niegracz
13.06.14, 23:06
czołowy przedstawiciel tego nurtu
z koła (towarzyskiego) zbliżonego do prof. fizyki Pawła Artymowicza
absurdello ( peas64) napisał:
Za to, to co zostało z samolotu, wygląda jak wygląda, bo ta energia nie zniknęła tylko wyżyła się mechanicznie na jego konstrukcji.
Gdyby ten samolot był litą, sztywną konstrukcją, albo uderzył w ziemię pod większym kątem, to wtedy byłby tam wyorany rów.
W przypadku upadku praktycznie odwrotnego, odkształcające się (rozpłaszczające się) blachy kadłuba powodują rozłożenie sił na dużej powierzchni co daje małe ciśnienie jednostkowe i praktycznie minimalne ślady w glebie.
Proste doświadczenie, bierzemy cegłę i upuszczamy ją na ziemię (może być kantem), np. z 10m i co, mamy spore wgłębienie, a cegła być może nawet nie rozpadnie się.
I robimy drugie doświadczenie, ta sama cegła, ta sama wysokość początkowa, tyle, że w miejscu gdzie ma spaść cegła kładziemy kawał blachy, przykładowo aluminiowej grubości 2mm.
Najprawdopodobniej: blacha się wgniecie, cegła się rozpadnie (oczywiście to jeszcze zależy jak upadnie) ... a na ziemi pod blachą nawet trawa nie będzie specjalnie ubita.
Przy upadku na w miarę miękką ziemię wydłuża się droga hamowania czyli działają mniejsze siły co do wartości szczytowej, a dodatkowo przebieg tych sił ma dość nieostre zbocza, więc i przebieg naprężeń w cegle będzie dość łagodny i jej struktura się najprawdopodobniej nie rozpadnie.
Przy upadku na blachę, droga hamowania jest równa ugięciu się tej blachy i jest na pewno mniejsza niż przy upadku na ziemię, która ma mniejszą spoistość niż blacha. W efekcie mamy większe siły co do wartości maksymalnej, a także bardziej strome przebiegi tych sił i naprężeń w materiale cegły czego najprawdopodobniej ona nie wytrzyma i się rozpadnie.
Butelka upuszczona na ziemię nieutwardzoną najprawdopodobniej pozostanie cała, a upuszczona na beton czy asfalt rozpadnie się na kawałki.
W naszym przypadku czynnikiem utwardzającym grunt były blachy rozczłonkowującej się powłoki samolotu, która nie jest ciągłą, w sensie ciągłości materiału, rurą tylko składa się z wielu oddzielnych elementów prostokątnych, wygiętych na powierzchni walca tworzonego przez wręgi konstrukcji i nitowane do nich. (są w instrukcji technicznej rysunki powłoki z zaznaczonymi granicami poszczególnych blach powłoki)
Można w uproszczeniu powiedzieć, że ułamki sekund po zetknięciu się z ziemią, gdy kadłub się spłaszczał, sytuacja była taka, jakby samolot upadał na ziemię przykrytą blachami, które i skracały drogę hamowania poszczególnych elementów dając gigantyczne naprężenia niszczące konstrukcję, i jednocześnie rozprowadzały siły na dużą powierzchnię przez co ziemia pod blachami była stosunkowo mało tknięta.
Jak podaje literatura, maksymalny dopuszczalny nacisk, w miarę równomiernie rozłożony na powierzchni kadłuba Tu154 wynosi 17.5kN/m^2, z tej wartości wyznacza się maksymalne dopuszczalne prędkości wynikające z gęstości powietrza na danej wysokości.
Przy nacisku 22kN/m^2 konstrukcja kadłuba zaczyna się odkształcać.
Przy takim jak tam uderzeniu w ziemię naciski na pewno były większe niż te wartości graniczne, a dodatkowo nie były rozłożone równomiernie na całą powierzchnię a jak popadło w danym momencie.