brak seksu i zdrada

IP: *.159.49.98.static.crowley.pl 28.10.10, 11:19
Dzień dobry,

Jestem z żoną razem już 9 lat. Małżeństwem jesteśmy już 6 lat. Swój pierwszy raz przeżyliśmy dopiero po ślubie. Dla każdego z nas był to pierwszy raz w ogóle. Od tego pierwszego razu nasz seks był dosyć sporadyczny (średnio raz na 2 -3 tygodnie - chociaż bywają okresy lepsze i gorsze). Dodam jeszcze, że z mojej perspektywy jest to jak "orka na ugorze". Próbowaliśmy już różnych pozycji, bawiliśmy się różnymi akcesoriami, odgrywaliśmy scenki itp. Potem pojawiło się dziecko i zaczęły się problemy (nie jakieś wielkie ale jednak) a co za tym idzie zupełny brak seksu.

Po kilku miesiącach zdradziłem żonę. W życiu nie posądzałbym się o coś takiego. A jednak stało się. I to było coś niesamowitego. Do tamtej chwili nie miałem pojęcia, że seks może być tak wspaniały. Kobieta z którą to zrobiłem nie chcę i nie ma zamiaru się wiązać.

Moja żona wie o tym co się stało. Mimo to chce, żebyśmy walczyli o nasz związek. Chce przeczekać, ratować to co jest. Chciałbym, żeby nam się udało ale nie wiem czy ma to sens. Nie wyobrażam sobie teraz życia bez seksu. Co mogę zrobić z naszym seksem (z żoną). Teraz po tylu latach i nieudanych próbach nie mam siły ani ochoty na angażowanie się i wykazywanie jakiejkolwiek inicjatywy.

Może powinienem napisać to na początku a nie na końcu ale dodam, że żona jest najbliższą mi osobą, przyjacielem, osobą z której zdaniem bardzo się liczę i mogę o wszystkim porozmawiać. Jest cudowną, piękną istotą, której zazdroszczą mi wszyscy koledzy.

Obawiam się, że za jakiś czas znowu skrzywdzę swoją żonę. Czy my jesteśmy niedopasowani seksualnie? Czy można coś zrobić?
    • lilyrush Re: brak seksu i zdrada 28.10.10, 11:24
      Tak, pozostać przyjaciółmi i kulturalnie sie rozwieść.
      • Gość: Graciella Re: brak seksu i zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.10, 12:05
        Rany boskie. Ludzie, gdzie wy żyjecie. Ciagle to samo, czekają z seksem do ślubu a potem zdziwko. Trzeba się przetestować!! Tzw czystośc do slubu to bzdura i jak widać robi ludziom wiele krzywdy. Seks jest zbyt ważny aby go w ten sposób lekcewazyć. Oczywiście że niektórzy ludzie nie pasują do siebie seksualnie, oczywiście że z niektórymi kobietami będzie co wspaniale a z innymi fatalnie. Oczywiście ze trzeba było sobie wybrac na zycie kobietę, z którą jest fajnie we wszystkich dziedzinach zycia, tez w tej! Amen.
      • hobbit303 Re: brak seksu i zdrada 28.10.10, 12:51
        jak powyżej albo wynegocjować jakąś formę open mariage

        en.wikipedia.org/wiki/Open_marriage
    • Gość: akacja Re: brak seksu i zdrada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.10, 13:01
      Seks raz na 2-3 tygodnie to dla Ciebie sporadycznie? U nas od ślubu kochamy się 1 max. 2 razy w miesiącu i nam starcza, no ale każdy ma inny temperament.
      Druga rzecz - o co właściwie chodzi z tą "orką na ugorze"? - że żona Cię nie pieści, nie chce seksu oralnego, czujesz się niedopieszczony, ona ma nieładną figurę czy jak, o co chodzi?? No bo dlaczego z żoną nie masz przyjemności a z tamtą kobietą miałeś? Może zastanów się co tamta kobieta robiła inaczej i zasugeruj żonie jakieś zmiany, czego pragniesz, żeby ratować to małżeństwo?
      A dlaczego zdradziłeś żonę? - zawsze myślałam że faceci zdradzają z braku seksu a Ty ten seks w domu masz, więc dlaczego to zrobiłeś, wypiłeś za dużo alkoholu czy jak?
      • Gość: . Re: brak seksu i zdrada IP: *.chello.pl 28.10.10, 15:35
        > A dlaczego zdradziłeś żonę? - zawsze myślałam że faceci zdradzają z braku seksu
        > a Ty ten seks w domu masz, więc dlaczego to zrobiłeś, wypiłeś za dużo alkoholu
        > czy jak?

