zdrada... i co dalej?

IP: 83.71.82.* 28.09.10, 02:36
Witam,

Mam poważny problem w moim związku. Jesteśmy razem 8 lat, 5 lat po ślubie. Mąż jest najbliższą mi osobą, przyjacielem o którym zawsze rozmawiam o wszystkim i z którego zdaniem bardzo się liczę. Jest cudownym, ciepłym człowiekiem, wszystkie koleżanki zazdroszczą mi takiego mężczyzny. Jest tylko pewien duży problem...Zdradzam mojego męża...On o tym wie, ale mimo wszystko chce ratować, przeczekać, spróbować walczyć o nas. Na związek z drugim mężczyzną nie mam żadnych szans, i nawet tego nie oczekuję. Ale żeby jeszcze nakreślić w czym jest główny problem...

Ja i mój mąż przeżyliśmy swój pierwszy raz (wspólny i dla każdego z osobna również) dopiero po ślubie. Od tamtej pory, nie licząc bardziej "tłustych tygodni" nie kochaliśmy się zbyt często, czasem raz w tygodniu, raz w miesiącu, co kilka miesięcy...Chodzi o to, że po pierwszym stosunku (i po kolejnych), moja reakcja wyglądała mniej więcej tak: hę? i to o to chodzi w tym wszystkim? o to jest to całe zamieszanie? to ja dziękuję...Próbowaliśmy wielu form, pozycji, akcesoriów itp, było lepiej lub gorzej ale sam stosunek nigdy nie był niczym wyjątkowym. Pojawiło się dziecko, i z czasem zaczęły się problemy między nami. Drobne sprzeczki o głupoty, zupełny brak seksu. Po kilku miesiącach zdradziłam mojego męża. Gdyby ktoś mnie zapytał godzinę wcześniej, czy jest to możliwe, powiedziałabym: nigdy. Ale się stało. I okazało się, że stosunek sam w sobie potrafi być ogromnie przyjemny...

Marzę o tym, żeby nam wyszło, chciałabym zawalczyć o nasz związek, ale nie wiem, czy jest możliwe życie bez tej intymnej relacji, gdy już się wie, że może ona dawać taką satysfakcję? jak mamy pracować nad naszym życiem seksualnym? Ja, po tych wszystkich latach, już nawet straciłam ochotę na inicjowanie czegokolwiek, angażowanie się w seks. Bo nie wychodziło. Boję się, że za rok, dwa, dziesięć znowu skrzywdzę mojego męża. Czy istnieje coś takiego jak niedopasowanie seksualne? Co robić?
    • ewa.zeromska Re: zdrada... i co dalej? 28.09.10, 09:56
      Witaj,
      To trudna sprawa. Pytasz mnie o receptę na dobre życie, a ja jej nie mam, niestety!
      Związałaś się z człowiekiem, którego szanowałaś, lubiłaś,, który jest ideałem męża - to wszystko prawda.
      Problem w tym, że między wami nigdy nie było chemii, szalonej namiętności, orgii zmysłów i tego wszystkiego, co stanowi o odlotowym seksie.
      Wielu osobom taka spokojna, racjonalna miłość/przyjaźń wystarcza. Daje poczucie bezpieczeństwa, stabilizacji itd. - to też są ważne rzeczy.
      Tobie nie wystarcza, przynajmniej na teraz nie wystarcza, zwłaszcza, że posmakowałaś czegoś innego. Jak długo będzie cię to bawić - nie wiadomo.
      Chciałabyś przerobić męża i nadać mu cechy kochanka. Zmartwię cię. Nie da się, to jest inny człowiek. Inaczej wygląda, inaczej pachnie, inaczej cię dotyka, wszystko jest inne.
      Jeśli mąż nawet powtórzy gest, czy pozycję kochanka, to tylko cię zdenerwuje, albo rozśmieszy, ale nie podnieci.
      Wyobraź sobie, że znam związki, które bardzo się przyjaźnią, prowadzą zgodne życie rodzinne, a jednocześnie ona ma przyjaciela. Raczej się o tym nie mówi, ona zachowuje się dyskretnie i z klasą. Niemoralne? Może, nie oceniam.
      Zdarza się, że ludzie, którzy mają dla siebie dużo ciepłych uczuć całkowicie rozmijają się w seksie. Tu naprawdę nie chodzi o rodzaj pieszczot, o pozycje, wszelką technikę i częstotliwość. Po prostu, nie ma chemii, a na to nie ma rady.
      Pozdrawiam.
Pełna wersja