu na rozum a nie RL, to spróbowali i zapłacili.


              Ił wykonywał 2 razy podejście stwarzając zagrożenia dla życia ludzi na płycie postojowej.
              Kontrolerzy nie mieli możliwości obserwacji pasa, a więc wydania komendy PAS WOLNY.
              • madameblanka Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:16

                Zaraz, jakie stwarzali zagrożenie na płycie? Po pierwsze dostal lądowanie dodatkowo (czyli zgode powinien otrzymac na 1000m przed pasem jeżeli zgłosi gotowość do lądowania), odeszli zgodnie z procedurami.
                Aha, nie przeszkadza ci jakie zagrożenie na płycie stworzył Jak-40?!
                • ae911truthorg Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:25
                  madameblanka napisała:

                  >
                  > Zaraz, jakie stwarzali zagrożenie na płycie? Po pierwsze dostal lądowanie dodat
                  > kowo (czyli zgode powinien otrzymac na 1000m przed pasem jeżeli zgłosi gotowość
                  > do lądowania), odeszli zgodnie z procedurami.
                  > Aha, nie przeszkadza ci jakie zagrożenie na płycie stworzył Jak-40?!


                  Nie mieli widoczności. Na pasie mogła położyć się krowa.
                  To jest wątek o kontrolerach, a ty koniecznie musisz obwiniać polskich pilotów.
                  Oj ruska kobieto, jakoś finezyjnie siej propagandę.

                  Masz w raporcie MAK napisane, że oświetlenie było w WIELU MIEJSCACH NIESPRAWNE.
                  Czyja to wina ? Tuska ?
                  Kontrolerzy zawinili, to jest pewne.
                  • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:33
                    Należy dodać, że kontrolerzy nie mieli prawa widzieć płyty DS ze względu na pofałdowanie powierzchni, a co do oświetlenia - krąży mnóstwo zdjęć jak ludzie w mundurach wkręcają żarówki, noszą kable i próbują doprowadzić co nieco do ładu.
                    • absurdello Tyle, że nasz samolot nie lądował ... 15.04.14, 14:41
                      bo przecież drugi pilot ok. 1600m od progu (choć powinien to zrobić 2300m od progu) powiedział odchodzimy za czym poszło wychylenie steru wysokości i niecałe 3s od początku komendy rozpoczęcie hamowania opadania.

                      Tyle, że zrobiono to za późno (o jakieś 900m), 65m za nisko i jeszcze w sposób niezgodny z instrukcją samolotu (gdzie po komendzie "Odchodzimy" jako pierwsze należy NIEZWŁOCZNIE przestawić silniki na ciąg startowy).

                      Niestety komenda "Odchodzimy" z ust 2 pilota powinna paść najdalej 2300m od progu, tam gdzie padł odczyt "100 metrów", a nie padła.

                      10:40:41,3___2pilot____100 metrów___2320m od progu
                      10:40:50,5 ___2pilot____Odchodzimy___1628m od progu

                      DZIEWIĘĆ I DWIE DZIESIĄTE SEKUNDY SPÓŹNIENIA

                      Przestawienie silników miało nastąpić niezwłocznie po komendzie "Odchodzimy" a nastąpiło ...

                      10:40:50,5 ___2pilot___Odchodzimy____1620m od progu
                      10:40:56,6 ___Odłączenie automatu ciągu___1150m od progu

                      PONAD 6 SEKUND PO KOMENDZIE

                      No więc jak się ktoś nie trzyma instrukcji sprzętu, to nie ma co się dziwić, że sprzęt robi co chce, a w szczególności urywa albo miażdży główkę, nóżkę czy rączkę.
                    • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 11:53
                      madameblanka napisała:

                      > no chociażby dlatego, że nie dostał zgody na lądowanie i urządził sobie samowol
                      > kę??

                      Z tego co mówił człowiek z załogi jaka, to dostali pozwolenie na lądowanie - poprosili o zgodę na lądowanie i ją otrzymali od kontrolera i wierzę w to co powiedział - to po pierwsze.