        Komuś, komu wystarczy "raz w miesiącu" pewnie trudno zrozumieć, że dla innego ten raz w miesiącu może być praktycznie tożsamy brakowi seksu.
    • ewa.zeromska Re: brak seksu i zdrada 28.10.10, 16:34
      Witam Cię
      Chciałabym, żebyś wyraźniej naapisał na czym polega ten nieudany seks z żoną? To ważne!

      Niemniej już teraz mogę ci powiedzieć, że z żoną zawsze miałeś głeboką więź duchową, emocjonalną, przyjaźń i zrozumienie, ale chyba nigdy nie było namiętnośći. Może dlatego dotrwaliście do ślubu. Nagle spotakałeś kobietę, z którą nie masz tego wszystkiego, co z żoną, ale zmysły zagrały, jak nigdy dotąd.
      Tak bywa, że mamy przy sobie człowieka idealnego, ale jest letnio i nagle zjawia się ktoś, kto naszemu partnerowi nie dorasta do pięt, ale wyzwala w nas zwierzęcą namiętność.
      Jak się to tłumaczy?
      O to chodzi, że się nie tłumaczy. Nie wiadomo dlaczego. Albo jest chemia, albo jej nie ma.
      Napisz proszę, jak mam rozumieć te nieudane próby?
      Na razie pozdrawiam
      • Gość: luk Re: brak seksu i zdrada IP: 46.112.8.* 28.10.10, 22:09
        Na czym polega nieudany seks z żoną? Generalnie podniecenie jest dosyć słabe. Owszem fiutek stoi ale nie jest jakoś ekstremalnie naprężony. Prawie za każdym razem dochodzę ale orgazm jest efektem mechanicznego tarcia a nie jakiegoś mega podniecenia. Zupełnie inaczej było kiedy zdradziłem żonę. Podniecenie było mega, fiut mi stał jakby był ze stali. Oczywiście skończyłem szybciej niż z żoną ale jakość była nieporównywalna. I tyle
        Może dodam jeszcze, że ze względu na sporadyczny seks z żoną często się onanizuję. No a żona twierdzi, że podczas naszych stosunków ma orgazm. A ja jej nie wierzę (leży tylko z zamkniętymi oczami). Co mogę zrobić. Zdecydowanie nie chcę się rozstawać z żoną ale nie wyobrażam sobie życia bez dobrego seksu. Teraz już wiem, że jest to możliwe.
        • Gość: mężatka Re: brak seksu i zdrada IP: *.wroclaw.mm.pl 28.10.10, 23:42
          Zanim cokolwiek postanowicie, z całego serca polecam Wam obojgu książkę "Inteligencja erotyczna" Esther Perel. To książka ogólnodostępna, "świeża" - sprzed 2 lat bodajże. Napisana przez profesjonalną terapeutkę par, ale bardzo przystępnym językiem. Autorka w książce opisuje dokładnie wiele różnych przyczyn problemów seksualnych w małżeństwie.

          Jeśli żona jest Twoją najlepszą przyjaciółką, to myślę, że warto odbudować ten związek i pożądanie seksualne. Przy wysiłku i chęci Z OBU STRON może się Wam udać. W każdym razie zawsze warto spróbować. Trzymam kciuki!
          • Gość: mężatka Re: brak seksu i zdrada IP: *.wroclaw.mm.pl 28.10.10, 23:49
            I jeszcze coś dodam :)

            Pamiętaj, że seks siedzi w dużej części w głowie. Kiedy zdradzałeś żonę na Twoje podniecenie miało wpływ wiele rzeczy:
            to, że robisz coś zakazanego,
            że partnerka seksualna jest nowa,
            że jest to dla Ciebie nowe doświadczenie w ogóle.

            To kontekst sytuacyjny napędził też Twoje ogromne podniecenie. A nie tylko "seks sam w sobie". Zdarzył Ci się fantastyczny seks, ale myślisz, że setny seks z tą samą kobietą będzie tak samo cudowny jak pierwszy? Nie ma szans, bo zmieni się kontekst sytuacyjny.

