-Może byśmy sie pokochali? -Foch

25.10.10, 14:11
Wstaję rano, po bułeczki, śniadanko, dzieci do szkoły. Potem z żoną musieliśmy załatwić sprawę na mieście, ale zaraz wróciliśmy. Mam dziś wolne. Żonuś wychodzi do pracy dopiero za pół godziny, dzieciaki w szkole, więc chata wolna. Pomyślałem sobie, że warto taką okazje wykorzystać, tym bardziej, że wolna chata w środku dnia zdarza się nam raz na ruski rok. Moja lepsza polowa wsuwała właśnie sałatkę, kiedy się o tym dowiedziała. Reakcja była następująca:
- następny posiłek ma za 8 godzin, a ja jej bronię się najeść,
- musi się umyć i ubrać,
- ton wskazujący na złość i święte oburzenie, jak ja mogę coś takiego proponować.
Zatrzęsło mnie bo ja rozumiem mało czasu, można nie mieć chęci czy nastroju, może boleć głowa, brzuch czy mały palec u lewej nogi, ale żeby się oburzać na propozycję seksu z własnym mężem? Tak właśnie rzekłem, walnąłem swetrem na kanapę i poszedłem robić kawę. Żona, zwana dalej towarzyszką życia, coś tam grzebała się w strefie nocnej domostwa, po czym powiedziała, że przywiezie dzieci o tej i o tej, więc żebym obiad im dał i wyszła bez żadnego pa, cześć czy pocałuj w doopę.

I teraz tak. Moja towarzyszka życia generalnie jest dla mnie jak współlokator z cyckami a nie żona. Nigdzie razem nie wychodzimy, nie spędzamy ze sobą czasu, ona mnie nie chwali, nie docenia i dość często bez wyraźnej przyczyny jest niemiła, ja jej nie kupuję kwiatków, nie komplementuję i nie robię tych wszystkich rzeczy, które pozwalają poczuć się kobiecie adorowaną. TŻ skutecznie mnie do tego zniechęciła. Nie rozumie, że ja potrzebuję kobiety i nie po to się żeniłem, żeby mieć obiad podany i skarpety wyprane.

Próbowałem rozmawiać. Kim ja dla ciebie jestem? -brak odpowiedzi. Może warto by przejść razem przez to życie i choć trochę zadbać o ten związek, przynajmniej dla dobra dzieci -dla dzieci i tak dużo robi. Uczuciom można pomóc, z życia można czerpać całkiem sporo radości, trzeba tylko chcieć -nie mamy po 20 lat. Dla mnie więcej nie trzeba. Rozumiem, że TŻ ma mnie i moje potrzeby głęboko w doopie i nie mam co liczyć na jakąkolwiek zmianę. Seks oczywiście leży i kwiczy, ale to raczej konsekwencja, a nie sam problem, którym wg mnie jest totalne odrzucenie mnie.

Czy kulturalne napomknięcie nt seksu może być oburzające?
Słyszeliście o małżeństwach, które funkcjonują wyłącznie w oparciu o wspólny interes?
Nie jestem gotów na stawianie ultimatum, mam nadzieję, że da się coś z tym zrobić.
    • ewa.zeromska Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 25.10.10, 14:47
      Witam Pana,
      Wiem, że masz problem, ale szczerze ubawił mnie twój post. Tak rzadko spotykam inteligentne poczucie humoru. A to już jest cecha, która ze zwykłego faceta robi całkiem miłego TŻ.
      Czy twoja żona zna tę twoją cechę, często się nią posługujesz?
      Pewnie chciałbyś wiedzieć jak to się stało, że miłość i namiętność,która uczyniła z was małżeństwo jakoś się ulotniły, a zostało beznamiętne wykonywanie czynności codziennych, bez fantazji i romantyzmu.
      No cóż - lata pracy!!!
      Tak, tak i to obojga.
      Pytasz żonę kim dla niej jesteś. A kim ty jesteś dla swojej żony? Jakiej odpowiedzi udzieliłbyś, bo żona nie odpowiedziała (pewnie nie wiedziała, co ma powiedzieć).
      Chyba oboje gnacie gdzieś, nie rozmawiacie, a jedynie informujecie o sprawach bieżących. Czy wiesz, o czym ona marzy, o czym fantazjuje, czego nie znosi, a czego pragnie? A czy ona to wie o tobie?
      Kiedyś wiedzieliście, a teraz?
      To jest ten błąd. Pozostajemy na poziomie percepcji partnera z czasów narzeczeństwa i kilku pierwszych lat. A potem? A potem uznajemy, że nic się nie zmieniło.
      Nieprawda! Wszystko się zmienia. Inaczej myśli, czuje i potrzebuje 25-cio latek, inaczej 40-sto latek., ale przestajemy chcieć wiedzieć. Po prostu jesteśmy razem i już.
      W skrajnych przypadkach, po latach, rodzi się nie tylko obojętność, ale wręcz nienawiść, która nie wiadomo skąd się bierze.
      Przecież on/ona nie zrobili niczego złego, ale wystarczy, że są, że ograniczają, że nie rozumieją....
      Czy można to naprawić?
      Można! Trzeba zacząć dostrzegać drugiego człowieka. Rozmawiać, dyskutować, spierać się, pobudzać uśpione emocje.
      Niech żona nie będzie lokatorem z cyckami, tylko kobietą wartą rozmowy (a może i kwiatów i dobrego wina w miłym małym hoteliku).
      Ty stań się interesującym samcem, a nie żebrz o seks między kuchnią a łazienką. Taki numerek był dobry 20 lat temu, teraz ona chce więcej uwagi i zachodu.
      Zresztą może być i szybki numerek, ale nastrój musi być.

