Gość: alek
IP: *.lukow.sdi.tpnet.pl
21.01.03, 00:23
Zainteresował mnie wątek "Siedlce - skansenem..." i teorie Jantara na temat
korzyści z podpisywania umów z miastami partnerskimi. Jestem tego samego
zdania, czyli, że władze podpisują umowy jedynie dla własnej korzyści,
możliwości wyjazdów zagranicznych i kolejnego zapisu w poczet zasług na
rzecz regionu, który reprezentują. Moje miasto ma podpisane umowy bodaj z 4
miastami partnerskimi i co? i nic z tego nie wynika. Umowy zainicjowane
przez poprzedniego Burmistrza i jego niebywale elokwentnego pełnomocnika do
spraw promocji - z miastami na Litwie, w Estonii i na Ukrainie - nie
przyniosły dokładnie nic. Nie było nawet wymiany młodzieży szkolnej. Może
dlatego że inicjatorzy tych umów nie mają dzieci w wieku szkolnym i nie są
tym bezpośrednio zainteresowani. Ale ile było wyjazdów, przyjazdów i szumu z
tym związanego ?.... Jakie to perspektywy otwierały się przed naszymi
krajami. Wędlina z Ł-meatu miała jechać pociągami na wschód i północ. W tej
chwili cisza na temat miast partnerskich na terenie byłego Związku Republik
Radzieckich za to na horyzoncie objawił nam się nowy partner i to w Unii
Europejskiej - francuskie miasto Voisins-le-Bretoneux położone nieopodal
Paryża. Do Francji (na czyj koszt?) pojechała obszerna delegacja
samorządowców i biznesmenów łukowskich z Burmistrzem ZZ, Przewodniczącym
Rady Miejskiej J.Kamińskim i Radną M. Kasznią - matką tego Kaszni - na
czele. Oczywiście wyjazd zakończył się pełnym sukcesem: delegacja łukowaka
obaliła przede wszystkim niezbyt korzystne obiegowe opinie o Polsce i
Polakach (zapewne łukowianie wiedzieli jakie wino i w jakich ilościach pije
się do poszczególnych potraw); zdaniem pana JK - Dyrektora Szpitala w
Łukowie - Francuzi wykazali chęć zatrudniania lekarzy i pielęgniarek co jest
niebywałym sukcesem pana doktora w obliczu planowanych zwolnień w szpitalu;
zdaniem pani Kasznia - Francuzi zainteresowali się wędliną i wołowiną z
Łmeatu - w czym nie przeszkadzają Francuzom przypadki ujawnienia w Polsce
choroby szalonych krów; pani Zofia Żuk z kolei - Dyrektor ŁUKSJI i Kanclerz
Loży Siedleckiej BCC została poproszona o utworzenia podobnej Loży w tymże
mieście. Mieszkańcy też wykazali zainteresowanie pościelą z Łuksji (to już
coś). Oczywiście każde dziecko wie, że "wykazanie zainteresowania" nie wiąże
się z realizacją - więc szary obywatel oprócz mydlenia oczu nie uzyska z
tego wyjazdu nic. Zresztą wszelki import i eksport oraz zatrudnienie
obywateli z obcego kraju - regulują umowy międzynarodowe, które nie są
podpisywane na szczeblu miejskim ale rządowym. Znacznie łatwiej jest
sprzedać nasze wyroby na Wschód niż do krajów Unii Europejskiej. Ale jak
dotąd władze Łukowa z tej możliwości nie skorzystały. Natomiast po raz
kolejny został uszczuplony budżet miasta i zapewne odbije sie to na
kilkudziesięciu metrach chodnika w mieście. No ale cóż trzeba wpisywać te
sukcesy w karcie sukcesów i torować pole dla Szarej Eminencji samorządu
łukowskiego, jedynego i słusznego kandydata do parlamentu Europejskiego
(wieść gminna głosi że nawet partyjni koledzy go poprą aby się go pozbyć)
niejakiego młodego ale bardzo ambitnego Posła o nieustalonej orientacji -
AKasznia.
Pozdrawiam i życzę sukcesów partnerskich.