Dodaj do ulubionych

Bracia Kaczyńscy byli jenomyślni co do przygotowań

29.04.18, 14:11
prezydenckiej wizyty Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku:
img.wiocha.pl/images/0/b/0ba33da9a635aba692b82e4acc06b5fe.jpg
Ciekawe, czy wie o tym PiSia prokuratura i warszawski Sąd Rejonowy?


--
Apogeum nienawiści:
tiny.pl/gn35g
Obserwuj wątek
    • 0bywatel.0010 Tak. To prawda. 29.04.18, 14:28
      Kaczyński wyznaczył kto ma samolotem-taxi lecieć.
      Reszta należała do taksówkarza czyli Rządu Tuska.
      Ciekawe, czy wie o tym PiSia prokuratura i warszawski Sąd Rejonowy.
      Czy wiedzą w jakim stanie była taxi i jej obsługa?
      • zdradziecka.morda1 Re: Tak. To prawda. 29.04.18, 14:43
        0bywatel.0010 napisał:

        > Kaczyński wyznaczył kto ma samolotem-taxi lecieć.
        > Reszta należała do taksówkarza czyli Rządu Tuska.
        > Ciekawe, czy wie o tym PiSia prokuratura i warszawski Sąd Rejonowy.
        > Czy wiedzą w jakim stanie była taxi i jej obsługa?

        To przeczytaj sobie jeszcze raz, albo kilka razy, tylko tak ze zrozumieniem. Kancelaria premiera tylko dostarczała taksówkę, a kierowcę wyznaczał podwładny Kaczyńskiego Błasik.
        A decyzja co do lądowania została podjęta telefonicznie przez brata.


        --
        Apogeum nienawiści:
        tiny.pl/gn35g
          • zdradziecka.morda1 Re: Tak. To prawda. 29.04.18, 14:58
            m.c.hrabia napisał:

            > jeśli już to taksówkarzem był Błasik , a przestrzegali, po pijaku nie prowadź
            >
            Gdyby się KAczyński zodził na odwołanie przez Klicha Błasika, to do katastrofy by nie doszło, bo nikt inny by nie ośmielił się zameldować prezydentowi nieprawdy, a on Błasik to on zrobił.ł
            Zameldował gotowość załogi i samolotu do lotu, choć załoga nie miała uprawnień i ważnych badań lekarskich!



            --
            Apogeum nienawiści:
            tiny.pl/gn35g
            • erte2 Re: Tak. To prawda. 29.04.18, 15:19
              zdradziecka.morda1 napisał:
              Zameldował gotowość załogi i samolotu do lotu, choć załoga nie miała uprawnień i ważnych badań lekarskich!
              Nie wiem jak z lekarskimi, ale z całej załogi aktualne uprawnienia miał tylko jeden człowiek, i to najmniej w tym wypadku decyzyjny - czyli mechanik pokładowy.
              Ale tak przy okazji - na portalu sióstr karnowskich (!) można przeczytać kilkustronicową analizę sławetnego "raportu technicznego" sporządzoną przez prof. Marka Czachora (przypominam - onegdaj mocno zaangażowanego w prace "zespołu smoleńskiego" macierewicza) w której punkt po punkcie obala praktycznie wszystkie wnioski i konkluzje w nim zawarte.
              Nie czas i miejsce żeby ją tu cytować, ale warto poszukać w sieci; ograniczę się do jednego (prawie) cytatu: "Nie jestem adwokatem Macieja Laska, ale..." - i tu pan profesor przywołuje bardzo wiele wniosków z raportu Millera (a Maciej Lasek był głównym ekspertem tej komisji) z którymi się całkowicie zgadza.

