Gość: Żonaty
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
16.12.10, 09:32
Od dłuższego czasu życie sexualne w moim związku w zasadzie nie istnieje (no może jakaś jego namiastka). Poza tym oddalamy się od siebie (takie mam wrażenie).
Nasze życie wygląda następująco - wracamy do domu, jakiś obiad, prace domowe (gotowanie, pranie, sprzatanie), czasem wyjście na miasto w celach rekraacyjnych (basen itp.), czasem wspólnie oglądniemy jakiś film. Czasem w coś zagramy, czasem ona czyta ja gram, czasem odwiedzą nas znajomi. Natomiast życie sexualne w zasadzie nie istnieje (to znaczy jest od czasu do czasu na ogół w weekendy i to tylko wówczas gdy nie mamy zaplanowanego w tym czasie innego zajęcia). Gdybyśmy mięli dzieci to już w ogóle można by o tym zapomnieć. Jesteśmy już po ślubie ponad 5 lat.
Przez ten brak sexu generalnie przestaje mieć ochotę na cokolwiek z rozmową z żoną włącznie. Na początku udawało mi się napięcie sexualne rozładowywać samodzielnie ale teraz już to nie zdaje egazminu. Od czasu do czasu wybucha z tego powodu miedzy nami kłutnia (bo żona w końcu pyta mnie o co mi chodzi, że jestem taki dla niej oschły i się zaczynam na nią boczyć). Po takiej kłutni poprawa jest na krótką metę. Ja już mam dość ciągłego inicjowania sexu i słuchania dzisiaj nie, jeszcze nie, jest za późno itd.
Ponadto jest o mnie zazdrosna - cały czas zwraca mi uwagę na to jak patrzę na inne kobiety, jak z nimi rozmawiam (np. z ekspedientkami w sklepie, koleżankami z pracy itd.). Nie wiem o co jej chodzi bo według mnie rozmowa jest normalna, a że wkrada się tam jakiś dowcip to chyba od razu nie jest flirt.
Boję się, że prędzej czy później ją zdradzę i w końcu się rozwiedziemy (o czym zaczynam powoli myśleć i wydaje mi się, że przestaje ją kochać).