bez zobowiazan?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 12:42
Dzień dobry.

Rozstałam się jakiś czas temu z moim chłopakiem po 3 latach - to nie miało już sensu. Obydwoje tak stwierdziliśmy.

Po pierwsze - czy jest sens od razu spotykać się z osobą na stopie koleżeńskiej, którą nadal się kocha i spędziło dużo czasu razem czy lepiej "odczekać" aż nabierze się do tego dystansu?
Po drugie - chciałam się dowiedzieć,co Pani myśli na temat związków bez zobowiązań. W naszej sytuacji - po prostu spotykanie się, rozmawianie, przytulanie, seks. W końcu było nam dobrze - ale niestety nie udało się nam być ze sobą jako parze. Jakie są plusy jakie minusy?

Pozdrawiam
    • Gość: zosia1 Re: bez zobowiazan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 12:46
      dodam, ze i ja bardzo kocham jego i on mnie tez. niestety nie udalo nam sie być razem.
      • piataziuta Re: bez zobowiazan? 16.10.10, 16:37
        a dlaczego?
    • piataziuta Re: bez zobowiazan? 16.10.10, 16:40
      bo brzmisz jakbyś chciała skończyć z nazwą, a nie ze związkiem
      • Gość: her Re: bez zobowiazan? IP: *.chello.pl 16.10.10, 19:04
        Tylko sex bez zobowiazan! To jest to!
        Jest wiele kobiet i bez sensu jest sie ograniczac ;-)
    • ewa.zeromska Re: bez zobowiazan? 16.10.10, 20:59
      Droga Żosiu,
      albo sie rozstajesz, albo nie. Bo właściwie, co się zmienia?
      Nic.
      Poza dość enigmatycznym stwierdzeniem - jesteśmy na poważnie - czyli ślub, dzieci, rodzina, czy tylko tak sobie, bez zobowiązań, jak to określasz.
      Na początku nigdy się nie wie do końca jak to będzie, ale po trzech latach już się wie!
      Skoro po trzech latach doszliście do wniosku, że to nie ma sensu, to jaki jest sens utrzymywania spotkań, rozmów i seksu?
      To jakas gra?
      Jeśli pytasz mnie o zdanie, to uważam, że są inni mężczyźni na tym świecie i szkoda czasu na związek bez przyszłości.
      Chyba, że tak naprawdę, w głębi duszy, czujesz, że to jest jednak ten facet, tylko chciałabyś nieco inny wariant tej samej osoby.
      Szczerze mówiąc popieram utrzymywanie dobrych stosunków z byłym, ale musi minąć czas. To się nie dzieje z poniedziałku na wtorek, nawet jak się tak umówicie. Po prostu, to jest fałszywe, nieprawdziwe, sztuczne i nie wiadomo, o co chodzi.
      Nie czujesz tego?
      pozdrawiam
      • Gość: zosia1 Re: bez zobowiazan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.10, 22:39
        po prostu rozstalismy sie, poniewaz nam nie wyszlo.. zbyt czeste klotnie, zbyt rozne poglady na pewne sprawy..

        ale uczucia nie minely, one nadal sa. kocham go i on kocha mnie - taka jest prawda. w zwiazku z tym , nie chce by jedna z najwazniejszych mi osob od tak zniknela z mojego zycia.

        boli fakt, ze to ktos inny bedzie kolo niego, ze to ktos inny bedzie sprawial jemu radosc, a w koncu, ze on bedzie sie staral dla innej.. to bardzo boli - ale widocznie tak musi byc..

        sama nie wiem, co robic. nie wiem, czy to rozsadne, aby teraz - zaraz po rozstaniu spotykac sie na stopie kolezenskiej. a z dugiej strony - tak jak wspominalam - nie chce, aby on zniknal..

        co powinnam zrobic?
        • muszka_dodomu Re: bez zobowiazan? 16.10.10, 23:23
          Klotnie, wsciekanie sie i inne takie to w wielu tzw. normalnych zwiazkach chleb powszedni.
          Jak dla mnie milosc, czy nawet w ogole uczucie, to rodzaj zwiazku, nawet kiedy mieszka sie 300 km od siebie.
          A kazdy zwiazek jest inny. I jak potrzebujecie przytulania, rozmowy, seksu wlasnie jego to prawde mowiac nie wiem o co pytasz. Zeby sobie tego odmowic? Po co?
        • sokoll1 Re: bez zobowiazan? 17.10.10, 01:32

          moja bardzo skromna opinia - ale tak na chłopski rozum:
          odpocząć od siebie
          dać sobie szansę na stęsknienie się
          jak sie stęsknicie - powolutku zacząć prostować pewne sprawy
          jak nie... cóż

