Wątek bez tytułu

IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 13:48
Bo właściwie nie wiem, jak go zatytułować.
w skrócie przedstawię problem- mam 25 lat, kilkuletnie dziecko i męża, który nie pociąga mnie fizycznie, nie kocham go i nie chcę z nim być na dłuższą metę, ale nie wiem, jak sie z tego związku wyplątać. Wyszłam za niego w wieku lat 20, bo dziecko, bo wypada, bo rodzina... i to był największy błąd w moim życiu. Po ciąży moje libido bardzo spadło, myślałam, że to hormony, stres etc. Jednak nie widziałam juz w mężu seksownego, pociągającego faceta i szczerze mówiąc, często zadaję sobie pytanie co w nim tak na prawdę widziałam... Odpycha mnie jego zapach, jego zaniedbane ręce, brak jakiegokolwiek hobby, zainteresowań.., To wszystko razem jest nie do zniesienia dla mnie.
Za pewne napiszecie, bym mu o tym powiedziała, ale.. to nie jest takie proste. Jestem jego pierwszą i jedyną kobietą, ja przeszłośc ( i mam nadzieję również przyszłość) seksualną miałam zdecydowanie bardziej bujną. Mąż twierdzi, że jemu właściwie nie jest ze mną źle, nawet ze świadomością, że mnie nie pociąga... Czy to jest normalne podejście do sprawy? Zastanawiałam się, czy przyczyna nie siedzi we mnie, że może jestem tzw."zimną rybą", ale nie... Zdradziłam męża i z tym drugim facetem było wspaniale. Nie wiem, jak to wszystko rozwiązać... Nie raz słyszałam, że beż nas on nie widzi życia i sobie coś zrobi, ale ja się pytam, co to za życie? Jaki facet chciałby żyć u boku żony, której nie pociąga?
    • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 14:07
      jak nie kochałaś nigdy - a to była tylko ciaża... zrobiłaś błąd. wyplącz sie z tego. on soboe kogoś znajdzie. jesteście młodzi. im wczesniej go zostawisz, tym to będzie uczciwsze.

      powodzenia. i się nim aż tak nie przejmuj. dorosły człowiek - co ma sobie zrobić? bez przesady. myśl o sobie i dziecku, szczęśliwe dziecko - to zadowolona i szczęśliwa matka. cała filozofia.
      • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 14:28
        że zrobiłam błąd wiem bardzo dobrze. Często jednak słysze głosy, że go wykorzystuję, bo utrzymuje nas ( mnie, dziecko, dom) w zamian za nic... Ale z mojej strony prowadzenie tego domu, pranie jego gaci, gotowanie obiadów, wychowywanie nieplanowanego dziecka jest sporym poświęceniem. Nie wiem, czy to słuszne podejście, czy faktycznie sucz ze mnie... Wszystko w moim życiu poszło nie tak... Nie mam nic, dosłownie. Mąż owszem, utrzymuje nas, ale na takim poziomie, że na nowe majtki często pozwolić sobie nie mogę, w sklepach oglądam tylko wystawy... Bardzo bym chciała iść do pracy, jednak zwyczajnie nigdzie jej dla mnie nie ma... Mam małe dziecko, małe szanse na przedszkole od września, dokształcam się i czekam... bo chyba tylko tyle mi pozostało.
        • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 14:46
          nie jesteś sucz. a facet, który zdradza nie jest ku*rwiarz. po prostu są ludzie, którzy nie powinni razem byc i tyle. nie wszyscy są dla wszystkich.
          jestem katoliczką. staram sie patrzeć mądrze na mężczyzn. modlę się, żeby nie popełnić błędu. ale jeśli go popełnię. najpierw rozmowy. potem terapia, jeśli nie pomoze - separacja. oa jeśli i to nie pomoze.... wolę nie mówić, bo to cholernie cięzki temat dla mnie i porażka.

          ja jestem za tym, żeby ludzie nie umiejący ze sobą żyć, nie żyli ze sobą. proste. zresztą, ja to mówię z własnego 9bliskiego, w każdym razie) doświadczenia. masz szansę za unieważnienie przez kościół - to sie nazywa niedojrzałość emocjonalna. byłaś z nim dla seksu. to sie wypaliło. nie uważam, że za swój błąd z młodości trzeba cierpieć całe życie. ty myśl o sobie - a on ze swoją histeria niech sobie radzi sam.

