Zazdrosna córka rozwala małżeństwo...

22.12.10, 12:16
Witam. Rozwiązania problemu szukałem czytając różne fora i artykuły. Niestety nie znalazłem satysfakcjonującej odpowiedzi. Aby nie zanudzać dalej – moja historia: Małżeństwo staż 11 lat, ja przed 40stką, żona sporo młodsza no i rzeczona córka – prawie 10cio letnia jedynaczka. Oboje pracujemy, jak sądzę kochamy się i w sumie chyba jest nam dobrze.... jednak od jakiegoś czasu potęgująca się chorobliwa zazdrość córki daje o sobie znać. I to bardzo. Dzieciak zawsze był z takich „przylepek”. Żona też zawsze okazywała więcej zainteresowania córką. W sumie nie przeszkadzało mi to, wydawało mi się to normalne. Rozumiałem, że zawsze będzie bliżej dziecka niż męża. Więc ustępowałem. W zasadzie od początku traktowany byłem trochę z dystansem, może nawet lekkim lekceważeniem. Teraz tak sądzę. Wtedy pogodziłem się z tym – najczęściej byłem zajęty pracą więc nie rozmyślałem zbytnio. Przez bardzo długi okres córka spała z nami – dosyć skutecznie blokując wszelkie małżeńskie „sprawy”. Teraz kiedy już nie wypada spać z nami albo jest jej po prostu niewygodnie „wyżebruje” u matki położenie się w jej łóżku – albo przynajmniej posiedzenie w swoim pokoju. Skutek wiadomy – ja zasypiam sam. Co to oznacza dla mającego atrakcyjną żonę faceta nie muszę chyba mówić. Kiedy się zbliżam, całuję czy przytulam do żony – następuje wybuch agresji ze strony córki... zawsze. Kiedy z kolei chcę przytulić czy pocałować córkę ta mnie odpycha. Otwarcie mówi że mnie nie lubi „kocham bardziej kota niż ojca” mówi. Jeszcze niedawno mnie to śmieszyło, teraz już przestało. W naszej rodzinie to ja jestem tym „policjantem”, który wymaga od córki wieczornego umycia zębów, odrobienia lekcji czy posprzątania w pokoju itp. itd. Matka służy do przytulania i pogadułek....Może tu jest problem. Kwestia egzekwowania pospolitych codziennych czynności? Wyboru tej „wygodniejszej” osoby. Znajome bezdzietne małżeństwo stwierdziło też, że córka zachowuje się jak koleżanka swojej matki... Wielokrotnie rozmawiałem o naszym problemie z żoną. Mam wrażenie, że jest jej tak wygodnie. Ciężko mi żyć w takim „trójkącie”. Jako mężczyzna żyjący w związku też mam swoje potrzeby, których nie mogę realizować albo realizuję w bardzo ograniczony sposób, spychając sferę małżeńskiego seksu do jakiegoś podziemia. Niestety nagabują mnie myśli o realizacji tych potrzeb poza związkiem. To bardzo złe myśli. Zdaje się że niezbędna będzie wizyta u psychologa całej naszej trójki. A może ktoś z Was przeżył podobne sytuacje i może coś poradzić. Pozdrawiam.
    • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 12:52
      Na moje to sprawa kwalifikuje się do specjalisty, a dokładnie żona kwalifikuje się na terapie.
      Od prawie samego początku Twojej wypowiedzi widac że córka z mamą mają bardziej relacje koleżeńskie niż rodzic-dzeicko - co potem potwierdzasz opiniami znajomych.
      Nie dopuśc do obwiniania przez siebie dziecka, dziecko jak zwierze, próbuje jak daleko może, z Toba nie może to próbuje z matką i jest jak jest ale ono temu nie winne. Jesli się "obrazisz" na dziecko to może to byc początek końca Waszych relacji i za 5 lat będziesz sobie w brodę pluł.

      Jesli były już rozmowy na ten temat i nic nie dały to jesli nei sięgniecie po poradę specjalisty to nic się samo nie zmieni, a skończy się tak że w końcu znajdzie się koło Ciebie kobieta która zachowuje się dojrzale, coś między Wami zaiskrzy i zacznie się romans. Oczwyiście mało kto bedzie się dopatrywał wtedy winy Twojej żony.
      Tak, drogie panie, to jest świetny przykład przyczyny tzw męskiej zdrady.

