Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie?

30.11.10, 16:45
Zostałem poproszony przez admina strony o założenie nowego wątku, więc piszę...
Sąd orzekł wspólną opiekę nad dziećmi z miejscem zamieszkania dzieci przy matce.
Matka stara się ograniczać kontakty z ojcem, a co najważniejsze podejmuje ważne dla dzieci decyzje wbrew jasno wyrażanej woli ojca. Ponieważ dzieci mieszkają z nią, traktuje je jak zakładników, wykorzystując w rozgrywkach z byłym mężem.
Dzieci wbrew wyrokowi sądu tracą po trochu możliwość kontaktu z obojgiem rodziców.
Piszę o tym na swoim blogu tutaj:
nocotytato.org.pl
Czy istnieje jakiś sposób, żeby zachęcić lub zmusić matkę do współpracy z ojcem? Złożyłem w sądzie wniosek o skierowanie na mediacje, ale bez zgody obu stron mediacje nie są możliwe...
    • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 17:35
      Witam cie ponownie,
      z moich obserwacji wynika, że ani sąd, ani mediator, nie są tak skuteczne jak dogadanie się stron.
      Ja domyślam się, że twój kontakt z żoną jest bardzo trudny, ale może trzeba zakopac topór wojenny, schowac urażone ambicje do kieszenie i jakoś porozumiec się między sobą.
      Zwykle pierwsza odpowiedź na taką propozycję jest "to niemożliwe, próbowałem, nie raz".
      Coś zoną powoduje, że jest taka nieprzejednana. Wiesz co?
      Jeśli wiesz, to układaj się po tej linii, nawet jeśli to ma cię wiele kosztować (nie o kasę mi chodzi).
      Żeby rozmawiac o dzieciach, najpierw powinniście załatwić sprawy między sobą, bo chyba tu jest pies pogrzebany.
      Do takich sytuacji dochodzi zwykle wtedy, gdy między byłymi małżokami jest jakas zapiekła zlość. Da się coś zrobić w tej kwestii?
      Pozdrawiam
      • labadine Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 18:44
        Czy to dotyczy Polski?

        • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 19:38
          labadine napisał:

          > Czy to dotyczy Polski?
          >
          Tak, to dotyczy Polski...
          • labadine Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 20:10
            Piekna ta rzeczpospolita bananowa
      • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 19:46
        ewa.zeromska napisała:

        > Coś zoną powoduje, że jest taka nieprzejednana. Wiesz co?
        > Jeśli wiesz, to układaj się po tej linii, nawet jeśli to ma cię wiele kosztować
        > (nie o kasę mi chodzi).

        Nie wiem, co nią powoduje. Kiedyś mogłem się wielu rzeczy domyślać. Ale teraz nie wiem. Od półtora roku nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa. Ona w międzyczasie wyszła za mąż. Fakt, jeszcze nie jest podzielony majątek (ale miało nie być o kasie). Ona ustanowiła pełnomocnika do kontaktów ze mną. Prawniczkę, która nie odpowiada na moje pytania, potrafi w piątek po południu przed feriami (czyli na godzinę, dwie przed początkiem ferii) napisać mi maila, kiedy dzieci do mnie mogą przyjechać...
        Od prawie roku nie widziałem najstarszego syna. Miał być u mnie, ale gdzieś pojechał. Potem przywiozła go do mnie babcia albo narzeczony matki, on wpadł, pokrzyczał na mnie i uciekł spowrotem do samochodu, którym przyjechał... Czy można podejrzewać, że nikt poza nim samym nie miał wpływu na to zdarzenie?
        Matka ani razu nie zapytała mnie o co chodzi. Zagroziła jedynie, że doniesie na mnie na policję, jeżeli nie odwiozę natychmiast jego tornistra z książkami do szkoły...

        Miałem nadzieję, że jej z czasem przejdzie. Zdradzała mnie, OK. Nie chciała uczciwie naprawiać małżeństwa, trudno. Myślałem, że czas coś uporządkuje. Że jak sobie poukłada życie, to się wszystko ułoży. Na razie cały czas jest eskalacja...
        • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 30.11.10, 20:36
          Posłuchaj, a może jakoś uda się przejść tę mecenas.
          Ty powinieneś bezpośrednio pogadać z byłą żoną. Może w jej pracy, albo przed jej domem. Chyba nie masz zakazu zbliżania się do niej. To taki kawałek Ameryki w naszym prawie :-).

