Pani Ewo, jednak nie jest różowo

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.10, 11:18
Pisałam niedawno do Pani, jak wzmocnić poczucie własnej wartości. Jeszcze raz dziękuję za odpowiedź.
Niestety, okazało się, że moje obawy były słuszne i intuicja podpowiadała, że jednak jest coś nie tak w moim obecnym związku.
Z obecnym partnerem jestem od prawie 1,5 roku. Wszystko do tej pory układało się dobrze. Dbał o mnie, pomagał, wykazywał zainteresowanie moją córką. Poznaliśmy swoje rodziny i od czasu do czasu z jego strony padały wizje wspólnej przyszłości. Starałam się nie naciskać, ani nie wymuszać niczego.
Jednakże od jakiegoś czasu zauważyłam jego zmniejszone zaangażowanie. Średnio zawsze spotykaliśmy się 2 razy w tygodniu (oboje mamy pracę zmianową), ale prawie codziennie był kontakt telefoniczny.
Wyjechał ostatnio do mamy pomagać jej w remoncie, nawet nie zadzwonił, czy dotarł. Jak ja zadzwoniłam to był wyraźnie niepocieszony. Czasem były takie dni, gdy nie dawał w ogóle znaku życia, tak jakby nie interesowało go w ogóle co się ze mną dzieje.
Wiedziałam, że w końcu wybuchnę. A wybuchłam po jego stwierdzeniu, że on się chyba nie nadaje na ojca (powiedział tak po tym jak moja córka była niegrzeczna).
Przeprowadziłam z nim szczerą rozmowę. Niestety nie potrafię takich rozmów prowadzić na zimno, trochę się popłakałam. Ale to, co usłyszałam od niego bardzo mnie przeraziło.
Powiedział, że on nie potrafi mówić o uczuciach (kiedyś już o tym wspominał i byłam tego świadoma, okazywał je w inny sposób), że boi się, że często będzie dochodzić do takich konfrontacji między nami, gdyż ja potrzebuję codziennego zapewniania o uczuciach, a on tak nie potrafi. Że w momentach, gdy ma problemy odcina się od wszystkiego, z nikim się nie kontaktuje (rzekomo ma teraz ciężki okres w pracy). Tak było również dokładnie rok temu, wtedy rozstaliśmy się na miesiąc.
Ale zaniepokoiło mnie jeszcze jedno, mianowicie on czasem wchodzi na czat i rozmawia z ludźmi (zapewne z kobietami). Sam się do tego przyznał już prawie na początku związku, choć wiedział, że mi się to nie podoba. Określił, że jest erotomanem gawędziarzem i lubi czasem pożartować, również z koleżankami w pracy, choć jak jest w związku to wyznaje zasadę wierności.
Na gg wrzuca czasem jakieś opisy, których nie rozumiem. Wnioskuję więc, że skierowane są do kogo innego (być może do znajomych). Niepokoi mnie w tym to, że mam wrażenie, że emocjonalnie nie jesteśmy ze sobą blisko, gdyż wiele rzeczy o nim nie wiem. Pisze do innych jednocześnie nie mając ochoty na rozmowę ze mną, nie martwiąc się co sie u mnie dzieje, czasem zbywając jak zadzwonię. Jak mu o tym powiedziałam, to stwierdził, że nie da się zamknąć w złotej klatce. I że są rzeczy z jego przeszłości, o których mi nigdy nie powie. Że jest krąg znajomych, których nigdy nie poznam bo to jest przeszłość. Że ma swoje akwarium, do którego mnie nie wpuści. Że dla niego związek nie jest celem, jest dopełnieniem życia.
Że w naszym mieście (on pochodzi z innego, ponad 300 km stąd) jest mu źle, bo tu ma tylko mnie i jednego przyjaciela, a w jego rodzinnym mieście jego horyzonty były większe. Że te jego rozmowy na czacie to m. in. sposób, aby mieć większe okno na świat.
Jak spytałam go o zdradę, to powiedział, że jest mi wierny. A zdrada emocjonalna? Zadałam mu takie pytanie, stwierdził, że w takim razie mnie zdradza.
Nie wiem co o tym myśleć. Mam ochotę zakończyć ten związek, bo dla mnie bliskość również emocjonalna jest b. istotna. Osobiście jak jestem w związku nie mam potrzeby rozmów z obcymi meżczyznami, rozumiem ze znajomymi, można od czasu do czasu pogadać. Ale w momencie totalnej izolacji od rozmów ze mną rozmawiać z kimś innym jest dla mnie nie do przyjęcia. Po prostu tego nie rozumiem. On powiedział, że dla niego to jest jak spowiedź, a do spowiedzi lepiej się idzie do księdza niż do żony i że to tylko komputer, tak to okreslił.
Co o tym myśleć Pani Ewo? Okazało się, że znów facet miał ode mnie wszystko, co potrzebował, a to co ja potrzebowałam było niejako ignorowane. Mamy jutro przeprowadzić rozmowę. On powiedział, zebym wyraziła to czego ja oczekuję, a nie koncentrowała się na nim, bo jak będę na niego naskakiwać, to on zawsze będzie tak reagował. Poza tym czas płynie, nie ukrywam, że chciałabym ułożyć sobie w końcu życie. Męczą mnie takie związki bez poważnych deklaracji, Wygląda na to, że kolejne 1,5 roku zmarnowałam.
    • Gość: her Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.chello.pl 21.11.10, 12:37
      Chcesz miec faceta oplecionego bluszczem. On to juz wyczul i zaczal uciekac gdzie pieprz rosnie.
    • ewa.zeromska Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 12:58
      Witam cię serdecznie,
      Mam wrażenie, że ty w poszukiwaniu mężczyzny popełniasz pewien błąd.
      Otóż przede wszystkim szukasz, a to zupełnie co innego, niż przypadkowe, spontaniczne spotkanie. Mężczyźni to wyczuwają i niestety niektórzy wykorzystują.
      W tych poszukiwaniach trafiasz na wygodnickich facetów, którzy tak naprawdę nie chcą trwałego, za to chętnie czasowo przytulą się do kobiety, u której mają raj. Po jakimś czasie, ty oczekujesz deklaracji, rozmów o wspólnej przyszłości, a wety oni rejterują, bo nie tego chcieli.

