Walka z biologią?

26.10.10, 09:58
Czytam sobie niektóre posty na temat facetów oglądających porno, słucham koleżanki skarżącej sie na to, ze jej facet na ulicy obejrzał sie za inna i tak sie zastanawiam dlaczego niektóre panie wpędzają sie w poczucie nieszcześliwości walcząc z biologią....
Twój facet ogląda porno- no i co z tego- większość to robi. Przyłącz sie i zacznij sie wtedy do niego dobierać. Jak wyrzuci Cie z pokoju, bo mu przeszkadzasz to faktycznie jest problem. Ale w zdecydowanej większości przypadków w takim momencie wszelkie silikonowa lale odejdą w niebyt, bo liczy sie kobieta z krwi i kości...
Facet ogląda sie za młoda laska na ulicy. No i dobrze, przynajmniej utwierdza sie w przekonaniu, ze owszem, laska jest ok, ale na co dzień woli Ciebie.
Kiedy któraś z was drogie panie, narzekające na porno w życiu męża, inicjowała seks? Kiedy ostatni raz kochałyście sie z mężem z uśmiechem i radością i miałyście z tego frajdę, a nie spełnienie małżeńskiego obowiązku?
Ilu tak naprawdę jest tych uzależnionych, a ilu zwyczajnie w porno odnajduje ten kawałek życia seksualnego, którego w domu nie ma....
    • ewa.zeromska Re: Walka z biologią? 26.10.10, 10:17
      Witam Cię..
      Masz wiele racji w tym co piszesz i mam nadzieję, że niektóre panie pobudzi to refleksji.
      Niemniej zważ, że zwracasz się do kobiet pewnych siebie, śmiałych, otwartych, które znają męską psychikę i potrafią tę wiedzę wykorzystać (w pozytywnym tego słowa znaczeniu). Dla kobiet zakompleksionych, często zaszczutych przez partnera, to nie jest prosta sprawa.
      One sądzą, że nie są wystarczające dobre dla swojego mężczyzny, że się znudziły, zbrzydły, utyły i w ogóle są do niczego.
      Zresztą często partnerzy wpędzają swoje kobiety w kompleksy, nie tylko poprzez oglądanie pornoli, ale przez słowa, wyraz twarzy, jakąś kpinę, czy beznadziejny żart.
      Potem dziwią się, że ich kobiety nie inicjują seksu, że w ogóle go nie chcą, że za nic nie zapalą światła.....
      Dziękuję, za ciekawą wypowiedź, pozdrawiam
      • lilyrush Re: Walka z biologią? 26.10.10, 11:01
        Pani Ewo,
        bardzo dziękuje za odpowiedz.
        Mam nadzieje, ze jednak włączą sie w rozmowę te panie, dla których właśnie porno to koniec świata.
        Ja jestem teraz otwartą świadomą siebie kobieta, ale nie zawsze tak było. Powiedzmy,ze 10 lat temu zachowywałbym sie podobni i zupełnie nie rozumiałam o co w tym seksie chodzi. Tylko na szczęście była otwarta na świat. Siebie tez można zmienić.
    • hobbit303 Re: Walka z biologią? 26.10.10, 12:31
      > Facet ogląda sie za młoda laska na ulicy. No i dobrze, przynajmniej utwierdza s
      > ie w przekonaniu, ze owszem, laska jest ok, ale na co dzień woli Ciebie.

      większość facetów chciała by mieć z tą laską seks, choć możliwe że na co dzień wolą swoją stałą partnerkę? Po co walczyć z biologią, jeśli ma ochotę?
      • Gość: upsssss Re: Walka z biologią? IP: 178.217.140.* 26.10.10, 13:24
        Mi tez ten fragment nie pasuje. Jakoś mało prawdopodobne mi się wydaje a wręcz nierealne, żeby facet oglądający się za jakąś laską na ulicy myślał sobie w takim momencie o partnerce a co dopiero żeby w takim momencie utwierdzał się w przekonaniu że partnerka jest lepsza.