                      > No chyba, że "Ku*wa odejście! Odejście na drugi krąg!" - to jest to zezwolenie,
                      > heh

                      Mylisz podstawową rzecz, tak samo jak podejście do lądowania i samo lądowanie!
                      Dostali zgodę na lądowanie i faktycznie padło coś takiego, tylko zwróć uwagę na parę zasadniczych kwestii.
                      - komenda padła bez podanych chociażby skróconych znaków wywoławczych, bardzo krótko (parędziesiąt sekund) przed komendą "Po zatrzymaniu..."a na łączności z wieżą był jeszcze IŁ-76 rzucając co jakiś czas krótkie informacje bez znaków wywoławczych,
                      - komenda podana była w sposób niewyraźny, o czym mówiła załoga jaka,
                      - komenda nie została powtórzona (!!!!!!!!!!!!), co stawia pod znakiem zapytania fachowość kontrolerów!
                      Załoga wielokrotnie odpowiadała, że nie odebrała takiej komendy, a nie miała co pytać skoro nie było chociażby skróconych znaków wywoławczych, aby stwierdzić, że ktoś coś niewyraźnie chlapnął akurat do nich. Co więcej z tego co wyczytałem, załoga dowiedziała się o tej komendzie, gdy padło takie pytanie miesiąc później na przesłuchaniu w Moskwie!
                      Więc co niby zarzucasz załodze jaka!?
                      Bo samo oskarżanie pilotów, że kontrolerzy nie dopełnili swoich obowiązków, lamiąc zasady prowadzenia korespondencji radiowej jest nieco idiotyczne, nieprawdaż heh.
                        • absurdello Komenda była niewyraźna ??? 15.04.14, 14:57
                          A może po prostu słabo znali rosyjski lub/i nie chcieli jej usłyszeć, bo przecież lotnisko było tuż tuż ?

                          Jakoś załoga IŁ-a 76 usłyszała DWA RAZY i DWA RAZY WYKONAŁA POPRAWNIE tę komendę padającą z ust tych samych kontrolerów, tylko nasze biedaczki jej nie dosłyszały i nie zrozumiały ? ;)))

                          I to wszystko w takich warunkach widoczności, że dziwnym trafem samolot przeleciał próg na wysokości 80m a normalnie przelatuje na 15m .... tiaaaa

                          Słuchałem ostatnio p. Wosztyla w "Anatomi upadku" (inteligencji), jak on tam ładnie się plątał w zeznaniach ... powiedział, że Muś ustawił częstotliwość Mińska białoruskiego na radiostacji a potem, że słyszał o tych 50m.

                          Musi on jednak był jasnowidzem skoro na częstotliwości Mińska (118.975 MHz) usłyszał rozmowy Tu154m ze Smoleńskiem pracującym na częstotliwości 124 MHz.

                          I jeszcze kitował o jakich STU podawanych gdy TU154m był już na podejściu CO POKAZUJE JAK ON ZNA ROSYJSKI.

                          A jeszcze Muś go wkopał, bo w lipcu 2010 w wywiadzie, powiedział, że TYLKO ON SŁYSZAŁ ten fragment o 50m, bo kolegów nie było w kabinie (ALE MOGĄ TO POTWIERDZIĆ OCZYWIŚCIE ;)))
                          • aw2139 Re: Komenda była niewyraźna ??? 15.04.14, 15:09
                            absurdello napisał:

                            > A może po prostu słabo znali rosyjski lub/i nie chcieli jej usłyszeć, bo przeci
                            > eż lotnisko było tuż tuż ?

                            Tak, wielokrotnie opowiadałeś o tym, że to jest niemożliwe, aby cokolwiek padło w sposób niezrozumiały i zawsze, ale to ZAWSZE wszystko jest czytelne - ale chyba tylko i wyłącznie na SZCZAWIOWEJ DIECIE POSŁA NIESIOŁOWSKIEGO!

                            > Jakoś załoga IŁ-a 76 usłyszała DWA RAZY i DWA RAZY WYKONAŁA POPRAWNIE tę komend
                            > ę padającą z ust tych samych kontrolerów, tylko nasze biedaczki jej nie dosłysz
                            > ały i nie zrozumiały ? ;)))

                            Ale o czym ty do mnie piszesz? Czy powiedziałem cokolwiek o tym, że WSZYSTKIE KOMENDY BYŁY NIEWYRAŹNE?!

                            > I to wszystko w takich warunkach widoczności, że dziwnym trafem samolot przelec
                            > iał próg na wysokości 80m a normalnie przelatuje na 15m .... tiaaaa

                            A może 100m, albo 150m!? Bredzisz człowieku!

                            > Słuchałem ostatnio p. Wosztyla w "Anatomi upadku" (inteligencji), jak on tam ła
                            > dnie się plątał w zeznaniach ... powiedział, że Muś ustawił częstotliwość Mińsk
                            > a białoruskiego na radiostacji a potem, że słyszał o tych 50m.

                            Czyli raz ustawionej częstotliwości nie da się już zmienić? I nie było innej radiostacji na pokładzie samolotu? Bardzo ciekawa teoria godna bzdurnych teorii absurdella!

                            > Musi on jednak był jasnowidzem skoro na częstotliwości Mińska (118.975 MHz) usł
                            > yszał rozmowy Tu154m ze Smoleńskiem pracującym na częstotliwości 124 MHz.

                            JAK WYŻEJ GENIUSZU!