              • erte2 Re: Tak. To prawda. 29.04.18, 15:23
                Tutaj link do tego opracowania:
                wpolityce.pl/smolensk/272006-prof-czachor-co-dalej-z-badaniami-katastrofy-smolenskiej-watek-zamachu-od-poczatku-byl-lekcewazony-przez-komisje-rzadowe
                • zdradziecka.morda1 Re: Tak. To prawda. 30.04.18, 08:52
                  erte2 napisał:

                  > Tutaj link do tego opracowania:
                  > wpolityce.pl/smolensk/272006-prof-czachor-co-dalej-z-badaniami-katastrofy-smolenskiej-watek-zamachu-od-poczatku-byl-lekcewazony-przez-komisje-rzadowe
                  Z tego wynika, ze komisja Anodiny i komisja Millera są zgodne dco do tego, że były źle wyskalowane wysokościomierze.
                  A mnie dziwi co innego, dlaczego drugi polot ze spokojem czyta wysokość 30m, nie widać ziemi, a pilot dalej się zniża ?
                  Tego się nie da zrozumieć.




                  --
                  Apogeum nienawiści:
                  tiny.pl/gn35g
                  • erte2 Re: Tak. To prawda. 30.04.18, 10:07
                    zdradziecka.morda1
                    Tych decyzji i czynności pilotów nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli się wykluczy chęć zbiorowego samobójstwa to ich postępowania nijak zrozumieć nie można. Bo, widząc tę mgłę ale nie widząc lotniska podjęli decyzję o zejściu poniżej stu metrów do czego absolutnie nie mieli prawa (formalnego), ale też było to sprzeczne instynktem samozachowawczym.
                    Chyba każdy kto pracował w zespole kierowanym przez jakiegoś szefa przeżył sytuację kiedy to szef staje za plecami i bacznie przygląda się temu co się robi. W takiej sytuacji, nawet jak facet nic nie mówi i nie komentuje delikwent traci pewność siebie i zdolność logicznego myślenia, denerwuje się i często-gęsto popełnia głupie błędy. I chyba jedynie obecnością błasika za plecami można wytłumaczyć to co się stało.
                    • zdradziecka.morda1 Zapomniałeś o tym, że nie chcieli zostać nazwani 30.04.18, 10:19
                      erte2 napisał:

                      > zdradziecka.morda1
                      > Tych decyzji i czynności pilotów nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Jeśli się
                      > wykluczy chęć zbiorowego samobójstwa to ich postępowania nijak zrozumieć nie mo
                      > żna. Bo, widząc tę mgłę ale nie widząc lotniska podjęli decyzję o zejściu poniż
                      > ej stu metrów do czego absolutnie nie mieli prawa (formalnego), ale też było to
                      > sprzeczne instynktem samozachowawczym.
                      > Chyba każdy kto pracował w zespole kierowanym przez jakiegoś szefa przeżył sytu
                      > ację kiedy to szef staje za plecami i bacznie przygląda się temu co się robi. W
                      > takiej sytuacji, nawet jak facet nic nie mówi i nie komentuje delikwent traci
                      > pewność siebie i zdolność logicznego myślenia, denerwuje się i często-gęsto pop
                      > ełnia głupie błędy. I chyba jedynie obecnością błasika za plecami można wytłuma
                      > czyć to co się stało.

                      tchórzami:
                      orka2.sejm.gov.pl/IZ6.nsf/main/4D0917D9
                      Tak jak ci co uratowali życie Wypitnemu w Tbilisi


                      --
                      Apogeum nienawiści:
                      tiny.pl/gn35g
                    • absurdello Re: Tak. To prawda. 02.05.18, 23:19
                      Da się wyjaśnić ich działanie !