      Reasumując, ja proponuję:
      1. rozmowa z żoną z tezą "jak dak dalej pójdzie to związek się rozleci, proszę cię, zwróćmy się do psychologa / poradni rodzinnej"
      2. koniecznie uzgodnić z żoną przyjmowania w pewnych sprawach wspólne stanowisko wobec córki
      3. powolne acz systematyczne odchodzenie od traktowania 10latki jak 2-3 latka, który poszedł spać do swojego pokoju.

      BTW wybacz ale czy Twoja żona nie jest aby niedojrzała? takie mam bardzo subiektywne odczucie jak widze kolejną kobietę która w córce szuka przyjaciółki...
      • Gość: focus30 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.era.pl 22.12.10, 13:20
        Dokładnie... Matka wymaga terapii, bo to w niej tkwi problem. Musi zacząć zachowywać się jak rodzic i egzekwować od córki to co Ty, bo inaczej zawsze będziesz tym złym...
      • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 13:49
        Dodam jeszcze, że zastanowiłbym się na Twoim miejscu, czy Wasz związek jeszcze trwa. Bo albo nie napisałeś, albo mi umknęło ale nie widzę w tym co napisałeś, że żona chce być dla Ciebie kobietą, że jej zalezy na bliskości z Tobą. czy aby ona nie ma tych potrzeb, a moze zaspokaja je gdzie indziej?
        • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 13:56
          I jeszcze jedno dodam, możesz użyć tego jako argumentu, dziecko patrzy, widzi rejestruje i przyjmuje ten wzrorzec rodziny. Za 10 15 lat BARDZO prawdopodobne ze mloda powtórzy Wasz wzorzec i tez nie bedzie umiala sobie ulozyc relacji z partnerem, i tez bedziesz sukala przyjaciółki w corce, a jesli bedzie syn to bedzie go adorować.
          Jesli nei naprawicie związku to zepsujecie też córkę i to na wiele lat.
    • Gość: Fikuśny Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.10, 13:36
      Mój brat ma sytuację następującą: Został odstawiony od wychowania dziecka przez żonę i teściową. Nie mógł wejść do łazienki, żeby wykąpać małego, gdy mu chciał zrobić do jedzenia, któraś go zawsze pośpiesznie wyręczała, że niby źle zrobi. Nie mógł zostać sam z dzieckiem, żona, gdy wychodziła, zawsze zamawiała swoją matkę. Nawet zabawy wymyślał złe. Za głośne albo za ciche, za spokojne albo za wariackie. Czytane przez niego małemu ksiażki też były nie takie, jak trzeba. Albo czytał nieodpowiednim tonem.
      Trwało to może sześć, może siedem lat, gdy okazało się, że syn z własnym ojcem nie chce przebywać, woląc babcię. Wtedy frustracja mojego brata doszła do zenitu, dodam, że rozmowy nic nie dawały, właściwie były urywane. Wykrzesał więc z siebie stanowczość. Najpierw zapisał syna na basen i na angielski, prawie codziennie wychodzili tu albo tam. Zaczął wymyślać różne kina i pokazy. Przede wszystkim nie pozwalał zastępować się matce i teściowej. Na wakacje wykupił długi pobyt nad jakimś jeziorem w Czechach, połowę spędził sam z synem, bo zona musiała zostać w pracy, później dojechała. Chociaż stawała na głowie, żeby pojechali tylko na połowę wakacji. Zażądał i wyegzekwował, że odrabia z małym matematykę i angielski. Najgorzej idzie z teściową, która wszczyna awantury przy dziecku w prawie tego podziału ról. Ale i z tym sobie radzi.

      Co do Twojej sytuacji. Radziłbym STANOWCZOŚĆ. Nie muszą Cie lubić, ale muszą Ci okazywać szacunek. Ustal swoje prawa i kategorycznie ich przestrzegaj. Chodzicie spać z żoną RAZEM. Wychodzicie w soboty na kolację SAMI. Wiem, że tylko tak się gada. Wiele kart ma w swojej ręce Twoja żona. Jeżeli nie będzie chciała współpracować, Wasza rodzina może przegrać. Przede wszystkim jednak pokaż maksymalną determinację. Bądź jednak zawsze fair, to znaczy kulturalny do granic możliwości. Ciężki rok przed Tobą. Ale następne święta spędzicie już jako przyjaciele.
      Może Twojej córce przydałoby się rodzeństwo, Twojej żonie - świadomość, że robienie z córki przyjaciółeczki, obróci się przeciwko wszystkim, jej samej najprędzej, gdy zostanie sama - bez męża, który nie wytrzyma sytuacji i z córką, która zacznie szukać autorytetu po omacku i poza domem.