                            • absurdello Re: Komenda była niewyraźna ??? 16.04.14, 20:33
                              > Tak, wielokrotnie opowiadałeś o tym, że to jest niemożliwe, aby cokolwiek padło
                              > w sposób niezrozumiały i zawsze, ale to ZAWSZE wszystko jest czytelne - ale ch
                              > yba tylko i wyłącznie na SZCZAWIOWEJ DIECIE POSŁA NIESIOŁOWSKIEGO!

                              Dziwnym trafem, tylko nasi mieli problemy ze zrozumieniem komend przez radio, akurat specjalnie pewnie Plusnin czy ten drugi kluchę dyżurną w usta brali by mówić niewyraźnie ?



                              ;))

                              > Czy powiedziałem cokolwiek o tym, że WSZYSTKIE KOMENDY BYŁY NIEWYRAŹNE ?!

                              Akurat te skierowane do naszych samolotów były niewyraźne ?

                              Z resztą czy można aż tak niewyraźnie powiedzieć UCHOD NA WTOROJ KRUG, by pilot, który się może spodziewać czegoś takiego przy złej widoczności, nie zrozumiał komendy ???? ;))

                              A poza tym pozostaje jeszcze problem potwierdzenia znajomości danego języka egzaminem specjalistycznym (wyrażenia lotnicze). W końcu z angielskiego trzeba mieć zdany egzamin by móc prowadzić rozmowy radiotelefoniczne w zakresie wymiany informacji lotniczej, a z rosyjskiego to nie ??

                              Znajomość rosyjskiego ogólnego (szkolna czy nawet na poziomie tłumacza przysięgłego) a znajomość wyrażeń specjalistycznych, to są dwie różne sprawy, co widać bardzo dobrze po nieudolnych tłumaczeniach w wykonaniu tłumaczy przysięgłych zapisane w np. w transkrypcji IES (dotyczy to obu języków z jakich tłumaczono).

                              Przykładowo tłumaczenie "posadka dopołnitielno" w rosyjskim czy słowa "NINER" (zabawny jest ten wykład o głoskach protetycznych ;))) w lotniczej wersji cyfry 9.

                              > A może 100m, albo 150m!? Bredzisz człowieku!

                              A może jednak 15m tak jak przebiega ścieżka nad progiem pasa.

                              Muś się sypnął w wywiadzie w lipcu 2010, na jakiej wysokości przelecieli próg pasa.
                              Aż tak w niego nie trafili przy podobno dobrej widoczności ???

                              > Czyli raz ustawionej częstotliwości nie da się już zmienić? I nie było innej radiostacji na
                              > pokładzie samolotu?

                              Zauważ, że tej jego wypowiedzi, będą słuchać ludzie nieobyci ze sprawami lotniczymi, którzy nie wiedzą ile radiostacji ma Jak 40.

                              Nie wiem, może to był nieudolny montaż filmu i coś tam wycięto ale tak czy tak wyszło głupio
                              i do tego podejrzanie ... a poza tym jest jeszcze to zeznanie pana W.

                              "Radio włączyliśmy w JAK-40 około godz. 8.00. Mieliśmy włączone dwa radia. Jedno nastawione na Mińsk, a drugie na Moskwę. Magnetofon był wyłączony. Chciałbym zeznać, iż wcześniej ja podjąłem decyzję o wyłączeniu zbędnego sprzętu w celu oszczędzania akumulatorów. W pewnym momencie usłyszałem załogę TU-154M i wtedy poprosiłem por. Kowaleczkę aby przekazał załodze TU-154 by tamci przeszli na częstotliwość od 1 do 5. Z tupolewa poszło „Ok”. Nie jestem jednak w stanie powiedzieć, kto z członków załogi tupolewa to wypowiedział. Następnie osobiście rozmawiałem z mjr Robertem Grzywną. "

                              Mińsk pracował na 118.975 MHz
                              Moskwa pracowała na 128.8 MHz

                              skoro jedną z radiostacji przestawiono na 123.45 MHz

                              to jak słyszano o czym były rozmowy ze Smoleńskiem na częstotliwości 124 MHz ?

                              Mikrofon na TU154m jest otwarty tylko w momencie jak się naciśnie przycisk nadawanie, więc nie było ciągłego podsłuchu kokpitu Tu154, np. na częstotliwości 123.45MHz, na której rozmawiał Wosztyl z Grzywną ???