                      Jak popatrzeć na teren i ścieżkę zniżania, to widać, że oni chcieli osiągnąć dolną granicę chmur (50m cy z Jaka 40) nad największą głębią (50 metrowe obniżenie terenu ok. 1.7km przed progiem pasa). Tam byli by jednocześnie 50m względem wysokości progu pasa (wg tego z Jaka podano podstawy chmur a jeszcze 2P to zniekształcił referując rozmowę dowódcy pomijając słowa PONIŻEJ I GRUBO).
                      Z całej załogi tylko dowódca widział ten teren z powietrza i to przez 30-40 sekund, bo tyle się leci ten ostatni odcinek przed lotniskiem. Dodatkowo dowódca, 3 dni wcześniej nie miał podstaw do analizowania terenu, bo była dobra pogoda, więc miał tylko ogólne wrażenie ukształtowania terenu przed lotniskiem. Reszta załogi leciała tam pierwszy raz, więc nie miała żadnego odniesienia do chociażby analizy zachowania się przyrządów w konkretnych miejscach. Jedyne co na pewno wiedzieli od dowódcy, to to, że tam się na końcowym odcinku "zawiesi" radiowysokościomierz stąd brak reakcji na odczytanie wysokości 100m przez nawigatora w odstępie kilku sekund mimo, że samolot cały czas opadał ~7.7m/s - BO TAK MIAŁO BYĆ !. Podobne zawieszenie, w tym samym miejscu wystąpiło 3 dni wcześniej, tyle, że na wysokości ~175m, bo wtedy zniżali się mniej stromą ścieżką (ale bardziej stromą niż ta podana w karcie podejścia).
                      Samolot osiągnął 50m (względem poziomu pasa) ok. 1860m przed progiem, to było spowodowane wprowadzeniem współrzędnych środka pasa wg starego systemu geodezyjnego stosowanego w Rosji (SK42) do systemu GPS używającego nowszego systemu WGS84 (inne dane elipsoidy opisującej Ziemię). Celowano w 1710m, a trafiono jakieś 150m wcześniej. I tu zamiast od razu rozpocząć odejście (na tej wysokości jest czyjaś wypowiedź "Nic nie widać"), to czekano jeszcze aż radiowysokościomierz, użyty do śledzenia terenu pod samolotem, wskaże minięcie dna jaru (wlot ad podnoszące się zbocze) - to jest ten moment w rozmowach po drugim odczycie 100 nawigatora. Chwilę potem samolot minął najgłębszą część terenu, a RW zaczął pokazywać podnoszenie się terenu. Tuż potem 2P powiedział "Odchodzimy" ok. 1600m od progu, 75m nad PODNOSZĄCYM SIĘ terenem i najprawdopodobniej on wychylił lekko ster wysokości tak by nie odłączyć automatyki stabilizującej parametry lotu, a samolot zaczął hamować z małym przeciążeniem. Po niecałych trzech sekundach samolot zareagował na ruch sterem i zaczął wytracać prędkość pionową w tempie ok. 1m/s na każdą sekundę lotu. Niestety wygląda na to, że załoga nie znała dokładnego układu terenu nad którym leciała (bo i skąd ?) i zastosowała manewr i jego parametry do niego niedostosowane. Dopiero po ok. 2s z hakiem zorientowano się, że tempo ubytku wysokości nad terenem pokazywane przez RW jest nieadekwatne do prędkości pionowej pokazywanej przez wariometr (z wyliczeń wychodzi opadanie ok. 5m/s po rozpoczęciu hamowania) co sygnalizuje, że teren podnosi się szybciej niż zakładano i grozi CWIT. Dopiero wtedy gwałtownie wychylono stery wysokości by maksymalnie zwiększyć siłę nośną odpowiadającą za tempo hamowania opadania i przestawiono silniki na pełny ciąg by nie utracić prędkości względem powietrza (z jej kwadratem zmienia się siła nośna), bo gwałtowne zwiększenie kąta natarcia zwiększa jednoczesnie i siłę nośną, i opór czołowy (coś jak w samochodzie wciśnięcie hamulców).
                      To co czyta nawigator te 90, 80 .... do 20, to jest odległość samolotu od terenu pod nim tyle, że tempo tych zmian wynika z sumowania dwóch prędkości: opadania samolotu (ta malała) i podnoszenia się terenu pod nim (na pewnym odcinku była w miarę stała).
                      Wg wskazań wariometru samolot zbliżał się do terenu powiedzmy 5m/s i to była wersja dla pilotów, a w rzeczywistości, na skutek podnoszenia się terenu samolot zbliżał się do niego np. 10m/s czego piloci początkowo nie wyłapali. Dopiero jak prędkość na wariometrze spadła, a RW dalej leciał na łeb na szyję, to się zorientowali, że to teren im wychodzi na przeciw i trzeba "dać po hamulcach" i umykać w górę. To im się częściowo udało, bo samolot nie uderzył kołami o ziemię ale też nie zdążył odpowiednio szybko oddalić się od niej (bo teren się wciąż jeszcze podnosił) i zaczepił skrzydłem o pień brzozy (prawie już nad równym terenem). Prawdopodobnie skrzydło złamało (nie przecieło) brzozę ale jednocześnie zostało tak uszkodzone, że końcówkę urwał pęd powietrza i sama siła nośna. Samolot już się wznosił (od ok. 1000m od progu pasa) więc skrzydło było mocno dociążone co ułatwiło urwanie zdewastowanej zderzeniem z pniem części. Samolot za brzozą dalej się jeszcze wnosił ale zaczął wchodzić w przechył co skutkuje zmniejszaniem siły nośnej unoszącej samolot i po przekroczeniu krytycznych wartości przechyłu siła ciężkości zaczęła przeważać i najpierw prędkość wznoszenia zaczęła maleć (ale dokąd była dodatnia, to samolot wciąż się jeszcze wznosił) a potem zmieniła kierunek i samolot zaczął spadać (ok. 630m od progu) aż do uderzenia w ziemię w pozycji niemalże odwrotnej. Niestety samoloty nie są projektowane (wytrzymałość) do przyziemiania w takiej pozycji z pełną prędkością (~260km/h w poziomie, ponad 12m/s w pionie i jeszcze obracając się wokół osi podłużnej od przechyłu) i to dało taki obraz zniszczeń. Samolot w momencie zderzenia miał enegię kinetyczną ponad 200 000 000 dżuli co w większości wydzielilo się w postaci energii mechanicznej niszczącej konstrukcję (dla porównania to jest energia wybuchu ponad 50 kilogramowej bomby burzącej).