          a może źle do tego podchodzicie? są na świecie psychologowie, poradnie rodzinne - niech wam pomogą. może Ty w tej złości go jakoś zdeformowałaś? może facet jest Shrek, ale o dobrym serduchu?
          • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 14:57
            Czuję sie z tym wszystkim nieco idiotycznie...
            Możliwe, że moja złość, wściekłość na własną głupotę trochę go zdeptała, bo ja nigdzie nie twierdzę, że on w jakikolwiek sposób jest złym człowiekiem. Może dla kogoś innego byłby najwspanialszym facetem na świecie, ale ja nie tego w mężczyźnie szukam. Wiem, że jest dużo mojej winy w przebiegu tego wszystkiego, mogłam inaczej życie rozegrać. Ale teraz jestem tu i nie jest mi z tym dobrze. W żadnym aspekcie życia nie jest mi dobrze. Przez trzy lata z hakiem siedziałam w domu i robiłam zupki. Moje życie towarzyskie padło na pysk, bo mąż nie przepada za moimi koleżankami, a o kolegach nie chce słyszeć. On sam również znajomych nie ma, nie wychodzi choćby na piwo z kolegami, na mecz, gdziekolwiek..
            Teraz zaczynam odżywać, sporo w tym pomogła mi.. zdrada. Poczułam się na powrót atrakcyjna, dało mi to życiowego powera, chce mi się więcej, chcę coś zrobić, by wyrwać się z tej farsy...
            • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 15:11
              Kalina, masz prawo sie wyrwać. Tylko nie działaj pochopnie. Do mądryhc decyzji sie dojrzewa, jak jabłko w sadzie do konfitur ;) ale ze mnie poetka, co? ;)

              Pewna mi bliska kobieta zbyt długo jednak dojrzewała... tak musiało być. Dojrzej we właściwym czasie, żebyś nie spadła na ziemię i sie nie obiła!
              pa! trzymam kciuki! każdy ma prawo do odkręcenia błędów z przeszłości.
    • ewa.zeromska Re: Wątek bez tytułu 16.11.10, 14:25
      Witak Kalino,
      Chcesz, żeby ktoś ci powiedział, rozwiedź się dziewczyno i żyj sobie swobodnie, szukaj faceta z dobrym seksem i bądź szczęśliwa, niczym się nie przejmuj.
      Wiem, że oczekujesz czegoś takiego, ale........., no właśnie jest pewne ale.
      Twój mąż jest człowiekiem, który ma rodzinę, z tobą ją założył. Na coś się umówiliście. Macie dziecko, dla którego zapewne nie jest obojętne, czy ma mamę i tatę w domu, czy nie.
      Dlaczego ten facet jest zaniedbany i pusty? Co ty jako żona robisz, żeby go podciągnąć? W końcu kiedyś podobał ci się!
      Chyba trochę egoistycznie podchodzisz do sprawy. Tobie się znudziło, więc sprawa prosta. Była rodzina, nie ma rodziny.
      Z tego co piszesz wynika, że to całkowicie jego wina, a ja myślę, że i ty masz w tym swój udział. W pewnym momencie zaczęłaś w nim widzieć same wady.
      A czy próbowałaś jakoś się z nim dogadać, mobilizować go, popychać do przodu, zachęcać?
      Ja wiem, że tobie przestało się chcieć, że jedyne o czym marzysz, to ucieczka od tego małżeństwa, ale wiedz, że nie będzie tak, jak przed ślubem.
      Masz dziecko, oboje macie dziecko. A małżeństwo, to nie tylko seks, chociaż to bardzo ważny element związku.
      Chociaż spróbuj coś poprawić, wykorzystaj jego deklaracje. Jeśli tak bardzo zależy mu na rodzinie, to niech zawalczy o ciebie. Ale tak naprawdę, żebyś poczuła, że masz przy sobie mężczyznę.
      Z rozwodem zawsze zdążysz zdążysz, jeśli nic się nie uda, nic się nie zmieni. Tylko on musi dokładnie wiedzieć, czego chcesz, czego nie możesz znieść.
      Pozdrawiam
      • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 14:35
        Droga Pani Ewo
        Tak, po części jest tak, jak Pani pisze. Najchętniej uciekłabym od tego, ale wiem, że jest to nierealne. Rozmawiałam z mężem wiele razy na temat jego "pustoty" jak to Pani nazwała. On ma jedno hobby, którym są gry komputerowe przez net. Był czas, że postawiłam ultimatum- albo terapia, albo rozwód. Wtedy jeszcze mi zależało.
        Sytuacja zmieniła sie na krótko, były wieczory przy filmie, jakieś tam zainteresowanie. Jednak z czasem wszystko powróciło do dawnego stanu, a ja już nie walczę, przyzwyczaiłam się i chyba tak jest mi lepiej. Dzieckiem od zawsze zajmuje się ja, mąż potrafi obrazić się na syna za to, że usłyszy np. "nie kocham cię".
        Ja tak na prawdę już nic nie robię, by w związku było lepiej. Nie chcę, nie mam takiej potrzeby. Tego się już nie da wskrzesić z mojej strony. On reaguje histerycznie na wszelkie próby rozstania, jemu jest dobrze...
    • Gość: focus30 Re: Wątek bez tytułu IP: *.era.pl 16.11.10, 14:41
      Wyszłam za niego w wieku lat 20, bo dziecko, bo wypada, bo rodzina...