                              "Później słyszałem korespondencję prowadzoną pomiędzy TU-154M a wieżą w Smoleńsku. Słyszałem, iż kontroler lotniska poinformował załogę tupolewa o widzialność 400 m i jeszcze słyszałem jak mówił do nich, żeby nie schodzili poniżej 50 m i jak nie zobaczą lotniska żeby odeszli na zapasowe. "

                              I tu jest kolejny problem, bo kontroler mówił do Tu154m o tych 400m w czasie gdy Wosztyl rozmawiał z Grzywną, na innym kanale, więc nie mógł tego słyszeć PÓŹNIEJ, a co więcej praktycznie w ogóle tego NIE MÓGŁ SŁYSZEĆ, wg tego co zeznał i zapisu rozmów z kokpitu Tu154m i relacji czasowych pomiędzy rozmowami.

                              Dlatego właśnie zastanawia mnie czy p. Wosztyl jest aż tak nieprzytomny, że nie wie kiedy i co mówi czy też, np. nie pamięta dokładnie i konfabuluje czy też wymieszało mu się to co wtedy słyszał z tym co potem przeczytał, że mógł usłyszeć ?

                              Tak Watsonie, to wszystko jest bardzo zastanawiające ...

                              PS To nie to, że ja się czepiam dla czepiania, tylko usiłuję to ułożyć wszystko w ciąg logiczny
                              i co rusz wychodzą jakieś niezgodności w tym co opublikowano na ten sam temat
                              w różnych miejscach ...
                        • ae911truthorg KL złamali rosyjskie przepisy. 15.04.14, 12:18
                          Rap. Końcowy PKBWL.

                          Poniżej zamieszczono wypis z przepisów FAP PP GosA, które powinny być stosowane
                          przez GKL podczas zabezpieczania lotów:
                          pkt 20. „Podczas wykonywania lotów zasada ich bezpieczeństwa jest nadrzędna i wszelkie
                          wysiłki obsady osobowej winny być ukierunkowane na jej przestrzeganie”.
                          pkt 96. „Kierownik lotów na lotnisku podczas lotu ma obowiązek:
                          − w przypadku gwałtownego pogorszenia pogody w rejonie lotniska organizować
                          lądowanie statków powietrznych na swoim lotnisku przy zgodności z minimum
                          załogi lub
                          skierować je na lotnisko zapasowe;


                          s.241/328
                          • absurdello Tyle, że Tu154m nie dostał zgody na lądowanie 15.04.14, 15:05
                            więc o lądowaniu nie mogło być mowy.

                            "Posadka dopołnitielno" oznacza zgodę na podejście do wysokości decyzyjnej, a naszemu samolotowi wyznaczono ją na 100m (IŁ-76 nie miał zdefiniowanej tej wysokości).

                            Z rozmów z naszą załogą wynikało, że pilot dokona próby podejścia i jeżeli nie będzie pogody, to odejdzie na drugi krąg.

                            Skoro nie zgłosił chęci lądowania po osiągnięciu wysokości decyzyjnej, to dla lotniska oznaczało, że NIE BĘDZIE LĄDOWAŁ i wykona ODEJŚCIE, tak jak nakazują procedury.

                            Konkretny sposób wykonania odejścia zależy od pilota a nie kontrolera, bo ten przecież nie ma podglądu kokpitu i przyrządów.

                            A, że nasi odchodzili jak odchodzili, to cóż ... w końcu nie na darmo się mówi, że instrukcje lotnicze są krwią pisane, krwią tych co się ich nie trzymali.
                        • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 12:31
                          madameblanka napisała:

                          >
                          > wskaż mi gdzie dostali zgode na lądowanie?!
                          > Owszem dostali zgodę na PODEJSCIE do lądowania, potem dostali zgode na PODEJSCI
                          > E z prostej (w odległosci 14 km od pasa). Czyli nawet nie byli na ścieżce. A g
                          > dzie dopiero mowa o zgodzie na lądowanie!

                          O czym Ty mówisz!
                          Padła komenda z ich strony do wieży "Zezwól na lądowanie" i otrzymali informację zwrotną, że taką zgodę otrzymali? Nie mówię o zgodzie na wykonanie zakrętu na kurs lądowania!
                          A jeżeli ktoś tutaj myli słowa, które dotyczą kursu lądowania (pasadocznyj) i LĄDOWANIA (pasadka) - to brak słów, heh.
                          • absurdello Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 15:11
                            5:11:22 Jak - 40 Вышкa, PAPA - LIMA - FOX нoль - три - oдин, рaзрешите зaхoд нa пocaдкy.

                            Wieża, PAPA - LIMA - FOX zero - trzy - jeden, zezwólcie na podejście do lądowania.

                            5:11:28 P А, нoль - три - oдин, выпoлняйте зaхoд, yдaление шеcтнaдцaть.

                            (Y, zero - trzy - jeden, wykonujcie podejście, odległość szesnaście.)

                            5:13:34 Jak - 40 Рaзрешите зaхoд нaпрямo.
                            (Zezwólcie na podejście z prostej (lub: na wprost).)

