Libido niszczy mi życie

13.12.10, 21:32
Powiedzcie mi jak mam znaleźć szczęście. Poradźcie mi coś. Mam 37 lat. Od 13 lat jestem żonaty, mam 7 letnią córkę. Żonę zdradzam chyba od zawsze.
Gdy byłem młody, poznałem dziewczynę, zakochałem się. Z mojej strony było to naprawdę wielkie uczucie. Z pierwszym razem chciałem poczekać do właśnie czegoś takiego. Przez pierwsze dwa lata próbowałem namówić ją na stosunek (ale nic na siłę). Nie chciała powiedzieć czemu nie chce. Potem dowiedziałem się i przez kolejne dwa lata próbowałem jej pomóc. Nic to nie dało. W sumie po czterech latach nasz związek się rozpadł, a ja dalej byłem prawiczkiem tylko już nie tak szaleńczo zakochanym. Wszystkie moje późniejsze kontakty seksualne były już bez uczucia jakim darzyłem tą dziewczynę.
Ożeniłem się z miłą dziewczyną, którą poznałem w pracy, ale cały czas kochałem tą pierwszą. Jednak nawet fizycznie mi się nie podobała. Wziąłem z nią ślub, bo chciałem ją wyciągnąć ją z jej beznadziejnej sytuacji rodzinnej (tatuś alkoholik znęcający się nad całą rodziną). Po porodzie stała się dla mnie obrzydliwa.
Zanim pojawił się internet, szukałem kontaktów z paniami w gazecie, potem już tutaj. Było ich wiele. Jednak wszystko to było takie mechaniczne. Chciałem uczucia, czułości, jakiejś iluzji, a dostawałem tylko mechaniczne „włóż-wyjmij”. Dwa lata temu poznałem fantastyczną kobietę, chemia zadziałała. Spotykaliśmy się często, jednak i to się zepsuło. Teraz zdradzam nie tylko żonę, ale i moją kochankę. Okłamuje ją, że nie mam dla niej czasu, że jestem zapracowany, że żona wymaga bym był w domu. Żonie mówię to samo, praca, sprawy. A prawda jest taka, że dzień w dzień szukam dziewczyn, na czatach, w agencjach. Spotykam się z nimi, marzę o jakimś udawaniu, że jest miłość, że jest coś więcej niż czysty seks. Tak, płacę im. Zawsze. Ale przynajmniej przez chwilę mogę poczuć, że nie jestem w bagnie codzienności. Spotykam się z każdą, która chce się ze mną spotkać. Nie ważne czy lat ma 17 czy 35. Często spotkań jest więcej niż jedno na tydzień. Mam żonę, której nie znoszę, córkę, która mnie wkurza, kochankę, której nie potrafię od siebie oddalić. Zwodzę ją, oszukuję ich wszystkich. Nawet te dziewczyny z internetu oszukuję. Ale ja nie potrafię inaczej. Potrzebuję kobiety, która by się mną zaopiekowała. Osoby, przy której była by chemia i chciałoby się mieć z nią dzieci, a nie kogoś kto tylko sprawia kłopoty i wpędza w kolejne depresje.
    • potwor_z_piccadilly Re: Libido niszczy mi życie 13.12.10, 23:19
      srebrnik123 napisał:

      > Ożeniłem się z miłą dziewczyną, którą poznałem w pracy, ale cały czas kochałem
      > tą pierwszą. Jednak nawet fizycznie mi się nie podobała. Wziąłem z nią ślub, bo
      > chciałem ją wyciągnąć ją z jej beznadziejnej sytuacji rodzinnej (tatuś alkohol
      > ik znęcający się nad całą rodziną). Po porodzie stała się dla mnie obrzydliwa.

      Toś ty oślepł.
      Ty weź i idź do okulisty bo nie widzisz tego co inni widzą.
      Spytasz co widza.
      Odpowiem.
      Oni w twojej żonie widza całkiem, całkiem laskę.

      Potrzebuję kobiet
      > y, która by się mną zaopiekowała. Osoby, przy której była by chemia i chciałoby
      > się mieć z nią dzieci, a nie kogoś kto tylko sprawia kłopoty i wpędza w kolejn
      > e depresje.

      Żeby to o czym myślisz dostać to trzeba też to samo dać.
      Ty tego nie dostaniesz bo obce jest ci pojęcie "uczucia wyższe".
      Facet, ty jesteś pusty jak puszka po piwie.
      No, może nie do końca.
      Fizjologia wyposażyła cię w solidny zapas spermy.




    • coelka Re: Libido niszczy mi życie 14.12.10, 00:03
      Potrzebuję kobiety, która by się mną zaopiekowała. Osoby, przy której była by chemia i chciałoby się mieć z nią dzieci, a nie kogoś kto tylko sprawia kłopoty i wpędza w kolejne depresje. Jeśli chcesz normalnego życia to posprzatj ten pie...ik za przeproszeniem , który sam sobie zafundowałeś w swoim zyciu. Jeżeli nie kochasz zony i jestes pewien , ze nic cie nie łaczy z nia to powiedz to jej i weź rozwód, nie sypiaj z każdą, która tego chce bo z takim zaspleczem jak sie wyda u kazdej normalnej, która nie sypia z kazdym jestes spalony. Nie oszukuj nikogo zakoncz głupie nic nie dajace znajomości, jesli kochasz te tzw. kochanke to spróbuj z nia układać zycie na nowo a jeśli nie to poszukaj sobie normalnej w miare kobiety bo musisz sie liczyc z tym ze kazdy coś ma , polub ja może pokochaj i bedziesz mial kogos z kto sie toba zaopiekuje , da ci seks i stworzy z toba zwiazek a nie przygodne spotkania. a dzieci to sie kocha , chociaz czasem moga deneować, porozmawiaj z corka , spróbuj z nia nawiazac więź emocjonalna i nie licz na to ze bedzie łatwo i ze jak pierwszy raz do nie zagadasz to uszami zaklaska bo mozesz usłyszec spadaj, to musi potrwać, ale jak sie długo nie sprzatało i ma sie taki mały burdelik to trzeba sie postarac. Jak tego teraz nie zrobisz t później bedzie jeszcze trudniej.
    • ewa.zeromska Re: Libido niszczy mi życie 14.12.10, 09:18
      Witam cię
      Dostrzegam w twoim opisie, zachowanie typowe dla seksoholizmu, czyli uzależnienia od seksu.
      Rzecz w tym, że chęć odbycia stosunku, z kimkolwiek, zupełnie zdominowała twoje życie.
      Nie panujesz nad tym, chociaż być może wydaje ci się, że jest to twój swobodny wybór.
      Nie sądzę.
      Seksoholizm, jak każde inne uzależnienie, całkowicie zmienia twój świat wartości, komplikuje relacje międzyludzkie, o uczuciowej więzi nie ma co mówić.
      Sam sobie nie poradzisz i żadna kobieta cię z tego nie wyciągnie na stałe.
      Potrzebna jest ci fachowa terapia u seksuologa.
      Nie zwlekaj z tym, bo marnujesz swoje życie i życie swoich bliskich.

      Piszesz, że potrzebujesz innej kobiety, że to przez żonę. Może początek był w niespełnionych relacjach z żoną, ale uzależniłeś się sam.
      Inni uzależniają się od alkoholu, narkotyków, czy hazardu, a ty uzależniłeś się od seksu.
      Na ogół ludzie nie zauważają, kiedy przekraczają granicę własnego wyboru i stają się niewolnikami własnej słabości.
      Im bardziej się w to brnie, tym trudniej przestać, ale oczywiście to jest możliwe.
      Nie bój się i nie wstydź, po prostu szukaj pomocy!
      Pozdrawiam
    • ninaricii Re: Libido niszczy mi życie 14.12.10, 19:11
      rozwiedź się, na co Ci taki chory związek jak opisujesz? one nie są Ci potrzebne, myślisz, że żona jest szczęśliwa w takim związku? na pewno nie, ani córka, one też będą mogły sobie ułożyć życie na nowo, zapłać im normalne alimenty skoro Cie stać na płacenie za seks, a sam będziesz wtedy singlem i bedziesz mógł używac ile chcesz, ale podstawa to fakt ,iż nie potrafisz podjąć decyzji, w która stronę się ruszyć, oszczędzisz i siebie i innych bo ile można żyć w kłamstwie? może po prostu sobie wynagradzasz braki dzieciństwa i podnosisz swoje ego przez puste pochlebstwa?
    • srebrnik123 Re: Libido niszczy mi życie 14.12.10, 21:27
      To nie jest tak jak piszecie. Ja wiem, że to co robię nie jest do końca w porządku, ale ja nigdy nie traktowałem kobiet instrumentalnie i stąd mój problem. Nie pisałem, ale żona jest chora. Co prawda ani to śmiertelna choroba, ani groźna. Po prostu ten typ tak ma. Próbowałem też z nią iść do seksuologa, to nie chciała. Gdybym był z nią z litości czy czegoś tam innego, to tylko jak się ujawniła jest „wada” (choroba) to bym puścił ją bokiem i ułożył sobie życie. Założyłem, że wytrwam, niestety nie nadaję się do celibatu. Mam w rodzinie cztery kobiety, którymi muszę się opiekować (babcia, mama, żona i córka), a nie mam partnerki. No i dlatego nie olewam jej i dlatego też nie myślę o rozwodzie. Opiekuję się nią w tej jej urojonej chorobie.
      Z kochanką też nie było lepiej. Najpierw była „chemia”, a po pewnym czasie zaczęliśmy spotykać się jak przyjaciele. Wymagała rozmów, pocieszenia, czułości w słowie. Jak stara dobra przyjaciółka. Ale bez seksu, bo już przestała go potrzebować. Ale jestem tylko zwykłym facetem. Samcem, który nie potrafi żyć bez tego.
      • potwor_z_piccadilly Re: Libido niszczy mi życie 15.12.10, 14:01
        srebrnik123 napisał:

        > Ni
        > e pisałem, ale żona jest chora. Co prawda ani to śmiertelna choroba, ani groźna
        > . Po prostu ten typ tak ma. Próbowałem też z nią iść do seksuologa, to nie chci
        > ała.

        To źle że nie pisałeś, bo troszkę zmienia to obraz rzeczy.
        Co ty myślisz że opiekunka tego forum to jakaś wróżka Romana.
        Wal przyjacielu szczegółami, bo co ci wisi.
        To że nic ci nie wisi my już dokładnie wiemy..
        • spiderk0 Re: Libido niszczy mi życie 15.12.10, 15:14
          Niech zgadne, żona ma depresję, a ty myślisz że to sobie uroiła.
          • srebrnik123 Re: Libido niszczy mi życie 15.12.10, 22:00
            Nie wiem czy ma depresję czy nie. Miała robione mnóstwo badań, było dużo różnych podejrzeń, ale w końcu żadne badanie nic nie wykryło i żaden lekarz niczego nie stwierdził. Jak napisałem wcześniej, po prostu ten typ tak ma. Gdyby były nieporozumienia, niezgodność charakteru to pewnie byłby rozwód i poszukałbym innej. A tak to się nią opiekuje w tej jej chorobie, ale to że jestem facetem to też bez seksu wytrwać nie mogę (a próbowałem kiedyś). Poza tym między nami nie ma „chemii”, a bez tego nie ma seksu. Wiem, że to jest nie do końca w porządku, ale co mi pozostało? Jej ta „choroba” nie przejdzie, bo jakby miało się coś zmienić to by się już zmieniło. A ja jednak swoje potrzeby mam.
          • srebrnik123 Re: Libido niszczy mi życie 15.12.10, 22:00
            Nie wiem czy ma depresję czy nie. Miała robione mnóstwo badań, było dużo różnych podejrzeń, ale w końcu żadne badanie nic nie wykryło i żaden lekarz niczego nie stwierdził. Jak napisałem wcześniej, po prostu ten typ tak ma. Gdyby były nieporozumienia, niezgodność charakteru to pewnie byłby rozwód i poszukałbym innej. A tak to się nią opiekuje w tej jej chorobie, ale to że jestem facetem to też bez seksu wytrwać nie mogę (a próbowałem kiedyś). Poza tym między nami nie ma „chemii”, a bez tego nie ma seksu. Wiem, że to jest nie do końca w porządku, ale co mi pozostało? Jej ta „choroba” nie przejdzie, bo jakby miało się coś zmienić to by się już zmieniło. A ja jednak swoje potrzeby mam.
    • Gość: nimfa Re: Libido niszczy mi życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.10, 20:59
      To trzeba, zalozyc ze spotykamy się tylko na seks, w ramach sponsoringu ? Ty placisz, ja daję?
      Nie ma potrzeby przyjazni, robimy we wszystkich konfiguracjach , jakie chcesz.
      Ale w gumce, z badaniami..Czysty uklad, bez calej otoczki, mozna i tak..
      Ja jestem zaspokojona, za przeproszeniem dorznięta, a Ty wolny :-)
      Tego szukasz ?
      • srebrnik123 Re: Libido niszczy mi życie 15.12.10, 22:02
        Mi zależy na chemii, nie lubię takiego mechanicznego seksu. Kiedyś namiętnie korzystałem z pań z agencji, ale zrozumiałem, że to nie to. Teraz szukam w internecie, na czatach, kogoś z kim można poudawać, że to nie taka relacja. Chciałbym też byśmy mogli porozmawiać, posłuchać wspólnie muzyki. Jestem czuły, delikatny, nigdy nic na siłę. Zależy mi na dopieszczeniu drugiej osoby. Tego właśnie szukam.
        • Gość: nimfa Re: Libido niszczy mi życie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 22:42
          Ale ja nie piszę o mechnice..
          Mozna się w kazdym temacie umowic, ale widzę dwie sprzecznosci, szukasz czulosci, ale w seksie, masz przyjaciolke, ktora juz go nie potrzebuje w takim zakresie jak wczesniej :-)
          Znajdź sobie taka kobiete ktora, w zamian nie wiem sonsoring czy prezenty pokaze Ci co to czulosć a nie mechanika.. Nogi mozna na rozne sposoby rozkladać..
          I czuć wilgoć tamtego miejsca..
          • Gość: her Re: Libido niszczy mi życie IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 23:18
            pieprzysz glupoty, lubisz sie jebac, to sie jeb i nie zawracaj glowy.
Pełna wersja