      Z kolei ty starasz się, aż za bardzo. Wydaje ci się, że jak przychylisz nieba, to ten, czy tamten, doceni to, odwzajemni, wykaże się szlachetnością.
      A sama widzisz jak to jest!
      Jaki wniosek?
      Nie ma sensu intensywnie inwestować w byle jakiego, niesprawdzonego faceta.
      Zanadto się angażujesz.
      To banał, ale faceci lubią być chłodniej traktowani. Wtedy muszą się starać, zdobywać - mają to w naturze. Inaczej rozleniwiają się i myślą, że wszystko im wolno, wystarczy, że są.
      Najgorsze jest to, że męską niesolidność i niedoskonałość, przenosisz na siebie, że szukasz winy w sobie i w ten sposób siebie dołujesz.
      Czy nie widzisz, że w tym konkretnym przypadku, trafiałaś, a właściwie wybierałaś, całkiem niewłaściwego człowieka?!

      Moja rada jest taka.
      Wycofaj się z tego układu, bo raczej z tej mąki nie będzie chleba.
      W przyszłości, bądź dużo bardziej powściągliwa. Randki, spotkania, seks, czemu nie, ale nie zakładaj, że to od razu będzie miłość i rodzina. Na to trzeba czasu, trzeba przekonać się, z kim tak naprawdę masz do czynienia, zanim wprowadzisz go do domu i do rodziny, zanim pomyślisz, że to może będzie coś poważnego.
      A czy przyszło ci do głowy, że mogłabyś żyć w ogóle bez mężczyzny u boku?
      Czasem nieobowiązujący seks, jakaś luźna miła znajomość, ale twoje życie to ty, twoja córka, twoja odpowiedzialność, twoje decyzje i pewność, że nikt, żaden mężczyzna, nie będzie ci robił uwag, ani zawodził oczekiwań.
      Pewna mądra kobieta mawiała, że w pewnym wieku,, kobieta powinna mieć gosposię na stałe, a mężczyznę na dochodząco.
      Coś w tym jest, nie sądzisz?!
      Pozdrawiam
      • Gość: saab9600 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.net-serwis.pl 21.11.10, 13:57
        To banał, ale faceci lubią być chłodniej traktowani. Wtedy muszą się starać, zdobywać - mają to w naturze. Inaczej rozleniwiają się i myślą, że wszystko im wolno, wystarczy, że są.

        To banał, ale kobiety lubią być traktowane "z buta" czy inaczej czuć silną rękę. Wtedy muszą się starać, przymilają się - mają to w naturze. Inaczej rozleniwiają się i myślą, że wszystko im wolno, wystarczy, że są.

        ;-) nieprawdaż Pani Ewo ?
        • Gość: a_taka_jedna Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:25
          słuchaj Saab. jak widzisz w tym wypadku Rozważnej taki facet nie zadowala. Ona chciałaby, żeby on był 24x7, dzwonił i mówił: kocham! kocham! kocham!

          Ja lubię takich facetów, o jakich Ty piszesz! Niemniej jednak Saab, troszkę denerwuje mnie to Twoje pyskowanie i łąpanie Pani Ewy za słowa... Ona piszę do kobiety - i pisze o mężczyznach. Weź poskrom swój męski szowinizm,. co? ;) Albo przejdź na forum p. Macieha Lwa-Starowicza i tam sie realizuj. To jest forum raczej kobiecie. Doradzaj - ale konstruktywnie: jak to robia Focus30 oraz Potwór z Picaddily. Oni są ok. Ty masz także ciekawe spostrzeżenia, natomiast napadasz na Panią Ewę i mnie osobiście = prawdę mówiąc - to deprymuje. Uważma, że to niekulturalne. Weź wrzuć na luz i spróbuj byc bardziej konstruktywny, a mniej czepilaski. Ok? Pozdrawiam. Pisz często. Mężczyzźni na tym forum są potrzebni - mądrzy mężczyźni! ;)
          • jesod Znowu desant... ? 21.11.10, 16:35
            Gość portalu: a_taka_jedna napisał(a):
            > słuchaj Saab. jak widzisz w tym wypadku Rozważnej taki facet nie zadowala. Ona
            > chciałaby, żeby on był 24x7, dzwonił i mówił: kocham! kocham! kocham!