                            5:13:36 Jak - 40 ... рaзрешите зaхoд нaпрямo. …
                            zezwólcie na podejście z prostej (lub: na wprost).

                            Widzisz tu gdzieś "рaзрешите пocaдкy" - zezwólcie na lądowanie ?

                            Cały czas jest mowa o zgodzie na podejście ?
                                • aw2139 Re: Kontrolerzy rosyjscy winni katastrofy. 15.04.14, 15:32
                                  madameblanka napisała:

                                  >
                                  > To znaczy nie masz dostępu do korespondencji z Jaka ale wiesz, że cztery razy p
                                  > rosili....ja ci napisałam że mieli zgode na PODEJSCIE a nie na lądowanie, Absur
                                  > dello ci to rozwinął.

                                  Wiem, ponieważ znam pilota z tego i wielokrotnie z nim na ten temat rozmawiałem! Dlatego śmieszą mnie głosy tutaj, które krzyczą, że wszystko wiedzą lepiej od gościa, który tam był. A skoro absurdello przytacza korespondencję, to z chęcią się z nią zapoznam, bo z tego co wiem, padła komenda "RAZRIESZITIE NA PASADKU", której absurdello nie podał w swoim wycinku stenogramu, a odpowiedź wieży była jednoznaczna, że taką zgodę otrzymano.
                                  Dlatego napisałem, że z chęcią się zapoznam ze stenogramem!
                            • ae911truthorg A gdzie jest prawda ? 16.04.14, 15:53
                              Po co podejście, jak "Nie lzia" ?
                              Pieszczotki między kontrolerami, a pilotem ?



                              absurdello napisał:

                              > 5:11:22 Jak - 40 Вышкa, PAPA - LIMA - FOX нol
                              > 3;ь - три - oдин, рaз

                              > 88;ешите зaхoд нa
                              > пocaдкy.
                              >
                              > Wieża, PAPA - LIMA - FOX zero - trzy - jeden, zezwólcie na podejście do
                              > lądowania.
                              >
                              > 5:11:28 P А, нoль - три - oд
                              > 080;н, выпoлняйте [
                              > b]зaхoд[/b], yдaление 
                              > 096;еcтнaдцaть.
                              >
                              > (Y, zero - trzy - jeden, wykonujcie podejście, odległość szesnaście.)
                              >
                              > 5:13:34 Jak - 40 Рaзрешите &
                              > #1079;aхoд
                              нaпрямo.
                              > (Zezwólcie na podejście z prostej (lub: na wprost).)
                              >
                              > 5:13:36 Jak - 40 ... рaзрешите
                              > зaхoд нaпрямo. …
                              > zezwólcie na podejście z prostej (lub: na wprost).
                              >
                              > Widzisz tu gdzieś "рaзрешите &#
                              > 1087;ocaдкy" - zezwólcie na lądowanie ?
                              >
                              > Cały czas jest mowa o zgodzie na podejście ?
                              >
                              >
    • absurdello Re: Druga wieża ? 16.04.14, 19:28
      > W obu wieżach musiałyby być ekrany, a jednocześnie sam ustaliłeś, że w drugiej
      > "wieży" musi być ktoś dla obserwacji pasa.

      No i w obu pewnie były.

      > Przy lądowaniu od zachodu, które może być konieczne - silny wiatr wschodni i minimalna
      > widoczność lotniska, "wieża" wschodnia niczego nie zobaczy.
      > Wtedy "wieża" zachodnia spełni funkcje które podniosłeś - lornetka, obserwacja
      > wizualna.

      Te stanowiska działały zamiennie, gdy była konieczność lądowania od zachodu ale sądząc z tego, że po rozformowaniu jednostki rozmontowano osprzęt na kierunku zachodnim, to on był pewnie używany w stopniu minimalnym dla celów lądowania.

      Poza tym przy takim ustawieniu pasa ze wschodu-na zachód, to lądowanie od zachodu oznaczało praktycznie zawsze lądowanie pod słońce, a to raczej mocno utrudniało pilotowi
      podejście. Dlatego myślę, że tam był praktycznie ruch jednokierunkowy lądowanie na próg 26 i odlot z progu 08.

      Nawet w naszych zapisach jest wypowiedź na ten temat drugiego pilota:

      8:20:13 2P - No jakby było 2-5-9, było by nawet lepiej, bo by nie było pod słońce.

      > Podsumowując - trzeba ciągnąć 1600 m. kabla, instalować wzmacniacz sygnału, WYP
      > OSAŻAĆ DWIE WIEŻE ( sytuacja z września 2009).