      Ja myślę, że oboje jesteście fajnymi ludźmi , na poziomie, tylko uśpiliście się. Ona przestała widzieć w tobie mężczyznę, ty w niej kobietę.
      A jakiż to piękny temat do rozmowy..............
      Zacytuję klasyka "Warto rozmawiać"
      Powodzenia. pozdrawiam
      • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 26.10.10, 10:54
        Dziękuję za szybką odpowiedź.
        Cieszę się, że mój post Cię ubawił. Poczucie humoru to pożyteczna cecha, pozwala mi np na dobry kontakt z nastoletnim synem, także dzięki niemu jestem teraz żonaty.

        Kim ja jestem dla swojej zony? Jeszcze dwa lata temu kochającym mężem. Potem przestałem dorzucać drew do ognia, który był dla mnie bolesny, bo nieodwzajemniany. Teraz jest mi łatwiej, nie kocham żony, choć jestem pewien ze mógłbym to zmienić bardzo łatwo. O czym marzy żona? Pojęcia nie mam choć parę razy pytałem. Pestki lubi. Ja swoje potrzeby zgłaszałem. Kiedyś ją zapytałem co we mnie lubi, rzecz jasna nie odpowiedziała wprost. Na sugestię, że kiedyś był to np 3-dniowy zarost zareagowała alergicznie, że to było kiedyś, teraz jest inaczej.

        Twoje sugestie. Kwiaty, hotelik - niepotrzebne wydawanie pieniędzy, alkoholu nie pija wcale, poza tym co z dziećmi, choć babcia zawsze chętna do pomocy. Parę miesięcy temu z okazji rocznicy ślubu kupiłem jej dość kosztowną biżuterię. Kilka lat to planowałem i zbierałem, bo postanowiłem że kupię za kasę ponadplanową. Powiedziałem jej to, że spełnia się moje marzenie, że ona wiele dla mnie znaczy, że życzę jej lepszego męża i inne takie. Posłuchała, podziękowała, a w łóżeczku położyła się w swojej zwykłej, wyglądającej jak dres piżamce dotykając mnie, co znaczyło, ze jakby co, to akces przyznany. Wtedy miałem taki okres, że jakoś bardziej starałem się ją adorować. Zrobiłem wykwintny obiad, było nawet miło, ale nie obyło się bez uwagi, że źle zrobiłem, bo za mamucią fasolę nie powinienem był dawać 6 zł (zapisujemy wydatki). Wiesz co, po czymś takim dostaję wzwodu do środka i mam jej dość na kilka dni. Porażka.

        Wszystkie propozycje wyjścia są na nie. Restauracje, bale sylwestrowe, wspólne kolacje czy zwykłe obejrzenie filmu w tv. Miałem dość i zacząłem być bierny, nie jestem już przytulny, nie prawię komplementów i nie lezę z łapami. Kiedy dzieci posną odpalam tv albo kompa, bo widzę co jest grane kiedy żonuś cichcem udaje się na spoczynek. Z żebraniem skończyłem dawno. Żałosne, niehigieniczne psychicznie, kacogenne i przede wszystkim nieskuteczne. Moje oddalenie żona zauważyła, zdziwiona ze dwa razy poświęciła się i przeszła nad tym do porządku dziennego.

        Zmieniłem taktykę. Zacząłem bardziej dbać o siebie, sylwetka, ciuchy. Postanowiłem otworzyć się na ludzi, staram się zawierać znajomości, zamierzam zacząć poznawać ludzi przez net, zapisałem się na kurs tańca, mam też nową pasję. Cel: wzbudzić niepokój i lekką zazdrość.