            Na Ozyrysa!!! Znowu desant....? :P
            • Gość: a_taka_jedna Re: Znowu desant... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:47
              Na Izydę! A i owszem! I co teraz? :P
              • jesod Re: Znowu desant... ? 21.11.10, 17:22
                Gość portalu: a_taka_jedna napisał(a):
                > Na Izydę! A i owszem! I co teraz? :P

                Nic. Dalej mieszkam w k-raju nad Wisłą. :P



        • ewa.zeromska Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 18:42
          Nie wiem, skąd ta pewność. Ja nie zniosłabym traktowanie "z buta" i moje przyjaciółki też nie. Nie ma statystyk na ten temat, a przynajmniej ja ich nie znam, a takie przekonanie to czysty seksizm. niby dlaczego męzczyzna daje sobie prawo do bycia górą.
          Statystyki pokazują, nasze polakie, że kobiety lepiej radzą sobie ze stresem, są lepiej wyksztalcone, bardziej zaradne życiowo - więc gdzie tu miejsce na but?
          Chyba tylko w męskiej wyobraźni :-)
          • Gość: saab9600 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.net-serwis.pl 21.11.10, 21:22
            Teraz to się Pani ze mną droczy ;-). Przytoczyłem taką samą obiegową opinię na temat kobiet jak Pani na temat mężczyzn. To a'propo chłodnego traktowania i "z buta".

            Co do Pani uwagi związanej ze statystkami, które tak ujawniają wyższość kobiet to odbije piłeczkę i z góry uprzedzam, że będzie to prymitywne (na studia na statystyce zaraz na pierwszych zajęciach mój wykładowca opowiedział stary dowcip: jest prawda, półprawda i statystka).
            Jedziemy: kobiety zarabiają mniej od mężczyzn, więc radzą sobie gorzej. Jest ich mniej na rynku pracy niż mężczyzn. A ich wykształcenie wyższe to głównie studia humanistyczne, przyrodnicze, pedagogiczne, które z całym szacunkiem są dużo mniej wymagające niż studia techniczne. Poza tym kobiety pracują głownie w sektorach, które są finansowane ze środków publicznych ....
            A jeśli chodzi o mentalność to proponuję sięgnąć chociażby po ostatnie badania przeprowadzone przez CBOS w ramach projektu "Kobiety na rynku pracy województwa mazowieckiego" i popatrzeć na postrzeganie mężczyzn przez kobiety.
            www.kobiety.mazowsze.efs.cbos.pl/publikacje/raporty/Analizy.pdf
            Paniom jeszcze dużo brakuje do zrozumienia na czym polega równość. Świat się zmienia a feministki ze swoimi dogmatami zatrzymały się w latach 80-tych. Mężczyźni robili kiedyś ten sam błąd ... ale my się uczymy ;-). Proszę o tym pamiętać.
            • perska.kotka Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 21:53
              Miauuu... jakis Ty stereotypowy, człowieku - powiedziała perska.kotka, fuknęła z pogardą i przekręciła sie na drugi bok :P
              • jesod Miauuu 21.11.10, 22:24
                perska.kotka napisała:
                > Miauuu... jakis Ty stereotypowy, człowieku - powiedziała perska.kotka, fuknęła
                > z pogardą i przekręciła sie na drugi bok :P

                I niech już lepiej tak już zostanie, na wieki wieków Hymen. :P



                • Gość: perska.kotka Re: Miauuu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 22:31
                  nie ciesz sie zawczasu. tysiace razy sie już w swoim kocim żywocie przekręciłam na drugi bok - i co? i nic! ja z tych, co zawsze spadną na 4 łąpy. zawsze :)
                  pa pa Jesod! masz ostre pazurki - auć! poczułam! :D
                  • jesod Re: Miauuu 21.11.10, 22:48
                    Gość portalu: perska.kotka napisał(a):
                    > nie ciesz sie zawczasu.

                    A czy ja się z czegoś cieszyłam?
                    Zalecałam jedynie wyluzowanie. Koty to przecież potrafią, nawet jeśli są ciągle czujne....

                    Gość portalu: perska.kotka napisał(a):
                    > tysiace razy sie już w swoim kocim żywocie przekręciłam
                    > na drugi bok - i co? i nic! ja z tych, co zawsze spadną na 4 łąpy. zawsze :)

                    To Ty jesteś kocur cyrkowy? Szkolony przez służby specjalne?

                    Gość portalu: perska.kotka napisał(a):
                    > pa pa Jesod! masz ostre pazurki - auć! poczułam! :D

                    Nie przypominam sobie, abym je do Ciebie wyciagała... :)






            • jesod Paniom jeszcze dużo brakuje 21.11.10, 22:34
              Gość portalu: saab9600 napisał(a):
              > Paniom jeszcze dużo brakuje do zrozumienia na czym polega równość.

              Właściwie to żadna nowina.... Najważniejsze, że wszystkie kocury wiedzą, a to już powinno wystarczyć całej żeńskiej populacji.
      • Gość: a_taka_jedna Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:32
        Pewna mądra kobieta mawiała, że w pewnym wieku,, kobieta powinna mieć gosposię na stałe, a mężczyznę na dochodząco.