      Ale to nie jest problem przecież, poza tym wojskowi mają lepiej, nie muszą się tak szczypać
      z forsą jak cywile, w końcu to są cele obronne, więc kiesa jest otwarta. :)

      > Trzeba pamiętać dodatkowo o aparaturze rejestrującej, która musiałaby być w obu
      > wieżach.

      To też nie jest problem, a poza tym po co podwójny zestaw aparatury, wystarczy jeden, zapisujący na wielu śladach, w końcu tam nie było praktycznie sytuacji, że gadali jednocześnie kontrolerzy na obu końcach.

      Sądząc z tego, że PAS WOLNY usłyszeli piloci, to wymiana informacji między stanowiskami była radiowa (ewentualnie telefoniczna) na częstotliwości lotniska co upraszczało rozwiązania rejestracji rozmów. W końcu DSKP tylko zgłaszało zwolnienie pasa dla następnego samolotu, więc nie było sensu specjalnego zestawu rejestrującego.

      Tak pomyślałem jeszcze z tymi wynośnymi ekranami radarów, że to na takim obszarze można było załatwić drogą radiową, co eliminowało by konieczność okablowywania tak dużego terenu ale nie wiem jak tu konkretnie to rozwiązano.

      > Można tego uniknąć umiejscawiając wieżę 20 m. od radaru (gdzie jest budynek),
      > zamontować wyposażenie kontrolne w jednym egzemplarzu. I tak muszą działać
      > dwa punkty obserwacyjne przy pasie.

      Z tym jest problem, o którym pisałem, że niezdrowa jest praca w bezpośredniej bliskości radaru (szczególnie ten dookólny przecież omiata cały czas teren na 360 stopni).

      Przy dużych mocach w impulsie (setki kilowatów/megawaty), to by był straszny problem i zdrowotny, i z zakłóceniami w aparaturze okolicznej. Jest taka jednostka chorobowa w wojsku - choroba mikrofalowa (miałem w rodzinie taki przypadek, to jeszcze z czasów gdy nie znano wpływu mikrofal na organizmy i nikt się nie kłopotał tym, że pomieszczenia pracownicze były niedaleko działającej anteny radarowej. Dopiero jak się zaczęły problemy zdrowotne u ludzi, to przeniesiono tę antenę i wprowadzono dodatkowo rejestrację czasu pracy przy urządzeniach dużej mocy wytwarzających mikrofale (choć dla niektórych ciutek za późno, bo co mieli dostać to dostali :(
      • ae911truthorg Re: Druga wieża ? 17.04.14, 00:10
        Nazywa się to "wskaźniki wynośne radiolokacyjnego systemu lądowania WISP-75T".
        Wygląda, że w jakiś sposób sygnał był transmitowany.

        Samo wzmocnie było popsute, czy złe.
        Jest o tym w uwagach polskich do rap. MAK.
        Aparatura rejestrująca myślę - wideo.

        Szkodliwe ;))
        Przypomnij sobie ekspertyzy z Gąbina i te dotyczące anten GSM na dachach bud. mieszkalnych 24/7.
        • absurdello Re: Druga wieża ? 21.04.14, 11:37
          > Szkodliwe ;))

          Mógłbyś na ten temat porozmawiać z moim Tatą gdyby jeszcze żył, bo on właśnie był tym kiedyś żywym przykładem "nieszkodliwości" promieniowania mikrofalowego na organizmy żywe.
          Nie życzę ci tych objawów z jakimi się musiał męczyć przez ćwierć wieku jakie dzieliły jego wyjście z wojska na rentę do przedwczesnej śmierci :((

          Gąbin to była polityka (jeden pan na tym karierę zrobił a parę osób straciło pracę), bo częstotliwość 225kHz, to grzeje głównie stawy. Gorsze są częstotliwości rzędu setek megaherców i wyższe, bo tam długości fali zaczynają być np. porównywalne z wymiarami ludzkiej czaszki i zaczyna się oddziaływanie na centralny układ nerwowy.

          Komórki pracują na zakresach 900MHz i 1800MHz, a kuchenka mikrofalowe domowe na 2450MHz ale np. przemysłowe na 915MHz, moce obu systemów są różne ale zakresy częstotliwości są podobne, więc efekty mogą być podobne tyle, że od razu ci się mózg nie gotuje a tylko lekko nagrzewa ... no ale przecież to jest nieszkodliwe jak twierdzą ci co sprzedają telefony, bo przecież ich priorytetem jest nasze zdrowie a nie sprzedaż ;))))

          > Samo wzmocnie było popsute, czy złe.

          Coś było o tym w rozmowach z lotniska, tyle, że w odległości 2300m od progu, to raczej nie utrudniało obserwacji samolotu, a tam nasi powinni byli odtrąbić odejście, skoro mijają wys. dec. nie zobaczyli punktów orientacyjnych na ziemi. To na prawdę nie jest mój wymysł, tylko tak mówi instrukcja użytkowania samolotu.