        > Facet ogląda sie za młoda laska na ulicy. No i dobrze, przynajmniej utwie
        > rdza s
        > > ie w przekonaniu, ze owszem, laska jest ok, ale na co dzień woli Ciebie.

        Co do reszty stuprocentowa racja.
        • lilyrush Re: Walka z biologią? 26.10.10, 14:23
          Alez ja nie twierdze, ze w tej chwili myśli o partnerce. Myśli pewnie o tej lasce. Ale nie idzie za nią i sie na seks nie umawia tylko wraca do domu i chce tego seksu ze swoja kobieta. No a jak go nie dostaje to już zupełnie inna historia
          • hobbit303 Re: Walka z biologią? 27.10.10, 13:55
            to ja już cie nie rozumiem
            jak gość poznaje inną laskę patrzy na nią i myśli przeleciałbym ją, co więcej ma do tego okazję to powinien czy nie powinien walczyć z biologią?
            • lilyrush Re: Walka z biologią? 27.10.10, 15:28
              Chyba nie przeczytałeś porządnie pierwszego posta. On był do kobiet! I tyczyło sie tego, żeby przemyślały sprawę i ich świat sie nie kończył bo facet obejrzał sie za inna lub obejrzał porno. I to jest walka z biologia. Mnie jakoś nie ubyło od tego, ze facet popatrzył na nogi innej
              • hobbit303 Re: Walka z biologią? 28.10.10, 08:37
                widzisz chcesz być taka otwarta ale nie do końca, postawiłaś sobie granice co jest a co nie jest walką z biologią. Jesteśmy biologicznie zaprogramowani do rozmnażania się (kobiety też), rozmnażania tzn wyszukania partnera (oglądanie się) i kopulacji. Jestem ciekaw uzasadnienia czemu granicę stawiasz w tym miejscu którym stawiasz tzn: oglądanie się ok, oglądanie porno ok, seks nie ok.

                Ja idę dalej, i proponuje żeby kobiety przemyślały sprawę i ich świat nie kończył się bo facet miał seks z inną, i jestem ciekaw co ty o tym sądzisz

                A ubyło by ci gdyby twój facet miał seks z inną?
                • lilyrush Re: Walka z biologią? 28.10.10, 11:22
                  Mnie akurat by nie ubyło, jeśli mielibyśmy z facetem taki model związku. Jak na razie mój facet jednak tego nie proponuje i wolałby, żebym ja tez nie realizowała sie seksualnie z nikim innym.

                  Ale piszemy w kontekście związków, gdzie jest założenie, ze w tych związkach seks jest na wyłączność z partnerem. Wychodzi na to, ze Ty tez, podobnie jak niektóre panie, nie czujesz różnicy miedzy obejrzeniem sie za kimś na ulicy a seksem z inna osoba. Tyle, ze ona wszystko traktują jak koniec świata a Ty wszytko uznajesz za nic nie znaczące
                  • hobbit303 Re: Walka z biologią? 28.10.10, 12:50
                    Różnice pomiędzy obejrzeniem a seksem widzę, ale jest to dla mnie różnica ilościowa a nie jakościowa.

                    Dla niektórych pań seks z filmem porno (zwłaszcza jeśli gość wyobraża sobie że uprawia seks z panią z porno) to złamanie tej wyłączności

                    Panie (jak i panowie) różnie mają postawioną granice, niektóre jak koniec świata traktują oglądanie porno a niektóre seks, a niektóre (mały procent pewnie) oglądanie się i im od tego "ubywa", ubywa im samooceny bo jeśli facet to robi to one są niepotrzebne, niewartościowe itp.

                    Pisaliśmy w kontekscie kontrolowania (walki?) z popędami biologicznymi, ty z partnerem umówiłaś się (albo macie takie ciche założenie, że tak jest) że będziecie kontrolować swoje popędy i nie będziecie uprawiać seksu z innymi osobami. Jednocześnie krytykujesz osoby które mają gdzie indziej postawione granice np. chcą się umówić że się nie oglądają za innymi.

Pełna wersja