                  • man_sapiens Re: Tak. To prawda. 30.04.18, 11:56
                    > A mnie dziwi co innego, dlaczego drugi polot ze spokojem czyta wysokość 30m,
                    > nie widać ziemi, a pilot dalej się zniża ?
                    > Tego się nie da zrozumieć.

                    To było sto razy wałkowane. Pilot sądził, że dostaje wysokość z właściwie wyskalowanego (zgodnie z ciśnieniem na poziomie lotniska) wysokościomierza barometrycznego, tymczasem była to wysokość z wysokościomierza radarowego. Nie miałoby to znaczenia, gdyby teren na podejściu do lotniska był płaski, ale tam było znaczne obniżenie terenu. Nie wiemy, czy pilot o tym obniżeniu wiedział, tzn. czy zapoznał się z odpowiednimi informacjami, z jego zachowania można wnioskować, że nie wiedział. Pilot prawdopodobnie chciał zobaczyć powierzchnię ziemi. No i zobaczył.
                    --
                    NSDAP w 1932r i PiS w 2015r uzyskały poparcie po około 37% glosujących stając się najliczniejszymi partiami w parlamencie
                    • zdradziecka.morda1 Re: Tak. To prawda. 30.04.18, 14:59
                      man_sapiens napisał:

                      > > A mnie dziwi co innego, dlaczego drugi polot ze spokojem czyta wysokość
                      > 30m,
                      > > nie widać ziemi, a pilot dalej się zniża ?
                      > > Tego się nie da zrozumieć.
                      >
                      Pilot prawdopodobnie chciał zobaczyć powierzchnię ziemi. No i zo
                      > baczył.

                      O to chodzi , że nie zobaczył, bo przed samobójstwem nie zdążył!


                      --
                      Apogeum nienawiści:
                      tiny.pl/gn35g
                    • absurdello Re: Tak. To prawda. 02.05.18, 23:33
                      Ależ on dokładnie wiedział z czego czytana jest wysokość :)
                      I wszyscy dokładnie wiedzieli, że przewalają wysokości i nawet się zabezpieczali wybierając miejsce zniżania, które miało im dać zabezpieczenie, nad obniżeniem terenu ... tyle, że w rzeczywistości:

                      - zagłębienie było dużo krótsze niż się wydawało dowódcy i nie kończyło się łagodnym zboczem ciągnącym się do lotniska tylko dość stromą skarpą kończącą się ok. 800m przed lotniskiem.

