30 lat, 8 lat zwiazku co dalej?

IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 16:43
Witam,

Mam prawie 30 lat, jestem w "zwiazku" 8,5 roku, facet jest 3 lata mlodszy. I nie wiem co dalej bedzie z tym wszystkim, czuje sie wypalona, chyba jestem w tzw przechodzonym zwiazku. Wazne decyzje nie zostaly podjete w czasie kiedy powinny zostac podjete (np slub/dzieci) i teraz czuje ze to poprostu sie ciagnie, jak z rozpedu. Chcialabym zyc inaczej, nigdy nie mialam powodzenia u plci przeciwnej, i o ile te 8 lat temu byla silnie zdeterminowana zeby kogos poznac (padlo na niego), tak dzis juz po tej determinacji nie ma ani sladu, nawet nie umiem zagadac do obcego faceta - stad chyba jedyne co moge zrobic to jakos "rozruszac" ten zwiazek. Ale czy to jest mozliwe? czy udalo sie to komus?
Czuje ogromna rezygnacje bo facet jest koszmarnie zdziecinnialy (jego zachowanie dyskwalifikuje go w kontaktach towarzyskich, z moich znajomych tylko jedna osoba wie ze z nim "jestem" a i tak rozmawiala z nim moze 2 razy i ma o nim zdanie gorzej jak zle - bo zachowal sie jak rozpieszczony sfochowialy gowniarz w obecnosci tej osoby), kiedys myslalam ze to faktycznie kwestia czasu nim dojrzeje, przeciez kazdy kiedys dojrzewa, ale teraz zaczynam myslec ze to trwaly defekt. Defekt ktory powoduje ze on nie ma praktycznie zadnych znajomych, ale ktorego udaje ze nie ma/uwaza ze to nie jest problem? Pol roku (dopiero pol roku temu...) poznalam jego matke i siostre, i widze ze ta niedojrzalosc jest normalna u niego w rodzinie, czy to oznacza ze nie ma juz szans na normalnosc?
Niechce tak zyc, z facetem ktoremu ani w glowie spowazniec , ozenic sie, rozmnozyc. Tego dokladnie oczekuje od zwiazku - mile spedzanie czasu jest dobre do pewnego momentu, potem czlowiek chcialby cos wiecej (albo moze JA chce cos wiecej).
Jak osiagnac to co chce? czy wogole mam szanse, czy powinnam pogodzic sie poprostu z tym jak jest?

PS Prosze o inne rady jak porozmawiaj z nim - jedynie przyzwoitosc powstrzymuje mnie przed rozmowa na ten temat codziennie - nekam go tym max raz na tydzien, i za kazdym razem slysze nastepujace wersje, czemu sie nie zadeklaruje:
1. Mamy jeszcze czas, mlodzi jestesmy
2. nie mamy pieniedzy
3. Nie, bo jestem taka czy siaka czy owaka
4. itp itd
    • Gość: her Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 18:09
      Powinnas zrobic mu przysluge i odejsc od nie go. Czytam ten twoj post i wyglada na to ze jestes potworem.
      • Gość: gość Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.12.10, 20:42
        Tak, tak, tak...
    • ewa.zeromska Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 17.12.10, 19:46
      Witam cię,
      Przyznaję, że dziwny ten twój związek. Jakiś tajemniczy, podziemny, bez rodziny, bez przyjaciół, czy znajomych. Na dodatek zaczęłaś w bardzo młodym wieku i mam wrażenie, że jakby nie wiadomo po co.
      Niestety tak zostało.
      Może na początku coś się między wami działo, ale było to bardzo młodzieńcze. Lata mijały, a wy nie wyznaczyliście sobie żadnego celu. I nie o ślub, czy dzieci, mi chodzi.
      Nie wyznaczyliście celu, dla którego jesteście razem.
      Po prostu spędzaliście czas - tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem rok za rokiem.
      Po co?
      Chyba ot tak, z braku innego zajęcia.
      Teraz dostrzegasz pustkę tego związku i na szczęście. Zaczęłaś precyzować swoje życiowe cele. To nie jest przeciwko temu facetowi. To twoje oczekiwania od życia, do których masz prawo, jak każdy człowiek.
      Jeśli uważasz, że z tym człowiekiem nie spełnisz swoich celów, to nie zamęczaj ani jego, ani siebie.
      Po prostu zakończ tę znajomość.
      Tym razem ilość, nie przeszła w jakość. To znaczy, że czas wspólnie spędzony nie wytworzył żadnej wartości.
      Myślę, że to nie jest wina twojego chłopaka. On jest, jaki jest. Każdy jest jakiś. Kiedyś ci odpowiadał, ale przestał. Być może z nim jest dokladnie tak samo, a zatem raczej nic nie da się nowego wykrzesać.
      Przemyśl, czy warto dalej w to brnąć.
      Pozostawanie w beznadziejnym związku, tylko dlatego, że sama sobie wydajesz się nieatrakcyjna, to skazanie siebie i partnera na nieszczęśliwe życie.
      A atrakcyjnośc można poprawić!

