Gość: Prometeusz
IP: *.147.94.123.nat.umts.dynamic.eranet.pl
07.04.11, 21:54
Szukam kobiety-myślicielki najlepiej ateistki, agnostyczki bądź osoby areligijnej/bezwyznaniowej, która przede wszystkim odrzuca religijną wiarę, a samą religię uważa za złą lub co najmniej szkodliwą. Szukam osoby, która rozumie, że najwyższą wartością jest jej własne życie i że żyje dla siebie, a nie dla kościoła, państwa, Boga etc. Szukam osoby o otwartym umyśle, ale również o wrażliwym wnętrzu – kogoś, kto nie uznaje, że musi istnieć rozłam między sercem a rozumem, kogoś kto wie, że człowiek to niepodzielna, żyjąca jednostka składająca się zarówno z duszy (świadomości) jak i ciała, a zdrowy człowiek to taki, w którym nie ma konfliktów pomiędzy jednym a drugim. Szukam kogoś zdrowego pod tym względem, bądź dążącego do wyzdrowienia. Szukam dziewczyny/kobiety, która nie pragnie mieć papierka potwierdzającego związek z mężczyzną w USC, a w szczególności mistycznego rytuału w KK (ten drugi warunek jest bezwzględny). Uważam, że miłość ma standard złota, a papierki wystawiane przez urzędy i kościoły – standard papierowych pieniędzy (i będę zaszczycony, jeśli poznam kogoś, kto to rozumie). Szukam osoby, która nie będzie się wysilać, żeby mnie nie zrozumieć, dla której najważniejsza jest rzeczywistość, a nie pobożne życzenia, która zawsze jest otwarta na logiczne argumenty. Szukam kogoś, dla kogo nie ma tematów tabu – osoby szczerej, uczciwej i otwartej. Szukam kobiety, która potrafi powiedzieć prosto z mostu, gdy coś jej nie pasuje. Nie jest moim najważniejszym celem życiowym posiadanie dzieci, nie czuję takiej potrzeby i na pytanie czy na dziś chciałbym mieć dziecko odpowiedziałbym nie. Nie jestem jednak w tej kwestii ortodoksyjny i nie wykluczam, że właściwa osoba mogłaby w przyszłości wpłynąć na zmianę mojego zdania (oczywiście nie jest dla mnie przeszkodą związek z osobą niepragnącą posiadać dzieci). Mam skrajnie liberalne poglądy polityczne i można powiedzieć, że jestem antysocjalistą. Interesuję się naukami ścisłymi, filozofią, psychologią, teorią ewolucji, ogólnie rzecz biorąc lubię zdobywać wiedzę. Słucham takiej muzyki, jaka mi się podoba, a kryterium wartości stanowi mój własny słuch i umysł. Wiek osoby, z którą chciałbym się związać nie jest dla mnie zbyt istotny (powiedzmy od 18 do 35 lat). Sam mam 32 lata. Jeśli chodzi o wygląd – wystarczy, żeby mi się podobała (a mam naprawdę wiele typów urody, które mi się podobają). Wiem, że sama filozofia życiowa to nie wszystko, że oprócz umysłu musi być i ciało, że między partnerami musi istnieć "chemia" – nie popieram doktryny głoszącej rozdział serca od rozumu. Chciałbym poznać osobę dla której seks jest sposobem na wyrażenie swojej radości z bycia żywą, a doktryna uznająca seks za zło jest czymś obrzydliwym. Szukam kobiety, która nie będzie się przede mną wstydzić swoich pragnień seksualnych i będziemy razem mogli je spełniać (ja oczywiście też jej powiem o swoich – dodam, że są one dość normalne). Uważam, że miłość to uczucie, które powinno mieć solidne podstawy we wspólnej afirmacji życia i wyznawaniu wspólnych wartości. Nie interesują mnie osoby, pragnące mnie nawrócić, pragnące mnie nauczać. Nie zamierzam wdawać się w żadne kłótnie na forum ani odbijać piłeczki. Nie chcę być z osobą, której wszystko musiałbym tłumaczyć od zarania dziejów, a ona i tak wiedziałaby swoje – wróć – wierzyłaby w swoje. Mam już dosyć przekonywania ludzi do swoich racji i przeprowadzania skomplikowanego dowodzenia, w którym niejednokrotnie wykorzystywałem całą swoją wiedzę i zdolność do przekonywania, podczas gdy druga strona po prostu chciała wierzyć (a nie wiedzieć). Gdybym miał posłużyć się cytatem biblijnym powiedziałbym, że mam już dość „rzucania pereł przed wieprze”. Jeśli jesteś na krawędzi ateizmu/areligijności, mogę z tobą porozmawiać, dyskutować, przeprowadzać logiczne dowodzenie, odwoływać się do dowodów empirycznych, ale tylko wtedy, jeśli jesteś naprawdę na to otwarta, kiedy chcesz wiedzieć, a nie wierzyć. Dodam, iż uważam, że rozwój człowieka polega, między innymi na zastępowaniu wiary wiedzą i że jest to proces ciągły i nie powinien być nigdy i przez nic (np. religię) ograniczany.
Lubię czytać książki, lubię długie spacery, lubię myśleć, dyskutować na przeróżne tematy, czasem wychodzę w plener i robię zdjęcia (głównie przyrody). Jestem otwarty na nowe doznania, nową wiedzę, na miłość. Kocham swój umysł i z każdym dniem coraz bardziej uczę się kochać swoje życie. Chętnie poznam wartościową osobę i uważam, że sam jestem wartościowy. Uważam siebie za dobrego człowieka – jestem wystarczająco dobry.
Przez większość swojego życia (z małym, niespełna rocznym wyjątkiem) byłem sam i szczerze mówiąc nie przeszkadzało mi to zbyt mocno. Teraz chciałbym to zmienić. Chciałbym poznać kogoś, kto nie będzie moją drugą połówką, ale moim uzupełnieniem, kogoś, z kim mógłbym się rozumieć, dopełniać się, powiększać swoją wiedzę, kogoś, z kim mógłbym się kochać w sensie fizycznym i duchowym. Jeśli jesteś zainteresowana moją wiadomością, proszę Cię, nie pisz na ogólnym forum, bo nie sądzę, żebym często na nim przesiadywał. Proszę o odpowiedź na prywatnego maila. Na poważne maile na pewno odpiszę. Na zaczepki, ataki, prowokacje, święte oburzenie, próby nawracania mnie, nie będę odpowiadał.
ampernr1(at)o2.pl