            Natomiast oczywiście można mieć generalnie dobry seks przez długą część życia, nie podważam tego :)

            Jednak podsumuję trochę przerysowując: żeby zawsze mieć taki ekstra seks, musiałbyś za każdym razem robić to z nową kochanką. I kropka.
      • Gość: mężatka Re: brak seksu i zdrada IP: *.wroclaw.mm.pl 28.10.10, 23:53
        Napisała Pani, że "Albo jest chemia, albo jej nie ma."
        Cóż, w danym momencie tak.
        ALE CHEMIA MOŻE POWSTAĆ lub POWRÓCIĆ - jeśli ludzie tego chcą, jeśli się zaangażują i spróbują ją przywrócić. Czasem się da, choć oczywiście nie bez wysiłku.
        • ewa.zeromska Re: brak seksu i zdrada 29.10.10, 10:50
          Otóż nie zupełnie. Gdybyśmy zawsze mieli racjonalny wpływ na nasze emocje, to właścieiwe nie byłoby kłopotu, bo zawsze moglibyśmy sobie wszystko, z mniejszzym lub większym wysiłkiem, ułożyć.
          Owa "chemia" to irracjonalny pociąg, silniejszy niż postanowienia, przyzwoitość, zobowiązania i wszystko, co dsa się ogarnąć rozumem. Bywa, że nigdy przez całe życie nie przeżywamy takiej fascynacji, a czasami się zdarza, tak jak zdarzyła się Lukowi.
          Luk, tego uczucia, tej emocji nie da się w sobie wytworzyć na siłę, nie można się do tego zmusić.
          Między tobą a żoną jest inny układ, inna więź. Cenna, wartościowa, ale inna.
          To od ciebie zależy, co wybierzesz, z czym się pogodzisz. Ty zadecydujesz, co ma dla ciebie prawdziwą wartość.
          Nie myśl, że namawiam cię do słabego seksu z żoną i rezygnacji ze wspaniałego seksu z kobietą, z którą poza tym, niewiele cię łączy. Tak pewnie byłoby moralnie, przyzwoicie, odpowiedzialnie itd.... Ale to jest twoje życie, twoje wartości, ale również twoje pragnienia, twoje namiętności, twoja przyszłość.
          Pytasz, jak zmienić seks z żoną/
          Nie mam odpowiedzi na to pytanie. Przecież rozumiesz, że tu nie chodzi o technikę, o fizyczne ograniczenia, o dewiacje. Tu chodzi o emocje, o namiętność, a na to nie ma ani reguły, ani pigułki.......
          Pozdrawiam
          • Gość: luk Re: brak seksu i zdrada IP: 46.112.246.* 29.10.10, 11:52
            Nie jestem pewien czy dobrze zrozumiałem delikatną sugestię. Powinienem być nadal szczęśliwym mężem ze swoją kobietą i mieć jednocześnie dyskretnie seks-kochankę? Przecież to raczej nie przejdzie. Zna Pani takie małżeństwa w których kobieta jednocześnie kocha swojego męża i przymyka oczy na jego eksperymenty? I nie mam tutaj na myśli związków w których ludzi trzymają jedynie pieniądze.
            • Gość: . Re: brak seksu i zdrada IP: *.chello.pl 29.10.10, 12:31
              chyba źle odczytałeś tę wypowiedź. obecnie stoisz w rozkroku i chciałbyś mieć wszystko - świetny seks i przyjaciółkę żonę. a niestety tak się najprawdopodobniej nie da. żeby wyjść z tego rozkroku musisz zwyczajnie wybrać - świetna relacja z żoną z kiepskim seksem, albo rozstanie z nią i ryzyko szukania innej towarzyszki życia. już wiesz, że istnieją kobiety, które cię kręcą. jak ci się poszczęści w szukaniu, to może znajdziesz taką, która oprócz kręcenia będzie ci odpowiadać pod wieloma innymi względami. ale może być i tak, że jeśli chodzi o te inne względy, to żadna twojej żony nigdy nie przebije.

              life is brutal...
            • ewa.zeromska Re: brak seksu i zdrada 29.10.10, 14:34
              Nie, nie, nie. Niczego takiego nie napisałam, ani nie zasugerowałam. Ale jeśli tak zrozumiałeś.......
              Ja mówię ci, że musisz dokonac wyboru, niełatwego. Bo musisz pogodzić to, co masz, z tym czego zaznałeś i co tak cię zauroczyło. Wybór, nie znaczy kochanka. Wybór to zgoda na taki seks, na taki stopien erotycznej więzi jaką na razie macie, lub nie. Nie wiem, czy między tobą a żoną coś się zmieni, czy wzrośnie temperatura, czy nagle zaszaleje namiętność.
              Nie mogę tego wykluczyć, bo niczego nie mogę wykluczyć, ale ty teraz masz dylemat.