      Pozdrawiam
      • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 20:28
        21 lat to jednak nie tak wczesnie, gorzej ze to zainicjowane zostalo z chyba najglupszego powodu z mozliwych - bo inne mialy to ja tez chcialam miec. Myslalam ze nam sie uda - podobni jestesmy do siebie, ale teraz widze ze dziwaczeje na jego modle przez co sama sie robie coraz wiekszym odlutkiem.
        Najbardziej mnie boli a bezcelowosc, i to ze mu ta bezcelowosc odpowiada.
        I to mamienie mnie stabilizacja w jakiejs tam przyszlosci, drazni jak cholera.
        Sa powody dla ktorego nie bedzie mi latwo to uciac - wspolna firma, to ze po wyprowadzce od matki nie ma gdzie wracac, nie mowiac juz o idiotycznych nadziejach jakie poklada w tym zwiazku moja rodzina. Dlatego tez nadal mysle nad uzdrowieniem naszych relacji. W koncu kiedys byla to wielka milosc, przeciez nadal sie dogadujemy - jest najblizsza mi osoba i najlepszym przyjacielem ktoremu ufam. Wlasciwie wszystko by bylo OK gdyby nie ta bezcelowosc :/
        Co do "podziemnosci" tego zwiazku - jezeli zadeklarowalby sie to przygotowalabym znajomych na to jaki jest (znaczy sie uprzedzilabym zeby nie zareagowali jakos niemilo) i przedstawilabym go . Mi tez jest glupio od ponad 8 lat udawac ze jestem sama, zenujace takie to jest. Ale dopoki sie nie zadeklaruje (nie ma co owijac w bawelne, oswiadczy sie z pierscionkiem w lapie) to nie bede go nikomu przedstawiac, po co mi to, zeby sie patrzyli ze wspoczuciem ze najpierw go ukyrwalam x lat a potem mnie zostawil po paru miesiacach?

        Co do atrakcyjnosci - "poprawianie" atrakcyjnosci to puste frazesy, pewnych rzeczy poprawic sie nie da, nie wszystko jest kwestia nalozenia makijazu szpachla czy wcisniecia w za maly top.
        • ewa.zeromska Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 17.12.10, 21:01
          Zadziwiasz mnie!!!!
          Wiesz dlaczego nie znajdujesz celu?
          Bo jesteś pozerką, żyjesz dla ludzi, nie dla siebie, ani nawet nie dla tego chłopaka. Nawet jeśli czegoś chcesz, to zastanawiasz się, jak ludzie cię odbiorą i ocenią.
          Ze wszystkim tak jest - z miłością, z pracą i z tymi celami.
          Życie z presją oceny przez innych jest puste, nieprawdziwe, zakłamane. Skutki tego wlasnie odczuwasz!
          Zacznij żyć naprawdę!
          A co do tego faceta. Widać, że jest idealny, chociaż chwilę temu marudziłaś. A teraz?
          Najbliższy człowiek, przyjaciel, ktoremu ufasz, a jednocześnie ukrywasz tego człowieka, bo co ludzie sobie pomyślą. To co to znaczy? Co on jest nienormalny, pokręcony jakiś, wstydzisz się go? Że też on to znosi!!!!!!!
          Poza tym, myślisz, że ludzie nie mają nic inneo do roboty, tylko zastanawiać się z kim śpisz i po co?
          Dziewczyno, pozbieraj się.
          Pozdrawiam raz jeszcze
          • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 21:23
            Nie jestem pozerka, poprostu w ciagu swojego zycia bylam nie raz brutalnie oceniania z racji swojej urody a raczej jej braku - i zostal mi ten silny odruch nie wychylania sie, robienia wszystkiego zeby nie byc chamsko skomentowanym. W takim spoleczenstwie poprostu zyjemy - inni sa wysmiewani od przedszkola po koniec LO.
            Co do chlopaka - nie bez powodu jest ze mna, tylko jego defekt nie jest fizyczny - jest poprostu dziecinny i tzw DZIWNY POKRECONY, jak zwal tak zwal. Dwa dziwolagi sie dobraly, jak to moglo nie wyjsc ?

            Przy normalnych ludziach nikt sie nie zastanawia z kim oni sypiaja, w takich wypadkach jak moj to pytanie sie predzej czy pozniej zawsze nasunie - KTO BY MOGL I CZEMU.

            Wogole fajnie mnie tak ocenilas - POZERKA. Ja szukam pomocy zeby sie normalnie ulozyc z chlopem a ty mi od POZEREK, nie jestesmy w gimnazjum zeby takimi okresleniami sie raczyc.
            • piataziuta Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 18.12.10, 00:49
              Masz depresję?
              • coelka Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 18.12.10, 01:15
                Dla mnie jest dziwne, 8 lat w zwiazku i znajomi go nie widzieli. Przy moich układach towarzskich to nie mozliwe. Koleżanka dzwoni chodz na piwo , ja mowie dzisiaj nie moge bo jest u mnie facet, ale jutro czemu nie, ona moze jutro pójdziemy razem wezme swojego w czwórke. Ja jej jego juz znam, tego mojego tez juz jedna koleżanka poznała ponewaz spala u mnie w domu ze swoim jak była w Polsce ostatnio, i on tez był. @ dni temu byłam u kumpeli spotyka sie ona z chłopakiem kilkaset kilometrów ma na dojazd i ja go tez widziałam kiedys wzieła mnie do knajpy z nim, ja byłam sama ten moj tez meszka kilkaset kilometrów dalej, koleżanka nastepna w angli w polandzie co kilka m-cy a mamy takie kontakty, ze tego sie nie da ukryć. Ostatnio dobry kolega, który u mnie pomieszkuje zszedł się z dziewczyną cały szczęsliwy , fruwa, opowiadał pracuje w innym miescie kilkaset kilometrów dalej, dziewczyna meszka tu gdzie ja. On jak przyjedza do miasta to spi u mnie albo u tej kumpeli co chłopa ma w Wawie, mam jeszcze paru kolegów i kolezanek i nie wiem jak mozna byc 8 lat w zwiazku i nikt znajomy go nie widział, to niemożliwe, jak ty zyjesz kobieto, masz jakichś znajomych, masz komu sie wypłakac, porozmawiać przy piwie albo winku, to co piszesz to jest BARDZO DZIWNE.
                • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.10, 03:56
                  Ja pisze ze chce jakos poprawic swoj zwiazek bo mysle ze jest na to szansa a ty rozkminiasz czy w twoim zyciu jest mozliwe kogos ukrywac? Oczywiscie ze jest mozliwe. Jak znajomi dzwonia ze ida na piwo to przeciez nie dzwonia do drzwi ale na telefon, wiedza dobrze ze nie maja po co przychodzic do mnie bo (chamskie to jest ale co robic) nie zapraszam do siebie - oficjalnie mieszkam sama. Naprawde jezeli sie chce to mozna ukryc wszystko, co zreszta sprawy jakis fritzow i innych zboczencow pokazuja. Ale nie o tzm jest watek, pytnie brzmi - jak sprawic by facet dojrzal do czegos wiecej niz do takiego bezcelowego zycia ze soba? A moze poprostu niechce? nie mam co liczyc ze myslenie mu sie zmieni?
                  • Gość: focus30 Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.171.118.226.static.crowley.pl 18.12.10, 13:13
                    Szczerze, to skup się na sobie, bo to w Tobie jest problem. Wiesz co to akceptacja? Albo go zaakceptujesz, albo poszukaj sobie kogoś innego.
                    Ukrywanie kogoś przez 8 lat to kompletny brak szacunku!! Ja się dziwię, że on się na to godzi... ale nie dziwię się, że w takim układzie nie chce niczego więcej...
          • fajny_zajety Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 17.12.10, 22:08
            ewa.zeromska napisała:
            Bo jesteś pozerką, żyjesz dla ludzi

            No Ci powiem jak na ekspertkę od spraw delikatnych to potrafisz to ludzi przybesztać...
            Chyba dzisiaj masz zły dzień...
            • potwor_z_piccadilly Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 17.12.10, 23:42
              Tobie fajny oświadczam że ja tez po drugim wpisie zumi zbaraniałem.
              Troszkę pokręcona dziewczyna, a w parze z pokręconym, kto wie ?
              Sądzę że może to być kwestią tylko wzajemnej akceptacji.
              Tu opowiastka z czasów mojego dzieciństwa.
              Pobrało się dwoje absolwentów szkoły specjalnej tzw. fuks.
              On chudy mocno opóźniony z poważna wada wzroku. Pracował.
              Ona ciut mądrzejsza lecz trącona przez los fizycznie.
              Mieszkanko dostali z kwaterunku. Okoliczni ludzie pomogli je urządzić i para patrząc sobie miłośnie w oczy żyła sobie bardzo zgodnie. Upłynął jakiś czas i ona zaszła w ciążę. Oczywiście okoliczne kobitki przejęły nadzór nad procesem, a gdy zbliżała się pora, zorganizowały zbiórkę pieniędzy na wózek i wyprawkę. Zebrane pieniądze dały tatusiowi by dokonał stosownych zakupów, a on dokonał, a jakże. Kupił radio tranzystorowe, aparat fotograficzny i malutkiego pieska ze smyczą. Nie zrobił tego w złej wierze. On miał takie pragnienia a że fuks to i się stało. Ludzie zrozumieli i za pieniądze pochodzące z kolejnego desantu sami kupili to co trzeba.
              Do dziś pamiętam tych dwoje jak przytuleni, on z powieszonymi na krzyż radiem i aparatem prowadził na smyczy pieska, a ona wypasiony wózek z bobasem.
              My jak to chłopaki mocno chuliganiliśmy, ale nigdy kosztem tych dwojga.

              Czemu to napisałem ?
              Ot tak mi się przypomniało, a może też i po to by uświadomić tym i owym że da się.
              • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.10, 04:06
                AZ tak zle z nami nie jest bo obydwoje mamy IQ w normie, ale jakos tam twoj przyklad mozna na nas przelozyc - jestesmy obydowoje na tyle inni ze uposledza to w pewnym stopniu nasze zycie w spoleczenstwie i powoduje samotnosc, a mamy swoje potrzeby, myslalam ze wspolna innosc jest dobra podwalina na zwiazek i na poczatku ten system sie sprawdzal.

                Najbardziej rozczarowala mnie odpowiedz od pozal sie boze "eksperta" poprostu zenada.
                Nie znajac praktycznie zadnego tla tego wszystkiego, zadnego ciagu skutkowo-przyczynowego od pozerow mnie pojechala, zal poprostu. Nadal utrzymuje ze zaden czlowiek z wyksztalceniem powyzej gimnazjum nie uzywa nawet takiego slownictwa, wiec niech pani specjalista albo pilnuje swojego konta przed dzieciakami albo idzie na pilne doksztalcenie z traktowania "petentow"
            • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.10, 03:50
              Pewnie nastoletnia corka dorwala sie do konta matki i cwaniaczy, zadna wyksztalcona osoba nawet takiego slownictwa by nie uzyla, zenada....
          • jesod Jesteś Wielka!!! 17.12.10, 22:51
            ewa.zeromska napisała:
            > Życie z presją oceny przez innych jest puste, nieprawdziwe, zakłamane.