          > Aparatura rejestrująca myślę - wideo.

          Tj. ekrany radarów podobno filmowała kamera, a dźwięki były nagrywane na magnetofonach wielośladowych.
          • ae911truthorg Tak więc kontrolerzy źle widzieli 21.04.14, 12:39
            zobrazowanie samolotu. Mimo woli przyznałeś to.
            I tym jest w raporcie Millera I to dlatego ruskie ukryli zagrania wideo z wieży.
            I to dlatego ruscy kontrolerzy są winni.
            To jest pewne, bo ruscy sami to pokazali.
            Co działo się w samolocie nie mamy pewności.
            Nie strugaj głupka z pytaniami - Po co schodzili w konfiguracji do lądowania.
            Może ruskie robią próbne podejścia z prędkością 500 km/h i ze schowanymi klapami, ale cała reszta świata tego nie robi.
            W filmie "Na własne oczy" widać gwałtowność zmiany zamglenia.
            Piloci nie wiedzieli, że zmiana będzie na gorsze, ty wiesz że istniała tylko możliwość pogorszenia z dokładnością do 1 minuty w momencie pojawienia się samolotu przy BRL ?
            No chyba, że tak.


            Nie muszę rozmawiać o szkodliwości promieniowania. Dziwi mnie bezmyślność ludzi mieszkających 3 m. poniżej anten GSM. Są takie w Warszawie.
            • absurdello Re: Tak więc kontrolerzy źle widzieli 21.04.14, 13:56
              > zobrazowanie samolotu. Mimo woli przyznałeś to.
              > I tym jest w raporcie Millera I to dlatego ruskie ukryli zagrania wideo z wieży

              Dlaczego mimo woli ? Skoro to jest w nagraniach ze stanowiska kierowania, tyle, że przydał by się ktoś kto zna z praktyki ten typ radaru (nie udało mi się dotrzeć do żadnych materiałów pisanych dotyczących jego obsługi), by się dokładnie dowiedzieć na co konkretnie wpływa ta regulacja wzmocnienia i jaki to ma wpływ na obserwację zbliżającego się samolotu w odległości gdzie samolot osiąga wysokość decyzyjną.

              Co do ukrycia nagrania z wieży, to pełną pewność byśmy mieli gdyby sprawdzono czy np. są nagrania z 7 kwietnia, tj. czy wtedy ten magnetowid był sprawny i zarejestrował podchodzenie naszych samolotów ?

              Bo może się okazać, że on już dawno był w takim stanie i tylko tam sobie stał, by się w papierach zgadzało, że jest i czuwa. W końcu to lotnisko już spory czas nie działało.
              Tu oczywiście zgodzę się, że to jest oznaka bajzlu.

              Aczkolwiek obawiam się, że nasza strona nie jest tym zainteresowana, bo wtedy by padły niewygodne pytania dlaczego Tu154m podchodził 7 kwietnia również niezgodnie ze ścieżką z karty (w każdym razie np. w uwagach do raportu MAK, wspólny wykres obu lotów ominięto szerokim łukiem, nie mając doń jakichkolwiek uwag ... ;)))

              > I to dlatego ruscy kontrolerzy są winni.

              Jeżeli już, to nie kontrolerzy a ktoś kto kontrolował urządzenia techniczne na tym lotnisku i podpisał np. jakiś protokół stwierdzający, że wszystko jest OK.

              Kontrolerzy tym się raczej nie zajmują. Przychodzą, włączają zapis, cyferki lecą ale w trakcie nagrywania nie stwierdzisz przecież czy sygnał użyteczny się nagrywa (a tam zdaje się był kabelek uwalony). Same cyferki mogą się zmieniać ale one są związane z przewijaniem samej taśmy a nie z przychodzącym sygnałem.

              > Co działo się w samolocie nie mamy pewności.

              A ja myślę, że mamy, tylko nikt nie chce tego powiedzieć wprost, że piloci stosowali jakieś patenty niezatwierdzone przez producenta i nie trzymali się instrukcji samolotu.

              10:40:41,3___2pilot___100 metrów_Hbaro=100m__Hradio=118m_wys. decyzyjna
              (...)
              10:40:50,5___2pilot___Odchodzimy_Hbaro=35m___Hradio=75m
              (...)
              10:40:56,6__________Odłączenie automatu ciągu__Hbaro=-3m__Hradio=12.6m

              Skoro drugi pilot przeczytał "100 metrów", to przed tym dowódca, w tych warunkach co były powinien był wydać komendę "Odchodzimy" a nie wydał.