    • piataziuta Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 14:01
      Zaraz zaraz... Czyli to twoja córka??

      Czytając post miałam przeświadczenie, że to dziecko tylko twojej żony, obce dziecko. Zero jakichkolwiek ciepłych przesłanek które mogłyby wskazywać, że cokolwiek cie z tym dzieckiem łączy, chociażby użycia związku wyrazowego "moja córka", czy "nasze dziecko". Z kontekstu wynika "moja żona i jej zazdrosna córka", "chcę seksu z moją atrakcyjną żoną, co zrobić z jej upierdliwym dzieckiem?". Jeżeli tak jest też w domu, to nic dziwnego, że dziecko mówi, że kocha bardziej kota niż ojca. Widać nie jest głupie i czuje co jest grane. Co więcej, może matka próbuje rekompensować dziecku twój brak zaangażowania w ojcostwo i stąd problem?
      • Gość: Fikuśny Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.adsl.inetia.pl 22.12.10, 14:21
        Piąta Ziuto, On nic takiego nie napisał. Manipulujesz jego wpisem. Autor pisze przeważnie "córka", to zupełnie neutralny wpis, nie można się do niego doczepić. Musisz życzliwiej czytać cudze posty, a już w żadnym razie nie możesz ich przekłamywać. Ten facet nie zasłużył na taką ocenę. Nie pisze tylko o seksie, nawet nie przede wszystkim, ale o prawach do uczuć własnej żony. Czemu oczekujesz od niego deklaracji, jak bardzo je kocha, jak są mu bliskie itp., przecież gdyby było inaczej prysnąłby stamtąd.
        • piataziuta Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 14:47
          Nie manipuluję, tylko wpisuję się wachlarz komentarzy.
          Po prostu zakładam teoretycznie inną możliwość, niż te zawarte w dotychczasowych komentarzach. Naprawdę uderzył mnie z postu chłód w stosunku do córki. Czytając tekst myślałam, że córka jest z poprzedniego związku żony. Nie chodzi o deklaracje miłości, tylko chociażby użycie przymiotnika "moja", "nasza".
          Autor wątku najlepiej wie, jak wygląda prawda. Jeżeli to co piszę nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, to raczej nie powinien przejąć się wpisem.
          • piataziuta Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 15:01
            Poza tym, moim zdaniem, zaangażowany w ojcostwo facet zachowuje się raczej jak twój brat, a nie narzeka na forum na brak seksu z żoną przez dziecko.
          • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 15:18
            Tak, tak można było odebrać opis autora, jednak może on wynikać z dokąłdnie takiej samej sytuacji jak opisał fikuśny a propos swojego brata: facet był zbyt delikatny i dał się zepchnąć z pewnycmi kwestiami w niebyt.
            takie są skutki zniewieścienia mężczyzn, kobiety głupio to wykorzystują a potem sa takie własnie problemy.
            :(
        • Gość: jjhhj Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: 178.217.140.* 22.12.10, 15:05
          no nie wiem czy to nadinterpretacja, ja czytając post byłam pewna do pewnego momentu, że chodzi o to, że on jest ojczymem i zazdrosna córka jego partnerki rozwala im życie. W ogóle na początku nie mogłam się połapać czyja jest ta córka. Dopiero pod koniec historii wszystko ułożyło się w całość. Ludzie często piszą /mówią ( podświadomie ) nasza córka,moja córka (itp) na znak jakiejś przynależności, więc takie nazewnictwo autora trochę mnie zakręciło.
          Tez odniosłam wrażenie jakby pisał o kimś obcym ( tak jakoś chłodno) z kim nie ma za wiele wspólnego, myślę że z winy zony i nastawionego przeciwko niemu dziecka tak własnie jest.

          Takie wrażenia można mieć po przeczytaniu posta wiec nie wiem po co się tak oburzasz?
        • Gość: kasia Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.10, 12:48
          przepraszam, ze sie wtrącam, ale ja też odnoslam na początku takie wrażenie jak ziuta, czyli coś jest na rzeczy...
          • moonogamistka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 14.02.11, 09:33
            Mam dokladnie te same odczucia. Bylam pewna, ze piszesz o nie swoim dziecku, zaszokowalo mnie zimno i obojetnosc bijace z tego tekstu. Nie wyobrazam siobie jak mozna tak pisac o wlasnej corce. Nie oceniam sytuacji- wiele winy zony, ale zastanawiam sie czy nie jestes dyktatorem i despota w domu i stad "front" matki z corka przeciwko Tobie.
            • sandycandy Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 16.02.11, 11:46
              zgadza się. Po przeczytaniu kilku pierwszych zdań miałam wrażenie, że mówisz o dziecku z innego związku swojej obecnej żony. Dopiero po przeczytaniu uważnie całości upewniłam się, że mówisz o swojej córce. Temat nie jest mi obcy, bo pewne znamiona tej sytuacji przerabiam na co dzień ( jako matka właśnie) i wiem skąd wzięły się w moim/naszym przypadku. Otóż gdy dziecko było małe, ojciec na własne życzenie wyłączył się i wyobcował z opieki nad dzieckiem, a teraz ma pretensje, że na nic nie miał wpływu. Trochę po czasie, trochę za późno. A tak z drugiej strony, to jest bardzo obciążająca sytuacja dla kobiety. Może zamiast pretensji do żony, spróbowałbyś ją odciążyć nieco i zaoferować swoją bezinteresowną pomoc. Musisz też niestety przetrwać ataki córki, która najprawdopodobniej wyraża w ten sposób swoje niezadowolenie z sytuacji i prosi o trochę uwagi z Twojej strony.
    • ewa.zeromska Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 14:18
      Witam,
      Ta sprawa ma swój początek w bardzo wczesnym dzieciństwie twojej córki.
      Spanie z rodzicami, wyraźne rozdzielenie wpływu matki i ojca na wychowanie dziecka - teraz negatywnie procentują.
      Niestety, oboje, ty i żona popełniliście błąd.
      Może początkowo to była zabawa, takie tworzenie frontu - dziewczynki przeciw facetowi, ale zdecydowanie to wymknęło się spod kontroli.
      Mała wchodzi w okres dojrzewania, więc tym bardziej tworzy parę z mamą, a mama najwidoczniej nic z tym nie robi, brnie......, może nawet ją to cieszy.
      Ty też dałeś się usytuować na bocznej pozycji, bo może w pewnym momencie było ci tak wygodnie.
      Rozumiem, że jest ci przykro, że czasami czujesz się zupełnie zbędny w rodzinie.
      Może zacznij od poważnej rozmowy z żoną. Nie zaczynaj od waszych spraw, od seksu, tylko skup się na wychowaniu córki. Żona musi zrozumieć, że wychowując córkę w braku szacunku i miłości do ojca, robi jej krzywdę. Nie wymagając od córki niczego i traktując ją jak przytulankę, też robi jej krzywdę.
      Mała ma jak najgorszy model rodziny, i jeśli utrwali się jej obraz mężczyzny, który w rodzinie niewiele znaczy, to w dorosłym życiu będzie jej bardzo trudno w relacjach kobieta-mężczyzna.