                      Odczyty nawigatora pokazywały malejącą odległość od terenu ale tempo tego malenia było tylko części zależne od pilotów - oni hamowali opadanie (tyle, że za wolno jak na teren nad jakim lecieli) ale do pewnego momentu (ok. 45m nad terenem) nie zdawali sobie sprawy z tempa podnoszenia się terenu. Dopiero jak prędkość opadania samolotu w powietrzu spadła, a wg RW wyglądało, że samolot spada, to się zorientowano, że teren się gwałtownie podnosi i rozpoczęto próbę ucieczki niestety tylko częściowo udaną (tj. samolot nie uderzył kołami w ziemię ale jednocześnie nie wzniósł się poza zasięg grubych części drzew).
              • zdradziecka.morda1 możesz to zalinkować? 29.04.18, 17:32
                erte2 napisał:

                > zdradziecka.morda1 napisał:
                > Zameldował gotowość załogi i samolotu do lotu, choć załoga nie miała uprawni
                > eń i ważnych badań lekarskich!

                > Nie wiem jak z lekarskimi, ale z całej załogi aktualne uprawnienia miał tylko j
                > eden człowiek, i to najmniej w tym wypadku decyzyjny - czyli mechanik pokładowy
                > .
                > Ale tak przy okazji - na portalu sióstr karnowskich (!) można przeczytać kilkus
                > tronicową analizę sławetnego "raportu technicznego" sporządzoną przez prof. Mar
                > ka Czachora (przypominam - onegdaj mocno zaangażowanego w prace "zespołu smoleń
                > skiego" macierewicza) w której punkt po punkcie obala praktycznie wszystkie wni
                > oski i konkluzje w nim zawarte.
                > Nie czas i miejsce żeby ją tu cytować, ale warto poszukać w sieci; ograniczę si
                > ę do jednego (prawie) cytatu: "Nie jestem adwokatem Macieja Laska, ale..." - i
                > tu pan profesor przywołuje bardzo wiele wniosków z raportu Millera (a Maciej La
                > sek był głównym ekspertem tej komisji) z którymi się całkowicie zgadza.
                >




                --
                Apogeum nienawiści:
                tiny.pl/gn35g
        • 0bywatel.0010 A Błasik to komu podlegał? 29.04.18, 15:11
          Nie czasem Ministrowi Obrony?????
          A komu to podlegał ten bardzo słynny Pułk Lotniczy?
          Wiesz coś na ten temat??????
          Oj!!!!! Chyba nie wiesz.
          Gdy wynajmujesz taryfę to ty ustalasz kto z tobą jedzie i gdzie.
          Masz tylko obowiązek zapłacić przewoźnikowi i rachunek zabrać od przewoźnika.
          A czy taryfiarz ma uprawnienia do przewozu i auto jest sprawnie to odpowiedzialność przewoźnika i nie twoja sprawa i odpowiedzialność.
          Każdy normalny to wie ale oczywiście tylko normalny.
          • m.c.hrabia Re: A Błasik to komu podlegał? 29.04.18, 15:25
            A komu to podlegał ten bardzo słynny Pułk Lotniczy?
            dowódcy sił powietrznych
            Dowódcy Sił Powietrznych (zmiana nazwy z WLOP na Siły Powietrzne 1 lipca 2004 r.)

            2004-2005 – gen. broni pil. Ryszard Olszewski
            2005-2007 – gen. broni pil. Stanisław Targosz[17]
            2007-2010 – gen. broni pil. Andrzej Błasik[18]
            2010-2013 – gen. broni pil. Lech Majewski[19]