        Pani Ewo! dziękuję za to zdanie! Mądre! :) Ja powiem więcej: kobieta niezależnie od wieku powinna mieć nianię do dzieci i gosposie na stałe, a mężczyznę (także męża!) na dochodząco. Mężczyźni to koty. Ich sie nie da do końca oswoić. I - bądźmy szczere - tylko tacy drapieżmni i dzicy są nas w stanie intrygować i cielawić do końca życia!
        Rozważna, żyju swoim życiem. Jak jakiemuś Kotu sie ono spodoba - zajrzy raz, zajrzy drugi i może kiedys zostanie. Może! uważam, że udomowiony chłop, w kapciach na stałe przyklejonych do stóp, w fotelu na stałe przyklejonym do tyłka przed telewizorem (nieobecny, ale jednak w domu, prawda? :))), to po prostu stan domowej klęski żywiołowej! Żyj swoim życiem! Myśl o sobie! Faceci lubią być deserem, dodatkiem do czyjegoś życia - ale nie fundamentem, nie podłogą. Przygnieciesz ich, jak będziesz traktować jak podstawę swojego bytu i szczęścia! Ty chciałąbyś być czyjąś podłogą? Bo ja nieeeeee! Przenigdy. Facet ucieka, jak widzi, że dla kobiety zaczyna być wszystkim. To dla nich zbyt duże obciążenie. Kota nie zaprzęgniesz do wozu ;))) Sorry....
        • jesod Koty... A co z kotkami? 21.11.10, 16:46
          Gość portalu: a_taka_jedna napisał(a):
          > Mężczyźni to koty. Ich sie nie da do końca oswoić. I - bądźmy szczere - tylko tacy
          >
          drapieżmni i dzicy są nas w stanie intrygować i cielawić do końca życia!
          (...)
          > Myśl o sobie! Faceci lubią być deserem, dodatkiem do czyjegoś życia - ale nie fundamentem, > nie podłogą. Przygnieciesz ich, jak będziesz traktować jak podstawę swojego bytu i szczęścia!

          To brzmi, jak autoreklama. :-))))))
          Świat na obraz i podobieństwo swoje?
          Coraz lepiej się bawię.... Dobrze, że konsekwentnie trafiasz do kuwetki - ona też zazwyczaj jest na podłodze. :)
          • Gość: a_taka_jedna Re: Koty... A co z kotkami? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:48
            ja trafiam, owszem - Ty nie? Bidak!
          • perska.kotka Re: Koty... A co z kotkami? 21.11.10, 17:18
            kto mnie wołał, czego chciał? jestem, choć nie stara, ale leniwa ze mnie kotka, proszę docenić przybycie zatem ;P jesod sie nie mądrzyj, oki. każdy ma prawo do przedstawienia swojego punktu widzenia. jesteś nadwornym Cenzorem, czy co? :P Wyluzuj.
            • jesod Re: Koty... A co z kotkami? 21.11.10, 17:33
              perska.kotka napisała:
              > jesod sie nie mądrzyj, oki. każdy ma prawo do przedstawienia swojego punktu
              > widzenia jesteś nadwornym Cenzorem, czy co? :P Wyluzuj.

              Dlaczego uważasz, że się mądrzę? :(
              Przedstawiam jedynie swój punkt widzenia, a Ty sama napisałaś, że każdy ma do tego prawo. Więc....??????? O, co chodzi?! Przeszkadzam Tobie, czy psuję szyki w drodze do kuwetki? Obawiasz się czegoś?
              Może radę o wyluzowanie powinnaś wystosować do siebie, nie przyszło Ci to do Kociego Łebka?

              • perska.kotka Re: Koty... A co z kotkami? 21.11.10, 21:51
                a... to juz teraz rozumiem szczytną ideę zastosowania młotka poniżej! Jesod przyszedł z lekarstwani, a kocica.... :P
                • jesod Re: Koty... A co z kotkami? 21.11.10, 22:18
                  perska.kotka napisała:
                  > Jesod przyszedł z lekarstwani, a kocica.... :P

                  Zapomniałeś dodać: perska kocica... :P

    • jesod Wątpliwości 21.11.10, 13:03
      Co prawda nie jestem Panią Ewą, ale..... odezwę się. Krótko, bo więcej mi się nie chce.
      rozważna35 z Twoich wstępnych informacji zalatuje mi narcyzem, snobem i egoistą, który ma dużo wolnego czasu i.... tak mu jest po prostu wygodnie.
      Facet chwiejny i niezdecywowany, zapatrzony w siebie.

      No i wreszcie, jeśli Ty masz jakieś wątpliwości to znaczy, że nia ma już żadnych wątpliwości, chociaż........ jakichkolwiek wątpliwości nie należy tłumaczyć na niekorzyść oskarżonego.