              Na "100 metrach" drugi pilot powinien wydać komendę "Odchodzimy" jeżeli dowódca nie wydał żadnej komendy wcześniej.

              Można robić różne rozważania, co do awarii, sabotażu czy czegokolwiek ale brak komend przy jednoczesnym poprawnym odczycie wysokości decyzyjnej (o której piloci wiedzieli już wcześniej nim nawiązali kontakt z lotniskiem -> patrz rozmowy o nastawach RW) świadczy przeciwko nim i ich domniemanemu zamiarowi odejścia na 100m.

              Można się zgodzić, że początkowo mieli taki zamiar ale potem go zmienili ... po informacjach z Jaka 40, gdzie się chmury u dołu kończą, bo te podane 50m (mówię o tym co dotarło do kapitana a nie o tym co z Jaka podano) czyniły zniżanie do 100m w tym czasie bezsensownym.

              To samo jest z odstępem czasu pomiędzy "Odchodzimy" a przestawieniem silników na ciąg startowy. IUL mówi, że należy to zrobić NIEZWŁOCZNIE, a trudno mówić, że SZEŚĆ SEKUND ZWŁOKI jeszcze w takich warunkach i na wysokości poniżej 100m od terenu, którego się nie widzi to jest NIEZWŁOCZNIE, chyba się z tym zgodzisz ?

              Tak samo wmawianie przez komisję, że mogli czekać na reakcję autopilota na wciśnięcie UCHOD można włożyć między bajki, bo IUL przewiduje sytuację np. zacięcia się automatu ciągu (który przestawia te dźwignie) i nakłada na mechanika obowiązek ich ręcznego przestawienia.

              Niepewność może być tylko co do wyznaczenia toru lotu z dokładnością do pojedynczych
              metrów, bo po prostu ten system rejestracji jaki tam był nie daje wystarczająco dokładnych danych, więc spory czy samolot leciał przy brzozie na 5, 6.66 czy 9m są stratą czasu, wystarczy, że leciał gdzieś w tym przedziale wysokości, a to już było za nisko, bo przy brzozie powinien lecieć co najmniej na 55m i to odniesionych do wysokości progu pasa czyli na jakichś 60m wg RW.

              Skoro nie wykazano manipulacji w zakresie przemieszczenia "odchodzimy" drugiego pilota względem odczytu "100 metrów", to żaden sąd nie stwierdzi poprawności działania pilotów, bo ich wypowiedzi świadczą przeciwko nim.
              Nic nie wyjaśnia tych 700m w poziomie i 65m w pionie jeżeli idzie o powyższe, ani awaria ani błędy wskazań przyrządów ani sabotaż (bo jak wpłynąć na decyzję pilotów zdalnie ???)

              > Nie strugaj głupka z pytaniami - Po co schodzili w konfiguracji do lądowania.

              Ale niestety w tych warunkach jakie tam były, to jest zasadne pytanie:\\

              PO CO PODCHODZILI W CZASIE GDY DOSTALI INFORMACJĘ, ŻE WIDOCZNOŚĆ SPADŁA z 400m do 200m a informacji o podstawach na 50m nie odwołano ???
              I po co podchodzili w tak kozacki sposób, zamiast jeżeli już, to zrobić to ostrożniej ?

              > Może ruskie robią próbne podejścia z prędkością 500 km/h i ze schowanymi klapam
              > i, ale cała reszta świata tego nie robi.

              Reszta świata nie robi podejść do lotnisk beż ILS przy widoczności 400m, szczególnie gdy najniższe uprawnienia jakie miał kapitan to było 800m widoczności na lotniskach z ILS.

              > W filmie "Na własne oczy" widać gwałtowność zmiany zamglenia.
              > Piloci nie wiedzieli, że zmiana będzie na gorsze, ty wiesz że istniała tylko mo
              > żliwość pogorszenia z dokładnością do 1 minuty w momencie pojawienia się samolo
              > tu przy BRL ?

              Jak nie wiedzieli ? Od Mińska dostawali informację, że widać 400m, a przed samym rozpoczęciem podejścia widoczność jeszcze siadła, więc na co liczyli rozpoczynając
              tę jazdę w dół ??????

              Minima dotyczą widoczności na pasie, więc skoro nie było szans na lądowanie to po diabła w ogóle rozpoczynać zniżanie ? Szczególnie gdy informacje mówią o pogarszaniu się sytuacji a nie polepszaniu ?


              > Dziwi mnie bezmyślność ludzi
              > mieszkających 3 m. poniżej anten GSM. Są takie w Warszawie.

              To raczej odwrotnie, chyba chodzi o bezmyślność tych co wydali zgodę na taką lokalizację stacji bazowej nie patrząc, że obok mieszkają ludzie ?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka