Gość: kamila
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
16.12.10, 12:29
Jestem z chłopakiem od dwóch lat. Mamy dziecko. Od porodu, czyli od 5 miesiecy nasze życie seksualne nie istnieje. On "obsługuje się" sam co wieczór. Nie jestem głupia, widze to wyrażnie.....nie bede pisała po czym.... Mnie nawet nie dotknie, nie zainicjuje, nie sprowokuje sytuacji. Przez jakiś czas było tak, że jak ja zainicjowałam zbliżenie to i było wszystko ok, obustronna satysfakcja. Ale on żeby sam - nie. Przed ciąża to było tak, że uprawialiśmy sex kilka razy w tygodniu. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie bede go zmuszała - bo takie mam właśnie wrażenie kiedy przychodze i łasze sie do niego wieczorem - że nie bede niczego inicjować, że poczekam czy on będzie chciał do czegoś doprowadzic. No i czekam tak już dwa tygodnie.
Jakiś czas temu kupiłam sobie super ciuszki na wieczór, pokazałam koledze, żeby ocenił to biedak przez jakiś czas do mnie przyjeżdzał "żeby choć sobie popatrzec" - oczywiście na sam ciuszek, a nie ciuszek który wdziałam na siebie. No a mój mąż? Znalazł w szafie pudełko jeszcze tego samego dnia, kiedy kupiłam, bo zobaczył przy śmieciach kartonik po przesyłce i węszył ze to prezent dla niego na mikołaja i powiedział: "eeeeeeee, to sobie prezent zrobiłaś". W tym momencie chciałam złapać za nożyczki i to pociąć. Co sie dzieje????????
Tylko prosze mi nie pisac, że ciąża, że dziecko, że sytuacja go przerosła, że musi się z nią oswoić, bo jak widać potrzeby ma, tylko mnie do nich nie potrzebuje.
A ja? Wyglądam tak jak przed ciążą, nie rodziłam siłami natury, więc to raczej nie niechęć "wizualna".
Jest mi strasznie przykro i coraz trudniej zrozumieć zaistniałą sytuację.