      A kim był dla Ciebie gdy szłaś z nim wtedy do łóżka?

      • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 14:48
        daj spokój stary, jeteś jakimś popem, księdzem proboszczem na parafii czy co? :P
        nie popełniłeś w życiu błędów? żałuj, błędy młodości dobrze smakują. i można je odkręcić :P choć to kosztuje trochę nerwów, czasu i forsy. :P
        • Gość: focus30 Re: Wątek bez tytułu IP: *.era.pl 16.11.10, 15:09
          Nic z tych rzeczy.

          Owszem popełniłem wiele błędów, bo kto ich nie popełnia. Grunt, to się czegoś z nich nauczyć. Inna sprawa to taka, że staram się bym tylko ja poniósł ciężar swoich błędów, choć oczywistym jest, że nie zawsze tak się da. Czy tak dobrze smakują? Po długim czasie może tak.. grunt żeby niczego nie żałować, a w tym wypadku autorka tematu żałuje.
          Zapytałem kim był dla niej, bo jeśli kiedyś mógł znaczyć więcej, to byłaby szansa by jeszcze raz to odnaleźć.

          Teraz najbardziej ucierpi dziecko, bo mąż da sobie radę.
          • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 15:18
            Ja jednak myślę, że dzieko akurat na tym skorzysta. Dlaczego tak sądzę? Otóż kiedyś był czas kiedy mąż nie mieszkał z nami, poprosiłam go by sie wyprowadził. W tym okresie poświęcał więcej uwagi dziecku, niż przez ostatnie dwa lata.
            • Gość: focus30 Re: Wątek bez tytułu IP: *.era.pl 16.11.10, 15:27
              Najlepiej by było gdyby wychowywało się w kochającej się rodzinie. Jeśli do wyboru ma opcję wychowywania w rodzinie, która już nie istnieje, to rzeczywiście w tym wypadku będzie lepiej. Być może znajdziesz kogoś kto zastąpi mu biologicznego ojca, a z biologicznym będzie miał kontakt tak jak wtedy gdy się wyprowadził.
      • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 14:48
        Sama nie wiem... Przyjacielem nie, zbyt krótko się znaliśmy. Ja wtedy zupełnie nie planowałam z nim przyszłości. Ot, dobrze się czułam w jego towarzystwie, dobrze się bawiłam, a potem szedł do domu... Miałam 19 lat, ledwo wyprowadziłam sie z toksycznego domu, zachłysnęłam sie wolnością i zaszłam w ciążę... A potem jakoś z górki poszło, ten ślub bez sensu.... Może jestem idiotką, ale reszty życia nie chcę spieprzyć..
        • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 14:52
          Kochasz swoje dziecko? :)
          • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 15:00
            Tak, kocham bardzo. Ale nie mogę powiedzieć, że byłam najszczęśliwszą ciężarną na świecie. Okres ciąży był dla mnie koszmarem, marzyłam o porodzie... Ale syna kocham bardzo, staram się mądrze go wychować. piszę w liczbie pojedynczej, bo tak to właśnie wygląda. Ja wszystkiego go uczę, ja robię wszystko wokół niego, dla niego, z nim. Mąż raz w tyg. pobawi sie z nim piłlką przez pół godziny.
            • Gość: byki.z.pampeluny Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.11.10, 15:07
              :)
              nigdy nie myśl o sobie sucz! mądrych decyzji!
    • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 16.11.10, 15:26
      Tak a'propos wątku "czy przyznać się do zdrady" z tym tez mam zagwozdkę... Jest to świeża sprawa, zaledwie tygodniowa...
      • lilyrush Re: Wątek bez tytułu 16.11.10, 15:41
        Kalina- ja miałam w sumie podobna sytuacje w małżeństwie, choc początek całkiem inny, bo za mąż wychodzić nie musiałam. To byla akurat moja kosmiczna głupota, która sie zbiegła w czasie z rożnymi innymi wydarzeniami. Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, ze mój eks tez niby chciał sie zmieniać. Zmienił na jakieś 3 m-ce. A potem bylo tak samo. Po prostu ludzie sie zmieniają- jedni rozwijają a drudzy zwijają, jak mówi mój kumpel ;-)
        Ja sie rozwidlam. Dzisiaj po 3 latach na pewno ja jestem szczęśliwsza choć zasadniczo sama, a moje dziecko ma sie zdecydowanie lepiej, bo po rozwodzie tatuś musiał sie nim zająć bardziej wyrafinowanie niż sadzając przed sobą i przed kompem.
        Acz jeden aspekt bardzo nas rożni-u mnie w małżeństwie to ja zawsze więcej zarabiałam i nie miałam żadnego problemu z tym, żeby się wyprowadzić i kupić sobie i dziecku mieszkanie.