        aaa poznam panią
        mail gazetowy
        • ewa.zeromska Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 26.10.10, 11:43
          I cóż ja mam ci na to odpowiedzieć, człowiecze XXI wieku?
          Czy ty myślisz, że ja znam odpowiedzi na wszystkie pytania? Nie znam, a to co mi przychodzi do głowy jest raczej niemoralne. Tobie też to przychodzi do głowy, dokładnie to samo.......
          Przecież nie tylko dla siebie zacząłeś dbać bardziej o siebie i jeszcze te tańce........... Jak coś interesującego cię spotka, to pewnie nie będziesz się bronił rękami i nogami.
          Nie znam sposobu na to, jak zmusić człowieka do miłości, czułości, serdeczności i życzliwego zainteresowania, zwłaszcza jeśli wszelkie normalne możliwości zostały wyczerpane. Na czarach i eliksirach miłosnych zupełnie się niem znam, a nawet gdybym się znała, to sądzę, że jesteś na takim etapie, że nie poprosiłbyś mnie o przepis.
          Ale jeśli chcesz wzbudzić niepokój i lekką zazdrość, to chyba ciągle troszkę zależy ci na żonie?
          A może chcesz tylko zadowolić męską próżność? Ot, tak, dla zasady. Niech wie, co traci!
          Tak sobie gawędzimy, a tak naprawdę przykro mi czytać takie posty.Stawiam sobie pytanie - czy miłość musi umrzeć?
          Na szczęście znam wieloletnie pary, którym dobrze jest ze sobą, chociaż zanim doszły do tego wniosku, to pokonały kilka bardzo poważnych kryzysów.
          Życzę powodzenia i nieustającego poczucia humoru
      • centon Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 05.11.10, 13:30
    • Gość: Galla Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.home1.cgocable.net 26.10.10, 20:04
      sant.iago.Twojej zonie potrzebny jest maly wstrzas.Ze tak sie wyraze.Ona przyzwyczaila sie do tego ze ma mezusia na wyciagniecie reki i tak bedzie zawsze.Musisz ja czyms nastraszyc zeby poczuja sie zagrozona.Np.sms niby od kolezanki.Nie za bardzo taki wiesz..... cos w rodzaju flirtu.Nic tak nie stawia kobiete na nogi jak rywalka.Spruboj.Niech sie poczuje troszke zagrozona.Mozesz tez na niby jej napomknac ze odezwala sie stara kol.na NK.No musisz w niej wzbudzic zazdrosc.Zeby poczula ze cos jest nie tak i moze cie stracic.Powodzenia,Stara mezatka.
      • Gość: anet01 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.10, 14:29
        W jednej wzbudziło by to zazdrość to o czym piszesz w w drugiej kobiecie prawie nienawiść i by kazała wynośić sie z domu.Skoro kocha powinna być zazdrosna.Jeśli by taki sms ja wzburzył i kazała ci sie wynosić znaczy ze albo z zazdrości albo z miłosci że ja zawiodłeś.Może warto zagrać coś takiego,zobaczysz jej reakcje najwyzej jak sie wzburzy wtedy powiesz ze to był podstawiony sms.A nie rozmawiasz z żoną -dlaczego nie okazuje Ci miłości itd....nie myslałeś że moze Cię zdradzać?Dla mnie nie ma nic gorszego jak dwie kochajace sie kiedyś tak bardzo osoby teraz mieszkające pod jednym dachem nie okazuja sobie uczuć ,nie rozmawiaja,mijaja sie,traktują połówke jak powietrze albo zbedny mebel.Nie daj sie tak traktować-porozmawiaj o tym żoną spytaj czy Cie kocha?miałam podobnie-dalej nie mam jak bym chciała by było.Nie jest tak cudownie jak kiedyś przyszła rutyna,obowiazki,mniejsze zainteresowanie meza mna ale zawsze mu mówie żeby mnie przytulił,że chce byśmy razem czas spedzili,pytam kiedy dostane kwiatka?niestety też nie czyje sie z tym dobrze
        • Gość: anet01 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.10, 14:43
          Ja sobie nie wyobrażam bycie razem do końca życia w takiej atmosferze bez miłości,zrozumienia.Pogadaj z żoną albo to zmienicie razem,razem bedziecie sie starać,albo nie trać czasu na tę kobiete.Mąz mnie zapewnia ze kocha,ze zmeczony dlatego tak mało miłości mi okazuje ale kochamy sie kilka razy w tygodniu.Najfajniejsze jest to ze o wszystkim rozmawiamy o naszych odczuciach,co nas złości w sobie na co mamy ochote itd....
    • gablysia Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 02.11.10, 23:24
      Santiago, dlaczego nie jesteś moim mężem???
      Ja mam to samo, ale w odwrotną stronę. Wszystko muszę inicjować ja. Mąż najchętniej siedziałby na kanapie i przesiedział w ten sposób własne życie.
      Kupujesz żonie biżuterie, zapraszasz ją żeby gdzieś z tobą wyszła... boże, ja mogę o tym tylko pomarzyć.
      Jak zainicjuję, zorganizuje, zapłacę, zadzwonie po taxi, to jaśniepan wyjdzie z domu i pójdzie tam gdzie go poprowadzę, ale tak sam z siebie???
      To są jeszcze tacy faceci?? Tak sami z siebie? Tacy, którzy żonie zaproponują udział w kursie tańca????
      .... smutno mi się zrobiło, zostań moim mężem Santiago .... a niech nasi bierni ... siedza sobie razem na kanapach i śpią w dresikach. :) pozdrawiam.
      • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 03.11.10, 15:11
        Widać jest więcej egzemplarzy mających to wszystko głęboko gdzieś, niestety słaba to pociecha.
        Dzięki za propozycję :-) Pomyślimy.
        • ogonoo Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 04.11.10, 14:40
          Wlasnie nie moge uwierzyc, to sa tacy mezowie?? Prezenty, wyjscia, propozycje seksu?? Ja tez chce takiego meza!!! Twoja zona powinna to doceniac.
          • Gość: kramer Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.zone13.bethere.co.uk 05.11.10, 12:54
            ja taki jestem, ciagle adoruje moja partnerke a ona odwdziecza mi sie tym co najlepsze .Zasada jest jedna jak Kuba Bogu tak Bog Kubie- zapamietajcie to kobiety.Poza tym trzeba wybierac sobie partnera tak aby byl dla ciebie atrakcyjny seksualnie ,a jednoczesnie musi reprezentowac jakis poziom intelektualny. Z wlasnego doswiadczenia wiem , ze dobieranie partnera przez kobiety polega tylko na zaobraczkowaniu go ,a potem wielkie zdziwienie i rozczarowanie ,ze lew salonowy nie wykazuje inwencji. Pomijam tu przypadki ekstremalne gdzie dziewczyna dobiera sobie partnera innej rasy i z innego kregu kulturowego, czasami wrecz nie mowia tym samym jezykiem, to jest przyklad tzw. pedu panienskiego(tylko zeby wyjsc za maz bo wszystkie kolezanki juz wyszly).
      • Gość: Dora Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.chello.pl 07.11.10, 10:45
        Gablysiu, ty chyba wyszłaś za mąż za mojego byłego męża ;) Dla niego celem życiowym było NICNIEROBIENIE. No i rozstaliśmy się.
        Kiedyś myślałam że tak mają wszyscy mężczyźni. Teraz wiem że są różni, tak jak różne są kobiety.
        Do Kramera: zasada: jak kuba bogu tak bóg kubie - niestety zbyt rzadko działa, ale czasem tak i tylko wtedy jest cudownie.
        Ja niestety jeszcze nie znalazłam takiego, który stosuje takie zabiegi jak Santiago :(