            --
            przytulasy
          • erte2 Re: A Błasik to komu podlegał? 29.04.18, 15:36
            0bywatel.0010
            Drogi "ubywatelu" - jeśli wynajmujesz taksówkę (żeby pozostać przy tej metaforze) to rzucasz taksówkarzowi adres i ew. trasę przejazdu, ale nie masz prawa kazać mu jechać pod prąd, z nadmierną prędkością czy przez podmokłe łąki albo świeżo zoraną ziemię. A jeśli odmówi on takiej jazdy, to masz go posłuchać, a nie wyrzucać zza kierownicy i sadzać tak naprutego kumpla.
            Ale z jednym się mogę zgodzić: po katastrofie "Casy" Bogdan Klich powinien natychmiast wyrzucić błasika na zbitą pijacką mordę i zakazać mu zbliżania się do jakiegokolwiek lotniska na odległość mniejszą niż 10 kilometrów. Ale przestraszył się fochów młodszego kurdupla którego błasik był totumfackim.
            • zdradziecka.morda1 Re: A Błasik to komu podlegał? 01.05.18, 10:59
              erte2 napisał:

              > 0bywatel.0010
              > Drogi "ubywatelu" - jeśli wynajmujesz taksówkę (żeby pozostać przy tej metaforz
              > e) to rzucasz taksówkarzowi adres i ew. trasę przejazdu, ale nie masz prawa kaz
              > ać mu jechać pod prąd, z nadmierną prędkością czy przez podmokłe łąki albo świe
              > żo zoraną ziemię. A jeśli odmówi on takiej jazdy, to masz go posłuchać, a nie w
              > yrzucać zza kierownicy i sadzać tak naprutego kumpla.
              > Ale z jednym się mogę zgodzić: po katastrofie "Casy" Bogdan Klich powinien naty
              > chmiast wyrzucić błasika na zbitą pijacką mordę i zakazać mu zbliżania się do j
              > akiegokolwiek lotniska na odległość mniejszą niż 10 kilometrów. Ale przestraszy
              > ł się fochów młodszego kurdupla którego błasik był totumfackim.


              Dokładnie tak było, Wypitny się nie zgodził na zwolnienie Moczymordy.

              --
              Apogeum nienawiści:
              tiny.pl/gn35g
          • buldog2 Re: A Błasik to komu podlegał? 30.04.18, 15:09
            Z powodu anormalności kierownictwo pis nie chciało przyjąć tego do wiadomości i się z powyższym pogodzić, dowodem na powyższe wystąpienie prezydenta Kaczyńskiego, w którym obiecał zrobić porządek z tchórzliwymi pilotami.

            --
            PIS wiecznie żywy
            PIS prezes: "Ludzie powinni się bać!
            • zdradziecka.morda1 I zrobił! Dlatego zginął. 03.05.18, 21:03
              buldog2 napisał:

              > Z powodu anormalności kierownictwo pis nie chciało przyjąć tego do wiadomości i
              > się z powyższym pogodzić, dowodem na powyższe wystąpienie prezydenta Kaczyński
              > ego, w którym obiecał zrobić porządek z tchórzliwymi pilotami.
              >




              --
              Apogeum nienawiści:
              tiny.pl/gn35g
          • zdradziecka.morda1 Re: A Błasik to komu podlegał? 30.04.18, 15:15
            0bywatel.0010 napisał:

            > Nie czasem Ministrowi Obrony?????
            > A komu to podlegał ten bardzo słynny Pułk Lotniczy?
            > Wiesz coś na ten temat??????
            > Oj!!!!! Chyba nie wiesz.
            > Każdy normalny to wie ale oczywiście tylko normalny.

            Ja iem, to ty nie wiesz, że urzędujacy wtedy minister obrony Bogdan Klich chciał zwolnić moczymordę Błasika zarządzającego lotnictwem, jednak Lecha KAczyński (czytaj Jarosław) się na to nie zgodził!
            Taka jest prawda. Tak samo jak to, że gdyby Błasik nie skłamał meldując KAczyńskemu gotowość do lotu to do katastrofy by nie doszło. Tak samo jak to, ze gdyby Kaczyński nie zdymisjonował pilota, który odmówił mu lądowania w Tbilisi, to też by nie zginął pod Smoleńskiem, bo tamten był lepiej wyszkolony i nie posłuchałby:"śmiało zmieścisz się" wypowiedzianego przez zionącego gorzałą generała.