            Ewuniu i tutaj Ciebie popieram. Jesteś Wielka!!! :)
        • Gość: grz-aneczka Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.net.stream.pl 18.12.10, 11:48
          Ja tylko nie rozumiem: najpierw mówisz, że się związałaś, bo właściwie nikogo innego nie było, a potem, że wielka miłość. To jak w końc?.
          Poza tym: czy nie ma innej drogi niż tylko być z kimś: albo z nim, albo szukać kogoś innego? Czy pobyć trochę samej to tak fajnie? Naprawdę nie MUSISZ być z kimś.
    • Gość: zumi Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.10, 04:29
      W nocy zbiera mi sie na wylewnosc, dobrze ze nie budzi go swiecacy lapotok.
      Z tym ukrywaniem to wlasciwie od zawsze bylo to takie "odwetowe" troche. Z moja rodzina zna sie od poczatku, i chcialam go normalnie poznac ze swoimi znajomymi, ale to ze tak za wszelka cene ukrywal mnie przed swoja rodzina (nie mieli pojecia ze on sie z kims spotyka az do pol roku temu gdy sie do mnie przeprowadzil) poprostu do zywego mnie bolalo, i pomyslalam ze skoro on mnie ukrywa to czemu ja mam go komukolwiek pokazywac.
      Dzis juz znam jego rodzine, ale ona nie wie jak ja kiedys wygladalam, nie wiem czy by mnie akceptowali taka jaka bylam. Ilekroc jego matka jest dla mnie mila (a chyba naprawde mnie lubi) mysle czy bylaby taka gdyby mnie znala wczesniej.

      Moze powinnam dodac ze pol roku temu mialam druga operacje (pierwsza mialam ponad 3 lata temu) i teraz wygladam normalnie, tj nieodrozniam sie juz w zaden sposob na ulicy - teraz tylko gdyby mi sie w glowie do konca przestawilo ze nie wygladam jak kiedys to bylo by dobrze.
      Zamieszkal on ze mna wlasciwie dlatego ze potrzebowalam pomocy po operacji - nie moglam wielu rzeczy robic sama , a do domu rodzinnego nie chcialam wracac.
      Moze mi poprostu szajba odbija bo teraz gdy wygladam juz normalnie to samoocena troche mi sie poprawila i chcialabym niewiadomo czego? Ale czy naprawde tak wiele zadam od zycia? faceta ktory by sie ze mna ozenil i rozmnozyl? wydawaloby sie ze teraz wlasnie , gdy juz jest ze mna OK powinen sie zadeklarowac (no chyba ze niechce).
      A moze to zwyczajnie nieuczciwe z mojej strony wysuwac takie zadania - jak zaczynalismy to jego zachowanie akceptowalam a dzis gdy juz wygladam normalnie i moglabym w gruncie rzeczy znalesc sobie kogos innego , to przestalam akceptowac jego brak dojrzalosci.
      Jest jeszcze jeden powazny powod dla ktorego chce naprawy zwiazku z nim - po latach wyzwisk i wysmiewan ze strony gnojow plci meskiej nie mam nawet cienia zaufania do jakiegokolwiek mezczyzny poza nim. Obrzydzenie mnie bierze gdy pomysle ze mialabym byc z jakims facetem ktory wczesniej bez ogrodek by mnie upokorzyl chamskimi tekstami tylko dlatego ze wygladalam jak wygladalam.
      • ewa.zeromska Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 18.12.10, 10:05
        Moja droga, Obrażasz się na mnie, ale tak dawkujesz informacje, tak je ukrywasz, że nie dziw się, że mojej reakcji.
        Przecież ja mogę odnieść się jedynie do tego, co piszesz. Nie mogę dokładać sobie dalszych treści, bo niby skąd mam wiedzieć, w którą stronę należy się skierować i jakiego dna szukać.
        Twoje posty są obszerne, więc rozumiałam, że to co piszesz jest kwintesencją tego, o co ci chodzi.
        Obraziłaś się za "pozerkę". Ale przeczytaj jeszcze raz to, co napisałaś - lęk przed opinią ludzi, ukrywanie znajomości, brak odwagi, żeby realizować siebie.
        Z tego zdecydowanie wynikało, że żyjesz pozorami. Że stwarzasz na zewnątrz swój nieprawdziwy obraz, nieprawdziwy obraz swojego życia..
        Mało tego, dalej tak twierdzę, mimo, że zaczynam rozumieć, co powodowało twoim zachowaniem.
        Użyłaś określenia "nieatrakcyjna". W powszechnym rozumieniu tego słowa, to dziewczyna typu "szara myszka". Teraz dopiero odkrywasz, że to poważniejsza sprawa.

        Niezależnie od wszystkiego. Uważam, że masz prawo do stanowienia o sobie, do własnych decyzji, do nieoglądania się na innych. Zarządzaj swoim życiem!
        Jeszcze raz powtarzam. jeśli zależy ci na ślubie z tym chłopakiem, to powiedz mu o tym. Wyraźnie, bez ogródek. Dlaczego niby miałby się nie zgodzić, skoro i tak od lat jesteście razem.
        Może boisz się, że on powie "nie, nie chcę". No ale chyba lepiej, żebyś to wiedziała, niż żyła w nerwowym oczekiwaniu na jego deklarację.
        Czy on wie, że ty czekasz na tę deklarację, czy wie, że to dla ciebie ważne?
        Zachęcam cię. Miej odwagę być sobą!
        Pozdrawiam

        • Gość: her Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? IP: *.dynamic.chello.pl 18.12.10, 11:21
          Swoaja droga, jaka wartosc dodana stworzy to malzenstwo?
          Rodzina sie ucieszy, ze wreszcie sie ozenila? Ona bedzie zadowolona przez dwa tygodnie, ze postawila na swoim?
          Moge sie zalozyc, ze za pol roku autorka wpadnie na jakies forum, typu "Moje malzenstwo to kompletna pomylka" A za rok "Rozwod i co dalej?" :DD
    • piataziuta Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 18.12.10, 16:30
      Dziewczyno nie dąż do ślubu, przynajmniej na razie!
      Brzmisz jakbyś szukała ratunku dla siebie w związku z człowiekiem który Cię męczy, denerwuje, drażni. Ślub ani Ciebie ani jego nie zmieni, będzie tak samo, a możliwe, że jeszcze gorzej!
      Pytałam czy masz depresję, bo Twoje posty wydały mi się brzmieć, jakbyś była totalnie zrezygnowaną, patrzącą na wszystko w czarnych kolorach osobą, która nie ma na nic siły.
      Nie jestem ekspertem, ale wydaje mi się, że rozwiązaniem Twoich problemów byłby nie ślub, a praca nad swoją samooceną, wzmocnieniem samej siebie. Może idź na terapię? A nad związkiem z tym człowiekiem zastanów się jak już będziesz stała mocno na nogach.
      Branie ślubu z wdzięczności(za akceptację) i ze strachu(przed brakiem akceptacji) to moim zdaniem okropny pomysł!
      • nandi30 Re: 30 lat, 8 lat zwiazku co dalej? 19.12.10, 03:41
        zgadzam się z piataziutą :) dążenie do związku za akceptację nie ma najmniejszych szans powodzenia ....a z czasem przyniesie żal do niewinnych osób i odcięcie się od realnych spraw czyli akceptacji samej siebie.... z doświadczenia ci powiem że faceta po 30stce nie da się zmienić . a ja siępoddałam i to był mój błąd ...bo powinnam była zrezygnować z tego związku zanim pojawiła się córka...:( pozdrawiam
Pełna wersja