              Na razie pozdrawiam
              • Gość: luk_saab niemoralna prowokacja IP: 46.112.172.* 29.10.10, 16:57
                Pani Ewo,
                będę naprawdę zobowiązany jeśli Pani wyjaśni skąd tak diametralne podejście do problemów kobiet i mężczyzn? Poniżej fragment odpowiedzi jaką udzieliła Pani kobiecie na identyczny problem (cynicznie wykorzystałem tamten post, żeby sprawdzić czy w ten sam sposób potraktuje Pani mężczyzną).

                "Wyobraź sobie, że znam związki, które bardzo się przyjaźnią, prowadzą zgodne życie rodzinne, a jednocześnie ona ma przyjaciela. Raczej się o tym nie mówi, ona zachowuje się dyskretnie i z klasą. Niemoralne? Może, nie oceniam."

                Cały wątek tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,1182,116960499,,zdrada_i_co_dalej_.html?v=2
                Skąd ta niechęć do mężczyzn? Czy uważa Pani, że nas można wykorzystywać, oszukiwać, zdradzać, bo kobiety to są te fajne? Będę wdzięczny z odpowiedź na forum.

                Na koniec dodam, że rozśmieszyło mnie to, że ktoś zrobił podobnie jak ja. Nie wiem czy to przypadek czy nie ale chyba nie tylko ja miałem zastrzeżenia co do Pani bezstronności.
                forum.gazeta.pl/forum/w,1182,118120004,,Chcialabym_sie_przespac_z_chlopakiem_.html?v=2
                PS. Przepraszam wszystkie osoby, które szczerze chciały pomóc fikcyjnemu lukowi.
                • ewa.zeromska Re: niemoralna prowokacja 29.10.10, 19:23
                  Drogi prowokatorze,
                  Nie ma czegoś takiego, że kobietom radzę lepiej a facetom gorzej, Wszystko zależy od sprawy. To jest twój odbiór, bardzo subiektywny. Chciałeś, żebym napisała ci -weź sobie kochankę? Napisałabym tak, gdybyś nie rowodził się nad duchowymi zaletami żony i nad swoim do niej przywiązaniem. Chciałam być delikatna. Moją rolą nie jest rozbijanie związków przy pomocy rad - zdradź ją, wyrzuć go za drzwi, daj w mordę itd. Takie rady może ci dać każdy, tylko co z nich wynika?
                  • Gość: saab9600 Re: niemoralna prowokacja IP: 188.33.44.* 29.10.10, 20:17
                    Pani Ewo, co do prowokacji wypowiedziałem się już w "głównym" wątku na ten temat. Dręczy mnie jednak jedno pytanie na które może będzie Pani uprzejma odpowiedzieć. Dlaczego w przypadku, gdy problem zgłosiła kobieta doradziła jej Pani dyskretne posiadanie przyjaciela, natomiast w przypadku gdy problem został wyartykułowany przez mężczyznę to zdecydowanie zalecała mu Pani dokonanie wyboru. Dlaczego w przypadku mężczyzny dyskretne posiadanie przyjaciółki za cichym przyzwoleniem żony jest naganne w przypadku kobiety nie?
                    • ewa.zeromska Re: niemoralna prowokacja 29.10.10, 21:04
                      Dlatego, że tam była inna sytuacja. Oziębłość, oddalenie, brak porozumienia i totalny smutek. Tu inaczej. Luk twierdził, że kocha żonę, ona jego, mają cudowne porozumienie i mdły seks. To inna sytuacja.
                      Gdybyś czytał wszystkie wypowiedzi, to również doradziłam pewnemu panu znalezienie sobie odbicia od tragicznej, nieczułej żony, która z łaski raz na rok poświęca się seksualnie.
                      Proszę nie wmawiać mi, że nie lubię mężczyzn, albo że ich tępię. Bzdura.
                      Ale tez prawda jest taka, że znacznie częściej piszą do mnie kobiety poniżane, zniewolone, zaszczute, bite, bezradne, wobec zachowań, nałogów.
                      Ani jeden mężczyzna nie skarżył się na takie traktowanie. Mężczyźni najczęściej uskarżają się na seksualną oziębłość swoich partnerek. I to jest problem, którego bynajmniej nie lekceważę.
                      Czy już wystarczjąco się wytłumaczyłam, czy jeszcze jakoś mam udowadniać, że mężczyzn lubię, kocham, podziwiam, choć nie wszystkich.
                      • Gość: saab9600 Re: niemoralna prowokacja IP: 46.113.8.* 30.10.10, 08:00
                        Nie, nie, nie. Sytuacja była identyczna. Pisząc post luka dokładnie wzorowałem się na oryginalnym poście, który ktoś kiedyś napisał (przerażona). Tam porada była od razu i w dodatku jasna i precyzyjna - miły, dyskretny przyjaciel. Można to było odczytać, że to coś elitarnego, zmysłowego, dla prawdziwych kobiet. Czy choć przez chwilę pomyślała Pani o mężu przerażonej? Chyba uczciwie byłoby powiedzieć: moja droga musisz wybrać (zupełnie jak doradziła Pani lukowi) "albo rybka albo pipka". A Pani w przypadku kobiet preferuje układ jak z małpą: kochana trzymaj się dwóch gałęzi i bierz od życia to co najlepsze - należy Ci się. A już na pewno nie puszczaj jednej gałęzi zanim nie złapiesz drugiej. Dla faceta wskazówki są zupełnie inne. To co on ma zrobić, co mu Pani radzi, ma w konsekwencji doprowadzić do zabezpieczenia interesów kobiety. Tak było w przypadku luka, piotra, studenciaka i innych. Więc apeluję jeszcze raz niech Pani będzie uczciwa wobec mężczyzn ...