        • Gość: Gablysia Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.eimperium.pl 07.11.10, 20:13
          Nie podoba mi sie generalizowanie Kramera. Nie każdego można przypisać do powyższych uogólnień, które zaprezentował kramer. I bynajmniej nie jest tak, ze jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie, co widać juz po sytuacji autora postu. On dla żony aż tryska inwencją a żona niestety tych pomysłów nie powiela, a nawet z nich nie chce korzystać.
          Santiago, pewnie, ze marna to pociecha, ale zawsze jakaś.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: focus30 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 08.11.10, 19:54
            Każdy jest inny, każdy ma inne potrzeby... Ciężko jest się dopasować, a z temperamentem bywa różnie. Ludzie często myślą, że po ślubie się jakoś ułoży. Facet myśli, że jeśli przed ślubem kobieta kocha się z nim raz na tydzień, to po ślubie będzie lepiej. Odwrotnie tak samo.. Na początku partner może się jeszcze starać, mimo, że nie ma ochoty.
            Byłem 3 lata z dziewczyną. Nasz związek był dość dynamiczny, myślałem, że mam jakiś problem ze sobą, zbyt wysokie potrzeby jeśli chodzi o współżycie. Czasem udało się 2 razy na tydzień, czasem raz, a czasem rzadziej. Były też jakieś odstępy, ale był taki czas, że nic nie działało...
            Żeby nie było, to starałem się okazywać uczucia, obudzić związek... Polecam książkę "69 gorących zabaw dla par". Jest tam kilka pomysłów i każdy znajdzie coś dla siebie. Próbowałem urozmaicić nasze życie, nie tylko seksualne. Wychodziliśmy, starałem się czymś ją zaskoczyć... nic... Wracała z pracy, narzekała na swoją pracę, tak dzień w dzień... Wiecznie zmęczona, zdenerwowana...
            Jednego wieczoru przygotowałem dla niej ulubione ciasto, w pokoju zapaliłem świece, na podłodze i łóżku płatki świec, w łazience kąpiel... Wszystko pozamykane i w kolejności.. Najpierw wzięła relaksującą kąpiel, poczęstowałem ją ciastem, poszliśmy do sypialni... Założyła nawet seksowną, satynową koszulę nocną... a nagle słyszę tekst, że dziś chciałaby się tylko poprzytulać...
            Uprzedzając, ja ją przytulałem każdego dnia, starałem się zaspokajać jej potrzeby...
            Wizyty u seksuologa, analiza SWAT jak w przypadku biznes planu, dały mi tylko 1 wyjście, rozstać się... Oczywiście nie tylko z tego powodu... doszły jeszcze kłamstwa i inne nieprzyjemne wydarzenia...

            Poznałem potem kilka kobiet, uwolniwszy się z tego związku, mogłem przywrócić swą pewność siebie, poczucie własnej wartości... Taka relacja dość mocno niszczy psychikę... Poznałem potem kilka kobiet, nawet próbowałem się dowartościowywać... aż poznałem tą, z którą jestem. Wszystko jest proste, naturalne, inne... Co prawda jestem z nią krótko, bo tylko 2 miesiące, ale czuję się rewelacyjnie obok niej. Poza jej charakterem, podejściem do życia, inteligencją, mogę cieszyć się udanym współżyciem dzięki podobnym temperamentom.

            A wniosek jest w sumie prosty... Poza sprawami oczywistymi, seks jest bardzo ważny, ale niestety wiele osób podchodzi do niego lekceważąco... najpierw zamiera fizyczna więź, potem emocjonalna, a na koniec ludzie żyją obok siebie... Przy wyborze partnera, warto zwrócić uwagę na jego potrzeby. Zbyt niskie lub zbyt wysokie, mogą w przyszłości być wielkim problemem.
      • czarnulka168 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 08.11.10, 21:06
        jejciu...ja mam tak samo!! ja tez chce takiego męża jak santiago ! ze tez mój mąz nie jest ani w polowie taki jak on... żebram o sex, żebram o przytulenie, żebram o zwykły pocałunek..masakra! Dobrze ze moi synowie są inni i okazują uczucia....a kanape i fotel chetnie na zbity pysk bym wyrzucila!!! dobrze ze optymistką jestem i potrafie sobie radzic w życiu ;):):) inaczej bym zwariowala...pozdrawiam ;)
        • czarnulka168 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 08.11.10, 21:13
          zreszta popatrzcie na to ;) to zrozumiecie . ..