            --
            Apogeum nienawiści:
            tiny.pl/gn35g
            • erte2 Re: A Błasik to komu podlegał? 01.05.18, 19:32
              zdradziecka.morda1 napisał:
              Ja iem, to ty nie wiesz, że urzędujacy wtedy minister obrony Bogdan Klich chciał zwolnić moczymordę Błasika zarządzającego lotnictwem, jednak Lecha KAczyński (czytaj Jarosław) się na to nie zgodził!

              A ja jednak mam pretensje do Klicha za niewyrzucenie błasika. Bo z formalnego punktu widzenia Lech Kaczyński nie miał nic do gadania; decyzja była tylko i wyłącznie prerogatywą ministra obrony. Klich po prostu wystraszył się dąsów, fochów i tupania nuszkami maluszka; odpuścił i pozostawił pijaczka na stanowisku.
              Chichotem historii jest to że za te swoje fochy i dąsy najwyższą cenę zapłacił wlaśnie maluszek.
          • zapijaczony-ryj Re: A Błasik to komu podlegał? 08.07.18, 08:34
            0bywatel.0010 napisał:

            > Nie czasem Ministrowi Obrony?????
            > A komu to podlegał ten bardzo słynny Pułk Lotniczy?
            > Wiesz coś na ten temat??????
            Moczymorda miał być zwolniony przez Klicha, niestety Lech Kaczyński dał do zrozumienia, że swego pupilka zwolnić nie pozwoli!
            W wyszło jak wyszło:
            "Śmiało, zmieścisz się"-Błasik to pilota Tupolewa...niestety nie zmieścił się




            --
            Nie mam już siły kopać się z koniem, poza tym jestem stary a oni młodzi i mają sztab informatyków,a ja jestem sam, więc chyba przyjdzie po kilkunastu latach pożegnać się z FK.
        • absurdello Re: Tak. To prawda. 03.05.18, 00:00
          Z rosyjskiego nawigatora, to zrezygnował 36 pułk, w osobie dowódcy eskadry Bartosza S., który stwierdził, że wystawi załogi znające rosyjski - a jak to było z tą znajomością języka, to wyszło w praniu.
          Normalnie, to piloci prowadzący korespondencję radiową muszą mieć zaliczony egzamin z języka obcego LOTNICZEGO gdzie są używane różne standardowe wyrażenia lub zwroty zapewniające niski poziom prawdopodobieństwa błędnego odbioru przekazu. Szkolna znajomość danego języka NIE JEST tożsama ze znajomością danego jeżyka w wersji technicznej, właśnie ze względu na te różne wyrażenia specyficzne dla danej grupy zawodowej, przykładem jest nieudolne i słowo po słowie tłumaczenie słowo po słowie wyrażenia idiomu "posadka dopołnitielno" jako "lądowanie dodatkowo" chociaż pełne znaczenie tego wyrażenia to "wymagana jest dodatkowa zgoda na lądowanie po zgłoszeniu nawiązania kontaktu wzrokowego z terenem". Pilot musi nawiązać taki kontakt, zgłosić to kontrolerowi i prosić o ostateczną zgodę na lądowanie. Jeżeli jej nie dostanie do granicy 1km od progu, to musi przerwać podejście i rozpocząć hamowanie najniżej na wysokości decyzyjnej (tam 100m liczone od wysokości progu pasa).
          Żaden z członków załogi Tu154m (a prawdopodobnie i Jaka 40) nie mieli takich egzaminów, więc poziomm ich wiedzy w tym zakresie był przypadkowy, a nie wpojony i sprawdzony przez fachowców.
    • mariner4 Re: Bracia Kaczyńscy byli jenomyślni co do przygo 29.04.18, 17:40
      Zginęło 96 ludzi. Winni są w znacznym stopniu obaj bracia. Dlatego wcale mi nie żal LK. Zasłużył na swój los. Inni nie.
      Najbardziej żal mi jednak załogi samolotu. Ich rodziny zostały pozostawieni własnemu losowi. Inni zrobilo boznes na śmierci swoich bliskich. Dalej tną kasę od podatników.
      M.

      --
      "Gdyby idiota wiedział, że jest idiotą, to automatycznie przestałby być idiotą"
      Stefan Kisielewski - Kisiel
      • erte2 Re: Bracia Kaczyńscy byli jenomyślni co do przygo 29.04.18, 20:43
        mariner4 napisał:
        Zginęło 96 ludzi. Winni są w znacznym stopniu obaj bracia. Dlatego wcale mi nie żal LK. Zasłużył na swój los. Inni nie.

        Dla Lecha Kaczyńskiego nie byłbym aż tak surowy. Prawda, bez wątpienia jego fochy i histeryczna napaść na pilota który nie chciał lądować w Tibilisi bez wątpienia przyczyniły się do podjęcia przez kapitana Protasiuka bezsensownej decyzji o lądowaniu (i nie bez znaczenia była obecność w samolocie dowódcy sił latających błasika, niezależnie czy kazał on mu lądować czy nie), ale przecież nie doprowadził do tej tragedii celowo (podobnie zresztą jak jego braciszek). Natomiast później jarosław kaczyński zrobił rzecz podłą i nikczemną - po zwłokach brata i pozostałych 95. osób wdrapał się na ten swój taboret i - przy użyciu łgarstw, fałszywych oskarżeń i wykorzystując współczucie wielu Polaków dorwał się do władzy i niszczy Polskę. I to jest zbrodnia stanu za którą powinien ponieść odpowiedzialność, i to nie polityczną albo symboliczną, ale jak najbardziej karną i surową.
          • erte2 Re: Bracia Kaczyńscy byli jenomyślni co do przygo 30.04.18, 10:19
            m.c.hrabia napisał:
            masz pewność?
            uważam ,że celowo. po trupach do władzy


            Uważasz że Lech Kaczyński celowo doprowadził do katastrofy po to żeby jego brat mógł na jego śmierci zbić kapitał polityczny? Wybacz, ale nawet wziąwszy poprawkę na uległość Lecha wobec jarosława to jest mimo wszystko dość, powiedzmy, irracjonalne.
            Cynizm i draństwo jarosława polega na czymś innym - mianowicie na wykorzystaniu śmierci brata jako trampoliny do skoku na władzę, bo jestem przekonany że od samego początku wiedział że był to tylko wypadek komunikacyjny, ale - tak jak wykorzystywał brata za życia, tak postanowił go wykorzystać po śmierci. Żeby się nie zmarnował.
        • mariner4 Re: Bracia Kaczyńscy byli jenomyślni co do przygo 29.04.18, 21:01
          Teraz jego "dokonania" blakną. Ludzie zapominają. Politycy przeciwstawiają Lecha Jarosławowi dla swoich brudnych celów. Ale jeden był wart drugiego. Oba kurduple zostały ulepione z tej samej gliny.
          M.

          --
          "Gdyby idiota wiedział, że jest idiotą, to automatycznie przestałby być idiotą"
          Stefan Kisielewski - Kisiel
      • erte2 Re: 8 lat minelo... kogo to k... jeszcze obchodzi 30.04.18, 14:15
        j-k napisał:
        8 lat minelo... kogo to k... jeszcze obchodzi a piszecie o tym jak najeci - sami nakrecajac temat. tymczasem najlepszym sposobem by temat i spuscic nad nim zaslone milczenia.

        Też się nad tym zastanawiałem, ale doszedłem do wniosku że nie można tego tak zostawić. Bo niestety, z założenia że nie warto komentować i dementować jako oczywistych nieprawd macierewiczowych bredni i tych wszystkich biniendowo-berczyńskich "rewelacji" wyszła komisja Millera, i w rezultacie spora część Polaków kupiła je bez zastrzeżeń i wierzy w nie do tej pory. Więc chyba jednak na każdym kroku i w każdej sytuacji należy te idiotyzmy obnażać, ukazywać ich irracjonalność i bezsens, bo inaczej ten "zamach" utrwali się w głowach wielu, tak jak w pamięci wielu Rosjan (i, co gorsza, tych którzy urodzili się już długo po jego śmierci) utrwalił sie obraz Stalina nie jako krwawego dyktatora i bezwzględnego zbrodniarza, ale ojca narodu i nieomalże zbawiciela.
        A więc chyba nie można odpuścić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka