zaręczona, jeden facet na całe życie?

IP: *.tontut.fi 07.12.10, 22:03
Witam

Mam nadzieje, że to co napiszę nie zabrzmi totalnie głupio i płytko. Jestem zaręczoną 24tką, z moim pierwszym facetem. Kocham go bardzo ale czasami jedna myśl nie daje mi spokoju. On jest pierwszym mężczyzną, z którym miałam seks a co jest poza nim? Jak to wygląda z innymi mężczyznami. Czasami żałuję, że się bardziej nie wyszalałam przed nim. I co teraz mogę zrobić? mam związane ręce bo chce być fair.
    • Gość: malgoska Re: zaręczona, jeden facet na całe życie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.10, 22:20
      No to rozwiąż ręce i odpuść sobie ten związek. Póki czas... Po co potem masz zdradzać tego faceta?
    • jesod Związane ręce 07.12.10, 22:51
      Gość portalu: małami napisał(a):
      > On jest pierwszym mężczyzną, z którym miałam seks a co je
      > st poza nim? Jak to wygląda z innymi mężczyznami. Czasami żałuję, że się bardzi
      > ej nie wyszalałam przed nim. I co teraz mogę zrobić?

      Jeżeli z tym mężczyzną jest Ci dobrze, to po co zastanawiasz się nad resztą? Odpowiedz sobie sama, czy chcesz z nim być i czy on Tobie odpowiada, nie tylko w sferze seksu?
      To, że piszesz: Czasami żałuję... świadczy o Twoich wątpliwościach, a więc zastanów się dobrze - sama nad sobą i Waszym związkiem.
      Ale... Jeśli wszystko jest w porządku, to po co pytasz nieszczęśliwie: co możesz teraz zrobić???
      Szalej razem z nim i ciesz się życiem.

      Gość portalu: małami napisał(a):
      > mam związane ręce bo chce być fair.

      Ty chyba już jesteś nie fair....
      To ostatanie zdanie dowodzi, że wcale Tobie na tym mężczyźnie nie zależy, więc... ? Może lepiej bądź fair i przestań udawać, że go kochasz, bo gdyby tak było - nie miałabyś tego typu rozterek, ani poczucia, że coś Ciebie omija, a związek z nim - tego pozbawia.




    • Gość: zoś Re: zaręczona, jeden facet na całe życie? IP: 194.169.228.* 08.12.10, 00:18
      zgadzam się z predmówcami. Te "związane ręce" jakoś mi nie grają.
      Ja mam jednego faceta od 10 lat. Był moim pierwszym i jedynym partnerem seksualnym. I owszem zastanawiałam się kiedyś jak mój sex wyglądałby z innym mężczyzną. Ale nie żałowałam niczego, i nie czuję że mam związane ręce bo chcę być fair wobec niego...
      • Gość: małami Re: zaręczona, jeden facet na całe życie? IP: *.tontut.fi 08.12.10, 08:16
        Dziękuję za odpowiedzi. Zastanawiam sie nad soba i zwiazkiem i jestem szczesliwa. Kocham mojego J. może źle sie wyrazilam z tymi zwiazanymi rekami. Prawda jest taka ze podjelam ta decyzje swiadomie i bez przymusu o byciu z nim. Lat spedzonych z nim nie żałuję, chodziło mi raczej o to co przed było. Ale z drugiej strony jak sobie pomysle ze mialabym sie kochac z jakims nieodpowiedzialnym kolesiem tylko po to zeby zobaczyc jak to jest z innym to nie chce.
    • Gość: saab9600 Re: zaręczona, jeden facet na całe życie? IP: 46.112.78.* 08.12.10, 08:28
      Ja też się zgadzam z innymi. Coś jest chyba z Twoim uczuciem do faceta nie tak. Ja jestem od ponad 10 lat z jedną kobietą i seks z każdym rokiem jest coraz bardziej zaje....sty. Czy obejrzę się czasem za inną? Jasne. Każdy z nas to robi ;-). Tylko, że zamiast lecieć i sprawdzać jakby to było z tą czy z tamtą to wracam grzecznie do domu :-).
      Zastanów się czy dobrze robisz. Z zaręczyn łatwiej się wycofać niż brać rozwód. Szkoda, żebyś marnowała życie jemu i sobie skoro ważniejsze jest dla Ciebie spróbować z byle kim byle spróbować.

      Przeczytaj sobie post Aniołkazrogami o braku orgazmu. Kilkunastu partnerów w wieku 23 lat i coś nie gra. A przecież wszystkie dziewczyny z piaskownicy powinny jej zazdrościć powodzenia ;-). A jakoś nikt jej nie chce na stałe. Posunąć i zostawić. To my faceci ;-).
    • ewa.zeromska Re: zaręczona, jeden facet na całe życie? 08.12.10, 11:50
      Witam cię.
      zwykle jest tak, że dopóki świata nie widzisz poza swoją miłością, to nic, a nic nie obchodzą cię inni. Nie chcesz wiedzieć, jak są zbudowani, jacy są w łóżku, jak całują itd.....
      Jeśli zaczęłaś zastanawiać się nad tym, to oznacza, że świat zaczyna cię interesować, ten męski świat. Bynajmniej nie znaczy, że już nie kochasz., albo mniej kochasz, to oznacza, że dostrzegasz, że na świecie są inni mężczyźni, a ty jesteś ich ciekawa.
      W każdym razie nie spiesz się ze ślubem i nie wmawiaj sobie, że bezgranicznie kochasz narzeczonego. Daj sobie szansę, żeby to sprawdzić, przekonać się teraz, a nie za późno i żałować!
      Pozdrawiam
      • jesod Dostrzegać a próbować 08.12.10, 12:18
        ewa.zeromska napisała:
        > Bynajmniej nie znaczy, że już nie kochasz., albo mniej kochasz, to oznacza, że dostrzegasz, > że na świecie są inni mężczyźni, a ty jesteś ich ciekawa.

        Nawet jeśli kocha i zdaje sobie z tego sprawę, albo już wie, że mocno kocha, mając pewność swoich uczuć oraz pewność co do partnera, może sobie dostrzegać ile chce, że na świecie są inni mężczyźni -trudno ich nie zauważać :). Ale, to nie oznacza, że musi ich próbować, bo bycie w związku oznacza podjęcie pewnej decyzji - wybór, który zobowiązuje między innymi do wierności i lojalności. Chyba, że.... ustalą sami inne granice swojego związku.

        ewa.zeromska napisała:
        > zwykle jest tak, że dopóki świata nie widzisz poza swoją miłością, to nic, a ni
        > c nie obchodzą cię inni. Nie chcesz wiedzieć, jak są zbudowani, jacy są w łóżku
        > , jak całują itd.....

        Bez przesady.... :) To raczej wygląda już na zaślepienie.
        Człowiek inteligentny z natury jest ciekawy świata, co nie oznacza, że musi testować wszystko osobiście, na własnej skórze, tym bardziej jeśli podejmie z własnego wyboru zobowiązania wobiec drugiej osoby, którą darzy uczuciem i buduje z nią związek, co jednak nie ogranicza jego możliwości zainteresowania i wiedzy.



        • ewa.zeromska Re: Dostrzegać a próbować 08.12.10, 13:11
          Otóż właśnie - zaślepienie - dobre określenie.
          To nie ma nic wspólnego z inteligencją, tylko z siłą uczucia, a ta dopada po równo inteligentnych bardziej i mniej.
          Na ogól miłość nie trwa wiecznie w takiej zaślepionej formie i dobrze, bo byłaby strasznie nudna, a dla obiektu uczuć, męcząca.
          A zatem otwarte oczy, uszy i umysł tylko dodają urody i atrakcyjności
          Zgadzam się z tobą.
          Pozdrawiam
Pełna wersja