                        I może Pani wierzyć lub nie ale ja i Troll_nie_Ewa to dwie różne osoby. Nie ma Pani pojęcia jaka to podbudowuje, że nie tylko ja uważam, że coś jest nie tak.
                        • kawitator Re: niemoralna prowokacja 30.10.10, 10:06
                          Wyluzuj
                          Co chcesz uzyskać? Przeczytałeś dałeś swoja diagnozę, wypowiedziałeś się i wystarczy. Jesteś facet to powinieneś wiedzieć, że z pogodą, sraczką i kob.... się nie dyskutuje. :-PP
                          Uświadom sobie. Fora w większości są pisane przez kobiety dla kobiet i zgodnie z ich duchem i sposobem widzenia świata
                          To nie różni się od innych
                          Że pani Ekspert czasami daje sie ponieść swojej płci to normalne. Też jest kobietą. Ale czyni to wyjątkowo i tylko Twoje oko czujne na męska „krzywdę” to potrafiło wyłapać
                          Nie może reprezentować poglądu centrowego tak jak w swoich artykułach pani Milska Wrzesińska boby ja na początek kobitki pozagryzały a potem obrażone poszły do innych konkurencyjnych portali gdzie mogły by sobie wzajemnie basować do woli a przecież „wejścia i kliknięcia” się liczą w kwotach uzyskiwanych za reklamy. :-)
                          Popatrz jednak, że pani Ekspert w wielu odpowiedziach reprezentuje stanowisko umiarkowane i ponieważ jest fachowcem prawdopodobnie zgodne z aktualnym stanem wiedzy. Wystarczy porównać z dowolnym wątkiem na e-maciory aby zobaczyć zasadnicza różnicę

                          Tak wiec jeszcze raz „daj se na luz” i zajmij się męskimi poważniejszymi sprawami
                          • ewa.zeromska Re: niemoralna prowokacja 30.10.10, 10:23
                            Dziękuję za wsparcie. Forum jest ogólnie dostępne, każdy ma prawo wypowiedzieć się, równiez krytykować moje wypowiedzi. Skoro podjęłam się roli eksperta na Forum, musiałam wziąc pod uwagę, że spotakam sie zarówno z krytyką jak i z podziękowaniami. I tak sie dzieje.
                            Pozdrawiam serdecznie
                            • to.niemozliwe Re: niemoralna prowokacja 01.11.10, 08:32
                              Prowadzi Pani forum bardzo dobrze, brakowalo takiego miejsca na gazecie.
                          • Gość: saab9600 Re: niemoralna prowokacja IP: 89.108.241.* 30.10.10, 13:58
                            Dzięki. Podoba mi się Twoja wypowiedź szczególnie to o Milskiej-Wrzesińskiej, którą bardzo cenię. Nie chcę już ciągnąć wątku, więc tylko pozdrawiam.
                        • to.niemozliwe Re: niemoralna prowokacja 01.11.10, 11:23
                          Ale nie wymagaj od eksperta dokonania wyboru za Ciebie! Jeszcze rozuniem w kwestiach technicznych, czy fizjologicznych, ale o tym, czy zdradzac zone, czy nie to sam decydujesz. Ekspert Ci najwyzej zwroci uwage na rozne aspekty sprawy.
Pełna wersja