          www.milanos.pl/vid-10608-Czym-sie-rozni-mozg-kobiety-od-mozgu.html
          • Gość: .mężatka. Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.plock.mm.pl 09.11.10, 14:24
            a ja mam pytanie do autora: przedstawiłeś kilka sytuacji starania sie stworzenia jakies fajnej atmosfery, a zona nie reagowała. Czy ona sama nie prowokuje nigdy takich sytuacji?czy poprostu mijacie sie w czasie?
            Co Cie trzyma teraz przy niej?tak naprawde.?
            • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 10.11.10, 11:46
              W czasie się nie mijamy, bo żona nastroju na czułości, nie mówiąc o czymś więcej, nie miewa nigdy. Próbowałem dać jej spokój na jakiś czas i ją przetestować, czy wykaże się jakąś inicjatywą. Bez powodzenia. Nie musiała mi się wywijać i cieszyła się błogim bezseksiem.

              Trzyma mnie przy niej inercja i dzieci, z których najmłodsze ma 6 lat. Jakoś nie wyobrażam sobie bycia dochodzącym tatusiem. Nie mam jednak wątpliwości, że jeśli nic się nie zmieni to za parę latek będzie inaczej, a jak wyrwie mnie jakaś fajna babeczka to i szybciej.
              • Gość: her Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.chello.pl 10.11.10, 11:51
                zmeczenie materialu. poszukaj sexu gdzie indziej.
    • ewkapk Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 02.12.10, 23:49
      Ja ją doskonale rozumiem.
      Kulturalnie na temat seksu to Ty możesz napomknąć u cioci na imieninach.
      Z żoną powinno się inaczej. Wiem o czym piszesz - bo mój mąż serwuje mi gadkę dokładnie taką jak Twoja - a może byśmy się pokochali? Uwierz mi - jak tylko usłyszę taki tekst, to nawet gdybym wcześniej miała ochotę, to zaraz mi się robi kobiecy wzwód wewnętrzny.
      Ja, jako kobieta, jako zachętę do seksu wyobrażam sobie jakieś przytulenie, jakiś pocałunek w karczek, albo w uszko (albo gdziekolwiek indziej) cokolwiek co żona lubi.
      I jeszcze jedna rzecz (może to zbyt daleko idąca implikacja, ale bazuję na swoich doświadczeniach) - jeżeli "nie robisz tych wszystkich rzeczy, które pozwalają kobiecie czuć się adorowaną" - to prawdopodobnie taką samą postawę prezentujesz w czasie łóżku.
      A to oznacza, że kiedy Ty mówisz "a może byśmy się pokochali" żona słyszy komunikat, że potrzebny jest Ci instrument do wyładowania seksualnego napięcia.
      Nie obraź się za to, bo ja tak ze szczerego serca i trochę też jakbym chciała żeby to do mojego męża dotarło ;(
      • Gość: mr Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.retsat1.com.pl 03.12.10, 10:17
        Mam dokładnie to samo - jak słyszę "może jakiś seksik" cała ochota którą miałam np.: od rana przechodzi od ręki. Drugi taki tekst który działa na mnie jak płachta na byka to "jak było" - zawsze mam ochotę powiedzieć, że fatalnie.
        A tak poważnie - kiedyś usłyszałam takie zdanie, że "na wieczorny seks pracuje się od rana" - nieustannie uświadamiam to mojemu TŻ. Przy wielkim uznaniu dla polotu i humoru autora, sądzę, że swoją postawą powoduje efekt odwrotny do zamierzonego.
        • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 09.12.10, 11:14
          Z tym seksikiem to było tak "a nuż się uda" i na wiele nie liczyłem, tylko tego focha się nie spodziewałem, ale to ciekawe co piszesz i zamierzam wyciągnąć wnioski. Z tym "jak było" to nie sądziłem, że ktoś jeszcze takie pytania zadaje, choć każdy facet chce wiedzieć, że oczywiście bosko. Może pytają dlatego że babkom nie wypada narzekać i są przymuszone do mile brzmiącej odpowiedzi.
          • Gość: mr Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.retsat1.com.pl 09.12.10, 12:04
            Mój już nie zadaje takich pytań - został przyuczony:)
            A tak by the way, gdzieś ty się chłopie uchował? Z taką inteligencją masz problem z seksem? Przecież seks u kobiety zaczyna się w głowie - powinna ci z ręki jeść. Chyba, że jest typem odwrotnym, że się tak mało lotnie wyrażę "prostym" i nie łapie...
            • Gość: hehe^2 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.10, 11:41
              hehe^2(hehe do kwadratu - jakby ktoś nie znał notacji:P) dawno się tak nie uśmiałem...
              U Kobiety seks zaczyna się w głowie...tak się składa że u mężczyzny też...
              Po prostu robisz chłopie bardziej za przyjaciela a przyjaciele z definicji są dla siebie ASEKSUALNI Zapamiętaj: Ona jest wygodnicka i *świadomie* z tego korzysta...
              Nie ma co dorabiać innej ideologii że zmęczona...
              Ma powód(-y) ale nie chcę Ci nawet o nich powiedzieć, porozmawiać...Czy to przypadkiem nie brak szczerości? Notabene tak często wytykany facetom przez kobiety...
              Szczerze? Ona jest bardzo wygodną egoistką(tak tak!) a prawdziwe małżeństwo(czy partnerstwo) nie na tym polega... Bo myśli się również o partnerze w takim samym stopniu co o sobie...
              A ona nie ma skrupułów...Bo myśli tylko o sobie i własnej wygodzie...
              Dała Ci to nie-raz do zrozumienia...I będzie dawać przy każdej okazji jak tylko TY coś zainicjujesz...