      Powinieneś zdać sobie sprawę z tego, że uciekając z domu, wprawdzie ubarwisz własne życie, ale pomożesz córce. Wręcz przeciwnie. Będzie miała dowód, że tatusia nie warto kochać, bo i tak sobie pójdzie.
      Masz rację, co do jednego. Niewątpliwie przydałaby się wam rozmowa z mądrym psychologiem. Całej trójki, a także każdego z osobna.
      Myślę, że jest wiele kwestii, o których, ty i żona, nie rozmawiacie, albo nie znajdujecie porozumienia.stąd biorą się kłopoty z córką.
      Pozdrawiam
      • ewa.zeromska Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 14:21
        Przepraszam w jednym zdaniu zjadło mi się "nie" i moja wypowiedź nie ma sensu.
        Chodziło mi o to, że uciekając z domu NIE pomożesz córce.
        • ja_obserwator Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 23.12.10, 09:12
          Pani Ewo dziękuję za odpowiedź. Bardzo trafne spojrzenie na moją sytuację. Zdaje się, że nie jest to odosobniony przypadek. Właściwie (p)odpowiedź już mam ale chcę się odnieść do głosów na forum.
          Świadomość „psucia” dziecka mam(y). Wiem, że jestem jej „pierwszym mężczyzną” – przynajmniej wedle pewnych teorii rodzicielstwa. Wobec obecnej sytuacji przeraża mnie perspektywa jej przyszłych relacji partnerskich. I o tym rozmawiałem z żoną. Mówi, że to rozumie. Oboje jesteśmy przecież wykształceni. Stąd być może ostatnia opinia przed ewentualną wizytą u specjalisty. Niestety obserwując zachowanie żony i kojarząc pewne fakty dostrzegam analogię do jej relacji ze swoją matką. Nie będę się rozpisywał o szczegóły choć pewnie byłoby co pisać.
          Po komentarzach widzę też podejście „samiec przez córkę nie ma (wystarczająco dużo) seksu”. To oczywiste - córka nie jest bezpośrednią przyczyną jego braku czy niedoboru. To raczej problem zachwianych relacji rodzinnych. Również reakcji na oczekiwania i potrzeby. Seks w małżeństwie to bardzo istotna rzecz. Szczególnie dla mężczyzny. Na krótką metę taką sytuację można znieść, jednak po zastanowieniu się nie chodzi wyłącznie o ten „samczy seks” a bardziej właśnie o stosunki pomiędzy poszczególnymi osobami w rodzinie. Także o szacunek. Ja bym to nazwał swoistymi zawodami w przeciąganiu liny.
          Co do moich relacji z córką . JA ją chciałem. Oczywiście że ją kocham. Staram się JEJ to mówić. Ale i jak trzeba to stanowczo wymagam obowiązków albo wyrażę swoją dezaprobatę na jej np. niestosowne zachowanie. To ja ją uczyłem (mimo dziwnych niechęci żony – a nuż coś sobie zrobi) jazdy na rowerze, rolkach, pływania czy wygłupów na placyku zabaw. Taka jest rola ojca.
          Wczoraj po wieczornej rozmowie żona przyznała mi się, że wiele razy popełniła błąd mówiąc otwarcie przy dziecku negatywnie na mój temat. Może to były sprawy błahe, ale jak widać, nie są obojętne dla małego dziecka. Potem trudno jest taki wyolbrzymiony przez wyobraźnię dzieciaka obraz skorygować....
          Jeśli chodzi o rady „bądź stanowczy”, „wymagaj szacunku” to nie uważam, że w tej materii siłą można coś zdobyć. Co najwyżej strach. Przemoc i partnerstwo to wg mnie przeciwstawne pojęcia. Jak się okazuje wychowanie to trudna sztuka i nic nie dzieje się samo. A jeżeli już to nie tak jak tego chcemy....
          Dziękuje i pozdrawiam.
          • Gość: kasia Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.10, 12:59
            Seks w małżeństwie to bardzo istotna rzecz. Szczególnie dla mężczyzny

            Wiem, ze nie o tym teraz, ale nie mogę zdzierżyć tych stereotypów. Chyba w twoim małzeństwie szczególnie dla ciebie. Widocznie nie jesteś najlepszy w łóżku, jeśli żony do niego nie ciągnie, a wręcz odpycha. Nie znam kobiety która świadomie pozbawiłaby sie takiej przyjemności jaka jest orgazm. Z doswiadczenia i słyszenia wiem, ze od łóżka migaja sie te kobiety które nie są zaspakajane, bo i co za przyjemność rozlożyć nogi, zeby mąż sobie między nimi poużywal.
            • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 23.12.10, 13:23
              Gość portalu: kasia napisał(a):

              > Seks w małżeństwie to bardzo istotna rzecz. Szczególnie dla mężczyzny
              >
              > Wiem, ze nie o tym teraz, ale nie mogę zdzierżyć tych stereotypów. Chyba w twoi
              > m małzeństwie szczególnie dla ciebie.

              Ależ sam to przyznał, poza tym z całej jego wypowiedzi widać obraz żony zainteresowanej dzieckiem a nie mężem.

              > Widocznie nie jesteś najlepszy w łóżku, j
              > eśli żony do niego nie ciągnie, a wręcz odpycha.

              Fiu, fiu ja też chcę taką samą szklaną kulę.

              > Nie znam kobiety która świadom
              > ie pozbawiłaby sie takiej przyjemności jaka jest orgazm.

              Może mało ich znasz? Może te które znasz twierdzą, że owszem chcą ale ciągle sa zmeczone no bo praca dom, dziecko ....