          Ci wszyscy pełnomocnicy są bezduszni, co ich to obchodzi, a poza tym, zamierzenie, czy nie, nakręcają czasami strony.
          Czy nie ma żadnej, absolutnie żadnej szansy na rozmowę między wami.
          Przeciez kiedyś coś was łączyło, musiało być uczucie. Wiem, że minęło, ale czy nie zostało ani źdźbła dobrej woli.
          Chodzi przeciez tylko o rozmowę. Nie o kłotnię, nie o wymyślanie sobie.
          Ale wiesz, gdyby do niej doszło, to musisz panowac nad emocjami i to bardzo, ale łatwo nie będzie.
          Może spróbuj
          • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 12:03
            Wszystkie próby rozmowy, jakie podejmowałem po rozstaniu, kończyły się bez skutku. Kiedy w jakiejkolwiek sprawie mam inne zdanie, to nie ma rozmowy. Mogę wysłuchać i zasalutować, albo się nie odzywać. Wiadomo, że nigdy wina nie jest całkowicie po jednej stronie. I pewnie jakby próbować analizować historię, to dałoby się wskazać wiele przyczyn rozstania. Ale teraz, od co najmniej 7 lat, po stronie byłej żony, której romans był bezpośrednią przyczyną rozstania, nie ma żadnej woli porozumienia. Poczuła wiatr w żaglach, kiedy się okazało, że prawo albo praktyka jego realizowania są po jej stronie. Ja mogę ewentualnie wzywać policję, składać pozwy w sądach. Tylko czy to by była metoda? Czy to by doprowadziło do porozumienia? Może, jakbym jakąś sprawę wygrał, to by poczuła, że musi przestrzegać wyroków. Chociaż, skoro nie przestrzega ich teraz, mimo wielokrotnych zaleceń sądów, to dlaczego miałaby przestrzegać kolejnych?
            • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 12:39
              No to ja już nie wiem, co ci podpowiedzieć, bo na każdą propozycję, mówisz - to już było, to się nie sprawdza.
              Jeśli tak ci zależy na kontaktach z dziećmi, to może gódź się jej propozycje i salutuj.
              Przecież nie o twój honor i ambicję tu chodzi, tylko o kontakt z twoimi dziećmi.
              Prawda?
              • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 13:14
                Ja od około ośmiu lat szukam porad, testuję, sprawdzam... Dlatego wiele już było i nie jest łatwo wymyślić jakiś magiczny sposób załatwienia sprawy w jednym ruchu. Zresztą też nie zgłaszam się tutaj o poradę. Rozumiem, że to jest forum dyskusyjne a nie poradnia ;-)
                Chcę poddać pod dyskusję problem. W takiej sytuacji, jak ja, jest bardzo wielu ojców. Niby prawo mówi o równouprawnieniu, ale strażnikiem tego równouprawnienia jest ten, z kim mieszkają dzieci. A to najczęściej, chyba też bez mocnych podstaw, jest matka. Jeżeli matka chce żeby dzieci miały ojca, to wszystko jest super. Znam wiele takich przykładów. Pewnie większość sytuacji tak właśnie wygląda.
                Ale jest też całkiem dużo takich przypadków, gdzie matka postanawia z jakichś powodów usunąć ojca z życia dzieci. Albo przynajmniej zawładnąć ich sercami w duchu "Zobaczcie, musicie widywać tego ojca, ale to strasznie zły człowiek i nic dobrego w as od niego nie spotka. Skrzywdził mnie i was też skrzywdzi. To jest zły człowiek." Literatura specjalistyczna pełna jest takich opisów.
                Prawo powinno chronić słabszych przed silniejszymi. Na przykład w relacjach pracodawca pracownik przede wszystkim dba o prawa pracownika. Na rynku pracy musi chronić kobiety, bo im jest trudniej. Ale w relacjach między rodzicami po rozwodzie w Polsce silniejsza jest matka, która ma u siebie dzieci. Naprawdę łatwo jest jej utrudniać kontakty z ojcem. Prawo powinno chronić słabszego a nie wspierać mocniejszego i tutaj, nieprawdaż?

                Mały przykład, żeby wyjaśnić, o czym mówię. Wczoraj miałem odebrać dzieci ze szkoły. U mnie nocują i odwożę je do szkoły następnego dnia. Wczoraj rano dostałem wiadomość od Pani Matki, że córka się źle czuje i nie przyjedzie tego dnia. Poprzedniego dnia była w szkole, ale tego nie idzie. Trudno pomyślałem. Kiedy odwoziłem rano syna do szkoły okazało się, że córka dzisiaj znowu jechała do szkoły - spotkałem je na drodze. Czyli jej złe samopoczucie trwało jeden dzień. Może warto dodać, że w ten dzień były urodziny ojca oraz męża matki...
                Oczywiście wszystko jest możliwe, ale czy takie niedomagania mogą się powtarzać regularnie co dwa, trzy tygodnie? I dlaczego zdarzają się tylko w dni, kiedy dzieci jadą do mnie?
                • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 15:28
                  Poczekaj, czegoś nie rozumiem. Przecież ty masz jakiś kontakt z dziećmi., Może nie jest tak częsty jakbyś chciał, ale jest.
                  Ty wiesz, że wiele zależy od dzieci. Jeśli one będą domagać się wizyty u taty, bo im z tobą miło, zabawnie, przytulnie, to wymuszą to na mamie.
                  A dziewczynka miała prawo czuć się źle jeden dzień. Nie węsz wszędzie spisku przeciw sobie.
                  Coraz bardziej mam wrażenie, że strasznie się nad sobą rozczulasz i dla ciebie ty sam i twoje ambicje są najważniejsze.
                  Zresztą może to tylko wrażenie!
                  • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 15:45
                    ewa.zeromska napisała:

                    > Zresztą może to tylko wrażenie!

                    Obawiam się, że masz rację. Że to tylko Twoje wrażenie. Dlaczego kiedy facet pisze o swoich przeżyciach i doznaniach, to się nad sobą rozczula, a jak to samo pisze kobieta, to jest taka wrażliwa i delikatna?

                    Ja się nie rozczulam nad sobą, tylko się dziwię takiej prawidłowości, że od kilku lat dosyć regularnie zdarza się, że córka się źle czuje w ten dzień, kiedy ma przyjechać do mnie. W inne dni to się nie zdarza...

                    Znosząc przeciwności losu dziwię się, że tak jest skonstruowane nasze społeczeństwo. Że hasła o równości, partnerstwie i współpracy działają tylko w jedną stronę...

                    Zwróć uwagę, że kiedy tu napisałem po raz pierwszy, to Ty skomentowałaś, że facet chyba pomylił adresy i o co w ogóle chodzi...

                    Aha, jeszcze co do Twojej porady, żeby dzieci walczyły o nasze kontakty...
                    Niezły pomysł ;-) Na szczęście ja już od dawna wiem, że nie zamierzam nigdy dzieci wykorzystywać w tych rozgrywkach. Mamusia już dawno im wytłumaczyła, że sąd nie pozwala na więcej kontaktów. A ja nie zamierzam nigdy źle mówić dzieciom o ich matce.

                    Kiedyś dzieci się pytały, czy mogłyby mieszkać u mnie, czy mogą przyjechać odrobić lekcje, żebym im pomógł, czy mogą wpaść w coś zagrać, pobyć z tatą poza terminem, teraz wiedzą że nie można i koniec. Dopóki nie uzyskam sprawiedliwego wyroku, nie zamierzam wykonywać żadnych ruchów w odniesieniu do dzieci. Bo wiem, że kiedyś będą sobie wszystko przypominać. I wierzę, że wtedy zrozumieją, kto je traktował uczciwie.
                    • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 16:01
                      Ty ze wszystkiego robisz spisek. Nie mówiłam, że masz wykorzystywać dzieci do walki, tylko stworzyć masz taką atmosferę, żeby chciały, po prostu chciały, one same z siebie, z tobą być.
                      A co do pierwszego postu, to przeczytaj, jak on brzmiał i jaki miał sens!
                      • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 01.12.10, 16:29
                        ewa.zeromska napisała:

                        > Ty ze wszystkiego robisz spisek. Nie mówiłam, że masz wykorzystywać dzieci do w
                        > alki, tylko stworzyć masz taką atmosferę, żeby chciały, po prostu chciały, one
                        > same z siebie, z tobą być.
                        > A co do pierwszego postu, to przeczytaj, jak on brzmiał i jaki miał sens!