      Nieprawdaż, her? :)
      • rozwazna35 Re: Wątpliwości 21.11.10, 13:24
        Pani Ewo, Jesod i her:)

        Dziękuję za odpowiedź. Wydaje mi się, że tu nie chodzi o egozim, czy narcyzm. On chyba chciałby mieć ciastko i zjeść ciastko. A te gawędziarstwo to raczej sposób na połechtanie swojego ego.
        On wiedział od początku, że mnie nie interesuje luźna znajomość. Ja bardzo rzadko dzwoniłam do niego pierwsza. Z reguły on proponował spotkania. Zależało mu na tym, aby zrobić dobre wrażenie na mojej rodzinie, myślał o mojej córce. Mają bardzo dobry kontakt, było dla niego ważne, czy ona go lubi.
        To z jego strony padały wizje wspólnej przyszłości, dosłownie pytał, co sądzę na temat np. działki, czy dobrze byłoby kupić, bo jakbyśmy zamieszkali....
        Nawet przy swojej mamie mówił, że będziemy razem mieszkać.
        Wszystko generalnie było na dobrej drodze, a ja nie naciskałam. Pewnie za dobra byłam w tym, że zawsze byłam dostępna. Nie wiem, czy to, że się wkurzyłam, że nie zadzwonił jak dojechał jest wielkim przestępstwem? Dla mnie jest to normalne spytać bliskich czy dotarli szczęśliwie na miejsce. To chyba nie jest oplatanie bluszczem, nie kazałam mu się przecież meldować co chwilę, wystarczyło, że wiedziałam, że dotarł na miejsce.
        • ewa.zeromska Re: Wątpliwości 21.11.10, 13:47
          Zdajesz sobie sprawę z tego, że ja nie jestem w stanie powiedzieć ci dokładnie, dlaczego twój pan tak się zachowuje. Najprościej będzie, jak zadasz mu konkretne pytanie, ale bez płaczu i proszenia. Po prostu, jeśli zmienił front, to na jaki. Kawa na ławę.
          Niemniej i tak uważam, że zanadto się angażujesz..
          Poza tym, nie bój się wymagać. Nie możesz żyć w strachu, że jeśli coś powiesz, czegoś zażądasz, to on sobie pójdzie. To niech idzie, po co ci taki związek.
          Jesteś inteligentną, wrażliwą kobietą. Czy naprawdę swoją wartość mierzysz obecnością faceta przy boku?!
          Aż mi się nie chce w to wierzyć.
          Dobrze zastanów się nad swoimi uczuciami, nie oszukuj siebie. Czy ty go naprawdę kochasz, czy tylko chcesz, żeby był, bo wtedy czujesz się w pełni kobietą!
          Niewykluczone, że on w związku z tobą nie może oddychać, a żaden facet tego nie znosi.
          Troska, uczucie, jedzonko, pranko - miód, tylko wolności nie ma.
          Zapytaj go również o to. Śmiało, nie bój się odpowiedzi. Przynajmniej będziesz wiedziała, co możesz zmienić, jeśli oczywiście chcesz, jeśli w ogóle warto.
          Pozdrawiam
          • rozwazna35 Re: Wątpliwości 21.11.10, 14:12
            Pani Ewo,

            Oczywiście, że Pani dokładnie nie odpowie na moje pytanie na podstawie kilku faktów. Zresztą nie oczekuję tego.
            To nie chodzi o to, że dopiero u boku mężczyzny czuję się kobietą. A chcę, żeby był, bo potrzebuję kogoś bliskiego, kogoś z kim mogłabym coś budować. Chyba lepiej mieć bliską osobę, kogoś na kogo można liczyć, kto się o nas troszczy, niż być samemu.
            A czy go kocham to fakt, nie wiem. Tzn. nie potrafię powiedzieć, czy to miłość, może tak. Po prostu w wielu kwestiach mi odpowiada, jest inteligentny, zaradny, mogę zawsze na niego liczyć, lubię spędzać z nim czas.
            Jeżeli chodzi o jego wolność, to wydaje mi się, że jej nie ograniczałam. Po prostu czuję niepokój jak on się kilka dni nie odzywa. I z tym mam problem. Oczywiście nie daję mu w żaden sposób tego odczuć, ostatnio tylko powiedziałam, że mnie to zdenerwowało jak wyjechał i nie dawał znaku życia.
            Konkretne pytanie mam zamiar mu zadać. Mam zamiar odpuścić w kwestiach, co on robi jak nie jest ze mną, a jednocześnie ograniczyć to, co dostaje ode mnie.
            Nie wiem zresztą jak przebiegnie ta rozmowa, bo być może to wszystko zakończymy.
          • jesod Re: Wątpliwości 21.11.10, 15:54
            ewa.zeromska napisała:
            > Niewykluczone, że on w związku z tobą nie może oddychać, a żaden facet tego nie
            >
            znosi.

            Ewo, skąd wysnuwasz takie wnioski???
            Tak wstępnie, to zaczynam mieć wrażenie, że to właśnie rozważna35 zaczyna dusić się w związku z tym...no... Hmmm..... Powiedzieć: "partnerem" (?) - to jednak byłoby za dużo.

            ewa.zeromska napisała:
            > Troska, uczucie, jedzonko, pranko - miód, tylko wolności nie ma.