              Szczerze...będziesz się bardziej frustrował...
              Zainteresuj się inną dziewczyną, jakąś koleżanką...Może taką która również jest w takiej samej jak Ty sytuacji...Dla własnego zdrowia psychiczno-fizycznego:)
              Pozdrawiam...Bardzo fajny z Ciebie facet...
              Pamiętaj nie Ty pierwszy i nie ostatni znalazłeś się w takiej sytuacji...


              PS to tylko rada. Przemyśl sobie wszystko logicznie...Jak najmniej emocji(choć to trudne, wiem) A co zrobisz...To już od Ciebie zależy
              Jako dodatkową lekturę polecam forum:
              "(Brak) Seks(u) w małżeństwie"
              Tekst linka
              Kopalnia wiedzy i doświadczeń innych(również kobiet:))!
      • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 09.12.10, 10:59
        Cóż, ludzie wyrabiają opinie na podstawie własnych doświadczeń. Moje jest takie, że czasem u kobiety funkcja seksualna mózgu wysiada i żadne pocałunki, mizianie, obłapianie czy bardziej wyrafinowane i pomysłowe formy zaciągania żonki do wyrka nie skutkują.
    • Gość: mua Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 11:49
      Widzę, że nie za fajnie, ale wyjaśnię focha:


      No foch no!
      - Mam pół godziny, żeby się 'wylaszczyć' - umyć ubrać uczesać zrobić make-up, bo muszę być reprezentacyjna w pracy, a nie rozczochrana, brudna i z mnóstwem wydzielin na ciele. Nosz k. A może mam ważne spotkanie i nie mogę sobie pozwolić na niedbalstwo?
      - Pół godziny to strasznie mało na seks, chyba, że mnie umiesz rozkręcić w minutę.
      - Jakbym nie jadła przez ok 10h od rana też bym była zła.

      Byłam z facetem i było tak, że on kończył pracę o 5 i się obijał, woził tyłek autkiem , za bardzo innych spraw poza pracą nie miał. I jak mu się ulało to wpadał, a ja biegiem z pracy od 9 do 19, dojazd 1,5h w tym 4km piechotą, biegiem pod prysznic, bo jak się mamy seksić, to czysta muszę być, nawet obiadu nie zobaczyłam na oczy, no i też mnie to trochę wkurzało, takie zero zrozumienia, że ja mam mniej czasu. No ale dawało radę, bo było miło, tylko czasem nie wytrzymałam i też pozrzędziłam.
      • Gość: mua Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:13
        ale to zostań też moim mężem. albo kumplem. będziemy na koncerty biegać i po starówce i do galerii i na boogie, a ja się "wylaszczę" i Twoją żona będzie zazdrosna, może zadziała ;)
        • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 09.12.10, 11:30
          To ja ci uroczyście oświadczam, że będę z tobą latał po kinach, galeriach, knajpkach i prezentacjach garnków, zwłaszcza, gdy się będziesz wylaszczać, tylko tej starówki u mnie nie ma :-(
          • Gość: mua Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.10, 13:46
            Cholera! To przyjedź do mnie:D u mnie jest!
      • Gość: mua Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.10, 12:21
        no i właśnie jak poprzedniczki piszą: dobra, poł godziny obioad, pół godziny seks, za pół godziny dzieci ze szkoły. każdemu by się odechciało. to brzmi jak wyjść na spacer z psem. zły komunikat.
        ale całokształtu Twojego związku nie rozumiem, smutne to.
        • ta_najcudowniejsza Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 09.12.10, 21:07
          sant.iago , wlasnie zostales moim idealem mezczyzny :D czemu ja na takich nie trafiam? nie zeby moj byl jakis zly, ale nie wpadlby nawet na polowe rzeczy, ktore robisz dla swojej zony.
          • Gość: focus30 Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.era.pl 10.12.10, 11:46
            Niestety niektóre kobiety nie potrafią tego docenić...

            • permanentne_7_niebo Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 10.12.10, 14:04
              Santiago, zobacz, ile masz już potencjalnych żon! :D
              • sant.iago Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 10.12.10, 17:23
                Noo, ale ze mną to najpierw trzeba chodzić, a tu nawet maila ni ma :-)
                • Gość: mr Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.retsat1.com.pl 12.12.10, 18:46
                  sant.iago, ale jakbyś chciał to na pewno wszystkie chętnie podadzą maile:) i pochodzą też:)
                  • bakejfii Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 12.12.10, 20:34
                    Dobre,naprawde dobre.
    • skandy5 romans 10.12.10, 13:58