        O zdradzie nie mow. Po co?
        • ewa.zeromska Re: Wątek bez tytułu 16.11.10, 17:10
          Kalinko, Widzę z kolejnych wpisów, że jesteś całkowicie zdeterminowana i nie przymusisz się do zaangażowania serca i energii w ten związek. Ja nie lubię rozwodów, nigdy nie namawiam, zwłaszcza, że dzisiiaj to idzie tak szybko. Prawie bez wysiłku, często zbyt spontanicznie.
          Ludzie odzwyczaili się od walki o związek, o wzajemne staranie się.
          Często jeszcze przed ślubem mówią do siebie po cichu, jak coś pójdzie nie tak, to się rozwiodę, co mi tam.....
          Ale niestety bywają sytuacje, że nie da się nic zrobić. Oczywiście można się nie rozchodzić, żyć razem, coraz bardziej się nienawidzieć i marnować sobie wzajemnie nie tylko życie, ale i szansę na zmianę.
          Wszystko jedno - samotnie, lub z nowym kimś.
          Oczywiście to Ty musisz podjąć ostateczną decyzję i zrobić to mądrze. Pamiętaj, że nawet wtedy, gdy ostateczznie się rozejdziecie, to ciągle pozostaniecie rodzicami i niezwykle ważne jest, żeby nie wciągnąć dziecka w wasze sprawy, nie żąglować jego uczucimi, a w zapamiętaniu, często się o tym zapomina, albo nie dostrzega.
          Pozdrawiam raz jeszcze
    • Gość: saab9600 Re: Wątek bez tytułu IP: *.net-serwis.pl 16.11.10, 21:07
      Widzę, że wątku wypowiadały się do tej pory same Panie, więc ja postaram się przedstawić męski punkt widzenia na sprawę. Najpierw kilka faktów:
      1. Nie kochasz męża i pewnie nigdy nie kochałaś.
      2. Zdradziłaś go i to jest zwykłe świństwo.
      3. Nie pracujesz, bo Ci się nie chce. Praca jest tylko za pewne księżniczce nie chce się ubrudzić rączek. Zasłaniasz się nauką, opieką nad dzieckiem i prowadzeniem domu. Tralala.
      4. Nie dopuszczasz męża do opieki nad dzieckiem, bo to wytrąciłoby Ci ostatni argument z ręki.
      5. Nawet nie próbujesz naprawdę coś zmienić w związku. Tylko pozorujesz próby.
      6. Facet Ciebie kocha i nie widzi jakim człowiekiem jesteś. Cóż i nieźle zapłaci za to.

      A teraz co pewnie będzie.
      Zostawisz, go. Zabierzesz mu dziecko i jeszcze będzie musiał płacić Ci alimenty. O zdradzie mu nie powiesz, bo to popsułoby Twój wspaniały wizerunek w jego oczach (a to przecież on jest winien wszystkiemu co się stało, w tym również temu, że musiałaś go zdradzić). Biedactwo.

      Może lepiej będzie jak zostawisz mu dziecko (my sobie świetnie radzimy jak musimy z dziećmi i jak nikt nam nie mówi, że coś jest źle) i odejdziesz. Przynajmniej dwoje ludzi będzie szczęśliwych. A Ty sobie lataj po szerokim Świecie.
      Zdobądź się na uczciwość.
      • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 17.11.10, 09:09
        Bardzo mnie rozbawił Twój post, na prawdę:) A chyba najbardziej jego ton. Może odpowiem punkt po punkcie.
        1. i 2. - zgadzam sie
        3. z tym nie mogę się zupełnie zgodzić. Nie wiesz z jakiego miasta jestem, jak u mnie jest z pracą, do jakiej pracy mogłabym iść ani jakie mam wykształcenie. Trochę tu się zbytnio rozpędziłeś.
        4. Z tym również zgodzić się nie mogę. Mąż zajmuje się dzieckiem tylko wtedy, kiedy aktualnie nie ma nic szczególnego do roboty, lub kiedy go do tego zmuszę. Przy tym syn często go drażni, bawią się razem bez wrzasków max 10 min, a potem są fochy z obu stron.
        5. pisałam już, że nie chce mi się nic zmieniać na tę chwilę. Poza tym, dlaczego TYLKO JA mam się cokolwiek starać?
        6. Bardzo możliwe, ale czy to znaczy, że mam się męczyć w tym układzie, bo go zranię? Tylko jego uczucia wchodzą w grę?