                        W którym miejscu robię spisek? Przepraszam, ale nie zauważyłem... Raczej poważny problem społeczny.
                    • jesod Mam pomysł na kontakt 01.12.10, 16:20
                      matematys napisał:
                      > Dopóki nie uzyskam sprawiedliwego wy
                      > roku, nie zamierzam wykonywać żadnych ruchów w odniesieniu do dzieci. Bo wiem,
                      > że kiedyś będą sobie wszystko przypominać.

                      Mam pomysł na kontakt, który może też być dla Ciebie ewentualnym dowodem w sądzie.
                      Zacznij ze swoimi dziećmi pisać listy.
                      Skoro nie masz z nimi kontaktu realnego, bo jest to utrudniane - to spróbuj inaczej.
                      Sprawnie sobie radzisz z pisaniem bloga, dużo dyskutujesz na forum, szukasz pomocy, nagłośnienia i zwrócenia uwagi na problem ojców w skali globalnej - dobrze, rób to dalej, ale przy okazji nie trać kontaktu z dziećmi i poświeć trochę czasu na wymianę korespondencji z nimi.
                      Można w tych listać przesyłać ciepło, uczucie, radość, zainteresowanie i w ogóle wszystko, co im uświadomi Twoim dzieciom, że nie są Tobie obojętne. Masz możliwość, chociaż w takiej formie, na bieżące uczestniczenie w ich życiu i vice versa.
                      Przy okazji, dzieci będą mogły tranować sprawność wypowiadania się na piśmie. Mogą to być również listy mailowe.
                      Co, o tym sądzisz? :)
                      • matematys Re: Mam pomysł na kontakt 01.12.10, 16:44
                        Ja nie pisałem, że nie mam z dziećmi kontaktu realnego. Mam, ale jest on utrudniany i za rzadki. Co więcej, wyrok sądowy nie jest przestrzegany. Niemniej jednak widuję swoje dzieci, nocują u mnie, wożę je do szkoły i odbieram ze szkoły (oczywiście czasami). Do tego moje zdanie w większości spraw jest po prostu olewane. Np. przez kilka miesięcy przez prawniczkę dyskutowaliśmy, do jakiego gimnazjum ma pójść syn. Na koniec powiedziały panie, że decyzję już podjęły i koniec. A potem się dowiedziałem, że syn był zapisany do gimnazjum co najmniej rok wcześniej, tylko bez mojej wiedzy. W zasadzie powinienem pójść do tej szkoły i powiedzieć, że się nie zgadzam, aby syn tam chodził i zaprowadzić do innej szkoły. Wtedy by sprawa trafiła do sądu. Tylko co by dzieci z tego wyniosły? Byłaby rozróba na całą okolicę i w promieniu kilkudziesięciu kilometrów nie byłoby nikogo, kto by nie patrzył na mnie jak na porywacza dzieci i przestępcę. Więc piszę pisma, proszę, apeluję... No i nic z tego nie wynika. W najbliższym czasie dwie sprawy w sądzie, z czego jedna dotyczy właśnie decyzji w sprawach dzieci i generalnie opieki. Zobaczymy może tym razem uda mi się przekonać sąd do swoich racji...
    • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 02.12.10, 22:56
      Czy można jakoś usunąć te posty For2na?
      To jakaś paranoja jest przecież...
      • matematys Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 03.12.10, 13:35
        matematys napisał:

        > Czy można jakoś usunąć te posty For2na?
        > To jakaś paranoja jest przecież...
        Dziękuję.
        • ewa.zeromska Re: Jak wspólnie wychowywać dzieci po rozwodzie? 03.12.10, 17:40
          też sie wściekłam, ale jak widzisz Już ich nie ma. Moderator zadziałŁ. DZIĘKI
Pełna wersja