      Spróbuj nawiązać romans - to wbrew pozorom nie jest złe rozwiązanie. Na pewno znajdzie się mężatka przeżywająca podobne frustracje. Ostrożnie, poza tym jednym felerem twoja małżonka jest OK.
      • Gość: kasia Re: romans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.10, 13:26
        Pewnie już nikt tego nie przeczyta.... ale mimo to czuję nieodpartą chęć aby uwiecznić moje przemyslenia :) Zobaczcie jak to się w zyciu układa, są zony, które dbaja o męża, chuchają i pyłki z pod nóg wymiatają (i nie jest to jakaś ogromna przenośnia). I są takie których potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu, nie dadzą z siebie nawet kawalatka paznokietka, rządzą w domu niepodzielnie. No i teraz pytanie Które z żon są bardziej szanowane? Mam wokół siebie kilka małżeństw i zawsze jest tak, ze ktoś bardziej. Ktoś daje, a ktoś chętnie bierze. Ludzie chyba generalnie sa tak skonstruowani, ze nie szanują tych co się narzucają za bardzo z kochaniem, oddaniem, uwielbieniem. No bo to strasznie męczy i rozleniwia, po co starać się o coś co ma się po kokardki. Zona santiago jest przyzwyczajona, ze mąż jest jej i wszystko co z nim związane należy się jej jak psu buda. To on użala sie na forach i czuje dyskomfort psychiczny, a zona... żona siedzi sobie jak pączek w maśle i leniwie od czasu do czasu daje przyzwolenia na seks, na wyjście, a on się cieszy jak dzieciak. Z drugiej strony myślę, ze najzwyczajniej w swiecie boi się (santiago) radykalnych rozwiązań, bo tak sobie wyobrażam że wśród ludzi kulturalnych i intelgentnych, którzy nie maja problemów z wyrażaniem swoich uczuć rozmowa jest krótka. Nie chcę tak zyć, nie mogę, zmienimy się a jesli nie to koniec. Bo albo chce się do końca zycia być sfrustrowanym zebrakiem uczuć, albo chce się być szczęśliwym, bo życie mamy tylko jedno i nikt nikomu nie dal prawa, aby swoim postępowaniem unieszczęśliwiał drugiego czlowieka. Romans to nieuczciwość ,a zdolność kur....nia sie wbrew pozorom posiadają na szczęście nieliczni. Bo zdrada, to taka kurew..a cecha charakteru, króra dotyczy relacji z żoną,ale również przyjacielem, bratem, matką. SMSy to owszem ale w szkole podstawowej, a santaiago to przecież dojrzaly i poukladany mężczyzna.
        • sant.iago Re: romans 17.12.10, 11:11
          Szanowane i kochane są te, które na dłuższą metę na to zasługują i nie mam tu wcale na myśli chuchania i dmuchania. Mężczyźni nie wolą też zołz, jak głosi popularny pogląd. Spójrzcie na rozkład poglądów w kwestii traktowania małżeństwa przez emamy. No przecież to jest horror, kiedy mąż, z którym z wielkiej miłości wzięła jedna z drugą ślub, zostaje w hierarchii ważności przesunięty daleko za pralkę i lodówkę. Potrzeby kobiety i spełnianie jej wyśrubowanych standardów traktowane są przez nie jako żywotne potrzeby rodziny, a wszelkie szemranie i upominanie się o miejsce w związku uznawane jest za niedojrzałość. Możemy się oczywiście starać, ale takiej kobiecie zapadłej na syndrom matki polki nie przeszkadza to wieczorem paść ze zmęczenia na pysk. Z seksu oczywiście nici. Facet wie, że na seks trzeba żonkę nakręcać od rana, kombinuje jak tu jest z uczuciami, a się często okazuje, że i tu bryndza. Po latach takiej frustracji kobieta ma jak w banku pojedynczo lub kolejno:
          męża zgreda,
          poroże,
          męża byłego.

          Wieloletnie małżeństwo to zabawa dla inteligentnych ludzi, świadomych swoich potrzeb i je zaspokajających, a jeśli to się nie do końca pokrywa? Przy zawieraniu ślubu było dobrze, może być dobrze i teraz, wystarczy podtrzymywać uczucie, które nawet mimo braku chemii i żaru może być w tym życiu całkiem fajnym źródłem satysfakcji i przyjemności, i pozwolić, że kiedyś ciągle razem będzie się siedziało na ławce i karmiło gołąbki. Tymczasem część kobiet nie rozumie, że to jest podstawa. Kiedy zaczyna w grę wchodzić zdrada lub rozstanie, okazuje się, że wszystko się sypie. Chyba warto uświadomić to sobie wcześniej.

          To tak ogólnie. Jeśli chodzi o mnie, to moja żona to akurat dobra dziewczyna. Bardzo obowiązkowa i poukładana, dużo pracuje i ma prawo być zmęczona. Ma ten swój feler. Ostatnio trochę porozmawialiśmy i chyba w końcu coś zajarzyła, bo średnia tygodniowa wzrosła do 3, przynajmniej chwilowo. Chyba mimo wszystko ciągle myśli, że mi tylko o ten seks chodzi, no ale wola chyba jakaś jest.
          • Gość: kasia Re: romans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.10, 12:44
            Wieloletnie małżeństwo to zabawa dla inteligentnych ludzi, świadomych swoich potrzeb i je zaspokajających, a jeśli to się nie do końca pokrywa? Przy zawieraniu ślubu było dobrze, może być dobrze i teraz, wystarczy podtrzymywać uczucie, które nawet mimo braku chemii i żaru może być w tym życiu całkiem fajnym źródłem satysfakcji i przyjemności, i pozwolić, że kiedyś ciągle razem będzie się siedziało na ławce i karmiło gołąbki.