        Odnośnie reszty postu: rozmawiałam z mężem o ew. rozstaniu przy ostatniej jego wyprowadzce, dla niego oczywiste jest, że dziecko zostanie ze mną. Sam powiedział, że nie da sobie rady z wychowaniem dziecka. Do tej pory z resztą nie wykazywał wielkich chęci do wychowywania, ew. da w dupę i wrzaśnie. Kolejnym argumentem jest to, że po rozstaniu on wraca do matki, bo mieszkanie jest moje, nie wchodzi do wspólnoty majątkowej. Z resztą nie wiele co wchodzi... bo nie wiele co mamy.
        Bardzo proszę o więcej męskich opinii:) pozdrawiam.
        • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 17.11.10, 09:12
          Ach, jeszcze odnośnie mojego wizerunku w oczach męża- nie jest on wcale taki wspaniały, jak sugerujesz. Mąż zdaje sobie sprawę, że nie jestem i nigdy nie byłam grzeczną, niewinną i czystą jak łza. Raczej wręcz przeciwnie. więc też nie do końca jest tak, że nie wie z kim się związał.
          • Gość: focus30 Re: Wątek bez tytułu IP: *.era.pl 17.11.10, 12:14
            Wina zawsze jest po obu stronach. Niestety facet wiedział w co się pakuje... Seks jest fajny i oboje czerpali z niego przyjemność. Ryzykowali też oboje, przecież autorka tematu świadomie nie przebiła prezerwatywy...

            Niestety nie wiadomo co on wtedy czuł co myślał i co czuje teraz. Nie wiadomo czy się oświadczył tylko przez dziecko, czy też kochał...
            Prawda zawsze leży po środku, a my znamy tylko 1 stronę medalu.
        • Gość: saab9600 Re: Wątek bez tytułu IP: *.net-serwis.pl 17.11.10, 20:43
          No to kolej na mnie, bo mnie również rozbawił Twój post. Pobawmy się dalej w wyliczankę. Będę pomijał punkty w których się zgadzamy.

          3. Jesteś ze Świnoujścia lub okolic (uznam.net.pl + znajomość geografii). I nie sądzę, żeby to był rejon Polski w którym jest problem z pracom. Pewnie masz taki sam problem ze znalezieniem pracy jakie miały Panie wracające po długim urlopie wychowawczym. Opowiadała mi to koleżanka, która pracowała w organizacji zajmującej się pomaganiem takim kobietom. Otóż Panie były skłonne podjąć każdą pracę za każde pieniądze. Tyle deklaracje. Jak przychodziło co do czego to ta każda praca to musiała być praca za biurkiem a każde pieniądze to minimum 1500 - 2000 na rękę (i to było 10 lat temu). Więc wybacz ale uważam Cię za lenia, który się urządził. Może byle jak ale rączek pracą się nie kalasz (wykonywanie prostych czynności domowych nie zaliczam do poważnej pracy - sam to robię, więc wiem).
          4. Faceci potrafią sobie świetnie radzić z dziećmi. Wiem to z autopsji. Ty swojemu nie dajesz szansy a co najwyżej udowadniasz mu, że nie potrafi. To taka stara sztuczka ;-).
          5. Ty się w ogóle nie starasz, więc nie pisz, że tylko Ty próbujesz.
          6. I tu się z Tobą zgodzę. Zostaw swoich chłopaków i szoruj w świat. Oni sobie dadzą radę. Wierz mi. Faceci jak muszą to potrafią. Korona nam z głowy nie spadnie w przeciwieństwie do Was.

          No i z tym mieszkaniem, Twoim mieszkaniem to mnie rozbawiłaś. Skoro on Cię utrzymywał tyle lat a Ty skutecznie dbałaś o dystrybucję pensji to faktycznie on nie ma nic. Czujesz aluzję ;-).
          • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 18.11.10, 09:10
            Z pracom to może problemu nie ma, ale z pracą poza sezonem i owszem;)
            Nie mam zamiaru się z Tobą przepychać, wszak Ty wiesz więcej o moim życiu, znasz lepiej mojego męża, jego stosunek do dziecka i dziecka do niego:) Uważaj sobie co tylko chcesz, wolna wola.
            Ja już pisałam, że nie jestem kryształowa, nigdy nie byłam i nie mam zamiaru być. Mój mąż o tym wiedział biorąc ze mną ślub, wiedział jaki mam charakter. Nie zmieniłam się w jędzę po ślubie, byłam nią zawsze.
            Leń który się urządził? Nie czuję się specjalnie "urządzona", wybacz. Co to za "urządzenie" kiedy człowieka na nowe gacie nie stać? Ja nie trzymam męża pazurami, by tylko jego pensję mieć, wręcz przeciwnie- wolna droga. Powtarzam mu to często, ale on nie bardzo chce skorzystać. On w takim razie też się niegłupio urządził- ma wyprane, ugotowane, posprzątane, dziecko wychowane + jego ukochane gry, święty spokój i wszystko cacy.
            • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 18.11.10, 09:14
              Zapomniałam dodać- TAK, JUŻ SIĘ NIE STARAM bo widzę że to nie bardzo do ciebie dociera:) Nie staram sie już od jakiegoś czasu. Moje wcześniejsze starania nie wzbudziły tego samego w mężu. Jedynie jakieś chwilowe przebłyski. Mnie się już zwyczajnie nie chce, nie zależy mi.
              • Gość: Bogna Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 12:11
                Z czym ty masz kobieto problem? Po co ten wątek założyłaś?
                Rozwiedź się, zostaw to biedne dziecko mężowi i ruszaj w świat.

                • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 18.11.10, 13:20
                  A niby dlaczego miałabym zostawić mu dziecko?
            • Gość: Bogna Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 12:09
              Gość portalu: kalina napisał(a):

              > Leń który się urządził? Nie czuję się specjalnie "urządzona", wybacz. Co to za
              > "urządzenie" kiedy człowieka na nowe gacie nie stać?

              Rusz tyłek do roboty, pasożycie jeden, to będzie cię stać.

              • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 18.11.10, 13:19
                Ależ bardzo chętnie, zatrudnisz mnie?
                • Gość: Bogna Re: Wątek bez tytułu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.11.10, 13:24
                  Gość portalu: kalina napisał(a):

                  > Ależ bardzo chętnie, zatrudnisz mnie?

                  A co potrafisz robić??
                  • Gość: kalina Re: Wątek bez tytułu IP: *.uznam.net.pl 18.11.10, 14:49
                    Potrafię obsługiwać komputer (office, programy "hotelowe") dość komunikatywny angielski w mowie ( w piśmie gorzej, ale pracuję nad tym), mam doświadczenie w kelnerowaniu, obsługuję kasę fiskalną i to chyba na tyle. Aktualnie robię prawo jazdy, więc niedługo dojdzie również to.
                    • xciekawax Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 16:43
                      czemu czekasz az ktos ci po prostu "da" prace? Praca z nieba sama nie spadnie. Trzeba jej AKTYWNIE i produktywnie szukac.
                      • zakletawmarmur Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 21:34
                        czemu czekasz az ktos ci po prostu "da" prace?

                        Bo jak ktoś jej pracy nie da to jej mieć nie będzie??

                        Praca z nieba sama nie spadnie.

                        No właśnie! Ktoś musi ją dziewczynie dać:-)

                        > Trzeba jej AKTYWNIE i produktywnie szukac.

                        Co to znaczy produktywnie? Aktywnie? To chyba właśnie dziewczyna robi, np. pisząc co potrafi:-) Choć oczywiście na forum jej raczej nie znajdzie...
          • zakletawmarmur Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 21:49
            Jak przychodziło co do czego to ta każd
            > a praca to musiała być praca za biurkiem a każde pieniądze to minimum 1500 - 20
            > 00 na rękę (i to było 10 lat temu). Więc wybacz ale uważam Cię za lenia, który
            > się urządził. Może byle jak ale rączek pracą się nie kalasz (wykonywanie prosty
            > ch czynności domowych nie zaliczam do poważnej pracy - sam to robię, więc wiem)

            A widziałeś jak wygląda to z drugiej strony? Gdy kobieta z ww, językami obcymi i kursami dostaje propozycje prace w markecie na kasie? Albo stażu za free i tak przez x lat z rzędu... Nie każdej, jak Twojej znajomej, uda się wkręcić do roboty w jakimś mniej lub jeszcze mniej ważnym urzędzie i grzać ciepła posadkę a później obrabiać dupę tym wszystkim, ktore miały mniej szczęścia lub znajomości:-)
            Znajoma mogła zawsze sama z tych propozycji skorzystać, skoro takie ekstra były i zwolnić miejsce jednej z tych leniwych bab:-)
          • zakletawmarmur Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 22:15
            wykonywanie prosty
            > ch czynności domowych nie zaliczam do poważnej pracy - sam to robię, więc wiem

            A jeśli robi się to u kogoś za pieniądze? Jest to wtedy poważna praca? A jeśli jest opiekunką cudzego dziecka?

            To, że potrafisz coś zrobić sam, nie oznacza, że "nie jest to ważne". Ja też potrafię sama wiele rzeczy zrobić ale wolę innym płacić za wykonanie tych czynności za mnie. I nie uważam, że płacenie jest błędem "bo to proste". I jest też wiele czynności, które robię sama choć inni płacą. I wcale nie uważam tych ludzi za "frajerów".

            > 4. Faceci potrafią sobie świetnie radzić z dziećmi. Wiem to z autopsji. Ty swoj
            > emu nie dajesz szansy a co najwyżej udowadniasz mu, że nie potrafi. To taka sta
            > ra sztuczka ;-).

            Tak, na pewno wmówiła facetowi, że zajmowanie się dzieckiem jest nudnym zajęciem... To pewnie dlatego typowy tatuś spędza z dzieckiem 15 minut dziennie:-) Wszyscy zmanipulowani przez wredne intrygantki, które chcą monopolu na wychowywanie dzieci:-) Skąd więc się biorą te wszystkie pracujące kobiety, które narzekają na mężów nie zajmujących się dzieckiem, domem? Jak to jest, że panowie świetnie BĘDĄ dawać sobie radę, gdy mają wybór po między żoną pracująca/zajmująca sie domem. Co się takiego dzieje, gdy ta żona wraca do pracy? Dlaczego ochota na zajmowania sie dziećmi i wykonywanie tych prostych obowiązków domowych nagle tak u was spada? No i jeśli kobieta rezygnuje w takich chwilach z pracy faktycznie jest okradaniem biednych mężczyzn?

            > No i z tym mieszkaniem, Twoim mieszkaniem to mnie rozbawiłaś. Skoro on Cię utrz
            > ymywał tyle lat a Ty skutecznie dbałaś o dystrybucję pensji to faktycznie on ni
            > e ma nic. Czujesz aluzję ;-).

            A może wtedy płaciłby za wynajem swojego?

            Naprawdę śmieszy mnie takie doszukiwanie się materializmu, wykorzystania finansowego mężczyzn w takich sytuacjach. A może to facet jest materialistą i poleciał na laskę bo ta ma swoje mieszkanie a on nie chciał wynajmować?
    • Gość: Mer1 Re: Wątek bez tytułu IP: *.adsl.inetia.pl 12.01.11, 10:46
      Nie mam juz siły....

      Jestem z moja partnerką juz kilka lat. Poznalismy sie w szkole chodzilismy do jednej klasy, zawsze mielismy się ku sobie... pewnego dnia doszlo miedzy nami do pocąłunku i od tamtej chwili wszytsko sie zmieniło (ja przed zdarzeniem rozstałem sie z dzoewczyna ona po zdazeniu rozstała się z chłopakiem) bylismy juz od tamtej chwili razem...
      Początek był cudowny niesamowite zauroczenie, wspaniale sie dogadywalismy, niemogłem sobie równiez wymazyc lepszego tescia i teściowej.. moje plany siegaly juz wtedy bardzo daleko...

      Od jakichś 2 lat zaczeło się miedzy nami psuc.
      Zamieszkaliśmy razem z 3 lata temu wiec wykluczylem ten problem... Zawsze bylismy obaj wybuchowi i czesto się kłuciliśmy ale to wrecz nakrecało nas jeszcze bardziej i pieczetowało nasze wiezi...

      Problem zaczał się od oziębłości seksualnej i to najwazniejsszy problem zaczleismy to robić coraz zadziej i zadziej... Facetowi w wieku dzwudziestuparu lat jest to potrzbene, niestety nie jej. Zapadalem w coraz wieksze kompleksy z tego powodu. Nigdy nienazekal nikt na seks a ja zawsze bylempewnym siebie facetem - teraz sie to zmienia. Prowadzilo to do kłutni i toksycznego wysysania sobie energii. Związek stał sie tak monotonny i nie do wytrzymania.
      Moja dziewczyna naciskała żebym się okreslił i sie oświadczył - zrobiłem to mimo tego że nie jest mi nic potrzbne żeby być jej wiernym i chwalic si ena kazdym kroku że mam w domu kogos wspaniałego kto na mnie czeka... Liczyłem że to rozwiąze mój problem niestety jest coraz gorzej. Nieradze sobie juz z życiem nie mam najlepszych stosunków z rodzina a w rodzicach nigdy nie mialem oparcia, moja dziewczyna stawia mnie zawsze w jak najgorszym swietle. Nie mam przyjaciół (ich straciłem też kosztem naszego związku - zazdrością itd.)
      Od kliku miesiecy nie uprawiamy sesku, klucimy sie, nie umiwmy rozmawiac i przebywać ze sobą; nie wyobrazam sobie już życia z tą kobietą - stała się dla mnie zupełnie obca z jednej strony a z drugiej jestem do niej strasznie przywiazany i nie mam nikogo poza nią i strasznie ją kocham - tylko sam nie wime czy nie kocham ciągle tamtej dziewczyny (obecnie nie przypomina jej w ogole)
      Myślałem o poszukaniu sobie kobiety "na lewo" ale nie wime czy bede umiał z tym żyć. Sam nie wiem po co to wszystko piszę, ale czasem juz myślę żeby poprostu nie wróćić z pracy do domu tylko wsiąść w pocią lub auto i "zniknąć"
      • moonogamistka Re: Wątek bez tytułu 12.01.11, 12:50
        Mer, chyba widzisz jak skonczy sie Twoje malzenstwo, jesli sie nie wymiksujesz z tego. Na co czekasz, az pojawi sie dziecko?Kredyty? Wtedy bedzie latwiej ???
        Kalina- uwolnij tego faceta. Moze znajdzie kobiete, ktora bedzie z nim szczesliwa -a on z nia. Im mniejsze dziecko tym mniej przezywa rozstanie rodzicow, latwiej akceptuje.
      • Gość: AAAA Re: Wątek bez tytułu IP: *.internetia.net.pl 13.01.11, 17:18
        Jestem w podobnej sytuacji, ale jestem kobietą i niestety mam z tym facetem dziecko. U mnie rozstanie jest trochę większą rewolucją.
        Jeśli masz możliwość, nic was nie łączy (dzieci itp.) - to uciekaj pókiś młody i póki są "różne opcje", które tylko czekają. "Tego kwiatu pół światu"
      • potwor_z_piccadilly Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 23:05
        Mer1
        Wciąłeś się w czyjś wątek (z przeproszeniem) jak majtki w krok.
    • xciekawax Re: Wątek bez tytułu 12.01.11, 21:01
      zanim wezmiesz rozwod pomysl o nastepujacych:

      1) bedziesz musiala ruszyc sie do pracy. Alimenty na dziecko ci nie wystarcza. Myslisz ze teraz jest trudno? z alimentami bedzie jeszcze gorzej. Wiec jak chcesz rozwodu, a nie tylko gadasz aby gadac - to rusz dupe do pracy i zacznij odkladac pieniadze, bo beda Ci potrzebne.

      2) Pochodzisz z toksycznej rodziny, czyli kazdy zwiazek bedziesz zatruwala i robila toksycznym. LUB bedziesz wybierala partnerow ktorzy nie beda odpowiedni i bedziesz cierpiala tak czy inaczej. Ludzie z toksycznych rodzin maja to do siebie ze nie umieja byc szczesliwi na dluzsza mete - jezeli chcesz to zmienic to idz do terapeuty.

      3) Mowisz ze maz nie ma hobby, a gdzie sa Twoje? co lubisz robic, jaka masz passjie, ile na nia czasu poswiecasz? Sorry, ale zmienianie pieluch to nie passjia.

      4) gdybys faceta nauczyla, zachecila, zmotywowala aby Tobie pomagal przy dziecku, to by to robil. Ty nie potrafisz, a jemu sie nie chce.

      Moim zdaniem powinnas isc na terapie. I tak pieniedzy nie masz aby sie samej utrzymac. Wszystkie obowiazki spadna na Twoja glowe. To nie raj, chociaz jeszcze o tym nie wiesz. Wiec poki co lecz sie, z tej toksycznosci ktora wynioslas z rodzinnego domu. Jest to dobre, gdyz nie bedziesz powielala bledow w nastepnym zwiazku.
    • zakletawmarmur Re: Wątek bez tytułu 13.01.11, 23:34
      Kalino zastanów się dlaczego z tym facetem jesteś? Czy jest w nim coś ciekawego? Czy na początku Cię kręcił? Co sprawiło, że poszłaś z nim do łóżka.

      Mąż twierdzi, że jemu
      > właściwie nie jest ze mną źle, nawet ze świadomością, że mnie nie pociąga...

      A ze świadomością, że nie byłaś mu wierna?

      Związek powinien polegać na tym, że ludzie wzajemnie się o siebie dbają. Zastanów się co właściwie w Twoich oczach on robić powinien? Znaleźć hobby, dbać o siebie? Za co, skoro nawet na majtki dla Ciebie go nie stać? Może w tej sytuacji za dużo od niego wymagasz? Może czas dać coś z siebie i pomóc facetowi rozwinąć skrzydła? Jeśli Ci się nie chce to ok, ja to rozumiem, lepiej jest odejść. Jednak nie zwalaj winy na niego...

      Zastanów się też, czy kochanek ma żonę i dziecko na utrzymaniu? Może pieniążki tylko w siebie i swoje hobby inwestować? Bo pewnie w Ciebie też nie musi tak jak Twój mąż...
      Kochanek jest Tobą zainteresowany na stałe? Mąż jest. Może warto jednak to docenić? Nawet jeśli Cię to nie podnieca to może facet zasługuje na Twój szacunek i wierność?
Pełna wersja