joanna_on-line
03.06.15, 22:20
Wielka szkoda, że nie przyszło mu do głowy powiedzieć: przepraszam. No ale cóż skąd biedaczek miał wiedzieć, że wywiad z nim to dla smoleńskiej sekty objawienie ;)
A GW już czuje, że wiatr się zmienia, więc na wszelki wypadek nie opublikowała listu prof. Petera Frencha w odpowiednim miejscu. Ciekawe kto zajrzy do artykułu sprzed niemal 2 miesięcy i zobaczy, że pojawiło się tam następujące sprostowanie:
Po ukazaniu się wywiadu prof. French przesłał nam list z dodatkowym komentarzem:
Jak rozumiem, w toku początkowego dochodzenia w sprawie katastrofy polskiego prezydenckiego samolotu wojskowego Tu-154 dokonano analizy i transkrypcji rozmów, które miały miejsce w ostatnich 30 minutach lotu, zarejestrowanych przez rekorder dźwięku w kokpicie (CVR). Na polecenie Prokuratury Wojskowej zespół ekspertów podjął nowsze badania i ponownie zbadał zapisy rozmów CVR.
10 kwietnia 2015 r. zostałem poproszony przez Gazetę Wyborczą o udzielenie wywiadu (opublikowanego 13. kwietnia 2015 r.) na temat różnych zasad i metodologii nowych badań. Uzyskałem następujące wiadomości:
1. CVR w samolocie zbierał sygnały z trzech mikrofonów "zapisujących w zakresie częstotliwości od 300 do 3400 Hz". Jak mi powiedziano, owe 3400 Hz było górną częstotliwością pasma przenoszenia, nie zaś, na przykład, gwarantowanym minimalnym zakresem przenoszenia, czy też górnym limitem płaskiej części charakterystyki widmowej przenoszenia dźwięku. Przyjąłem, że to oznaczało, iż powyżej częstotliwości 3,4 kHz nie zarejestrowano energii drgań dźwiękowych.
2. Do celów uprzednich badań zapis (analogowy) CVR był przetwarzany na format cyfrowy z częstotliwością próbkowania równą 11 kHz.
3. W najnowszym badaniu wojskowej prokuratury zapis CVR był próbkowany z częstotliwością 96 kHz.
Proszono mnie o skomentowanie m.in., czy stosowanie częstotliwości 96 kHz zamiast pierwotnie 11 kHz daje jakąś przewagę, uwzględniając zapis źródłowy.
Już podczas wywiadu informacje, na których się opierałem, zostały zrewidowane o tyle, że powiedziano mi, iż znaleziono w zapisie dźwięki spółgłosek frykatywnych (sybilantów) o wyższej częstotliwości 5 kHz.
Zasada (zwana regułą Nyquista) rządząca wyborem częstotliwości próbkowania jest taka, że próbkowanie musi być co najmniej dwa razy częstsze niż górna częstotliwość, którą chcemy zarejestrować. Ponieważ nawet uwzględniając zrewidowaną informację maksymalna częstotliwość zdawała się być równa 5 kHz, stosowana w początkowych dochodzeniach częstość próbkowania 11 kHz wydawała się zupełnie adekwatna. Zatem wyraziłem opinię, że chociaż nie zrobiono nic złego, to przyjęta bardzo wysoka częstotliwość 96 kHz nie dała żadnej korzyści. Samo przez się to nie zwiększyłoby czytelności mowy.
Po wywiadzie podano mi do wiadomości nowe informacje. Korespondencja z prof. Pawłem Artymowiczem z wydziału astrofizyki University of Toronto skierowała moją uwagę na jego blog, który porusza sprawy dotyczące omawianego nagrania (pawelartymowicz.natemat.pl/139883,1-dr-french-i-presume-rzecz-o-smolenskim-cvr). Przekazał mi on e-mailem nowe informacje. W szczególności wskazał na spektrogramy nowego zapisu dźwięku o częstotliwości próbkowania nagrania CR równej 96 kHz, na których, jak twierdzi, widać spółgłoski frykatywne sięgające powyżej 12 kHz. To oznaczałoby, że oryginalna digitalizacja o częstości próbkowania 11 kHz była niewystarczająca do uchwycenia całego zakresu widma częstości mowy zapisanej w nagraniu. Dodatkowo prof. Artymowicz sugerował, że konieczny był postprocessing zapisu cyfrowego dla usunięcia krótko- i długookresowych zmian prędkości taśmy ("wow" i "flutter"), które biorą się z niedoskonałości prowadzenia taśmy przez mechanikę magnetofonu analogowego CVR, i że częstość próbkowania 96 kHz była pomocna w tym procesie. Podkreślam jeszcze raz, że w czasie udzielania wywiadu nie byłem świadomy faktu zastosowania korekcji prędkości biegu taśmy, ani wysokiej częstotliwości próbkowania, której wymaga oprogramowanie użyte do osiągnięcia tego celu.
Jeżeli widma zapisu dźwiękowego prawdziwie oddają zawartość mowy w oryginalnym nagraniu CVR w zakresie powyżej 12 kHz, to potwierdzałoby tezę, że częstotliwość próbkowania wyższa niż 11 kHz stosowane początkowo - na przykład równa 96 kHz - dałaby przewagę w interpretacji i opracowaniu zapisu CVR, i mogła potencjalnie prowadzić do powstania bardziej zrozumiałego i pełniejszego stenogramu rozmów. Nie byłem w stanie niezależnie potwierdzić zakresu częstotliwości oryginalnego nagrania.
Prof. Peter French
18 maja 2015 r.
Cały tekst: wyborcza.pl/1,75400,17748592,Trudna_nauka_po_Smolensku.html#ixzz3c1znNgh7