            Wspaniale to ująłeś. Ja myslę, ze przy zawieraniu slubu nie do końca zdajemy sobie sprawę, ze przez pierwsze lata leci to siłą rozpędu i wzajemnej fascynacji, nie wymaga od nas pracy, ani wysiłku. Zazwyczaj jeszcze nie ma dzieci, większość czasu spędzamy w łóżku :) kazdy ma prawo być zmęczony, marudny, nie w humorze, zajmujemy sie tylko sobą, zaspakajamy tylko swoje potrzeby. A potem zaczyna sie... dzieci, kredyt, wiekszy stres w pracy , bo na utrzymaniu juz Rodzina. Schodzimy na drugi plan ze swoimi uczuciami, pragnieniami. A przecież mąż to ten sam chlopak, który lubił być wygłaskany przed snem, żona to ta sama dziewczyna, która potrafila rozplakac się bo pada deszcz i jest jej smutno. Myslę, ze wszyscy gubimy gdzieś część SIEBIE po drodze w tym życiu. Nie uswiadamiamy sobie, ze w małżeństwie są różne etapy i nie ma co płakać nad tym co było na początku i szukać tych samych podniet u młodej kochanki (bo te też sie po kilku latach skończą), tylko należy popracować nad tym etapem, w który obecnie sie znaleźliśmy.
      • Gość: livka Re: romans IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.10, 14:31
        kramer napisał:
        ja taki jestem, ciagle adoruje moja partnerke a ona odwdziecza mi sie tym co najlepsze .Zasada jest jedna jak Kuba Bogu tak Bog Kubie- zapamietajcie to kobiety

        i zapamiętajcie to mężczyźni!:)

        Santiago Ty nie słuchaj tych prostych rad o skokach w bok i zacznij z żoną rozmawiać a najlepiej uświadom ją, że jesteś tak sfrustrowany, że myślisz o zdradzie.
        • sant.iago Re: romans 17.12.10, 11:18
          No, cos w tym duchu, tylko bardziej dyplomatycznie. Dzięki wszystkim za rady.
          A co do Kuby i Boga, skupiłem się na stosunku kobiet do mężczyzn, ale zdaję sobie sprawę, że są i przypadki odwrotne, czasem dużo poważniejsze.
          • ania19771 Re: romans 17.12.10, 13:10

            Ostatnio trochę porozmawialiśmy i chyba w końcu coś zajarzyła, bo średnia tygodniowa wzrosła do 3, przynajmniej chwilowo. Chyba mimo wszystko ciągle myśli, że mi tylko o ten seks chodzi, no ale wola chyba jakaś jest.
            no i piątka dla ciebie..zacząłeś rozmawiać i "coś" zrozumiała a może ona na to czekała...
            a teraz "stań na głowie " żeby chciała uwierzyć ze tobie nie tylko na tym seksie zależy -no chyba ze jest inaczej??? hmmm
    • skandy5 To gratulacje 17.12.10, 14:02
      Cieszę się że jakoś z tego wychodzisz.

      Inni mają dzieci, których za żadną cenę nie opuszczą a widywanie ich np co weekend napawa grozą. Na rozmowy jest za późno, przede wszystkim brak chęci.

      Partnerka "na boku" (bez obrazy, ja też jestem "na boku") jest jak zbawienie.
    • Gość: malagena Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: *.acn.waw.pl 17.12.10, 15:14
      Santiago, zgadzam się z tym co napisałeś o wieloletnich małżeństwach i wspólnym życiu w 100%
      To bardzo budujące, że są tacy mężczyźni jak Ty. Cieszę się, że zaczyna Ci się układać w związku.
      Bazując na swoich doświadczeniach, mogę powiedzieć, że stosunek kobiety do seksu może się bardzo zmieniać na przestrzeni życia. Nie wiem od czego to zależy. Ja po urodzeniu dziecka ( 3 lata po ślubie) byłam tak totalnie skupiona na nim, że odstawiłam męża na baardzo daleki plan. Wszystko chciałam robić sama, nie dawałam sobie pomóc, na sugestie męża, żeby dziecko podrzucić na jakiś czas babci reagowałam histerycznie. Seks był raz na 2 -3 miesiące, a trwało to dobrych kilka lat. Teraz jest inaczej, przejrzałam w końcu na oczy, ale nie wiem co było tego powodem.
      Pozdrawiam i życzę powodzenia. Twoja żona to szczęściara.
    • kochajacynasmierc Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch 21.12.10, 20:04
      stary ty wez ja jak juz dojdzie do zblizenia i ja dobrze zerznij ze wszystkich stron, jak nie mozesz to sie naspeeduj i jej dobrze dogodz tak do konca zeby juz kwiczala, ja jestem nie casanowa w lozku, ale moje byle sie nigdy nie skarzyly, uwierz mi bedzie jak nowa, na pewno macie oboje jakies tajamne fantazje, powiedz jej o tym, jak to nie podziala to zwal sobie na niej, ze ja porzadasz, pogadj z nia, wszystko da sie zrobic
    • Gość: Mrozu Re: -Może byśmy sie pokochali? -Foch IP: 178.56.229.* 23.12.10, 17:49
      r7.bloodwars.interia.pl/r.php?r=83878
Pełna wersja