              > Z doswiadczenia i słys
              > zenia wiem, ze od łóżka migaja sie te kobiety które nie są zaspakajane, bo i co
              > za przyjemność rozlożyć nogi, zeby mąż sobie między nimi poużywal.

              Aaaa chodzi o te księżniczki co to rozłożą ww i czekają na zaspokojenie.

              Wybacz sarkazm ale sama zaczęłaś używać takiego tonu.
              • Gość: kasia Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.12.10, 14:31
                No widzisz ani ja ani ty nie mamy kuli, a pozwalasz sobie komentować moje zdania choc nic z całego testu nie zrozumiałaś/leś i to co autor mial na mysli.
                • urko70 Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 23.12.10, 14:42
                  Nie potrzeba kuli do komentowania wypowiedzi - przypominam, że to jest forum.
                  Komentuję Twoje stwierdzenie "Widocznie nie jesteś najlepszy w łóżku". Jakie miałaś dowody czy przesłanki aby tak napisać odnośnie autora tego wątku?

                  > nic z całego testu nie zrozumiałaś/leś i to co autor mial na mysli.

                  I znów bezpodstawna teza....
                  • ja_obserwator Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 23.12.10, 15:04
                    Właściwie miałem się już nie odzywać ale widzę, że zostałem poproszony do „tablicy”. Kasiu nie widziałaś mnie ani nie znasz. Skąd taki srogi osąd. Nie wiesz jak jest nam z żoną w łóżku – kiedy już się tam znajdziemy w wiadomym celu. Nie czas na „chwalipięctwa” ale jeśli chodzi o orgazmy mojej żony to jest ich wielokrotnie więcej niż moich. Mówisz, „nie znam kobiety która świadomie pozbawiłaby się takiej przyjemności jaka jest orgazm”. Widać orgazmy to nie wszystko aby skutecznie przyciągnąć kobietę do łóżka. Ale ja to wiem. Problem chyba nie leży w braku chęci do współżycia raczej o jego ograniczonych możliwościach o których wcześniej piszę. Potem dochodzi kwestia jakiegoś wyboru i problem gotowy.
                    Tak, nadal przyznaję: seks w moim małżeństwie jest dla mnie bardzo ważny. Wiem, że i dla mojej żony też jest w jakimś stopniu istotny ale są też jak widać inne ważniejsze rzeczy. Mamy znajome małżeństwo, które zgodnie dawało do zrozumienia, że małżeński seks nie jest ważny... właśnie się rozwodzą. Choć przyznaję, że nie wiem czy to główna przyczyna. Z kolei wiele lat starszy kolega z pracy dopiero po „wyjściu” dzieci z domu przyznał że takiego dobrego seksu z żoną nigdy wcześniej nie miał – wiadomo obowiązki i szarość życia zabijają namiętność. Pozdrawiam.
                    • Gość: pannaanna Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.brewet.3s.pl 18.02.11, 23:32
                      Jestem kobietą
                      Seks w małżeństwie to dla mnie bardzo istotna rzecz. Szczególnie dla mnie jako kobiety - mam taką silną potrzebę kochania się z moim mężem.
                      A mam sytuację w zestawieniu tata - syn (10 latek) taka samą jak u Ciebie - choć trochę już przeze mnie przerobioną.
                      Od kiedy syn się pojawił - jego tata zagarnął go dla siebie - a mi było nawet z tym wygodnie (pracoholizm, studia - nauka po nocach) Kiedy się ocknęłam - mój syn odpychał mnie od siebie, - tak jak twoja córka. Bo tak jak u Ciebie to ja jestem ta zła i wymagająca. Jeszcze trzy lata temu tata spał z synem a intymna sfera naszego współżycia zanikała - a mnie to bardzo bolało. Oddalaliśmy się od siebie.
                      Potrzeba zmiany zbiegła się z moją poważną chorobą- która zmieniła moje priorytety, kazała przewartościować życie. Powiedziałam basta. Byłam tak zdeterminowana, że zagroziłam rozstaniem - jak się nic nie zmieni. Było ciężko.
                      Zaczęłam walczyć, konsekwentna aż do bólu - więcej czasu spędzam z synem, zaczęłam mieć czas na wspólne zabawy, to ja odrabiam z nim lekcje, praca zeszła na drugi plan. Dużo rozmawiam z mężem, tłumaczę a czasem wymuszam. Powoli mozolnie buduję wieź z dzieckiem. Mąż wreszcie śpi ze mną :), zbliżyliśmy się znów do siebie - seks jest dla mnie bardzo ważny.Jak ta sfera zaczęła się układać - reszta się sama układa pozytywnie. Co prawda jeszcze walka o samodzielność syna trwa - ale z każdym dniem jest coraz lepiej.



                      • Gość: pannaanna Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.brewet.3s.pl 18.02.11, 23:44
                        Zapomniałam napisać, że czułam ogromną złość do mego syna. Za to, że odbiera mi mojego męża w każdej sferze życia. Byłam obok i w zasadzie do niczego niepotrzebna.
    • amancjuszka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 22.12.10, 16:52
      Córka to tylko dziecko, i rozwala malzenstwo nie ona ale Ty i zona. To WY jestescie dorosli, to WY macie ustalac priorytety, a nie dawac sie rzadzic dziecku. Po prostu wez zonke w karby i za wlosy do wyra :D
    • albertusia Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 14.02.11, 08:37
      To nie do corki powinienes miec pretensje tylko do zony.Spruboj najpierw po dobroci a jak nie odniesie skutku to walnij piescia w stol.To co sie dzieje w waszym domu to jest chore.Powiedz jej ze jak nie zmieni swojego postepowania to zaspokoisz swoje potrzeby gdzie indziej.To zoneczke wez w ''obroty''.Powodzenia
      • Gość: Mela Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.gdynia.mm.pl 14.02.11, 11:10
        Twoja żona niby wszystko wie, rozumie, jest przecież wykształcona, ma świadomość popełnianych błędów i potrafi (?) przewidywać konsekwencje swoich decyzji, zachowań, sposobu wychowania córki. Ale musi dostać obuchem w głowę,a czymś takim może być chyba tylko diagnoza psychologa,który przeanalizuje Wasze postępowanie, przedstawi Wam wnioski i pomoże naprawić relacje WSZYSTKICH członków rodziny. Myślę, że sami sobie nie poradzicie, w końcu od 10 lat nic się nie zmienia, a jest tylko gorzej. Sądzę, że psycholog uświadomi również Tobie popełniane błędy, być może zbytnią uległość, wycofanie się z ról wychowawczych. W końcu każda decyzja w sprawie dziecka zależy od Was obojga, a Ty odpuszczałeś mimo świadomości,że dzieje się źle.Teraz przynajmniej wykaż się determinacją w kwestii terapii.Powodzenia.
    • Gość: babka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.pljtelecom.pl 14.02.11, 16:02
      Moim zdaniem żona jest infantylna, dziecinna. DO tego zmieniła rolę przyjaciółki i kochanki na MAMĘ.
      Ktoś pisał już tu na forum o tym, żę obecność dziecka, dzieci, obawa przed ewentualnością usłyszenia czy zobaczenia rodziców w sytuacji niedwuznacznej powoduje nagłe makabryczne obniżenie poziomu testosteronu, który odpowiada za chęć do igraszek. Zwłaszcza u kobiet ten poziom testosteronu jest niższy i jeśli jeszcze spadnie, to kobieta o seksie może zapomnieć - że takie coś istnieje. Też mam z tym problemy i faktycznie obecność dzieci w domu paraliżuje mnie, szczególnie że syn często przychodzi do nas w nocy się koło nas położyć, a ma 14 lat!!!
      Nie wiem też jak założyć nagle zamek w drzwiach sypialni, bo wstydzę się syna domysłów. Ech...