            No, ja przepraszam bardzo, a czy ktoś obiecywał, że będzie lekko, łatwo i zawsze przyjemnie?
    • Gość: saab9600 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.net-serwis.pl 21.11.10, 13:54
      Po tym co napisałaś to faktycznie przyszłości Twój związek z tamtym Panie nie ma. I niestety 1,5 roku trzeba spisać na straty. Dobrze, że to tylko tyle i że nie ma innych skutków ubocznych.
      Faceci są różni, tak jak kobiety. Szanuj się dziewczyno i czekaj na tego fajnego. Życie ma to do siebie, że raz nam coś zabiera a potem daje dużo więcej dobrego.

      Nie słuchaj rady Pani Ewy, żeby się puszczać na lewo i prawo. Facetów, którzy chętnie będę Cię wykorzystywać i zrobią sobie z Ciebie "worek na spermę" jest multum. Nie warto się szmacić. My wbrew obiegowym opinią cenimy porządne dziewczyny. Z tego co pisałaś to raczej stawiasz na długoterminowe relacje, więc nie powinnaś mieć problemu.

      Na koniec łyżka dziegciu. Ty jednak masz coś z bluszczu. Nie wiem dokładnie o co chodzi ale to już nawet z Twojego pisania wypływa. Może to zwyczajnie nadmierna troska o drugą osobę. Tak czy siak to dusi.
      • jesod Kolejne doświadczenia to nie strata 21.11.10, 16:18
        Gość portalu: saab9600 napisał(a):
        > I niestety 1,5 roku trzeba spisać na straty. Dobrze, że to tylko tyle i że n
        > ie ma innych skutków ubocznych.

        Absolutnie się z tym się nie zgadzam.
        rozważna35 jest bogatsza o pewne doświadczenia. A to, że trochę bolesne... To zupełnie inna bajka.
        Ten czas pozwolił Jej wyraźniej uświadomić sobie, czego tak naprawdę chce i potrzebuje. To jest bardzo ważne, bo Ona wciąż uczy się siebie i dzięki temu będzie mogła dokonywać lepszych dla siebie wyborów.

        Gość portalu: saab9600 napisał(a):
        > Facetów, którzy chętnie będę Cię wykorzystywać i zrobią sobie z Ciebie "worek na spermę"
        > jest multum. Nie warto się szmacić. My wbrew obiegowym opinią cenimy porządne dziewczy
        > ny.

        I tu się z Tobą zgadzam. :)
        Jednak, jeśli rozważna35 podejmnie świadomą decyzję, że mężczyzna jest Jej potrzebny jedynie w określonym celu użytkowym - to będzie to, tylko i wyłącznie Jej decyzja i nic nam do tego.

        Gość portalu: saab9600 napisał(a):
        > Na koniec łyżka dziegciu. Ty jednak masz coś z bluszczu. Nie wiem dokładnie o c
        > o chodzi ale to już nawet z Twojego pisania wypływa. Może to zwyczajnie nadmier
        > na troska o drugą osobę. Tak czy siak to dusi.

        Nooo, do tej pory pisałeś do rzeczy, ale teraz..... Czegoś tu nie rozumiem.
        Przede wszystkim, na jakiej podstawie wypłacasz tę łyżkę dziegciu???
        Jako jedyny sprawiedliwy?
        Moim zdaniem, zbyt mało jest danych, aby oceniać rozważną35 w ten sposób, więc tym bardziej nie rozumiem, dlaczego to robisz?
        Związek w relacji uczuciowej to między innymi wzajemne dawanie i branie, z poszanowaniem drugiej strony. Tak, więc troska o kogoś, czy dotarł na miejsce cały i zdrowy jest zupełnie czymś noramlnym, naruralnym jak i samo powiadomienie z drugiej strony, że wszystko jest w porządku.
        Wzajemna dbałość i liczenie się z uczuciami drugiej strony nie ma nic wspólnego z utratą wolności i pozbawianiem możliwości oddychania.



        • Gość: a_taka_jedna Re: Kolejne doświadczenia to nie strata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:40
          jesod mądrze piszesz.
          ale saabowi z w jednym rację przyznaje zdecydowanie - rozważna chce zawłaszczyć tego faceta, chce kota wziąć na smycz! on ucieknie! nie lepiej kotu dać swobodę, niech przychodzi, kiedy chce? niech daje ile chce na razie?
          Rozważna, sama nie wiesz czy kochasz - a oczekujesz nie wiadomo czego? No zaraz, zaraz....
    • potwor_z_piccadilly Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 15:54
      Na rozmowę jest za wcześnie. On na żadne pytanie ci nie odpowie bo nie zna odpowiedzi na nie. Jest niezdecydowany.
      Dajcie sobie czas na poukładanie wszystkich za i przeciw. Wam potrzebna jest przerwa.

