Gość: ToSkomplikowane
IP: *.chello.pl
08.10.10, 20:22
Zawsze byłam bardzo pobudliwa, w czasie seksu potrafiłam mieć kilka-kilkanaście orgazmów. W związku z tym zawsze miałam duże libido, raczej większe niż moi partnerzy. Od ok. roku jestem z facetem, którego bardzo kocham i chcę z nim być. Jednak nasz seks nigdy nie był wspaniały (choć bywało naprawdę fajnie). On nie jest najbardziej sprawnym kochankiem, a ja odczuwam coraz mniej przyjemności z seksu. Dużo rozmawialiśmy o tym, i choć potrafimy w jakimś stopniu dojść co konsensusu, to z tych rozmów wynikły pewne problemy. Przede wszystkim mój facet czuje się teraz oceniany, ma poczucie, że jest złym kochankiem. Ja z kolei nie mogę się rozluźnić i w ogóle nie mogę dojść. On, widząc to, czuje się gorzej i tak to się zapętla. To sprawia, że seks stał się bardziej stresujący niż rozluźniający. No w zasadzie w ogóle straciłam na ten seks ochotę, i z jednej strony wiem, że nie chodzi o to, żeby się zmuszać; z drugiej - co to za związek bez seksu? A najgorsze, że nie potrafię mu przekazać po prostu jakiejś instrukcji obsługi, jak powinien się zachowywać, żeby był lepiej. To nie dość, że nie pomaga, to jeszcze czasem wychodzi na to, że liczę się tylko ze sobą...
Jak wyjść z tego błędnego koła? Czasem się zastanawiam, czy nie powinnam po prostu zrezygnować ze związku - jestem młoda, nie chcę być całe życie sfrustrowana seksualnie, a takie problemy ludzie mają po 20 latach małżeństwa, a nie po rocznym związku.... Ale bardzo mi zależy, czy jest szansa, że u nas w łóżku się poprawi?
Będę wdzięczna za poradę...