      Ale forumowicze naprawdę świetnie Ci doradzili (pomijając niedorzeczne oskarżenia co do Twego stosunku do córki i oschłego wypowiadania się o niej). Tak naprawdę to żona nie pozwoliła Ci się z córką zżyć i nie dziewię się że nie ma w Tobie jakiejś większej więzi z tym dzieckiem, które mówi, że Cię nie lubi - a nie ma roczku czy dwóch lat i nie powinna już tak o tacie mówić, bo to nieładnie z jej strony. Mamcia powinna jej to tłumaczyć i nauczyć ją kochać tatusia, i szanować.
      Bądź stanowczy w ustaleniu zgoła innych, dobrych też dla Ciebie, reguł.
      Ale to dialog tylko z żoną. Córka bowiem wykonuje tylko rozkazy mamci.
      • Gość: aaaa Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.play-internet.pl 14.02.11, 17:16
        Czytam i oczom nie wierzę... 14-letni syn przychodzi w nocy położyć się do rodziców?? I kto tu jest winien tej sytuacji, bo chyba nie syn... Jak założyć zamek w drzwiach sypialni? Zwyczajnie. Wezwać fachowca lub poprosić męża. Mam nadzieje, ze mi uda sie uniknąć takich błędów wychowawczych. Pozdrawiam i życzę samozaparcia.
      • grz-aneczka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... 14.02.11, 19:35
        > syn często przychodzi do nas w nocy się koło nas położyć, a ma 14 lat
        14 lat?????!!! bosze - jak możecie na coś takiego pozwalać????
        • Gość: babka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.pljtelecom.pl 15.02.11, 21:19
          Wyganiamy, wywalamy go.
          Często tez prosi, bym się koło niego choć na chwilkę położyła, jak zasypia. Czasem się kładę, wówczas od razu zasypia jak suseł - chyba dobrze mu z moją bliskością. Częściej jednak nie kładę się, bo nie mam czasu. ALe to dobrze mieć bliski kontakt z 14-latkiem, gorzej chyba go nie mieć. Zwłaszcz, że większość 14-latków umyka z domu do kumpli i nie można wniknąć, co się w ich życiu, myślach dzieje...
          Po prostu chyba chce by ktoś pobył z nim blisko, by ktoś się przytulił, by ktoś "ciepły" był koło niego. To chyba normalne. W końcu każdy człowiek lubi ciepło fizyczne drugiego człowieka, zwłaszcza bliskiego, kochanego. Poza tym on lunatykuje, ponieważ rano totalnie nie pamięta że w nocy przyszedł do nas i że prowadziliśmy go z powrotem do jego pokoju.
          A ten zamek, to mąż też chce zamontować, tylko ja się jakoś syna wstydzę - nagle w drzwiach zamek! A jak zapyta po co on?
          • Gość: aaaa Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.play-internet.pl 15.02.11, 21:37
            Jest czas na mamusine przytulanki i czas na wymykanie sie do kumpli. Tu zaburzone sa naturalne relacje... ale nie mnie to oceniac. Jesli syn zapyta, to odpowiedz, ze chcecie miec odrobine prywatnosci, To chyba normalne?...
            • Gość: grz-aneczka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.net.stream.pl 15.02.11, 22:09
              ja tylko nie rozumiem czemu ludzie tak i boją się dzieciom pokazać, że są kochającym się (też fizycznie) małżeństwem - nie chodzi oczywiście o pokazywanie samego aktu - ale mówienie o prytwatności, byciu sam na sam z współmałżonkiem - to takie dziwne? A że dziecko sobie "coś pomyśli" - to co? Lepiej żeby myślało, że rodzice nie uprawiają sexu? - czego go to nauczy na przyszłoś?
              poza tym: dzieciom bardzo przydadzą się granice: informacja tu jest przestrzeń rodziców - bo mają do tego prawo.
              • Gość: babka Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.pljtelecom.pl 16.02.11, 12:08
                masz rację, nie wiem dlaczego, mimo iż mu tłumaczę że seks (kochanie się dwojga ludzi) jest w imię ich miłości czymś dobrym, to mam wrażenie, zę on ostatnio jakiś za bardzo, też przez kolegów zainteresowany tym. Wcześniej pytał mnie jak to mogłam, takie obrzydliwe z tatem robić - robiąc jego? Mówiłam, ze to nie jest obrzydliwe, że jak dwoje ludzi się kocha ....
                To tak, jak mówi Freud: dwa szoki w życiu: pierwszy gdy dowiadujesz się (czy co gorsza widzisz) jak robią to Twoi rodzice, drugi: jak robią to Twoje dzieci.
                • Gość: ercza Re: Zazdrosna córka rozwala małżeństwo... IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.11, 21:39
                  Robiłam podobnie jak twoja żona. Dlaczego ? Po prostu z czasem źle się poczułam w związku. No totalna klaustrofobia, to nie był ten facet i od czasu do czasu dla świętego spokoju udawane orgazmy. Liczyłam że mąż z czasem też się źle z tym poczuje, znajdzie sobie kogoś , odejdzie. Skomplikowana sytuacja dla mnie koszmar. Teraz czekam aż dziecko skończy edukację, jeszcze rok, może się uda to zerwać
Pełna wersja