      • rozwazna35 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 16:24
        Podczas tej naszej burzliwej rozmowy on powiedział, że mu zależy, ale boi się, że nie będzie potrafił dać mi tego, co ja oczekuję. Że boi się, że takich scysji będzie więcej w przyszłości, bo ja reaguję emocjonalnie, a on potrafi być b. niemiły i nie chce mnie ranić. Że jak ma problemy w pracy (a teraz takie ma, choć też dopiero podczas tej rozmowy sie o nich dowiedziałam) to się izoluje i nie kontaktuje również ze swoją rodziną. Ma stresującą pracę, powiedział nawet, że nigdy nie dowiem się, co się w pracy dzieje, więc być może jest to dla niego trudne i w taki sposób reaguje.
        Oczywiście pokazałam również swoją zazdrość, co nie jest dobre i on się poczuł osaczony. Żadnych scen zazdrości mu nigdy nie robiłam, to się zbiegło wszystko naraz, jeszcze jego kumpela zaczęła się ostatnio odzywać i tak może wyszło. Chodzi o to, że nawet jak mam obawy to oczekiwałam, że on mnie uspokoi. I oczywiście oczekiwałabym tego, że jak on ma problemy to mógłby choć słowem pisnąć, wtedy dla mnie byłoby jasne, żeby dać mu trochę spokoju. Bo ja jasnowidzem nie jestem.
        • Gość: a_taka_jedna Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:45
          rozważna, weź przeczytaj J. Gray "Mężczyźni są z marsa, kobiety są z Wenus". Dziewczyno! Ty nie znasz podstawowych prawideł męskiej psychiki!!! Podstawowych.
          Jak ma problemy w pracy - to nie przyjdzie z płaczem do Ciebie, żeby sie wyżalić. Raczej sie odsunie i będzie myślał sam na sam - jak tu je rozwiązać!

          > Podczas tej naszej burzliwej rozmowy on powiedział, że mu zależy, ale boi się,
          > że nie będzie potrafił dać mi tego, co ja oczekuję.Jeszcze kilka takich rozmów, pretensji o brak telefonu - a masz zagwarantowane, że ucieknie. Za dużą odpowiedzialność mu wkłądasz na barki! Kobieta z dzieckiem to nie takie hop siup. Pozwól mu dojrzeć w jego indywidualnym tempie.
          Idź do ludzi. I nawet jak sie przez tydzień nie odzywa, nie obgryzaj paznokci. To wynika z jego psychiki - poczytaj trochę o facetach, bo dochodzę do wniosku, że jednak powinnaś mieć nick" Nierozważna ;) powodzenia!
          • rozwazna35 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 17:11
            Teeoretycznie ja to wszystko wiem. Że jak facet ma problem, to się odsuwa. Ale w tym przypadku skąd niby miałam z góry wiedzieć, że ma problemy w pracy? Tego, aby dać sobie na luz też się chyba trzeba nauczyć. W końcu jestem kobietą i mam inna psychikę:) Dlaczego to ON tego nie może pojąć, tylko ja mam ciągle się naginać?
            • perska.kotka Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 21.11.10, 17:23
              cytat z Ciebie:
              Czasem były takie dni, gdy nie dawał w ogóle znaku życia, tak jakby nie interesowało go w ogóle co się ze mną dzieje.
              Wiedziałam, że w końcu wybuchnę.


              raz - kumulujesz w sobie frustrację na faceta.
              dwa - nie ufasz! nawet jak nie wiedzuiałaś o kłopotach w pracy - to gdybyś ufałą, przetłumaczyłabyś sbie: na pewno ma powód.
              Ale nie! Słuchaj... facetowi nie są potrzebne Twoje pierogi z kapusta i grzybami! Tylko Twoje zaufanie, szczęście, że od czasu do czasu zajrzy (bez wymówem i naciskania na wiecej), szczerosć i brak złości. po prostu dajesz mu wiele - ale nie to, czego on chce. Rozmijacie sie w oczekiwaniach. Jeśli tego nie zrozumiesz - popsujesz tę relację. To oczywiste dla nas, postronnych. Czy Ty nie widzisz, że on jest o krok od pokochania Cię i jednocześnie o krok od ucieczki? Uspokój sie i iumów na pogaduchy z koleżankami! zabierz dziecko gdzieś na weekend. Jeźcie same. Zaskocz go pozytywnie radoscia życia i samodzielnością. Bluszcz - dobrze Ci tu napisali! Uszy do góry. Rozejrzyj sie - nie ten, to inny! :)
              • jesod Kocia pieszczota. 21.11.10, 17:46
                perska.kotka napisała:
                > Czy Ty nie widzisz, że on jest o krok od pokochania Cię i jednocześnie o krok od
                > ucieczki?

                Chyba miało być, od pokichania Cię i jednocześnie o rok od wycieczki tzn. rui? :)
                Jak się nazywa kocia ruja, bo nie wiem....? :) Ale wtedy są wycieczki i to może być np. już w marcu. :)

                perska.kotka napisała:
                > Bluszcz - dobrze Ci tu napisali!

                To było w ramach piep**enia kotka(i) za pomcą młotka. To taka kocia pieszczota. :)

                • perska.kotka Re: Kocia pieszczota. 21.11.10, 21:50
                  > To było w ramach piep**enia kotka(i) za pomcą młotka. To taka kocia pieszczota
                  > . :)
                  Ty próbujesz mnie zastraszyć Jesod? Uważaj, mam ostre pazurki!
                  Rozważna... jak sama widzisz 9czy na przykjładzie Twojego, czy na przykładzie tego tu Jesoda) nie należy ich traktować zbyt poważnie. Wyluzuj, jestes tego warta... ;D
                  • jesod Re: Kocia groźba???? :( 21.11.10, 22:12
                    perska.kotka napisała:
                    > Ty próbujesz mnie zastraszyć Jesod? Uważaj, mam ostre pazurki!