          ale to tak z pół roku
          bez seksu :P
          he he... ale wy przecież sie tak kochacie... że nie mozecie ze sobą wytrzymać! :P
          Polecam klasykę: Ingmar Bergman " Sceny z życia małżeńskiego"...
        • Gość: her Re: bez zobowiazan? IP: *.chello.pl 17.10.10, 09:49
          Zosiu, to nie milosc tylko uzaleznienie. Odwyk powinnas sobie zrobic :-)
          Przestan sie z tym gosciem spotykac co najmniej przez rok.
    • Gość: zosia1 Re: bez zobowiazan? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.10, 12:57
      dziękuje Wam bardzo za porady i odpowiedzi.

      my juz sie kiedys rozstalismy - na 4 miesiace. wrocilismy do siebie i niestety ponownie sie rozstalismy. ja wiem, ze w normalnym zwiazku sa i zawsze beda klotnie - niestety tutaj chodzi o rozne poglady na zycie, o to , czym sie ze soba dzielic, a czym nie. poza tym on stwierdzil ostatnio, ze chyba nie dorosl do tego, by byc w zwiazku, po powrocie z pracy opowiadac sobie o wszytskim, mowic gdzie idzie i z kim itd.

      no coz.. sama nie wiem co zrobic - kochamy sie, a nie potrafimy ze soba byc.
      • Gość: Iv Re: bez zobowiazan? IP: *.chello.pl 17.10.10, 13:22
        Według mnie prawdziwa, dojrzała miłość to pewien rodzaj decyzji- świadomie CHCE z kimś być, wybieram go sobie z całym inwentarzem. Jestem w stanie wyobrazić sobie że z TĄ osobą spędzam każdy dzień następnych 30 lat...Chciałabyś tak to ciągnąć przez 30 lat...?
        W tej chwili króluje wygodnicto. Bądźmy razem, ale bez zobowiązań, bez deklaracji. Jak się zrobi niewygodnie, to zamiast popracować nad związkiem- dam nogę.
        Mnie to spotkało dwa razy. NIGDY więcej nie będę dla kogoś zabawką. Należy mi się szcunek i poważne traktowanie. Tobie też radzę odpuścić sobie faceta, który nie umie się na Ciebie zdecydować w 100 procentach.
    • hobbit303 Re: bez zobowiazan? 19.10.10, 22:41
      Jak czytam twój post to nie bardzo wiem o co chodzi, a to dlatego, że w sytuacjach angażujących nas emocjonalnie lub dotyczących sfery tabu owijamy w bawełnę, ale postaram się rozszyfrować o co chodzi i na podstawie tego napisać swój komentarz :)

      "bez zobowiązań" to znaczy że partner lub ty nie chce być ekskluzywny dla ciebie seksualnie/emocjonalnie/materialnie - najprawdopodobniej w takiej kolejności, realna zmiana nie polega na zmianie etykietki związku, tylko na zmianie zasad w związku czyli powyższej ekskluzywności.

      Podstawowe pytanie, ile energii chcesz poświęcić temu nieekskluzywnemu związkowi, a ile innym związkom (lubi ich poszukiwaniem), albo jaśniej: na ile to że jesteś w takim nieekskluzywnym związku zmiesza szanse na zaangażowanie się w inne związki


      plusy:
      - wsparcie emocjonalne (jest komu opowiedzieć o problemie, poprawić humor pogawędka, przytuleniem)
      - wsparcie materialne (ty naprawiasz kran mu kran, on ceruje ci skarpetki)
      - dostajesz seks (podobno zdrowo)

      minusy:
      - dramaty, niedojrzały partner widząc że masz seks i angażujesz się emocjonalnie z innym może chcieć cię mieć z powrotem tylko dla siebie i kazać ci wybierać
      - zazdrość - związana z poczuciem wartości, więc da się zarządzać
      - choroby przenoszone drogą płciową - rozsądne jest umówienie się z partnerem na używanie prezerwatyw
      - presja społeczna przeciwko takiemu typowi związku - chociaż może tu uczyć odporności na ową presje społeczną, więc może powinienem wpisać do plusów ;).

      p.s w takim układzie polecam zastąpić słowo miłość (i odmiany kochać) słowem wieź, ucieka się od różnych definicji miłości, dotyczy to także odmiany miłości zwanej prawdziwą miłością np:
      "tylko dla miłości warto żyć"
      "miłość wybacza wszystko"
      "jeśli się kogoś kocha to się czuje zazdrość"
      "prawdziwie kochać można jedną osobę"
Pełna wersja