                    Psłuchaj kocie z desantu.... Z premedytacją udajesz, że nie wiesz o co chodzi.
                    Jakim cudem, tak inteligentny kot, może opinię odebrać jako zastraszanie? To ciekawe.... i jednocześnie niemożliwe.
                    Twoja opinia o rozważnej35:
                    Bluszcz - dobrze Ci tu napisali!
                    Moja odpowiedź na tę opinię:
                    To było w ramach piep**enia kotka(i) za pomcą młotka. To taka kocia pieszczota. :)
                    Jestem pewna, że niepotrzebnie to tłumaczę, bo doskonale wiesz, o co chodzi.

                    perska.kotka napisała:
                    > Uważaj, mam ostre pazurki!
                    A skąd wiesz, że ja ich nie posiadam???? W końcu, jako szanująca się kotka, co chodzi własnymi drogami - nie mogę zrezygnować z takiego atrybutu. :P



                    • Gość: perska.kotka Re: Kocia groźba???? :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 22:19
                      ożesz... nie lepiej powiedzieć. to Ty jesteś TA jesod, a nie TEN jesod? a... to co innego. ja tylko napadam na koty :) sorry, przez internet nie widać, ktoś Ty :)))
                      • jesod Kocurze przebiegły... 21.11.10, 22:28
                        Gość portalu: perska.kotka napisał(a):
                        > ożesz... nie lepiej powiedzieć. to Ty jesteś TA jesod, a nie TEN jesod? a... to
                        > co innego. ja tylko napadam na koty :)

                        Myślisz, że uwierzyłam? :-))))


      • Gość: a_taka_jedna Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.10, 16:41
        zgadzam sie z Tobą. więcej luzu, więcej uśmiechu i więcej cieszenia sie chwilą. a mniej deklaracji, planów na przyszłość, zaprzęgania kota do wozu! :P
        • Gość: mmm Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo IP: 109.243.3.* 23.11.10, 23:48
          po 1,5rocznym "zwiazku" facet nie zdradzil gdzi epracuje i czym sie zajmuje ????????????
          to ja przepraszam bardzo - ale co ty dziewvzyno robisz z tym facetem ?

          nie wyobrazam sobie ukrywani tak podsatwowej kwestii, naprawdopodobniej mocno sie zdziwisz gdy sie w koncu dowiesz
          , w dodatku takiego ukrwyajcego sie ( moze gangstera, moze przemytnnika a moze tylko szzcesliwego żonkosia) kontaktujesz z włąsnym dzieckiem?
          gdze ty masz rozum dziewczyno ?


          do tego - pan flirtuje, bawi sie wczaty erotyczne, nei zyczy sobei aby do neigo dzownila czy odzywala sie nieproszona bo mu zaburzasz jego "wolnosc i swobode", w glowie sie nie miesci

          a tu ci radza ze maszise cieszyc az panu zachcie sei byzkanka i w koncu cie łaskawie odwiedzi, masz nie pytac, nei oczekiwac , nie wymagac, nie pytac co dalej z wami tylko merdac ogonkiem i ze szcesciem w oczach witac go w drzwiach

          wiesz - urywane przed calym swiatem kochanki miewaja wiecej wymagan i praw niz ty jako pseudo-partnerka

          jak dla mnei jestes tylko kochanką, moze jedną z wielu a nie zadną partnerką, nie jestesce w zadnym związku tylko w ukłądzie - seks bez zobowian. Bo pan tych zobowiazan z toba/dla ciebei nie chce/

          dziewzyno - dla wlasengo bezpieczenstwa uciekaj od tego kolesia jak najdalej , bo sie mocno zdziwisz gdy trafia do ciebei egezkutrzy długów na przykład
    • eastern-strix Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 24.11.10, 11:17
      Obcy facet nie bedzie nigdy dla Twojej corki ojcem. Im szybciej to zrozumiesz tym lepiej. Ona juz ma ojca nawet jesli jest nieobecny. Partner mamy moze byc przyjacielem (albo wrogiem, sporo tu zalezy od doroslego), kolejnym doroslym, ciekawa osoba, autorytetem itp. Ale ojcem nie bedzie.
      • ewa.zeromska Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 24.11.10, 11:22
        Droga Rozważna Internautko.
        Dostałaś tyle odpowiedzi, tyle porad, że już samo to powinno cię dowartościować. Niektóre wpisy są bardzo przemyślane, więc masz o czym myśleć.
        Proponuję,. żebyś podziękowała za troskę i zamknijmy ten wątek.

        Oczywiście możemy otworzyć jakiś nowy, z pokrewnym tematem, ale tu już chyba się troszkę gubimy.
        Ja dziękuję i pozdrawiam E.Ż.
        • rozwazna35 Re: Pani Ewo, jednak nie jest różowo 24.11.10, 11:31
          Dziękuję Pani Ewo:)
          Również proponuję zamknięcie tego wątku. Trochę spraw przemyślałam, a ludzie mają to do siebie, że na podstawie kilku wyrwanych faktów układają całe historie. Nie wiem również "mmm" gdzie niby napisałam, że nie wiem, gdzie mój partner pracuje???
          Wiem to od samego początku.
          Pozdrawiam i dziękuję wszystkim za odpowiedzi
Pełna wersja